#17 2025 rok LXIX
Dwutygodnik poświęcony muzyce poważnej i życiu muzycznemu założony w 1945 roku
Redaktor naczelny
Daniel Cichy
Redaktor prowadzącyKrzysztof Stefański
Sekretarz redakcji
Maciej Kucharski
[email protected]
Zastępca redaktora naczelnego
Festiwale
Krzysztof Stefański
[email protected]ści, Swoboda RuchuPiotr [email protected]
Koncerty, Archiwum R
Karolina Dą[email protected]
Wydawnictwa
Michał Mendyk
[email protected]
Teatr muzyczny
Jacek Marczyński
Sekretariat
Katarzyna Dubiel
[email protected]
Dyrektor artystyczny
projekt graficzny
Marek Knap
[email protected]
Studio graficzne
Natalia Cyrankiewicz, Andrzej Swat (prepress)
Redakcja i korekta
Maria Konopka-Wichrowska
Internet
Mateusz [email protected]
Wydawca
Polskie Wydawnictwo Muzyczne
al. Krasińskiego 11a, 31-111 Kraków
Oddział w Warszawie
ul. Wiejska 19, 00-480 Warszawa
[email protected]
Czasopismo patronackie wydawane na zlecenie Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego
Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych, a w tekstach przyjętych do publikacji zastrzega sobie prawo dokonywania skrótów, poprawek stylistycznych, zmian tytułów i śródtytułów. Za treść reklam redakcja nie odpowiada.
Adres
ul. Wiejska 19, 00-480 Warszawa
tel.: +48 885 860 332
email: [email protected]
www.ruchmuzyczny.pl
ruchmuzyczny
ruchmuzyczny
RuchMuzyczny
Kontakt telefoniczny w sprawie prenumeraty: 12 422 70 44 wew. 183 lub 885 860 336 (Jakub Stankiewicz), mail: [email protected]
"Ruch Muzyczny" jest dostępny dla niewidomych
informacje na www.defacto.org.pl
Na okładce Natalia Jadzińska i Jakub Kopeć w utworze Doppel Michaela Beila, IV Wakacyjne Kursy Nowej Muzyki dla Wykonawców, Akademia Muzyczna w Bydgoszczy, 25 lipca 2025, fot. Justyna Narewska
Muzyka jest naszą siłą
z BEATĄ BOLESŁAWSKĄ- -LEWANDOWSKĄrozmawia
Piotr Mika
Fot. Andrzej Stawiński/IS PAN
Piotr Mika: Objęcie sterów Związku Kompozytorów Polskich w roku obchodów jego stulecia ma chyba swoją wagę. Trzeba wprowadzić go w następne i pchnąć w jakimś kierunku.
Beata Bolesławska-Lewandowska: Rzeczywiście, moment jest szczególny, a wybór traktuję jako zaszczyt oraz duże wyzwanie. Z ZKP jestem związana właściwie od początku swojej aktywności zawodowej - formalnie od 2003 roku, od 2015 jako przewodnicząca sekcji muzykologów. Jest mi bliski również przez pracę naukową, w której zajmuję się muzyką polską powstałą po II wojnie światowej, w tym twórczością Andrzeja Panufnika, Zygmunta Mycielskiego i Witolda Lutosławskiego, a więc postaci zaangażowanych w działalność, założonego we wrześniu 1945 roku, związku. To dla mnie wielka sprawa, że mogę kontynuować ich dzieło.
Dzięki inicjatywie poprzedniego prezesa, Mieczysława Kominka, sięgamy w tym roku również do korzeni - Stowarzyszenia Kompozytorów Polskich i, zwołanej jeszcze wcześniej, w czerwcu 1925, sekcji kompozytorów współczesnych przy Warszawskim Towarzystwie Muzycznym. Co prawda organizacje te funkcjonowały na innych zasadach niż powojenny ZKP, lecz powiązane były z nim choćby osobowo czy ideowo - jednocząc twórców w celu promocji rodzimej nowej muzyki. Przetrwało niewiele źródeł na temat SKP, okres ten wymaga przebadania i właśnie w tym roku tę białą plamę próbujemy wypełnić, udowadniając jednocześnie, że pomysł zrzeszenia kompozytorów w Polsce rzeczywiście ma już 100 lat.
