Ugoda Ostrowska
Warto tutaj przenieść się do dawnych lat i wspomnieć o nieistniejącym już dziś majątku na Ziemi Lidzkiej o nazwie Ostrów. Witold Pilecki o wizycie w Ostrowie i biesiadzie w późniejszym majątku Pileckich w Sukurczach wspomniał w swoim poemacie:
Dwór, ze słów Józefy, przed setkami laty,
Terenem był zjazdów, sejmików powiatu,
Były tu przemowy i huczne zabawy -
Świadczyć o tym mogły archiwa, komnaty.
Gdy Jagiełło ponoć spotkał się z Jadwigą -
"Dziesięć strzelań z łuku" - W Ostrowiu nad Dzitwą,
Mając tam za ciasno we dworze i stajniach,
Ściągnięto do Sukurcz na huczną biesiadę.
Zegar przywieziony z Sukurcz
Niania z Andrzejem i Zosią (dziećmi Marii z Ostrowskich i Witolda Pileckiego). Majątek w Sukurczach
W tym właśnie Ostrowie w sierpniu 1392 r. została zawarta Ugoda Ostrowska, którą podpisał w obecności żon król Polski Władysław II Jagiełło i jego brat Witold, kładąc tym samym kres bratobójczym waśniom.
Jan Długosz opisał to zdarzenie w swoich kronikach: "Król Polski Władysław przy końcu miesiąca Lipca wyjechał do Litwy; a gdy dnia siódmego Sierpnia stanął w Ostrowie, przybył na jego spotkanie książę Witold z przedniejszymi ze swoich stronników, i w długiej a rzewliwej prośbie, łzami zalany, błagał króla o przebaczenie sobie i swoim winy. Król Władysław odpuścił mu wszystkie urazy; poczym udał się z nim do Wilna, a złożywszy Jaśka z Oleśnicy z wielkorządztwa Litwy, oddał jej zarząd książęciu Witoldowi. Nie tylko zaś wrócił mu część ojczystych ziem i odjęte wprzódy zamki, ale nadto wszystkie ziemie Litwy i Rusi wraz z należącymi do nich zamkami poddał pod zwierzchnią jego władzę. Nawzajem książę Witold zobowiązał się przysięgą i urzędowymi pismami, że kraje rzeczone z wierną przychylnością dzierżyć będzie w imieniu króla i królestwa Polskiego, i nigdy ich tak w szczęściu jako i nieszczęściu nie odstąpi. Znał bowiem król Polski Władysław książęcia Witolda, z dawnego z nim w młodości obcowania, że był mężem dzielnego i wielce w działaniu obrotnego umysłu, i że nikogo nie było zdolniejszego do rządzenia Litwą, i podźwignięciu jej z upadku i nieszczęść przez wojny ostatnie zrządzonych". Witold został faktycznym właścicielem Wielkiego Księstwa Litewskiego. Ugoda doprowadziła do klęski Krzyżaków na polach Grunwaldu.
Dla wyjaśnienia słów wiersza Witolda Pileckiego - w 1422 r. król Władysław Jagiełło przebywał w Lidzie i okolicach wspólnie z królową Zofią Holszańską. Niestety, majątek Ostrów nie ocalał do naszych czasów, został rozgrabiony i zniszczony po zakończeniu II wojny, podobnie jak niedalekie Sukurcze.
Mapa z czasów II Rzeczpospolitej
Królowa Pilecka
Ród Pileckich, pieczętujący się herbem Leliwa, wywodzi się z Pilicy i Pilczy w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej na Śląsku. Przyjrzyjmy się niezwykłej postaci - Elżbiecie z Pilczy, Pileckiej, Granowskiej, która miała swój wielki udział w powstaniu rodu. Nad rzeką Pilicą rozrastała się osada na szlaku handlowym, prowadzącym z Krakowa na Śląsk. Założycielem grodu Pilicy i jego pierwszym właścicielem był Otton z Pilczy herbu Topór. Pełnił on wiele zaszczytnych funkcji na dworze króla Kazimierza Wielkiego, wchodząc w skład rady królewskiej. Był starostą ziem ruskich, a potem wojewodą sandomierskim. Jego żoną była Jadwiga z Melsztyna herbu Leliwa. O pozycji tej rodziny świadczy fakt, że Jadwiga w 1386 r. została matką chrzestną króla Władysława Jagiełły, wnuka wielkiego księcia litewskiego Giedymina.
Ród Toporczyków w XIV stuleciu należał do grona najbogatszych i najpotężniejszych w całym państwie polskim. Posiadali oni ogromny majątek i posiadłości w obecnych województwach: śląskim, małopolskim i podkarpackim. Córką Ottona i Jadwigi i jedynym ich dzieckiem była urodzona ok. 1370 r. urodziwa Elżbieta, której barwne losy nadają się na film z wieloma zwrotami akcji. W wieku 17 lat została porwana przez śląskiego rycerza Wiseła Czambora z Kazanowa, który w ukryciu poślubił Elżbietę. Za namową króla Władysława Jagiełły na jej poszukiwania wyruszył morawski rycerz Jenczyk z Jičina, pan z Kravař, który "odbił ją" Czamborowi i przywiózł do Krakowa. Jednak zakochany w majętnej Elżbiecie Czambor walczył o niewiastę - śląc listy do Jenczyka. Ten nie oddał już Elżbiety, a jej ślub z Czamborem został unieważniony. Rycerz z Moraw wziął więc w 1390 r. panią z Pilicy za małżonkę i co więcej, postanowił pomścić jej porwanie. Zorganizował zasadzkę na Czambora i gdy ten wychodził z łaźni w Krakowie, Jenczyk przy pomocy 12 swoich kuszników zabił go. Król Jagiełło nie wymierzył mu kary za śmierć "porywacza". Jenczyk umarł jednak pięć lat po ślubie z Elżbietą.
W 1397 r. jej wuj, brat matki Spytek z Melsztyna, który wziął młodą wdowę pod opiekę, wydał ją za mąż za podstolego kaliskiego, a z czasem kasztelana nakielskiego - Wincentego z Granowa w Wielkopolsce, herbu Leliwa. Był on zaufanym swego władcy oraz znawcą Krzyżaków, biorącym udział w królewskich poselstwach, który do bitwy pod Grunwaldem wystawił swoją własną chorągiew. Po zwycięskiej walce z Krzyżakami król Jagiełło mianował Wincentego dowódcą Torunia, jednak w tajemniczych okolicznościach rycerz herbu Leliwa został w tym mieście otruty, prawdopodobnie przez Krzyżaków. Elżbieta, która jako jedynaczka odziedziczyła po rodzicach ogromne posiadłości łańcuckie wraz Pilicą, z pięciorgiem potomstwa po raz kolejny została wdową.
