WSTĘP DO WYDANIA 2012 R.
Generał William Balck i jego analizarozwoju taktyki w I wojnie światowej
William Henry August Friedrich Konrad Balck urodził się 19 października 1858 r. w Osnabrück w Dolnej Saksonii. Jego dziadek w czasie wojen napoleońskich rzucił studia w Getyndze i udał się do Wielkiej Brytanii, gdzie wstąpił w szeregi Królewskiego Legionu Niemieckiego. Wkrótce został oficerem, a nawet trafił do sztabu Arthura Wellesleya, późniejszego księcia Wellington. Ożenił się z przyjaciółką żony głównego lekarza armii brytyjskiej w Hiszpanii, która jeszcze w trakcie tej kampanii urodziła mu dwóch synów[1].
Dziadek Balcka zmarł w 1812 r., a po zakończeniu wojen napoleońskich wdowa po nim wróciła do Niemiec do swej siostry, gdzie niedługo poźniej zmarła. Osierocony ojciec generała dzięki wsparciu wicekróla Hanoweru, Adolpha Friedricha, księcia Cambridge, został wkrótce adoptowany przez nadwornego kapelana króla Jerzego IV. Otrzymał również patent oficerski w 93rd (Sutherland Highlanders) Regiment. Jego brat również został oficerem, ale w armii hanowerskiej, zginął jednak w wypadku. Wówczas podpułkownik Georg Philipp Balck, który wskutek udaru stracił wzrok, wrócił do Niemiec i poślubił narzeczoną swego zmarłego brata[2]. Była nią Sophie Charlotte Elise Lütgen, która również wywodziła się z rodziny oficerskiej - była córką hanowerskiego generała majora[3].
Z takimi korzeniami los Williama Balcka w zasadzie był przesądzony - w grę wchodziła jedynie kariera wojskowa. Tak się też stało i jako młody nastolatek został skierowany do Korpusu Kadetów w Plön. Po jego ukończeniu w 1876 r. trafił jako chorąży (Fähnrich) do 78. (Wschodniofryzyjskiego) Regimentu Piechoty Księcia Wilhelma Brunszwickiego [Infanterie-Regiment Herzog Friedrich Wilhelm von Braunschweig (Ostfriesisches) Nr. 78], który stacjonował w większości w rodzinnym Osnabrück. Rok później otrzymał stopień podporucznika (Sekondeleutnant). 1 października 1889 r. został odkomenderowany na studia na Akademii Wojennej (Kriegsakademie), które odbywał do lutego 1892 r. Ukończenie tej prestiżowej uczelni było swoistą przepustką do najwyższych stanowisk w armii[4].
Po studiach na Akademii Wojennej, awansowany do stopnia kapitana, objął dowództwo kompanii w swoim macierzystym regimencie. Nie zabawił na tym stanowisku zbyt długo, gdyż już we wrześniu 1893 r. skierowano Balcka do Szkoły Wojennej (Kriegsschule) w Gdańsku, a następnie w lipcu 1895 r. do Engers nad środkowym Renem, gdzie był wykładowcą taktyki[5]. Szkoły wojenne kształciły kandydatów na oficerów, którzy trafiali do nich po odbyciu służby w linii i przygotowywali się w nich do złożenia egzaminu oficerskiego.
W lipcu 1898 r. został ponownie dowódcą kompanii, tym razem jednak w 56. (7. Westfalskim) Regimencie Piechoty Vogel von Falckenstein [Infanterie-Regiment Vogel von Falckenstein (7. Westfälisches) Nr. 56]. Pozostał na tym stanowisku nieco ponad rok[6].
W latach 1899-1904 już w stopniu majora Balck służył w "mózgu armii" - czyli w Sztabie Generalnym[7]. W 1901 r. został członkiem Komisji ds. Szkół Wojennych (Studienkommission für die Kriegsschulen) nadzorującej te uczelnie[8].
Po tym okresie został dowódcą batalionu w 19. (2. Poznańskim) Regimencie Piechoty "von Courbiére" [Infanterie-Regiments "von Courbiére" (2. Posensches) Nr. 19]. Była to standardowa praktyka w przypadku oficerów Sztabu Generalnego, polegająca na rotacyjnej zamianie służby "sztabowej" na "frontową". Ta ostatnia miała dać im nieco odpoczynku, a także utrzymać więź z oddziałami i zapobiec wyobcowaniu[9].
