Sądecczyzna w historiografii, literaturze i mediach - Praca zbiorowa

Kup ebooka

58.60 zł
46.88 zł (45,12 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Sądecczyzna

Sądecczyzna

w historiografii,

literaturze

i mediach

Prezentowana tutaj książka to pierwsze tak wieloaspektowe i m w his

ujęcie dziejów i kultury Sądecczyzny z perspektywy histo-riograficznej, literaturoznawczej i medialnej. Jest to plon ediach

konferencji naukowej zorganizowanej z okazji 720. rocznicy toriografii, literaturze

lokacji miasta Nowego Sącza w roku 2012.

Podobna perspektywa wynika co najmniej z dwóch powo-dów: Sądecczyzna zarówno historycznie, etnograficznie, jak i kulturowo zawsze była regionem o charakterystycznych przymiotach; po drugie - w znacznym stopniu o jej odręb-ności, a także kultywowaniu swoistych cech, decydują jej mieszkańcy, także ci, którzy z ziemi rodzinnej uczynili temat swojej twórczości. Dzięki nim wszystkim, głównie zaś Autorom zamieszczonych tu tekstów - często również Sąde-czanom - możemy oddać do rąk czytelnika ten tom. Dotyczy on przeszłości i czasów współczesnych, nie jest pozycją wy-

łącznie regionalistyczną. W wielu bowiem tekstach odnosi się również do spraw ogólnopolskich, tak jak z życiem całego kraju zazębia się historia i dzień dzisiejszy regionu oraz jego stolicy, pięknego miasta nad Dunajcem i Ka mienicą.

ISBN 978-83-63590-19-2

9 788363 590192

Sądecczyzna

Sądecczyzna

w historiografii,

literaturze

i mediach

Pod redakcją Bolesława Farona

Kraków 2013

Sądecczyzna

Sądecczyzna

w historiografii,

w his

literaturze

li mediach

i m

Pod r

Po edak

d r

cją Bol

edak

esła

cją Bol

w

esła a F

w ar

a F ona

ar

Kraków 2013

Książka wydana pod patronatem i przy wsparciu finansowym Klubu Przyjaciół Ziemi Sądeckiej, Prezydenta Miasta Nowego Sącza oraz Starosty Nowosądeckiego

Recenzent:

prof. dr hab. Stanisław Żak

Opracowanie redakcyjne:

Iwona Dudzińska

Korekta:

Grzegorz Bogdał

Fotografia na okładce:

Janusz Wańczyk "Ku Mogielnicy" (Archiwum Starostwa Powiatowego w Nowym Sączu), janusz-wanczyk.pl

? Copyright by Bolesław Faron

? Copyright by Wydawnictwo Edukacyjne, Kraków 2021

ISBN 978-83-65669-86-5

Wydawnictwo Edukacyjne sp. z o.o.

31-326 Kraków, ul. Wielkotyrnowska 35

tel. 12 626-08-18, 12 638-00-50

e-mail: [email protected], [email protected]

www.we.pl

Opracowanie typograficzne:

Mateusz Nizianty

5

Spis treści

Wstęp

7

Feliks Kiryk

Sądecczyzna w pismach Jana Długosza

9

Stanisław Grodziski

O nieznanej kronice wiejskiej z Sądecczyzny 15

Marcin Sepiał

Chłopi sądeccy w publikacjach prasowych Szczęsnego Morawskiego z lat 1853-1871

21

Franciszek Leśniak

Ksiądz Jan Sygański i Sądecczyzna

31

Małgorzata Mirek

Relacja z wystawy "Historycy i miłośnicy Sądecczyzny - u źródeł naukowej wiedzy o historii i kulturze regionu"

43

Andrzej Mączyński

O XIX-wiecznych opisach i widokach Nowego Sącza 57

Agata Tobiasz

Wędrówki po małych drogach. Obraz Sądecczyzny w literaturze podróżniczej XIX wieku

71

Kazimierz Gajda

Pan Rożnowa Józefa Szujskiego . Elementy tworzywa i wersyfikacji 87

Barbara Guzik

Zofii Nałkowskiej widzenie Nowego Sącza 97

Leszek Bednarczuk

Sądecczyzna w życiu i twórczości literackiej i naukowej profesora Eugeniusza Pawłowskiego

