Scenariusze z listopada 2022 roku - Patryk Garkowski

Kup ebooka

20.19 zł
16.76 zł (17,16 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

O zbiorku

W tym oto zbiorze znajdują się następujące scenariusze filmów krótkometrażowych: 1) Challenge: jedzenie psich karm, 2) W saloniku gier, 3) Challenge: jedzenie zdeptanych bananików, 4) Małpkowe mini-zawody - poszukiwanie bananików, 5) Zakłócenie procesu sprzątania parku, 6) Zabranie jedzenia genialnej jednostce, 7) Urocza bobasowa lalka, 8) W ekskluzywnej pizzerii, 9) W sklepie obuwniczym, 10) Challenge: czyszczenie brudnych butów organizmu bandyckiego, 11) Ciężkie challenge na siłowni, 12) Straszliwy trening na ringu, 13) Kaczuszkowo! Wystrzałowo! Nieudany performance?, 14) Rzucanie patyka psinie, 15) Ludzkie, pojękujące schody, 16) Popielniczka ludzka, 17) Ludzki podnóżek, 18) Boy hotelowy, fajowy, 19) Młody obywatel nie może zapalić ani jednego papierosa przez 24H (jest uzależniony), 20) Chodzę z rozpostartą białą parasolką, mimo że nie pada deszcz, 21) Eskapada do niebezpiecznego parku trampolinowego.

Zawarte w książeczce wspaniałe scenariusze opierają się na koncepcie interakcji: bohatera pozytywnego z negatywnym. Oto zły młody człowiek płci męskiej niezwykle często dręczy, poniża, upokarza, wyśmiewa dobrego, starszego Pana (rola aktorska Pana jest przeznaczona wyłącznie dla mnie - Patryka Daniela Garkowskiego). Bezbrzeżnie interesująca postać sadystycznego, statycznego Łobuza pojawia się tutaj we wszystkich scenariuszach.

Scenariusze ja napisałem tak, ażeby aktor odgrywający rolę Łobuza nie musiał wcale pokazywać swej twarzy. Zważyć należy, iż niektórzy młodzi ludzie, choć zainteresowani uprawianiem aktorstwa, nie życzą sobie demonstrowania buzi własnych na filmach, w których występują. Stanowi to zresztą nader ciekawe zjawisko psychologiczne. Niektóre organizmy mogą obawiać się wyśmiania, wyszydzenia przez widzów, krytyki czy odrzucenia. Doprawdy różne mogą być przyczyny powyższego stanu rzeczy.

Występowanie przez chłopców w filmach krótkometrażowych okazuje się być bardzo pozytywne pedagogicznie. Choćby młody aktor ucząc się roli, może polepszyć swą pamięć. Dodatkowo wyeliminowane może być u niego poczucie nudy, kiedy będzie miał do wykonania coś produktywnego oraz ważnego. Uprawianie aktorstwa umożliwia spełnienie marzeń osobistych, zmniejszenie agresywności czy wyładowanie pewnych przykrych nawarstwionych frustracji. To są tylko przykładowe pozytywne konsekwencje aktorstwa świadczonego przez młodocianych.

Serdecznie zapraszam do przeczytania wszystkich ujętych w zbiorku scenariuszy. Nie mogę się już doczekać, kiedy zostaną one zrealizowane w formie pięknych filmów!

Patryk Daniel Garkowski

Scenariusz filmu krótkometrażowego: W saloniku gier

Scena nr 1 (wnętrze - przed salonem gier - galeria handlowa) (Zgoda Pana na odwiedzenie saloniku gier)

Przed salonem gier, w galerii handlowej, konwersują ze sobą Łobuz (niech aktor odgrywający tę rolę będzie miał około czternaście, piętnaście, szesnaście albo siedemnaście lat) oraz Pan (rolę dorosłego Pana odegra Patryk Daniel Garkowski). Zgodnie z koncepcją filmu arogancki chłopiec wpada na okrutny pomysł, żeby zabrać Pana do salonu z grami, tam młodzieniec chce się nad ofiarą niekrótko pastwić. Negatywny, młody bohater pragnie wyładować swe frustracje po ciężkim dniu, oczekuje on, iż Pan zagra z nim w rozmaite dostępne produkty elektroniczne.

