DO...
Wiem, dla mnie Sybir, powróz zgotowany,
Jeśli przed wami nie uniżę czoła,
Gdy duch mój krnąbrny kornie nie zawoła:
"Nie Bóg mi panem, lecz wyście mi pany."
5 Lecz dajcie pokój, bo ze mnie nią będzie
Sługa pokorny. Z ojców mych się rodzę,
War krwi nie hańbą, lecz śmiercią ochłodzę
I sześć stóp ziemi2 znajdę sobie wszędzie!
Tam dom mój ciasny, lecz pełen wolności,
10 Lepszy niż zamki, w których królujecie!
Żaden z was do mnie nie przyjdzie tam w gości,
Pierwszy raz będę bez was na tym świecie!
Wolno wam mówić, żem dziwak, żem dumny,
Prawda, trzymają się mnie dziwne smaki:
15 Od słońca z wami wolę ciemność trumny,
Od twarzy waszych - szkieletów robaki!
Jest iskra we mnie, której nikt nie zdusi,
Jest duma we mnie, której nikt nie skusi,
By pokłon panom widomym oddała,
20 Niechaj więc ginie, nie tknięta i cała!...
Gdybym was zdusić mógł w jednym objęciu
I strącić wszystkich do jednej otchłani,
Chciałbym po waszym zostać wpiekłowzięciu3
I żyć na ziemi - dla mej drogiej Pani!
25 Lecz Pani moja już na marach kona,
Próchna światełkiem tli Jej oko śniade,
Krucyfiks wzięła w ręce bardzo blade,
A trzy sztylety tkwią w głębi Jej łona!...
Ja nad tym łonem, ja trzymam gromnicę,
30 Ostatnim błyskiem oświecam Jej lice
I liczę chwile, gdy umrze ma droga,
I ja z Nią pójdę, gdzieś tam szukać Boga!...
Nie myślcie o mnie, proszę was, o wrogi!
Daremna praca! Oszczędźcie jej sobie,
35 Bo hańby nie chcę, a nie umiem trwogi!
Na mnie pokusę trza wynaleźć w grobie!...
A gdy umarłych wy kusić zdołacie
I podlić serca pod krzyżem cmentarzy,
Wtedy dopiero w mej podziemnej chacie
40 Ujrzycie podłość na mej trupiej twarzy!...
Na was więc czekam - tak - gdy serce pęknie,
Ale nie wprzódy, bo z mlekiem wyssałem,
Że was nie cierpieć jest święcie i pięknie,
I ta nienawiść mojem dobrem całem!...
45 Chyba ją sprzedam za polską koronę!
Za nic innego, nawet za zasłonę,
Co kryje posąg Boga nieznanego!
Wszechwiedzę Dobra i wszechwiedzę Złego!
Nie chciałbym zostać błękitów aniołem
50 I skrzydłem światu panować z oddali,
Gdybym miał wprzódy bić przed wami czołem,
A wy nade mną z biczem pańskim stali!...
Tak żyłem, żyjąc - tak konając, zginę.
Wiem, że ufacie w wielką przyszłość, w siłę -
55 Niech i tak będzie - wam los, gdy przeminę.
Da świat ten cały - mnie jedną mogiłę!...
O, WYŚCIE PODLI! I TAKEŚCIE PODLI...
O, wyście podli! I takeście podli,
Że już w Boga domu
Anieli wasi umilkli ze sromu5
I święty żaden więcej się nie modli
5 O zbawienie wasze!
Wy podli!
Iskarjoty wy Judasze!6
O Europy rządziciele!
Czy na tronach, czy z mównicy -
10 Obłudnicy!
Gnębiciele!
Syny strachu i zgnilizny,
Wy, co z przerażenia
Nie wiecie już imienia
15 Ni narodów ni ojczyzny!
Wy bez wiary i nadziei,
Drżące trzciny śród zawiei,
Udające moc! -
Idzie na was Pański Gniew,
20 Pańska noc!
Bo rozlana krew
W niebo skarży
Z swych cmętarzy!
A w rozlanej krwi
25 Wszęchpotęga tkwi,
Mieszka cud,
I obala tron,
I obala lud,
I obala świat,
30 Gdzie królem kat,
A prawem zgon.
