AKTUALNOŚCI
TERESA BERGANZA (1935-2022) ARTYSTKA JAK Z OBRAZÓW MURILLA
W wieku 87 lat zmarła Teresa Berganza, artystka, która klasycznym operom potrafiła dodać nowego BLASKU. Obok Victorii de los Angeles i Montserrat Caballé pozostanie jedną z trzech LEGEND hiszpańskiej wokalistyki
Jacek Marczyński
Fot. archiwum Teatro Real w Madrycie
Kiedy w 1958 roku - miała wówczas zaledwie 23 lata - pojawiła się na scenie festiwalu w Glyndebourne, dla brytyjskiej publiczności stała się objawieniem. Jeden z krytyków napisał wówczas, że nieznana w Anglii Teresa Berganza jako Cherubin sprawiła, iż Wesele Figara zyskało nowe brzmienie. Równie wielki sukces odniosła rok wcześniej w swym scenicznym debiucie na festiwalu Aix-en-Provence (jako Dorabella w Cos? fan tutte).
Tak samo było podczas kolejnych występów w 1958 roku - w La Scali (Isolier w Hrabim Ory Rossiniego) oraz w pierwszych spektaklach w USA (Neris w Medei Cherubiniego u boku Marii Callas). Na początku lat sześćdziesiątych Berganza stała się już międzynarodową gwiazdą, choć najpóźniej podbiła Paryż. Tu dopiero w 1964 roku dała pierwszy recital i oczywiście została przyjęta owacyjnie.
Urzekała mezzosopranowym głosem o rozległej skali i blasku (mimo ciemnej barwy). Dysponowała doskonałą techniką, dzięki której najtrudniejsze koloratury brzmiały w jej wykonaniu jak potoczysta, naturalna mowa. Wszystko, co umiała, zawdzięczała jednej profesorce - Loli Rodríguez de Aragón, uczennicy Elisabeth Schumann. Berganza przykuwała uwagę swoją urodą. Inny brytyjski krytyk po debiucie w Glyndebourne tak ją opisał: "wytworna, delikatna, ciemnowłosa dziewczyna o promiennym spojrzeniu, z twarzą jak z obrazów Murilla".
Od początku zarysowała się jej wokalna specjalizacja: oprócz Mozarta był to Rossini. W latach sześćdziesiątych, dzięki wspaniałym kreacjom w Cyruliku sewilskim, Kopciuszku, Włoszce w Algierze, przyczyniła się do renesansu i innego spojrzenia na jego twórczość. Chętnie sięgała też głębiej w przeszłość, wcielając się na przykład w Dydonę u Purcella czy w Ottavia w Koronacji Poppei Monteverdiego.
W połowie lat siedemdziesiątych po raz pierwszy odważyła się zaśpiewać w Carmen, i to inaczej niż wiele innych śpiewaczek mezzosopranowych. Głos Teresy Berganzy nie miał takiej mocy, był bardziej delikatny, ale artystka wykorzystała wszystkie jego atuty. Jej Carmen była dumna, pełna gracji i szlachetności. Nie było w niej wyuzdania czy wulgarności; przypominała zbuntowanego ptaka, który nie da się zamknąć w klatce, a słynną habanerę zinterpretowała jak francuską chanson. Swoją kreację utrwaliła w legendarnym dziś nagraniu opery Bizeta pod dyrekcją Claudia Abbado i z udziałem Plácida Dominga (jako Don José). Zremasterowana reedycja albumu ukazała się w 2020 roku.
Będąc u szczytu sławy, w 1977 roku przyjechała do Warszawy i z ówczesnym mężem, pianistą Félixem Lavillą dała recital w Teatrze Wielkim. Dla polskiej publiczności, mającej w PRL sporadyczny kontakt z artystami światowego formatu, był to koncert absolutnie niezwykły. Berganza rozpoczęła go od dramatycznej kantaty, chętnie śpiewanej przez mezzosoprany z koloraturą - Ariadny na Naksos Haydna. Potem był zestaw pieśni Schuberta, a po przerwie zaprezentowała się w kolejnej swojej specjalności - pieśniach Granadosa, a zwłaszcza w rewelacyjnie zaśpiewanych Siedmiu ludowych pieśniach hiszpańskich de Falli.
