OD REDAKCJI
Muzyka jest dla ludzi
Karolina Kolinek-Siechowicz
Fot. Rafał Masłow
Rok temu wydaliśmy pierwszy złożony całkowicie zdalnie numer #. Z okładki krzyczało hasło: "Muzyka w czasach pandemii". Niedługo potem opublikowaliśmy dyskusję redakcyjną, w której zastanawialiśmy się, jak pandemia, z wynikającą z niej koniecznością transmitowania koncertów bez publiczności, zmieni życie koncertowe. W istocie nie wierzyliśmy chyba, że ten stan wyjątkowy, w którym znalazła się kultura, potrwa na tyle długo, żeby mógł spowodować w niej stałe zmiany. Tymczasem nasz felietonista Rafał Wawrzyńczyk pisze: "A może już tak zostanie? Zamknięte miasta, wirusy i zanieczyszczenie powietrza zatrzymujące ludzi w domach, kultura odcięta od państwowych pieniędzy i wynajdująca przedziwne, rozrastające się w internecie formy przetrwalnikowe. Może muzykę na żywo będzie można usłyszeć już tylko w wykonaniu jakichś półprofesjonalnych, podziemnych grup grających w parkach i lasach, a filharmonie zmienią się w ogromne, wypełnione ciszą po setkach ludzi, studia nagrań? Może obumrze to, co uważaliśmy za miąższ systemu, ale on sam nie zarwie się, bo przetrwa jego chitynowa otoczka: streamingi, dyskusje online, komentarze, wydawnictwa i płyty, i w ten właśnie sposób będziemy uczestniczyć w tak zwanym życiu muzycznym? Będziemy bardziej "o" muzyce niż "w" muzyce? A opowieści o okazjach, w których można było kosztować w naturze dźwięku instrumentów, zaczną brzmieć jak świadectwa z czasów, kiedy po lasach biegały tury?".
Przyznaję, że ta katastroficzna wizja, choć przerażająca i odbierająca resztki nadziei na powrót do gwarnego foyer filharmonii, tłumu w szatni, miejsc pośpiesznie zajmowanych przez wejściówkowiczów i kordialnych całusów śpiewaczek z dyrygentami po zakończonym występie, wcale nie zaskakuje ani nie prowokuje do polemiki. I choć przez cały ten rok ani razu nie zabrakło nam okazji do opublikowania tekstów w dziale Relacje, to w niemal każdej recenzji wciąż pojawiają się żal i tęsknota za tym, by serwowanych przez organizatorów wrażeń muzycznych doświadczyć na żywo i we wspólnocie. Te nostalgiczne westchnienia naszych autorów znajdują swój rewers w wypowiedziach wykonawców, którzy pozbawieni realnie wyczuwalnego dopingu słuchaczy, widzą, jak fundamenty ich zawodu chwieją się w podstawach. Olga Pasiecznik, zapytana przez Gabrielę Ułanowską o doświadczenie śpiewania recitalu przed kamerą, kończy opis swoich przeżyć dojmującym stwierdzeniem: "Pandemia uderzyła w muzyków oczywiście finansowo, ale ona przede wszystkim odczłowieczyła nasz zawód". Damian Kułakowski, altowiolista, który przedstawia udział w transmitowanych koncertach z perspektywy muzyka orkiestrowego, zauważa zaś: "Brak publiczności sprawia, że wszelkie zabiegi wykonawcze, począwszy od techniki instrumentalnej po ekspresję i niuanse interpretacyjne, ulegają spłaszczeniu". Więc nawet jeśli pandemia się kiedyś skończy, to jak będzie wyglądał powrót do rzeczywistości koncertowej? Czy entuzjazm i estradowy "drive" ożyją spontanicznie po wielu miesiącach uśpienia?
