Sharenting a seksualizacja dzieci i młodzieży - Dominika Bartoszak

Kup ebooka

69.00 zł
55.20 zł (69,00 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Projekt okładki i stron tytułowych Anna Kulikowska

Ilustracja na okładce Maya Ish-Shalom

Opublikowano za zgodą autorki i tygodnika "The New Yorker". Cover image by Maya Ish-Shalom published with permission of author and permission from "The New Yorker".

Redaktor prowadząca Agata Kołacz

Produkcja Anna Badura

Skład wersji elektronicznej na zlecenie Wydawnictwo Naukowe PWN S.A.: Michał Latusek

Wydawca Aleksandra Małek

Recenzent dr Konrad Ciesiołkiewicz

Książka, którą nabyłeś, jest dziełem twórcy i wydawcy. Prosimy, abyś przestrzegał praw, jakie im przysługują. Jej zawartość możesz udostępnić nieodpłatnie osobom bliskim lub osobiście znanym. Ale nie publikuj jej w internecie. Jeśli cytujesz jej fragmenty, nie zmieniaj ich treści i koniecznie zaznacz, czyje to dzieło. A kopiując jej część, rób to jedynie na użytek osobisty.

Szanujmy cudzą własność i prawo.

Więcej na www.legalnakultura.pl

Polska Izba Książki

Copyright ? by Wydawnictwo Naukowe PWN SA

Warszawa 2026

ISBN: 978-83-01-25021-8 DOI: https://doi.org/10.53271/2026.010

eBook został przygotowany na podstawie wydania papierowego z 2026 r. (Wydanie I)

Warszawa 2026

Wydawnictwo Naukowe PWN SA

02-460 Warszawa, ul. Gottlieba Daimlera 2

tel. 2269 54 321; faks 22 69 54 228

infolinia 801 33 33 88

e-mail: [email protected]; [email protected], www.pwn.pl

Wstęp

Dynamiczny rozwój mediów społecznościowych sprawił, że dzielenie się swoim życiem w sieci stało się powszechnym zjawiskiem. Z czasem coraz większą popularność zaczęła zdobywać praktyka publikowania treści dotyczących dzieci, która obecnie przybrała skalę globalną (Elvestad i in., 2021; Jorge i in., 2022; Otero, 2017). Jej początki można odnaleźć w nurcie blogów parentingowych, które miały charakter edukacyjny, a następnie zaczęły być wykorzystywane również w celach komercyjnych. Obecnie dzielenie się życiem i wizerunkiem dzieci w przestrzeni internetowej określane jest mianem sharentingu. Profile w mediach społecznościowych pełnią funkcję swoistych "współczesnych albumów dziecięcych" (modern-day baby books), w których rodzice dokumentują codzienne życie i rozwój potomstwa (Kumar i Schoenebeck, 2015).

Skala tej praktyki stale rośnie, a w publikacjach w mediach społecznościowych pojawiają się coraz młodsze dzieci. Wiele dzieci ma cyfrowy ślad jeszcze przed narodzinami - pierwsze zdjęcia USG bywają publikowane na portalach społecznościowych już w trakcie ciąży, a cyfrowe ślady dzieci zaczynają się kształtować na długo przed pierwszymi krokami i mogą towarzyszyć im aż do dorosłości (Keith i Steinberg, 2017).

To sprawia, że coraz wyraźniej rysuje się potrzeba podejmowania działań edukacyjnych uświadamiających rzeczywiste konsekwencje sharentingu, zwłaszcza w kontekście potencjalnego krzywdzenia dzieci. Wraz z upowszechnianiem się praktyki udostępniania treści dotyczących dzieci w przestrzeni cyfrowej pojawiają się istotne wątpliwości związane z ograniczeniem ich prawa do prywatności. Coraz częściej dzieci stają się również elementem przedsięwzięć medialnych - zarówno jako samodzielni twórcy treści i tzw. influencerzy, jak i poprzez uczestnictwo w działalności influencerskiej prowadzonej przez rodziców. Zjawisko to rodzi pytania dotyczące zakresu przysługujących im praw, mechanizmów prawnej ochrony prywatności oraz zasad dystrybucji dochodów uzyskiwanych dzięki wykorzystaniu ich wizerunku.

