SCENA 4. WN. PROM TRANSPORTOWY. ATMOSFERA JEDHY.
Tło dźwiękowe: Słychać szum systemu uzdatniania powietrza promu i odgłosy turbulencji, gdy jednostka wchodzi w atmosferę Jedhy. Pomruki
innych pasażerów.
Ef. dźw.: Głośny elektroniczny kurant, poprzedzający komunikat:
DROID PILOT (PRZEZ GŁOŚNIK)
Wchodzimy w atmosferę Jedhy. Proszę przygotować się na możliwe
turbulencje.
Powtarzam: wchodzimy w atmosferę Jedhy. Proszę przygotować się na
możliwe turbulencje.
Ef. dźw.: Wstrząsy się nasilają. Jeden z pasażerów, mężczyzna
nazwiskiem TILSON GRAF, wpada na kobietę, SILANDRĘ SHO.
SILANDRA
(ODCHRZĄKUJE LEKKO, ALE BEZ URAZY)
TILSON GRAF
Och, najmocniej przepraszam. Nie spodziewałem się...
To znaczy, nie przypuszczałem, że...
(WZDYCHA) Proszę o wybaczenie.
SILANDRA
Proszę. Tu jest zapasowy uchwyt. Mówiono mi, że podejście do lądowania
może być trochę... niespokojne. Zwłaszcza zważywszy na ostatnie burze
piaskowe. Warto posłuchać rady droida i mocno się trzymać.
TILSON GRAF
Dziękuję.
Ef. dźw.: Stoją przez chwilę w pełnej życzliwości ciszy, podczas gdy
statek opada w niższe warstwy atmosfery - z zewnątrz dobiegają
towarzyszące temu odgłosy. Dudnienie zaczyna się nasilać.
TILSON GRAF
No to... to twój pierwszy raz?
Na Jedzie, mam na myśli.
SILANDRA
(ROZBAWIONA) Skąd ten pomysł?
TILSON GRAF
(ŚMIEJE SIĘ) Wspomniałaś, że "mówiono ci" o podejściu do lądowania...
SILANDRA
Ach, tak. Faktycznie tak powiedziałam.
Cóż, tak czy inaczej - nie, to nie jest moja pierwsza wizyta w tym
miejscu.
Ale pierwsza od wielu lat.
TILSON GRAF
I... jesteś Jedi? Jak sądzę, przybywającą tu z pielgrzymką podczas Pory
Światła?
SILANDRA
Trafne przypuszczenie.
(ŚMIEJE SIĘ) Pewnie zdradziły mnie szaty?
TILSON GRAF
No i miecz świetlny u pasa... Chociaż nigdy wcześniej nie widziałem Jedi z tarczą na plecach...
SILANDRA
(NONSZALANCKO) Nie. Pewnie nie.
Jestem Silandra. Silandra Sho.
TILSON GRAF
Tilson Graf.
SILANDRA
(ZASKOCZONA) Graf? Jak ci słynni poszukiwacze nadprzestrzenni?
TILSON GRAF
Och. Widzę, że reputacja mojej rodziny mnie wyprzedza.
Szkoda.
Tak. Tak, pochodzę z tych Grafów.
Ef. dźw.: W tle słychać coraz bardziej nasilające się odgłosy
turbulencji i uderzenia tumanów piasku o kadłub statku.
SILANDRA
Wybacz, że zapytam, ale dlaczego w takim razie podróżujesz w taki
sposób, w trzeciej klasie transportu publicznego? Z pewnością jedna z najbogatszych rodzin poszukiwaczy w galaktyce ma mnóstwo własnych
statków. Pewnie całą ich flotę...
TILSON GRAF
Och, ależ owszem. Ma.
Ale ja, niestety, jestem kimś w rodzaju ubogiego krewnego, czarnej owcy,
wykluczonej z klanu za godną pożałowania serię młodzieńczych wybryków.
SILANDRA
Przykro mi...
TILSON GRAF
Niepotrzebnie. A w każdym razie mi wcale nie jest z tego powodu przykro.
Bo dzięki temu mogłem uciec od tych wszystkich męczących rodzinnych
spotkań i obowiązków. A poza tym zyskałem coś w rodzaju nowego początku,
mogłem zacząć inne życie.
SILANDRA
A więc ty też odbywasz pielgrzymkę?
TILSON GRAF
(ROZBAWIONY) W pewnym sensie. Jestem tu, aby być świadkiem podpisania
traktatu pokojowego między Eiramem a E'ronoh. Można powiedzieć, że
jestem kimś w rodzaju "kolekcjonera" historycznych wydarzeń. I mam
przeczucie, że to będzie naprawdę doniosłe.
SILANDRA
Obyś miał rację.
TILSON GRAF
(USPOKAJAJĄCYM TONEM) Jestem tego pewien.
Ef. dźw.: W tle słychać, jak ton silników statku przechodzi w wysoki
wizg. Jeden z nich zaczyna się krztusić i dławić. Słyszymy teraz z pełną
mocą odgłosy burzy piaskowej, atakującej wściekle kadłub jednostki.
Głosy pozostałych pasażerów narastają wraz z ich podenerwowaniem.
Ef. dźw.: Kolejny elektroniczny kurant.
