Ruch Muzyczny nr 9/2021 - Opracowanie zbiorowe

Kup ebooka

5.90 zł
4.90 zł (5,02 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

#9 2021 rok LXV

Dwutygodnik poświęcony muzyce poważnej i życiu muzycznemu założony w 1945 roku

Redaktor prowadzący

Piotr Matwiejczuk

Redaktor naczelny

Piotr Matwiejczuk

[email protected]

Sekretarz redakcji

Maciej Kucharski

[email protected]

Festiwale, koncerty

Krzysztof Stefański

[email protected]

Muzyka dawna

Karolina Kolinek-Siechowicz

[email protected]

Muzyka współczesna, książki, płyty

Adam Suprynowicz

[email protected]

Teatr muzyczny

Jacek Marczyński

Redaktorzy seniorzy

Józef Kański

Olgierd Pisarenko

Sekretariat

Katarzyna Dubiel

[email protected]

Dyrektor artystyczny

projekt graficzny

Marek Knap

[email protected]

Studio graficzne

Natalia Cyrankiewicz, Andrzej Swat (prepress)

Redakcja i korekta

Maria Konopka-Wichrowska

Internet

Mateusz Ciupka [email protected]

Wydawca

Polskie Wydawnictwo Muzyczne

al. Krasińskiego 11a,

31-111 Kraków

Oddział w Warszawie

ul. Fredry 8,

00-097 Warszawa

[email protected]

Czasopismo patronackie wydawane na zlecenie Ministra Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu

Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych, a w tekstach przyjętych do publikacji zastrzega sobie prawo dokonywania skrótów, poprawek stylistycznych, zmian tytułów i śródtytułów.

Za treść reklam redakcja nie odpowiada.

Redakcja czynna od godz. 10.00 do 15.00

Adres

ul. Fredry 8, 00-097 Warszawa

tel.: +48 885 860 332

email: [email protected]

www.ruchmuzyczny.pl

ruchmuzyczny

ruchmuzyczny

Ruch Muzyczny

"Ruch Muzyczny" jest dostępny dla niewidomych

informacje na www.defacto.org.pl

Ikonki: www.flaticon.com/freepick

Na okładce Kasia Głowicka, fot. Merlijn Doomernik

OD REDAKCJI

Prawo do tonalności

Piotr Matwiejczuk

Fot. Rafał Masłow

Kompozytorka Kasia Głowicka na pytanie Ewy Szczecińskiej, jak rozumie współczesny feminizm, odpowiada, że "to bezprecedensowy ruch, ponieważ jego rezultaty mogą przynosić obecnie korzyść nie tylko kobietom - dotyczy wszystkich ludzi. Jego czwarta fala skupia się na tak zwanej intersekcjonalności i zwraca uwagę na to, że każdy może być dyskryminowany. Powodem mogą być nie tylko płeć, lecz także wiek, pochodzenie etniczne, kolor skóry, i te charakterystyki się nakładają".

Pokuśmy się o spojrzenie przez ten pryzmat na historię muzyki. I nie mam na myśli wyłącznie kompozytorek, które dopiero od niedawna - i to z wielkim trudem - przywracane są zbiorowej pamięci, a ich muzyka zaczyna być nieśmiało wykonywana. Chodzi mi również o tak zwanych małych mistrzów - kompozytorów przeciętnych, dobrych, a nawet wybitnych, których pochłonęły odmęty czasu. Stało się tak dlatego, że refleksję historyczną zdominowała "historia herosów", promowana niegdyś przez muzykologię niemiecką. Jest kompletnie bez sensu, bo odcina nas od prawdziwych dziejów muzyki i przekonuje, że warto zajmować się wyłącznie twórczością genialną. A co z utworami po prostu dobrymi? Nie dość więc, że do niedawna słuchaliśmy wyłącznie muzyki komponowanej przez mężczyzn, to jeszcze tylko przez tych wybranych. Powie ktoś, że wartość sztuki weryfikuje upływający czas. Ale przecież nie istnieje coś takiego, jak "obiektywny sąd historii", tak jak nie istnieje "niewidzialna ręka rynku". Są wyłącznie ludzie oraz ich gust. Dobrymi przykładami są choćby Vivaldi czy Telemann. Z koncertów tego pierwszego kpił Strawiński, o tym drugim Philipp Spitta pisał: "powierzchowny grafoman".

