AKTUALNOŚCI
Nelson Freire(1944-2021)
Dariusz Marciniszyn
Fot. Gregory Favre/Decca
Pierwszego listopada tego roku zmarł Nelson Freire, jeden z największych mistrzów klawiatury, działający nieprzerwanie od drugiej połowy XX wieku przez ponad sześć dekad. Pianista już na początku kariery zjednał sobie sympatię publiczności i odbiorców na całym świecie, a jego liczne nagrania oraz koncertowe kreacje przez wielu uznawane są za zjawiskowe i doskonałe. Śmierć brazylijskiego mistrza stanowi ogromną stratę dla środowiska muzycznego i miłośników pianisty, od lat kojarzących jego występy z zaraźliwym optymizmem i emanującą z każdej nuty radością gry na instrumencie.
Nelson Freire stał się jednym z tych wykonawców, którzy - w niemożliwy do wyrażenia słowami sposób - wpłynęli na moją pianistyczną świadomość, a w szczególności miłość do dzieł Roberta Schumanna. O tym wspaniałym muzyku wielokrotnie słyszałem niemal od początku swojego zainteresowania pianistyką, nigdy jednak nie zapomnę pierwszego kontaktu z nagraniem, które ostatecznie uświadomiło mi, jak wielkim Freire był artystą. W drugiej połowie 2005 roku nakładem wytwórni Decca ukazał się album prezentujący dzieła Fryderyka Chopina, w tym Sonatę b-moll op. 35. Wtedy właśnie, w jednej z radiowych audycji wyemitowanych w Drugim Programie Polskiego Radia, usłyszałem część trzecią wspomnianej Sonaty i przeżyłem artystyczny szok. Freire wykreował wizję pełną gwałtownej ekspresji i dramaturgii, a ponowną prezentację głównego tematu Marsza żałobnego zagrał fortissimo i do tego przeszywającym dźwiękiem, który wywarł na mnie elektryzujące wrażenie. Od tego czasu z niecierpliwością wyczekiwałem radiowych transmisji oraz zapowiedzi polskich koncertów pianisty. Jakiś czas później Freire oczarował mnie w porównywalny sposób, tym razem jednak interpretacją Karnawału op. 9 Roberta Schumanna (komercyjne nagranie pochodzące z koncertu w Rio de Janeiro z 1980 roku) - energetyczną, podpartą szlachetnym dźwiękiem. Mój zachwyt nad pianistą oraz Karnawałem op. 9 wzrósł jeszcze bardziej. Freire wielokrotnie potwierdzał, że muzyka Schumanna jest mu szczególnie bliska, co dawało się odczuć także na warszawskich i dusznickich recitalach. Do dziś jego koncertową kreację Papillons op. 2 (z wiedeńskiego występu w 2009 roku) uznaję za największą, z jaką się spotkałem.
Trudno mi w kilku słowach streścić, za co najbardziej cenię nagrania Nelsona Freire. Artysta już w młodości dysponował doskonałym, śpiewnym dźwiękiem, pozwalającym mu na wyrażenie szlachetnych muzycznych idei. Oprócz tego interpretacje Brazylijczyka cechuje ogromny temperament i żywiołowość, które - w uzasadnionych momentach - potrafią iść w parze ze stoickim umiarem. W ostatnich latach życia pianisty jego gra stała się nieco bardziej stonowana i nakierowana na refleksyjność. Kiedy w 2015 roku Freire zaprezentował w Warszawie Koncert f-moll op. 21 Fryderyka Chopina, w każdej frazie dało się odczuć charyzmę, mądrość i wieloletnie doświadczenie mistrza, który jeszcze bardziej wzruszył publiczność, wykonując na bis uwielbianą przez siebie fortepianową transkrypcję Melodii Glucka z opery Orfeusz i Eurydyka. W 2019 roku Freire uczynił miły ukłon w stronę polskich słuchaczy, wspaniale utrwalając na CD Nokturn Ignacego Jana Paderewskiego.
Nelson Freire na zawsze pozostanie artystą, któremu będę wdzięczny za to, że tak bardzo wpłynął na rozwój mojej muzycznej pasji. To właśnie On - jako jeden z pierwszych autorytetów - odsłonił przede mną nieznane mi wcześniej bogactwo wielu dzieł Roberta Schumanna oraz twórców brazylijskich.
Regina Lwie Serce...