O doniosłości roli wykonawcy w doświadczeniu estetycznym pisze także Anna Chęćka w eseju, który z perspektywy filozoficznej kwestionuje nieludzkie wyroki Sądu Najwyższego w sprawie zawierania przez muzyków orkiestrowych umów o dzieło. Problem ten poruszaliśmy w obszernym bloku tekstów w #17/2020. Andrzej Kosendiak postulował wówczas, aby w kontekście nieuznawania przez ZUS wykonania za dzieło i, co za tym idzie, odmówienia wykonawcom prawa do zawarcia korzystniejszej dla nich umowy, rozpocząć dyskusję o muzycznym procesie twórczym wśród artystów, filozofów i teoretyków muzyki. Uczyniliśmy więc ten krok, zapraszając filozofkę Annę Chęćkę, by przybliżyła nam rozmaite koncepcje dotyczące dzieła muzycznego i ukazała rangę wykonania, które - niezależnie od swej jakości - jest wszakże jedyną okazją do realnego zaistnienia utworu w konkretnym miejscu i czasie.
Wśród ludzkich ogniw urzeczywistniających istnienie muzyki rola słuchacza też jest nie do przecenienia, o czym przypominają nam zarówno artyści, jak i nasi recenzenci, i o czym pamiętamy my sami, tworząc dla Państwa czasopismo "o" muzyce, nie zapominając jednak, że podstawą wszelkiej refleksji na ten temat jest bycie "w" muzyce.
Cytat numeru:
Każde poszczególne wykonanie [...] jest jedyną, NIEPOWTARZALNĄ CAŁOŚCIĄ, która ucieleśnia i narzuca słuchaczowi cały PRZEPYCH nie tylko podłoża brzmieniowego, lecz także tego wszystkiego, co się w nim objawia i osiąga żywy wyraz
--Roman Ingarden
AKTUALNOŚCI
Dmitrij Baszkirow (1931-2021)
Fot. Kirill Bashkirov
W wieku 89 lat w Madrycie zmarł wybitny pianista i nauczyciel wielu mistrzów tego instrumentu, Dmitrij Baszkirow. "Odszedł człowiek, bez którego moja życiowa droga z pewnością wyglądałaby całkowicie inaczej", wspomina we wpisie na Facebooku jeden z jego wychowanków, Marek Szlezer, pianista i wykładowca Akademii Muzycznej w Krakowie.
Baszkirow urodził się w 1931 roku w Tbilisi w rodzinie naukowców. Ukończył Konserwatorium Moskiewskie w klasie Aleksandra Goldenweisera. Wielką karierę rozpoczął od zdobycia Grand Prix w Międzynarodowym Konkursie im. Marguerite Long w Paryżu w 1955 roku. Fiński dziennik "Helsingin Sanomat" pisał wówczas: "Olśniewający geniusz Dmitrija Baszkirowa, który swoją muzykalnością, inteligencją i techniką przekracza bariery przyzwyczajeń, pojawia się najwyżej raz na kilka lat". Bardzo wcześnie poczuł powołanie pedagogiczne - w swojej macierzystej moskiewskiej uczelni zaczął wykładać już w 1957 roku, mając zaledwie 26 lat. Mimo tytułu Ludowego Artysty ZSRR nadanego mu w 1968 roku, w 1980 został na blisko osiem lat objęty zakazem wyjazdów zagranicznych. Trzy lata po zniesieniu zakazu przez Michaiła Gorbaczowa Baszkirow wyemigrował z Rosji, by objąć klasę fortepianu w konserwatorium w Madrycie. Niemal do końca życia prowadził kursy mistrzowskie, między innymi we Francji, w Austrii czy Stanach Zjednoczonych. Do wychowanków Dmitrija Baszkirowa należą między innymi Dmitri Alexeev, Nicholas Angelich, Boris Bloch, Nikolai Demidenko, David Fray, Kirill Gerstein, Jonathan Gilad, Hél?ne Grimaud, David Kadouch, Jenny Lin, Vahan Mardirossian, Jura Margulis, Dudana Mazmanishvili, Eldar Nebolsin, Cédric Pescia, Filipe Pinto-Ribeiro, Peter Rösel, Edna Stern, Magnus Svensson, Dang Thai Son oraz Arcadi Volodos. "Gdyby nie on i jego pomysł oraz udzielone wsparcie nigdy nie studiowałbym w Queen Elisabeth Music Chapel. Lekcje z nim - prowokacyjne, z poszukiwaniem granic własnych możliwości, a niekiedy zaskakująco refleksyjne - były doświadczeniem jedynym w swoim rodzaju, ale chyba najbardziej wdzięczny mu jestem za słowa, które były dla mnie, młodego gościa, bardzo ważne: aby nie wątpić i być wiernym samemu sobie, bo tylko wtedy istnieje szansa, by wnieść nowe wartości do świata sztuki", napisał o swoim profesorze Marek Szlezer.