Na problem dyskryminacji zwraca również uwagę mecenas Piotr Ruchała w rozmowie z Izabelą Smelczyńską: "Jednym z najczęstszych problemów przy zawieraniu umów, w szczególności umów prawa autorskiego, jest to, że każda ze stron dąży do tego, by umowa była dla niej jak najkorzystniejsza. A zatem zamawiający jakieś dzieło, często występując z pozycji siły, chce koniecznie przeniesienia praw autorskich na wszystkich polach eksploatacji". To oczywiście zrozumiałe, ale czy naprawdę korzystniejsze dla strony silniejszej? Być może tylko pozornie i wyłącznie na krótką metę.

Wyda nam się to przygnębiające jeszcze bardziej, jeśli zdamy sobie sprawę z tego, że - paradoksalnie - to twórca jest lepiej chroniony przez prawo autorskie niż nabywca. Mówi o tym mecenas Ruchała, dowodzą tego prawniczki Aleksandra Sewerynik i Natalia Chudzicka, które z punktu widzenia ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych rozpatrują rozmaite sytuacje, w jakich znaleźć się może artysta. Ale co z tego, skoro w Polsce "nie ma woli" podpisywania umów korzystnych dla twórców, a ci nie zawsze mogą zaprotestować. Może taki mamy klimat, a może to jedna z wielu pozostałości po systemie folwarcznym. Albo wręcz po średniowiecznym prekarium, które było niegodne i poniżające, miało bowiem charakter proszalny i wiązało się z hierarchią społeczną, a nie tylko ekonomiczną. Można było mieć nawet sporo, ale co z tego, skoro natychmiast i na każde żądanie trzeba było się tego pozbyć.

Wiem, co piszę. Po blisko 30 latach aktywności dziennikarskiej nie pozostało mi przecież nic, poza miłymi wspomnieniami oraz - być może - wdzięczną pamięcią słuchaczy i czytelników. Oczywiście mam prywatne archiwum audycji radiowych i tekstów. Problem w tym, że zrzekłem się autorskich praw majątkowych do każdego z tych utworów. Ktoś mógłby przytomnie zauważyć, że przecież nikt mnie do tego nie zmuszał. Ale to tak, jakby powiedzieć, że nikt nie kazał posiadaczom kredytów we frankach podpisywać niekorzystnych umów z bankami. Mogłem nie godzić się na proponowane warunki, ale z czego wówczas bym żył i jak w ogóle mógłbym wykonywać swój zawód?

Kasia Głowicka opowiada również o swojej przygodzie z Ivanem Fedelem, który podobno nie akceptuje u studentów niczego poza naśladowaniem jego własnego stylu. Gdy usłyszał melodyjny, bliski tonalności utwór polskiej kompozytorki, stwierdził, że "to się może źle skończyć". Otóż pewien kompozytor zaczął pisać tego rodzaju utwory i przestał być wykonywany we Francji... Zacząłem zastanawiać się, czy akord C-dur mógłby stać się naszą żółtą kamizelką.

Cytat numeru:

Z estetyką jest jak z religią - TO SIĘ CZUJE, w to się wierzy, nie da się tego racjonalnie wytłumaczyć. Dlatego estetyka to drażliwy temat dla większości kompozytorów

--Kasia Głowicka

AKTUALNOŚCI

Christa Ludwig(1928-2021)

ORF, "Salzburger Nachrichten", "Süddeutsche Zeitung", "Kurier"

Christa Ludwig podczas Kursów Mistrzowskich na Festiwalu w Salzburgu, 2019 rok, fot. Marco Borelli/Salzburger Festspiele

Jedna z największych gwiazd operowych XX wieku zmarła 24 kwietnia w podwiedeńskim Klosterneuburg. "Nigdy więcej nie chcę być śpiewaczką!", mawiała Ludwig. Karierę zakończyła w 1994 roku 769 występem w Wiedeńskiej Operze Państwowej.