Wiersz wysłany Delfinie Potockiej w liście z 16 lipca 1845 r.
TYŚ NIE ŚMIERCI ŁUP...
Tyś nie śmierci łup!
Skrzydlnym jeszcze wzlecisz lotem,
Gdy z trupami ja pokotem
Leżeć będę - trup!
5 Ty wytrzymasz sądy Pańskie
Na czas - czasów zwrót,
Rzeczpospolity szatańskie
I północny knut7,
Co zatrzęsną każdym krajem,
10 Ścigając się wzajem,
Aż pysznych pysznemi
Wytraci z tej ziemi
Najdroższy Bóg,
I w nic się rozstroi
15 Chrystusa oboi
Piekielny wróg!8
A kto zacny - ocaleje -
A kto zacny - święte dzieje,
Święty rozpocznie świt!
20 Wejdzie - z Skał Tarpejskich9 bólu
Do żywota Kapitolu -
Wejdzie na wieków, szczyt!
Czerwonym sztandarem
I moskiewskim carem
25 Zarówno wzgardziła -
I powraca - Bogu miła -
A świat, kat jej, wokół kona -
I pochwyci go w ramiona -
Rękę złoży mu na głowie -
30 Aż kata swego uzdrowi,
Aż poświęci Chrystusowi
Tego, co służył Jehowie!
Co ja widzę w przeczuć mroczy10,
Ty to ujrzysz na twe oczy -
35 Nie odchodzisz na zniknięcie -
Snów twych ujrzysz wżywotwzięcie -
Tyś nie śmierci łup!
Skrzydlnym jeszcze wzlecisz lotem,
Gdy z trupami ja pokotem
40 Leżeć będę - trup!
Wiersz wysłany Delfinie Potockiej w liście z 10 sierpnia 1848 r.
W TWOIM ZE ŚMIERCI KU ŻYCIU ODRODZIE...
W twoim ze śmierci ku życiu odrodzie,
Choć miotan będziesz po dziejów przestrzeni,
Jak trup rozbita12 na bezbrzeżnej wodzie,
Choć świat się tobie w Beznadzieję zmieni,
5 Choć grom po gromie wiarę twą przebodzie,
Bądź pełen wiary, bądź pełen nadziei,
Ty, śród olbrzymiej klęsk i prób zawiei
Zmartwychwstający mój polski narodzie!
Wiem, że nieszczęściu, które ciebie gniecie,
10 Nie ma równego dziś nieszczęścia w świecie -
Każden z żyjących ciebie tknąć się boi -
Krzywda i zawód - oto wierni twoi,
Co chodzą z tobą po ziemskim padole!
I ty, coś wrogów deptał zwycięstw wirem,
15 Ty, coś chrześciaństwa zwał się bohatyrem,
Stoisz dziś w ludów europejskich kole
Z piętnem porażki wiecznej na twym czole!
Nie dziw się - w czyscach leżnych13 pod mogiłą
Tak zawżdy bywa - bo grobowa jama
20 Nie matką żadną, co boleje sama,
By odkupione poświęcenia siłą
Dziecię, bez bólu, w świat się narodziło!
Komu powtórną trumna rodzicielką,
Ten sam boleścią musi boleć wszelką -
25 Za niego cierpieć nie może nikt drugi,
Bo z jego trudów dopiero zasługi
Z wolna, dniem po dniu, wyrabia się skrycie
W nim samym jego nadśmiertelne życie!
Na czas, aż próby wypełni się miara,
30 Zawiśnie nad nim przeszłych grzechów kara,
Śmierć mu pozorną wszystko zada wszędzie,
I on od wszystkich opuszczonym będzie!
I będzie nad nim urąganie tłumów,
Serc wszystkich zdrada i pycha rozumów!
35 Zdradzą go króle i zdradzą go ludy,
Brat niegdyś młodszy zmieni mu się w kata
I ci go zdradzą, których zbawiał wprzódy,
Gdy cięciem szabli rozcinał los świata -
Z dziejów się k'niemu wynurzą głębiny
40 Same Judasze i same Kainy!14
Odtąd on musi rodzinnymi łany
Iść wśród ich rzędów, skuty w ich kajdany,
A nad zdradzonym, przezdrajczeni15 w pany,
Z przepiekielnionym od zbrodni obliczem,
45 Trzęsą w powietrzu mieczami i biczem -
A krzyczą jedni: "Zdejmiem ci okowy,
Lecz nie mów więcej rodzinnym językiem."