Widownia wręcz oszalała z zachwytu, a artystka odwdzięczyła się godziną bisów, podczas której zaśpiewała niemal wszystkie arie ze swego repertuaru, od Rossiniego po Bizeta. Na kolejnym recitalu w Warszawie - w 1991 roku w Filharmonii Narodowej - była już bardziej dostojna, ale ponownie oczarowała interpretacjami muzyki hiszpańskiej.
Miałem i będę miał do Teresy Berganzy stosunek szczególny, bo dzięki jej nagraniom wchodziłem w młodości do świata opery. Jej nazwisko widniało na pierwszych płytach, które za wysupłane z trudem pieniądze kupowałem w sklepach Londynu czy Kolonii. A rejestracja wideo Cyrulika sewilskiego z La Scali z 1972 roku (z Teresą Berganzą, Luigim Alvą i Hermannem Preyem, pod dyrekcją Claudia Abbado) nie tylko zachwycała sztuką wokalną na najwyższym poziomie, lecz także przekonywała, że spektakl operowy może być prawdziwym teatrem. Co więcej, ta inscenizacja wciąż ma wdzięk i bawi, mimo że akcja rozgrywa się na tle, archaicznych z dzisiejszego punktu widzenia, dekoracji udających Sewillę. Stanowi dowód, że prawdziwa sztuka nigdy się nie starzeje.
Vangelis (1943-2022)
pap.pl
Był jednym z najoryginalniejszych twórców muzyki elektronicznej i filmowej. Nigdy nie nauczył się czytać nut, tworzył przy syntezatorach połączonych w sobie tylko znanej konfiguracji, a wiele z jego kompozycji do dzisiaj nie zostało opublikowanych. Vangelis zmarł w wieku 79 lat.
Ewangelos Odiseas Papatanasiu urodził się w 1943 roku w Grecji. Już jako dziecko miał bliski kontakt z fortepianem, a w wieku sześciu lat dał recital dla 3 tysięcy słuchaczy. W 1967 roku, po wojskowym zamachu stanu, opuścił Grecję i zamieszkał w Paryżu. Tam zainteresował się syntezatorami. W latach siedemdziesiątych przebywał w Londynie, gdzie stworzył studio nagraniowe, w którym skomponował muzykę do Rydwanów ognia - filmu opowiadającego historię brytyjskich biegaczy na igrzyskach olimpijskich w 1924 roku - za którą otrzymał Oscara.
Jak piszą Malwina Wapińska i Anna Kondek dla PAP: "Komponował albumy solowe, muzykę filmową, monumentalne utwory angażujące chór i orkiestrę symfoniczną, kompozycje klasyczne i awangardowe. Wybiegał w przyszłość, poszukując związków muzyki elektronicznej z dźwiękami wszechświata, a jednocześnie sięgał do źródeł muzyki i jej etnicznych prapoczątków".
Kompozytor stworzył muzykę między innymi do filmów: Łowca androidów Ridleya Scotta oraz Zaginiony Costy-Gavrasa. Oliver Stone, który w 2004 roku zaprosił go do współpracy przy filmie Aleksander, powiedział: "Vangelis dociera do nieba i do piekła. Jego muzyka odzwierciedla to, co się dzieje w sercu i duszy. Jest w niej poezja, która kryje się między wierszami. To wszystko jest niewysłowione, to się czuje". Jednym z jego najciekawszych przedsięwzięć była Mythodea, chóralna symfonia z 1993 roku, przy której współpracował z artystami, filozofami i naukowcami. W 2001 roku, w związku z misją NASA na Marsa, miał miejsce specjalnie przygotowany pokaz w świątyni Zeusa w Atenach - autor został za to nagrodzony specjalnym odznaczeniem amerykańskej agencji. W twórczości Vangelisa pojawiły się także wątki polskie. W 1983 roku napisał, wraz z Jonem Andersonem, utwór Polonaise, który trafił na album Private Collection. Zadedykował go narodowi polskiemu przeżywającemu stan wojenny.
Vangelis został kawalerem, a później komandorem francuskiego Orderu Sztuki i Literatury oraz kawalerem Legii Honorowej. Premier Grecji Kyriakos Mitsotakis napisał w pożegnaniu, że był "pionierem dźwięku elektronicznego".