Agnieszka Draus
Pamięci Reginy Chłopickiej (1934-2021), emerytowanej profesor Akademii Muzycznej im. Krzysztofa Pendereckiego w Krakowie, wybitnego teoretyka muzyki i pedagoga, oddanej przyjaciółki
Nade wszystko wspominam Jej urodę wewnętrzną - promieniujący intelekt i szeroką wiedzę, skromność, pogodę ducha i optymizm. Dla nas wszystkich - jej studentów - była wzorem pedagoga wymagającego, bo nieuznającego utartych schematów, trudnego, bo zmuszającego do myślenia, dociekliwego i zarażającego entuzjazmem dla muzyki.
W kręgu jej zainteresowań znalazły się tematy ważne, takie jak problematyka sacrum, z akcentami położonymi szczególnie na gatunki muzyki kantatowo-oratoryjnej, jak pasja i requiem, teatr muzyczny, poezja i pieśń współczesna. Ale z prawdziwym zapamiętaniem i fascynacją prezentowała twórczość autora Symfonii - Pieśni Przemijania. Jako jedna z pierwszych zdecydowała się pisać o Pendereckim, zyskała jego zaufanie i przyjaźń, stała się jedną z pierwszych recenzentek partytur Mistrza z Lusławic, postacią nadającą rytm refleksji nad jego muzyką na całym świecie.
Pamiętała, że studiowanie to nie tylko nauka, dbała o nasze relacje, rozpoznawała nastroje, wiedziała, kiedy zapytać o samopoczucie, kiedy obdarzyć życzliwym uśmiechem. Najszlachetniejszą Jej cechą była ciekawość młodych, Jej zainteresowanie nami oraz naszymi często niedoskonałymi próbami formułowania tekstów czy wystąpień konferencyjnych. Wsparcie, jakiego nam udzielała, uskrzydlało i motywowało, pomagało odnaleźć miejsce na ziemi, utwierdzić się w przekonaniu, że być może to, co robimy, ma głębszy sens.
Regina była królową - Jej nienaganne maniery i klasa, szlachetność i dobroć bez wywyższania się i pretensji pozwalały Ją za taką uważać - wspomniane cechy mają jedynie wybrani arystokraci kultury, do grona których się niezaprzeczalnie zaliczała. Była zodiakalną lwicą - opiekunką, matką nas wszystkich, młodych teoretyków muzyki, którzy w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia studiowali, potem stawiali swoje pierwsze kroki w świecie nauki o muzyce, wiązali swoją przyszłość z krakowską Akademią. Miała wreszcie niezwykle pojemne serce, które nie biło nigdy dla Niej samej, ale dla każdego - w rozmowie telefonicznej, w przesłanym zdjęciu, w każdym SMS-ie, wysłanym dokładnie wtedy, kiedy go potrzebowaliśmy, z troską i zainteresowaniem, bez baczenia na chorobę, na swój ból...
Jakże trudno będzie wejść do sali 410 w budynku Akademii przy ul. św. Tomasza ze świadomością, że nie zasiądziesz już przy "swoim prawym komputerze", nie odwrócisz się, nie uśmiechniesz i nie powiesz swojej uroczej frazy: "Jak cię widzę, to mi od razu lepiej, siadaj i opowiadaj, co u ciebie?". Otóż, Regino, dziś jakoś nie najlepiej... smutno i pusto. Pozostaje mieć nadzieję, więc powiem - do zobaczenia, kochana!