Baszkirow występował z wieloma słynnymi zespołami, między innymi Chicagowską Orkiestrą Symfoniczną, Cleveland Orchestra, San Francisco Symphony Orchestra, Royal Philharmonic Orchestra czy Filharmonikami Wiedeńskimi. Pojawiał się na estradach z dyrygentami tej miary, co Kurt Masur, Zubin Mehta czy Daniel Barenboim (którego żoną jest Elena Baszkirowa, córka Dmitrija, również pianistka). W Polsce gościł rzadko. Dużym wydarzeniem była jego obecność na Festiwalu w Dusznikach-Zdroju w 1998 roku. "Tegoroczny festiwal [...] poświęcony będzie rosyjskiej szkole pianistycznej. Impulsem pomysłu było moje spotkanie z Dmitrijem Baszkirowem przed trzema laty. Okazało się, że ten wybitny pianista i pedagog od czasu swojego krótkiego warszawskiego recitalu w 1954 roku nie grał w Polsce. Postanowiłem zorganizować mu spóźniony debiut", powiedział "Gazecie Wyborczej" Piotr Paleczny, dyrektor artystyczny Festiwalu. "Niedzielny recital Dmitrija Baszkirowa zakończył się zasłużoną owacją na stojąco", relacjonował na tych samych łamach Artur Bielecki.
--MC, MAK
Zamknięte, bo nieczynne
pianistmagazine.com, dw.com, gov.pl
Jedni grają, ale z obostrzeniami, inni nadal są zamknięci dla publiczności i decydują się na streamingi. Są i tacy, którzy snują optymistyczne plany artystyczne na najbliższe miesiące. Europejskie instytucje muzyczne próbują na bieżąco dostosować się do kolejnych ograniczeń wprowadzanych (lub odwoływanych) przez rządy w związku z pandemią koronawirusa.
W Polsce, w chwili oddawania tego numeru do druku, zamknięte są ponownie wszystkie instytucje kulturalne, o czym 17 marca poinformował minister zdrowia. Po przeprowadzeniu zmasowanej akcji szczepień do otwarcia instytucji kultury przymierza się rząd Wielkiej Brytanii. W związku z tym londyńskie Barbican Centre ogłosiło nowy program artystyczny na wiosnę i lato 2021 roku. Zapowiedziano między innymi cykl 15 koncertów "Live from the Barbican", transmitowanych w internecie i z publicznością obecną w sali koncertowej. "Cieszymy się, że możemy ponownie powitać wszystkich odwiedzających. Gdy w zeszłym roku udało się nam na kilka tygodni otworzyć podwoje, 96 procent gości czuło się u nas bezpiecznie", stwierdził sir Nicholas Kenyon, dyrektor zarządzający Barbican Centre. Ponowne otwarcie galerii sztuki, kin, sklepów i kawiarni, a przede wszystkim sali koncertowej Barbican nastąpi najpóźniej 17 maja. Również za naszą zachodnią granicą poszczególne kraje związkowe przymierzają się do odmrożenia życia kulturalnego. W marcu w Niemczech swoje podwoje stopniowo otwierają muzea, galerie sztuki i biblioteki. Kinomani i melomani muszą jednak poczekać. W przypadku takich instytucji, jak opery czy filharmonie nadal nie ma jasnych wytycznych. Mówi się o wznowieniu działalności po Wielkanocy, choć poszczególne rządy regionalne mają w tym wypadku rozmaite pomysły, o czym piszemy poniżej.
--MAK
Do opery tylko z testem
Welt.de, Tagesspiegel.de
W czasach zarazy obcowanie z muzyką i teatrem na żywo będzie co prawda możliwe, ale prawdopodobnie nie tak łatwe (i przyjemne), jak przed pandemią. W Berlinie, po roku blokady, pojawiają się pierwsze oznaki złagodzenia obostrzeń. Senat miasta ogłasza projekt pilotażowy, dzięki któremu ponownie zaczną działać Filharmonia Berlińska i Opera Państwowa (Staatsoper). W tym pomyśle jest jednak więcej pytań niż odpowiedzi.