105

Jan Zięba

Między monografią a epopeją. O Pieninach i ziemi sądeckiej Jana Wiktora 121

Bolesław Faron

Maria Kownacka nad Popradem i Dunajcem. W 30. rocznicę śmierci pisarki 133

Barbara Głogowska-Gryziecka

Jerzy Harasymowicz o Sądecczyźnie

153

Barbara Bałuc

Sądecczyzna w twórczości grupy poetyckiej "Tylicz"

167

Stanisław Burkot

Między ulicą Ogrodową i Niagarą

183

Wojciech Kudyba

Beskidzka arkadia poetów sądeckich

199

Magdalena Roszczynialska

Obraz miast i miasteczek Sądecczyzny w polskiej literaturze po roku 1989

211

Maria Jazowska-Gumulska

Krajobraz i kultura w poetyckiej twórczości ludowych i regionalnych pisarzy ziemi sądeckiej (na wybranych przykładach) 233

Ewelina Faron

Obraz Sądecczyzny w poezji Władysławy Lubasiowej - szkic interpretacyjny 243

Maria Harcuła

Sądecczyzna w twórczości poetyckiej i pamiętnikarskiej studentek Sądeckiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku 255

Wanda Matras-Mastalerz

"Poetyckie ogrody" rozkwitają w Limanowej 265

Sławomir Sikora

Sądecczyzna w książkach Edwarda Smajdora Sądecczyzna w literaturze pięknej (1949) i Janiny Kwiek-Osiowskiej Ziemio moja sądecka (2010) 281

Zbigniew Zaporowski

Sądecczyzna w twórczości piosenkarzy i zespołów muzycznych w PRL-u (lata 60. i 70.)

297

Agnieszka Ogonowska

Nowy Sącz na starych widokówkach: między kulturą widzialności a kulturą pamięci

309

Adam Ruta

Z Sądecczyzną po morzach i oceanach

323

Summaries

331

Indeks osobowy

341

7

Wstęp

Dzięki zainteresowaniu władz miejscowych, a zwłaszcza prezydenta miasta Nowego Sącza, Ryszarda Nowaka, zorganizowałem w czerwcu 2012 roku w tym mieście kolejną ogólnopolską konferencję naukową. Współorganizatorami byli: Wydawnictwo Edukacyjne w Krakowie, Wydział Kultury i Sportu miasta Nowego Sącza, Muzeum Okręgowe oraz Stowarzyszenie Civitas Christiana w Nowym Sączu. Konferencja wiązała się z 720. rocznicą lokacji miasta. Temat obrad: Sądecczyzna w literaturze polskiej, w historiografii i mediach. Wygłoszono dwa-dzieścia siedem referatów, których autorzy reprezentowali m.in.: Uniwersytet Jagielloński, Uniwersytet Pedagogiczny im. KEN w Krakowie, Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, Państwową Wyższą Szkołę Zawodową w Nowym Sączu i inne instytucje naukowe i społeczne. W prezentowanej publikacji znalazła się znakomita większość wygłoszonych tekstów.

Pojęcie "Sądecczyzna" traktujemy tutaj podobnie jak w przypadku poprzed-niej konferencji o prasie sądeckiej dość szeroko, w dawnym jego znaczeniu czy nawet w granicach byłego województwa. Tematyka konferencji ogniskowała się wokół trzech zagadnień, a mianowicie: wizerunku Sądecczyzny w literaturze polskiej (najwięcej referatów), w historiografii i mediach. W przypadku litera-tury chodziło o ukazanie obrazu Nowego Sącza i Sądecczyzny od czasów dawniejszych do współczesnych (tu omówiono m.in. twórczość Józefa Szujskiego, Zofii Nałkowskiej, Zofii Kossak-Szczuckiej, Jana Wiktora, Marii Kownackiej, Je-rzego Harasymowicza czy Adama Ziemianina). Autorzy referatów uwzględnili również twórców rodem z Sądecczyzny (np. Wandę Lubasiową). Historiografię reprezentowały teksty m.in. o Janie Długoszu, o kronice wiejskiej, o publicystyce Szczęsnego Morawskiego, o pracach księdza Jana Sygańskiego czy o dawnym pamiętnikarstwie. Wśród tekstów medioznawczych trzeba wymienić znakomity artykuł Agnieszki Ogonowskiej o starych sądeckich pocztówkach. Chociaż nie wszystkie ważne tematy udało się omówić w ciągu dwóch dni obrad w Mia-steczku Galicyjskim, jak np. Dziewczęcia z Sącza Mieczysława Romanowskiego, twórczości Bronka z Obidzy czy Andrzeja Warzechy, to jednak książka, którą od-dajemy w ręce czytelników, zawiera stosunkowo szeroką panoramę wizerunku miasta i regionu we wspomnianych trzech aspektach i może być ciekawą lekturą dla wszystkich odbiorców zainteresowanych przeszłością i współczesnością tego pięknego regionu naszego kraju.