Wejście w nowe stulecie wiąże się z dużą odpowiedzialnością, ale wiem, że mogę liczyć na koleżanki i kolegów pracujących w Zarządzie Głównym, w biurze ZKP, w oddziałach. Cieszę się, że do Zarządu weszło sporo młodych osób, które zgodziły się wziąć na siebie ciężar troski o przyszłość naszej organizacji.
Rozmawiamy po podpisaniu nominacji dyrektorskich w dużych instytucjach muzycznych, a jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem tych kadencji. Na ostatnim walnym zjeździe powiedziała pani, że głos organizacji pozarządowych w kształtowaniu polityki kulturalnej jest marginalizowany, a przecież "wypowiadanie się w istotnych kwestiach dotyczących kultury" to jeden z celów statutowych ZKP. Co zrobić, by ten głos stał się bardziej słyszalny?
To jeden z moich głównych celów. Między innymi dlatego - choć może się to wydawać zabawne - do moich pierwszych decyzji należała ta o stworzeniu profilu Związku na Facebooku. Dziś często czerpiemy informacje z mediów społecznościowych, więc istotne jest, byśmy zaznaczyli swą obecność również w tej przestrzeni. W ten sposób chcemy też uwidocznić powiązania oddziałów ZKP i lepiej komunikować nasze aktywności w regionach. Jeśli sieć będzie silniejsza, skuteczniej przebijemy się do przestrzeni publicznej, do odbiorców kultury - nie tylko zresztą muzycznej. Łatwiej będzie też wzmocnić głos, jeśli zaczniemy upominać się o kulturę wspólnie z innymi organizacjami pozarządowymi, związkami twórczymi i zawodowymi czy fundacjami, by nasze stanowisko nie tylko wybrzmiewało, lecz także wywoływało konsekwencje.
Ale czy są chętni, by apeli ZKP słuchać?
Z tym bywa różnie. Od lat obserwujemy - i myślę, że wiele osób to potwierdzi - że rola ekspertów jest bagatelizowana, a politycy wolą kierować się innymi wytycznymi. ZKP to grono ludzi niezwykle kompetentnych, od wielu lat działających ponad partykularnymi interesami tej czy innej instytucji i po to angażujących się w nasze stowarzyszenie, by zabiegać o kwestie ważne dla całego środowiska. Czy zostaniemy wysłuchani - to zależy od woli rządzących. Niemniej będziemy starać się, by było nas słychać, choćby w sprawach związanych z legislacją, programami społecznymi czy promocją polskiej kultury. Często mamy poczucie, że szczególnie w tym ostatnim obszarze brakuje spójnej wizji i jako państwo nie umiemy jej nakreślić. Warto więc ciągle przypominać, że muzyka zawsze była i jest naszą ogromną siłą. Można w dużo większym stopniu wykorzystywać ją w budowaniu nie tylko naszej tożsamości, lecz także marki Polski za granicą. Mamy oczywiście Fryderyka Chopina, mamy Warszawską Jesień, ale to nie wszystko. Nasza twórczość jest niesłychanie bogata, o czym świadczy zainteresowanie na przykład Grażyną Bacewicz czy Karolem Szymanowskim - przy czym jego zaczęto szerzej grać w świecie, gdy propagowaniem zajął się sir Simon Rattle. Jako kraj mamy w promocji naszej muzyki duże zaniedbania, a mądrej polityki kulturalnej moglibyśmy uczyć się choćby od sąsiadów - Czechów czy Litwinów, którzy z rozmachem świętują właśnie Rok Čiurlionisa. Kiedy widzę inicjatywy kolejny raz stawiające na Chopina, wydaje mi się, że nie potrafimy wykorzystać całego naszego potencjału. To oczywiście wspaniały twórca, ale od dawna broni się sam i nie potrzebuje aż tak dużego wsparcia państwowego - zwłaszcza że mamy bardzo dobrze działający Narodowy Instytut Fryderyka Chopina. Przecież na fali zainteresowania muzyką kobiet moglibyśmy zaproponować mnóstwo utworów znakomitych autorek - od Bacewicz, przez Grażynę Pstrokońską-Nawratil, Hannę Kulenty i Agatę Zubel, po Żanetę Rydzewską i Aleksandrę Słyż. Mamy też wielu kompozytorów, którzy potrafią łączyć świetny warsztat z wrażliwością społeczną. To spory nurt, który reprezentują przede wszystkim młodzi.
