#10 2026 rok LXX
Dwutygodnik poświęcony muzyce poważnej i życiu muzycznemu założony w 1945 roku
Redaktor naczelny
Daniel Cichy
Redaktor prowadzącyKrzysztof Stefański
Sekretarz redakcji
Maciej Kucharski
[email protected]
Zastępca redaktora naczelnego
Festiwale
Krzysztof Stefański
[email protected]ści, Swoboda RuchuPiotr [email protected]
Koncerty, Archiwum R
Karolina Dą[email protected]
Wydawnictwa
Michał Mendyk
[email protected]
Teatr muzyczny
Jacek Marczyński
Sekretariat
Katarzyna Dubiel
[email protected]
Dyrektor artystyczny
Projekt graficzny
Marek Knap
[email protected]
Studio graficzne
Natalia Cyrankiewicz, Andrzej Swat (prepress)
Redakcja i korekta
Maria Konopka-Wichrowska
Archiwizacja i redakcja zasobów cyfrowych
Dominika Kulik-Sendur, Wojciech Kopeć-Łępicki
Internet
Mateusz [email protected]
Wydawca
Polskie Wydawnictwo Muzyczne
Aleja Pokoju 1, 31-548 Kraków
Oddział w Warszawie
ul. Wiejska 19, 00-480 Warszawa
[email protected]
Czasopismo patronackie wydawane na zlecenie Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego
Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych, a w tekstach przyjętych do publikacji zastrzega sobie prawo dokonywania skrótów, poprawek stylistycznych, zmian tytułów i śródtytułów. Za treść reklam redakcja nie odpowiada.
Adres
ul. Wiejska 19, 00-480 Warszawa
tel.: +48 885 860 332
email: [email protected]
www.ruchmuzyczny.pl
ruchmuzyczny ruchmuzyczny RuchMuzyczny
Kontakt telefoniczny w sprawie prenumeraty: 12 422 70 44 wew. 183 lub 885 860 336 (Jakub Stankiewicz), mail: [email protected]
"Ruch Muzyczny" jest dostępny dla niewidomych
informacje na www.defacto.org.pl
Ikonki: www.flaticon.com/freepick
Na okładce Joanna Wnuk-Nazarowa, fot. Bartek Barczyk
POZYTYWNE ZASKOCZENIA
Dziesiątki godzin pracy wielu osób składają się na ten SZCZĘŚLIWY moment, gdy zapala się czerwone światełko i rozpoczyna sesja nagraniowa
z ŁUKASZEM BOROWICZEM rozmawia
Monika Zając
Program 2 Polskiego Radia
Fot. Mieszko Piętka/AKPA
Monika Zając: Można śmiało powiedzieć, że na Gali Muzyki Klasycznej Fryderyków rozbił pan bank. Spotykamy się tuż po uroczystości. Udało się wykonać 300 procent normy?
Łukasz Borowicz: Czuję radość z powodu wszystkich nominacji i nagród, ale prawdę mówiąc, każde nagranie jest dla mnie wielką przygodą. Trzeba pamiętać, jak wiele osób przyczynia się do wydania płyty. Gdy w kinie oglądamy film, a na końcu na ekranie pojawia się długa lista nazwisk, niektórzy wstają i wychodzą. Ja zawsze zostaję i staram się zwracać uwagę na każdy dział, zawód, nazwisko. Podobnie jest w przypadku fonografii, bo powstanie wszystkich rejestracji to dzisiaj wysiłek licznej ekipy, o której wkładzie słuchacze nie mają pojęcia. Od samej idei programu, przygotowania nut, przez pracę na próbach, etap nagrywania, montaż... Specjalnie zwracam uwagę nie tylko na artystów, lecz także na osoby zaangażowane w sam proces wydawniczy. To fantastyczne grono ludzi, którzy wspierają nas, wykonawców, we wszystkim, co robimy.
Jest pan znany z aktywności fonograficznej, ale chyba ostatni rok, dwa lata były pod tym względem szczególnie intensywne?
Rzeczywiście, płyt w tym czasie ukazało się dużo. Ogromnie cieszę się ze wszystkich, które doczekały się uznania Akademii Fonograficznej. Album Universal Prayer, nagrany z Polskim Narodowym Chórem Młodzieżowym w Narodowym Forum Muzyki we Wrocławiu, efekt wspaniałej współpracy z Agnieszką Franków-Żelazny oraz gronem znakomitych solistów, jest bardzo ciekawy pod względem repertuarowym. Każdy z przedstawionych utworów został napisany na inny skład, a wszystko łączy osoba Andrzeja Panufnika.