DROID PILOT (PRZEZ GŁOŚNIK)
Proszę zachować spokój. Obecnie doświadczamy ekstremalnych turbulencji,
ponieważ przechodzimy przez obszar występowania tymczasowych zakłóceń
atmosferycznych...
TILSON GRAF
(NIEPEWNIE) To nie brzmi zbyt dobrze...
SILANDRA
Jestem pewna, że to nic takiego.
Ef. dźw.: Jeden z silników promu krztusi się mocniej, zacina i eksploduje, zagłuszając słowa Silandry. Statek przechyla się gwałtownie
na bok. Pasażerowie zaczynają krzyczeć.
PRZERAŻENI PASAŻEROWIE
(KRZYCZĄ)
TILSON GRAF
(ZANIEPOKOJONY) Prawy silnik! Przestał działać!
Ef. dźw.: Prom kołysze się w podmuchach niosącego piach wiatru. Teraz
działa już tylko jeden silnik.
SILANDRA
(KRZYCZY) Wszyscy - zachować spokój!
Ef. dźw.: Drugi silnik zaczyna rzęzić i potępieńczo wyć, gdy i on
zapycha się piaskiem.
PRZERAŻENI PASAŻEROWIE
(KRZYCZĄ)
TILSON GRAF
(CORAZ BARDZIEJ ZANIEPOKOJONY) A teraz lewy silnik...
Ef. dźw.: Kolejny elektroniczny kurant.
DROID PILOT (PRZEZ GŁOŚNIK)
Proszę zachować spokój i przytrzymać się czegoś.
Powtarzam: proszę zachować spokój i przytrzymać się czegoś.
Ef. dźw.: Drugi silnik eksploduje. Prom zaczyna opadać ku planecie.
PRZERAŻENI PASAŻEROWIE
(WIĘCEJ KRZYKÓW)
TILSON GRAF
(SPANIKOWANY) Rozbijemy się!
SILANDRA
(SPOKOJNA, ZDETERMINOWANA) Nie. Nie, nie rozbijemy się.
(Pauza, po której podejmuje Z WYSIŁKIEM)
Po prostu... daj mi... minutę...
Ef. dźw.: Prom zaczyna powoli wyrównywać lot. Burza nadal szaleje, ale
statek utrzymuje stabilną pozycję, sunąc płynnie przez tumany piachu.
TILSON GRAF
(Z ULGĄ, WYRAŹNIE POD WRAŻENIEM) Co się... Czy to twoja sprawka?
Robisz jedną z tych waszych sztuczek Jedi, prawda? Powstrzymujesz prom
przed rozbiciem się na powierzchni!
SILANDRA
(PRZEZ ZACIŚNIĘTE ZĘBY) Wybacz... ale właśnie... próbuję się... skupić...
Ef. dźw.: Prom opada niżej, poza zasięg burzy. Piasek przestaje
wściekle bombardować kadłub. Pozostali pasażerowie powoli zaczynają się
uspokajać. Głosy są cichsze, bardziej przytłumione.
Ef. dźw.: Elektroniczny kurant.
DROID PILOT (PRZEZ GŁOŚNIK)
Rozkładanie podwozia.
Ef. dźw.: Podwozie jęczy podczas rozkładania. Po chwili prom ląduje.
SILANDRA
(ODDYCHA Z ULGĄ) I już.
Ef. dźw.: Wśród pasażerów rozlegają się oklaski i wiwaty.
PASAŻEROWIE
(WIWATUJĄ)
Ef. dźw.: Elektroniczny kurant.
DROID PILOT (PRZEZ GŁOŚNIK)
Witamy na Jedzie.
Ef. dźw.: Właz promu otwiera się z sykiem i pasażerowie zaczynają
przeciskać się do wyjścia.
TILSON GRAF
To było naprawdę imponujące.
SILANDRA
(ZDYSZANA) Zacznijmy od tego, że w ogóle nie powinno dojść do sytuacji,
w której byłoby to konieczne.
TILSON GRAF
Dokładnie tak, jak powiedziałaś: ostatnio często dochodzi tu do burz
piaskowych. Mamy wielkie szczęście, że byłaś na pokładzie.
(Pauza, a potem Z NIEPOKOJEM)
Czy wszystko w porządku? Mógłbym jakoś pomóc?
SILANDRA
Nie. Nie, dzięki. Nic mi nie jest. Mam się tu spotkać z przyjacielem.
TILSON GRAF
To był prawdziwy zaszczyt, móc cię poznać, Silandro Sho.
I... dziękuję.
SILANDRA
Niech Moc będzie z panem, panie Graf.
Ef. dźw.: Oboje wychodzą z promu, szybko znikając w gwarnym tłumie,
kłębiącym się na lądowisku.
PRZEJŚCIE DO:
SCENA 5. ZEWN. JEDHA. LĄDOWISKO PROMÓW.
Tło dźwiękowe: Gwar przepełnionego lądowiska. Odległe bicie dzwonów.
Odgłos kolejnego promu, który przedziera się przez burzę, aby
wylądować.
SILANDRA
Mesook!
Czy to naprawdę ty?
Ef. dźw.: Silandra idzie śpiesznym krokiem na spotkanie z Mesookiem,
starym przyjacielem i Strażnikiem Whillów.
MESOOK
(URADOWANY) Silandra Sho!
Ef. dźw.: Padają sobie w objęcia.