Minął dokładnie rok od ostatniego, normalnego przedstawienia operowego. Carmen w Operze Państwowej zagrana była przy pełnej sali, z kompletną obsadą sceniczną, w tym chórem bez masek, bez odstępów i pojemników z płynami do dezynfekcji na każdym kroku. Po delikatnym poluzowaniu obostrzeń w lecie, od 2 listopada 2020 roku druga blokada nie pozwala na zaprezentowanie jakiegokolwiek utworu z towarzyszeniem publiczności. Berliński senator ds. kultury Klaus Lederer zaproponował program pilotażowy (od 19 marca do 4 kwietnia), w ramach którego otwarty został Berliner Ensemble, a Berlińscy Filharmonicy zagrali pod dyrekcją Kiryłła Pietrienki przed w połowie wypełnioną widownią. Daniel Barenboim 2 kwietnia poprowadzi Wesele Figara - trzecią premierę za swojej kadencji w Staatsoper Unter den Linden. Tego samego dnia ma wystąpić również Deutsche Oper.
Teoretycznie wszystko wygląda dość dobrze, w praktyce jednak wcale nie jest tak różowo. Wszyscy widzowie musieli bowiem zakupić spersonalizowany bilet w przedsprzedaży od 15 marca oraz wykonać bezpłatny szybki test w jednym z biorących udział w akcji centrów testowania, i to w dniu koncertu lub spektaklu. Przy wejściu do teatru czy filharmonii trzeba okazać negatywny wynik, bilet i dowód osobisty. Niezbędne jest także trzymanie przy sobie smartfona, ponieważ używane są spersonalizowane kody QR. Obowiązkowe jest noszenie maseczki medycznej lub maski FFP2 oraz przestrzeganie obowiązujących zasad sanitarnych. Oczywiście wszyscy grający lub śpiewający na scenie oraz cała ekipa techniczna również muszą być przetestowani.
"Czy tak naprawdę ma wyglądać nowa rzeczywistość? Chodzimy na zakupy bez testu, czasem do pracy też bez testu, wsiadamy do autobusu czy metra, aby dojechać do centrum testowego, a następnie idziemy do opery. A przecież - oczywiście zupełnie teoretycznie - moglibyśmy zarazić się między zrobieniem szybkiego testu a dotarciem do teatru", czytamy w niemieckiej prasie.
"W miejsce dawnych spontanicznych wyborów teraz musisz sztywno i z rozmysłem zaplanować kulturalne atrakcje. Poza tym musisz mieć czas na test. Czy to naprawdę jest możliwe? Podobno wszystkie terminy w oficjalnych centrach szybkich testów w Berlinie są już zarezerwowane do Wielkanocy - pisze "Tagesspiegel". - U naszych austriackich sąsiadów pomysł szybkiego testowania także się pojawił, ale sprawa ugrzęzła, ponieważ nie ustalono, kto miałby weryfikować wyniki. A tak przy okazji: w Madrycie, gdzie teatry i opery od miesięcy grają przy miejscach na widowniach zapełnionych w połowie i przy obowiązkowym pomiarze temperatury, odbyła się właśnie premiera Normy w Teatro Real. Zakażenia na widowni? Nie stwierdzono. Za to wielu uzależnionych od opery melomanów przyleciało na tę premierę z całej Europy". --MD, MAK
Shemet szefem
filharmonia-slaska.eu
Ma zaledwie 25 lat, a na swoim koncie już pokaźny dorobek. Ukraińsko-polski dyrygent Yaroslav Shemet właśnie został najmłodszym kierownikiem artystycznym orkiestry filharmonicznej w Polsce.