Zjawisko sharentingu jest szczególnie rozpowszechnione w Stanach Zjednoczonych oraz Kanadzie, podczas gdy w Europie Zachodniej występuje relatywnie rzadziej. Wyniki badań wskazują ponadto, że bardziej ryzykowne formy tej praktyki częściej obserwowane są w USA niż w państwach europejskich (Bezáková i in., 2021).

Niemniej rosnąca powszechność zjawiska nie pozostaje bez znaczenia dla Polski - w ostatnich latach obserwuje się jego wyraźne nasilenie. Z pierwszego krajowego raportu dotyczącego udostępniania wizerunku dzieci w internecie, przygotowanego na zlecenie Clue PR (Bierca i Wysocka-Świtała, 2019), wynika, że 40% rodziców publikuje zdjęcia i nagrania dokumentujące życie swoich dzieci, przy czym przeciętnie każdy z nich zamieszcza około 72 takich materiałów rocznie. Dane te potwierdzają, że sharenting staje się powszechną praktyką również w polskim społeczeństwie, co uzasadnia potrzebę pogłębionej refleksji nad jego konsekwencjami społecznymi, prawnymi i etycznymi.

Publikacja poświęcona jest psychologicznym aspektom sharentingu, ukazując jego uwarunkowania oraz potencjalne trajektorie rozwojowe kształtowane pod wpływem tej praktyki, w tym jej związek z procesami seksualizacji dziecka oraz ryzykiem nadużyć o charakterze seksualnym. Równocześnie analizowane są prawne oraz społeczno-kulturowe konteksty omawianego zjawiska, ze szczególnym uwzględnieniem czynników sprzyjających jego upowszechnieniu oraz możliwych rozwiązań regulacyjnych mających na celu ochronę prywatności najmłodszych.

Celem książki jest przedstawienie interdyscyplinarnej, pogłębionej analizy zjawiska sharentingu oraz podkreślenie znaczenia konsekwencji wynikających z praktyk cyfrowego udostępniania treści dotyczących dzieci dla ich funkcjonowania, ukierunkowanych na wsparcie specjalistów reprezentujących przede wszystkim psychologię, ale także pedagogikę, socjologię, komunikację medialną oraz prawo. Adresatami opracowania są również rodzice poszukujący świadomych i odpowiedzialnych strategii zarządzania własną obecnością oraz obecnością swoich dzieci w mediach społecznościowych. Istotnym elementem tekstu są ponadto praktyczne rekomendacje i refleksje, które mogą być podstawą do formułowania odpowiedzialnych decyzji w obszarze cyfrowego rodzicielstwa, wspierając rozwój świadomej i etycznej postawy wobec publikowania treści odnoszących się do dzieci w środowisku cyfrowym.

Rozdział 1Sharenting - charakterystyka zjawiska

Latem 2022 roku w Stanach Zjednoczonych szerokim echem odbiła się sprawa konta @wren.eleanor na platformie TikTok, prowadzonego przez influencerkę Jacquelyn. W większości publikowanych nagrań występowała jej wówczas dwuletnia córka Wren. Konto w szczycie popularności posiadało 17 mln obserwatorów. Materiały przedstawiające dziewczynkę podczas codziennych aktywności, takich jak jazda na rowerze, spożywanie przekąsek czy zabawa w domu, gromadziły miliony wyświetleń, lecz z czasem zaczęły wzbudzać poważne kontrowersje (Hanawalt, 2024) - por. rycina 1.

Analizy użytkowników serwisu ujawniły niepokojącą tendencję: obce osoby masowo zapisywały wybrane nagrania, a w komentarzach pojawiały się treści o charakterze seksualizującym dziecko (np. "One zawsze są ślicznotkami", "Zawsze chodzi o blondynki", "Ona wie, co robi LOL").

Rycina 1. Materiały z konta @wren.eleanor na platformie TikTok

Źródło: therecenttimes.com, TikTok.