Przyjaźniła się z Aleksandrą, siostrą króla Władysława Jagiełły. Książę Litwy i władca Polski, który po raz drugi owdowiał, postanowił wziąć kolejny ślub. Tym razem właśnie z młodszą od siebie o 25 lat, blisko 40-letnią Elżbietą. Tu jednak pojawił się problem, ponieważ Elżbieta była po jego matce chrzestnej kanoniczną siostrą króla, co wykluczało ich ślub. Król jednak musiał być zdeterminowany i pałać gorącym uczuciem do Elżbiety, więc wystarał się o zgodę papieską. Ich ślub odbył się w pośpiechu, 2 maja 1417 r., w kościele parafialnym w Sanoku, a pobłogosławił go arcybiskup lwowski Jan Mikołaj z Rzeszowa.
Królowa Elżbieta z lekarzem
Przeciwna temu małżeństwu była zarówno część polskich możnowładców, widzących słabość króla i niekrólewski rodowód nieco podstarzałej i mającej liczne potomstwo wybranki, jak i Krzyżacy, którzy twierdzili nawet, że "nigdy nie uznają królowej Elżbiety, nawet gdyby król włożył na jej głowę 5 koron".
Krytyka za ślub
Choć kronikarz i ojciec polskiej kartografii, Bernard Wapowski, pisał wówczas, że "Pilecka, oczarowawszy króla, jak powszechna wieść niosła, rękę jego osiągnęła", to współczesnym językiem można powiedzieć, że królowa Elżbieta była jak na średniowieczne czasy - jeśli można to porównać - ostro krytykowana, wręcz bezpardonowo przez opiniotwórcze środowiska. "Ta świnia, wyczerpana wielką ilością połogów, okłamawszy lwa, oszustwem zdobyła jego małżeństwo rzekomymi skarbami, które swym ryjem wykopała z ziemi" - pisał o Elżbiecie słynny notariusz królewskiej kancelarii Stanisław Ciołek.
Natomiast kronikarz Jan Kromer w Dziejach Polski zanotował, że król Władysław po śmierci poprzednich żon: Jadwigi Andegaweńskiej i Anny Cyllejskiej, sam "zelżywość czyniąc i wiekowi onemu i też imieniowi i dostojeństwu swemu" wziął za żonę "wdowę już dobrze podstarzałą i też dobrze wielu mężów wiadomą". Pobożny kronikarz wnioskował, że król był wówczas "zalotną miłością i cielesnem obcowaniem niewiasty tamtej zachwycony, lub też trunkiem przyprawnej miłości napojony i czarowniczem rzemiosłem zmamiony".
Legendarny kronikarz polskich dziejów Jan Długosz pisał, że wieść o trzecim królewskim małżeństwie "wycisnęła łzy wielu gorliwym patriotom, którzy już wtedy płakali nad tym, że z powodu jednego nieprzemyślanego, pospolitego związku małżeńskiego podupadła świetność Królestwa i króla". Ślubem, który miał wywołać na niebie śnieżną zawieruchę, był wręcz zdruzgotany. "Małżeństwo, które zawarł król Władysław, niemiłe było Bogu i ludziom. Dzień, w którym to się działo, od rana aż do godziny trzeciej był jasny i pogodny. Po dopełnieniu obrządku ślubnego nagle się zachmurzyło i oziębło; powstała zawieja, śnieg z deszczem i krupami ciągle padał, co wszystkich zafrasowanych już tym małżeństwem umysły jeszcze bardziej powarzyło i zasępiło. Kiedy nadto narzeczona Elżbieta po ślubie wyszedłszy z kościoła wsiadła do powozu i jechała na zamek, złamało się pod nią koło i to w największym błocie; przymuszona więc była wysiąść z pojazdu i pieszo iść resztę drogi". Ciekawe, że tak wrogi stosunek Długosza wobec Elżbiety wytłumaczył dziwiętnastowieczny badacz historii, Klemens Kantecki, pisząc o kronikarzu, że "chciał zohydzić królową w oczach potomnych, bowiem nie mieściło się w głowie bogobojnego kanonika, by wdowa po trzech mężach mogła zostać królową Polski".
Władysław Jagiełło z żonami: Jadwigą Andegaweńską, Anną Cylejską, Elżbietą Granowską i Zofią Holszańską
Koronacja
Król Władysław był jednak konsekwentny i należna jego małżonce uroczysta koronacja nastąpiła w dzień św. Elżbiety 19 listopada 1417 r. w Krakowie. Żona towarzyszyła i doradzała królowi w jego licznych podróżach, a Jagiełło był z nią szczęśliwy. Nie pozostawiła mu jednak męskiego potomka. Po trzech latach małżeństwa w 1420 r. chora na płuca zmarła. Król, dla którego ten związek nie wynikał z politycznej kalkulacji, ale gorącej miłości - był stratą królowej zrozpaczony. Cóż, Jan Długosz nie krył swojej radości i napisał, że "wiadomość o śmierci Elżbiety uradowała i cały dwór królewski, i całe Królestwo Polskie; cieszyli się bowiem wszyscy, iż jej zgon zatarł ohydę ściągnioną na króla i naród cały, i większa nierównie była radość na pogrzebie królowej niżeli w czasie koronacji". Warto dodać, że kazanie na pogrzebie wygłosił słynny kaznodzieja i pierwszy rektor krakowskiego uniwersytetu - Stanisław ze Skarbimierza. Królowa zakończyła ziemskim odejściem również genealogiczną tradycję toporczyków z Pilicy.
Król Jagiełło poślubił dwa lata po jej śmierci wywodzącą się z prawosławnego litewskiego rodu młodziutką, 17-letnią Zofię Holszańską, która po przejściu na katolicyzm i ślubie w Nowogródku z czasem powiła mu trzech upragnionych synów, dzięki czemu Władysław zapoczątkował dynastię Jagiellonów, z których Władysław III Warneńczyk zasiadł po jego śmierci na tronie.
Pochowana na Wawelu
Królowa Elżbieta, pani z Pilczy, Pilecka, Gronowska została pochowana uroczyście na Wawelu w kaplicy, zwanej dawniej Mansjonarską bądź Mariacką. Niestety, nawet po śmierci potraktowano ją w niegodny sposób. Kiedy po latach szukano miejsca dla pochówku króla Stefana Batorego, w 1586 r. zlikwidowano grobowiec Elżbiety. Będący świadkiem tych wydarzeń kronikarz Marcin Bielski zanotował, że "wyjęto jej kości z trumny, z których znać było, że białogłowa musiała być subtelna y cudna". Ciało królowej spoczęło z czasem obok nagrobka króla Batorego.
W 1426 jej syn Jan Pilecki ufundował ołtarz św. Elżbiety, naprzeciwko pierwotnego miejsca pochówku królowej. Do dziś w kaplicy Batorego widnieją na nim słowa: Ossa Elisabete Piletiae uxoris tertiae Vladislai Jagiello Poloniae regis hic sunt recondita. Obiit Anno Domini 1421, co znaczy: "Tu są złożone kości Elżbiety Pileckiej, trzeciej żony Władysława Jagiełły króla polskiego, zmarłej Roku Pańskiego 1421", gdzie rok jest prawdopodobnie datą postawienia nagrobka.