Kształcenie muzyczne rozpoczął na Ukrainie w wieku trzech lat, w szkole muzycznej w Merefie. W 2013 roku z wyróżnieniem ukończył Charkowską Muzyczną Szkołę Talentów w klasie dyrygentury chóralnej. Jest absolwentem Akademii Muzycznej im. I.J. Paderewskiego w Poznaniu, gdzie obecnie wykłada (jest najmłodszym wykładowcą w Instytucie Dyrygentury). "Rozpoczynając z tym artystą wspólną drogę pełną wzajemnych inspiracji, stawiam na profesjonalizm, kreatywność i oryginalność", uzasadnia wybór Adam Wesołowski, dyrektor Filharmonii Śląskiej im. Henryka Mikołaja Góreckiego.
Fot. Karol Fatyga
Yaroslav Shemet mimo młodego wieku może poszczycić się występami z orkiestrami Narodowego Forum Muzyki, Filharmonii Bałtyckiej, Łódzkiej, Poznańskiej czy Opolskiej, a także z zagranicznymi zespołami: Philharmonie der Nationen czy Youth Symphony Orchestra of Ukraine. Jest ponadto głównym dyrygentem Orkiestry Symfonicznej Filharmonii Narodowej we Lwowie INSO-Lviv, Coloratura Opera Lab i Coloratura Opera Fest, jest także pierwszym gościnnym dyrygentem Neue Philharmonie Hamburg. Shemet ma także doświadczenie operowe: współpracował z Operą Bałtycką, Operą Śląską, Operą Narodową w Odessie. Występował między innymi na Festival junger Künstler Bayreuth, Lviv MozArt, Poznańskiej Wiośnie Muzycznej. Oprócz tego zrealizował ponad 40 prawykonań, w tym wiele z Orkiestrą Symfoniczną Filharmonii Śląskiej.
O swoich kilkumiesięcznych doświadczeniach z tym zespołem mówi: "Mieliśmy szansę sprawdzić się wzajemnie zarówno w najtrudniejszych pandemicznych okolicznościach, jak i przy wypełnionej widowni. Bardzo cenię ten zespół za profesjonalizm, za niezwykłą chęć poszukiwania nowych dróg artystycznego wyrazu oraz za dbałość w przygotowaniu każdego utworu. Między mną a muzykami zaistniała dobra energia, która sprawia, że podczas muzykowania pojawia się to, co najważniejsze - radość wspólnego tworzenia. Ogromnie cieszę się, że będę mógł współtworzyć ten znakomity zespół". --MC
Świat patrzy na Met
diapasonmag.fr
Filharmonicy Wiedeńscy apelują do kierownictwa nowojorskiej Metropolitan Opera o ratowanie słynnego zespołu. Wiedeńczycy ogłosili list otwarty w tej sprawie. "Świat patrzy!", ostrzega w imieniu swoich kolegów Daniel Froschauer, pierwszy skrzypek Wiedeńczyków. "30 procent członków Orkiestry Met nie może utrzymać się w Nowym Jorku ponieważ od 1 kwietnia 2020 roku nie dostają wynagrodzenia. Światowa reputacja Met i krajobraz kulturalny Nowego Jorku zostałyby zdewastowane w wyniku utraty artystów tej rangi. W orkiestrze Met grają jedni z najlepszych instrumentalistów na świecie - przekonuje przedstawiciel Filharmoników Wiedeńskich. - Znaczenie muzyków związanych z Met wykracza daleko poza Nowy Jork i ma charakter nie tylko artystyczny, lecz także ekonomiczny i kulturowy. Członkowie orkiestry muszą być lepiej chronieni przez kierownictwo i wspierani przez rząd. Należy zapobiec tej kulturowej dewastacji, zanim będzie za późno. Jako koledzy i przyjaciele mamy nadzieję, że Metropolitan Opera znajdzie odpowiednie rozwiązania by chronić swoich muzyków i odpowiednio zadbać o przyszłość słynnego teatru", konkluduje Froschauer. "Metropolitan Opera [...] wydaje się rzeczywiście pogrążona w gigantycznym kryzysie. Problemem jest nie tylko lockdown, ale także wojna nerwów między zarządem Met a związkami zawodowymi, dotycząca renegocjacji wynagrodzeń muzyków i chórzystów", czytamy na stronach diapasonmag.fr. --MD, MAK
Olśnieni Olśnieniami
kultura.onet.pl
O!Lśnienia - Nagrody Kulturalne Onetu i Miasta Kraków - rozdane! Statuetki przyznano w kategoriach: film, literatura, sztuki wizualne, muzyka popularna, muzyka klasyczna i jazz, teatr, serial oraz nowej: herosi kultury. Laureatów wybrano głosami internautów.
