I. Wprowadzenie
"Nie ma zadowalającej wszystkich definicji sztuki i, jak twierdzą niektórzy, być nie może, bo sztuka ustawicznie przekracza zakreślone jej granice. Rewiduje je zarówno na bieżąco, jak również wstecz. To, co nigdy za takową uważane nie było, staje się nią dla nas dzisiaj; to, co jest dla nas sztuką dzisiaj, może nią nie być jutro, ale może nią się stać na nowo pojutrze".
Mieczysław Porębski, Sacrum i sztuka1
O dziełach sztuki
Nie istnieje określenie, które obejmowałoby wszystkie metamorfozy dzieła sztuki i odzwierciedlałoby jego niezwykłą zdolność adaptacji do zmieniających się warunków, wynikających z czasu, miejsca i kręgu kultury, w jakich funkcjonowało. Aby choć trochę rozjaśnić to zagadnienie, warto odwołać się do potocznego rozumienia tego terminu. Według niego dzieła sztuki mogą mieć konkretne zastosowania - można wskazać ich funkcje użytkowe - ale charakteryzują się czymś jeszcze. Tym "czymś" są wartości z pozoru do niczego nieprzydatne. Dzieło może być zatem wykonane z maestrią, może być piękne, może wywoływać dobry nastrój, sprawiać przyjemność, budzić emocje. W książce Sztuka cenniejsza niż złoto Jan Białostocki pisał o dziełach, że są to "przedmioty bardzo różnego rodzaju: kościoły, obrazy i relikwiarze; mozaiki, naczynia i posągi; drzeworyty, grobowce i ikony. Dziełem sztuki jest kilka kresek na karcie papieru, którymi Rembrandt, Matisse lub Picasso umieją zasugerować nam wyobrażone przez siebie postacie, wydarzenia, kształty; dziełem sztuki jest olbrzymi ołtarz zdobiący dziś wnętrze kościoła Mariackiego w Krakowie, który przez dwanaście lat rzeźbili w drzewie i malowali mistrz Wit Stwosz i jego liczni pomocnicy; dziełami sztuki są wreszcie gotyckie kościoły, wznoszone i dekorowane nieraz przez kilka pokoleń budowniczych i kamieniarzy, a których wielkość, wysokość i piękno do dziś wprawiają w zachwyt zwiedzającego"2.
Powyższe wyliczenie nie wyczerpuje bynajmniej listy tego, czym może być dzieło sztuki. Sztuka nowoczesna udowodniła, że bywa rzeczą bez specjalnej wartości albo czymś o wiele bardziej ulotnym, jak zdanie, projekt, idea. Dziełami sztuki XX i XXI wieku stały się wybrane przez artystę przedmioty, o których to on zdecydował, że mają być dziełem (pierwszy uczynił to Marcel Duchamp w 1913 roku), ale mogą to być również sytuacje, wydarzenia, spotkania, sama idea czy wreszcie odbicie w kałuży, cień albo promień słońca.
Marcel Duchamp, Koło rowerowe, 1913
Ready-made
Gotowe przedmioty występujące w roli dzieła sztuki noszą nazwę ready-made (co po angielsku oznacza "gotowy"). Marcel Duchamp pierwszy wpadł na pomysł, by wyodrębniać przedmioty z otoczenia i nadawać im status dzieł sztuki. W 1913 roku umieścił na stołku koło rowerowe - i był to pierwszy ready-made. W następnych latach wykorzystał w swoich pracach między innymi stojak na butelki, łopatę do odgarniania śniegu, szpulkę sznurka.
Poprzez ideę ready-made francuski artysta wpłynął na dzieje sztuki nowoczesnej, udowadniając, że jest ona niezależna od mistrzostwa wykonania czy piękna. Przedmioty gotowe wykorzystywali dadaiści, surrealiści, przedstawiciele pop-artu i Fluxusu. Duchamp wyróżniał kilka kategorii ready-made, na przykład odwrócone, pół ready-made albo poprawione. Wybrane przedmioty miały być zwyczajne, tanie i nie budzić żadnych skojarzeń ze sztuką.