Praprzodek Pileckich
Elżbieta pozostawiła po sobie synów Ottona i Jana oraz córki Jadwigę, Eufemię i Elżbietę. To właśnie syn Elżbiety - Jan, który przyjął po matce nazwisko Pilecki, dobra i herb Leliwa, stał się protoplastą czy - używając języka staropolskiego - praszczurem rodu Pileckich.
Wojewoda i kasztelan krakowski Jan Pilecki, poślubiony z Jadwigą Kurowską, miał trzech synów: Stanisława, Jana i Ottona oraz trzy córki: Zofię, Katarzynę i Barbarę. Otton Pilecki pełnił stanowisko podkomorzego lubelskiego. On z kolei był ojcem kasztelana lwowskiego Mikołaja "Ocica" Pileckiego, którego prawnuk to Andrzej z Kurozwęk Męciński - był on rokoszaninem, który nawet zerwał sejmik proszowski w 1606 r.
Co pozostało po tamtych Pileckich z Pilicy? Nad wejściem do kaplicy Matki Boskiej Szkaplerznej w kolegiacie parafii p.w. Św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty w Pilicy znajduje się nagrobek fundacji Stanisława i Katarzyny Pileckich, wykonany w stylu renesansowym przez włoskiego artystę i autora wielu dzieł na Wawelu, Jana Marię Padovano. Jest to nagrobek zmarłej w 1555 r. Katarzyny Pileckiej; przedstawia postać śpiącego na poduszce dziecka. W jego lewym rogu umieszczony został herb Leliwa. W płaskorzeźbie znajduje się tablica ze stylizowanymi liśćmi akantu i napisem: Magnificus Dnus Stanislaus Pileczky Comes de Pilcza Ac Katharine more stirpis ducum ungaror. Katherinae filiae suae infantulae parentes pii mesti tumulum posuerut A.D. 1555.
Rodowy zamek Pilcza w Smoleniu
Do dnia dzisiejszego zachowały się tylko ruiny zamku Pilcza w miejscowości Smoleń na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej, nieopodal miasteczka Pilica. Rezydencja bogatej rodziny Ottona z Pilczy znajdowała się właśnie w Smoleniu. Z kronik wynika, że pierwotna drewniana budowla obronna zniszczona została w 1300 r. podczas walk Władysława Łokietka z królem Czech Wacławem. Murowaną warownię wznieść miał Otton z Pilczy w połowie XIV w. Panią rządzącą na Smoleniu była też jego córka Elżbieta.
W wyniku podziału majątku po jej synu Janie Pileckim, dobra pilickie objął jego syn, również o imieniu Jan, wojewoda ruski, mecenas sztuki i właściciel wielkiego księgozbioru przechowywanego na zamku w Smoleniu. Za jego czasów, na dworze Pileckich od 1492 r. przez ponad 20 lat przebywał Bernardus Lublinius, czyli słynny "ojciec piśmiennictwa polskiego" Biernat z Lublina, przedstawiciel nadchodzącego renesansu, lekarz i kapelan, zajmujący się pracą literacką. Na zamku Pileckich przygotowywał przekład z łaciny modlitewnika i w efekcie przeszedł do historii jako autor pierwszego modlitewnika w języku polskim wydrukowanego w roku 1513 pt. Raj duszny, z którego do dziś ocalało tylko 8 kart. W jego fragmencie sprzed ponad 500 lat czytamy słowa, których przesłanie wiary nie straciło nic na swoim znaczeniu:
Wojciech Gerson, Zamek w Smoleniu
"Duszo Krystowa, poświęci mię, ciało Krystowe, zbaw mię, krwi Krystowa, upoj mię, wodo boku Krystowego, omyj mię, męko Krystowa, potwierdzi mię, pocie oblicza Krystowego uzdrow mię! O, dobry Jesu wysłuchaj mię a nie dopuszczaj, abych odłączon od ciebie. Od złościwego nieprzyjaciela obroń mię, w godzinę śmierci wzowi mię, podle siebie postawi mię, abych se wszytkimi anjoły chwalił cię, Pana zbawiciela mego, na wieki wiekow. Amen".
Biernat z Lublina swoją twórczą pracę kontynuował dla potomka swojego mecenasa - już trzeciego Jana Pileckiego, będącego starostą lubelskim, któremu jednak nie była pisana kariera polityczna, ale żołnierska. Brał udział w wyprawach przeciwko Tatarom, Wołochom i Moskwie, walcząc m.in. w słynnej bitwie pod Orszą w 1514. Jan zmarł bezpotomnie w 1527 r., więc zamek będący częścią większego majątku odziedziczyło sześciu synów jego brata Stanisława, a po 1560 r. przeszedł on na własność syna jednego z sześciu braci - Jana (IV) Pileckiego, rotmistrza królewskiego i ostatniego pana na Smoleniu z rodu Leliwitów.
We władaniu Pileckich zamek pozostawał do 1563 r. Następnym właścicielem został biskup krakowski Filip Padniewski i tak właścicielami Smolenia stali się możni Padniewscy, herbu Nowina, którzy potrzebując więcej przestrzeni - ze Smolenia przenieśli się do Pilicy, gdzie postawili renesansowy zamek. Warownia w Pilczy popadała w ruinę, została zniszczona podczas potopu szwedzkiego i - nieodbudowywana - nigdy nie odzyskała dawnej świetności. W połowie XIX w. zamek kupił sędzia Roman Hubicki, który w 1847 r. opublikował drukiem Opis i dzieje trzech niegdyś do obszernego państwa Pileckiego należących zamków w Smoleniu, Pilczy i Ogrodzieńcu. Kolejnym nabywcą został Leon Epstein. Po wojnie zamek przejęło państwo. Obecnie ruiny zamku rodu Pileckich stoją na Szlaku Orlich Gniazd, będąc turystyczną atrakcją.
Biskup krakowski Filip Padniewski
Ród Pileckich na Litwie
Pileccy herbu Leliwa mieli swoje majątki w Łańcucie, Bychawie i Tyczynie. Zajmowali prestiżowe stanowiska, jak choćby Mikołaj Pilecki, wojewoda bełski, pracujący na dworze króla Zygmunta Starego. Jednak już w XVII w. blask ich rodu zaczął nieco gasnąć. Nasuwa się pytanie, jak na ziemie litewskie trafili przodkowie Witolda Pileckiego?
Krzysztof Tracki przybliża nam ten czas, pisząc, że już u schyłku XVI w. Pileccy herbu Leliwa osiedlili się w okolicach Lidy. Był to efekt napływu ludności z Korony na Litwę i zasiedlania litewskich skupisk przez licznych mieszkańców Podlasia, Mazowsza i Małopolski. Ważne były tutaj ustalenia prawne, płynące z Unii Lubelskiej i dające Polakom prawa do nabywania majątków na Litwie.