SILANDRA
Dobrze cię widzieć! A to...?
MESOOK
Selik - on również jest Strażnikiem.
SELIK
(CIEPŁO) Miło mi cię poznać, mistrzyni Sho.
SILANDRA
Ciebie również, Selik.
MESOOK
A co z tą padawanką, o której tyle słyszałem? Gdzie Rooper?
SILANDRA
Wróciła na Batuu. Po naszych ostatnich przygodach na pograniczu
pomyślałam, że nieco spokojnej medytacji w świątyni dobrze jej zrobi.
MESOOK
Wszystkim nam by się to przydało. Zwłaszcza po tym lądowaniu.
(POWAŻNIEJĄC) Przez chwilę nie byłem pewien, czy wam się uda...
SILANDRA
Mało brakowało. Burza zniszczyła silniki pod koniec podejścia.
SELIK
Najwyższy czas, żeby zmodernizowali te rupiecie, którymi przywożą tu
pielgrzymów. Liczą sobie za transport dość, żeby było ich stać na lepszy
sprzęt.
SILANDRA
Hmm.
Cóż, najważniejsze, że nikomu nic się nie stało, a ja dotarłam tu w jednym kawałku.
Ile to już czasu, Mesook?
MESOOK
(ROZBAWIONY) Stanowczo za długo. Tak długo, że straciłem już rachubę.
SILANDRA
Zdecydowanie masz rację. Ale świetnie wyglądasz! A ten łuk energetyczny
bardzo ci pasuje.
MESOOK
(MILE POŁECHTANY) Prawda?
Nie żebym kiedykolwiek miał powód, by go użyć. Świątynia to przybytek
pokoju, a Strażnicy Whillów nie mają zbyt wielkiej władzy na ulicach
Świętego Miasta.
SILANDRA
(Z NIEDOWIERZANIEM) A więc bywa tu niebezpiecznie?
MESOOK
(ZE ŚMIECHEM) Zdziwiłabyś się.
SELIK
Musieliśmy nawet uzyskać specjalną dyspensę, aby dbać o bezpieczeństwo
na konferencji pokojowej. Kapitan wcale nie jest z tego zadowolony.
SILANDRA
A wy?
MESOOK
Zmiany są równie potrzebne, co odpoczynek. A przynajmniej tak nam
powtarzają.
I, jak się domyślam, wcześniej mieli pewne... problemy z ochroną. Cieszymy
się, że możemy odegrać naszą rolę, choćby najmniejszą, w zaprowadzaniu
pokoju w galaktyce. Prawda, Selik?
SELIK
(ZE ŚMIECHEM) W kółko to powtarzasz.
MESOOK
(CHICHOCZĄC) Mamy się później spotkać z mistrzem Creightonem Sunem, żeby
jeszcze raz omówić ustalenia.
SILANDRA
Z Creightonem? Jest tutaj?
MESOOK
Tak. On i rycerka Jedi Aida Forte są częścią delegacji wyznaczonej do
nadzorowania podpisania traktatu.
SILANDRA
A już myślałam, że to będzie spokojna podróż, wypełniona cichą
kontemplacją...
MESOOK
(ZE ŚMIECHEM) Będzie na to mnóstwo czasu. Najpierw zabiorę cię na
spacer.
SELIK
Będę was kryć. Do zobaczenia później, w świątyni.
MESOOK
Dzięki, Selik, dobry z ciebie chłopak.
SELIK
Lepiej, żebyś o tym pamiętał!
Niech Moc będzie z tobą, mistrzyni Sho.
SILANDRA
I z tobą również, Selik.
Ef. dźw.: Selik odchodzi. Mesook klaszcze.
MESOOK
W porządku! Ruszajmy. Chciałbym ci pokazać starożytny posąg, który stoi
na straży miasta.
SILANDRA
Obrońca! Nie mogę się doczekać.
Ef. dźw.: Zaczynają iść przez tłum, prowadząc poniższą rozmowę:
MESOOK
Posąg jest jednym z najstarszych wizerunków Jedi w całej galaktyce. O ile nie najstarszym. Wygląda naprawdę imponująco. To dla mieszkańców
Jedhy symbol: strażnik, zawsze czujny. Przypomnienie, że są bezustannie
chronieni.
SILANDRA
A czy faktycznie tak jest? Czy rzeczywiście zawsze ktoś nad nimi czuwa?
Ef. dźw.: Ich głosy stopniowo cichną, gdy odchodzą.
MESOOK
(ZE ŚMIECHEM) Oczywiście! Mają mnie! I Selika.
SILANDRA
(ZE ŚMIECHEM) A więc wszystko w porządku. Nic nie może pójść źle tam,
gdzie jesteś ty...
PRZEJŚCIE DO:
SCENA 7. WN. JEDHA. BAR OŚWIECENIE. KONTYNUACJA.
Tło dźwiękowe: Ogólny gwar barowych rozmów - o tej porze lokal jest
zapełniony tylko w połowie. Słychać dźwięki elektroharfy, wygrywającej
melodię.
Ef. dźw.: Drzwi się otwierają i do środka wchodzi Keth. Drzwi zamykają
się za nim.
KRADON
Keth! Jak się miewasz, mój chłopcze?
Ef. dźw.: Keth podchodzi do baru. Słychać brzęk szklanek, stawianych na
poobijanej metalowej powierzchni.