Rozszerzona wersja tekstu na ruchmuzyczny.pl
Kultura inspiruje
gov.pl
Czasu jest tak (nie)wiele. Do połowy grudnia trwa czwarty nabór do programu "Kultura inspirująca", realizowanego przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Program ma promować kulturę polską za granicą, opierając się na wieloletniej współpracy polskich i zagranicznych instytucji kultury. Przeznaczony jest wyłącznie dla podmiotów podległych MKiDN i przez nie nadzorowanych, których działalność jest finansowana w ramach działu 921 - Kultura i ochrona dziedzictwa narodowego. "Dofinansowanie można otrzymać na realizację projektów jednorocznych (2022) lub dwuletnich (2022-2023) dla następujących zadań: projekty promujące polską kulturę, skierowane do odbiorcy zagranicznego i realizowane poza granicami RP, pobyty zagraniczne pracowników polskich instytucji kultury w instytucjach partnerskich, wizyty studyjne - przyjęcie zagranicznych gości przez polskie instytucje kultury lub grupy instytucji mające na celu rozwój współpracy oraz realizację wspólnych projektów" - informuje resort. Czeka do 15 grudnia na wnioski zainteresowanych programem. "Podczas oceny wniosków istotne znaczenie będzie miało miejsce realizacji projektu. Zadania realizowane na terenie wymienionych poniżej obszarów geograficznych będą traktowane priorytetowo: Europa, państwa Kaukazu Południowego (Gruzja, Azerbejdżan, Armenia), Azja Wschodnia (Japonia, Chiny, Republika Korei, Wietnam), kraje istotne w kształtowaniu dialogu polsko-żydowskiego - ze szczególnym uwzględnieniem Izraela i Stanów Zjednoczonych" - czytamy. Na realizację zadań programu rząd przeznaczy cztery miliony złotych w roku 2022 oraz trzy miliony w roku 2023. Maksymalna wnioskowana kwota dofinansowania na realizację jednego zadania wynosi 500 tysięcy złotych. --MAK
Bruce wędruje po świecie
nifc.pl, rmf24.pl, filharmoniapoznanska.pl
Po występach w Katowicach, Wrocławiu i Poznaniu, Bruce (Xiaoyu) Liu, zwycięzca XVIII Konkursu Chopinowskiego, ruszył w międzynarodową trasę koncertową.
W ciągu czterech miesięcy pianista zagra 16 koncertów w prestiżowych salach Europy, Azji i obu Ameryk, odwiedzi Japonię, Koreę Południową, Izrael, Belgię, Argentynę, Brazylię, Luksemburg i Kanadę. Tournée zakończy się 28 lutego w Luksemburgu. "Przyszłość Bruce'a (Xiaoyu) Liu będzie wyglądała fantastycznie. Rzucą się na niego wszystkie wielkie sale koncertowe. To jest laureat pierwszej nagrody i wszyscy chcą go mieć. Będzie podróżował po całym świecie. Może stać się celebrytą i wtedy będzie zarabiał więcej od Beatlesów i Pavarottiego razem wziętych" - stwierdziła kompozytorka i dyrygentka Joanna Wnuk-Nazarowa na antenie RMF. Zanim jednak zwycięzca Konkursu wyruszył z Polski w świat, znalazł czas na przyjemności. Wojciech Nentwig, dyrektor Filharmonii Poznańskiej, po koncercie w auli UAM, zaproponował pianiście jazdę... na gokartach. Na torze kartingowym E1Gokart w podpoznańskim Skórzewie Liu spotkał się z godnym przeciwnikiem - 18-letnim poznaniakiem, Kacprem Nadolskim, zawodnikiem kartingowej kadry narodowej, reprezentującym Polskę w międzynarodowych zawodach kategorii KZ2. Jak informuje na swojej stronie Filharmonia Poznańska: "Kacper Nadolski, rywalizujący z najlepszymi kierowcami kartingowymi na świecie, gdy usłyszał o pasji zwycięzcy Konkursu Chopinowskiego, nawiązał z nami kontakt. Jego propozycję, by ścigać się z Bruce'em, przyjęliśmy z radością. Wkrótce okazało się, że i Kacprowi, za pośrednictwem mediów społecznościowych, udało się skontaktować z Bruce'em. Nawiązała się korespondencja". Panowie najpierw spotkali się po próbie przed koncertem, a potem na torze. "Emocji było dużo, zwłaszcza że Bruce do gokarta wsiadł po dwuletniej przerwie spowodowanej pandemią" - czytamy. Podobno pianista był za kierownicą równie skupiony, jak podczas konkursowych przesłuchań czy koncertu. --MC, MAK
Chopin Forever
rp.pl
Na platformie Google Arts & Culture dostępny jest cyfrowy projekt Chopin Forever - ponad 50 kolekcji poświęconych życiu i muzyce Fryderyka Chopina. "Poznaj człowieka, który kryje się za muzyką" - zachęca motto projektu. Autorką wizualnej oprawy jest Beata Śliwińska-Barrakuz.