Dlaczego młodym kompozytorom i muzykologom miałoby zależeć na członkostwie w ZKP?
Po rewolucji cyfrowej każdy twórca i autor dysponuje wieloma sposobami, by szukać własnej publiczności, ale to nie oznacza, że Związek przestał być ważną platformą. Przede wszystkim łączy środowisko - jest miejscem spotkań, wymiany informacji i opinii, cennym choćby ze względu na wielopokoleniowość. Funkcja integracyjna spełnia się również w relacji kompozytorów z muzykologami - a także teoretykami muzyki i krytykami - stymulując wszystkie strony. Poza tym ZKP daje przestrzeń do upominania się o to, co ważne. Ale i do wspólnego reagowania, gdy wydaje się to konieczne.
Czym zajmują się państwo teraz?
Za chwilę mamy Warszawską Jesień, nasz najważniejszy festiwal i międzynarodową wizytówkę. Pracujemy też nad listopadowymi obchodami jubileuszu Związku - z koncertami każdego z oddziałów terenowych. To wspaniała okazja do zapoznania się zarówno z bogactwem naszej działalności, jak i z muzyką, która powstaje obecnie w całej Polsce. Do tego Uniwersytet Muzyczny Fryderyka Chopina w Warszawie dokłada swój koncert symfoniczny z utworami kompozytorów związanych z uczelnią i z ZKP. Festiwal zwieńczymy w Filharmonii Narodowej, gdzie zabrzmią dzieła wielkich twórców ostatnich 100 lat - Szymanowskiego, Lutosławskiego i Pendereckiego. W tych dniach odbędzie się też 54 Konferencja Muzykologiczna ZKP, pod hasłem: "Muzyka, pamięć, historia". To będzie intensywny czas.
Beata Bolesławska-Lewandowska, #1974, muzykolożka, publicystka, profesorka Instytutu Sztuki Polskiej Akademii Nauk, od czerwca 2025 prezeska Związku Kompozytorów Polskich.
Roger Norrington
(1934-2025)
"Zawsze chciałem grać tak, jak życzyłby sobie tego kompozytor. [...] Jestem jego adwokatem przed sądem, jakim jest sala koncertowa" - mówił Piotrowi Matwiejczukowi na antenie radiowej Dwójki w sierpniu 2013 roku, gdy przyleciał do Warszawy, by poprowadzić Orkiestrę Wieku Oświecenia na festiwalu Chopin i jego Europa.
Roger Norrington był jednym z pionierów orkiestrowego wykonawstwa historycznego, detektywem nieustannie poszukującym źródłowych idei i intencji twórców. Nie cenił artystów, którzy z muzyki dawnej czynili przestrzeń do nadmiernego eksponowania własnych koncepcji. Podkreślał, że do pracy z partyturą należy podchodzić z szacunkiem, świadomością i wielką pokorą, a także zachować wierność wszelkim możliwym oznaczeniom. I nie grać vibrato.