Urodziła się w Berlinie w 1928 roku. Była córką pary śpiewaków Antona Ludwiga i Eugenie Besalli. Dorastała w Akwizgranie i Hanau. Podobno już jako ośmiolatka opanowała wielką arię Królowej Nocy z Czarodziejskiego fletu Mozarta. W Akwizgranie uczęszczała nie tylko do szkoły, lecz także do konserwatorium, gdzie pobierała lekcje gry na fortepianie, wiolonczeli i flecie oraz teorii muzyki. Jednak śpiewu uczyła się tylko u matki. Pierwszy raz wystąpiła na scenie w wieku 17 lat w Gießen. Poważny debiut nastąpił dopiero w 1946 roku, gdy pojawiła się jako książę Orlofsky w Zemście nietoperza Johanna Straussa w Städtische Bühnen we Frankfurcie nad Menem, gdzie potem do 1952 roku była członkinią zespołu jako kontralt. Jej kariera nabrała przyśpieszenia, gdy legendarny dyrygent Karl Böhm sprowadził ją do Wiedeńskiej Opery Państwowej w 1955 roku. W sumie na wiedeńskiej scenie zaśpiewała 43 role. W tym samym roku związała się także z Festiwalem w Salzburgu. Wkrótce pojawiły się propozycje występów na Festiwalu Wagnerowskim w Bayreuth, w Deutsche Oper w Berlinie, Grand Opéra w Paryżu czy w Metropolitan Opera w Nowym Jorku. W repertuarze Ludwig znalazły się najważniejsze role altowe i mezzosopranowe od Mozarta do Béli Bartóka. Zasłynęła jako Marszałkowa w Kawalerze z różą Richarda Straussa, Kundry w Parsifalu Richarda Wagnera, Leonora w Fideliu Ludwiga van Beethovena czy lady Makbet w operze Giuseppe Verdiego. Ponadto znakomicie interpretowała pieśni, zwłaszcza Schumanna, Brahmsa i Mahlera. Choć Christa Ludwig wycofała się ze sceny w 1994 roku, nadal śledziła życie operowe. Nie wszystko się jej podobało. "Każda epoka ma takich śpiewaków, na jakich zasługuje", stwierdziła w 2018 roku przy okazji wręczania jej nagrody Opus Klassik w Berlinie. "Dziś jednak wszystkie głosy brzmią tak samo, bo śpiewaczki nie mają już charakteru", dodała nieco złośliwie. W jednym z wywiadów podkreślała, że najwięcej nauczyła się od trzech najważniejszych dla niej dyrygentów: Karla Böhma, Herberta von Karajana i Leonarda Bernsteina. "Dokładności od Böhma, dyscypliny od Karajana i wolności od Bernsteina. On był jedyny, po którym naprawdę płakałam". Christa Ludwig zmarła nieco ponad miesiąc po swoich 93 urodzinach. --MD, MAK

Kultura inspiruje

gov.pl

W ramach programu "Kultura inspirująca" MKDNiS przyznało dofinansowanie 32 projektom na łączną kwotę prawie 9 milionów złotych. Przedsięwzięcia mają być realizowane w latach 2021 i 2022 w trybie jednorocznym oraz dwuletnim. "Strategicznym celem programu jest upowszechnianie na arenie międzynarodowej wiedzy o najbardziej wartościowych zjawiskach polskiej kultury w oparciu o projekty zmierzające do wieloletniej współpracy polskich instytucji kultury z kluczowymi instytucjami zagranicznymi oraz w partnerstwie z polskimi placówkami zagranicznymi", czytamy na stronie gov.pl. Ministerstwo przypomina, że w ubiegłym roku, mimo niesprzyjającej sytuacji związanej z pandemią, zrealizowano 17 projektów, w tym "Taniec natchniony - od folkloru do współczesności" Zespołu Pieśni i Tańca "Śląsk". Była to prezentacja spektaklu baletowego Exodus jako "nowatorskiego podejścia do promocji kultury polskiej" we współpracy z Instytutem Polskim w Tokio. "Zaprezentowanie spektaklu japońskim widzom miało na celu wykreowanie pozytywnego wizerunku Polski, z jednej strony jako państwa nowoczesnego, z drugiej zaś pielęgnującego tradycję", wyjaśnia ministerstwo. W tym roku dofinasowanie otrzymało między innymi Narodowe Forum Muzyki we Wrocławiu na koncert w Budapeszcie "Muzyka I Rzeczpospolitej", prezentację "Polskie impresje" we Francji oraz koncerty Polish Cello Quartet w Dreźnie. Ponadto beneficjentami zostały: Orkiestra Kameralna Polskiego Radia Amadeus na projekt "Przestrzeń wspólna" (koncerty w Izraelu); Polskie Wydawnictwo Muzyczne na trzecią edycję "Muzyki z Kraju Chopina" oraz na realizowany w Japonii konkurs pianistyczny dla dzieci i młodzieży; Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia w Katowicach na tournée po Japonii; Instytut Muzyki i Tańca na projekt "The Roots of Dance / Korzenie Tańca"; Opera Wrocławska na "Pejzaże kultury polskiej w muzyce i tańcu" (tryptyk realizowany w Japonii); Opera i Filharmonia Podlaska - Europejskie Centrum Sztuki w Białymstoku na premierę Quo vadis w Rzymie, a Filharmonia Podkarpacka w Rzeszowie na Festiwal Psalmów Dawidowych "Psalmy Pokoju i Pojednania". --MAK