Podczas otwarcia konferencji przytoczyłem fragmenty mojego wystąpienia na sesji naukowej 28 marca 1980 roku na temat kultury Sądecczyzny w 35-leciu PRL oraz Sądecczyzny w kulturze, którą zorganizowałem wówczas jako rektor krakowskiej Wyższej Szkoły Pedagogicznej im. KEN wraz z dr. Edwardem Chu-dzińskim. Myślę, że warto je tutaj przytoczyć po latach: Jest coś bowiem w atmosferze tego miasta, tego województwa, co wiąże z nim nie tylko jego synów i córki, którym los zlecił wypełnianie zajęć w innych miastach i regionach Polski, ale również tych, którzy z tym miastem i ziemią związani są luźniej, którzy tu spędzają urlopy, czy którzy teren ten uznali za ciekawy dla prowadzenia swoich badań naukowych.

A jest to ziemia bogata i w talenty, i w dokonania w sferze kultury, bogata w doświadczenia organizacyjne w tym zakresie. Stanowi zatem wdzięczny teren badań. Dzisiejsza konferen-cja ujawni - jak mniemam - choć w części te bogactwa myśli i doznań.

Niech mi Szanowni Zebrani nie wezmą za złe, że przy okazji konferencji naukowej wpro-wadzę drobny element osobisty. Nie mogę mu się oprzeć, bo przecież w tej sali [ratuszowej]

kończyłem pobyt w I Liceum Ogólnokształcącym im. Jana Długosza, stąd niejako wyekspe-diowano mnie dalej, do Krakowa.

W tych latach, początku lat 50., żywą działalność artystyczną prowadziła młodzież liceum.

Pamiętam wyjazdy z zespołem do Rożnowa, Nawojowej czy Łącka, wyjazdy, w których dzielnie towarzyszyli nam nasi gimnazjalni profesorowie - mgr Antoni Sitek i dr Eugeniusz Pawłowski.

A mój pierwszy kontakt z Władysławem Orkanem, bohaterem mojej pracy magisterskiej, zawdzięczam sądeckiemu poecie Tadeuszowi Giewont Szczecinie, który pod koniec okupa-cji zawitał do mojego rodzinnego Czarnego Potoku i w barwnej opowieści kreślił nam losy Franka Smaciarza i jego ambitnej matki, bohaterki powieści Sewera Maciejowskiego. Jako kilkuletni chłopcy słuchaliśmy tych relacji z wypiekami na twarzy...

Dość wspomnień.

Przytoczyłem tutaj fragment wypowiedzi sprzed trzydziestu dwóch lat, gdyż sadzę, że również dzisiaj, mimo upływu czasu i przemian ustrojowych w Polsce, jest nadal aktualny.

Bolesław Faron

Krynica - Kraków, w sierpniu - wrześniu 2012 roku 9

Feliks Kiryk

Uniwersytet Pedagogiczny im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie Sądecczyzna w pismach Jana Długosza

Dzieje ziemi sądeckiej znalazły odbicie we wszystkich niemal dziełach najwięk-szego naszego historyka wieków średnich. Pojawiły się tam właściwie od mo-mentu odnotowania przezeń stosunków polsko-węgierskich, które towarzyszyły historii naszego kraju od czasów pierwszych Piastów. Już wówczas prowadziły przez Sądecczyznę szlaki komunikacyjne z Krakowa i Małopolski na południe do ziem królestwa węgierskiego.