Akt tejże unii sygnował ze strony Królestwa Polskiego w 1569 r. Jan Pilecki. Dawni przodkowie Witolda Pileckiego aktywnie uczestniczyli w życiu społecznym i politycznym Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Adam Pilecki, poseł z litewskiego powiatu trockiego był jednym z elektorów króla Jana Kazimierza, natomiast Stefan Pilecki, pochodzący spod Lidy, głosował w 1674 r. jako poseł województwa nowogródzkiego za wyborem króla Jana Sobieskiego.
Pileccy z ziemi lidzkiej nie byli jednak w grupie najbogatszych ziemian Wielkiego Księstwa Litewskiego. Gdy upadała Rzeczpospolita, stanowili tylko część drobnego mieszczaństwa kresowego.
Sukurcze z ich świetną przeszłością
Przenieśmy się do Sukurcz, któremu to majątkowi Witold Pilecki poświęcił romantyczny poemat, w którego fragmencie czytamy:
Tu leżą Sukurcze z ich świetną przeszłością
W niepamięci ludzkiej dawno pogrzebane.
Było to bardzo ważne miejsce w jego życiu, dlatego też warto poznać szerzej historię tego majątku i zachować w pamięci niezwykłą historię jego świetności.
Sukurti w języku litewskim znaczy: utworzyć, zbudować. Zofia Pilecka--Optułowicz zapamiętała z rodzinnego przekazu, że nazwa Sukurcze pochodziła od słowa: szpaki.
Włosi na Sukurczach
Właścicielami Sukurcz był ród Scipio del Campo. Jego przodek o imieniu Piotr przybył do Polski z Włoch w 1518 r. wraz z orszakiem przyszłej królowej Bony Sforzy i został marszałkiem jej dworu. Syn Fabrycy walczył za króla Stefana Batorego z Moskalami w 1580 r. pod Wielkimi Łukami i to on wybrał Polskę na swoją ojczyznę, pozostawiając po sobie siedmiu synów i dwie córki, jako dziedzic na Kudrawce na Podlasiu. Jego żoną była Anna Duziacka Rudominówna, starościanka Uściańska. Syn Aleksander walczył pod Kircholmem, drugi syn Jerzy był przeorem ojców bernardynów, a Jerzy, dziedzic na Repli był podkomorzym grodzieńskim i w 1623 r. został posłem na Sejm. Jego dzieci i wnukowie mieli liczne majątki, zajmowali wpływowe stanowiska, fundowali kościoły, klasztory i szkoły. Można by o tym zapisać wiele kolejnych stron.
Ważne jest jednak to, że Krzysztof Scipio del Campo, sekretarz Króla Władysława IV i dziedzic na Szczucinku w powiecie lidzkim, zmarł w 1643 r., pozostawiwszy po sobie syna Jędrzeja z majątkiem w Sukurczach.
Zygmunt Stary i królowa Bona ze swoim dworem na obrazie Jana Matejki "Zawieszenie dzwonu Zygmunta na wieży Katedry w 1521 r. w Krakowie"
Z książki pt. Spotkałem człowieka. Ks. Władysław Bukowiński w pamięci wiernych i przyjaciół (którego mama Jadwiga miała panieńskie nazwisko Scipio del Campo) dowiadujemy się, że majątek Sukurcze stanowił własność Jędrzeja Scipio del Campo, podczaszego grodzieńskiego i chorążego wendeńskiego, który zapisał się na kartach polskiej historii również podpisami na elekcji królów Michała Korybuta Wiśniowieckiego i Jana III Sobieskiego, z którym wyruszył na zwycięską bitwę pod Wiedniem w 1683 r. Natomiast jego syn Jan w 1702 r. był rotmistrzem Chorągwi, którą powiat lidzki wysłał, za panowania Augusta II na wojnę ze Szwedami. Za swoją służbę otrzymał tytuł kasztelana i fotel senatora. Zmarł w 1738 r. Jego syn Józef, po ukończeniu szkoły o. pijarów został Marszałkiem Nadwornym Wielkiego Księstwa Litewskiego (w Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie do dziś przechowywana jest wykonana dla niego laska paradna marszałka nadwornego litewskiego z 1793 r.); był także starostą lidzkim i posłem na Sejm. Tak jak jego syn Ignacy, został kawalerem Orderu Orła Białego.
Ignacy, od 15 roku życia starosta lidzki, poseł na Sejm z lidzkiego powiatu, w 1759 r. otrzymał stopień generała majora wojska litewskiego, piastował też funkcję podstolego litewskiego. Niestety, był zmuszony brać udział w różnych procesach sądowych spowodowanych nieoczekiwaną śmiercią ojca i zagmatwaniem spraw majątkowych. Ok. 1761 r. stracił Sukurcze, które przeszły w ręce Tadeusza Narbutta herbu Trąby, którego ojcem był Kazimierz Józef Narbutt - marszałek powiatu lidzkiego, który władał sąsiednim majątkiem Krupa (obecnie Krupowo). Tadeusz miał pięciu braci o imionach: Ignacy, Feliks, Antoni, Daniel i Dominik, a każdy z nich zostawił ślad w lidzkiej historii.
Narbuttowie herbu Trąby
Leon Dembowski w niezwykle ciekawych Moich wspomnieniach wydanych w 1898 r. w Petersburgu pisał o Sukurczach z czasów podkomorzego lidzkiego Tadeusza Narbutta: "Mój ojciec, Józef, oddany do paziów króla Stanisława Augusta, następnie kapitan gwardyi litewskiej i rotmistrz kawaleryi narodowej, opuścił służbę wojskową, zawarłszy śluby małżeńskie z moją matką Konstancyą Narbuttówną, córką Tadeusza Narbutta, podkomorzego lidzkiego i Katarzyny z Włoziewiczów. Podkomorzy lidzki posiadał majątek rodzinny Sukurcze i posagowy małą wioskę Kotłów, a około 1773 r. dokupił od Piaseckich dobra Ostrów, nic nie zapłaciwszy, ale na kredyt. Sam parę razy posłując, całe życie trawił na skupianiu partyi, kierowaniu sejmikami i wyborami do trybunału litewskiego. Z listów jego i mojej babki widać, iż głównie agitowania swoje kierował dla utrzymania partyi to królewskiej, to Czartoryskich, przeciwnych wówczas partyi szczerolitewskiej ks. Radziwiłłów. Miał do tego sposobność przez liczne związki pokrewieństwa, bo Narbuttów po Litwie gęsto. Wskutek jednak tych zabiegów fortunę prawie zupełnie utracił. Jeden syn jego szambelanował przy królu, drugi poświęcił się stanowi duchownemu. Dwie córki zaś, moją matkę Konatancyą i drugą starszą Aleksandrę wzięta na wychowanie księżna Czartoryska".
Piękną Konstancję Narbuttównę podczas pobytu w Berlinie poznał "oficer z gwardyi pruskiej hrabia Chack i ujęła go swą urodą"(...). "Król Stanisław, który wiecznie w podobne wdawał się intrygi, okrył swą protekcyą p. de Chack i pewny, że ta konkurencya się uda, hetmanowi Tyszkiewiczowi polecił, iżby myśli rodziców w tej mierze wybadał.
