#14 2025 rok LXIX
Dwutygodnik poświęcony muzyce poważnej i życiu muzycznemu założony w 1945 roku
Redaktor naczelny
Daniel Cichy
Redaktor prowadzącyKrzysztof Stefański
Sekretarz redakcji
Maciej Kucharski
[email protected]
Zastępca redaktora naczelnego
Festiwale
Krzysztof Stefański
[email protected]ści, Swoboda RuchuPiotr [email protected]
Koncerty, Archiwum R
Karolina Dą[email protected]
Wydawnictwa
Michał Mendyk
[email protected]
Teatr muzyczny
Jacek Marczyński
Sekretariat
Katarzyna Dubiel
[email protected]
Dyrektor artystyczny
projekt graficzny
Marek Knap
[email protected]
Studio graficzne
Natalia Cyrankiewicz, Andrzej Swat (prepress)
Redakcja i korekta
Maria Konopka-Wichrowska
Internet
Mateusz [email protected]
Wydawca
Polskie Wydawnictwo Muzyczne
al. Krasińskiego 11a, 31-111 Kraków
Oddział w Warszawie
ul. Wiejska 19, 00-480 Warszawa
[email protected]
Czasopismo patronackie wydawane na zlecenie Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego
Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych, a w tekstach przyjętych do publikacji zastrzega sobie prawo dokonywania skrótów, poprawek stylistycznych, zmian tytułów i śródtytułów. Za treść reklam redakcja nie odpowiada.
Adres
ul. Wiejska 19, 00-480 Warszawa
tel.: +48 885 860 332
email: [email protected]
www.ruchmuzyczny.pl
ruchmuzyczny
ruchmuzyczny
RuchMuzyczny
Kontakt telefoniczny w sprawie prenumeraty: 12 422 70 44 wew. 183 lub 885 860 336 (Jakub Stankiewicz), mail: [email protected]
"Ruch Muzyczny" jest dostępny dla niewidomych
informacje na www.defacto.org.pl
Na okładce Robert Piotrowicz, fot. Szymon Szcześniak
Inwestycja w śpiew
z Samuelem Stopfordem rozmawia
Jakub Kukla
Program 2 Polskiego Radia
Fot. Karpati&Zarewicz
Jakub Kukla: Konkurs Moniuszkowski, organizowany od 1992 roku, cieszy się dziś rangą jednego z najbardziej prestiżowych turniejów wokalnych na świecie. Czym jest dla pana to zwycięstwo?
Samuel Stopford: To moja pierwsza wygrana w dużym międzynarodowym konkursie. I pierwsza wizyta w Warszawie. Odniosłem wrażenie, że kocha się tu muzykę klasyczną. Same zmagania były też okazją, żeby zobaczyć znajomych, których nie widziałem od dwóch lat. To, że jury uznało mnie za godnego takiej nagrody, jest wielkim wyróżnieniem. Poza tym dla nas, młodych śpiewaków, taki konkurs to szansa, żeby zaprezentować się tym, którzy w przyszłości będą nas zatrudniać. Żeby wielu ważnych ludzi spotkać w jednym czasie i w jednym miejscu. I żeby poznać polską muzykę.
Zanim o niej porozmawiamy, proszę opowiedzieć, jak wyglądały przygotowania do konkursu. Czy zdecydował się pan na pozycje, które w pańskim repertuarze są już ugruntowane? Mam na myśli Mozarta, Donizettiego, Gounoda.
Tak, to kompozycje, które znam bardzo dobrze. Nowy był dla mnie tylko Moniuszko. I pieśń Richarda Straussa, którą wykonałem w półfinale. Wybrałem ośpiewane utwory, żeby lepiej móc skupić się na solidnym przygotowaniu polskiego repertuaru. Wsparli mnie mój dobry znajomy, bas Paweł Horodyski, z którym uczestniczymy w programie Studia Operowego Bayerische Staatsoper w Monachium, a także polska agentka, mieszkająca w Szkocji, która pomogła mi w pracy nad fonetyką.
Czym kierował się pan, wybierając na przesłuchania akurat te kompozycje Moniuszki?