Charakterystyczną cechą najczęściej zapisywanych materiałów było to, że mogły być one odbierane w kategoriach seksualnych (np. nagrania przedstawiające dziewczynkę jedzącą podłużne produkty spożywcze, takie jak parówka czy ogórek). Jednocześnie powadzenie konta, opartego na współpracy z międzynarodowymi markami odzieżowymi oraz systemie płatnych partnerstw, stało się głównym źródłem utrzymania dla samotnie wychowującej Wren Jacquelyn (Hanawalt, 2024).

Sprawa ta unaoczniła wiele istotnych problemów związanych z obecnością dzieci w przestrzeni cyfrowej. Przede wszystkim stała się symbolem globalnej dyskusji o granicach dokumentowania życia małoletnich w internecie oraz konieczności ochrony ich prywatności i bezpieczeństwa przed wszelkimi formami nadużyć.

Analogiczne zjawiska (choć wciąż przyjmujące mniejszą skalę) obserwowane są również w Polsce - za precedensowe w tym kontekście należy uznać orzeczenie skazujące ojca na trzy miesiące prac społecznych za rozpowszechnienie w serwisie Facebook fotografii nagiego syna (Grabalska i Wielki, 2022). Choć sprawa ta miała charakter jednostkowy, dowiodła, że praktyki tego rodzaju mogą prowadzić nie tylko do nadużyć natury etycznej, lecz także bezpośrednio stanowić naruszenie norm prawnych, skutkujące poniesieniem odpowiedzialności prawnej. Przykłady tego rodzaju, występujące w różnych krajach, wskazują, iż zjawisko ma charakter globalny i wymaga wielopłaszczyznowej, interdyscyplinarnej analizy (Karimi, 2024).

Aktywność rodziców w przestrzeni cyfrowej, polegająca na upublicznianiu wizerunku dziecka oraz informacji o nim w literaturze przedmiotu określana jest terminem sharenting. Pojęcie to wywodzi się z języka angielskiego i powstało jako połączenie słów share (dzielić się, udostępniać) oraz parenting (rodzicielstwo). Zgodnie z definicją zawartą w Collins Dictionary (2023) oznacza ono "nawykowe korzystanie z mediów społecznościowych do udostępniania informacji, zdjęć itp. dotyczących dzieci". W polskojęzycznej literaturze naukowej nie ustalono dotychczas pełnoprawnego odpowiednika, dlatego powszechnie stosuje się zapożyczenie w oryginalnej formie sharenting. Warto jednak zaznaczyć, iż w niektórych publikacjach pojawia się również termin sharenthood (por. Plunkett, 2019), niemniej nie zyskał on szerszej akceptacji, to pojęcie sharenting zdecydowanie częściej funkcjonuje zarówno w dyskursie akademickim, jak i w języku potocznym.

W literaturze naukowej jedną z najbardziej wpływowych definicji zaproponowała Stacey Steinberg (b.d.): "Sharenting definiuję jako zachowanie rodziców, którzy dzielą się informacjami o swoich dzieciach poza kręgiem rodzinnym: publikują zdjęcia w mediach społecznościowych, piszą posty na blogu o swoich dzieciach, wysyłają filmy za pośrednictwem platform komunikacyjnych, takich jak WhatsApp itp.".

Autorka wprowadza wyraźne rozróżnienie pomiędzy dzieleniem się informacjami o dziecku w obrębie kręgu rodzinnego a ich upublicznianiem poza nim. Za sharenting uznaje ona wyłącznie tę drugą sytuację. Jednocześnie badania wykazały, że obecność dzieci w mediach społecznościowych wynika nie tylko z praktyk udostępniania treści przez samych rodziców, lecz również aktywności osób spoza rodziny nuklearnej, które publikują (lub udostępniają) informacje o dziecku szerszym kręgom osób (Cino i Dalledonne Vandini, 2020; Kumar i Schoenebeck, 2015).