Wystarczyła jedna wizyta

operadeparis.fr, france24.com

Czterdziestoletni Gustavo Dudamel został najmłodszym w historii szefem Opery Paryskiej. W tym szacownym teatrze dyrygent pojawił się do tej pory tylko raz, kiedy w 2017 roku prowadził Cyganerię Giacoma Pucciniego. "Od pierwszego taktu moja przygoda z artystami Opery Paryskiej była wspaniała. Podczas tamtego spotkania poczułem wzajemne zaufanie, więź, wspólną muzykalność i wizję", wspomina Dudamel. Kontrakt Wenezuelczyka obejmuje sześć sezonów i zaczyna się w sierpniu 2021 roku. Zastąpi on w Operze Paryskiej Philippe'a Jordana, który od tego sezonu obejmuje artystyczne stery w Wiener Staatsoper.

"Bardzo się cieszę, że Gustawo Dudamel zechciał przyjąć moje zaproszenie. Jest jednym z najbardziej utalentowanych dyrygentów na świecie", mówi Alexander Neef, dyrektor teatru, który na spotkaniu z dziennikarzami przyznał, że Dudamel "był w zasadzie jedynym kandydatem". "W ciągu ostatnich dziesięciu lat miałem szczęście słuchać go w trylogii Mozarta i Da Pontego, w utworach Johna Adamsa, a ostatnio w Otellu Verdiego w Metropolitan Opera w Nowym Jorku i Gran Teatre del Liceu w Barcelonie. Jego dyrygentura przekonała mnie i publiczność. [...] Jego nominacja odzwierciedla naszą determinację, by realizować ambitny projekt, który będzie wzmacniał reputację naszej instytucji poprzez realizacje produkcji operowych i baletowych, a także koncerty symfoniczne, nie tylko w naszych teatrach, lecz także poza nimi", tłumaczył Neef. "The Dude", jak Dudamel bywa nazywany, to prawdziwa gwiazda. Magazyn "Time" zaliczył go do setki najbardziej wpływowych ludzi na świecie, jego nazwisko znajduje się w słynnej hollywoodzkiej Alei Gwiazd. Mając zaledwie 18 lat, został szefem Młodzieżowej Orkiestry Symfonicznej Simóna Bolívara, a w wieku 27 lat zaczął kierować LA Philharmonic. W 2004 roku został laureatem Konkursu Dyrygenckiego im. Gustava Mahlera w Bambergu, a w 2017 poprowadził koncert noworoczny Filharmoników Wiedeńskich.

Jest z pewnością jednym z najbardziej zajętych dyrygentów na świecie, a od sierpnia będzie jeszcze bardziej - nominacja w Paryżu nie oznacza bowiem rezygnacji z zajmowanego stanowiska w Los Angeles. "Nie jest niczym nienormalnym, że orkiestra symfoniczna i teatr operowy mają tego samego dyrektora artystycznego. Yannick Nézet-Séguin prowadzi Filadelfijczyków oraz Met, Antonio Pappano podróżował między Royal Opera House w Londynie i rzymską orkiestrą Santa Cecilia (którą wkrótce zamieni na London Symphony Orchestra), a Fabio Luisi krąży między Operą w Zurychu, Duńską Orkiestrą Narodową a Dallas Symphony Orchestra", przypomina "Los Angeles Times".

Dudamel obejmuje stery jednej z największych i najstarszych oper świata w bardzo trudnym momencie. Z powodu pandemii Opera Paryska odwołała wszystkie wydarzenia do początku maja. Rząd jednak zapowiada od połowy miesiąca częściową, ostrożną odwilż. Pandemia to nie jedyny kłopot teatru. Coraz częściej w publicznych dyskusjach pojawia się postulat zrewidowania repertuaru, w którym znajdują się anachroniczne inscenizacje. "Jesteśmy w okresie refleksji nad prawami mniejszości. Myślę, że to ważna dyskusja i musimy wsłuchiwać się w głos naszych czasów, ale transformacja powinna zakładać równowagę, a nie radykalizm", zauważa Dudamel.

