Samosiejki - Adam Salina

Kup ebooka

26.25 zł
21.79 zł (22,31 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Od autora

Śl?nsko godka - język żywy, bogaty i regionalnie zróżnicowany, który - podobnie jak inne języki - ulega nieustannej ewolucji. Z pokolenia na pokolenie zmienia się i - wypierany przez języki dominujące (niegdyś niemiecki, dziś polski) - stopniowo zanika. Jeszcze moi przezacni dziadowie, pradziadowie posługiwali się mową na wskroś przesyconą i pachnącą prastarą słowiańszczyzną o niezdefiniowanych dotychczas regułach czy formach gramatycznych, a - pomimo że uczęszczali do szkół niemieckich - germanizmy w ich słowniku gościły sporadycznie. Podejrzewam, że zaczęto je wplatać wraz z postępem industrializacji, a więc od połowy XIX wieku. Dlaczego? Tak ekspansywne i brutalne uprzemysłowienie, jakie miało miejsce, było na zielonym Śląsku zjawiskiem dotychczas nieznanym i wymagało wprowadzania coraz to nowych pojęć i definicji dotyczących materiałów, urządzeń, procesów czy też samych profesji niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania gospodarki. Wzrosło zatem zapotrzebowanie na wyszkolone kadry techniczne. Kadry te wraz z napływem kapitału i nowoczesnej kultury technicznej przywędrowały z Niemiec wraz z nową obcą terminologią, która - po dostosowaniu do rodzimej fleksji - już w zmodyfikowanej formie stopniowo przenikała do języka codziennego Ślązaków. Również dzisiaj coraz bardziej ekspandująca komputeryzacja spowodowała, że chłoniemy terminy anglojęzyczne, które dla młodego pokolenia są czymś całkowicie normalnym, by nie powiedzieć naturalnym. Dlatego w dobie niepohamowanych i nieuniknionych przemian wydaje mi się ważnym ocalenie - choćby w śladowym stopniu - tego, co było i już nie powróci.

W trakcie pisania starałem się uchwycić powszechną niejednolitość pod względem fleksyjnym, występującą nie tylko w obrębie sąsiadujących ze sobą wiosek czy dzielnic miast, lecz nawet w wąskim kręgu członków jednej rodziny.

Wytrawny obserwator znający zawiłości śląskiej mowy wychwyci zaiste niuanse językowe pomiędzy wczoraj a dziś.

Zapraszam i życzę miłej i zajmującej lektury.

Adam P. Salina

Od redaktorki

Jestem Ślązaczką urodzoną w roku milenijnym i wychowującą się już całkowicie w XXI wieku. Większość moich rówieśników, których miałam okazję poznać poza terenami Górnego Śląska, wszelkie gwary i dialekty uważa za przestarzałe, niemodne i właściwie nie potrafią się nimi posługiwać. A ja zawsze im opowiadam o tym, że zanim poszłam do szkoły, właściwie nie słyszałam i nie używałam języka polskiego, bo u mnie w domu się "godało" po śląsku i każdy do mnie, do małego "bajtla", zawsze "godoł". I to jest właśnie na tym naszym Śląsku najpiękniejsze - mamy swoją "śl?nsk?m godke".

Język śląski - tak coraz więcej językoznawców nazywa system powszechnie określany jako gwara czy dialekt - jak każdy żywy język ewoluuje, rozwija się, ma też swoje różne odmiany. Dla mnie osobiście pielęgnowanie tego języka, próby jego zapisu czy usystematyzowania jego zasad gramatycznych i ortograficznych (które na całe szczęście już się powoli odbywają) są niezwykle istotne i potrzebne. I niezmiernie cieszy mnie, że coraz częściej pojawiają się czy to tłumaczenia popularnych powieści na śląski, czy to wszelakie gadżety popularyzujące śląskie słowa, czy też właśnie całkowicie od podstaw napisane teksty. Z tego też powodu, kiedy Adam opowiedział mi o swoich opowiadaniach i pokazał mi je, nie miałam żadnych wątpliwości co do tego, że chcę uczestniczyć w procesie publikowania tych tekstów.