Tymi zasadami nie kierował się wyłącznie w muzyce dawnych mistrzów, zwłaszcza wieków XVII i XVIII, w której się specjalizował. Śmiało sięgał także po późniejszy repertuar, reguły świadomego wykonawstwa przykładając nawet do twórczości XX stulecia. Tym samym udowadniał, że jego pojmowanie autentyczności nie kończy się na wykorzystaniu instrumentów z epoki. I choć pomysły Norringtona wielokrotnie okazywały się kontrowersyjne, to niewzruszenie - a może wręcz z premedytacją i na złość krytykom - parł dalej, odciskając ślad w myśleniu o stylu, tempie czy technice gry. Słuchając jego nagrań, choćby kompletu symfonii Beethovena, które zrealizował z, założoną przez siebie, orkiestrą London Classical Players, szybko zrozumiemy, dlaczego takie podejście nie było dla słuchaczy obojętne. Mahler czy Bruckner pod jego batutą to jeszcze śmielsze posunięcia.
Jako zalążek swego profesjonalnego związku z muzyką wskazywał początek lat sześćdziesiątych (wcześniej amatorsko śpiewał w zespołach wokalnych, a w trakcie studiów filologicznych uczył się grać na skrzypcach) - wtedy odkrył twórczość Heinricha Schütza, założył własny chór i zorganizował pierwszy koncert. Niedługo później porzucił pracę w Oxford University Press i rozpoczął studia w Royal College of Music. Kolejnym ważnym owocem jego działalności była wędrowna Kent Opera, która zainaugurowała działalność Koronacją Poppei w 1969 roku. Pierwszy raz przed orkiestrą historyczną stanął zaś w 1972 w Londynie, wykonując Mesjasza Händla. Sześć lat później powstali mistrzowscy London Classical Players. Norrington, nim opuścił Wyspy, poprowadził jeszcze Sinfoniettę w Bournemouth i Chór Bachowski w Oxfordzie. Później zaś była Orkiestra św. Łukasza w Nowym Jorku i w końcu zespoły na Starym Kontynencie - Camerata Salzburg, stuttgarcka radiówka i Zürcher Kammerorchester. A między tym wiele gościnnych dyrekcji.
W wieku 87 lat oznajmił, że przechodzi na emeryturę. Zmarł 18 lipca, miał 91 lat.
--PM
Andrzej Hundziak(1927-2025)
Sławomir Kaczorowski
Z wielkim sentymentem wspominam współpracę z Andrzejem Hundziakiem w latach 1997 i 1999, przy organizacji Ogólnopolskiego Festiwalu Współczesnej Twórczości Muzycznej dla Dzieci i Młodzieży Do-Re-Mi. Był pomysłodawcą tego przedsięwzięcia, inicjując je w roku 1977. Idea upowszechniania wśród młodego pokolenia tego rodzaju sztuki była mu szczególnie bliska, dostrzegał w niej walory edukacyjne. Do-Re-Mi miało również promować nową twórczość. Specyfika tego wydarzenia wymagała jednak szerokiego zakresu działań. Nie sposób ich opisać w kilku słowach, można je natomiast zilustrować, przedstawiając festiwal z roku 1999 w liczbach: 100 utworów 56 kompozytorów wykonało lub prawykonało 800 młodych muzyków, reprezentujących 32 instytucje z 16 polskich miast. Warto podkreślić, że na koncertach przedstawiano nie tylko kompozycje solowe i kameralne, lecz także wieloobsadowe, w tym chóralne. Andrzej Hundziak uruchamiał machinę przygotowań, a następnie w perfekcyjny sposób ją monitorował. Umiejętnie wyznaczał zadania do wykonania swoim współpracownikom i zawsze był do nich przyjaźnie usposobiony. Jako dyrektor Do-Re-Mi z wielką determinacją zabiegał o środki finansowe, co było zadaniem wyjątkowo niewdzięcznym i nieczęsto przynoszącym oczekiwane rezultaty. Ujęła mnie jego postawa wobec najmłodszych wykonawców, bowiem jednym z jego priorytetów było zapewnienie im nagród rzeczowych. Stanowiły one formę wyróżnienia, a przede wszystkim docenienia starań adeptów sztuki muzycznej. Przykładał do tego wielką wagę. Doświadczenia, jakie zdobyłem w wyniku współpracy z Andrzejem Hundziakiem, przydały się w mojej przyszłej działalności w macierzystej uczelni w Łodzi. W poczuciu sympatii do jubilata z satysfakcją podjąłem się roli współorganizatora koncertu monograficznego w Filharmonii Łódzkiej, 14 marca 2017 roku, z okazji 90 urodzin kompozytora - niegdyś także pedagoga Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej w Łodzi (obecnie Akademia Muzyczna), dyrektora tamtejszej Państwowej Szkoły Muzycznej i Państwowego Liceum Muzycznego im. Henryka Wieniawskiego i dyrektora łódzkiego Teatru Wielkiego.