Pokazuje to, że sam termin sharenting (podobnie jak zjawisko, które opisuje) nie ma jednoznacznej definicji, a jego granice trudno określić w ścisły sposób. Zjawisko to można zatem usytuować na kontinuum praktyk rodzicielskich w przestrzeni cyfrowej, uwzględniając kilka podstawowych charakterystyk:

- osoba dokonująca sharentingu - najczęściej rodzic lub opiekun prawny, ale także inni członkowie rodziny lub osoby spoza rodziny (np. nauczyciele);

- działanie (aktywność sharentingowa w wymiarze ilościowym) - od pojedynczego zdjęcia po systematyczne prowadzenie profilu opartego na życiu dziecka;

- treść - zakres informacji o dziecku, od neutralnych (np. zdjęcia grupowe) po intymne i potencjalnie kompromitujące;

- podmiot - jedno dziecko, rodzeństwo, cała rodzina, dzieci spoza rodziny;

- miejsce publikacji - prywatne komunikatory, zamknięte grupy, ogólnodostępne portale społecznościowe czy komercyjne kanały influencerów.

Takie ujęcie pozwala postrzegać sharenting jako zjawisko wielowymiarowe i zróżnicowane, a nie jednolitą praktykę (Lendvai, 2024).

Niektórzy autorzy dokonują rozróżnienia na "neutralny" sharenting i szkodliwy oversharenting (Klucarova i Hasford, 2021; Serçemeli, 2020). Zachowanie określane mianem oversharentingu rozumiane jest wówczas jako udostępnianie w mediach społecznościowych nadmiernej liczby osobistych szczegółów, zdjęć i informacji dotyczących dziecka, które z biegiem czasu mogą stać się dla niego źródłem wstydu i dyskomfortu (Clark i in., 2015). To właśnie tej drugiej formie przypisywany jest bardziej pejoratywny wydźwięk. W rzeczywistości jednak zarówno "zwykłe", jak i "nadmierne" udostępnianie informacji o dziecku niesie ze sobą potencjalne ryzyko - począwszy od naruszenia prywatności, poprzez zagrożenia związane z bezpieczeństwem cyfrowym, aż po długofalowe skutki emocjonalne dla samego dziecka.

Badania prowadzone w wielu krajach - m.in. w Turcji, Wielkiej Brytanii, Polsce, Iranie, Hiszpanii, Estonii, Niemczech, Norwegii, Czechach i Malezji - potwierdzają, że publikowanie treści o dzieciach w internecie stanowi dziś powszechną praktykę rodzicielską (por. Bierca i Wysocka-Świtała, 2019; Blum-Ross i Livingstone, 2017; Elvestad i in., 2021; Esfandiari i Yao, 2023; Jorge i in., 2022; Kamarudin i in., 2024; Kilic i in., 2023; Kopecký i in., 2020; Kutscher i Bouillon, 2018; Lipu i Siibak, 2019; Maraşli i in., 2016; Nominet, 2018; Otero, 2017; Security.org, 2025). Najczęściej aktywność tę podejmują matki (Brosch, 2016; Kumar i Schoenebeck, 2015; Lazard, 2022; Maraşli i in., 2016). Udział ojców w praktykach sharentingu oraz ich style cyfrowego rodzicielstwa, choć charakteryzują się pewną specyfiką i - jak wskazuje literatura - mają zazwyczaj mniejsze natężenie, pozostają jednak stosunkowo słabo opisane (Ammari i Schoenebeck, 2015; Duggan i in., 2015; Jomhari i in., 2009).