W Sukurczach przyjęto te królewskie insynuacye bardzo różnie. Matka przylgnęła z serca do tych widoków. Łechtała ją godność hrabiny, widok wielkich dostatków i myśl, że panna Konstancya stanie się podporą licznej rodziny. Pan podkomorzy zaś, rzecz tę rozważywszy po staropolsku przyjął i wbrew oświadczył, że zezwolenia swego nie udzieli, dopóki Niemca nie pozna. Z tak dalekich krajów, mówił: "Kto go tam wie czy on Graff, a choć i graff czy nie hołysz". Zresztą dodawał: "Czyż już mór na Litwinów, żeby panny za Niemców wydawać". Zdanie to mniej więcej dzieliła szlachta lidzka, która bezustannie w Sukurczach biesiadowała. Nadaremnie pani podkomorzyna, a moja babka przedstawiała, że księżniczka Massalska wydana za jakiegoś Francuza ks. de Ligne, że Radziwiłłówna poszła za mąż za Rosyanina Forsena, że toż uczyniła i Brzostowska - wszyscy ją zakrzyczeli. Wydawanie za Niemca wydawało się im niepojętem horrendum, a protekcyę królewską brano za znane przywiązanie tego monarchy do cudzoziemców".
Rada dla panny Konstancji była wówczas prosta: "Nic, zda mi się, niema przykrzejszego, jak kiedy kobieta, idąc za cudzoziemca, zrywa raptownie ze wszystkiem, co jej przeszłość od kolebki otaczało, biegnie w przyszłość niewiadomą, w obyczaje obce, towarzystwa nieznane i w chłodne związki pozornej przyjaźni".
W efekcie Konstancja "z obawy, aby bez jej woli rodzice ręką jej nie zarządzili, postanowiła wyznać p. Chack, że nigdy za cudzoziemca nie pójdzie. Niemiec szczerze był rozkochany, wpadł więc w melancholię i chciał sobie życie odebrać, ale czas, który wszystko leczy, uleczył także te rany".
Ciekawostką jest to, że w tym samym roku o pannę z Sukurcz zabiegali też "podówczas pułkownik, później jenerał Orłowski, który okryty byt szczególną protekcyą książąt Czartoryskich" i "słynny później, a wówczas oficer od inżynieryi Julian Ursyn Niemcewicz".
Jednak podkomorzy Narbutt uznał, że Orłowski jest dla jego córki za stary, a Niemcewicz za młody: "Młody człowiek, dobrze pisze, ale młody. Komuż wiadomo co z niego będzie? - jeno Bogu, a ja prorokiem nie jestem. Któż przewidzieć zdoła, czy z niego wyrośnie prosty dąb, czy krzywy o kolący głóg? Ze stylu widzę, że żywy jak ogień - będzie może złośnik". Niemcewicz został później autorem wielu utworów literackich m.in. Powrotu posła. Leon Dembowski pisał, że "na koniec między wielbicielami swoimi liczyła moja matka i słynnego poetę Szymanowskiego" - mowa tu o słynnym poecie epoki Oświecenia Józefie Szymanowskim, autorze wielu miłosnych wierszy. Jednak Józef Dembowski "cudem, ojciec mój, wówczas rotmistrz kawaleryi narodowej, przyzwolenie podkomorzego sobie wyjednać zdołał. Ślub odbył się w Puławach dnia 29 grudnia 1786 r." Ich syn Leon Dembowski więcej o Sukurczach już w swoich zapiskach nie wspomina.
Majątek rodzinny po śmierci Tadeusza Narbutta odziedziczył jego syn Wojciech. Polski Słownik Biograficzny informuje, że urodził się w Sukurczach w 1762 r. i był pisarzem, szambelanem królewskim, posłem na Sejm Czteroletni, a także szambelanem Stanisława Augusta. Zajmował się literaturą i rzeźbą. U kresu życia spisał pamiętnik, w którym przedstawił "w zajmujący sposób ważniejsze zdarzenia tyczące się służby... przy królu, którego pamięć z całą zawsze uwielbiał wdzięcznością". Pamiętnik znał Józef Ignacy Kraszewski i zamierzał go wydać. Aktualne miejsce przechowywania go nie jest znane. Zmarł w 1837 r., zapewne w Sukurczach. Majątek przeszedł na jego młodszego brata Stanisława, który był proboszczem w Kossowie i ziemia nie była mu potrzebna, więc się jej pozbył.
Jezuita Pilecki
Maria Musia Pilecka pisze w rodzinnej sadze, że na przestrzeni dwóch stuleci - XIX i XX w. rozwijało się sześć pokoleń rodu Pileckich. Początek w prostej linii ród wziął od prapradziadka, który był byłym jezuitą. Zagadkę wyjaśnia fakt, że życie duchownego przypadło na czas kasaty zakonu ojców jezuitów. Musia Pilecka zapisała w rodzinnej sadze:
Imię naszego prapradziadka i bliższe dane o jego rodzinie toną w mrokach tajemnicy. Musiał to być przedstawiciel możnego rodu, skoro w tamtych czasach odważył się zerwać ze stanem duchownym. Wiadomo nam jest, że synem jego był Adam, właściciel majątku Starojelnia. Małżeństwo z Marią Domeykówną, córką możnych ziemian, powiększyło dobra pradziada Adama o posagowy majątek żony - Sukurcze.
Według Krzyszofa Trackiego wszystko wskazuje na to, że były jezuita nazywał się Franciszek Pilecki.
Po sąsiedzku z Ignacym Domeyką
Ciekawostką jest, że w Zapolu niedaleko Sukurcz, przez sześć lat mieszkał przyjaciel Adama Mickiewicza, słynny późniejszy badacz Ameryki Południowej, inżynier i geograf - Ignacy Domeyko. Sukurcze stanowiły majątek Domeyków, natomiast rodzice Ignacego mieli swój majątek w Niedźwiadce i dlatego szlacheckie waśnie głośne "od tej puszczy do poleskich lasów" między Domeykami i Doweykami zostały uwiecznione przez narodowego wieszcza w IV księdze Pana Tadeusza:
Domeyki i Doweyki wszystkie sprzeciwieństwa
Pochodziły, rzecz dziwna, z nazwisk podobieństwa
Bardzo niewygodnego. Bo gdy w czas sejmików
Przyjaciele Doweyki skarbili stronników,
Szepnął ktoś do szlachcica: "Daj kreskę Doweyce!",
A ten nie dosłyszawszy dał kreskę Domeyce.
Gdy na uczcie wniósł zdrowie marszałek Rupeyko:
"Wiwat Doweyko!" - drudzy krzyknęli: "Domeyko!"
A kto siedział w pośrodku, nie trafił do ładu,
Zwłaszcza przy niewyraźnej mowie w czas obiadu.