W Poznaniu bez zmian?
radiopoznan.pl, wyborcza.pl
Kadencja dyrektorki poznańskiego Teatru Wielkiego, Renaty Borowskiej-Juszczyńskiej,kończy się 31 sierpnia. Tymczasem konkurs na to stanowisko nie został rozstrzygnięty. Jak poinformowało Radio Poznań, żaden z czworga zaproszonych kandydatów nie uzyskał wymaganej większości głosów komisji. Marszałek województwa wielkopolskiego, Marek Woźniak, początkowo miał zamiar przedłużyć obowiązujący kontrakt, ale ministerstwo chciało konkursu.
O stanowisko ubiegali się Renata Borowska-Juszczyńska, dyrygent Warcisław Kunc z poznańskiej Akademii Muzycznej, Adam Banaszak, kierownik muzyczny orkiestry Musicae Antiquae Collegium Varsoviense w Warszawskiej Operze Kameralnej i pedagog Akademii Muzycznej we Wrocławiu, oraz waltornista Dariusz Mikulski z Akademii Muzycznej w Łodzi. By otrzymać rekomendację, kandydat musiał uzyskać co najmniej pięć z dziewięciu głosów komisji. Najlepszy wynik - w dwóch głosowaniach - miał Adam Banaszak (w drugim: cztery głosy). Renata Juszczyńska-Borowska otrzymała dwa głosy w obu turach. Anna Parzyńska-Paschke, rzeczniczka marszałka, poinformowała, że "przepisy ustawy o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej wskazują, iż w przypadku nierozstrzygnięcia konkursu organizator niezwłocznie ogłasza kolejny. Natomiast do czasu powołania dyrektora można powierzyć pełnienie jego obowiązków wyznaczonej osobie, na okres nie dłuższy niż do końca następnego sezonu artystycznego". W chwili oddawania tego numeru # do druku nie była jeszcze znana decyzja marszałka Woźniaka. Jego rzeczniczka przekazała "Gazecie Wyborczej", że Urząd Marszałkowski chce najpierw przyjrzeć się bliżej sytuacji w teatrze. Chodzi zarówno o kwestie merytoryczne, jak i o panującą tam atmosferę. "W tym celu planujemy zaangażować firmę audytorską - powiedziała Parzyńska-Paschke. - Samo postępowanie zostanie ogłoszone do końca tego roku, ale na przełomie września i października planujemy oficjalnie poinformować o [...] zamiarze przeprowadzenia konkursu". --MC, MAK
Artyści izraelscy przeciw wojnie...