Dzielenie się treściami dotyczącymi dzieci stanowi powszechną praktykę, przez część badaczy uznawaną wręcz za nieodzowny element współczesnego rodzicielstwa, a tym samym dorastania (Erişir i Erişir, 2018; Siibak i Tracks, 2019). Analizy prowadzone w Europie i na świecie wskazują, że odsetek rodziców angażujących się w praktykę sharentingu mieści się w przedziale od 42% do 98%, a około 23% dzieci rodziców aktywnych w sieci ma cyfrowy ślad już przed narodzinami (por. Bartholomew i in., 2012; Brosch, 2016; Ofcom, 2017; Conti i in., 2024; Cino i Wartella, 2021; Security.org, 2025). Wraz z rosnącą popularnością i społeczną akceptacją tego zjawiska coraz częściej podkreśla się jednak również zagrożenia, jakie mogą się z nim wiązać. Około połowy rodziców deklaruje obawy dotyczące takiego ryzyka, jak wykorzystanie zwykłych zdjęć jako materiałów przedstawiających wykorzystywanie seksualne dzieci (child sexual abuse materials), gromadzenie danych przez podmioty komercyjne, tzw. digital kidnapping czy cyberprzemoc. Jednocześnie jedynie niewielki odsetek rodziców uważa, że to dzieci powinny samodzielnie decydować o swojej obecności w przestrzeni cyfrowej (Cino i Wartella, 2021). Istnienie tego rodzaju sprzeczności można odnieść do zjawiska określanego w literaturze jako "paradoks prywatności i otwartości" (Chalklen i Anderson, 2017), polegającego na współistnieniu obaw przed zagrożeniami z jednoczesnym podtrzymywaniem praktyk udostępniania treści. Występowanie takiej prawidłowości potwierdza np. badanie Serhata K?l?ça i współpracowników (2024) przeprowadzone wśród matek, które pokazało, że świadomość zagrożeń nie zawsze ogranicza praktyki naruszania prywatności. Aż 70% respondentek przyznało, że choć raz opublikowało nagie zdjęcia dziecka, a połowa publikowanych przez nie materiałów zawierała dane osobowe.

Strategie ochrony prywatności stosuje jedynie mniejszość rodziców, a podejmowane działania najczęściej ograniczają się do korzystania z ustawień prywatności dostępnych w serwisach społecznościowych. Nie można jednak jednoznacznie stwierdzić, że nadrzędnym celem tych praktyk jest ochrona dziecka. Badania wskazują, że ojcowie częściej niż matki deklarują obawy dotyczące prywatności publikowanych treści, co może wynikać z ich relatywnie niższych kompetencji cyfrowych, w tym w obszarze zarządzania ustawieniami bezpieczeństwa (Livingstone i in., 2018).

Kluczowym elementem sprzyjającym praktykom ochronnym wdrażanym przez rodziców okazuje się natomiast uznawanie przez nich sprawczości własnego dziecka (agency), które wiąże się z częstszym pytaniem o zgodę oraz podejmowaniem dodatkowych działań, takich jak usuwanie wcześniej opublikowanych treści (post-scrubbing). Również korzystanie z alternatywnych form dzielenia się materiałami (np. aplikacji umożliwiających prywatne udostępnianie zdjęć ograniczonej grupie odbiorców) częściej występuje wśród rodziców respektujących podmiotowość dziecka (Cino i Wartella, 2021).

Raport Security.org (2024) z udziałem tysiąca rodziców i nastolatków z USA pokazał, że zdecydowana większość - przeszło 80% - używa w publikacjach prawdziwych imion swoich pociech, natomiast tylko niespełna 25% pyta dzieci o zgodę na publikację. Co więcej, niemal 30% nigdy nie konsultuje swoich działań z dzieckiem, a około 25% korzysta z ustawień publicznych, co czyni posty dostępnymi dla szerokiej publiczności. Dodatkowe ryzyko wynika z faktu, że 80% rodziców ma w gronie znajomych osoby, których nie zna osobiście.

Również analiza Marii Conti i współpracowników (2024), obejmująca 228 rodziców (82% matek, 18% ojców), pokazała, że 75% z nich publikuje treści dotyczące dzieci, a jedynie 25% powstrzymuje się od tego typu działań. Osoby aktywnie udostępniające częściej pracują w niepełnym wymiarze czasu, mają niższe wykształcenie i większe grono odbiorców w mediach społecznościowych. Szczególnie wyróżniają się młodsi rodzice - poniżej 35. roku życia - oraz ci, którzy zaczynają publikować wizerunek dziecka już w pierwszych sześciu miesiącach jego życia. Najczęściej wykorzystywane platformy to WhatsApp (63%), Facebook (46%) i Instagram (45%).