KETH
Cześć, Kradon. Nalej mi, proszę, szklaneczkę retsy.
KRADON
Mmm. O tej porze? Kradon martwi się o ciebie, Keth.
Ef. dźw.: Szczęk butelek, a następnie chlupot płynu wlewanego do
szklanki. Keth podnosi ją i wypija łyk.
KETH
(RETSA PALI JAK WHISKY) Ciężki dzień, to wszystko.
KRADON
Na to wygląda. Jeszcze raz to samo?
Ef. dźw.: Keth odstawia pustą szklankę na bar.
KETH
Dlaczego nie?
Ef. dźw.: Kradon ponownie napełnia szklankę.
MOONA
Co cię trapi, młody?
KETH
Cześć, Moona.
To... nic takiego. Wszystko gra. Tak jak mówiłem, po prostu dużo roboty.
Ef. dźw.: W tle słychać otwierające się ponownie drzwi; do środka
wchodzi kolejny klient.
MOONA
Cóż, pamiętaj tylko - to Oświecenie. Jedyny bar na Jedzie, gdzie
warunkiem wstępu jest pozostawienie wszystkich swoich problemów za
drzwiami.
PIRALLI
I najwyraźniej swoich droidów.
Gdyby ta twoja lewitująca puszka nie była tak cholernie świątobliwa,
przysiągłbym, że ma niezdrową skłonność do sarkazmu.
Ef. dźw.: Keth niemal krztusi się swoim drinkiem.
KETH
(KASZLĄC) Przykro mi, Piralli. Daję słowo, że pewnego dnia ten blaszak
wpędzi mnie do grobu.
PIRALLI
Ha! Święte słowa.
Kradon? Nalej mi niebieskiej mappy.
KRADON
Już się robi.
Ef. dźw.: Piralli siada na stołku przy barze.
PIRALLI
No to... co tam słychać?
MOONA
Keth ma zły dzień.
PIRALLI
(ODCHRZĄKUJE) A my to nie? Koszmarny dziś ruch, a te wszystkie wojskowe
transportowce wiszą tam, jakby nałożyli na nas jakąś cholerną blokadę.
Tuż nad samą Jedhą.
Im szybciej podpiszą ten traktat pokojowy, tym lepiej.
MOONA
Tak. I ten cały tak zwany Festiwal Równowagi, do którego wszyscy się
przygotowują. Jeśli chcecie znać moje zdanie, to zamiast ją celebrować,
tylko ją zaburza. A nawet się jeszcze nie zaczął!
Ulicami bezustannie ciągną parady i demonstracje religijne - oszaleć od
tego można...
Ef. dźw.: Keth odstawia szklankę na bar.
KETH
Dzięki, moi mili. Naprawdę podnieśliście mnie na duchu.
Ef. dźw.: Wszyscy na moment milkną. Nie słychać nawet brzdąkania na
harfie. Po chwili wybuchają śmiechem.
WSZYSCY
(ŚMIEJĄ SIĘ)
Ef. dźw.: Piralli klepie Ketha po plecach. Harfa znów zaczyna grać.
PIRALLI
(WCIĄŻ CHICHOCZĄC) Nieźle, Keth.
MOONA
Co cię tak wkurzyło?
KETH
To nic takiego. Po prostu... zostałem przydzielony do niańczenia członków
konferencji pokojowej.
KRADON
Niańczenia? Masz na myśli coś jak opiekę nad młodzikami?
KETH
Gorzej.
Jestem głównym łącznikiem między Kościołem a wyznaczonym przez Republikę
mediatorem, Mortonem San Tekką.
PIRALLI
(SKONSTERNOWANY) Ale... to źle?
KETH
Tak!
To znaczy... nie. Chyba. Ale to... duża odpowiedzialność. San Tekkowie...
KRADON
...dają sute napiwki. Musisz zabrać go do Oświecenia na wieczór rozrywki i dobrej zabawy!
KETH
Nie jestem pewien, czy przybył tu głównie dla rozrywki, Kradon.
Ale być może nie jest to taki zły pomysł...
MOONA
Tak czy inaczej, myślałam, że to Jedi zajmują się niańczeniem innych?
Uwielbiają tę całą pompatyczność i ceremonie, prawda? Nigdy nie
słyszałam, żeby z rozmysłem unikali świateł jupiterów.
KETH
Jedi nadzorują podpisanie traktatu i eskortują ambasadorów z Eirama i E'ronoh, ale to San Tekków poproszono o wyznaczenie spośród siebie
bezstronnego mediatora. Kogoś niezwiązanego z żadną ze stron konfliktu.
MOONA
Ale... co to ma wspólnego z tobą?
KETH
San Tekkowie mają bliskie powiązania z Kościołem Mocy.
PIRALLI
I właśnie dlatego akurat ty...
KETH
...mam być na każde jego skinienie. Od dzisiejszego wieczoru począwszy.
MOONA
Hm, rozwiązanie masz w zasięgu ręki, nieprawdaż?
KETH
Czyżby?
MOONA
Pewnie!
Po prostu zostaw go sam na sam na kilka minut z tym twoim droidem, a nie
będzie chciał mieć z tobą więcej nic wspólnego.
Ef. dźw.: Moona, Piralli i Kradon śmieją się serdecznie.