"Dudamel z pewnością jest obecnie jednym z najbardziej wziętych dyrygentów na świecie, ale wzbudził również kontrowersje w swojej ojczyźnie. Niektórzy Wenezuelczycy oskarżają go, że przymknął oko na ekscesy autorytarnego rządu w Caracas. Ostatecznie w 2017 roku wypowiedział się przeciwko obecnemu przywódcy Wenezueli Nicolasowi Maduro, potępiając brutalne stłumienie antyrządowych protestów. Ale ta wolta nie przekonała jego przeciwników", pisze AFP z Caracas, cytowana przez france24.com. "Wiele skorzystał na współpracy z reżimem, tak więc uważam, że obecnie jego słowa krytyki pod adresem rządu są po prostu bez znaczenia", stwierdziła wenezuelska pianistka Gabriela Montero, która od dawna publicznie krytykuje Gustava Dudamela. --MC, MAK

Nie żyje Liam Scarlett

teatrwielki.pl, roh.org.ok

"Był wielkim talentem brytyjskiego baletu. Nam pozostawił swoją piękną wizję choreograficzną Koncertu e-moll Fryderyka Chopina. Liam Scarlett zmarł [...] w swoim rodzinnym mieście Ipswich. Miał zaledwie 35 lat", poinformował Teatr Wielki - Opera Narodowa na swoich stronach.

Tancerz i choreograf od kilku lat pracował w Royal Opera House w Londynie. "Wiadomość o śmierci Liama była druzgocącym ciosem dla naszej społeczności. Wyrażamy nasze najgłębsze współczucie rodzinie, przyjaciołom i bliskim Liama w tym niezwykle trudnym dla nich czasie - napisał Kevin O'Hare, dyrektor The Royal Ballet. - Liam był obdarzony niezwykłą wrażliwością artystyczną i muzyczną. Stworzył wiele znanych dzieł dla The Royal Ballet i innych zespołów na całym świecie. Przez długie lata związany był z naszym zespołem, najpierw jako tancerz, a następnie jako choreograf, gdzie promieniowały jego talent i kreatywność. Świat artystyczny opłakuje tę tragiczną stratę, a nasze myśli pozostają przy rodzinie i najbliższych".

Liam Scarlett urodził się w Ipswich, gdzie uczył się w Szkole Tańca Lindy Shipton, później dołączył do Royal Ballet School. Jeszcze jako uczeń został wyróżniony Nagrodą Choreograficzną im. Kennetha MacMillana, a także Nagrodą Choreograficzną im. Ursuli Moreton. Był pierwszym laureatem De Valois Trust Fund Choreographers' Award. Bezpośrednio po szkole, w 2005 roku, trafił do Royal Ballet, a w 2008 awansował na koryfeja. Od 2012 roku działał jako choreograf, co zaowocowało takimi spektaklami, jak: Asphodel Meadows, Sweet Violets, Diana i Akteon, Summertime, Frankenstein (w koprodukcji z San Francisco Ballet) i Symphonic Dances. W sezonie 2017/2018 zrealizował tam również własną wersję Jeziora łabędziego. Był autorem choreografii Koncertu e-moll Fryderyka Chopina zaprezentowanej przez Polski Balet Narodowy na deskach Teatru Wielkiego - Opery Narodowej w Warszawie w 2018 roku. Po oskarżeniach o molestowanie studentów Royal Ballet, teatry, w których działał Liam Scarlett, między innymi The Australian Queensland Ballet, Królewski Teatr w Kopenhadze oraz Opera Królewska w Londynie, zawiesiły z nim współpracę. Śledztwo, które się do tej pory toczyło, nie przyniosło żadnych konkretnych rozstrzygnięć. --MC, MAK

--MC, MAK

Addio La Rossa!

gazeta.pl, repubblica.it

W Mediolanie w wieku 81 lata zmarła Milva, włoska pieśniarka i aktorka, znana też jako "Pantera z Goro" lub "La Rossa" (Czerwona) ze względu nie tylko na swoje rude włosy, lecz także na często deklarowane lewicowe poglądy. Zasłynęła między innymi wykonaniem pieśni Bella ciao śpiewanej na przełomie wieków XIX i XX przez najemne robotnice rolne, a potem przerobionej w czasie II wojny na hymn włoskich partyzantów.