Niezwykle cieszy mnie płyta zrealizowana z Orkiestrą Filharmonii Poznańskiej. Symfonia d-moll op. 21 Zygmunta Stojowskiego jest niesłychanie ważna dla rozwoju polskiej symfoniki. Zainaugurowała przecież działalność Filharmonii Warszawskiej, późniejszej Filharmonii Narodowej. Stojowski został wyróżniony pierwszą nagrodą na konkursie kompozytorskim w Lipsku imienia Ignacego Jana Paderewskiego, który też bardzo go wspierał. Twórców później połączyła wieloletnia przyjaźń. Dzisiaj Stojowski odzyskuje swoje znaczenie. Był późnym romantykiem, opierał się prądom awangardowym. W związku z tym już z perspektywy połowy XX stulecia wydawało się, że ta twórczość to jakaś muzyczna prehistoria. Dopiero nasze czasy pokazały, że - nawet jeśli spóźniona w stosunku do wszystkich awangard - zaciekawia słuchaczy. Ten utwór powinien być w repertuarze polskich i zagranicznych orkiestr.
Z zespołem Filharmonii Poznańskiej od lat utrwalamy muzykę polską przełomu wieków XIX i XX. Dodam, że ze względów audiofilskich nagrania filharmoników w tak zwanej białej serii Dux ukazują się także na płytach winylowych. Oczywiście w specjalnie przygotowanym miksie, innym niż w przypadku kompaktów. Wydawanie winyli to radość dla grafików. Jednym z największych rozczarowań minionego wieku było to, że okładki płytowe nagle zmalały i zabrakło w tym zakresie pola do popisu. Na szczęście teraz większy format wrócił, znowu inspiruje osoby odpowiedzialne za stronę wizualną. Zatem oczywiście kochamy winyle, ale istotne są wszystkie środki przekazu muzyki. Nagrania nagrodzone Fryderykami są dostępne w serwisach streamingowych, co jest dziś niesłychanie ważne ze względu na ich powszechność.
Trzecia nagrodzona płyta, której był pan współtwórcą, to nagranie Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia i Petera Jablonskiego. Znów przedsięwzięcie, którego celem jest upowszechnianie repertuaru właściwie nieznanego.
Odbierając nagrodę, dyrektor NOSPR Adam Balas przypomniał, że ten repertuar istnieje w naszej świadomości dzięki pamięci o Andrzeju Czajkowskim, którą od lat kultywuje Maciej Grzybowski. Właśnie od niego wiele lat temu usłyszałem o kompozytorze, poznałem jego muzykę. Potem pojawił się pomysł nagrania jego pierwszego koncertu fortepianowego, który tylko raz zabrzmiał publicznie. To była niesłychana przygoda, ogromna praca muzykolożki Anastasii Beliny, całego działu programowego NOSPR, jego kierowniczki Anny Harasimowicz, która nas wspomagała w tych wszystkich odkryciach. No i oczywiście Macieja Żółtowskiego, który zajmował się materiałem wymagającym graficznego uporządkowania i przede wszystkim stworzył dla wspomnianego utworu wyciąg fortepianowy. Znów to podkreślę: dziesiątki godzin pracy wielu osób składają się na ten szczęśliwy moment, gdy zapala się czerwone światełko i rozpoczyna sesja nagraniowa. To jedna z najtrudniejszych XX-wiecznych partytur fortepianowych, jakie widziałem. A Peter Jablonski doszedł do takiego poziomu jej opanowania, że w pewnym momencie jakby o tym zapomniał i dźwięki po prostu płynęły. Obok rejestracji dwóch koncertów fortepianowych, op. 4 i tego, który roboczo nazwaliśmy "zerowym" (jak Symfonia "Zerowa" Brucknera) - a podkreślę, że to nagrania radiowe, zrealizowane dla Programu Drugiego Polskiego Radia - na tym albumie znalazła się jeszcze Sonata fortepianowa.
Dzięki soliście jest to przedsięwzięcie międzynarodowe. Peter Jablonski deklaruje, że będzie ten repertuar upowszechniać za granicą.
Przed nami prezentacje koncertowe, co mnie bardzo cieszy. Czuję przede wszystkim satysfakcję, że ta ciężka praca - nagrania muzyki albo nowej, albo zapomnianej, w sterylnych warunkach studia - przynosi efekty w postaci zainteresowania publiczności. Domyślam się, że parę osób, które dotychczas o tej muzyce nie słyszało, dzięki Fryderykowi postanowi sprawdzić, kim był i co tworzył ten Czajkowski, który nie jest wcale Piotrem. To dla wielu może być zaskoczenie i o takie pozytywne zaskoczenia nam chodzi.