Na tle tych danych spójnie rysują się wyniki przedstawione w raporcie Parents, Privacy & Technology Use autorstwa Family Online Safety Institute (2015). Dokument ten wskazuje, że choć 67% rodziców deklaruje obawy związane z prywatnością, to niemal co piąty przyznaje się do publikowania treści, które mogłyby zostać uznane przez dziecko za zawstydzające. Jedynie 36% respondentów korzysta z narzędzi kontroli rodzicielskiej, natomiast opinie dotyczące bilansu zysków i strat pozostają podzielone - niemal połowa badanych uważa, że negatywne konsekwencje przeważają nad korzyściami.

W Polsce badania potwierdzają te tendencje. Raport Sharenting po polsku (Bierca i Wysocka-Świtała, 2019) wykazał, że niemal połowa rodziców regularnie publikuje zdjęcia i nagrania swoich dzieci, a ponad 80% postrzega to działanie pozytywnie lub neutralnie. Główne motywacje to duma z osiągnięć dziecka, chęć archiwizacji wspomnień oraz potrzeba utrzymywania więzi społecznych. Jednocześnie większość rodziców jest świadoma zagrożeń, choć tylko część ogranicza publikacje zawierające dane osobowe czy lokalizację dziecka.

Badanie EU Kids Online (Pyżalski i in., 2019) pokazało jednak, że z perspektywy dzieci publikacje rodziców bywają źródłem dyskomfortu - niemal 10% młodych internautów przyznało, że rodzice zamieszczali treści bez pytania o zgodę, a część z nich musiała prosić o usunięcie postów. Skutki takich działań mogą być dotkliwe: dzieci narażone na sharenting bez zgody częściej deklarowały zdenerwowanie, a także doświadczały nieprzyjemnych komentarzy i cyberprzemocy.

Podobne wnioski płyną z analiz mniejszych prób w Polsce. Anna Brosch (2016) pokazała, że zdjęcia dzieci stanowiły średnio trzy czwarte wszystkich treści publikowanych przez rodziców na Facebooku, a znaczna część postów zawierała dane identyfikujące, pojawiały się również fotografie prezentujące nagość. Co więcej, tylko niewielki odsetek rodziców wprowadził dodatkowe ograniczenia w ustawieniach prywatności.

Z perspektywy przedstawionych analiz sharenting jawi się jako praktyka szeroko rozpowszechniona, szczególnie wśród matek i rodziców młodszych, aktywnych w mediach społecznościowych. Jednocześnie utrzymuje się znaczący rozdźwięk między świadomością zagrożeń a faktycznymi działaniami. Dzieci, choć coraz bardziej świadome swojej obecności w przestrzeni cyfrowej, często nie mają wpływu na sposób, w jaki są w niej reprezentowane.

Podczas gdy wcześniej przywołane opracowania pozwalają uchwycić skalę oraz uwarunkowania analizowanego zjawiska, kolejnym istotnym obszarem badawczym pozostaje charakter samych treści - ich tematyka, stopień wrażliwości oraz potencjalna kontrowersyjność. Zestawienie wyników dotychczasowych badań (AVG, 2010; Bare, 2020; Brosch, 2016; Davidson-Wall, 2018; Davis, 2015; Family Online Safety Institute, 2015; Kopecký i in., 2020; Kumar i Schoenebeck, 2015; Walrave i in., 2003a, b) pozwala na pogłębione określenie zarówno typów treści najczęściej udostępnianych przez rodziców, jak i charakterystycznych cech, które im towarzyszą - por. tabela 1.

Tabela 1. Rodzaje i cechy treści publikowanych przez rodziców

Główne ustalenia

Rodzaje treści

Na fotografiach przedstawiane są dzieci od okresu niemowlęcego po adolescencję, przy czym dwukrotnie częściej pojawia się grupa dzieci we wczesnym okresie rozwojowym - od niemowlęctwa po wiek przedszkolny

Najczęściej: zdjęcia wykonywane amatorsko - ważnych momentów z życia dziecka, fotografie z rodziną lub przyjaciółmi, aktywności wykonywane wspólnie z dzieckiem oraz zdjęcia, które rodzice uznają za urocze bądź zabawne