Nigdy wcześniej nie miałem styczności z polską muzyką wokalną. W Wielkiej Brytanii wykonujemy dużo włoskiej, niemieckiej, francuskiej i, oczywiście, angielskiej. Największą ekstrawagancją są u nas prawdopodobnie pieśni neapolitańskie i rosyjskie. Polskie dotąd nie znalazły się w kręgu moich zainteresowań. Przy okazji konkursu zapoznałem się więc z nowym repertuarem, który - moim zdaniem - jest niezwykle piękny. W szczególności spodobała mi się pieśń Znasz-li ten kraj?. Parafraza tekstu Goethego jest znakomita, a muzyka dobrze oddaje słowa. Chciałem pokazać jurorom, że potrafię odnaleźć się w nowym języku, rzucić sobie samemu wyzwanie.
Polszczyzna nie należy do najprostszych. Czy opanowanie tekstu było trudnym zadaniem?
W kółko słuchałem nagrań Piotra Beczały. W języku polskim dużo jest grup spółgłoskowych, są wręcz całe ich skupiska. Opanowanie tego wydawało się ponad siły. Początkowo byłem więc trochę zaniepokojony, ale w miarę upływu czasu udało mi się przez to przebrnąć. Dodatkowo poprosiłem jedną z moich polskich przyjaciółek, żeby nagrała mi wymowę tekstu. Przy systematycznej pracy polszczyzna staje się osiągalna. Ostatecznie zresztą spółgłoski okazały się pomocne w śpiewaniu. Trzeba je tylko potraktować tak samo, jak w niemieckim - nie mogą blokować przepływającego powietrza, lecz muszą wyzwalać ten strumień. Pomagają też ubarwić tekst.
Publiczność była pańską polszczyzną zachwycona. A jak się pan czuł w zestawie Moniuszkowskim? Wyobraża pan sobie powrót do tej muzyki, czy to raczej jednorazowe doświadczenie?
Z przyjemnością wróciłbym do tego repertuaru. Choć potrzebowałbym pewnie dużo czasu, by przygotować na przykład całą partię. Praca nad jedną pieśnią i jedną arią zajęła mi około trzech miesięcy. To wielkie wyzwanie. Niemniej ta muzyka sama w sobie jest przepiękna. Choćby aria Stefana ze Strasznego dworu - już tło utworu, odniesienia do matki, do ojczyzny - są głęboko poruszające. Więc absolutnie tak, chcę kiedyś wrócić do twórczości Moniuszki.
Wykonanie arii Stefana publiczność nagrodziła długą owacją. Imponującą technikę wokalną łączył pan z psychologiczną i uczuciową głębią. W jaki sposób pracuje pan nad tą drugą stroną interpretacji?
Uważam, że śpiewanie to sprawa bardzo emocjonalna. Każdy wokalista musi więc wypracować równowagę. Mnie dość szybko udzielają się emocje, co może wpłynąć niekorzystnie na wykonanie. W muzyce Moniuszki trudno było mi się powstrzymać, ona jest naprawdę poruszająca. Przygotowując utwór, trzeba pracować i nad wyrazem, i nad techniką, by w pewnym momencie te aspekty połączyć.
Biorąc pod uwagę typ pańskiego głosu, najbliżej panu chyba do XIX-wiecznego repertuaru włoskiego i francuskiego?
Myślę, że do włoskiej muzyki romantycznej. Ale w ostatnich latach odkryłem, że na wokalnej drodze twórczość Mozarta będzie również zajmowała ważne miejsce. Też pasuje do mojego głosu, co mnie cieszy, bo kocha ją publiczność na całym świecie. Ale tak, teraz moje serce należy do Donizettiego, Verdiego, Pucciniego - wspaniałych, wielkich włoskich kompozytorów. Jeśli zaś chodzi o francuską grand opéra, myślę, że ona stanie się istotną częścią mojego repertuaru za 10, 15 lat, nie w najbliższej przyszłości.
Nie pochodzi pan z muzycznej rodziny. Jak więc zaczęła się przygoda z operą?