Zapytam jeszcze o plany. Czuję, że już kolejne nagrania czekają na wydanie, a jeszcze inne są w trakcie powstawania.
Dopiero co ukazały się dwie płyty zrealizowane z Orkiestrą Filharmonii Poznańskiej. Na tej dla wytwórni Accentus Music, z udziałem Viviane Hagner, znalazły się utwory Aleksandra Tansmana i Maxa Brucha na skrzypce i orkiestrę. Z kolei w Dux pojawił się krążek z zapisem zeszłorocznego wykonania na Wielkanocnym Festiwalu Ludwiga van Beethovena opery Verter Giovanniego Simone Mayra.
W styczniu nagrałem bardzo ciekawą muzykę Franza Schrekera w Niemczech, z Bochumer Symphoniker. W przygotowaniach są kolejne tomy symfonii Hugona Alfvéna, koncertów skrzypcowych Grażyny Bacewicz, które uwiecznimy ze znakomitą skrzypaczką Łucją Madziar. Trwają też nagrania różnych utworów dla Polskiego Radia. Mam wielką nadzieję, że również one przełożą się na plany albumowe.
Łukasz Borowicz, #1977, dyrygent, dyrektor muzyczny Filharmonii Poznańskiej, pierwszy dyrygent gościnny Filharmonii w Krakowie i profesor tamtejszej Akademii Muzycznej. Jego dyskografia liczy ponad 150 albumów. Na Gali Muzyki Klasycznej 24 kwietnia we Wrocławiu trzy z nich wyróżniono Fryderykami.
Ruth Slenczynska
(1925-2026)
Przemek Psikuta
Program 2 Polskiego Radia
Looking back doesn't do any good" - mawiała Ruth Slenczynska. I rzeczywiście, nie oglądała się zbyt często za siebie. Ostatnią płytę My Life In Music nagrała w wieku 96 lat i podpisała wówczas nowy kontrakt z wytwórnią Decca. Odczytania dzieł Rachmaninowa, Debussy'ego czy Chopina, w których czuć pogodzenie się pianistki z upływającym czasem, dawały nam wszystkim do myślenia, onieśmielały nas trochę szlachetnością, mądrością. Jak niegdyś rejestracje sędziwego Paderewskiego, Horszowskiego, Rubinsteina czy Cortota. Oni też nie lubili spoglądać wstecz.
Na świat przyszła w stolicy Kalifornii, Sacramento. Ojciec wypchnął ją przed publiczność, gdy miała cztery lata. W 1957 opublikowała (we współpracy z Louisem Biancollim) sensacyjną autobiografię Forbidden Childhood. Opisuje w niej tortury, którym była poddawana: "Za każdą fałszywą nutę dostawałam od swojego ojca po twarzy, ręką, pasem, czasem kijem". Później wspominała: "Czułam się niczym małpa wytresowana w cyrku, okrzyknięta pierwszym takim cudem od czasów Mozarta". Apodyktyczny rodzic, jej menadżer, skrzypek Joseph Slenczynski (imigrant z Polski), doprowadził do tego, że w wieku 15 lat Ruth się rozsypała. Przeżyła załamanie nerwowe, zapadła na depresję, w końcu porzuciła grę na fortepianie. Podjęła studia na wydziale psychologii Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley.
Na szczęście spotkała na swojej drodze prawdziwych humanistów, mentorów, jednocześnie wielkich indywidualistów fortepianu. Konsultacje z nimi pozwoliły jej odnaleźć siebie, odbudować się. Józef Hofmann, Egon Petri, Artur Schnabel, Siergiej Rachmaninow potraktowali ją po partnersku. Zorientowali się natychmiast, że ktoś chce zrobić z tej dziewczynki maszynę do gry (na żądanie stawiane w domu ćwiczyła minimum dziewięć godzin dziennie). Młoda Ruth dostawała za recital nawet 3500 dolarów (dzięki obrotności ojca, który zabierał całość). Dla porównania, Alfred Cortot chętnie grywał w tamtych czasach za połowę tej sumy.