W XIII stuleciu kontakty Polski z Węgrami stały się jeszcze częstsze, na co wywarło pozytywny wpływ małżeństwo Bolesława Wstydliwego, księcia kra-kowsko-sandomierskiego, z Kingą Arpadówną, córką Beli IV, króla węgierskiego, oraz rozwój wymiany towarowej między miastami z obszaru obu monarchii.

Długosz należał do czcicieli św. Kingi i poświęcił jej obszerny tekst, zatytułowany Żywot i cuda błogosławionej Kunegundy, następnie bogaty w fakty opis jej działalności politycznej i kulturalnej w swoich Rocznikach, czyli kronice sławnego królestwa polskiego, a także w Księdze uposażeń biskupstwa krakowskiego, czyli tzw. Liber beneficiorum dioecesis Cracoviensis. W tej ostatniej pozycji dał wyraz działalności osadniczej oraz fundacyjnej księżnej, w tym zwłaszcza opactwa mniszek starosądeckich1. Długoszowi zawdzięczamy opis wydarzeń związanych z przekazaniem Kindze przez Bolesława Wstydliwego w 1257 r. ziemi sądeckiej.

Objęło ono całe terytorium w granicach kasztelani sądeckiej, położone na nim osady i komory celne oraz wszystkie pożytki, jakimi obdarowała wówczas czło-wieka przyroda. Oto w obliczu zniszczonego kraju przez krwawy najazd mongol-ski i dużych nakładów na jego obronę oraz odbudowę Kinga zezwoliła mężowi wykorzystać - dla opędzenia owych wydatków - swój posag w złocie, srebrze i drogich kamieniach2. Szacowano go na 40 tysięcy grzywien srebra, sumę tak zawrotną, że można było za nią podobno nabyć królestwo3. Księżna okazała się zdolną administratorką zarządzającą tym terytorium, zadbała o jego rozwój gospodarczy, popierając osadnictwo wiejskie, zapełniając pustkowia sprowadzany-1

Opera omnia, t. I. Cracoviae 1887, s. 243-247; Liber beneficiorum dioecesis Cracoviensis (dalej cyt.: LB), t. III, Cracoviae 1884, s. 338-350; Jana Długosza Dziejów Polski ksiąg dwanaście, t. II. Kraków 1868, s. 246. (W tł. pol.

K. Mecherzyńskiego, dalej cyt.: Dzieje Polski).

2

J. Długosz, Dzieje Polski, t. II, s. 246 i n.

3

Żywot świętej Kingi księżny krakowskiej. Tekst łaciński wraz z tł. pol. i objaśnieniami przyg. do druku ks. Bolesław Przybyszewski (dalej cyt.: B. Przybyszewski, Żywot). Tarnów 1997, s. 24, zob. też Z. Budkowa, Kunegunda, [w:]

Polski Słownik Biograficzny (cyt. PSB), t. XVI, s. 186.

10 Feliks Kiryk

mi osadnikami, nie narzucając poddanym nadmiernych obciążeń podatkowych4.

W 1280 r. ufundowała klasztor klarysek w Starym Sączu, przeznaczając na jego utrzymanie 28 wsi i miasto Stary Sącz. I tu również Długosz nie zawiódł, opisując szeroko okoliczności fundacji i losy owdowiałej już wówczas księżnej, która w tym klasztorze dochodziła swoich ostatnich lat5.

Historii obu Sączów w dziełach Długosza należy się osobne omówienie. Długosz podał bowiem sporo wiadomości o Starym Sączu, mieście lokowanym przed rokiem 1283, najprawdopodobniej (jak się przyjmuje) przez Kingę w 1257 r., załączając wiadomości o jego rozwoju gospodarczym i kulturalnym6, jednakże zajmował się znacznie szerzej dziejami Nowego Sącza, który - podobnie jak Stary Sącz - znał znakomicie z autopsji. Przypominał wielokrotnie, że Nowy Sącz założył w 1292 r. król Wacław II, jako miasto i stolicę ziemi sądeckiej, dzięki po-

łożeniu na wzniesieniu między łączącymi się tu rzekami Dunajcem i Kamienicą, na obszarze nad wyraz obronnym i dogodnym dla osadnictwa miejskiego. Przy charakterystyce panowania w Polsce króla Wacława napisał: nowe miasto Sącz lokował na pograniczu Węgier leżące, w miejscu dawnej wsi Kamienicy,