Kolejnym przydziałem dla majora Balcka było stanowisko "oficera przy sztabie" 46. (1. Dolnośląskiego) Regimentu Piechoty Hrabiego Kirchbacha [Infanterie-Regiment Graf Kirchbach (1. Niederschlesisches) Nr. 46], które objął w styczniu 1906 r. W trakcie służby w tym regimencie, z okazji urodzin cesarza Wilhelma II William Balck został 27 stycznia 1907 r. awansowany do stopnia podpułkownika[10]. Jego kariera rozwijała się dalej i w 1910 r., w dzień kolejnych urodzin monarchy, został pułkownikiem, a następnie mianowano go dowódcą 61. (8. Pomorskiego) Regimentu Piechoty von der Marwitza [Infanterie-Regiment von der Marwitz (8. Pommersches) Nr. 61], który wówczas w całości stacjonował w Toruniu[11].
18 kwietnia 1913 r. został awansowany do stopnia generała majora i przeniesiony na stanowisko dowódcy LXXXII Brygady Piechoty w Colmarze[12]. Ostatnim przydziałem w czasie pokoju było stanowisko Inspektora Telegrafii Polowej [Inspekteur der Feldtelegraphie], które objął z dniem 9 maja 1914 r.[13].
Zaraz po wybuchu wojny, 2 sierpnia 1914 r., został Szefem Telegrafii Polowej w Wielkiej Kwaterze Głównej [Chef der Feldtelegraphie im Großen Hauptquartier], a 7 grudnia mianowano go dowódcą IC Rezerwowej Brygady Piechoty[14], jednak spędził na tym stanowisku zaledwie 12 dni, gdyż został ranny w pierwszych dniach bitwy nad Bzurą-Rawką.
W sierpniu 1915 r., po okresie rekonwalescencji, otrzymał dowództwo 13 Dywizji Landwehry[15], która toczyła wówczas walki pozycyjne na spokojnym odcinku frontu zachodniego w Lotaryngii[16]. Pozostał na tym stanowisku do początku września 1916 r., kiedy to objął dowodzenie 51. Dywizji Rezerwowej, którą w drugiej połowie września przerzucono do bitwy nad Sommą w rejon styku pomiędzy siłami brytyjskimi a francuskimi. Od razu musiała stawiać czoło silnym uderzeniom nieprzyjaciela, tracąc w tych walkach nieco ponad 3000 oficerów i żołnierzy[17]. Generał Balck za swoją postawę w trakcie tej wielkiej bitwy materiałowej otrzymał miecze do Orderu Czerwonego Orła II Klasy z Liśćmi Dębu (Schwerten zum Roten Adler-Orden 2 Klasse mit Eichenlaub). Po bitwie nad Sommą dywizja Balcka trafiła do Szampanii, gdzie 15 lutego 1917 r. wzmocniona elementami 52. DRez. zdobyła wzgórze 185, ważny punkt obserwacyjny położony na południowy wschód od Ripont, Niemcy dokonali wyłomu szerokości 2500 m na głębokość 800 m. Do niewoli wzięto 900 żołnierzy nieprzyjaciela, a w ręce atakujących wpadły także instrukcje francuskiego generała Roberta Nivelle'a dotyczące planowanej przez niego wielkiej ofensywy wiosennej[18].
Balck został w marcu 1917 r. awansowany do stopnia generała porucznika, a w ciągu roku również odznaczony Orderem Korony II Klasy z Gwiazdą i Mieczami (Kronenorden 2. Klasse mit Stern und Schwerten). Najwyższe pruskie odznaczenie, order Pour le mérite, otrzymał 9 marca 1918 r. W uzasadnieniu pisano, że generał porucznik Balck wspaniale sprawdził się jako dowódca 51. Dywizji Rezerwowej. Osobiście wzór dzielności i nieustraszoności. Odznaczenie zostało przyznane za całokształt dowodzenia dywizją i niejako na pożegnanie ze służbą frontową, gdyż w chwili jego otrzymania był już gubernatorem wysp Hiumy, Saremy i Muhu i na tym stanowisku zastał go koniec I wojny światowej[19].
Ostatnim wysokim odznaczeniem nadanym Balckowi była Gwiazda do Orderu Czerwonego Orła (Stern zum Rotern-Adler-Orden mit Eichenlaub und Schwerten). W 1919 r. Balck został zdemobilizowany i przeszedł w stan spoczynku. Zmarł 15 czerwca 1924 r. w Aurich we Wschodniej Fryzji[20].