Moi rodzice są tancerzami latynoamerykańskimi. Choć nie uprawiają muzyki zawodowo, to kontakt z nią miałem od wczesnego dzieciństwa. Ich doświadczenie wykonawcze mocno wpłynęło na moje postawę i podejście do występów. Zacząłem śpiewać bardzo wcześnie, miałem zresztą znakomitych nauczycieli. Ale w zasadzie aż do 19 roku życia nie rozważałem muzyki nawet jako alternatywnego wyboru na przyszłość - planowałem karierę bankiera inwestycyjnego. Kiedy skończyłem szkołę w Londynie, wyjechałem na Uniwersytet Princeton w Stanach Zjednoczonych, żeby kształcić się w kierunku finansów. Ale w ciągu sześciu miesięcy w Ameryce zdałem sobie sprawę, że to muzykę i śpiew czuję szczególnie głęboko w sercu. Sześć lat temu wróciłem więc do Anglii, żeby kontynuować studia w Royal Academy of Music. Jak dotąd, wszystko idzie całkiem nieźle.
Wystąpił pan nawet przed 12-tysięczną publicznością w Chinach...
To był największy koncert, na którym śpiewałem. Zresztą ten występ transmitowano w telewizji i oglądał go ponad milion ludzi. Na szczęście dowiedziałem się o tym dopiero po występie.
Krótko na koniec: Luciano Pavarotti czy Enrico Caruso?
Obaj byli fantastyczni, niemniej myślę, że dziedzictwo Pavarottiego jest bardziej namacalne, ponieważ za jego życia wynaleziono internet. Przez to komunikacja stała się prostsza. Jego nagrania są dostępniejsze, jest ich więcej. To był artysta, który wyniósł operę na wyżyny i sprawił, że stała się zjawiskiem globalnym.
Powrócisz tu
"Gazeta Wyborcza", TVP
Odwołany dyrektor Opery Wrocławskiej, Tomasz Janczak, wygrał walkę przed sądem, który orzekł, że decyzja była niezgodna z prawem. Janczak oświadczył, że stawi się do pracy. Problem w tym, że teatr ma już nowe szefostwo.
Jeszcze poprzedni samorząd dolnośląski chciał usunąć Janczaka po tym, jak ze stanowiska dyrektora artystycznego zrezygnował Michał Znaniecki. Ostatecznie to już obecny zarząd województwa podjął 1 października 2024 uchwałę intencyjną o odwołaniu dyrektora i rozpisał konkurs na jego następcę. Najlepszą kandydatką okazała się Agnieszka Franków-Żelazny. W połowie stycznia dyrygentka rozpoczęła współpracę z Tomaszem Koniecznym, który objął nową funkcję dyrektora castingu. Poinformowano też, że od najbliższego sezonu kierownikiem muzycznym zostanie Mirian Chuchunaiszwili. Wyrok sądu wydano więc w momencie, gdy sytuacja w instytucji zdawała się już stabilna. Tomasz Janczak uważa, że sprawiedliwości stało się zadość, i w poniedziałek 23 czerwca przyszedł do Opery. Nie został jednak wpuszczony, ani nie spotkał się z Franków-Żelazny. "Wyroki sądów administracyjnych wchodzą w życie natychmiast - powiedział dziennikarzom TVP. - I stan prawny jest na dzisiaj taki, że uchwała o odwołaniu mnie została w całości unieważniona. I tej uchwały nie ma. Więc nigdy [...], po powołaniu mnie oczywiście na dyrektora Opery Wrocławskiej, nie przestałem być dyrektorem". Rzecznik prasowy marszałka województwa dolnośląskiego, Michał Nowakowski, stwierdził natomiast, że: "Wyrok [...] jest obecnie wyrokiem nieprawomocnym. Od tego wyroku Urząd Marszałkowski odwoła się, składając skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego". --MC, MAK
Bamberg, Londyn, Praga
ceskafilharmonie.cz, seznamzpravy.cz
Samuel Stopford, #1998, brytyjski tenor, absolwent Royal Academy of Music w Londynie i Internationale Meistersinger Akademie w Neumarkt in der Oberpfalz, członek Studia Operowego Bayerische Staatsoper w Monachium, zwycięzca 12 Międzynarodowego Konkursu Wokalnego im. Stanisława Moniuszki w Warszawie.