[...] gdy bowiem w królestwie polskim przebywał, zauważywszy położenie tego miejsca do zbudowania miasta wielce sposobnego, że na znacznej podniesionej wyżynie, miała z obojej strony duże rzeki, to jest Dunajec i Kamienicę, pomieniał to miejsce, dawszy za nie Janowi Muskacie, biskupowi krakowskiemu, zamek i miasto Biecz, a zostawiwszy przy biskupie prawo patronatu kościoła Św. Małgorzaty, filii Św. Wojciecha jako matki, na co jest osobny przywilej7.

Opisał szczegółowo dzieje kościelne Nowego Sącza, przypominając, że klasztor franciszkański ufundował w tym mieście w 1297 r. również król Wa-cław II. W 1410 r. dołączył do tego opactwa drugi w mieście klasztor, mianowicie św. Norberta, czyli norbertanów, powstały na gruncie istniejącego od kilkudziesięciu lat kościoła szpitalnego św. Ducha. Była to fundacja króla Władysława Jagiełły, który przysądził opactwu przynależność sześciu okolicznych wsi (Dąbrowy, Librantowy Wielkiej, Librantowy Małej, Kwieciszowej, Bogu-szówki, Januszowej)8.

Znacznie więcej uwagi poświęcił Długosz erekcji i fundacji kolegiaty nowosądeckiej św. Małgorzaty. Tę murowaną, okazałą świątynię podniósł do godności kolegiaty Zbigniew Oleśnicki, kardynał i biskup krakowski, opatrując ją w do-bra i dochody z miasta Nowego Sącza oraz okolicznych wsi. Zawarł to w akcie fundacyjnym z 4 października 1448 r. Duchowieństwo kolegiackie tworzyli czterej prałaci (prepozyt, archidiakon, dziekan i kustosz) i czterej kanonicy zwykli 4

Zob. F. Kiryk, Sądecka pani, "Rocznik Sądecki" 1999, t. XXVII, s. 9-15.

5

Por. Żywot i cuda błogosławionej Kunegundy. Opera omnia, "Rocznik Sądecki" 1999, t. XXVII, s. 243-247; F. Kiryk, dz. cyt., s. 17-18.

6

Por. F. Kiryk, Miasto średniowieczne, [w:] Historia Starego Sącza od czasów najdawniejszych do 1939 r., red. H. Ba-rycz, Kraków 1979, s. 50-63.

7

J. Długosz, dz. cyt., t. III, s. 11.

8

LB III, s. 380-384, 467.

Sądecczyzna w pismach Jana Długosza 11

oraz ośmiu wikariuszy. Przy kolegiacie utworzył też archidiakonat sądecki. Ju-rysdykcji archidiakona poddano wówczas dekanaty: biecki, bobowski, jasielski, nowotarski, pilzneński oraz sądecki, obszar grupujący wtedy blisko 200 osad wiejskich i miejskich. Dokonany przez Długosza ich opis przynosi olbrzymi ma-teriał z zakresu osadnictwa oraz życia gospodarczego, stosunków społecznych i własnościowych tej części Małopolski9. Nowy Sącz awansował do roli poważ-

nego centrum życia religijnego, oświatowego i kulturalnego.

Opisując fundację klasztoru starosądeckiego i przedstawiając wsie na kon-wencie, zatrzymuje się dłużej przy Łącku, podaje historię dziedzica tej miejsco-wości, Wydźgi, legendarnego możnowładcy i właściciela zamków Czorsztyn (Dunajec), Rytro i Lemiesz, w których znajdowali schronienie przed Tatarami książę Bolesław Wstydliwy i Kinga. Wydźga był zwolennikiem i orędownikiem sprowadzonych na ziemie polskie Krzyżaków, których miał wspomagać ma-terialnie (głównie żywnością) w czasie głodu, wysyłając im tratwy ze zbożem Dunajcem i Wisłą i dostarczając im z okolic północnej Sandomierszczyzny i Ma-zowsza bydła rzeźnego, a wreszcie środków finansowych. Długosz podaje też, że rozwinął w okolicach Łącka kopalnictwo kruszcowe i wydobywał tu złoto10.