Tym, co sprawiało, że ludzie widzieli przedmioty, sytuacje lub idee jako dzieła sztuki, były wartości artystyczne. Dzięki nim dzieło stawało się piękne, intrygujące, zwracało uwagę, poruszało emocje, nie pozwalało o sobie zapomnieć. Ale przemiany, jakie się dokonywały od XIX wieku, pokazały, że owe cechy dziś już nie przesądzają o tym, czy coś jest sztuką. Piękno może przecież cechować ludzi, krajobrazy albo przedmioty. Do myślenia może skłaniać książka lub rozmowa. Sztuka współczesna umyka wszelkim próbom zamknięcia jej w ściśle określonych ramach. Ilekroć taka próba jest podejmowana, artyści natychmiast udowadniają, że zjawiska związane ze sztuką wykraczają daleko poza wyznaczone im granice.
Co to jest sztuka
Początki sztuki wiążą się z magią, która prehistorycznym łowcom miała zapewnić powodzenie na polowaniach, a pierwszym rolnikom - obfite plony. Z wierzeniami i religią sztuka pozostawała w ścisłym związku przez długie wieki. Od starożytności głosiła chwałę władców, a jej dzieła miały być manifestem ich potęgi. W starożytności i w średniowieczu zaliczano do niej nie tylko malarstwo i rzeźbę, lecz także garncarstwo - te dyscypliny, które przestrzegały ścisłych reguł i wymagały pracy fizycznej. Stosowano wówczas podział na sztuki wyzwolone, czyli umysłowe (artes liberales), oraz pospolite (artes vulgares). Sztukę zaliczano do tych drugich, cenionych znacznie mniej. W czasie renesansu nastąpiła zmiana - sztuka zaczęła zdobywać coraz wyższą pozycję, zyskiwać autonomię poprzez oderwanie się od rzemiosła. Uważano wtedy, że różne jej dziedziny łączy pojęcie rysunku - disegno. W XVIII stuleciu Charles Batteux z Królewskiej Akademii Malarstwa i Rzeźby w Paryżu wprowadził nazwę "sztuki piękne", używaną do dziś. Od XIX wieku sztuka zbliżyła się do pojęć twórczości, oryginalności i nowatorstwa. Uzyskanie wyrazu, nasycenie dzieła ekspresją staje się ważniejsze niż uchwycenie piękna. Artyści koncentrowali się na indywidualnej potrzebie tworzenia. W ciągu wieków definicja sztuki zmieniała się wielokrotnie. Początkowo miała precyzyjnie wytyczone granice; z czasem zagarniała coraz bardziej rozległy obszar o coraz mniej wyraźnych konturach. Ernst Hans Gombrich, wybitny historyk sztuki, pisał nawet: "nie ma czegoś takiego jak Sztuka. Są tylko artyści. Kiedyś byli to ludzie, którzy brali do ręki kawałek kolorowej gliny i szkicowali figurę bizona na ścianie jaskini. Dzisiaj niektórzy kupują farby i projektują tablice reklamowe, robili i robią wiele innych rzeczy. Nic nie przeszkadza w nazwaniu tych czynności sztuką, jeśli tylko się pamięta, że takie słowo może oznaczać zupełnie różne rzeczy w różnych czasach i miejscach"3.
O skandalach
Historię sztuki można opowiadać, kładąc nacisk na ciągłość i przechodzenie jednych form w drugie. Wybierając taki punkt widzenia, przekonujemy się o tym, że istnieje tradycja, a to, co cenimy dzisiaj, ma źródło w działalności poprzedników. Zyskujemy zatem poczucie bezpieczeństwa i zadomowienia się w kulturze. Taki sposób opowiadania został zapoczątkowany przez Giorgia Vasariego, który w 1550 roku opublikował swoje Żywoty najsławniejszych malarzy, rzeźbiarzy i architektów. Dzieło cieszyło się niezwykłą popularnością, doczekało się wielu kolejnych wydań i przekładów. Żywoty... autorstwa uczonego malarza i znawcy wywarły istotny wpływ na sposób, w jaki do dziś się przedstawia historię sztuki. Spojrzenie Vasariego skupia się na artystach wybitnych, nierzadko genialnych, którzy konsekwentnie i wytrwale doskonalą język artystyczny, dążąc do osiągnięcia ideałów prawdy i piękna. Sztuka bowiem miała być zgodna z naturą, ale naturą szczególnie rozumianą - taką, jaka powinna być. Według Vasariego sztuka osiągnęła apogeum na przełomie XV i XVI wieku w miastach Italii, ponieważ włoscy mistrzowie, przede wszystkim Michał Anioł, przewyższyli swą maestrią wszystkich innych artystów, nawet twórców antyku. Vasari żywił przekonanie, że sztuka jego czasów nie mogła już doścignąć wytworów geniuszy renesansu (starszych od autora Żywotów... raptem o pokolenie). Skupił się więc na biografiach najwybitniejszych artystów, tworząc kanoniczny model opisu ich życia i twórczości, a także kreśląc powszechnie powtarzaną później linię rozwoju sztuki: od fresków Giotta, poprzez dzieła Masaccia, potem plejadę twórców Quattrocenta, aż do Michała Anioła. Zdaniem Vasariego sztuka miała zmierzać do coraz doskonalszego opanowania proporcji ludzkiego ciała i oddania wrażenia perspektywy na obrazach. Dzięki temu będzie mogła pokazywać sceny jak żywe, ale tak naprawdę udoskonalone w porównaniu z rzeczywistością.