Warto nadmienić, że w 1892 r. ożenił się z Mathilde Jensen, córką szlezwicko-holsztyńskiego polityka. Miał z nią dwoje dzieci, w tym późniejszego generała wojsk pancernych Hermanna Balcka, urodzonego w 1893 r.[21].
William Balck napisał dzieło swojego życia jeszcze przed wybuchem I wojny światowej. W oryginale nosiło ono tytuł Lehrbuch der Taktik (Podręcznik taktyki) i liczyło aż 6 tomów. Zostało przetłumaczone na angielski, hiszpański, grecki, turecki, włoski, japoński i rosyjski[22]. Tłumaczenie na język angielski powstało z chęci wykorzystania go jako podręcznika w nauczaniu taktyki. We wstępie do tego wydania dzieło zostało określone jako streszczenie zasad taktycznych, ich interpretacji oraz stosowania w różnych armiach, rozważane w świetle poglądów taktycznych oraz metod panujących w Niemczech i rozwinięte licznymi przykładami z historii wojskowej. W ocenie tłumacza wartość tej pracy była tak oczywista, że jakikolwiek komentarz byłby zbyteczny[23].
William Balck pracował nad swoim dziełem przez dziesięć lat, zanim w 1897 r. ukazał się pierwszy tom pierwszego wydania. Poszczególne woluminy tego podręcznika poświęcone były formalnej taktyce piechoty; formalnej taktyce kawalerii i artylerii polowej; taktyce stosowanej; kawalerii i artylerii polowej oraz pieszej w polu; organizacji wojska, łączności, rozkazom marszom; kolejom, transportom morskim, czatom, kwaterom, rozpoznaniu, wyżywieniu oraz nauce o boju (ogólnej, bitwie, odwrotowi i pościgowi, walkom w nocy, walkom w lasach i miejscowościach, walkach o ciaśniny i linie rzek, walkach w górach, wojnie partyzanckiej i służbie etapowej.
W czwartym wydaniu swego podręcznika Balck zdołał wykorzystać nowe regulaminy francuskie, włoskie, belgijskie, amerykańskie, brytyjskie, a nawet szwajcarskie, wydane w pierwszej dekadzie XX w.[24]. Tym samym streścił poglądy taktyczne obowiązujące w chwili wybuchu I wojny światowej.
Dzięki swojemu Lehrbuch der Taktik Balck stał się znanym pisarzem wojskowym. Nie został jednak autorem jednego tylko dzieła. Jeszcze przed 1914 r. wydał wiele innych publikacji, jak choćby studia nad taktyką francuską[25], armią brytyjską[26] czy prac dotyczących zagadnień historycznowojskowych[27]. Nie bez znaczenia są jego rozważania poświęcone szkoleniu armii czy sztuce wojennej[28].
Po zakończeniu I wojny światowej, pod koniec swojego życia, opublikował jeszcze Kriegserfahrungen (Doświadczenia wojenne) wydane w 1921 r., Kleiner Krieg (Wojna partyzancka) z 1923, historię 10. (Hanowerskiego) Batalionu Strzelców (Hannoversches Jäger-Bataillon Nr. 10), opublikowaną w 1924 r., oraz słynny Rozwój taktyki w czasie Wielkiej Wojny (Entwickelung der Taktik im Weltkriege), którego pierwsze wydanie ukazało się w 1920 r. Bardzo szybko została ona przetłumaczona na hiszpański, rosyjski, polski, angielski i grecki[29].
W Niemczech książka Balcka stała się bardzo poczytną lekturą i w nieco ponad rok cały nakład został wykupiony[30], co stało się przyczyną opublikowania w 1922 r. drugiego, poprawionego i rozszerzonego wydania.
Praca Balcka nie jest pozbawiona wymowy patriotycznej, gdyż jak sam pisał w przedmowie do wydania drugiego, jego celem było pokazać, bez naruszania dydaktycznej istoty książki, co wobec przewagi wrogów osiągnęły niemieckie bohaterstwo, ofiarność i poświęcenie, a także napisać, jak niemieckie wychowanie w czasie pokoju umożliwiło takie czyny[31]. Nie omieszkał także stwierdzić, że mogliśmy mieć przynajmniej pokój kompromisowy, gdybyśmy tego chcieli. Gorzka lekcja dla naszego narodu[32], co wydaje się świadczyć o tym, iż Balck wierzył w legendę o "ciosie w plecy".