"The Jerusalem Post", "The Times of Israel"
Apel "Stop horrorowi w Gazie" podpisało blisko 1000 izraelskich artystów, w tym muzyków. Wzywają oni władze kraju do natychmiastowego zawieszenia broni, zaprzestania zabijania bezbronnych Palestyńczyków i obie strony - do uwolnienia zakładników. "My, artyści Izraela, odmawiamy współudziału [...] w okrucieństwach popełnianych w Strefie Gazy: zabijaniu dzieci i cywilów, głodzeniu, wysiedlaniu i bezsensownym niszczeniu miast - czytamy w liście. - Wbrew naszym wartościom i woli stajemy się współwinni przerażających działań podejmowanych przez nasz rząd. [...] Apelujemy do decydentów: Stop! Nie wydawajcie bezprawnych rozkazów. Nie popełniajcie zbrodni wojennych. Nie porzucajcie zasad etycznych i humanitarnych ani wartości judaizmu". To nie jedyna petycja twórców w tej sprawie. Środowisko jest jednak podzielone. Piosenkarz Idan Amedi, który został ranny podczas walk w Strefie Gazy (jest żołnierzem rezerwy), powołując się na materiały filmowe Hamasu, ukazujące skrajnie wygłodzonych zakładników izraelskich kopiących własne groby, stwierdził: "powalczcie, jak dziesiątki tysięcy rezerwistów, a potem podpiszcie waszą petycję". Do apelu odniósł się także minister kultury i sportu Izraela, Miki Zohar, który nazwał go "urojonym", a działania sygnatariuszy określił jako "upokarzanie większości społeczeństwa Izraela, rezerwistów, żołnierzy, a przede wszystkim poległych i zamordowanych". Jeden z inicjatorów, dyrektor The Israel Festival, Eyal Sher, zaznaczył, że list nie ma na celu wywoływania podziałów ani konfliktów w społeczeństwie izraelskim: "Jego celem jest podkreślenie wartości humanitarnych, współczucia i pragnienia zakończenia wojny, sprowadzenia zakładników do domu oraz rozpoczęcia procesu uzdrawiania i odbudowy - zarówno w Izraelu, jak i w regionie". --MC
...a londyńskie RB&O przeciw Izraelowi
"The Guardian","The Telegraph"
Royal Ballet and Opera, w wyniku nacisku prawie 200 członków zespołu, odwołała prezentacje nowej inscenizacji Toski, które w przyszłym roku miały odbyć się w Tel Awiwie. Zaczęło się od tego, że 19 lipca tancerz Daniel Perry, w trakcie ukłonów po spektaklu Trubadura, wyjął flagę Palestyny. Zaczął się z nim szarpać, niechętny gestowi, główny reżyser Oliver Mears. W obronie tancerza wystąpiło 182 pracowników teatru, artyści, technicy i personel administracyjny, podpisując list otwarty - 40 z nich zrobiło to pod nazwiskiem, reszta anonimowo. Autorzy domagali się, by Mears został pociągnięty do odpowiedzialności. Według nich szarpanie flagi było sygnałem braku solidarności z Palestyńczykami. Na list odpowiedział w formie maila dyrektor generalny Alex Beard. Zapewnił, że stara się, by RB&O były "miejscem wspólnego uprawiania kultury, wolnym od indywidualnych deklaracji politycznych". Jednocześnie poinformował, że kierownictwo postanowiło odwołać spektakle zaplanowane w Operze Izraelskiej. --MC
PASSEGGIATA...
wroclaw.pl
Mają ponad 100 lat, były budowane dla Hali Stulecia we Wrocławiu w latach 1911-1913, a teraz wymagają remontu. Gigantyczny instrument przetrwał dwie wojny światowe, ale po 1945 roku rozkradano go i niszczono. W latach pięćdziesiątych przeniesiony został więc do odbudowywanej archikatedry. Przed remontem organy miały 151 głosów (wydobywanych przez ponad 13 tysięcy piszczałek). Po remoncie spodziewać możemy się nawet 195 głosów (i 16 tysięcy piszczałek). Do renowacji i rozbudowy instrumentu zostaną użyte między innymi oryginalne elementy, które po wojnie trafiły do klasztoru paulinów w Częstochowie. --MC, MAK
polmic.pl