Badacze dokonujący rozbioru krytycznego dzieł Długosza uznawali od dawna, że nasz dziejopis przekazał zmyśloną opowieść o kopalniach złota Wydźgi. Po-twierdzałyby to badania geologiczne, w świetle których tak świetny minerał, jak złoto, nigdy w Łącku, ani jego okolicach, nie występował11. Mimo tego Wydźga jest postacią historyczną, a jego rola w dziejach Łącka i ziemi sądeckiej w drugiej i trzeciej ćwierci XIII stulecia jest nie do zakwestionowania. Z pewnością postać Wydźgi zasługuje na wszechstronne i dokładne zbadanie.

Nowy Sącz był miastem faworyzowanym przez obu ostatnich Piastów na tronie polskim. Otrzymał bowiem wiele przywilejów od króla Władysława Ło-kietka (1312, 1320, 1331, 1332 r.), który pamiętał, iż mieszczanie nowosądeccy trzymali jego stronę podczas buntu wójta Alberta, i zrewanżował się im nie tylko przywilejami, lecz także częstymi odwiedzinami. Kilka miesięcy po koronacji przybyło do Polski po jego córkę, Elżbietę, poselstwo króla Karola Roberta w ogromnym orszaku baronów węgierskich. Spotkanie obu zainteresowanych stron nastąpiło w Nowym Sączu 26 czerwca 1320 r., a następnie 6 lipca tego roku już na Węgrzech doszło do zaślubin królewny polskiej z królem węgier-skim12.

Często Nowy Sącz odwiedzał Kazimierz Wielki, zatrzymując się tu podczas podróży na Węgry i z powrotem. 23 lutego 1355 r. zorganizował w mieście u zbiegu Dunajca i Kamienicy uroczysty zjazd, na którym panowie polscy złożyli uroczysty hołd jego siostrze Elżbiecie, królowej węgierskiej. Przyjazdy królew-9

LB II, s. 234-308.

10 J. Długosz, Roczniki, czyli kroniki, księga VII, s. 72; LB III, s. 353.

11 A. Semkowicz, Rozbiór krytyczny "Dziejów polskich" Jana Długosza, Kraków 1887, s. 266; Słownik historyczno-

-geograficzny województwa krakowskiego w średniowieczu, cz. I, s. 474, 527.

12 E. Długopolski, Łokietek na tle swoich czasów, Kraków 1951, s. 222.

12 Feliks Kiryk

skie wykorzystywali skrzętnie sądeczanie - co jest oczywiste - dla uzyskania przywilejów, tak było np. w 1358 czy też w 1368 r.13.

W listopadzie 1370 r. rycerstwo polskie uroczyście witało w Nowym Sączu króla Ludwika, który po śmierci ostatniego Piasta zmierzał do Krakowa w celu koronacji na króla polskiego, a w 1376 r. zatrzymała się w zamku nowosądec-kim siedemdziesięcioletnia Elżbieta, matka króla Ludwika, i przyjmowała panów małopolskich (razem z ich żonami i córkami) w związku z powtórnym objęciem w królestwie polskim rządów zastępczych. Później w Nowym Sączu wielokrotnie oczekiwano na przybycie do Polski Jadwigi Andegaweńskiej, której przyjazd był wstrzymywany (ze względu na jej młody wiek) przez jej matkę, Elżbietę Bo-

śniaczkę14.

W lutym 1385 r. odbył się w Nowym Sączu przygotowany pieczołowicie przez Dymitra z Goraja, marszałka królestwa, zjazd królowej Jadwigi i jej męża Władysława Jagiełły oraz księcia Witolda z Zygmuntem Luksemburskim, królem węgierskim, i jego żoną Marią, a siostrą królowej polskiej. Zetknięcie się z gość-

mi nastąpiło w Rytrze, skąd oba orszaki ruszyły do Nowego Sącza, gdzie przez wiele dni węgierska para królewska była przyjmowana "wystawnie, życzliwie i wspaniale". Później obecność polskiego króla w mieście nad Dunajcem i Kamienicą została przez Długosza odnotowana w 1400, następnie 1404 r.15, jednakże największe znaczenie w historii politycznej kraju miał przyjazd do Nowego Są-

cza króla razem z Witoldem wielkim księciem litewskim w 1410 r.