KETH
(JĘCZY) Przestańcie. P3 to przedstawiciel Kościoła!
MOONA
Ale zdajesz sobie sprawę z tego, jaki jest straszny, prawda?
KETH
(ZDZIWIONY) Straszny?
MOONA
Tak, z tymi wszystkimi dziwnymi złoceniami na jego opasłym lewitującym
korpusie...
KETH
Wiesz, że dawniej pełnił funkcję droida ceremonialnego, tak?
MOONA
I te wszystkie drgające odnóża, jak jakieś kłapiące szczypce...
KETH
Pochodzą z sondy zwiadowczej i są mu niezbędne, żeby mógł pomagać.
MOONA
Nie wspominając o tym upiornym czerepie, który mu zamontowałeś. Wygląda
jak czaszka z oczami robala. I tą okropną kratką w miejscu ust...
KETH
(POIRYTOWANY) Dobra już, dobra! Tak, jasne! Łapię. Może faktycznie
wygląda... odrobinę nietypowo. Ale to wszystko, co mieli Bonbrakowie. A przynajmniej wszystko, na co było mnie stać.
(WZDYCHA) Ta głowa była kiedyś częścią droida procesyjnego. Bardzo
cenionego modelu protokolarnego. Wiecie w ogóle, jak trudno tu o części,
które nie pochodzą z kościoła lub którejś ze świątyń?
MOONA
Hmm.
PIRALLI
Spójrz prawdzie w oczy, Keth. Byłoby lepiej, gdybyś go wyrzucił, tak jak
zrobiłby to każdy rozsądny człowiek. I tak był przeznaczony na złom,
zanim go ocaliłeś.
KETH
Piralli, P3 jest moim przyjacielem. A przyjaciel to wciąż przyjaciel,
nawet jeśli ma... trudny charakter, prawda?
Ef. dźw.: Piralli dopija resztę swojego drinka.
KETH
(POIRYTOWANY) Prawda?
PIRALLI
Chcę przez to jedynie powiedzieć, że jesteś lepszym człowiekiem ode
mnie.
MOONA
Plus, Piralli nie jest nawet człowiekiem.
Ef. dźw.: Ponownie wybuchają śmiechem - tym razem śmieje się również
sam Keth.
KETH
Rzecz w tym, że myślałem, iż ta konferencja pokojowa może być moją
szansą...
MOONA
Szansą na co?
KETH
Na zrobienie w końcu czegoś ważnego.
To znaczy - tutaj nigdy nic się nie dzieje, tak? A przynajmniej nic, w czym mógłbym wziąć udział. Chcę tylko odrobiny podniety. Czegoś nowego
i... innego - poza zamiataniem podłóg i zapalaniem świec. Własnej
historii. Czegoś, o czym mógłbym opowiedzieć w miejscu takim jak to,
racząc przyjaciół kilkoma drinkami.
A zamiast tego...
Cóż, niańczenie oficjeli i załatwianie spraw, podczas gdy to innym będą
się przytrafiały wszystkie te ekscytujące rzeczy...
MOONA
(CMOKA) Za bardzo się przejmujesz, dzieciaku. Komu potrzeba ekscytacji?
Albo opowieści?
PIRALLI
(Z PRZEKĄSEM) Tak! Masz nas! I dziwnego droida! Czego chcieć więcej?
MOONA
(ŚMIEJE SIĘ)
KETH
Tak. Tak, chyba macie rację.
Ef. dźw.: Stołek Ketha szura o podłogę, gdy mężczyzna wstaje ze swojego
miejsca przy barze.
KETH
Cóż, chyba lepiej już pójdę.
KRADON
(POWAŻNIEJĄC) Kradon wierzy, że wszystko będzie dobrze, chłopcze.
KETH
Dzięki, Kradon.
KRADON
A za drinki należy się osiemnaście zukkeli.
KETH
(ZE ŚMIECHEM) Któregoś dnia zapomnisz i mi się upiecze.
Ef. dźw.: Keth rzuca kilka zukkeli na bar.
KRADON
A wówczas, niestety, będziesz miał do czynienia z siostrami Twinkle.
A teraz idź już. Zmykaj!
KETH
Idę już, idę!
KRADON
(WOŁA W ŚLAD ZA NIM, ROZBAWIONY) I nie zapomnij przyprowadzić tu San
Tekki ze wszystkimi jego licznymi zukkelami!
PRZEJŚCIE DO:
-
SCENA 8. ZEWN. JEDHAŃSKIE TARGOWISKO. ULICA.
Tło dźwiękowe: Gwarny rynek. Handlarze zachwalają swoje towary. Słychać
odgłosy licznych zwierząt - szczeknięcia, pohukiwania i ćwierkania.
Ogólny zgiełk rozmów prowadzonych w różnych językach, odległe dźwięki
muzyki. Warkot pojazdów.
ZNUŻONY HANDLARZ (W TLE)
Pieczone w całości tip-yipy!
Pieczone tip-yipy!
NATRĘTNY HANDLARZ (W TLE)
Przyprawiona ranga! Najlepiej przyprawiona ranga na Jedzie!
MESOOK
I oto jesteśmy. Znowu na jedhańskim targowisku, po tylu latach!
SILANDRA
To... Wszystko wygląda tu inaczej, niż zapamiętałam.
MESOOK
(NIEPEWNY) Jesteś... rozczarowana?