Jest nowa szefowa, będzie i nowy medal. Niekoniecznie okrągły i symetryczny, ale na pewno dwustronny. Związek Kompozytorów Polskich oraz Wydział Rzeźby Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie ogłosili konkurs. Termin przysyłania zgłoszeń upływa 5 stycznia 2026 roku. Przeznaczony jest dla młodych twórców: studentów i absolwentów polskich uczelni artystycznych. ZKP przyznaje to odznaczenie wybitnym przedstawicielom środowiska muzycznego od 1949 roku. Laureatami byli także redaktorzy naczelni #: Stefan Kisielewski, Zygmunt Mycielski i Ludwik Erhardt. --MC, MAK
informacjelodzkie.pl, Polskie Radio
Z okazji 80-lecia, Teatr Muzyczny w Łodzi poszukuje śladów swej przeszłości, które wraz z archiwaliami współtworzyć mają specjalną ekspozycję. "Chcemy, by wystawa była wyjątkowym wspomnieniem nie tylko naszej artystycznej pracy, ale i emocji, jakie przez lata dzielili z nami nasi widzowie. Dlatego czekamy na [...]: zdjęcia, programy, autografy, bilety czy nawet osobiste zapiski z pamiętników. To właśnie one tworzą historię teatru" - tłumaczy Anna Korzon-Wnukowska, pełniąca obowiązki dyrektora. Pamiątki przyjmowane będą do końca września 2025 roku. --MC
pap.pl
"Od ponad dekady czułem się zbyt jazzowy dla hip-hopu i zbyt hip-hopowy dla jazzu. Dla niektórych byłem dziwakiem, eksperymentatorem i wariatem. Przeszedłem wiele trudnych chwil. [...] Ale na pewno Chłopi pomogli mi podjąć tę decyzję" - wyznaje Łukasz "L.U.C." Rostkowski, który postanowił pożegnać się z rapem i mikrofonem, by skupić na tworzeniu muzyki filmowej. "Na pewno zrealizujemy z Rebel Babel Ensemble [międzynarodowa orkiestra dęta i kolektyw artystów, której L.U.C. jest współzałożycielem i dyrektorem artystycznym - PAP] jeszcze niejeden koncert okołohiphopowy, ale raczej będę chwytał za batutę, a mikrofon zostawię innym raperom". Czy fani wybaczą? --MAK
Joachim Grubich
(1935-2025)
Andrzej Szadejko
Po wielomiesięcznej chorobie odszedł gigant, Joachim Grubich, polski organista, profesor nauk o sztukach muzycznych, wieloletni wykładowca uczelni muzycznych w Krakowie i Warszawie, czuły artysta, wrażliwy człowiek, mądry nauczyciel o dużym poczuciu humoru.
Był niedoścignionym mistrzem barwy i czasu, potrafił wydobyć piękne brzmienie nawet z niezbyt dobrego instrumentu w niesprzyjającej akustyce. Z kolei gdy miał do dyspozycji wybitny, swą interpretacją poruszał do głębi i przenosił słuchacza do innego, pięknego świata. Wiele mu zawdzięczam - od spraw artystycznych, aż po codzienne. Kiedy w młodości słuchałem jego nagrań i koncertów, wydawał się niedostępnym półbogiem, bo - zupełnie bezwiednie i niezamierzenie - roztaczał wokół siebie aurę osoby dotkniętej Absolutem, zajętej Ideami. Gdy jednak zostałem jego studentem i poznałem go bliżej - a miałem ku temu okazję, pomieszkując u niego w czasie studiów - okazał się człowiekiem niezwykle radosnym, otwartym na innych, w ogóle na inność, a jednocześnie zakotwiczonym w nieskazitelnych fundamentach ludzkiej i artystycznej prawdy, którą umiał się dzielić. W muzyce nie interesował się szczegółem technicznym, uważał go za podstawę. Rozmowy koncentrowały się na Ideach zawartych w utworach i to ich odkrywanie oraz osobista interpretacja były według niego kluczowe dla właściwej prezentacji muzycznej. Sam miał jasny obraz tego, co i jak chciał przekazać. Osobiście, czyli niepowtarzalnie, odczytywał idee kompozytorskie. Tym charakteryzowały się jego wykonania, cenił to też u innych, u których widział szczerość i otwartość. Taka postawa powodowała, że również swoim studentom nie narzucał rozwiązań, lecz wymagał własnych poszukiwań. Im głębiej się sięgało i im spójniejsze były tego efekty, tym bardziej zyskiwało się jego akceptację. Zapewne z tego powodu wykształcił rzeszę organistów, którzy rozwijają kariery na całym świecie.