Zmarł późnym wieczorem 17 maja w szpitalu w Paryżu, w którym leczono go na COVID-19. O jego odejściu poinformowała Athens News Agency. Paweł Piotrowicz napisał dla Onetu: "Najpiękniejsze, co mogliśmy odkryć w Vangelisie, to muzyka, która wrota do tej tajemnicy od lat w wyjątkowy sposób nam uchylała, jednocześnie jej strzegąc. I cały czas może to robić, nawet jeśli jej twórca jest teraz bliżej poznania prawdy niż ktokolwiek z nas". --MC
Z Fryderykiem do JAPONII
pwm.com.pl, ruchmuzyczny.pl
Choć w Tokio istnieje Stowarzyszenie im. Ignacego Jana Paderewskiego, a japońscy pianiści doceniają twórczość Tekli Bądarzewskiej, to jednak szczególnym prestiżem cieszy się tam twórczość Fryderyka Chopina. Polskie Wydawnictwo Muzyczne wraz z japońskimi partnerami organizuje w Kraju Kwitnącej Wiśni konkurs fortepianowy dla dzieci i młodzieży "Muzyka z kraju Chopina".
"To doskonała okazja by nie tylko poznać jego twórczość, lecz także dowiedzieć się, że nie tworzył w artystycznej próżni; że miał świetnych poprzedników, ale i wybitnych kontynuatorów - mówi dyrektor Polskiego Wydawnictwa Muzycznego, dr Daniel Cichy. - Dlatego program konkursu, ułożony przez znakomitych pianistów i pedagogów [...], składa się z muzyki zarówno Chopina, jak i innych polskich kompozytorów". W repertuarze znalazły się bowiem utwory Ignacego Jana Paderewskiego, Maurycego Moszkowskiego, Karola Kurpińskiego, Witolda Lutosławskiego, Janiny Garści i Krystyny Gowik. Konkursowemu jury przewodniczy prof. Ewa Pobłocka, laureatka Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina, a następnie jego jurorka.
Współorganizatorem tokijskiego konkursu jest To-on Kikaku Co., Ltd. - importer materiałów nutowych i inspirator wydarzeń kulturalnych w Japonii. Przedsięwzięcie wspierają: Instytut Polski w Tokio, Kawai Musical Instruments Mfg. Co., Ltd. oraz Stowarzyszenie Japońskich Nauczycieli Gry na Fortepianie (PTNA). Konkurs dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu "Kultura inspirująca". --MC, MAK
Piotr Beczała został uhonorowany tytułem doktora honoris causa Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach, w której studiował w latach 1986-1992.
NAGRODY i wyróżnienia
pap.pl, "Gramophone"
"Jako artysta Piotr szanuje i stosuje reguły sztuki, poszukując zarówno piękna, jak i dobra. Wartości estetyczne odnajdujemy w "belcantowej" płynności fraz, wspomaganej piękną i naturalną barwą głosu. Etos wartości moralnych odnajdujemy w jego pełnej szacunku postawie wobec wykonywanego zawodu, nacechowanej pokorą, wytrwałością i niezwykłą konsekwencją w dążeniu do artystycznej perfekcji" - ocenił w laudacji prof. Jan Ballarin, którego wychowankiem jest słynny tenor. W swoim przemówieniu Piotr Beczała przekonywał, że "bycie muzykiem to piękny zawód. Jak ktoś kiedyś powiedział: szczęśliwy jest ten, który robi to, co kocha, bo nie przepracuje ani jednego dnia". Akademia nadała ten tytuł po raz dziewiąty, wcześniej otrzymali go między innymi Martha Argerich, Henryk Mikołaj Górecki, Krystian Zimerman, Andrzej Jasiński i Wojciech Kilar.
Tymczasem Yo-Yo Ma - doktor honoris causa między innymi uniwersytetu Harvarda czy Princeton - uzupełnił kolekcję wyróżnień o jedno z najważniejszych w świecie muzyki klasycznej - Nagrodę im. Birgit Nilsson. Szefowa przyznającej ją fundacji, Susanne Rydén, powiedziała w uzasadnieniu, że "dzięki wyjątkowemu talentowi, pasji i poświęceniu Yo-Yo Ma pomaga snuć wizję lepszego społeczeństwa i przyszłości oraz budować je. Jego wsparcie i zaangażowanie nieustannie inspiruje nowe pokolenia muzyków, którzy rozpoczynają swoje artystyczne życie". Nagroda wręczana jest co trzy lata muzykom lub instytucjom, które, zdaniem przedstawicieli fundacji imienia legendarnej szwedzkiej śpiewaczki, "w znaczący sposób zmieniły kształt muzyki, wpłynęły na jej miejsce w społeczeństwie, lub wręcz to społeczeństwo przemieniły". Wiolonczelista odbierze nagrodę z rąk króla Karola XVI Gustawa w Konserthus w Sztokholmie 18 października 2022 roku. --MC, MAK
Vivat ACADEMIA, vivant professores!