Drudzy wścieklejszym jeszcze wrzeszczą rykiem:
"Nie dość, że własnej wyrzekniesz się mowy,
50 Lecz plwaj na matek i na ojców kości,
Byś zdeptał przeszłość, a w niej dni przyszłości!"
A ponad wszystkie groźniejszy głos woła:
"Ty nie nasz, póki nie zaprzaniec z ciebie;
Jeśli chcesz wyżyć, zaprzyj się Kościoła,
55 Jeśli chcesz wyżyć, bluźń Bogu, co w niebie!"
On idzie - ciało krwawi się ranami -
Siność śmiertelna na licach się plami -
Lecz w głębi oka pomimo katuszy
Pali się iskra nieskonalna16 duszy;
60 Nią tylko zbrojny, gdy męczą go podli,
Jej żarem w niebo zwróconym się modli,
A choć krwią zbryzgan, skrępowań łańcuchem,
Choć odart z wiecznej korony wawrzynu,
Katowanego ciała każdym ruchem
65 Wraża w zabójcę, że króluje Duchem,
I stąpa pośród zbydlęconych gminu,
Jak namaszczeniec do świętego czynu!
Wokół Europa - bez czucia - bez dumy -
Zgrzyt kół stalowych - parociągów szumy -
70 I do bram giełdy cisnące się tłumy,
Co nań się czasem obejrzą z daleka
Przeżydowszczonym chucią zysku wzrokiem
I rąk zdziwionych wskazują natłokiem
Krew męczennika, co w proch ziemi ścieka -
75 Wtedy głos słychać tej mieszczańskiej rzeszy:
"Czemu ten człowiek tak się na śmierć spieszy?
Nowożytnego znać nie posiadł zmysłu,
Co skupia ludy w kościele przemysłu
I narodowe gluzując17 przesądy,
80 Godzi podbitych z zaborczymi rządy,
Bo im za ojczyzn wywietrzałą marę
Nadają: wolność handlową i parę."
Tak mówią sobie ponad giełdy progiem. -
I on sam w świecie - lecz sam z wielkim Bogiem,
85 Co złu wszelkiemu dał żądło skorpiona,
Którym się w końcu przebija i kona -
Co wieki sądzi wciąż wieków rozwojem
I tych, co podłość od siebie odparli,
Dniami nadgradza, w których wstają zmarli,
90 Na próżno w otchłań zstrąceni podbojem!
Więc tak iść dalej musi bez wytchnienia
Śród tłumu katów i kupców plemienia
Aż do ostatnich wyżyn Wszechcierpienia.
Wytrwaj, o wytrwaj w tym strasznym pochodzie
95 Śród dziejów świata, mój polski narodzie!
Bądź męstwem wielki, cierpliwością święty,
Bądź przed wrogami wolą nieugięty,
Niechaj ci z serca nie wydrze ojczyzny
Żaden gwałt ziemski ni ziemska pokusa -
100 Nie wierz w podrzuty Pychy ni Wścieklizny,
Wierz tylko w słowo i w przykład Chrystusa!
Tam w końcu tylko zwycięstwo - gdzie cnota -
Tam zmartwychwstanie tylko - gdzie Golgota -
Miłości tylko żar więzy spopiela -
105 Krzywdą, noszoną w piersiach od lat wiela,
Ten tylko stanie na wydarzeń czele,
Ten tylko wrogów stopom swym podścielę,
Kto wiele cierpiał i kto kochał wiele!
-
Patrz! jak w Europie od rozbiorów chwili
110 Los mściwie miota przeznaczeń dziedziną!
Jak wszyscy, którzy ciebie opuścili,
Sami od wszystkich opuszczeni giną!
Patrz! - Ledwo wielka twa siostra zachodnia18,
Mordercom twoim nie stawiąc oporu,
115 Z podań rycerskich zestąpiła toru,
Wnet nią owłada szał - strach - mord i zbrodnia!
Twych rozbiorników nauczon przykładem,
Lud w otchłań gwałtu rzuci się ich śladem;
Jak oni, uzna, że potęgą zdrada,
120 Jak oni, krzyknie: "Bezsilnemu biada!"
I głowa króla z rusztowania spada!