Giorgio Vasari
Giorgio Vasari (1511-1574] - organizator życia artystycznego, historyk i historiograf sztuki, malarz, architekt. Urodził się w Arezzo, przez większość życia był związany z Florencją. Zdobył solidne wykształcenie humanistyczne w zakresie literatury i sztuki. Pobierał nauki między innymi u Michała Anioła, a protektoratem otoczył go możny florencki ród Medyceuszy. Jako architekt w 1560 roku zbudował gmach Palazzo degli Uffizi we Florencji. W 1563 dzięki jego staraniom powołano florencką Akademię Sztuki - Accademia delle Arti del Disegno. Jego Żywoty najsławniejszych malarzy, rzeźbiarzy i architektów szybko stały się dziełem nadzwyczaj wpływowym. Zapoczątkowały nowożytną historię sztuki i wkrótce zainspirowały licznych kontynuatorów i naśladowców.
Jacopo Zucchi, Portret Giorgia Vasariego, 1571-1574
Istnieje też druga możliwość. Historię sztuki można bowiem opowiadać, nie pomijając kryzysów, okresów braku kontynuacji, momentów zrywania tradycji i wprowadzania rewolucyjnych nowości. Dążenie do zmiany i potrzeba odróżnienia się od poprzedników są wszak motorem przemian artystycznych. W dziejach sztuki sporo jest wydarzeń ocenianych jako przełomowe. Mogły one spotkać się z uznaniem ludzi współczesnych artyście, jak stało się to w przypadku Giotta di Bondone, który już za życia, na przełomie XIII i XIV stulecia zerwał z dotychczasowym sposobem malowania (maniera greca) i dzięki temu stał się ojcem nowożytnego malarstwa włoskiego. W innych wypadkach artysta nowator pozostawał niezrozumiany, jak chociażby Caravaggio, który w XVI wieku tworzył dzieła bezkompromisowe i z tego powodu trudne do przyjęcia dla ówczesnych ludzi. Najbardziej spektakularne zerwanie ciągłości tradycji nastąpiło jednak w początkach sztuki nowoczesnej - w drugiej połowie XIX i w pierwszej połowie XX wieku. Wstrząs był głęboki, powszechnie dotąd akceptowany model sztuki zupełnie się zmienił, a tym samym zmieniły się zarówno stawiane jej cele, jak i sposób jej rozumienia. Z zawieruchy wielkiej rewolucji artystycznej wyłoniła się sztuka całkowicie odmieniona, porzuciła wszystko, co ją cechowało wcześniej. Nie poszukiwała już piękna, wzniosłych tematów, mistrzostwa w dziedzinie odwzorowywania rzeczywistości.
Historię sztuki można zatem opowiadać, odnosząc się do najbardziej bulwersujących dzieł, do skandali, jakie wywoływały, i zmian, do jakich doprowadziły. Ta książka zaś jest próbą określenia, czym są skandale i jaką rolę odgrywają w dziejach sztuki.
Słowo "skandal" pochodzi z języka greckiego. Greckie skandalon oznaczało pułapkę, ale też obrazę i - właśnie - skandal. Jak podaje Słownik wyrazów obcych PWN, skandal odnosi się do czegoś budzącego zgorszenie, oburzenie. Jest to czyn przynoszący wstyd. Dotyczy więc takich działań, które powodują gwałtowną reakcję widzów. Odbiorcy mogą poczuć się nimi głęboko dotknięci. Skandaliczny czyn wywołuje negatywne emocje i może popchnąć wzburzonych ludzi do protestu. Pociąga też za sobą inne konsekwencje: może okryć hańbą jego sprawcę. Ale to, co przynosi wstyd w jednym momencie, w drugim może przysporzyć sławy.