William Balck podzielił Rozwój taktyki... na dwanaście rozdziałów, częściowo ułożonych chronologicznie, a częściowo problemowo. Streszczanie ich w tym miejscu nie wydaje się celowe, warto jednak podkreślić kilka kwestii, które rzucają światło na to, jak poglądy generała przedstawiały się na tle innych niemieckich teoretyków, a także jak wyglądały w świetle obowiązujących wówczas regulaminów.
Balck w niniejszej książce dokonał analizy ostatniego projektu regulaminu wyszkolenia piechoty niemieckiej, którego pierwsza wersja ukazała się w styczniu 1917 r.[33], a druga rok później[34]. Należy przy tym podkreślić, że w czasie, gdy pisał on swe dzieło, był to obowiązujący regulamin wyszkolenia dla piechoty niemieckiej[35].
Omawiając bój nocny, stwierdzał, że lepiej nie strzelać, lecz szturmować z nienaładowaną bronią. Takie same stanowisko reprezentował podstawowy regulamin niemiecki Dowodzenie i walka broni połączonych (Führung und Gefecht der verbundenen Waffen). Według tej instrukcji, niezależnie czy nastąpiło przygotowanie artyleryjskie czy nie, należało wedrzeć się w szyki nieprzyjaciela z białą bronią[36]. Było to odbiciem panującego ówcześnie poglądu, iż w boju nocnym zwycięża ten oddział, którego porucznicy potrafią najgłośniej krzyczeć "hurraaa"[37].
Jednym z najistotniejszych fragmentów książki jest rozdział poświęcony wojnie pozycyjnej na froncie zachodnim w latach 1914-1917. Autor wyjaśnia genezę takiego sposobu prowadzenia działań wojennych, do którego dochodzi jego zdaniem, jeżeli żaden z obu przeciwników nie ma dostatecznych sił do złamania oporu strony przeciwnej [s. 36]. Jednocześnie zadeklarował się jako jego przeciwnik, stwierdzając wręcz, iż dobrowolne stosowanie metod walki pozycyjnej jest wyrzeczeniem się wszelkich pozytywnych celów wojennych, odsunięciem rozstrzygnięcia w nieskończoność i narzuceniem olbrzymich ciężarów na własny naród [s. 37]. Niemcy zdawali sobie doskonale sprawę z faktu, że dla nich wojna pozycyjna oznaczać będzie katastrofę, gdyż potencjalni przeciwnicy dysponowali przewagą materiałową[38]. Od tej konstatacji prowadzi prosta droga do poszukiwania zwycięstwa w działaniach manewrowych, podobnie jak to miało miejsce przed I wojną światową[39]. To zaś, w toku późniejszego rozwoju zarówno sztuki wojennej, jak i techniki, zaowocowało narodzinami koncepcji wojny błyskawicznej.
Balck scharakteryzował doświadczenia z wielkich bitew materialnych 1916 r. - Verdun i Sommy. Zwłaszcza w przypadku drugiej z nich pojawiły się pierwsze symptomy tego, co później nazwano obroną elastyczną - im lepiej przygotowano zaczepne prowadzenie obrony, im bardziej ogień przeciwnika skupia się na rowach czołowych, tym słabszą może być załoga przednich okopów [s. 57]. Nie mniej jednak należy zauważyć, że Falkenhayn wydał dyspozycję pozostawienia na pierwszej linii tylko słabej obsady w momencie, gdy przeciwnik rozpocznie wstrzeliwanie się. Z drugiej strony jednak ta koncepcja jeszcze nie wszędzie znajdowała zwolenników, gdyż - jak pisał książę Rupprecht - wówczas pierwsza linia zostaje zbyt łatwo stracona. Walki o jej odzyskanie powodują potem straty co najmniej tak duże, jak zaoszczędzono przez rzadszą obsadę podczas ostrzału[40].