gov.pl
Akademia Muzyczna im. Stanisława Moniuszki w Gdańsku obchodzi 75 rocznicę powstania. Została powołana w 1947 roku jako Państwowa Wyższa Szkoła Muzyczna w Sopocie na mocy zarządzenia Ministra Kultury i Sztuki. Najważniejszą rolę w powstaniu placówki odegrał wówczas Stefan Śledziński - dyrygent, muzykolog, organizator życia muzycznego, od 1948 roku rektor nowo powstałej uczelni. W latach 1951-1954 dwukrotnie groziła jej likwidacja. Sytuacja ustabilizowała się po uzyskaniu przez nią w 1962 praw akademickich. Dzięki staraniom rektora Romana Heisinga od 1966 roku dostała nową siedzibę, gdy nadbudowano piętro w budynku szkół muzycznych w Gdańsku przy ul. Gnilnej i Łagiewniki.
Podczas uroczystości jubileuszowych w Gdańsku wiceminister kultury Jarosław Sellin wręczył zasłużonym pracownikom uczelni odznaczenia przyznane przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Brązowe Medale Zasłużony Kulturze Gloria Artis otrzymali: prof. dr hab. Stanisław Daniel Kotliński, śpiewak operowy, który w tym roku obchodzi 40-lecie pracy artystycznej, oraz prof. dr hab. Monika Fedyk-Klimaszewska, wieloletnia solistka Opery Bałtyckiej. Odznakami Zasłużony dla Kultury Polskiej wyróżnieni zostali: dr hab. Wiesława Frankowska (kameralistka i etnomuzykolożka), dr Monika Kaźmierczak (pianistka, carillonistka, teoretyczka muzyki i dyrygentka chóralna), dr Piotr Kułakowski (kontrabasista jazzowy), Jerzy Małek (trębacz, kompozytor, producent muzyczny, animator kultury oraz wykładowca akademicki), dr hab. Anna Mikolon (pianistka, kameralistka i akompaniatorka), prof. Marcin Nałęcz-Niesiołowski (śpiewak i dyrygent) i Ignacy Wiśniewski (pianista, kompozytor, aranżer, asystent na Akademii Muzycznej w Gdańsku). --MAK
Ukraina w Berlinie
dw.de
Uchodźcy z Ukrainy założyli w Niemczech ORKIESTRĘ SYMFONICZNĄ. Sami siebie nazywają MRIYA - co po polsku oznacza marzenie - ponieważ marzą o tym, by TWORZYĆ muzykę po ZAKOŃCZENIU WOJNY
W orkiestrze gra już 30 instrumentalistów, a kolejni dołączają. Jest wśród nich Margaryta Grynywiecka - dyrygentka Teatru, Opery i Baletu w Odessie, która wyjechała z Ukrainy na samym początku wojny. Umówiła się z dwoma przyjaciółmi na wspólne muzykowanie. "Nie mogłam sobie wyobrazić, że nasz pierwszy występ odbędzie się na tak dużej estradzie należącej do Filharmonii Berlińskiej" - mówi w rozmowie z DW. Orkiestra zaprezentowała tam mieszany program, złożony z niemieckiej klasyki i dzieł ukraińskich kompozytorów współczesnych. Mriya składa się głównie z kobiet, w większości grających na instrumentach smyczkowych, w kilku przypadkach na instrumentach dętych drewnianych. Mężczyźni dołączają tylko tymczasowo, bo, jak mówi Grynywecka: "Wszyscy mężczyźni są teraz żołnierzami, a my walczymy na froncie kulturalnym, [...] więc to też jest część naszej pracy". Dyrygentka często odnosi wrażenie, że w Niemczech ludzie stopniowo oswajają się z wojną. "Dlatego ważne jest, abyśmy pokazali, że to zła sytuacja i że Ukraińcy pilnie potrzebują pomocy i wsparcia" - mówi.