Prześledźmy losy Caravaggia. Nie zdołał zrobić kariery artystycznej w Rzymie, jego życie jawi się jako splot tragicznych zdarzeń, powodowanych gwałtownym charakterem artysty, który nie tylko prowokował liczne konflikty, kłótnie, bijatyki, lecz także doprowadził do zabójstwa człowieka. Obrazy tego malarza na stałe wpisały się do kanonu arcydzieł, a on sam zdobył sławę jednego z najbardziej cenionych mistrzów. Stało się to dopiero trzysta pięćdziesiąt lat po jego śmierci, dzięki wielkiej wystawie w Mediolanie w 1951 roku. Podobne, choć może mniej tragiczne koleje losu stały się udziałem malarzy wytyczających szlak sztuki XX wieku, którzy zaczynali jako skandaliści, umierali w niesławie, a niedługo potem ich obrazy gwałtownie zyskiwały na wartości i dziś kosztują fortunę. Vincent van Gogh za życia nie sprzedał ani jednego obrazu. Malował skandaliczne, bo nowatorskie i niezwykłe w tamtym czasie obrazy o wyjątkowej sile kolorów, w dodatku żył w sposób, który bulwersował jego otoczenie (usiłował pracować jako świecki kaznodzieja w Anglii i w Belgii, związał się z prostytutką, dokonał samookaleczenia i cierpiał na chorobę psychiczną). Zawrotna kariera jego spuścizny zaczęła się po samobójczej śmierci artysty w 1890 roku. Niemal wszystkie dzieła, rozpowszechniane na tysiącach reprodukcji, powstały w trzech ostatnich latach jego życia, w czasie gorączkowej pracy przerywanej atakami choroby.
Michelangelo Merisi da Caravaggio, Bachus, ok. 1598
Czym jest skandal w sztuce?
Omawianie sztuki z punktu widzenia skandali wypada rozpocząć od pytania o sam skandal: od kiedy zjawisko to funkcjonuje w sztukach plastycznych oraz czy jego rola i znaczenie zmieniały się w ciągu lat.
Pojęcia "skandal" przez długie lata w ogóle nie używano w teorii sztuki. Wiązanie skandali ze sztuką i podejrzewanie artystów o celowe ich wywoływanie to wynalazek nowoczesności. I tak zresztą naprawdę bywało. Kiedy Théodore Géricault malował Tratwę Meduzy (1819), a Édouard Manet - Rozstrzelanie cesarza Maksymiliana (1867), to każdy z nich zamierzał wywołać wrzawę wokół swego obrazu i zyskać sławę, według nich - zasłużoną, a przy tym zaprotestować przeciwko polityce ówczesnych władców czy rządów.
Trzeba jednak pamiętać, że przez wiele stuleci świadome wywołanie skandalu nie mieściło się w kręgu przekonań związanych z twórczością artystyczną. Symptomy załamywania się systemu, ukształtowanego pod koniec średniowiecza i rozwiniętego w okresie renesansu, pojawiły się dopiero w dobie oświecenia. Do tamtej pory wiadomo było, jak ma przebiegać kształcenie artystów, proces zamawiania, wytwarzania i korzystania z wytworów sztuki. System był spójny i dobrze zorganizowany. Przyszli artyści zdobywali wykształcenie w pracowniach mistrzów, potem tworzyli na zamówienie dworu, Kościoła i bogatszych warstw społeczeństwa. Należeli do cechów, czyli organizacji zawodowych, które z jednej strony stały na straży jakości tworzonej sztuki oraz interesów zrzeszonych w nich artystów, z drugiej zaś ograniczały swobodę twórczą. Nowatorstwo nie było w cenie, artyści tworzyli zwykle podobne dzieła. W XVI wieku powstały pierwsze akademie, które przejęły kontrolę nad kształceniem artystycznym i dostarczały mu uzasadnień teoretycznych. Ustalił się wówczas spójny i konsekwentny system, określający to, czym jest wielka sztuka, jakie są jej cechy, hierarchia tematów, a także sposoby ich przedstawiania.