Nad nocą Francji od onej godziny
Świeci błysk tylko noża giliotyny;
Wciąż w dół zlatuje i wciąż wschodzi w górę -
125 A krew pod spodem upływa bałwanem
I dym z niej rośnie w całunową chmurę,
I nic nie widać na ciemnicy świata
W dole prócz ludu, a w górze prócz kata,
Co po kościele i państwie rozwianem
130 Mnóstw tych jedynym królem i kapłanem!
-
Widziałem, Panie, jak znikomym sianem,
Skoszonym w wieczór, choć zielniało ranem,
Sprawy są ziemskie. - Widziałem ojczyzny
I ludy, Panie, widziałem wścieklizny
135 I bohatyrstwa ginące pospołu
I do jednego pozrzucane dołu!
Same pod słońcem widziałem cmentarze!
Kończą się państwa, kończą się mocarze -
Kończy się wszystko, co poczęte w dumie,
140 Co w przebiegłości - odwadze - rozumie -
Jedna ta cnota kończyć się nie umie
I gdy w ten życia zapłodnion jest zaród,
Najumarlejszy zmartwychwstawa naród!
-
Z Ducha Świętego trzeciej błyskawicy
145 Wyjrzał Syn Boży z głębin Tajemnicy
I zasiadł, jasny, na ludów stolicy!
Przeminął ucisk - uciekła precz trwoga -
Ludzkość już patrzy twarzą w twarz - w twarz Boga -
Wie, że już kwieciem ciernista korona
150 I krzyż Golgoty kwieciem porośnięty,
Bo na to tylko Syn niebieski kona,
By z Niebios zstąpił po wiekach Duch Święty!
A gdy na ziemi Duch uwielbi Syna,
Wtedy Syn w pełni królować zaczyna -
155 Z świata starego wybłyska świat nowy -
Łzy już ostatnie spadają z ócz ludzi -
I z ramion ludzkich ostatnie okowy -
Śpij jeszcze, ziemio! - Wnet Pan twój cię zbudzi!
---
Grandville "L'ordre r?gne a Varsovie"
PORZĄDEK PANUJE W WARSZAWIE
Grandville (właśc. Jean Ignace Isidore Gérard), L'ordre r?gne a Varsovie, 1831 - Biblioth?que nationale de France
PRZEDŚWIT
[FRAGMENT]
A Jezus im odpowiedział: Ojciec mój
aż dotąd pracuje i ja pracuję.
(Ew. św. Jana, rozdz. V, w. 17)1
Za dni Cezara2, poprzedzających wielki dzień Chrystusa, świat starożytny był doszedł do ostatnich wyników historii swojej - w religii do zupełnego zwątpienia - w filozofii do zupełnego obalenia zasad polyteizmu. Augur3 śmiał się z augura - a grecki sofista4 z samego siebie. Krytyka rozumu zniszczyła wszelką wiarę dawną, wszelkie życie żywiące śród Ludów, a nic równie żywotnego lub żywotniejszego na to miejsce nie postawiła. Gdzie tylko spojrzeć, w świecie ducha ruiny, swawola, rozstrój - quot capita, tot sensus5. - Epikureizm6, Stoicyzm7, Platonizm8 przechadzały się jak mary po owdowiałych piersiach Ludzkości. Z tylu wojen, proskrypcji9, rewolucji wielkie znużenie było się zostało w sercach - wszystkie wiary polityczne spełzły na niczym; i plebejanin Mariusz10, i patrycjusz Sylla11 nie zdołali urzeczywistnić myśli swoich - choć niesłychanym krwi ludzkiej rozlewem, gwałtami, niesprawiedliwością, terroryzmem starali się dawnego i znikającego porządku kształty raz jeszcze z przeszłości wywołać i żywą teraźniejszością uczynić! - Śmierć tylko śmiercią wprowadzać można - jedno życie tylko nie broni się rzezią - nie wtłacza się na karki ludzkie jarzmem - ale żywotnie wstępuje w serce ludzkości, stawiając, a nie niszcząc, kochając, a nie każąc zabijać. Wszyscy ci wielcy czy zatraciciele, czy o d n o w i c i e l e z ostatnich czasów Rzymu jedną cechę na sobie noszą - pragną nieznośną postać rzeczy odmienić; ale nie wiedzą, ku czemu dąży Historia świata. - Jedni trzymają się podania Grakków12 i chcą demokracji - drudzy wierzą jeszcze w b o g i M a n y Appiuszów13 i marzą o arystokratycznej Rzeczypospolitej. - Takim marzeniem obłąkany Brutus14 ojca własnego, największego ze śmiertelnych przed Napoleonem15, zamorduje i nazwie to cnotą, a konając, zwątpi o sobie, o ojczyźnie i bogach i krzyknie: "Cnota jest także złudzeniem!"16. - Dusza zabijającego się Brutusa to najprawdziwszy obraz duszy świata całego naonczas. Słabość, niepewność, gorączkowa żądza czegoś lepszego i gorączkowe przerażenie po każdym czynie dokonanym, który do pożądanej przemiany nie doprowadził, oto są duszy takiej piętna - i z tych znamion łatwo rozpoznać, że świat ten bliski dnia sądnego i przeobrażenia swego!