"Gorzej było; raz w Wilnie jakiś szlachcic pijany
Bił się w szable z Domeyką i dostał dwie rany;
Potem ów szlachcic, z Wilna wracając do domu,
Dziwnym trafem z Doweyką zjechał się u promu;
Gdy więc na jednym promie płynęli Wilejką,
Pyta sąsiada: kto on? - Odpowie: "Doweyko".
Nie czekając, dobywa rapier spod kirejki:
Czach, czach, i za Domeykę podciął wąs Doweyki.
Wszyscy znają ich niedoszły pojedynek przez skórę niedźwiedzia. "W miejscu gdzie się zdarzył tak dziwny przypadek, Pobudowawszy karczmę nazwali Niedźwiadek" - pisał wieszcz narodowy.
Natomiast Witold Pilecki wspominał w swoim krótkim poemacie o sąsiednim Zapolu i Rupeykach, należących kiedyś do Domeyków:
Przed laty, gdy dobra znacznie większe były,
Jednemu z dwóch braci - oddając Sukurcze,
Drugiemu - budując dwór - hen, tam - za polem,
Stąd drugą połowę - "Zapolem" nazwano.
Wieś, niegdyś przy samych Sukurczach leżąca,
Nazwiskiem dziedziców przezwana - Domeyki,
Została następnie, dla potrzeb majątku,
O stajań kilkoro - za las - przeniesiona.
Sędziwe Sukurcze wraz ze wsią Domeyki,
Jak również Zapole i wioska Rupeyki,
Stanowiąc warsztaty i siłę roboczą,
W harmonii od wieków ze sobą współżyły,
Przykład zgody dając i poszanowania
Jak głowy rządzącej - tak roboczej siły.
Sąsiedzkie przysługi wciąż świadcząc nawzajem,
Zdołały u ludzi zapisać się w sercach,
Swe nazwy głęboko w pamięci utrwalić.
Jeden z domów, w którym mieszkał Adam Mickiewicz w Wilnie. Dziś mieści się w nim jego muzeum
Pradziadkowie Witolda
Kiedy Sukurcze znalazły się w posiadaniu rodziny Pileckich? Pradziadek Witolda Pileckiego - Adam ożenił się z Marią z Domeyków. Adam odziedziczył po swoim ojcu Franciszku Pileckim kilka majątków; główne, rodzinne gniazdo Pileckich to Starojelnia koło Nowogródka oraz Łowczyłowicze, Orzeliszki i Piątkowszczyzna. Wspomnieć należy, że do innej linii ziemiańskiego rodu Pileckich pochodzącego znad Naczy należały w powiecie lidzkim: folwark Noniszki i Ożeliszki, którym zarządzał kapitan w stanie spoczynku Otton Pilecki; Ignacy Pilecki gospodarzował w Gołdociszkach.
Natomiast majątkiem posagowym Marii Domeykówny były Sukurcze koło Lidy.
Adamowi i Marii urodziły się dwie córki i syn o imieniu Józef.
Prababka mądra, pradziadek ze skłonnością do dziwactw
Jacy byli pradziadkowie Witolda Pileckiego, wiemy od "chodzącej historii" Sukurcz - klucznicy Józefy:
W zagródce, przez kilka ubiegłych pokoleń
Sypiały klucznice - ochmistrzynie dworu.
I wtedy, za czasów mojego dzieciństwa,
Mieszkała tu stara klucznica - Józefa,
Którą przez złośliwość ktoś ze starszych nazwał
"Encyklopedią wypadków powiatu".
- pisał w poemacie Witold, a jego siostra Maria w rodzinnej sadze tak wspomina pradziadków, opierając się na przekazie Józefy:
Z opinii panny Józefy wynika, że prababka była kobietą mądrą, taktowną, wykształconą jak na owe czasy oraz dobrą gospodynią. Trudno jest dziś opiniować o ludziach, których nie znało się osobiście, polegając jedynie na "opowieściach" służebnej, zżytej z rodziną pradziadków. Opowiadała ona dużo i ciekawie, a ja słuchałam biernie, bez zadawania pytań, jak to inaczej bym dziś uczyniła. Było to przed I wojną światową, lata 1912-1913, miałam wówczas 12-13 lat. Pisząc więc ten "pseudorodowód", powtarzam wiernie to, co zapamiętałam.
Pradziadek Adam Pilecki miał skłonność do dziwactw, zachłanny przy tym na bogactwo, nie wolny od skąpstwa. Na poparcie swych wywodów podawała Józefa następujące przykłady: mimo zamożności, nie ofiarował córkom swym żadnych kosztowności, z tak cenionej wówczas modnej biżuterii, przekazywanej z pokolenia na pokolenie.
Darami pradziadka były oprawione w ramy święte obrazy, z podpisem na odwrotnej stronie "Najukochańszej Córce - Ojciec". Jeden z takich obrazów, wiszący w pokoju, zwanym "bokówką" - oglądałam, dlatego dobrze to zapamiętałam.
Drugim przykładem była niepomyślność gospodarcza - padł stajenny koń (stajenny, czyli "wyjazdowy" w odróżnieniu od "roboczych"). Pradziad tak bardzo rozpaczał po nim, że nie mógł powstrzymać się od łez. I nie dlatego, że była to strata w gospodarstwie. Prababka pocieszała się, mówiąc: "Wstydziłbyś się Adamie, tak rozpaczać. Chłop parę lub jednego konika mając mniej rozpacza gdy mu padnie niż ty, w którego stajni jest więcej pięknych koni".
Jak długo pradziadowie mieszkali pod wspólnym dachem, nie wiem. Słyszałam, że w końcu małżeństwo rozpadło się prawdopodobnie z powodu "niezgodności charakterów", jak to się dziś określa.
Żona została w Sukurczach, które pradziad opuścił, udając się do swoich dóbr w Starojelni. Musiało to być w początku 1864 r.
Powstańcy styczniowi - przodkowie Witolda
Zryw powstańczy wywołała branka, czyli pobór Polaków do carskiej armii. W II Rzeczpospolitej tak opisano ten czas: "Branka ta odbyła się wśród niesłychanych gwałtów w nocy z 15 na 16 stycznia 1863 r. Ci, którzy zdołali się ocalić, wyszli w lasy, wobec czego Komitet Centralny jako najwyższa władza rewolucyjna wydał rozkaz ogólnego chwycenia za broń i uderzenia na załogi rosyjskie w nocy z 22 na 23 stycznia. Rozpoczęło się powstanie, a z chwilą, gdy dzwon na starożytnej katedrze płockiej pierwszy uderzył na alarm, odwróciła się wielka karta w dziejach naszego narodu. Kwiat narodu polskiego stanął do walki z nieprzejednanym wrogiem, a szumiące bory polskie stały się świątynią narodowego bohaterstwa, pobojowiskiem bez nazwy i surm zwycięskich, stały się ziemią rozgwaru wojennego i szczęku oręża, a potem ziemią mogił i krzyżów. Walka bez sławy i bez nadziei zwycięstwa, trud szary o głodzie i chłodzie, śmierć w leśnych uroczyskach lub stokroć gorszy skon z moskiewskich wyroków, czasami chwila zwycięskiego upojenia, a zawsze poczucie dobrze spełnionego obowiązku wobec ojczyzny, świadomość ofiary - oto treść ostatniej naszej walki orężnej za wolność narodu".