Był zanurzony w naturze i relacjach rodzinnych, skąd zresztą czerpał siłę. Z żoną Ewą, pianistką, grywał na cztery ręce. Mimo naszej dużej zażyłości, zawsze pozostawał dla mnie mistrzem - z szacunku dla tego, jak wielki wpływ miał na moją artystyczną formację.
Odszedł człowiek spełniony, pełen wiary, który pozostawił po sobie wiele dobra - w bliskich, w wychowankach, w nagraniach, w życiu. Dziękuję, że także ja mogłem z tego skorzystać, pozostanie to ze mną na zawsze.
Polskaw centrum uwagi
gov.pl, pwm.com.pl
Po raz pierwszy w historii Focus on Poland staje się częścią Edinburgh International Festival, jednego z najważniejszych wydarzeń w świecie muzyki klasycznej i sztuk performatywnych - stwierdziła Marta Cienkowska, ministra kultury i dziedzictwa narodowego, na inauguracji specjalnego pasma polskich wydarzeń w stolicy Szkocji, które odbywały się od 9 do 18 sierpnia. - To moment, w którym polska sztuka, muzyka i wrażliwość spotykają się z międzynarodową publicznością, inspirując, zachwycając i budując mosty ponad granicami. Dzięki temu wydarzeniu pokazujemy światu współczesną Polskę - kreatywną, otwartą i gotową do dialogu. [...] Wielka Brytania jest jednym z naszych kluczowych partnerów, a my chcemy na fundamencie kultury budować stałą współpracę między naszymi krajami". "Focus on Poland działa jak soczewka - ma koncentrować uwagę na polskiej kulturze i wzmacniać jej oddziaływanie na arenie międzynarodowej" - dodała Olga Brzezińska, wicedyrektorka Instytutu Adama Mickiewicza.
Festiwal odbywa się od 1947 i jest jedną z najważniejszych imprez kulturalnych na świecie. Corocznie prezentuje wybitne osiągnięcia w dziedzinie muzyki, opery, teatru i tańca. Tym razem towarzyszyło mu hasło "The Truth We Seek", zapraszające do refleksji nad pojęciem prawdy - zarówno w sztuce, jak i w życiu społecznym. W ramach Focus on Poland zaplanowano między innymi koncerty Piotra Anderszewskiego, NFM Orkiestry Leopoldinum z dyrektorką festiwalu Nicolą Benedetti oraz Wrocław Baroque Ensemble. Interpretacje ważnych dzieł polskich kompozytorek i kompozytorów zabrzmiały w wykonaniu skrzypaczki Bomsori Kim oraz pianisty Ryana Wanga. Relacja z tych wydarzeń ukaże się w #18/2025. --MC, MAK
Rusza "Młoda Polska"
gov.pl, polskieradio.pl
Rozpoczął się nabór wniosków do programu stypendialnego "Młoda Polska". Uzyskane środki można przeznaczyć na przedsięwzięcia artystyczne, pobyty twórcze za granicą czy zakup sprzętu do pracy. Jak informuje Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, konkurs skierowany jest do osób z polskim obywatelstwem, do 35 roku życia, zajmujących się twórczością i krytyką, mających na tym polu istotne osiągnięcia. Ważne, by aktualnie ani w ciągu ostatnich dwóch lat nie realizowały projektów finansowanych z resortowego stypendium. Zainteresowane i zainteresowani mogą uczestniczyć w konsultacjach i uzyskać informacje oraz wyjaśnić wątpliwości dotyczące zasad ubiegania się o te środki. W ciągu 45 dni od zakończenia naboru operator programu, którym jest Narodowe Centrum Kultury, sprawdzi, czy złożone wnioski spełniają wymagania formalne. Aplikować można do 31 października za pośrednictwem Systemu Obsługi Programów Narodowego Centrum Kultury. Wysokość stypendium wynosi od 35 do 55 tys. zł brutto. --MC