Rzadziej: zdjęcia ukazujące problemy zdrowotne dziecka, dziecko doświadczające negatywnych emocji (dystresu) czy inne potencjalnie wrażliwe treści

Zdjęcia niewłaściwe/kompromitujące: większość rodziców udostępniała przynajmniej jedno takie zdjęcie i odnotowała ich występowanie w postach innych rodziców

Zakres ujawnianych informacji osobowych

Najczęściej zdjęcia umożliwiają identyfikację dziecka (widoczna twarz)

Ok. 20% zdjęć pozwala na ustalenie tożsamości mimo częściowego zakrycia

W większości przypadków rodzic używa prawdziwego imienia dziecka

Zakres ujawnianych informacji osobowych

Do najczęściej ujawnianych informacji osobowych należą: imię, data urodzenia (szczególnie w pierwszym miesiącu życia), miejsce zamieszkania dziecka

Stosowane strategie ochronne: fotografowanie dziecka odwróconego od obiektywu, pseudonimy, inicjały, ograniczanie zasięgu postów, prywatne grupy, komunikatory

Źródło: opracowanie własne na podstawie: AVG, 2010; Bare, 2020; Brosch, 2016; Davidson-Wall, 2018; Davis, 2015; Family Online Safety Institute, 2015; Kopecký i in., 2020; Kumar i Schoenebeck, 2015; Walrave i in., 2003a, b.

Na podstawie analizy materiałów publikowanych w mediach społecznościowych przeprowadzonej przez Christiana Bare'a (2020) można z kolei przedstawić kontinuum ukazujące zróżnicowanie rodzajów treści, ujawnianych informacji osobowych oraz cech obrazu ze względu na poziom ryzyka nadużyć - od treści neutralnych, wiążących się jedynie z minimalnym zagrożeniem niewłaściwego wykorzystania wizerunku dziecka, po materiały obarczone najwyższym stopniem ryzyka (por. rycina 2). Należy jednak podkreślić, że redukcja ryzyka nie oznacza jego całkowitej eliminacji.

1.1. Motywacje rodziców do publikowania treści o dzieciach

Motywacje rodziców do publikowania treści w mediach społecznościowych są wielowymiarowe i mogą wynikać z różnych potrzeb. W niektórych przypadkach sharenting jest ściśle związany z percepcją siebie jako rodzica i stanowi sposób na podkreślenie własnych kompetencji wychowawczych oraz budowanie pozytywnego obrazu siebie w roli rodzica. Może również służyć wzmacnianiu własnej wartości oraz być narzędziem świadomej autoprezentacji w przestrzeni cyfrowej (Donovan, 2020; Holiday i in., 2022; Ní Bhroin i in., 2022; Kumar i Schoenebeck, 2015; Verswijvel i in., 2019).

Rycina 2. Kontinuum treści publikowanych przez rodziców w mediach społecznościowych

Źródło: opracowanie własne na podstawie: Bare, 2020.

Z drugiej strony, motywacje rodziców mają charakter relacyjny i koncentrują się na podtrzymywaniu więzi społecznych i poszukiwaniu wsparcia wśród innych użytkowników mediów społecznościowych, w tym członków rodziny oraz znajomych. Udostępnianie treści dotyczących dzieci może być również formą utrzymywania kontaktu z bliskimi, szczególnie w sytuacjach, gdy fizyczna odległość ogranicza tradycyjne interakcje społeczne (Cheung i in., 2015; Gibbs i in., 2006; Kumar i Schoenebeck, 2015; Verswijvel i in., 2019).

Publikowanie treści z wizerunkiem dziecka może także przybrać wymiar komercyjny. Dzieje się tak, gdy rodzice wykorzystują sharenting jako narzędzie zarobkowania, np. poprzez współpracę z markami i promocję produktów lub usług. W ramach komercyjnego sharentingu treści rodzinne są nie tylko formą dzielenia się codziennym życiem, lecz także elementem strategii marketingowej, ukierunkowanej na monetyzację obecności w mediach społecznościowych (Plunkett, 2019).