Milva na koncercie w Pistoi, 2009 rok, fot. commons.wikimedia.org

Urodzona w Emilii Romanii artystka naprawdę nazywała się Maria Ilva Biolcati. W 1959 roku wygrała konkurs młodych talentów zorganizowany przez RAI. Dwa lata później zaśpiewała na festiwalu piosenki włoskiej w San Remo. W 1962 roku zajęła tam drugie miejsce z piosenką Tango italiano. Trzy lata później poznała Giorgio Strehlera, reżysera i szefa Piccolo Teatro w Mediolanie. Występowała w licznych spektaklach tego teatru, stworzyła też ze Strehlerem recital złożony z songów Bertolta Brechta. Wielu krytyków uważa, że była ich najlepszą interpretatorką. "Zanim zaczęłam śpiewać w teatrze, byłam już uznaną artystką, ale czegoś mi brakowało. Wtedy spotkałam Giorgia Strehlera, to on mnie nauczył, że oczywiście trzeba śpiewać sercem, ale najpierw należy śpiewać umysłem. Pomyśl, a dopiero potem oddaj temu serce", mówiła w jednym z wywiadów.

W repertuarze Milvy były piosenki Franca Battiato, kompozycje Ennia Morricone, Astora Piazzolli czy Mikisa Theodorakisa. Śpiewała po włosku, francusku, hiszpańsku, niemiecku, angielsku, japońsku i koreańsku. Piazzolla uwielbiał Milvę do tego stopnia, że skomponował specjalnie dla niej kilka piosenek.

Milva była rekordzistką pod względem liczby wydanych płyt - było ich aż 173; to albumy studyjne, koncertowe oraz składanki. Kilka razy wystąpiła w Polsce. Zagrała również w 10 filmach, w tym w Gdzieśkolwiek jest, jeśliś jest... w reżyserii Krzysztofa Zanussiego (1988). Wcieliła się tam w żonę włoskiego dyplomaty. Ze sceną pożegnała się w 2010 roku. Potem decydowała się jedynie na koncerty, które - jak mówiła - "jej samej sprawiają radość". Częściej także rozmawiała z fanami. Tak było na przykład w Krakowie w listopadzie 2008 roku, gdzie przez dwa dni spotykała się ze studentami PWST. Opowiadała o sobie, pokazywała nagrania ze swoimi występami i próbami. "Żebyście mogli zobaczyć różnice między Milvą dzisiaj a Milvą wczoraj", mówiła. W Krakowie dała także recital Milva śpiewa Brechta. "Naprawdę szczęśliwa jestem tylko na scenie", wyznała diva podczas jednego z wywiadów.

"Milva była jedną z najważniejszych interpretatorek włoskiej piosenki. Jej głos wzbudzał głębokie emocje przez kilkadziesiąt lat, u kilku pokoleń słuchaczy. Wielka Włoszka i artystka, która krocząc po międzynarodowych scenach, nigdy nie zapominała o kraju, z którego pochodziła. Żegnaj Pantero z Goro", napisał ze smutkiem minister kultury Włoch, Dario Franceschini. --MAK, BŻ

85 lat minęło

pap.pl

Przez Neville'a Marrinera nazywany był Mad Maxem. Jest perfekcjonistą, wśród muzyków słynie z powiedzenia: "Panowie, śluby przełożyć, pogrzeby odwołać". Maestro Jerzy Maksymiuk skończył w kwietniu 85 lat.

W 1972 roku stanął na czele Polskiej Orkiestry Kameralnej (POK). Zespół koncertował pod jego batutą na całym świecie w tak prestiżowych salach, jak Carnegie Hall czy Wiener Musikverein. Był dyrektorem zespołu do 1984 roku. Wówczas objął stanowisko szefa BBC Scottish Symphony Orchestra w Glasgow (zajmował je do 1993 roku). Z okazji 85 urodzin Jerzego Maksymiuka Sinfonia Varsovia - następczyni POK - wydała właśnie album Perfekcjonista. Poprzez muzykę opowiedziana jest tu historia wieloletniej przyjaźni Maksymiuka z orkiestrą. Na płycie znajduje się między innymi Koncert skrzypcowy Andrzeja Panufnika. Maksymiuk w jednej z audycji radiowych wspominał swoje pierwsze spotkanie z tym kompozytorem na Promsach w Royal Albert Hall w Londynie, gdy POK zagrała cztery fragmenty z Arbor Cosmica. "Po koncercie przychodzi niezwykle piękny mężczyzna, wyprostowany jak świeca, jak hrabia, taką miał posturę i podziękował, to było nasze pierwsze spotkanie. Potem, kiedy bywałem w Londynie, zwykle zapraszał mnie do siebie, miał kierowcę z wypożyczonym rolls-roycem, ten przyjeżdżał, przywoził mnie", opowiadał dyrygent. Jerzy Maksymiuk jest również kompozytorem i autorem około 40 utworów. "Największe zdolności mam do kompozycji, ale późno to dowodzić, bo wszyscy mówią: "Kto to jest Maksymiuk? No dyrygent!"", skarżył się w filmie Maksymiuk. Koncert na dwoje. Na płycie Perfekcjonista znalazł się jego utwór Liście gdzieniegdzie spadające na orkiestrę kameralną i fortepian (2011), którego partię solową wykonał sam. Dzieło zawdzięcza swój tytuł, jak wyznał autor, "zauroczeniu sposobem nazywania utworów przez Debussy'ego". Francuski twórca jest zresztą ulubionym kompozytorem Maksymiuka. W wywiadzie udzielonym PAP w 2016 roku dyrygent mówił, że docenia go za "stworzenie eterycznej, delikatnej muzyki opartej na nowej harmonii".