Tegoroczna gala, z uwagi na sytuację pandemiczną, została zorganizowana bez udziału publiczności. W kategorii muzyka klasyczna i jazz zwyciężyli Aleksander Nowak i Szczepan Twardoch za dzieło Drach. Dramma per musica. "Szczepan Twardoch, autor libretta, za umiejętność wyciągnięcia esencji z wielowątkowej powieści. Aleksander Nowak za napisanie muzyki odsyłającej do początków opery i współczesności", brzmi uzasadnienie nominacji. Przypomnijmy, że Drach powstał na zamówienie festiwalu Auksodrone i premierę miał w Tychach w 2019 roku. Rok później dzieło ukazało się na nośniku CD i LP, otwierając tym samym nową serię Anaklasis - Opera, której wydawcą jest PWM. Dodajmy, że w tej kategorii nominowani byli także: Krzysztof Pietraszewski, kurator Festiwalu Sacrum Profanum ze współpracownikami oraz Dominik Wania za płytę Lonley Shadows. Do O!Lśnień wytypowani zostali artyści, których dzieła były dostępne dla odbiorców w 2020 roku w Polsce lub którzy odnieśli spektakularny, międzynarodowy sukces. Listę nominowanych, na podstawie rekomendacji krytyków i ludzi kultury, przygotowali z pomysłodawczynią nagród Katarzyną Janowską redakcja serwisu Onet Kultura oraz Robert Piaskowski, pełnomocnik prezydenta Krakowa ds. kultury i Izabela Błaszczyk, dyrektor Krakowskiego Biura Festiwalowego. --MAK
Kaseta nasza powszednia
next.gazeta.pl
W wieku 94 lat zmarł Lou Ottens, jeden z twórców rewolucji fonograficznej, a dokładnie pomysłodawca... kasety magnetofonowej.
Od dziecka Ottens wykazywał ponadprzeciętne zainteresowanie technologią i majsterkowaniem, a w czasie wojny skonstruował odbiornik radiowy, który pozwalał na słuchanie Radia Oranje, niezależnej rozgłośni nadającej z Londynu dla okupowanej przez Niemców Holandii. W 1952 roku ukończył Uniwersytet Techniczny w Delfcie, zatrudnił się w firmie Philips, a od początku lat sześćdziesiątych pracował nad łatwo dostępnym nośnikiem muzycznym. Nagrywanie taśm szpulowych w formacie stereo było możliwe już od 1957 roku. Chodziło jednak o to, by stały się bardziej poręczne. Philips rozwijał więc koncepcję przenośnego i lekkiego nośnika oraz odtwarzacza (choć walkman jako pierwsza zaprezentowała firma Sony). Ottens podobno zaczął od tego, że dociął drewniany klocek tak, aby pasował do kieszeni kurtki. W pracach wzięło udział kilkunastu projektantów i techników, a pierwsze efekty zaprezentowane zostały na Radio Show w Berlinie w 1963 roku. Początkowo "Compact Cassette" nie wzbudziła dużego zainteresowania. Wynalazek postrzegano raczej jako narzędzie pracy dla profesjonalistów, głównie dziennikarzy i sekretarek. Z czasem zaczęła się nią interesować branża muzyczna, a Philips reklamował hasłem: "Mniejsza od paczki papierosów!". W 1966 roku w USA do oficjalnej dystrybucji na kasetach trafiły albumy Niny Simone, Earthy Kitt i Johnny'ego Mathisa. Szacuje się, że do dzisiaj sprzedano ponad 100 mld sztuk kaset. Przeszło dwukrotnie więcej sprzedano płyt CD - przy tworzeniu tego nośnika Ottens również brał udział jako dyrektor techniczny Philips Audio. Nie żywił dużego sentymentu do swojego wcześniejszego wynalazku, dostrzegając jakościową przewagę płyty CD nad kasetą. "Smutno nam wszystkim słyszeć o śmierci Lou Ottensa. Był niezwykłym człowiekiem, który kochał technologię, mimo że jego wynalazki miały skromne początki. [...] Światowy sukces zawsze go zaskakiwał: wiedział, że to może być coś wielkiego, ale nie wyobrażał sobie, że to będzie rewolucja", napisała firma Philips w oficjalnym komunikacie. --MC
Fot. unsplash.com
Miliony dla Białegostoku
gov.pl
Ministerstwo Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu zwiększa wsparcie dla Opery i Filharmonii Podlaskiej w Białymstoku. W 2021 roku dostanie ona co najmniej 7 milionów 711 tysięcy złotych.