Théodore Géricault, Tratwa Meduzy, 1819
Co więcej, zarówno w sztuce dawnej, jak i bliższej naszym czasom zdarzały się skandale wywołane wbrew zamierzeniom artysty. Jak w wypadku Caravaggia czy - dwieście pięćdziesiąt lat później - Maneta, dzieło uznano za niestosowne, ponieważ wykraczało poza ogólnie przyjęte przedstawienie danego tematu. Caravaggio w 1598 roku otrzymał swe pierwsze publiczne zamówienie - dotyczące kaplicy Contarelli w rzymskim kościele San Luigi dei Francesi - i stworzył wizerunek świętego Mateusza. Ukazał go jako prostego, spracowanego człowieka, mającego trudności z pisaniem, utrwalającego Słowo Boże z pomocą anioła, który prowadził jego rękę. Obraz ten, odrzucony przez zleceniodawców, był bliższy prawdzie biblijnej niż niejedno konwencjonalne dzieło.
Manet z kolei, który na doroczną oficjalną wystawę - paryski Salon - wysłał swoje Śniadanie na trawie, by następnie je pokazać na Salonie Odrzuconych w 1863 roku, bynajmniej nie pragnął skandalu, lecz uznania. Zamierzał tylko zaproponować nowoczesną interpretację dawnego tematu (sielankowej grupy wypoczywającej na łonie natury), który wcześniej malowali tacy mistrzowie renesansu, jak Giorgione i Tycjan.
Skandal artystyczny jest wytworem epoki nowoczesnej. Zmiana rozpoczęła się już w czasach oświecenia, lecz ugruntowali ją romantycy. Sztuka w jej najambitniejszych, najbardziej nowatorskich przejawach nie cieszyła się uznaniem odbiorców. Pod wpływem przemian cywilizacyjnych, rozwoju przemysłu i powstania nowoczesnego społeczeństwa masowego dotychczasowy system pogrążył się w kryzysie. Sztuka utraciła wiele funkcji, jakie pełniła do tej pory (takich jak dokumentowanie i portretowanie), ale zarazem stała się bardziej dostępna. W efekcie rozdzieliła się na dwa nurty, płynące równolegle. Jednym z nich była sztuka oficjalna, popierana przez akademie i wystawiana na Salonach. Drugim - sztuka odrzucona, nieznajdująca zrozumienia u większości krytyków i odbiorców. I z tego zapewne wyłoniła się tak częsta we wczesnych awangardach potrzeba szokowania mieszczucha i prowokowania filistra, z czego słynęli dadaiści, futuryści i surrealiści.
Michelangelo Merisi da Caravaggio, Święty Mateusz i anioł, 1602
Michelangelo Merisi da Caravaggio, Święty Mateusz i anioł, 1602
Édouard Manet, Śniadanie na trawie, 1863
Skandale - czym były kiedyś i czym są dzisiaj
To, co ludzie uznawali za sztukę w różnych epokach i kulturach, w innych wcale nie musiało nią być. Podobnie się zmieniała - i nadal się zmienia - ocena stylów artystycznych. Gotyk, manieryzm, barok, a ze sztuki nowszej - akademizm, secesja czy art déco, po latach lekceważenia doczekały się uznania. Każda epoka wypracowała własny system pojęć, norm i wartości. To, co w wieku XIX cenił autorytet krytyki brytyjskiej, John Ruskin, a więc sztukę budującą moralnie, w połowie XX stulecia nie wzbudziłoby entuzjazmu Clementa Greenberga, wpływowego krytyka amerykańskiego modernizmu, zwolennika ścisłego rozgraniczania dyscyplin i ustalenia najbardziej typowych cech obrazu czy rzeźby.