Oczekiwani przez dostojników świeckich i duchownych Jagiełło i Witold wjechali do miasta 6 kwietnia. Zakwaterowano ich w kamienicy miejscowego mieszczanina Gersdorfa, gdyż zamek nowosądecki stanowił kwaterę mniej okazałą i wygodną. Celem przyjazdu, jak opisuje to dokładnie Długosz, było spotkanie z Zygmuntem Luksemburskim, królem węgierskim, w niedalekim Kieżmarku na Spiszu, w związku z nadciągającą wojną z zakonem krzyżackim. Strona pol-ska zabiegała o dotrzymanie przez władcę Węgier, zawartego wcześniej, ale ak-tualnego jeszcze rozejmu, który wygasał wprawdzie dopiero za trzy lata, lecz powątpiewano słusznie w jego trwałość. Pamiętano bowiem, że Luksemburczyk usiłował rozbić unię polsko-litewską, a także to, że obiecał Krzyżakom pomoc w razie wojny z Polską. Niedowierzający królowi węgierskiemu Jagiełło uznał, że jego obecność w Kieżmarku jest zbędna. Pozostał w Nowym Sączu, a do Kieżmarku wysłał Witolda z orszakiem "prałatów i panów polskich". Nalegania wielkiego księcia litewskiego, aby król węgierski dochował wspomnianego rozejmu, nie przyniosły pozytywnych wyników. Luksemburczyk oświadczył, że w przypadku wybuchu wojny Polski i Litwy z Krzyżakami nie będzie mógł go dotrzymać. Obiecał jednak uczynić wszystko, aby do wojny nie doszło, lecz gdy-13 F. Kiryk, Stolica ziemi sądeckiej, [w:] Dzieje Nowego Sącza, t. I, s. 294.

14 J. Długosz, Roczniki czyli kroniki, księga X, s. 61; por. J. Dąbrowski, Ostatnie lata Ludwika Węgierskiego (1370-

-1382), Kraków 1918, s. 172.

15 J. Długosz, Roczniki czyli kroniki..., księga X, s. 183, 268; por. A. Gąsiorowski, Itinerarium króla Władysława Jagiełły 1386-1434, Warszawa 1972, s. 42-43.

Sądecczyzna w pismach Jana Długosza 13

by jednak wybuchła, będzie starał się drogą dyplomatyczną o jej przerwanie, wysyłając swoich posłów do wielkiego mistrza zakonu krzyżackiego. Była to od początku postawa obłudna. Zabiegając o elektorat w zbliżających się wyborach na króla Rzeszy Niemieckiej, pozostawał w stałym kontakcie z wielkim mistrzem krzyżackim, od którego przyjął zresztą 40 tysięcy florenów za wsparcie zbrojne w razie wybuchu wojny z unią polsko-litewską. Witold i towarzyszący mu panowie polscy w sprawie rozejmu niczego nie wskórali. Usłyszeli natomiast szereg zarzutów skierowanych do polskiego króla, a Witold nadto opinię, że Litwa po-winna odłączyć się od Polski i stać się pod berłem wielkiego księcia odrębnym królestwem. Witold wyczuł jednak podstęp i nie uległ namowom. Co więcej, zdobył się na krok radykalny. Nie pożegnawszy się, wskoczył podczas przerwy w obradach na konia i opuścił gwałtownie Kieżmark, wywołując konsternację w otoczeniu króla węgierskiego, który zarządził pościg. Dopędzony w Białej Spi-skiej, Witold nie dał się skłonić do powrotu na dalszą część obrad i pożegnawszy króla Zygmunta, przybył pośpiesznie do Nowego Sącza, aby złożyć Jagielle spra-wozdanie z niefortunnej misji w Kieżmarku. Obaj utwierdzili się w przekonaniu, że konflikt polsko-krzyżacki rozstrzygnąć może tylko wojna z zakonem. Witold wyruszył pośpiesznie na Litwę, pokonując w cztery dni odległość z Nowego Są-

cza do Brześcia nad Bugiem, Jagiełło natomiast, nie śpiesząc się zbytnio, zajął

się sprawą zabezpieczenia ziemi sądeckiej przed niebezpieczeństwem najazdu zbrojnego od strony Węgier. Z Nowego Sącza wyjechał 19 kwietnia, 22 dnia tego samego miesiąca dotarł do Krakowa16.