"W zasadzie do tego zawodu się nie nadaję, bo jestem zbyt nerwowy, pobudliwy, muszę być przygotowany absolutnie, a na to absolutnie nie ma czasu. Zbytnie wnikanie w partyturę jest tak samo złe, jak nieumienie tej partytury. Muzycy usypiają", mówi w filmie Maksymiuk. Koncert na dwoje. "Jeżeli coś będzie niezupełnie tak, jak brzmi mi w głowie, to nie będzie takiego kłopotu. A zresztą może brzmieć w głowie, co jest trudno wykonalne albo niewykonalne, co wtedy zrobić? Uciąć swoją głowę i popatrzeć, jak ludzie grają, ale charakter nie bardzo mi pozwala. To znaczy nie na tyle, że inna muzyka jest, tylko jeżeli jest niedokładnie wykonana, ja tego nie bardzo mogę znieść". --MAK

Światło w tunelu

"Die Presse", ORF, operwire

Szkoły zostaną otwarte 17 maja, a restauracje i hotele - dwa dni później. Takie decyzje zapadły na spotkaniu władz federalnych pod przewodnictwem Sebastiana Kurza. Kanclerz Austrii wielokrotnie zapowiadał, że otwarcie dla kultury, sportu, gastronomii i turystyki nastąpi w połowie maja. Pod koniec kwietnia rząd omawiał szczegóły częściowego zniesienia lockdownu z rządami krajów związkowych, gminami, partnerami społecznymi i ekspertami. "Pojawia się światło na końcu tunelu", ogłosił uradowany Kurz podczas spotkania z dziennikarzami. "Kurtyna w górę, światła scen znów się zapalają. Jestem naprawdę szczęśliwy", dodał wicekanclerz Werner Kogler. Uczestnictwo w życiu kulturalnym będzie wymagało jednak sporo poświęceń. W instytucjach kultury będzie trzeba nosić maski FFP2, a przy wejściu do teatru czy sali koncertowej - przedłożyć ważny negatywny wynik testu, zaświadczenie o szczepieniu lub zaświadczenie o przebytej chorobie. Ponadto goście będą musieli podać swoje personalia i dane kontaktowe. W niektórych przypadkach dane te zbierane będą wcześniej, po zalogowaniu się w specjalnym systemie. Zasadniczo odległość między widzami/słuchaczami musi wynosić dwa metry, między osobami powinno pozostać co najmniej jedno wolne miejsce. Imprezy muszą być oficjalnie zatwierdzone przez władze. Na zewnątrz może w nich uczestniczyć maksymalnie 3000 osób, w pomieszczeniach zamkniętych - 1500. Oznacza to, że targi i kongresy znów będą się odbywać. Sale koncertowe czy teatry nie mogą być zapełnione w więcej niż 50 procentach. Ważne zastrzeżenie: rząd federalny nie chce odejść od regionalizacji poszczególnych uregulowań. W ten sposób kraje związkowe mogą ponownie, lokalnie, zaostrzyć środki. Jak już zapowiedział Michael Ludwig, burmistrz stolicy, Wiedeń powinien nadal utrzymać surowsze przepisy. Choć już teraz wiele teatrów, sal koncertowych czy muzeów szykuje się do ponownego otwarcia drzwi dla publiczności.