Do powrotu na estradę Slenczynską namówił Artur Rubinstein, wyrwał ją z artystycznego niebytu. Była połowa lat pięćdziesiątych, gdy w jej ręce trafiło zaproszenie od Israela Horowitza - propozycja rejestracji pełnego zestawu etiud Chopina dla amerykańskiej Dekki. Ruth odżyła, a że kochała tę muzykę, nagrała kolejno: Etiudy opp. 10 i 25, wszystkie impromptus i scherza, 16 walców, Preludia op. 28, ballady i Poloneza As-dur op. 53. Komplet etiud ukazał się w roku 1956. Czyli tuż po pionierce, Guiomar Novaes. Wszystkie inne kobiety w tej materii nadeszły później.
Zmarła 22 kwietnia w kalifornijskiej miejscowości Cupertino, miała 101 lat.
Fryderyki 2026 rozdane!
fryderyki.pl
Poznaliśmy 13 albumów wyróżnionych tegorocznymi Fryderykami - nagrodami Akademii Fonograficznej - w dziedzinie muzyki klasycznej. Niekwestionowanym tryumfatorem okazał się Łukasz Borowicz. Statuetkę odbierał w kategoriach: muzyka chóralna - za album z muzyką Andrzeja Panufnika Universal Prayer (recenzja w #11/2025) z udziałem solistów, Polskiego Narodowego Chóru Młodzieżowego oraz dyrygentki Agnieszki Franków-Żelazny, oraz muzyka orkiestrowa - za płytę Stojowski: Symphony in D minor, Op. 21 w wykonaniu Orkiestry Filharmonii Poznańskiej. Do niego również powędrowała statuetka w ponadgatunkowej kategorii (do której zakwalifikowano 125 płyt): najwybitniejsze nagranie muzyki polskiej. Wygrał album André Tchaikowsky: Two Piano Concertos, Piano Sonata z solistą Peterem Jablonskim i NOSPR (recenzja w #9/2026).
Po raz pierwszy przyznano nagrodę za fonograficzny debiut roku, która trafiła do Zespołu Muzyki Dawnej Echo. Jeszcze przed galą poznaliśmy laureatkę specjalnego wyróżnienia - Złotego Fryderyka, przyznawanego za całokształt twórczości artystom szczególnie zasłużonym dla polskiej kultury muzycznej. Otrzymała go Kaja Danczowska (okładkowa rozmowa Mateusza Borkowskiego w #4/2019). Laudację wygłosiła Maria Sławek, która podkreśliła, że Danczowska jest wielką postacią polskiej i światowej wiolinistyki. Zwróciła uwagę na unikatową wyobraźnię muzyczną artystki, umiejętność dopracowania detali, wyjątkową wrażliwość, ciekawość świata, ironię i dystans. Wskazała na setki koncertów, wybitne nagrania i zasługi dla pedagogiki. Statuetkę odebrała córka skrzypaczki, pianistka Justyna Danczowska.
Galę, która w tym roku odbyła się w Narodowym Forum Muzyki we Wrocławiu, prowadzili Katarzyna Sanocka i Jasin Rammal-Rykała, a ogłaszanie kolejnych nagrodzonych płyt przeplatano występami. "Dumna jestem z obecności polskich gwiazd rozwijających wspaniałą karierę artystyczną za granicą: Doroty Szczepańskiej, Karola Mossakowskiego i Anny Sułkowskiej-Migoń. Jestem szczęśliwa, że mogłam zaprezentować słuchaczom Chopina w mistrzowskim wykonaniu Tianyao Lyu, laureatki ubiegłorocznego Konkursu Chopinowskiego" - mówiła dyrektorka artystyczna gali Anna S. Dębowska. Na estradzie wystąpili: NFM Filharmonia Wrocławska, NFM Orkiestra Leopoldinum, Wrocław Baroque Ensemble, Chór NFM, Lutosławski Quartet oraz soliści: Maria Sławek oraz duet Magdaleny Kordylasińskiej-Pękali i Miłosza Pękali. "Fryderyki pozostają ważnym podsumowaniem sezonu fonograficznego i punktem odniesienia dla środowiska" - podkreślił Bogusław Pluta, dyrektor zarządzający Związku Producentów Audio Video. --MC
Opera jest polityczna
krakow.naszemiasto.pl, Radio Kraków, Radio Łódź
Dwoma teatrami operowymi zatrzęsły polityczne protesty - w obu przypadkach dotyczące konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Przed premierą Toski w Operze Krakowskiej odbył się perfromans, w którym żołnierz z ręką umoczoną w czerwonej farbie podaje dłoń przedstawicielowi Opery Izraelskiej, otrzymując w zamian darmowy bilet. Powodem protestu była współpraca teatru z reżyserką Julią Pevzner, która odpowiadała za stosunki międzynarodowe w Operze Izraelskiej podczas najbardziej intensywnej ofensywy w Strefie Gazy i uczestniczyła, zdaniem protestujących, w wybielaniu wizerunku Izraela. "Naszym celem jest to, żeby [...] pokazać, czym jest artwashing. [...] Chcemy pokazać, w jaki sposób zbrodnie wojenne Izraela są wybielane za pomocą instytucji kultury" - oznajmił jeden z uczestników protestu. Opera Krakowska w oświadczeniu podkreśliła, że "pozostaje instytucją apolityczną i nie angażuje się w propagowanie polityki ani działań wojennych żadnego państwa, w tym państw Izrael czy Palestyna".