"W Operze i Filharmonii Podlaskiej przeprowadzane są pozytywne zmiany. Tego typu reform oczekiwaliśmy od dawna. Zwiększenie zakresu wsparcia resortu uzależnione było i jest od reform w zakresie gospodarki finansowej. Każda instytucja, także instytucja kultury, musi mieć dobrego gospodarza. Opera i Filharmonia Podlaska jest w tej kwestii na dobrej drodze", powiedział wicepremier, minister kultury, dziedzictwa narodowego i sportu profesor Piotr Gliński na spotkaniu w jej siedzibie, w którym wzięli udział marszałek województwa Artur Kosicki oraz dyrekcja OiFP. "W 2020 roku Opera i Filharmonia Podlaska zrealizowała łącznie 110 wydarzeń, w tym siedem transmisji w formie online. Mimo trudnej sytuacji pandemicznej, która sprawiła, że działalność instytucji została przeniesiona głównie do internetu, OiFP udało się zaprezentować wiele premierowych koncertów i publikacji utworów, a także transmisje płyt i retransmisje spektakli. W ramach działalności edukacyjnej w szkołach zrealizowane zostały warsztaty "Proszę Państwa, oto Chopin!", a w ramach aktywności w sieci przygotowano cykl "Opera z głową". Opera i Filharmonia Podlaska włączyła się w szereg akcji o charakterze ogólnopolskim i międzynarodowym, wśród nich między innymi e-obchody 201 rocznicy urodzin Stanisława Moniuszki, Międzynarodowy Dzień Teatru, Dzień Teatru Publicznego, Noc Muzeów, Dzień Dziecka w Operze, udział w akcji #hot16challenge2.", czytamy na stronach gov.pl.
W latach 2018-2020 Ministerstwo Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu, w ramach dotacji podmiotowej, wsparło działalność OiFP łączną kwotą ponad 19,6 miliona złotych. W 2019 roku dostała 843 tysięcy złotych z rezerwy celowej budżetu państwa. Tymczasem MKDNiS ogłasza nabór wniosków na dofinansowanie lub sfinansowanie w całości w 2021 roku projektów z programu "Niepodległa" na lata 2017-2022. Wnioski (do 9 kwietnia) mogą składać instytucje nadzorowane i współprowadzone przez Ministerstwo Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu lub mu podległe. Ogólna pula środków na projekty w tym naborze wynosi milion 877 tysięcy złotych. "Do naboru kwalifikują się zadania o charakterze ogólnopolskim nawiązujące do odzyskania przez Polskę niepodległości oraz procesu odbudowy niepodległego państwa polskiego - kształtowania się nowych granic, walk o ich utrzymanie, tworzenia struktur państwowych i wszelkich przejawów życia społecznego, zwłaszcza w dziedzinie szeroko pojętej kultury. W zakres programu wchodzą także projekty dotyczące setnej rocznicy wydarzeń o charakterze regionalnym, które miały znaczący wpływ na historię państwa i narodu. Pod uwagę brane będą także projekty przekrojowe, ukazujące procesy przemian w różnych dziedzinach życia społecznego na przestrzeni ponad 100 lat funkcjonowania niepodległego państwa, a także te poświęcone ważnym dla polskiej kultury postaciom, które odegrały istotną rolę w ugruntowaniu niepodległości i propagowaniu wartości ważnych dla wszystkich Polaków: wolności, solidarności i poszanowaniu godności człowieka i jego praw", głosi komunikat MKDNiS. --MAK