Taka właśnie niestałość ocen jest charakterystyczna dla skandali. Ponieważ zmieniają się normy obyczajowe i towarzyskie, skandal po jakimś czasie może się wydawać niezrozumiały, trudno bowiem dociec, dlaczego w pewnym momencie coś uznano za bulwersujące. Dziś na przykład niełatwo sobie uzmysłowić, na czym polegał przełomowy charakter malarstwa impresjonistów. Żeby to pojąć, trzeba poznać klimat artystyczny Paryża drugiej połowy XIX wieku i zapomnieć o wszystkim, co się później wydarzyło. Należy uwzględnić obowiązujący w tamtej epoce system kształcenia, uświadomić sobie, czym była ówczesna sztuka, gdzie wystawiano dzieła, kto był uprawniony do ich oceniania. Dopiero kiedy poznamy oficjalny system - oparty na kształceniu w akademii, związany z możliwością wystawiania na Salonach i szansą na otrzymanie zamówień państwowych - zrozumiemy, że impresjonizm rzeczywiście miał cechy przewrotu. Nie dość, że od 1874 roku artyści wystawiali obrazy w prowokacyjny sposób "niewykończone", malowane jakby szkicowo, krzykliwymi barwami, to jeszcze podejmowali niestosowne tematy, pochodzące nie z mitologii czy historii, lecz ze współczesnego życia.
Claude Monet i Camille Pissarro malowali pędzące pociągi i dworce kolejowe. Auguste Renoir - popularne miejsce spotkań i potańcówek, Moulin de la Galette na Montmartrze, Monet, Pissarrom - szerokie, zalane ciżbą ludzką Wielkie Bulwary, zwane Haussmanowskimi, od nazwiska polityka, za którego czasów przebudowano Paryż, by stał się prawdziwą stolicą nowoczesnego świata. Co więcej, impresjoniści organizowali dla artystów ze swojego środowiska wystawy na własny koszt, sprzeciwiali się więc kontrolowanemu przez państwo systemowi oficjalnych ekspozycji - wspomnianym Salonom.
Camille Pissarro, Bulwar Montmartre nocą, 1897
Skandal bywa też wywoływany przekroczeniem norm prawnych. Leonardo da Vinci często łamał umowy z mecenasami, spóźniał się z ukończeniem dzieł, a nawet nie wykonywał tych już zamówionych. Gdy uznał, że temat nie jest dlań wyzwaniem albo że zadania, jakie sobie postawił, przerastają jego możliwości, porzucał pracę, nie bacząc na konsekwencje. W 1503 roku rząd Republiki Florenckiej zlecił Leonardowi i Michałowi Aniołowi wykonanie malowideł do Sali Rady w Palazzo Vecchio, ratuszu miejskim. Tematem miały być wydarzenia z historii miasta. Ani jeden, ani drugi artysta dzieła nie ukończył. Z tego powodu Leonardo otrzymał zgodę na wyjazd z Florencji, ale pod warunkiem, że za trzy miesiące do niej powróci i ukończy zamówione dzieło. W przeciwnym razie musiałby płacić grzywnę. Z tej umowy też się nie wywiązał.
Michał Anioł zaś obraził się na papieża Juliusza II i w 1508 roku wyjechał z Rzymu, porzucając inne zamówione dzieło - olbrzymi grobowiec papieski. W roku 1511 papież musiał podjąć nadzwyczajne starania i negocjacje z władzami miasta, by za pośrednictwem wysłanników sprowadzić artystę z Florencji, aby jednak dzieło ukończył.
Dziś przekraczanie norm prawnych w sztuce zazwyczaj pociąga za sobą poważne konsekwencje. Liczne przykłady współczesnych procesów sądowych na ogół są skutkiem niewywiązania się z umowy bądź naruszenia praw autorskich. Interesująca jest historia malarza Jamesa Turrella. W roku 2008 sąd nakazał mu... stworzyć dzieła sztuki. Turrell bowiem zerwał umowę z londyńską galerią, dla której pracował, ale ta zdążyła już sprzedać jego prace, znajdujące się jeszcze w fazie projektu.
Auguste Renoir, Śniadanie wioślarzy, 1881
Swoich praw przed sądem dochodzą też instytucje. Najgłośniejszy w ostatnich latach był skandal w Brooklyńskim Muzeum Sztuki. Otóż muzeum wytoczyło proces burmistrzowi Rudolphowi Giulianiemu za to, że próbował zmusić podległą sobie placówkę do wycofania się z planów zorganizowania wystawy "Sensation!" i zagroził zmniejszeniem dotacji z budżetu miasta na jej działalność. Wystawa była wcześniej prezentowana w Londynie i przedstawiono na niej kolekcję młodej sztuki z Wielkiej Brytanii, obejmującą wiele kontrowersyjnych dzieł, a wśród nich obraz Matki Boskiej autorstwa Chrisa Ofilego, namalowany z użyciem odchodów słonia. Władze muzeum nie ustąpiły, wystawa została otwarta w 1999 roku, czemu towarzyszyły burzliwe marsze protestacyjne i wiece poparcia. Zabierali głos politycy, a Kongres Stanów Zjednoczonych nazwał muzeum wrogiem moralności publicznej. Zdarzył się także akt wandalizmu. Pewien emerytowany nauczyciel oblał farbą dzieło Ofilego, za co został ukarany grzywną w wysokości 250 dolarów.