Zagadnieniem wartym skomentowania są również poglądy generała Balcka na temat użycia czołgów. Przy omawianiu bitwy pod Cambrai stwierdził, iż nie można zaprzeczyć, że czołgi początkowo silnie niedoceniane okazały się bardzo skutecznym środkiem zaczepnym [s. 75]. Znaczenie tej bitwy dla rozwoju broni pancernej docenili później również tacy teoretycy jak Heinz Guderian[41] oraz Ludwig Ritter von Eimannsberger[42]. Należy jednak przy tym pamiętać, że w czasie, gdy Balck pisał swoje dzieło, w Niemczech panował pogląd, iż wozy bojowe są bronią głównie wojny pozycyjnej, a jedynie lekkie czołgi mogły znaleźć zastosowanie w działaniach manewrowych[43]. Zmiana nastąpiła dopiero w drugiej połowie lat dwudziestych pod wrażeniem manewrów odbywanych w Wielkiej Brytanii. Ówczesny szef Kierownictwa Wojsk Lądowych, generał Wilhelm Heye, nakazał prowadzenie ćwiczeń z atrapami czołgów nie tylko, jak dotychczas, w przerywaniu linii obronnych, ale również wychodzenia w przestrzeń operacyjną czy przewożenia makiet samochodami, by markować szybkie przegrupowywanie czołgów na kluczowe odcinki pola walki[44].
Wart przywołania w tym miejscu jest również rozdział "Natarcie piechoty w wojnie ruchowej", gdzie generał Balck przeanalizował kolejno wszystkie aspekty i etapy działań tego typu. Najpierw omówił zagadnienie warunków natarcia, a następnie jego metodę. Nie omieszkał przy tym stwierdzić, iż armia niemiecka zawsze ze szczególnym upodobaniem uprawiała natarcie, w słusznym przekonaniu, że natarcie, narzucające przeciwnikowi prawo działania, jest silniejszą postacią walki [s. 142]. Co w zasadzie pokrywa się z obowiązującą także i w okresie międzywojennym doktryną niemiecką. Wówczas również twierdzono, że obrona - jeżeli ma przynieść pełen sukces - musi być jedynie stanem przejściowym[45].
Wspomnieć należy jeszcze o rozdziale dziesiątym dzieła generała Balcka, który został poświęcony omówieniu kwestii związanych z działaniami kawalerii na polu walki - broni wydawałoby się już przestarzałej. Wskazał, że przed Wielką Wojną zarówno Niemcy, jak i Francuzi uważali, że kawaleria powinna walczyć głównie konno, a walka pieszo miała być jedynie uzupełnieniem. Nakreślił także zadania, jakie stoją przed kawalerią podczas wojny - miała ona prowadzić rozpoznanie, osłaniać własne wojska oddziaływać na flanki i tyły nieprzyjaciela, utrzymywać łączność między poszczególnymi związkami operacyjnymi oraz być traktowana jako ruchomy odwód, używający koni jedynie do transportu. Te poglądy Balcka w znacznej mierze pokrywały się z paragrafami obowiązującego wówczas w Niemczech projektu regulaminu wyszkolenia kawalerii, który zalecał maksymalne wykorzystanie ruchliwości koni i spieszanie się nawet pod ogniem nieprzyjaciela[46]. Podobne stanowisko prezentował kilka lat później również generał kawalerii Max von Poseck, były inspektor kawalerii Reichsheer[47].
Przez karty Rozwoju taktyki w czasie Wielkiej Wojny przebija znawstwo tematu, które można osiągnąć jedynie przez wieloletnie studia. Generał William Balck dzięki pracy nad swym podręcznikiem taktyki poznał dogłębnie doktrynę najważniejszych armii, które później wzięły udział w Wielkiej Wojnie. Dzięki temu był w stanie dokonać syntezy przekształceń taktyki w czasie I wojny światowej, niejednokrotnie podpierając swoje przemyślenia doświadczeniami z wcześniejszych wojen, zwłaszcza wojny francusko-pruskiej.
Na tle coraz obszerniejszej literatury poświęconej I wojnie światowej, książka generała Balcka prezentuje się jako dzieło szczególne. Na przestrzeni tych 90 lat funkcjonowania w obiegu naukowym zatraciła wprawdzie swoje znaczenie jako materiał szkoleniowy z zakresu taktyki dla oficerów, niemniej jednak po dziś dzień pozostaje jedną z najlepszych analiz zmian taktycznych w ciągu Wielkiej Wojny, wciąż wywierając swój wpływ, choć już nie na wojskowych, to na historyków i osoby zainteresowanye I wojną światową. Dzięki lekturze Rozwoju taktyki w czasie Wielkiej Wojny możliwe jest lepsze zrozumienie przebiegu tego konfliktu, a także przyczyn, dla których pochłonął on taki ogrom ofiar.
Jarosław Centek
Żołnierze niemieckiego oddziału szturmowego ruszają do ataku(Bundesarchiv Bild 146-1974-132-26A)