SILANDRA
Nie. Wręcz przeciwnie. Jest świetnie.
Ale wiele się zmieniło. To całkiem, jakby zobaczyć wszystko nowymi
oczami.
MESOOK
Nic nie trwa wiecznie. Nawet pustynne piaski zmieniają się, tworząc
krajobraz na nowo.
SILANDRA
Tak, i przypuszczam, że dotyczy to również nas wszystkich. Chociaż
niektóre rzeczy się nie zmieniają.
(Pauza, a po chwili ŻARTOBLIWIE)
Na przykład - wciąż masz imponującą brodę.
MESOOK
(ZE ŚMIECHEM) A ty nadal nosisz tę starą tarczę na plecach jak jakiś
talizman.
SILANDRA
(ZE ŚMIECHEM) Być może właśnie tym jest - talizmanem.
Ale kilka razy naprawdę ocaliła mi życie.
MESOOK
I wielu innym, jeśli wierzyć opowieściom.
SILANDRA
Opowieściom! Wiedziałam, że tylko się ze mną droczysz.
MESOOK
(ZE ŚMIECHEM) Nic podobnego! Pamiętaj - my, Strażnicy Whillów, jesteśmy
wszechwiedzący!
SILANDRA
(ZE ŚMIECHEM) Dobrze cię znowu widzieć, Mesook.
MESOOK
(Z UDAWANĄ POWAGĄ) Widzisz? Wiedziałem, że to powiesz!
Ef. dźw.: W tle słychać przybierające na sile odgłosy procesji
ciągnącej przez targowisko i skandującej:
UCZNIOWIE ŚCIEŻKI (W TLE)
Moc będzie wolna! Moc będzie wolna!
STARSZY DELWIN (W TLE)
Moc będzie wolna! Wolna od wszelkich manipulacji! Wolna od kajdan tych,
którzy naginają ją do swojej woli!
Moc musi znaleźć równowagę. Tylko wtedy będziemy mogli naprawdę zaznać
pokoju. Tylko wtedy wszyscy będziemy wolni!
SILANDRA
O, to coś nowego.
Protestujący?
MESOOK
Zachowaj ostrożność, Silandro.
SILANDRA
(ZDEZORIENTOWANA) Ostrożność...?
Ef. dźw.: Procesja jest coraz bliżej, skandowanie przybiera na sile.
UCZNIOWIE ŚCIEŻKI
Moc będzie wolna! Moc będzie wolna!
MESOOK
Na Jedzie są istoty, które mają... ambiwalentne uczucia wobec Jedi. W najlepszym razie.
SILANDRA
Zawsze znajdą się tacy, którzy będą mieli ambiwalentny stosunek do Jedi.
To pomaga nam zachować pokorę.
Ef. dźw.: Do Silandry i Mesooka podbiega dziewczynka.
NADDIE
Proszę! Dar dobrej woli!
SILANDRA
Dar? Dla mnie? Och, jaki śliczny kwiatek!
Dziękuję! Cudownie pachnie.
NADDIE
(CHICHOCZE)
SILANDRA
Jak ci na imię, mała?
NADDIE
Jestem Naddie...
Ef. dźw.: Podbiega starsza adeptka Ścieżki. To Marda.
MARDA
Naddie, nie!
Do mnie, natychmiast!
NADDIE
(ZDEZORIENTOWANA) Ale Mardo, ja tylko rozdawałam kwiaty, tak jak
prosiłaś...
MARDA
Tak, Naddie. Wiem. Ale musisz pamiętać o tym, co ci mówiłam. Na Jedzie
są niebezpieczni ludzie.
Ef. dźw.: Naddie pociąga nosem. Jest zdenerwowana i nie bardzo wie, co
zrobiła źle.
SILANDRA
Wszystko w porządku. Ona nie miała złych zamiarów.
MARDA
(NAPIĘTYM GŁOSEM) Nie, nic nie jest w porządku.
Naddie, ta kobieta to Jedi!
NADDIE
(PŁACZLIWIE) Przepraszam, Mardo!
SILANDRA
Myślę, że zaszło jakieś nieporozumienie. Naddie - dziękuję ci za twój
dar.
NADDIE
(SZLOCHA)
MARDA
Dosyć tego.
(ŁAGODNIEJ, DO NADDIE) Chodź, Naddie. Wracaj do Starszego Delwina i pozostałych. Wszystko będzie dobrze. Wszystko jest tak, jak chce tego
Moc.
Ef. dźw.: Marda i Naddie zaczynają odchodzić.
SILANDRA
Chwileczkę. Gdybym mogła z nią porozmawiać...
MARDA
Powiedziałaś już dość. Nie pozwolę, aby psuł ją ktoś, kto nagina Moc do
własnej woli.
SILANDRA
Ale...
MESOOK
Silandro - myślę, że powinnaś pozwolić im odejść.
SILANDRA
(WZDYCHA)
Ef. dźw.: Kroki Mardy i Naddie cichną, gdy obie znikają w tłumie. W tle
znów słychać skandowanie:
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
DRAMATIS PERSONAE
JEDI
Creighton Sun: Mężczyzna, mistrz Jedi przybywający na Jedhę z misją
dyplomatyczną.
Aida Forte: Kadas'sa'Nikto, rycerka Jedi przybywająca na Jedhę z misją dyplomatyczną.