Również we Włoszech pojawiają się pierwsze symptomy odmrożenia życia muzycznego. Opera Rzymska pod koniec kwietnia zagrała otwarty dla publiczności koncert muzyki baletowej z oper Giuseppe Verdiego. Jednocześnie Carlos Fuortes, dyrektor Opery, zapowiedział, że teatr planuje sezon jesienny i że "wszyscy widzowie na razie będą musieli przestrzegać ścisłych rygorów sanitarnych". Opera ogłosiła również nową kampanię zbierania funduszy. Zbiórka pieniędzy "Promyk światła dla Opery" została uruchomiona "w celu utrzymania i renowacji Teatro Costanzi, siedziby Opery Rzymskiej". Widzowie mogą przekazywać darowizny na oficjalnej stronie teatru. --MD, MAK

RePLAY z muzyki, czyli lekcje z KBF

kbf.kraków.pl

Trubadurzy, szkoła wenecka, Joseph Haydn czy salonowa miniatura fortepianowa - to tylko część tematów, które omawiają goście pierwszego edukacyjnego cyklu stworzonego z myślą o uczniach szkół muzycznych. Multimedialne lekcje historii muzyki to nowy pomysł Krakowskiego Biura Festiwalowego. Organizatorzy zwracają uwagę, że wszystkie materiały opracowali nauczyciele, którzy o muzyce wiedzą niejedno i mówią o niej z pasją. Cykl filmów edukacyjnych obejmuje zagadnienia z historii muzyki, zgodnie z programem nauczania w średnich szkołach muzycznych. Siedmioodcinkowa seria posłuży zarówno jako pomoc dydaktyczna w czasach zdalnego nauczania, jak i jako materiał do indywidualnych przygotowań uczniów do egzaminów dyplomowych. "Edukacja jest podstawą kreowania przyszłego społeczeństwa, dlatego projekty edukacyjne są dla nas tak istotne. [...] Owszem, jest to projekt skierowany do uczniów szkół muzycznych, jednak prezentowane tematy i treści są tak ciekawe, że zachęcam każdego, by spędził trochę czasu z historią muzyki. Sama zamierzam się nieco dokształcić - stwierdza Izabela Błaszczyk, dyrektorka KBF. - I chociaż może wydawać się, że to projekt niszowy, jestem pewna, że będą państwo mile zaskoczeni samą formą. Przecież człowiek uczy się przez całe życie, a muzyka - w różnych odsłonach i formach - jest częścią naszej codzienności". Scenariusz każdego z odcinków wyszedł spod ręki innego autora. O spójność całej serii zadbała Rada Programowa składająca się z nauczycieli historii muzyki ze szkół muzycznych w Krakowie (Joanna Wiśnios - Państwowa Szkoła Muzyczna II st. im. W. Żeleńskiego, Marek Dolewka - Archidiecezjalna Szkoła Muzyczna II st. im. ks. kard. F. Macharskiego) oraz z innych ośrodków (Katarzyna Broj - Państwowa Szkoła Muzyczna I i II st. im. I.J. Paderewskiego w Koninie, Joanna Krzyżak - Szkoła Muzyczna II st. im. F. Chopina w Gdańsku-Wrzeszczu). "Nadając kształt temu specjalnemu projektowi, staraliśmy się wczuć w rolę wymagających uczniów, jakimi sami byliśmy", zdradza dr Marek Dolewka, przewodniczący Rady Programowej. RePLAY z muzyki to prawdopodobnie pierwszy w Polsce serial edukacyjny o muzyce klasycznej na platformie VOD. Dlatego poza staranną redakcją treści realizatorzy zatroszczyli się o atrakcyjność warstwy wizualnej. Każdy z 7 odcinków nakręcono w pięknych, dopasowanych do tematyki przestrzeniach Krakowa, a obraz dopełniają animowane plansze prezentujące kluczowe pojęcia. W poszczególnych odcinkach pojawią się goście specjalni (Kasia Moś, Agata Zubel, Łukasz Borowicz, Daniel Cichy) oraz muzycy wykonujący omawiane utwory (między innymi Joanna Solecka na klawesynie, Agnieszka i Krzysztof Książkowie na fortepianie). Lekcje prowadzą Jowita Dziedzic-Golec, dziennikarka RMF Classic i Mateusz Baran, dziennikarz TVP Kultura. Partnerem cyklu RePLAY z muzyki jest Polskie Wydawnictwo Muzyczne. Materiały są dostępne bezpłatnie na miejskiej platformie playkrakow.com. --MAK