W Powstaniu Styczniowym wziął udział dziadek Witolda - Józef Pilecki, mający wówczas z żoną Flawią z Żórawskich sześcioro dzieci. Do Powstania poszedł również krewny z linii nackiej Pileckich - Władysław, absolwent Uniwersytetu w Petersburgu. Z Moskalami walczyli też dwaj bracia matki Witolda Pileckiego: Hipolit i Hieronim Osiecimscy.
W Powstaniu Styczniowym stoczono ogółem z Rosjanami 1224 bitew i potyczek. Rząd carski zmobilizował przeciwko powstaniu armię złożoną z 400 tys. ludzi, wliczając w nią korpusy nadgraniczne na Litwie i Rusi. Na polu chwały poległo przeszło 35 tys. polskich żołnierzy, 1,5 tys. naszych stracili Moskale za wyrokiem śmierci swoich sądów doraźnych, nie licząc straconych bez wyroku. Około 125 tys. mężczyzn, niewiast i dzieci poszło na katorgę lub wygnanie.
Hieronim i Hipolit Osiecimscy (zaznaczeni na fotografii krzyżykami), żołnierze Powstania Styczniowego
"Ciemny pokój" w Sukurczach
Dwór w Sukurczach również stał się przystanią dla rannego powstańca, którego schowano w tajemnym pokoju, tuż pod nosem Moskali:
Największą osobliwością był sekretny pokój błękitny, który zawsze rozbudzał moją ciekawość kilkuletniego szkraba. Był, a jakby go nie było. Dobrze pamiętam to zamaskowane pomieszczenie, usytuowane w długim ciągu innych pokojów. Ściany były obite błyszczącą tkaniną, może jedwabiem, drzwi były zupełnie niewidoczne, trzeba się było dobrze przypatrzeć, by zauważyć cienką kreskę na ścianie. Klamki nie było, trzeba było znać sposób, aby wejść do środka. Pokój ten odegrał istotną rolę w czasie Powstania Styczniowego. Podczas gdy we dworze stacjonował rosyjski generał czy wyższy oficer z całą sotnią, w tajemnym pokoju ukrywali się powstańcy, w tym jeden poważnie ranny. Nie pamiętam dokładnie, czy przeżyli, ale wydaje mi się, że tak. Skoro o pokoju tym wspominano jako o zalecie domu, było to widocznie bezpieczne schronienie
- wspominał syn Witolda Pileckiego - Andrzej w książce Pilecki. Śladami mojego taty. Również córka Rotmistrza zapamiętała to tajemnicze miejsce:
Był to tzw. "ciemny pokój", do którego nikt nie mógł wejść. Mówiły moje ciocie, że tam byli powstańcy styczniowi.
Maria Pilecka tak opisała pobyt powstańca i Kozaków w majątku:
Wydarzenia związane z Powstaniem nie ominęły też Sukurcz. We dworze zjawił się oddział Kozaków z pułkownikiem na czele. Zadaniem jego było tropienie powstańców po dworach i okolicach. W Sukurczach pułkownik zarządził dłuższy postój, zajmując najładniejszy pokój z wyjściem na frontowy ganek. Żołnierzy rozmieścił w zabudowaniach gospodarczych, skąd robili wypady do pobliskich lasów. Nie przeczuwał pułkownik, te tuż za jego plecami o jedną salę dalej, w "tajnym" pokoiku z rozsuwaną ścianą, leży ranny powstaniec, pielęgnowany nocą przez córki prababki (siostry Józefa). Tak tropiciel i niedoszła jego ofiara przebyli obok siebie dwa tygodnie.
Przed opuszczeniem dworu pułkownik poprosił dziedziczkę o rachunek za spożyte przez niego i jego żołnierzy mięso i mleko. Prababka nie znając rosyjskiego języka, z mlekiem dała sobie radę, pisząc: "Wypili tyle to litrów x koszt 1 litra = kwota".
Gorzej było z mięsem wieprzowym. Zwyczajem gospodarskim na wsi szynki wołano "tyłkami". Jakiś pseudoznawca rosyjskiego przetłumaczył "tyłek" jak "dupa", co po rosyjsku brzmi wulgarniej niż subtelna polska "dupa". A więc pod mlekiem figurowało "sjeli 4 świńskie żopy". Pułkownik przetarł okulary, rzucając po raz drugi okiem na rachunek, w końcu parsknął śmiechem, nie mogąc powstrzymać się od uwagi: "Kto etu polskuju damu nauczył takich gadkich, niepriczelnych słow". Rachunek zapłacił i opuścił dwór, otwierając tym samym drogę do dalszej ucieczki podleczonego powstańca.
Zsyłki i konfiskaty po Powstaniu Styczniowym
Władysław Pilecki został ciężko ranny w bitwie pod Dubiczami 5 maja 1863 r., gdzie zginął wódz powstańców na Litwie - Ludwik Narbutt. Władysław został wówczas pojmany i skazany na 6 lat zesłania do guberni tomskiej. Z majątku w Starojelni Moskale zabrali 30 marca 1864 r. Józefa Pileckiego, którego skazano na 7 lat zsyłki do Tomska, Tobolska i Wiatki.
Postój polskich ochotników w lasach Litwy. Grafika z francuskiego pisma "L'Illustration Journal Universel", 1863 r.
Musiało mieć to duży wpływ na ród Pileckich, jeśli swój życiorys Witold rozpoczął słowami:
Dziadowie moi brali czynny udział w powstaniu 1863 r. Ostatni z nich, Józef Pilecki był zesłany do Syberii, własności ziemskie (w pow. Lidzkim i Nowogrodzkim) zostały mu skonfiskowane, a dzieciom jego, między innemi i memu ojcu pobyt w kraju utrudniono.
W sadze rodzinnej Maria Pilecka wspominała heroiczną walkę babci o powrót do Polski z zesłania jej syna Józefa:
Rokiem, w którym cios upadł na rodzinę pradziadków Marię i Adama Pileckich - był rok 1863/64. Rok Powstania Styczniowego. Jedyny syn Józef opuścił rodzinę, pożegnał rodziców, żonę, dzieci i wstąpił do szeregów powstańczych. Wiele niepokoju w ciągu tego roku przeżyli rodzice i żona Flawia o życie Józefa. Przecierpieli klęskę Powstania, areszt syna i męża i wyrok na niego oraz "zsyłkę" na Sybir.
Przytoczę tu w całości notatkę zapisaną przez babcię Flawię na odwrotnej stronie fotografii dziadka Józefa: "Józef syn Adama, Pilecki w 1864 roku, marca 30 d(nia) o godzinie wpół do piątej wieczorem został na sprawę polityczną aresztowany i ze Starojelni wywieziony do Wilna. Tegoż roku 24 grudnia osądzony i zesłany do Tomska, oddzielony od nieszczęśliwych Rodziców, od rodzeństwa; od Żony i sześciorga dzieci.