Silandra Sho: Kobieta, mistrzyni Jedi przybywająca na Jedhę z pielgrzymką.
Gella Nattai: Kobieta, rycerka Jedi.
Xinith Tarl: Bithanka, mistrzyni i członkini Rady Jedi.
Har'kin: Gran, mistrz Jedi.
Vohlan: Mężczyzna, mistrz Jedi.
B-9H0: Droid protokolarny Creightona i Aidy.
GT-68: Droid astromechaniczny Creightona i Aidy.
KOŚCIÓŁ MOCY
Keth Cerapath: Mężczyzna, adiunkt Kościoła Mocy.
P3-7A: Mający skłonność do sarkazmu droid Ketha.
Prefekt Saous: Mężczyzna, prefekt Kościoła Mocy.
STRAŻNICY WHILLÓW
Mesook: Mężczyzna, Strażnik Whillów.
Selik: Iridoński Zabrak, Strażnik Whillów.
ŚCIEŻKA OTWARTEJ DŁONI
Matka: Kobieta, znana również jako Elecia, przywódczyni Ścieżki
Otwartej Dłoni.
Marda Ro: Everenka, Przewodniczka Ścieżki Otwartej Dłoni.
Herold: Nautolanin, Herold Ścieżki Otwartej Dłoni.
Naddie: Dziewczynka, skora do psot Maluczka ze Ścieżki Otwartej
Dłoni.
Tromak: Gran, nieśmiały Maluczki ze Ścieżki Otwartej Dłoni.
Mylas: Duros, dociekliwy Maluczki ze Ścieżki Otwartej Dłoni.
Pela: Togrutanka, uczennica Ścieżki Otwartej Dłoni.
Qwerb: Mężczyzna, ochroniarz Matki.
Jukkyuk: Wookiee, ochroniarz Matki.
Starszy Delwin: Weequay, Starszy Ścieżki Otwartej Dłoni.
Uczniowie Ścieżki
BAR OŚWIECENIE
Kradon: Villarandianin, właściciel i menadżer baru Oświecenie.
Piralli: Sullustanin, robotnik portowy.
Moona: Twi'lekanka, stała bywalczyni Oświecenia.
Camille: Gloovanka, małomówna ochroniarka Oświecenia, siostra
bliźniaczka Delphine.
Delphine: Gloovanka, małomówna ochroniarka Oświecenia, siostra
bliźniaczka Camille.
EIRAM
Ambasadorka Cerox: Kobieta, ambasadorka uczestnicząca w konferencji
pokojowej.
Eiramska straż: Osobista gwardia ambasadorki Cerox.
Eiramski sierżant
Eiramscy żołnierze
Droidy ochroniarze
E'RONOH
Ambasador Tintak: Mężczyzna, ambasador uczestniczący w konferencji
pokojowej.
Młodszy doradca Linth: Mężczyzna, służalczy asystent ambasadora
Tintaka.
E'roniańska straż: Osobista gwardia ambasadora Tintaka.
E'roniański sierżant
E'roniańscy żołnierze
Piloci statków górniczych
JEDHA
Mytion: Mężczyzna, jeden z Braci Dziewiątych Drzwi.
Inoke: Kel Dor, jeden z Braci Dziewiątych Drzwi.
Baarla: Mournish, jeden z Braci Dziewiątych Drzwi.
Tarna Miak: Mężczyzna, Czarnoksiężnik z Tund.
Uliczni handlarze, cywile, uczestnicy zamieszek, pielgrzymi, turyści,
droidy
INNI
Morton San Tekka: Mężczyzna, mediator uczestniczący w konferencji
pokojowej, przedstawiciel słynnego rodu poszukiwaczy nadprzestrzennych.
Tilson Graf: Mężczyzna, podróżnik, przedstawiciel słynnego rodu
poszukiwaczy nadprzestrzennych.
Przewodnicząca Meldan: Pantoranka, przedstawicielka Republiki na
Jedzie.
SCENA 1. WN. JEDHA. DRUGA IGLICA. KOMNATA SPOTKAŃ.
NARRATOR
Czas do rozpoczęcia bitwy: zero godzin.
Tło dźwiękowe: Jesteśmy w Drugiej Iglicy na Jedzie - w starej,
opuszczonej uprzednio świątyni, która została niedawno przebudowana na
potrzeby szczytu pokojowego.
Znajdujemy się w dużej sali konferencyjnej na niższym poziomie budynku.
W środku obecna jest niewielka grupa przedstawicieli różnych ras,
cierpliwie czekających na rozpoczęcie spotkania.
Z zewnątrz dobiegają przytłumione szmery rozmów, które w miarę rozwoju
sytuacji przybierają na sile, zwiastując rychłe zamieszki...
Ef. dźw.: Tilson Graf, pełniący funkcję mediatora, nerwowo bębni
opuszkami palców w blat pulpitu.
TILSON GRAF
(NERWOWO) W porządku.
Powinniśmy wkrótce zaczynać...
AMBASADOR TINTAK
W rzeczy samej. Miejmy to już za sobą. Z niecierpliwością czekam na
powrót na E'ronoh, aby pomóc w odbudowie - i jestem pewien, że
ambasadorka Cerox również pragnie jak najszybciej wrócić do swoich ludzi
na Eiram...