Na jedynej w swoim rodzaju retrospektywie online prezentowanych jest mnóstwo materiałów: od biograficznych informacji i ciekawostek (chociażby o przedmiotach, którymi Chopin lubił się otaczać) po zdigitalizowane listy i rękopisy, które ilustruje 1200 fotografii wysokiej rozdzielczości. Na miłośników muzyki czekają też niepublikowane nigdy wcześniej, najstarsze nagrania utworów Chopina, zrealizowane przez Deutsche Grammophon. Niektóre z nich pochodzą nawet z 1905 roku, jak to Alfreda Grünfelda - pierwszego pianisty nagrywającego płyty gramofonowe. Chopin pokazany został także poprzez popkulturę. "Możemy tu poznać wpływ Chopina nie tylko na świat muzyki, ale również kina. (W postać Chopina wcielali się m.in. Piotr Adamczyk i Hugh Grant). A jego muzyka budowała też nastrój lub charakteryzowała bohaterów i ich emocje w wielu filmach o bardzo różnorodnej tematyce. [...] Chopina można znaleźć nawet w grach komputerowych, np. we Frederic: Resurection of Music" - czytamy na stronie rp.pl. Projekt Chopin Forever powstał we współpracy Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina z Google Arts & Culture oraz dwunastoma innymi partnerami z sześciu krajów. --MAK
Wojna o Polskie Nagrania
biznes.interia.pl, pap.pl
Polskie Nagrania nie do końca polskie. Należąca do Skarbu Państwa spółka ogłosiła upadłość w marcu 2010 roku. W kwietniu 2013 roku sąd zadecydował o postawieniu najstarszej firmy fonograficznej w stan upadłości. W 2015 roku, za osiem milionów złotych, Polskie Nagrania kupił Warner Music Poland. Rozmowy o możliwości ich odkupienia przez Skarb Państwa rozpoczęły się w połowie 2017 roku i... utknęły w martwym punkcie.
Warner Music Poland, przystępując do negocjacji, poinformował, że jest gotów sprzedać zasoby Polskich Nagrań, jednocześnie zachowując wyłączne prawa do dystrybucji katalogu. Resort dopuszczał rekompensatę inwestycji Warner Music Poland w zakup zbiorów i praw Polskich Nagrań oraz poniesionych kosztów. Warner bowiem, poza wykupem samej firmy, zainwestował ponad dwa miliony złotych w uporządkowanie jej katalogu i kwestii części praw autorskich. Ministerstwo zastrzegło jednak, że transakcja musi być poprzedzona dokonaniem rzetelnej wyceny przez niezależnych ekspertów oraz przeprowadzona zgodnie z obowiązującymi przepisami. Zadanie to powierzono Polskiemu Wydawnictwu Muzycznemu, które opracowało strategię negocjacyjną oraz plan dalszej eksploatacji katalogu i rozwoju marki na międzynarodowym rynku fonograficznym.
Tymczasem wicepremier, minister kultury Piotr Gliński poinformował, że rozmowy z Warner Music Poland w sprawie wykupienia Polskich Nagrań zostały przerwane już po uzgodnieniu warunków sprzedaży. "Podejrzewamy - nie mamy pewności żadnej - że decyzja o zerwaniu rozmów nastąpiła po tym, jak zmienił się nasz partner personalny. Jako przedstawiciel (Warner Music - PAP) został powołany obcokrajowiec, który po prostu zerwał rozmowy" - mówił Gliński, cytowany przez PAP. "W tej chwili - w związku z tym, że traktujemy te pertraktacje jako zobowiązujące, ponieważ one dobrnęły prawie do końca i w ostatniej chwili zostały zerwane przez drugą stronę - sprawa jest w sądzie" - stwierdził. W katalogu Polskich Nagrań jest muzyka popularna, rockowa, ludowa, klasyczna i jazzowa, zarejestrowana od lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku do współczesności. Wśród około 40 tys. nagrań, wchodzących w skład tego zbioru, są dziś niedostępne rejestracje konkursów pianistycznych im. Fryderyka Chopina i Henryka Wieniawskiego, polskich kompozytorów współczesnych, ponadto nagrania w studiu Polski Jazz. --MAK
Dwa lata przed stuleciem
sozcu.com.tr, TGA