Zaledwie trzy dni później do kolejnego protestu doszło w Łodzi, gdzie odbywały się XXVIII Spotkania Baletowe. Do Teatru zaproszono artystów z wielu krajów, w tym z Izraela - widzowie mogli zobaczyć choreografię Sharon Eyal i Gaia Behara. Zgodnie z tradycją, wywieszono z tej okazji flagę tego kraju - w nocy z 26 na 27 kwietnia, na znak protestu, na fladze oraz na fasadzie budynku zostały odciśnięte dłonie czerwoną farbą. "Niezależnie od sytuacji, potępiamy niszczenie flagi państwowej" - powiedziała w rozmowie z Radiem Łódź Jolanta Baranowska z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Łódzkiego. Protest nie budzi zdziwienia Michała Króla z PiS: "Jeśli chodzi o zachowania armii izraelskiej, to nie jest to sytuacja sprzed tygodnia czy dwóch. To trwa od dłuższego czasu i dyrektor nie powinien zapraszać gości z Izraela". Do incydentu odniósł się ustępujący dyrektor Marcin Nałęcz-Niesiołowski: "Niestety, sytuacja ta jest pokłosiem wcześniejszego antysemickiego ataku różnych skrajnych środowisk społeczno-politycznych w mediach społecznościowych". --MC
Więcej środków dla twórców
MKiDN, "Rzeczpospolita"
Ministra kultury Marta Cienkowska podpisała nowelizację rozporządzenia, która ma "dostosować przepisy do realiów cyfrowych" i objąć między innymi smartfony, tablety, laptopy oraz telewizory. Według resortu to pierwsza od 15 lat tak szeroka aktualizacja listy czystych nośników, a nowe regulacje mają wejść w życie po sześciu miesiącach od ogłoszenia w "Dzienniku Ustaw". Ministerstwo podkreśla, że opłata reprograficzna nie jest nowym podatkiem, lecz mechanizmem funkcjonującym w Polsce od 1994 roku. Zmiana ma urealnić stawki i zwiększyć wpływy dla twórców, wydawców oraz wykonawców, które - jak zaznacza resort - od lat należą do najniższych w Unii Europejskiej. Projekt wywołał ostrą polityczną i prawną dyskusję. Krytycy, w tym niektórzy przedsiębiorcy, mówią o "podatku od smartfonów", a część polityków PiS ocenia rozwiązanie jako niezgodne z konstytucją. Przedmiotem sporów jest zarówno wysokość opłaty, jak i zasadność jej pobierania. Resort kultury zapowiada projekty zmian, także w ustawie o prawie autorskim. --MC
Agnieszka Duczmal z najwyższym odznaczeniem
PAP, prezydent.pl
Podczas uroczystości Święta Narodowego Trzeciego Maja, które odbyły się na Zamku Królewskim w Warszawie, Agnieszka Duczmal przyjęła z rąk prezydenta Karola Nawrockiego Order Orła Białego. Dyrygentka i założycielka Orkiestry Kameralnej Polskiego Radia Amadeus, która kierowała zespołem przez 56 lat, została uhonorowana za "znamienite osiągnięcia w pracy artystycznej i twórczej oraz doniosły wkład w rozwój kultury polskiej". Duczmal od lat łączy działalność dyrygencką z promocją muzyki polskiej za granicą i była już wielokrotnie dekorowana, między innymi Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski (1998), a także Złotym Medalem "Zasłużony Kulturze Gloria Artis" (2018). Odznaczenia odebrali także: działacz mniejszości polskiej na Białorusi, dziennikarz i opozycjonista Andrzej Poczobut, współzałożycielka Solidarności Walczącej Hanna Łukowska-Karniej, a także poeta, malarz, pisarz oraz reżyser filmowy Lech Majewski. --MC
Muzyka jest UNA
PWM
W Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich, 23 kwietnia, na Rynku w Krakowie zainaugurowała działalność Una - nowa muzyczna klubokawiarnia Polskiego Wydawnictwa Muzycznego. Znajduje się w miejscu dawnego Kuranta, na parterze kamienicy nr 36, w której od przeszło wieku prowadzona była działalność księgarska, wydawnicza i artystyczna. "Niezmiernie cieszymy się, że to miejsce udało się zachować dla muzyki. W ten sposób kontynuujemy znakomite tradycje tego adresu, przede wszystkim z myślą o mieszkańcach, im należy się kultura także w ścisłym centrum" - mówił dyrektor PWM Daniel Cichy. Otwarciu Uny towarzyszyła seria koncertów artystów reprezentujących rozmaite gatunki - od muzyki dawnej po najnowszą, wszak "muzyka jest una - jedna". W księgarni można posłuchać płyt marki Anaklasis, skorzystać z nut i książek PWM, a także przeczytać najnowszy numer #. --MC
PASSEGGIATA...