Jakub Hrůša zostanie głównym dyrygentem i dyrektorem muzycznym Filharmonii Czeskiej w Pradze. Stanowisko obejmie jesienią 2028 roku i zastąpi Siemiona Byczkowa, który prowadzi orkiestrę od 2018. To, że nie będzie się on starał o kolejne kadencje, okazało się w kwietniu zeszłego roku. Serwis seznamzpravy.cz podaje, że rozmowy na temat następcy zaczęły się niedługo później. Podobno CEO David Mareček oraz dyrektor generalny i artystyczny Robert Hanč zaprosili Hrůšę na lunch i wtedy oznajmili mu, że chcieliby, aby to on poprowadził filharmoników w przyszłości. Był to wybór zgodny z wolą 20-osobowej rady orkiestry: "panowała jednomyślność co do tego, kto powinien zostać następnym głównym dyrygentem" - powiedział Mareček. Hrůša wyraził zainteresowanie, ale negocjacje trwały jeszcze kilka miesięcy. Podstawowym problemem były terminy, bowiem kalendarz dyrygentów robiących międzynarodową karierę jest zaplanowany na trzy-cztery lata do przodu. Rozmowy zakończyły się jednak pozytywnie i panowie uzgodnili pierwszy, pięcioletni kontrakt. "Czescy filharmonicy zawsze mnie inspirowali - powiedział Hrůša 30 czerwca, gdy jego nominacja została oficjalnie ogłoszona. - Kiedy wracam do nich [...] czuję, że w tych spotkaniach drzemie coś, czego nie ma nigdzie indziej". Hrůša jest głównym dyrygentem gościnnym Filharmonii Czeskiej od sezonu 2018/2019. Ponadto jest głównym dyrygentem Orkiestry Symfonicznej w Bambergu, a od nowego sezonu zacznie pełnić funkcję dyrektora muzycznego Royal Opera w Londynie. --MC
Grunt to podstawa
gloswielkopolski.pl
Plac budowy został oficjalnie przekazany generalnemu wykonawcy nowej siedziby Teatru Muzycznego w Poznaniu 28 czerwca. Od tej chwili ma on 1300 dni kalendarzowych na realizację zadania. Nowoczesny kompleks z salą główną na blisko 1200 oraz salą kameralną dla 300 osób powstanie przy zbiegu ulic Święty Marcin i Skośnej, nieopodal Auli Uniwersyteckiej i siedziby Akademii Muzycznej. W budynku znajdą się również restauracja z salą bankietową, studio nagrań oraz ogólnodostępne foyer. "Chcemy, aby nowa siedziba Teatru była nie tylko miejscem spektakli na najwyższym poziomie, ale także przestrzenią dostępną dla wszystkich, w pełni przystosowaną do [...] osób ze szczególnymi potrzebami, tak zwanym trzecim miejscem, gdzie chce się spędzać czas. Budynek będzie jednym z najbardziej zaawansowanych technologicznie i funkcjonalnie obiektów tego typu w Polsce" - powiedział Przemysław Kieliszewski, dyrektor Teatru Muzycznego w Poznaniu. Projekt jest współfinansowany przez Miasto Poznań, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz powiat poznański. Podstawowa wartość zamówienia opiewa na prawie 375 milionów złotych brutto, a po uwzględnieniu wszystkich możliwych opcji - w tym planowanego Parku Wody i Muzyki - całkowity koszt inwestycji może sięgnąć nawet 491 milionów złotych.