Samosiejki po krajsplesku są udaną próbą ożywienia naszych śląskich przodków, których ja nie miałam już niestety okazji i możliwości poznać. Język jest tu bardzo prawdziwy, dynamiczny, dostosowany do czasów, o których opowiada. Ale Samosiejki to nie tylko uchwycenie historii i "godki" sprzed lat. Mamy tutaj dziecięce wspomnienia, śmiech i łzy, zabawę i powagę, jawę i sen. To również - a może przede wszystkim - niebagatelni bohaterowie, którzy korzystają z tego co mają, którym czas płynie w zupełnie innym niż dziś tempie. Jest tu kobieta czytająca wojenne listy męża (który swoją drogą jest na wojnie, na którą poszedł, bo mu kazano, a nie z pobudek patriotycznych), jest młody chłopak "robiący interesy" z Żydem (gdzie dziś w Pszczynie spotkamy przedsiębiorcę z pejsami w jarmułce czy kapeluszu?), jest również staruszka odwiedzająca we śnie niebo oraz wiele innych, zagubionych w nowej - polskiej - rzeczywistości postaci. I to wszystko razem daje nam niemal magiczne, niepowtarzalne przeżycie.

Anna Lala

Dziyń za dniym...

1922

Jakby ty wasze nowe czasy tak miały wygl?ndać, jako mi sam wykłodosz, to jo niy wiym, czy chciołbych jich dożyć... - pedzioł Ymil ze Studziynic do wnuka Alojzka.

1943

Alojz pisoł z Ostfr?ntu: Jakby tak mioł wygl?ndać świat, jak n?m go maluj?m, to wolołbych tego nie dożyć.

1945

Idzie nowe, ôciec! Nowy i sprawiedliwy porz?ndek - godoł do Alojza Rufin.

1980

Tato, czas zrobić porz?ndek z t?m k?mun?m - padoł Rufinowi J?nek.

13.12.1981

Jadymy ś-nimi! Czas na nowe! - zawołoł J?nek, jak wyjyżdżoł na połedniowo szychta.

1989

- Nareście! - ôdetchnył J?nek.

- Żebyś się yno niy ździwił, synek... Ôbiecki pod kecki - ôdpedzioł Rufin.

2004

- Idzie nowe, tato - padała Zosia do J?nka.

- Dziołcha, jo ci życza, ale jo już w nic na tym świecie niy wierza, psiokrew! - przikl?n J?nek i, zrezygnowany, machnył rynk?m i poszeł robić porz?ndek kole chałpy.

2015

- Mamo, nareście bydzie sprawiedliwie - zawołoł uciesz?ny syn do Zofii.

- Oby, synku, ale jo już to kiejś słyszała... Na ôkr?ngło ty same ôbiecanki cacanki...

2023

- Mieliście recht, mamo, czas zrobić porz?ndek na świecie...

- Tego bych w?m, młodym, życzyła... Ale... - westchnyła jyno matka, ôbr?ciła sie i ruszyła kasik przed siebie.

- Kaj to idziecie, mamo?

- Po mietła. Dyć żeś godoł, że trza robić porz?ndek, pra, t?ż ida przimiyść schody przed siyni?m.

- Na świecie porz?ndek, mamo. Na świecie!

- A nasze schody, to co? Niy z tego świata? - spytała i przidała jeszcze - Zapamiyntej se, synek, że nie styknie roz posprz?ntać... Ô porz?ndek na świecie noleży sie dbać tukyj, teraz i dziyń za dniym.

Projektant okładki Adam Ryguła

Redaktor Anna Lala

Korektor Anna Lala

Korektor Maria Ryguła

Fotograf Adam Drapała

? Adam P. Salina, 2023

? Adam Ryguła, projekt okładki, 2023

? Adam Drapała, fotografie, 2023

"Samosiejki po krajsplesku" to zbiór opowiadań opartych na wspomnieniach i napisanych w języku, jakim posługiwano się na ziemi pszczyńskiej jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Niestety, tak brzmienie starej mowy, jak tradycyjny krój skromnego, acz w szczególe różnorodnego ubioru, czy też pragmatyczny styl życia wraz z upływem lat uległy nieodwracalnym zmianom. Niechaj tych kilka opowiadań będzie wyrazem szacunku wobec naszych Przodków i miłym sercu wspomnieniem przeżytych z nimi wspaniałych chwil.

ISBN 978-83-8369-054-4

Książka powstała w inteligentnym systemie wydawniczym Ridero