Historia amerykańskiej fotografki Sally Mann z kolei pokazuje konsekwencje naruszenia innego tabu współczesnej kultury - przekonania o dziecięcej niewinności. Artystka zdobyła sławę - wzbudzając przy tym głębokie kontrowersje - cyklem zdjęć Immediate Family (Najbliższa rodzina), opublikowanym po raz pierwszy w 1992 roku. Obejmuje on sześćdziesiąt pięć czarno-białych fotografii przedstawiających trójkę jej dzieci w ich naturalnym otoczeniu. Ukazane są tutaj banalne i typowe sceny z dzieciństwa, ale pojawiają się również podteksty erotyczne, nastroje pełne smutku i osamotnienia. Wystawienie tych prac sprawiło, że Sally Mann została oskarżona o szerzenie pornografii dziecięcej. Doniesienia składano w Stanach Zjednoczonych oraz w innych krajach, niemal wszędzie tam, gdzie organizowano wystawy Immediate Family. Doszło nawet do ocenzurowania jednego ze zdjęć: "The Wall Street Journal" przysłonił czarnymi paskami zdjęcie czteroletniej dziewczynki.
Po co te skandale?
Pora się zastanowić, jaką funkcję w sztuce pełni skandal. Po pierwsze, może on przyśpieszać i potwierdzać zmianę w samej twórczości, jaką wprowadzają artyści, świadomi (lub nie) konsekwencji swego działania. Po drugie, może być też prowokacją, którą jego sprawca posługuje się po to, żeby go zauważono i wysłuchano. Po trzecie, może stać się samodzielną wypowiedzią artystyczną.
Chris Ofili, Matka Boska, 1999
Kiedy się pomyśli o tym, jak ludzie rozumieli sztukę i do czego jej potrzebowali, to zaczyna się dostrzegać, jak wielka zmiana nastąpiła w XIX stuleciu. To wtedy właśnie pojawiły się skandale w dzisiejszym znaczeniu i od tej pory już stale towarzyszą sztuce. W drugiej połowie XIX wieku i w pierwszej połowie XX doszło bowiem do wielkiego kryzysu, który całkowicie zmienił scenę sztuki. Był to czas wojen, rewolucji przemysłowej i masowej produkcji rzeczy, wyłoniły się nowe grupy społeczne, społeczeństwo masowe, mass media i kultura popularna. W ślad za nimi zaś pojawił się skandal. Najpierw był skutkiem ubocznym procesu przemian w obrębie samej sztuki, kształtowania się jej nowych form, poszerzania granic. Wystąpienia romantyków czy nieco późniejszych realistów często budziły oburzenie publiczności, choć artyści wtedy jeszcze nie uważali skandalu za właściwą metodę zwrócenia na siebie uwagi. Wielka fala krytyki, wywołana działalnością impresjonistów i fowistów kilkadziesiąt lat później, nie była przez artystów zamierzona. Nieco późniejsi awangardyści z początków XX wieku jednak zaczęli świadomie posługiwać się skandalem. Pierwsze awangardy, skupiające po kilkadziesiąt, a niekiedy kilkaset osób, wyciągnęły wnioski z doświadczeń poprzedników. Jeszcze pod koniec XIX stulecia artyści bronili się przed posądzeniem o bufonadę. W 1878 roku malarz James Abbott McNeill Whistler stoczył batalię sądową z krytykiem Johnem Ruskinem, gdy ten napisał, że malarz "chlusnął słoikiem farby w twarz publiczności"4. Wobec wrogo nastawionych widzów i kręgów sztuki oficjalnej, nierozumiejących nowatorskich poszukiwań artystycznych, młodsza generacja twórców obrała inną strategię - zaczęła z premedytacją wykorzystywać skandal. W 1918 roku w Kolonii odbyła się wystawa dadaistów, której celem była wyłącznie prowokacja. Wkrótce po otwarciu ekspozycji jej organizatorzy, Johannes Baargeld i Max Ernst, zostali wezwani przez policję. Zarzucono im, że pobierają opłatę za wstęp na wystawę, na której nie ma żadnych dzieł sztuki. Kiedy artyści wyjaśnili, że to dada, a nie sztuka, władze oskarżyły ich o to, że propagują burdel dla homoseksualistów, co absolutnie nie było zgodne z prawdą.