euronews.com
Choć Beatrice Venezi, córka Gabrielego Veneziego, działacza neofaszystowskiej Forza Nuova, deklaruje, że opera jest apolityczna, publiczność uważa inaczej i niegdyś w Nicei przywitała dyrygentkę okrzykami: "Żadnych faszystów w operze!". Teraz pożegnała się z nią wenecka La Fenice, gdzie Venezi dyrektorowała od 2025, przy poparciu premier Giorgii Meloni i ministra kultury Alessandra Giuliego. Czarę goryczy miały przelać wypowiedzi dla dziennika "La Nación", w którym kapelmistrzyni oskarżyła zespół o dziedziczenie stanowisk i niechęć do zmian. Władza umyła ręce, mając nadzieję "na zakończenie kontrowersji". --MC
"Gazeta Wyborcza", PAP
Podobną nadzieję wyrażają władze województwa wielkopolskiego. Iwona Pasińska wkrótce zakończy dziesięcioletnie urzędowanie na stanowisku dyrektorki Polskiego Teatru Tańca w Poznaniu. Co prawda marszałek, chcący przedłużenia kadencji, uważał, że dyrektorka stała się ofiarą nagonki, a sama Pasińska wskazała jako winną "Gazetę Wyborczą" oraz związkowców, trudno nie dostrzec petycji pracowników o odwołanie przełożonej oraz protestów przed Urzędem Marszałkowskim. Niebawem ma ruszyć konkurs, a nowego dyrektora poznamy "pod koniec lata lub na początku jesieni". --MC
"Le Parisien", PAP
Już w XVIII stuleciu wiedziano, że najlepsze skrzypce wykonuje pan "Antonio Stratifario z Cremony" (Philipp Johann Eisel, Musicus autodidaktos, 1738). Zapewne dlatego Stradivariusy budzą tak ogromne emocje, szczególnie te zaginione. Polskie i francuskie dzienniki obiegła sensacyjna informacja, że skradziony przez Niemców w czasie powstania warszawskiego "Lauterbach" z 1719 mógł pojawić się na wydarzeniu typu "muzyka i wino" w Colmar. Sprawą zajmuje się organizacja Musique et Spoliations, poszukująca zrabowanych instrumentów i muzykaliów. Już w 2022 donosiła, że zgłosił się do niej anonimowy posiadacz "Lauterbacha", ale trop okazał się fałszywy. Organizator koncertu zaprzecza, jakoby zabrzmiał na nim zaginiony instrument. --MC
"Limelight Magazine", "The Strad"
Niemniejsze emocje niż zaginione skrzypce Stradivariusa budzą te sprzedane, szczególnie zaś ich ceny. Rekord długo należał do "Lady Blunt" (15,9 mln dolarów), ale w zeszłym roku pobił go "Baron Knoop" - anonimowy nabywca zapłacił 23 mln dolarów. Podobno pierwsze miejsce już i tak zajęła altówka "Macdonald". Jej niedawnym nabywcą jest Stretton Society, zajmujące się kojarzeniem wybitnych artystów z instrumentami. Kwota nie została jednak podana do wiadomości publicznej, a informacja o rekordzie zniknęła z profili domu aukcyjnego Tarisio. Niezależnie od ceny, instrumentem cieszy się od niedawna Amihai Grosz, lider sekcji Berlińskich Filharmoników. --MC