- r. 1866 february - 15 przeniesiony z Tomska do Tobolska.
Z Tobolska do Wiatki - 1869 - june - 23
1871 - february - 30 z Wiatki do Warszawy"
zanotowano "środa 1874 apr.(ila) - 23".
Zwierzając się ze swoich trosk finansowych w owym czasie "pannie służącej" Józefie, prababka mówiła: "Czapę ze złota dla mnie mogłabym kazać wylać z tych złotych monet, które wydałam, broniąc syna przed szubienicą i łagodząc jego los na zesłaniu". Świadczyło to o jej energii, umiejętności odnajdywania dróg do przyjmujących skutkujące łapówki. Wystarczy prześledzić miejscowości ma mapie, wymienione przez babcię na odwrocie fotografii, by stwierdzić, że dziadek Józef przenoszony był z bardziej surowego do łagodniejszego klimatu, aż w końcu po 7 latach wyszedł na wolność, co na owe czasy należało do lżejszych kar.
Artur Grottger, Pobór w nocy
Utrata majątku w Starojelni i lasu pod Lidą
Starojelnia była dla Pileckich ważniejsza od Sukurcz, ponieważ był to ich główny rodowy majątek. Maria Pilecka pisała:
Nastąpiła konfiskata wielkich dóbr: Starojelni, której przyległościami było kilka wsi i miasteczko, ponadto pas lasu Sukurczowskiego - położonego bliżej Lidy.
O konfiskacie Starojelni - Józefa (ochmistrzyni dziadka), miała mgliste wiadomości. Może unikając rozgłosu prababka nie chciała wtajemniczać służby w konsekwencję kary za działalność polityczną dziadka. Mówiła więc, że Starojelnia przeszła w obce ręce i dla rodziny została stracona. Może częściowo sprzedana pod przymusem za tanie pieniądze, któremuś z generałów rosyjskich.
Prawnuczka widziała również w utracie Starojelni osobisty dramat osamotnionego Adama Pileckiego, bardzo związanego z tym majątkiem:
Konfiskata majątku - rodzinnego gniazda dla człowieka przywiązanego do dóbr ziemskich, w których przeżył dzieciństwo i młodość, musiały być dla starca wstrząsem psychicznym, przy tym jeszcze areszt i "zsyłka" jedynego syna. Wszystko to razem mogło uczynić go bezwolnym, bezradnym i niezadowolonym z codziennych czynności. Mogła się na to złożyć i choroba wieku odbierająca siły i zdolność normalnego myślenia. Czy konfiskata dotknęła Starojelni w całości czy jej części, co z tego zespołu dóbr ziemskich zabrał rząd rosyjski, a co zostało sprzedane pod przymusem, komu i za ile, gdzie się podziały pieniądze? Tajemnicę tę zabrał pradziad do grobu.
Słuchając tych tajemniczych "niewiadomych", niedomówień dotyczących straty Starojelni, panna Józefa stworzyła legendę, że pradziad sprzedał ją i z niewytłumaczalnej niechęci do rodziny zakopał w nieznanym miejscu większą kwotę, byleby tylko nie dostała się jego potomkom.
Prababka może obawiała się dowiadywać zbyt intensywnie u obcych czynników okoliczności konfiskaty, by nie ściągnąć zainteresowań Sukurczami, bo i tak pasmo lasów sukurczowskich pod Lidą przeszło na stałe do rządu carskiego. Może nie chciała wtajemniczać w to służby.
Adam Pilecki jeszcze przed konfiskatą Starojelni udał się do tego majątku, gdzie samotnie zmarł.
Wiadomo tylko, że na wieść o śmierci męża prababka pojechała na pogrzeb. Po powrocie opowiadała, że znalazła pradziadka w stanie ogromnego zaniedbania, tak osobistego, jak i w pomieszczeniach, które zajmował. "Magnat umarł jak nędzarz na wyrku" - zawyrokowała Józefa.
Od karzącej i zachłannej ręki Rosjan ocalały wówczas Sukurcze. Dlaczego? Maria Pilecka wyjaśniła:
Rejestr konfiskat nie obejmował dworu - "Sukurcze". Prawdopodobnie dlatego, że w aktach urzędowych dwór zapisany był na nazwisko panieńskie Marii Domeyko, a nie Pileckiej, może w potrzebie pomogło i złoto, którym operowała prababka.
Witold Pilecki w swoim poemacie z nostalgią wspomniał o utracie pasma lasów:
Za "miatieżniczestwo" - w okresie Powstania -
Moskale część lasu Sukurczom zabrali
I odtąd pod Lidą - ciemne pasmo lasów -
Uznano za lasy, co przeszły na stałe
Do rządu ruskiego - po wieczne już czasy.
Warto wspomnieć, że za swoją walkę i udział w Powstaniu Styczniowym Hieronim i Hipolit Osiecimscy również zapłacili konfiskatą rodowych dóbr na Mohylewszczyźnie, o czym pisała Maria Pilecka:
Majątki Rudolfa Osiecimskiego, naszego pradziada po kądzieli, zostały przez rząd carski skonfiskowane. Bracia powstańcy przedostali się do Francji i tam pożenili się z pannami z arystokracji polskiej Hutten-Czapskimi. Dwóch braci Osiecimskich pojęło za małżonki dwie siostry Hutten-Czapskie.
Ich ojciec Lucjan Osiecimski był zmuszony przez władze carskie objąć posadę na dalekim terenie guberni ołonieckiej w Pietrozawodsku.
Po powrocie z zesłania
Józef Pilecki po 7 latach powrócił z zesłania.
Nie czuł się w stanie, a może nie miał zamiłowania do gospodarowania w Sukurczach, bądź co bądź w dużym 550-hektarowym majątku i poszedł po linii najmniejszego oporu, oddając Sukurcze w dzierżawę Żydowi "Jermie" (nazwiska nie znaliśmy).
- zapisała jego wnuczka Maria Pilecka.
Klątwa po prapradziadku
Maria pisze też o rzekomej klątwie kościelnej, ciążącej na rodzinie Pileckich, której przyczyną miało być zrzucenie jezuickiego habitu przez ich przodka:
Małżeństwo pradziadka Adama było kolejnym małżeństwem w drugim pokoleniu po zakonniku Pileckim, dotkniętym klątwą kościelną, głoszącą, że: małżonkowie tego rodu nie zaznają szczęścia, nie dożyją wspólnie starości, a członkowie ich rodu będą skłóceni ze sobą i pełni wzajemnej niechęci. Dalsze dzieje rodziny Pileckich będą smutnym potwierdzeniem tej ponurej "anatemy".
Z perspektywy lat można odnieść wrażenie, że "klątwa kościelna" stanowiła niejako tłumaczenie dramatycznych losów, jakie dosięgły przez pokolenia ród Pileckich.