Skandaliczne były zarówno dzieła (sporządzone ze śmieci i odpadków kolaże Merz Kurta Schwittersa), manifesty (Manifest futuryzmu: "ryczący samochód, który zdaje się pędzić po taśmie karabinu maszynowego, jest piękniejszy od Nike z Samotraki")5, jak i zachowanie artystów - tu można przywołać nie tylko awantury wywoływane przez dadaistów, lecz także wczesne wybryki surrealistów, nierzadko przeradzające się w bójki, związane z przerywaniem oficjalnych celebracji (na przykład jubileuszów znanych pisarzy) czy z zakłócaniem przedstawień teatralnych. To, co początkowo wynikało ze sprzeciwu i buntu wobec starej i skompromitowanej - według młodych artystów - tradycyjnej kultury, z czasem, w drugiej połowie XX wieku, stało się sposobem na zdobycie popularności i sukces komercyjny.
Kurt Schwitters, Merzzeichnung 47, 1946
Dzisiaj sztuka w dużej mierze stała się rozrywką. Kto chce zdobyć publiczność, musi przyciągnąć jej uwagę, przedzierając się przez wielość innych propozycji. Obecnie kultura kładzie nacisk na konsumpcję, a ta chętnie sięga po bunt, bo ten zawsze dobrze się sprzedaje. O współczesnej kulturze mawia się często, że oswoiła i skomercjalizowała przejawy protestu. Jednym z pierwszych artystów, który dostrzegł owe mechanizmy i zastosował je w praktyce, był Salvador Dalí. Jego nieformalną menedżerką została żona, Gala. Od 1932 roku tworzyli słynną parę, znaną w kręgach sztuki i rozchwytywaną przez media jako sławni ludzie - dziś takie postacie określa się mianem celebrytów. Dalí wywoływał skandale całym swoim życiem, z którego uczynił starannie wykreowany produkt. Jego wygląd, ekscentryczny ubiór, który stał się jego znakiem firmowym, niezwykłe i zawsze ekscytujące zachowanie, a także poglądy na własną twórczość, wyrażone w autobiografii zatytułowanej - jakżeby inaczej! - Dziennik geniusza, stanowiły spójną i konsekwentną kreację artystyczną, a zarazem marketingową. Były przy tym tak przekonujące, że budziły niechęć bardziej wyrafinowanej publiczności do jego malarstwa, które przecież w rezultacie wszystkich tych zabiegów nie straciło na jakości.
W sztuce najnowszej skandal stał się jednym ze sposobów wypowiedzi twórczej. Rozmyślnie posługiwał się nim amerykański artysta Jeff Koons, zwłaszcza w serii prac nawiązujących do zdjęć pornograficznych, do których pozował ze swą ówczesną żoną i gwiazdą porno Ciccioliną. Chęć szokowania publiczności ujawniła także brytyjska artystka Tracey Emin, której szczerość w ujawnianiu szczegółów z prywatnego życia nie ma sobie równych. W pracy Moje łóżko, którą przedstawiła w Londynie, na wystawie artystów nominowanych do prestiżowej Nagrody Turnera w 1999 roku, wykorzystała swoje autentyczne posłanie, z brudnym prześcieradłem, zużytymi prezerwatywami, tamponami i poplamioną bielizną.
Konsekwencje skandali są różne. Wiele zależy od tego, czy artysta świadomie wykorzystuje skandal, czy pada jego ofiarą. Przykład Salvadora Dalego czy Tracey Emin pokazuje, że niekiedy pomaga artyście zdobyć popularność, ale zarazem spłyca wymowę jego sztuki, nie pozwala się skupić na jej głębszym przesłaniu. I choć o artyście jest wtedy głośno, nie do wszystkich rodzajów twórczości odnosi się zasada: "Nieważne, co mówią, byleby mówili".
Gala i Dalí, fotografia, 1933