Analizując motywacje rodziców do angażowania się w sharenting, należy uwzględnić mechanizmy wyjaśniane w teoriach komunikacji i psychologii społecznej (Praveen i Dharani, 2025). Oprócz wspomnianych czynników indywidualnych (np. potrzeba autoprezentacji, poszukiwanie wsparcia) czy społecznych (np. presja otoczenia, oczekiwania kulturowe) istotne są także procesy interpretowania i internalizowania wzorców dostarczanych przez media społecznościowe. To one w dalszej perspektywie wpływają zarówno na powody podejmowania takich działań, jak i na sposób ich realizacji.

Teoria porównań społecznych Leona Festingera (1954) zakłada, że jednostki oceniają siebie poprzez odniesienie do innych osób. W przypadku rodziców - a szczególnie matek - porównania te dotyczą przede wszystkim kompetencji wychowawczych. Media społecznościowe dostarczają jednak specyficznych, często zniekształconych wzorców, które trudno przełożyć na realne doświadczenia. Obraz macierzyństwa kreowany online jest zazwyczaj idealizowany - pozbawiony trudów, zmęczenia czy codziennych wyzwań, co u odbiorczyń takich treści może budzić poczucie "bycia niewystarczającą" czy "nie dość dobrą". W konsekwencji wpływa to negatywnie na dobrostan psychiczny matek, prowadząc do obniżenia samooceny, wzrostu poczucia winy czy pogorszenia nastroju (Ranzini i in., 2020). W tym ujęciu sharenting, pełniąc funkcję autoprezentacji, ustanawia nieosiągalne standardy i działa jako źródło porównań społecznych. Może on wzmacniać tożsamość rodzicielską autorów publikowanych treści, a jednocześnie podważać ją u odbiorców, zwłaszcza odbiorczyń, konfrontujących własne doświadczenia z idealizowanymi obrazami rodzicielstwa.

Z kolei teoria kultywacji George'a Gerbnera (1998) wyjaśnia, w jaki sposób długotrwałe obcowanie z przekazami medialnymi kształtuje postrzeganie rzeczywistości społecznej. Rodzice, obserwując w mediach społecznościowych obrazy "idealnego rodzicielstwa", zaczynają postrzegać je jako obowiązujący standard, który powinien wyznaczać ich własne działania wychowawcze. W rezultacie dochodzi do internalizacji norm i wzorców często dalekich od realnego doświadczenia. To, co w istocie stanowi efekt selekcji, stylizacji bądź procesów komercjalizacji treści, zostaje przez część rodziców potraktowane jako wzorzec, który należy naśladować i realizować.

Odwołanie do obu teorii unaocznia, że sharenting oprócz funkcji komunikacyjnej, archiwizacyjnej czy wspierającej pełni także rolę narzędzia autoprezentacji oraz jest sposobem negocjowania i kształtowania własnej tożsamości rodzicielskiej - w procesie, którego rodzice często nie są w pełni świadomi.

Proces negocjowania tożsamości rodzicielskiej rozpoczyna się nierzadko już w okresie ciąży i utrzymuje wysoką intensywność aż do momentu rozpoczęcia przez dziecko edukacji szkolnej (Bartholomew i in., 2012). W tym czasie rodzice nie tylko rejestrują kolejne etapy rozwoju dziecka i celebrują jego sukcesy, lecz także dzielą się refleksjami nad codziennymi wyzwaniami wychowawczymi oraz relacjami w obrębie rodziny. Sharenting staje się tym samym integralnym elementem budowania i podtrzymywania tożsamości rodzicielskiej. Publikowane w sieci treści generują określone reakcje - zarówno ze strony samych dzieci, jak i krewnych czy znajomych (a nawet osób obcych), co oddziałuje na samopoczucie rodziców oraz na relacje wewnątrz rodziny. Ponieważ rodzina stanowi system, w którym jednostki wzajemnie na siebie wpływają i pozostają w relacjach z szerszym otoczeniem, sharenting jawi się jako proces nierozdzielnie osadzony w kontekście społecznym i środowiskowym (Bartholomew i in., 2012; Bronfenbrenner i Morris, 2006).