Inny fragment historii wielkiej wojny z zakonem krzyżackim związany z ziemią sądecką, znany z kroniki Długosza, dotyczy złupienia i spalenia Starego Sącza oraz wielu osad wiejskich w najbliższej jego okolicy oraz wyprawy odwetowej rycerstwa polskiego i zwycięskiej bitwy pod Bardiowem17. Ustalono niedawno, że wypadki te miały miejsce w listopadzie 1410 r., przywracając wia-rygodność tego fragmentu kroniki, uważanego dotąd za wymysł Długosza18.

Do Nowego Sącza zaglądał często król Władysław Jagiełło w okresie pogrun-waldzkim. Stąd wyjechał w marcu 1412 r. na spotkanie z Zygmuntem Luksemburskim w Lubowli, po czym udał się do Koszyc i zwiedzał później inne miasta słowackie. Układy w Koszycach trwały osiem dni, dotyczyły m.in. spraw bezpieczeństwa na drogach. Uchwalono wówczas, że Nowy Sącz będzie miastem, do którego zgłaszać się będą dotknięci rabunkami i krzywdami poddani króla węgierskiego, z kolei kupcy i przewoźnicy polscy - do Lewoczy. Zjazd w Lubowli i Koszycach oraz w Budzie rozerwał - pod wpływem niebezpieczeństwa tureckiego

- sojusz luksembursko-krzyżacki. Polskiej sferze wpływów przypadła Mołdawia, węgierskiej natomiast - Wołoszczyzna. Wówczas też Jagiełło pożyczył królowi Zygmuntowi 37 tysięcy kop groszy i wziął za nie w zastaw 13 miast spiskich19.

16 Tamże, księga XI, s. 66-67, 193.

17 Tamże, s. 193-194.

18 Zob. F. Kiryk, Reminiscencje grunwaldzkie, "Rocznik Sądecki" 2010, t. XXXVIII, s. 29-35.

19 J. Długosz, Roczniki czyli kroniki, księga XI, s. 216-226, 239-240.

W maju 1417 r. król spędził w Nowym Sączu kilka dni ze świeżo poślubioną w Sanoku, wbrew radzie królewskiej, trzecią żoną, Elżbietą Pilecką-Granowską.

Tam też spotkał się z córką Jadwigą, którą zabrał następnie do Czorsztyna, Nowego Targu, Dobczyc i Niepołomic. Później nastąpiły kolejne przyjazdy króla do stolicy ziemi sądeckiej20.

Po śmierci króla Władysława Jagiełły ziemia sądecka znalazła się w uposażeniu królowej Zofii, wdowy po nim, która zamieszkiwała okresami zamek sądecki.

Rzadziej przyjeżdżał tu Kazimierz Jagiellończyk, ale w latach 1469-1470 miesz-kali tu za zgodą króla jego synowie, kształceni w naukach pod okiem Długosza oraz Filipa Kallimacha. Interesujące, że Długosz nie wspomina o tym w swoich pismach. Tradycja niesie, że Kallimach ściągnął tu z Krakowa Fanię Świętoszan-kę, córkę plebejską, którą sobie upodobał, i pisał na jej cześć wiersze liryczne21.

Długosz opisał natomiast miesięczny niemal pobyt tu króla z dworem w paź-

dzierniku 1471 r., kiedy Nowy Sącz był miejscem koncentracji wojsk królewskich w związku z wyprawą królewicza Kazimierza do Budy po koronę węgierską.

Skończyła się ona, jako akcja nieprzygotowana, zupełną klęską. Młody Jagiellończyk rychło wracał przez ziemię sądecką nie tylko bez korony, lecz także bez taborów22.

20 Tamże, s. 75-76, 94, 99, 108, 196, 198, 210; A. Gąsiorowski, Itinerarium króla Władysława Jagiełly, s. 42-43 i n.

21 F. Kiryk, Stolica ziemi sądeckiej, s. 303.

22 Por. J. Długosz, Dzieje Polski, t. VI, s. 524-528.

Aby przeczytać dalej...

Zapraszamy do księgarni!