A nie tylko umysłowy stan ten bezwiary i daremnych tęsknot lub żalów świadczy o tym. Inna jeszcze tu występuje cecha - nad wszystkie ważna - dowodna - niechybna - choć z wręcz przeciwnego stanowiska zarwana, choć tycząca się tylko materialnej strony ówczesnego człowieczeństwa; kiedy albowiem wszystko na polu Ducha się rozprasza, skądinąd wszystko na polu materialnych spraw i celów coraz bardziej się kupi, zrasta, ześrodkowywa. Rzym, choć rozdarty sam w sobie i już własnej niemający idei, zwycięża, gromi, podbija wciąż - i staje się wreszcie człowiekiem jedynym tylko, któremu na imię Juliusz Cezar - a człowiek ten ziemię nauczy jedności i wspólności; na pozór wojnami ją skaleczy, na pozór bratu przeciw bratu, synowi przeciw ojcu krótki miecz17 do rąk włoży - przejdzie Rubikon18 bezbożnik - powie: jacta alea est19 - cywilnej wojny20 ohydę śmiało weźmie na czoło swoje - Galią21 o Egipt uderzy - Germanom22 pokaże błękit niebios greckich pod Farsalą23 - Greków za sobą porwie do Afryki - wszystko pomięsza, rozkrwawi, napełni świat szczękiem broni, krzykiem boju, nienawiści krzykiem - a jednak wszystko mimo woli, mimo wiedzy połączy, pobrata; granit plemion nie znających siebie zetrze na piasek jeden, ten sam, gładki i równy, jednego, uniwersalnego państwa! I o nim Żydzi myśleć będą, że on jest Mesjaszem24 - i ziemia o nim pomyśli na chwilę, że on jej Bogiem! - Lecz wiecie, że on był tylko poprzednikiem jej Boga. Na polu historycznego czynu on tym aniołem, któremu przykazano usuwać zapory sprzed stóp idącego Pana! - On świat przywiódł do materialnej jedności, bez której żadne słowo życia rozejść się nie może - on ziemię znaną podówczas zamienił w jeden wielki i szeroki gościniec!25
1 Właśc. M o l a d i G a e t a - nadmorska miejscowość ok. 90 km na północ od Neapolu.
2 s z e ś ć s t ó p z i e m i - miejsce na grób.
3 w p i e k ł o w z i ę c i u - charakterystyczny dla Krasińskiego neologizm utworzony przez analogię do wniebowzięcia.
4 A q u e S e x t i a e - starożytna nazwa Aix-en-Provence, miejscowości na południu Francji, gdzie Konstanty Gaszyński przebywał na emigracji.
5 s r o m (daw.) - wstyd, hańba.
6 I s k a r i o t y w y J u d a s z e (bibl.) - tu: zdrajcy; J u d a s z z K a r i o t u ( I s k a r i o t a), apostoł, który wydał Jezusa.
7 k n u t (ros.) - rzemienny bicz z wtartymi opiłkami metalu tnącymi skórę.
8 o b o i | p i e k i e l n y w r o g - obaj piekielni wrogowie.