--MAK
Dla nas najważniejsi
pap.pl
Trzcinicoki z Trzcinicy to najlepsza kapela 59 Ogólnopolskiego Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu Dolnym. W tegorocznym konkursie wzięło udział około 600 artystów z 15 województw. Podczas trzydniowego przeglądu jury wysłuchało 20 kapel, 39 zespołów śpiewaczych, 12 solistów instrumentalistów, 23 solistów śpiewaków oraz 33 grupy w konkursie mistrz i uczeń. W kategorii zespołów śpiewaczych w tym roku wyjątkowo przyznano dwie równorzędne nagrody główne. Tak zwane Baszty otrzymały grupy: Dobryna z Białegostoku i Dorbozianki z Dorboz. Za najlepszego solistę instrumentalistę jury uznało Michała Umławskiego z Włoszakowic. Wśród solistów śpiewaków nagrodę główną dostała 95-letnia Janina Pydo z Zastawia. Pełniąca obowiązki dyrektora Narodowego Instytutu Kultury i Dziedzictwa Wsi, Elżbieta Osińska-Kassa, zapowiedziała dalsze wsparcie twórców ludowych. "Dla nas jesteście najważniejsi" - stwierdziła. --MAK
Passeggiata...
NIFC, Polska Agencja Kosmiczna
Astronauta Sławosz Uznański-Wiśniewski zabrał ze sobą na Międzynarodową Stację Kosmiczną przedmioty symbolizujące polskie dziedzictwo kulturowe, w tym faksymile rękopisu Mazurka As-dur op. posth. Fryderyka Chopina. Oprócz tego w kosmos poleciały między innymi flaga Polski, pamiątki związane z Marią Skłodowską-Curie i Mikołajem Kopernikiem, poezja Wisławy Szymborskiej, bursztyn znad Bałtyku oraz sól z Wieliczki. Jak informuje Polska Agencja Kosmiczna, po zakończeniu misji obiekty powrócą do muzeów i instytucji, które je udostępniły. Pierogi, które też znalazły się w zestawie astronauty, zostały zjedzone. --MC, MAK
Polskie Radio, "Rzeczpospolita", TVP
A skoro o Chopinie mowa. Ukazał się zwiastun najnowszego filmu o kompozytorze, z Erykiem Kulmem juniorem w roli głównej. Dynamiczny montaż z nieoczekiwaną na początku muzyką, utworem The Ballroom Blitz zespołu Sweet, może nieco szokować. "Mamy nadzieję, że Chopin, Chopin! zaskoczy wszystkich. To jest film psychologiczny, trochę biograficzny. Ale nie do końca, chociaż wszystkie fakty się zgadzają. Przede wszystkim jest to próba zmierzenia się z psychiką Fryderyka Chopina" - powiedział reżyser Michał Kwieciński. To jedna z najdroższych polskich produkcji. Budżet wyniósł 72 milionów złotych. Premierę zaplanowano na 10 października. --MC
operawire.com
Orkiestra Maggio Musicale Fiorentino na pocieszenie? Jej nowym szefem muzycznym zostanie Daniele Gatti. Stanowisko zaoferowano mu po tym, jak go pominięto przy wyborze nowego dyrektora La Scali. Gatti był już pierwszym dyrygentem orkiestry do końca zeszłego roku. Swoisty awans nastąpi w 2026, a podpisany kontrakt potrwa trzy lata. Dyrygenta typowano na następcę Riccardo Chailly'ego w Mediolanie, jednak teatr wybrał Myunga-Whun Chunga. Włoska prasa spekulowała, że było to częściowo podyktowane niechęcią nowego dyrektora La Scali, Fortunato Ortombiny, do Gattiego, a częściowo chęcią otwarcia słynnej sceny na rynek azjatycki. --MC
gov.pl
Proszę się nie nudzić! "Planujesz wyjazd? A może szukasz wakacyjnych inspiracji w swojej okolicy? W specjalnej, wakacyjnej zakładce "Odwiedź kulturę na wakacjach" prezentujemy setki wydarzeń z całego kraju, które wypełnią wakacyjny czas, zainspirują do odkrywania nowych pasji i miejsc" - czytamy na stronie internetowej Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Znaleźć tam można, oprócz takich wydarzeń, jak kino plenerowe, pokazy rycerskie czy gry miejskie, również informacje o festiwalach muzycznych i koncertach. "Bez względu na wiek i zainteresowania - każdy znajdzie coś dla siebie!" - zapewnia resort. --MAK