Łobuz: Ej, szmato, chodź do salonu gier. Pogramy sobie w gierki. Masz kasę?

Pan: Mam mało pieniążków, drogi chłopczyku. Hmmm, tak sobie myślę, czy twoim zdaniem taka przygoda w saloniku gier będzie miała resocjalizujący charakter, terapeutyczny, korzystny? Czy ci taka przygoda w saloniku gier niezmiernie dopomoże? Odpowiedz, bardzo proszę, kochane dziecko.

Łobuz: Aha? No wiesz, wyładuję swoje frustracje, grając, i może wówczas nie będę musiał cię pobić dotkliwie. Bo wiesz, teraz mam taką ogromną ochotę cię potraktować niczym worek treningowy! Mam ochotę cię skopać, frajerku!

Pan: Energiczny chłopczyku, w tej oto rozległej galerii handlowej znajduje się saloniczek gier. Jest on nadzwyczaj niedaleko stąd, wprost za nami się znajduje! Ponadto w tej pięknej galerii handlowej występuje wiele kamer monitorujących, czy wiesz? Te kamery by zobaczyły, jakbyś komuś próbował zrobić kuku, oj tak!

I wtedy, dostrzegając bezmyślną przemoc, aż by się te kamerki rozpłakały z żalu i ze smutku. By się złapały za głowy! Ostatecznie mogłyby się nieodwracalnie uszkodzić.

Łobuz: Cymbale, bo zaraz ja cię uszkodzę. Czy możemy już, w końcu iść do tego pieprzonego pomieszczenia?

Pan: Tak, dobrze, jeśli takie jest twoje życzenie. Dzisiaj spędzam z tobą dzionek. Z pewnością wspaniała przygoda w saloniku gier dobrze ci zrobi. W pomieszczeniu tamtejszym migoczące, cudowne ekraniki rozświetlają mroki. Bardzo jest tam klimatycznie. No, już możemy iść. Tupu, tupu, tupu - pan demonstruje na paluszkach lokomocyjną czynność.

Łobuz: Pierdolony kretynie, nie wytrzymam z tobą, przysięgam... Chętnie bym cię popchnął z całej siły na jakiś automat.

Scena nr 2 (wnętrze - w salonie gier) (Chłopiec i jego starszy kompan grają w dostępne gry)

Po uiszczeniu drobnej opłaty za wejście rozpoczyna się granie w gierki. Łobuz wybiera, która maszyna najpierw zajmie czas jemu oraz nieszczęśliwemu Panu (łącznie mają być użyte minimum cztery urządzenia growe, choćby trzy mogą umożliwiać grę w dwie osoby, a jedna maszyna przeznaczona ma prawo być tylko dla jednej persony). Jeśli aktor świadczący rolę Łobuza nie chce pokazywać własnej twarzy, to wówczas niech chociaż nagrywa swoją grającą kończynę górną.

Podczas interakcji z każdą grą Łobuz musi Pana obrażać, wyzywać, musi koniecznie krytykować grę Pana, wyśmiewać zdolności starszego mężczyzny. Jednakże w salonie growym nie można pluć. W grach multiplayer Łobuz musi się starać wygrać, zaś kiedy zwycięża, to pokazuje po sobie zadowolenie, arogancję, jednocześnie poniżając rywala w wielkim stopniu.

Na koniec filmu, gdy już zagrano w odpowiednie gry, Łobuz podsumowuje przygodę w saloniku - krótko i agresywnie, godząc słownie w marną ofiarę. Dopiero po refleksji finalnej nagrywanie filmiku dobiega końca.