9 Właśc. S k a ł a T a r p e j s k a - urwisko w południowej części wzgórza kapitolińskiego, zrzucano stąd skazanych za krzywoprzysięstwo.
10 m r o c z (daw.) - mrok.
11 w ę g i e l n y m k a m i e n i e m - tu: fundament.
12 r o z b i t (daw.) - rozbitek.
13 l e ż n y c h - leżących.
14 J u d a s z e - por. Judasz, apostoł, który wydał Jezusa; K a i n y - por. Kain, pierwszy morderca w dziejach ludzkości, zamordował własnego brata, Abla (Rdz 4, 1-12).
15 p r z e z d r a j c z e n i - stający się zdrajcami.
16 n i e s k o n a l n a (od: skonać) - nieśmiertelna.
17 g l u z u j ą c (daw.) - usuwając; tu: wyskrobując, tępiąc.
18 w i e l k a t w a s i o s t r a z a c h o d n i a - tu: Francja.
1 Wszystkie cytaty biblijne wg Biblii Gdańskiej.
2 Właśc. J u l i u s z C e z a r (102/100-44 p.n.e.), wódz i polityk, twórca Cesarstwa Rzymskiego.
3 a u g u r (łac.) - rzymski kapłan, wróżbita.
4 s o f i s t a - tu: filozof grecki.
5 q u o t c a p i t a... (łac.) - ile głów, tyle zdań.
6 e p i k u r e i z m - kierunek w filozofii greckiej upatrujący szczęścia człowieka w doznawaniu przyjemności.
7 s t o i c y z m - grecka szkoła filozoficzna upatrująca szczęścia człowieka w wierności zasadom moralnym, bez względu na zmienne koleje losu.
8 p l a t o n i z m - idealizm Platona, filozofia zakładająca dualizm świata: niezmienny świat idei i nietrwały świat materii i poczynań ludzkich.
9 p r o s k r y p c j a (łac.) - wyrok skazujący na banicję lub pozbawienie praw.
10 M a r i u s z (157-86 p.n.e.), wywodzący się z plebsu wódz i reformator armii rzymskiej.
11 Właśc. S u l l a (138-78 p.n.e.), rzymski polityk i wojskowy, konsul i dyktator Republiki Rzymskiej.
12 G r a k k ó w - tu: Grakchowie Tyberiusz i Gajusz, politycy rzymscy II w. p.n.e., konsekwentnie wprowadzali niepopularne reformy gospodarcze i społeczne.
13 M a n y A p p i u s z ó w - m a n y - duchy przodków; A p p i u s z e - rzymski ród patrycjuszy.
14 B r u t u s (85 lub 78-42 p.n.e.), polityk rzymski, przywódca republikańskiej opozycji wobec Cezara, jeden z jego zabójców. Krasiński odwołuje się do legendy, ukazującej Brutusa jako naturalnego syna Juliusza Cezara.
15 N a p o l e o n B o n a p a r t e (1769-1821), cesarz Francuzów, główny architekt polityki europejskiej początku XIX wieku; zmarł na wygnaniu, na atlantyckiej Wyspie Świętej Heleny.
16 "C n o t a j e s t t a k ż e..." - słowa te, jakoby wypowiedział Brutus przed samobójczą śmiercią.
17 k r ó t k i m i e c z - broń służąca do skrytobójstwa.
18 R u b i k o n - rzeka oddzielająca Galię od Italii, przekroczenie jej przez wojska Cezara oznaczało początek wojny domowej.
19 Właśc. a l e a i a c t a e s t (łac.) - kości (do gry) zostały rzucone; słowa przypisywane Cezarowi, decydującemu się na wszczęcie wojny domowej.
20 c y w i l n e j w o j n y - wojny domowej.
21 G a l i a - rzymska nazwa, oznaczająca terytorium dzisiejszej Francji, Belgii, Szwajcarii i północnych Włoch.
22 G e r m a n i e - barbarzyńcy zamieszkujący ówcześnie Europę Północną i Środkową.
23 p o d F a r s a l ą - w środkowej Grecji, Cezar pobił tu w 48 r. p.n.e. wojska Pompejusza.
24 M e s j a s z - wybraniec boży; oczekiwania mesjańskie są rdzeniem judaizmu.
25 g o ś c i n i e c (daw.) - droga.