Za dwa lata Republika Turcji będzie obchodziła 100-lecie powstania. Miejsce na uroczyste świętowanie już jest. Na początku listopada w Stambule otwarte zostało Atatürk Kültür Merkezi (Centrum Kultury im. Atatürka), w skrócie AKM. Na jego uroczystej inauguracji pojawił się prezydent Recep Tayyip Erdo?an, a jego żona Emine przecięła wstęgę. Warto dodać, że AKM ma za sobą dość burzliwą historię, w której odbijają się również polityczne zmiany w samej Turcji. Gmach został zbudowany w 1969 roku z przeznaczeniem na główną sceną Państwowej Opery i Baletu oraz Teatru Państwowego. Było to w owym czasie czwarte co do wielkości centrum sztuki na świecie. Po pożarze w roku 1970 budynek został odnowiony, przemianowany na Atatürk Kültür Merkezi (AKM) i funkcjonował jako główne centrum kultury aż do 2008. Już w 2005 roku ówczesny minister kultury zalecił jednak jego rozbiórkę ze względu na fatalny stan techniczny i niebezpieczeństwo zawalenia. Ta decyzja wywołała ostry sprzeciw ludzi kultury. Po prawnej przepychance, podczas której doszło nawet do zajęcia AKM przez demonstrantów i policję, w 2018 roku ruszyło wyburzanie. Decyzję o odbudowie podjął w 2019 roku prezydent Erdo?an. Nowe Centrum Kultury im. Atatürka powstało zaledwie w dwa i pół roku. W gmachu - nawiązującym stylistycznie do starego Centrum - znalazły się sala teatralna na 800 osób, opera na 2500 osób, kino na 285 osób, sala konferencyjna na 1000 osób oraz biblioteki, butiki, kawiarnie, restauracje i ogromny parking. Uroczyste otwarcie AKM trwało dwa dni. Odbyły się koncert London Philharmonic Orchestra oraz premiera opery Hasana Uçarsu Sinan. --MAK
Joanna Bruzdowicz (1943-2021)
polmic.pl, onet.pl
Wybitna polska kompozytorka, publicystka, animatorka życia muzycznego i pianistka Joanna Bruzdowicz zmarła w wieku 78 lat w swoim studiu muzycznym w Taillet, we francuskich Pirenejach.
Pochodziła z rodziny o muzycznych tradycjach. Ojciec Konstanty był wiolonczelistą, matka, Maria z domu Wilczek - pianistką. Joanna Bruzdowicz podjęła pierwsze kompozytorskie próby już w wieku sześciu lat. Studiowała grę na fortepianie w klasie Ireny Protasewicz i Wandy Łosakiewicz oraz kompozycję pod kierunkiem Kazimierza Sikorskiego w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Warszawie. Działalność artystyczną rozpoczęła jako pianistka, koncertując w Polsce, Belgii, Austrii i dawnej Czechosłowacji. Współzakładała polską sekcję Jeunesses Musicales, a w latach 1964-1968 była jej sekretarzem generalnym.
W 1968 roku otrzymała stypendium rządu francuskiego i do 1970 studiowała w Paryżu kompozycję u Nadii Boulanger, Oliviera Messiaena oraz Pierre'a Schaeffera, ponadto muzykologię pod kierunkiem Jacques'a Chailleya na Sorbonie, gdzie uzyskała stopień doktora na podstawie pracy Matematyka i logika w muzyce współczesnej. Była jedną z organizatorek Groupe International de Musique Électroacoustique de Paris (GIMEP). W jej twórczości kompozytorskiej duże znaczenie miała muzyka sceniczna, zwłaszcza opery. Napisana na zamówienie Opery Praskiej Kolonia karna z 1968 roku, do tekstu Franza Kafki - choć do premiery wówczas nie doszło - zdobyła na zachodzie uznanie i stała się wrotami do sławy twórczyni, a wersja francuska miała prawykonanie w Tours w roku 1972 (recenzja Krzysztofa Bilicy na łamach # 25/1986). Później były Trojanki (1972) do tekstu Eurypidesa i Bramy raju (1984) - ze światową premierą w Teatrze Wielkim w Warszawie. Bruzdowicz skomponowała blisko 100 utworów na orkiestrę kameralną i symfoniczną - koncerty, concertina, wariacje, miniatury - inspirowanych między innymi: poezją Gałczyńskiego, Bogurodzicą, de Saint-Exupérym, Sołżenicynem, malarstwem Salavadora Dalego i wydarzeniami historycznymi, takimi jak powstanie warszawskie czy wybór Karola Wojtyły na papieża. "Kompozycji nauczyć się nie można. Z tym się ludzie rodzą albo nie. Sława kompozytora i jego sukces rodzi się, gdy z muzyką zaprzyjaźniają się wykonawcy i chcą ją grać" - mówiła w 2018 roku w wywiadzie dla TVP Polonia. --MC, MAK