Scenariusz filmu krótkometrażowego: Challenge: jedzenie zdeptanych bananików

Przygotowanych zostało kilka bananów (trzy, a maksymalnie cztery te owoce). Zatem umyto już je, a także obrano. Łobuz, odgrywany przez chętnego chłopca w wieku około szesnastu, siedemnastu lub osiemnastu lat, trzyma banany w prawej dłoni. Rozmawia on z Panem (rolę starszego mężczyzny wykonuje Patryk Daniel Garkowski).

Łobuz: Słuchaj mnie teraz, ty małpo. Zaraz zdepczę banany butami. Jeśli wyjadłbyś, zlizałbyś owoce, zarówno z, spod mojego obuwia, jak i z ziemi, to dam ci za to tysiąc złotych. Hojną ofertę ci składam właśnie.

Pan: To bardzo dużo pieniążków, czy na pewno mi je ofiarujesz? Obiecujesz, drogi chłopczyku?

Łobuz: Obiecuję, no a jak - sadysta oznajmia przesadnie, natomiast widz słyszy wyraźnie, iż Łobuz kpi sobie z naiwnego, delikatnego Pana, że degradujący zamierza oszukać cudaczne indywiduum.

Pan: Zatem obdarzam cię zaufaniem - oznajmia dostojnie, górnolotnie naiwny człowiek - no i przynajmniej cenny pokarm się nie zmarnuje, nie można marnować jedzenia, prawda, kochane dziecko?

Łobuz: Nie praw mi tu morałów, nędzny edukatorze. Czyli jesteś gotowy do wykonania challengu?

Pan: Tak. Ja spróbuję podołać temu ciężkiemu wyzwaniu. Bardzo chciałbym zarobić tysiąc złotych.

Łobuz: Widać, jaki jesteś łasy na pieniądze - oznajmia negatywny bohater, po czym rzuca banany na ziemię i depcze je za pomocą obydwu swoich brudnych butów. Za moment powstaje obrzydliwa papka. Młodzieniec co chwila doprawia posiłek obfitym pluciem - nie pluje raz, lecz wiele razy w jedzenie przygotowywane.

Łobuz: Żryj, kundlu! Zlizuj!

Przybrawszy odpowiednią pozycję, Pan rozpoczyna konsumpcję. Ale chłopak specjalnie zagradza drogę do jedzenia leżącego na ziemi własnymi butami - stoi po prostu na kawałkach bananów. Sumienny Pan zaczyna od zlizywania bananów bezpośrednio z i spod butów chłopięcych. Czyni to w sposób uniżony, jak posłuszny piesek. Tymczasem Łobuz rusza butami, podstawia je pod buzię karmionemu, lekko obraca obuwiem, ukazuje podeszwy wykonującemu challenge. Wstrętny okrutnik nie ma także oporów, by wspominać o zalegających gdzieś na butach resztkach, może choćby powiedzieć rozkazująco: Tu jeszcze zliż, Tutaj zapomniałeś wylizać albo Tu jeszcze ci zostało trochę pysznego jedzonka, piesku.

Łobuz: I jak, smakuje ci? Twoim zdaniem pyszotka?

Pan: Fuj, fuj, ble, ble! Nie smakuje mi, nie, nie. Wiesz, to doprawdy okropna degustacja, mój chłopcze. Ale przynajmniej tysiąc złotych sobie zarobię. Czyż nieprawda?

Łobuz: Po prostu kontynuuj konsumpcję - i rozpoczyna się druga runda przeokrutnej degradacji.

Po kilku minutach Łobuz wydaje polecenie, przynoszące ulgę poniżonemu organizmowi:

Łobuz: Dosyć, wystarczy.

Pan: O, dziękuję za tę łaskawość. Teraz bardzo cię proszę, daj mi tysiąc złotych, na tyle byliśmy umówieni, pamiętasz?

Łobuz: Ty serio sądziłeś, że ja bym ci dał pieniądze? Śmieszny jesteś. Jesteś najgorszym śmieciem! Tfu - oto agresywny złoczyńca pluje na biednego pana.