Jeśli chodzi o zakwaterowanie, znalezienie sal prób czy miejsc na koncerty, pomoc orkiestrze zapewnia założone w 2018 roku stowarzyszenie wspierania kultury Culture Connects z Hamburga. Jego prezes Roman Ohem od siedmiu lat organizuje w Niemczech koncerty kameralne z udziałem muzyków z Ukrainy. "Dla mnie ta sprawa jest bardzo osobista - mówi w wywiadzie dla Deutsche Welle. - Z pomocą naszych kontaktów stworzyliśmy po prostu listę profesjonalnych muzyków ukraińskich, którzy wyjechali z kraju. Wpisali się na nią z myślą, że my im pomożemy". Roman Ohem był zaangażowany w podobną działalność podczas wojny w Syrii i grał w syryjskiej orkiestrze na uchodźstwie. Teraz wspiera ukraińskich muzyków także w sprawach biurokratycznych. "Mylą się ci, którzy sądzą, że nie muszą oni martwić się o koszty - wyjaśnia Ohem. - Płacimy 11 tysięcy euro za wynajem sali w Filharmonii, nie ma żadnej zniżki. Osobiście wziąłem 11 tysięcy euro kredytu na stowarzyszenie. Nasze koncerty są całkowicie non profit, co oznacza, że wszelkie nadwyżki są natychmiast przekazywane na Ukrainę". --MAK
Za złotówkę do ŚWIATA kultury
pap.pl
Symboliczną złotówkę zapłacą uczniowie szkół podstawowych i ponadpodstawowych z Mazowsza za bilety do instytucji kultury podległych samorządowi, między innymi w Warszawie, Radomiu i Płocku. Zarząd województwa przeznaczył na realizację programu 6 mln zł. "Chcemy jeszcze bardziej zachęcić młodzież szkolną do odwiedzenia naszych placówek, by pokazać młodym ludziom kulturalną stronę Mazowsza" - powiedział wicemarszałek Rafał Rajkowski. W programie bierze udział 28 instytucji kultury. Są wśród nich placówki warszawskie, jak Teatr Polski, Warszawska Opera Kameralna i Państwowe Muzeum Archeologiczne. W Płocku uczniowie będą mogli kupić bilet za złotówkę do Teatru Dramatycznego im. Jerzego Szaniawskiego czy do Muzeum Mazowieckiego. Promocyjna cena ma obowiązywać także w Muzeum im. Jacka Malczewskiego w Radomiu, Muzeum Romantyzmu w Opinogórze oraz w Europejskim Centrum Artystycznym im. Fryderyka Chopina w Sannikach. By móc skorzystać z programu, szkoła powinna wysłać zgłoszenie do wybranej instytucji kultury. Ich lista i formularz są dostępne na stronach poszczególnych placówek. --MAK
Narodziny POLSKIEGO romantyzmu
muzeum.nifc.pl
Z okazji Roku Polskiego Romantyzmu w Muzeum Fryderyka Chopina w Warszawie można oglądać bezcenne manuskrypty Adama Mickiewicza i Fryderyka Chopina. W ramach pokazu specjalnego prezentowane są rękopisy ballady Romantyczność (z kolekcji biblioteki KUL) oraz fragmentu Ballady g-moll op. 23, który został zakupiony przez Narodowy Instytut Fryderyka Chopina w 2016 roku. Ze względów konserwatorskich autografy, zarówno muzyczne, jak i literackie, wystawia się niezwykle rzadko. Pokaz specjalny w Muzeum Chopina, który potrwa do 24 lipca, został zrealizowany przy współpracy z Biblioteką Uniwersytecką Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. --MAK
Idzie NOWE
diapasonmag.fr
Opera w Tulonie ma nowego szefa. Został nim Jérôme Bruneti?re, który zastąpi Claude'a-Henriego Bonneta we wrześniu 2022 roku. Wcześniej Bruneti?re związany był z Operą Paryską i Festiwalem Aix-en-Provence. Po studiach biznesowych w paryskiej École des hautes études commerciales kontynuował edukację w kierunku muzycznym w Kopenhadze, a następnie jako chórzysta brał udział w wielu produkcjach Grand Théâtre de Gen?ve i Opéra de Lausanne. Potem pracował jako dyrektor sprzedaży i marketingu w Operze Paryskiej. Do jego sukcesów należy między innymi stworzenie podczas pandemii tak zwanej sceny cyfrowej festiwalu Aix-en-Provence. Odpowiada także za repertuar i plany Śródziemnomorskiej Orkiestry Młodzieżowej. --MAK