TILSON GRAF
(Z WAHANIEM) Hm, tak, ambasadorze Tintak. Gdyby mógł mi pan dać jeszcze
chwilkę...
CREIGHTON SUN
Czy wszystko w porządku, mediatorze Graf?
TILSON GRAF
(Z ROZTARGNIENIEM) Słucham? Ach, tak, jasne. Oczywiście, mistrzu Sun.
(ZBIERAJĄC SIĘ W SOBIE) Wszystko w jak najlepszym porządku. Potrzebuję
tylko kilku minut, żeby zebrać myśli. To w końcu doniosła chwila.
Podpisanie tego traktatu pokojowego to przełomowy moment w historii
galaktyki. Eiram i E'ronoh są w stanie wojny od ponad pięciu lat. A teraz, po zaślubinach następców tronów, oba światy wreszcie połączy
pokój. Zebraliśmy się tutaj, w Drugiej Iglicy na historycznej planecie
Jedha, aby...
AMBASADORKA CEROX
(WCHODZĄC MU W SŁOWO) Mediatorze Graf?
TILSON GRAF
(POTULNIE) Tak, ambasadorko Cerox?
AMBASADORKA CEROX
(ZNIECIERPLIWIONA) Z całym należnym szacunkiem, wszyscy jesteśmy
świadomi powodów, dla których tu przybyliśmy. Gdybyś mógł przejść do
sedna, zanim...
Ef. dźw.: Głos ambasadorki Cerox zostaje zagłuszony przez nagłe,
gwałtowne odgłosy zamieszek dobiegające z zewnątrz.
AMBASADOR TINTAK
(GNIEWNIE, SFRUSTROWANY) Co znowu?
TILSON GRAF
Eee...
CREIGHTON
Aido? Co się dzieje na zewnątrz?
AIDA FORTE
Do Iglicy zbliża się tłum, Creighton. Oni...
Ef. dźw.: Odgłos rozbijanego szkła, gdy do środka wpada rzucony przez
kogoś kamień. Dobiegające z zewnątrz okrzyki przybierają na sile. Tłum
jest rozwścieczony.
AIDA
(WSTRZĄŚNIĘTA) To zamieszki!
CREIGHTON
(ZANIEPOKOJONY) Cofnąć się, wszyscy! Z dala od okien!
Ef. dźw.: Gdzieś z głębi budynku dobiega odgłos wystrzału z łuku
energetycznego.
STŁUMIONY KRZYK (Z OFFU)
Cofnąć się! Wszyscy!
Ef. dźw.: Więcej huków i szczęku. Zamieszki przenoszą się do budynku,
ich uczestnicy są coraz bliżej. Drzwi do komnaty spotkań się otwierają;
do środka wpada Mesook, Strażnik Whillów.
MESOOK
(ZROZPACZONY) To cywile! Wszczęli zamieszki. Wdzierają się do budynku...
Nie zdołamy ich powstrzymać, nie uciekając się do przemocy...
Ef. dźw.: Zza jego pleców dobiegają odgłosy brutalnej walki w zwarciu.
Strażnicy nie strzelają do cywilów, chyba że są do tego zmuszeni.
TILSON GRAF
(PO CICHU, WYCOFUJĄC SIĘ POŚPIESZNIE) Ja... eee... myślę, że lepiej będzie,
jeśli poszukamy jakiegoś bezpiecznego schronienia...
CREIGHTON
(STANOWCZO) Ambasadorowie? Do mnie.
Ef. dźw.: Rozlega się potężny huk, gdy do środka przez przeszkloną
ścianę pośród deszczu odłamków wpada pojazd repulsorowy. Ktoś krzyczy z bólu, gdy kawałek szkła wbija mu się w ciało; po chwili ofiara umiera.
CREIGHTON
Padnij!
PRZEJŚCIE DO:
SCENA 2. WN. DRUGA IGLICA. PRZEDPOKÓJ. DZIEŃ.
NARRATOR
Czas do rozpoczęcia bitwy: siedemdziesiąt dwie godziny.
Tło dźwiękowe: Znajdujemy się w przedpokoju Drugiej Iglicy, w pobliżu
miejsca, w którym przebywają Jedi. Z zewnątrz dobiegają nikłe odgłosy
miasta; w oddali słychać przytłumione bicie dzwonów.
CREIGHTON
Nigdy nie sądziłem, że doczekam dnia, w którym w przestrzeni powietrznej
nad Jedhą zawisną wojskowe transportowce. To wydaje się...
(WZDYCHA) Cóż, niewłaściwe.
Cała nasza praca... Wszystkie wysiłki księżniczki Xiri i księcia Phan-tu
na rzecz pokoju... a ich światy wciąż wysyłają statki wojskowe, mimo iż
przybyliśmy tu, aby podpisać traktat pokojowy.
Ef. dźw.: Odpowiedź nie nadchodzi. Przez dłuższą chwilę panuje cisza,
po której słychać:
CREIGHTON
Aido?
Ef. dźw.: Rycerka Jedi Aida Forte dołącza do niego pod oknem. Przystaje
i przez moment w milczeniu kontempluje widok.
AIDA
Wojna rzuca długie cienie, mistrzu Sun. Być może po wszystkich tych
latach mieszkańcy Eirama i E'ronoh mają trudności z ufaniem sobie
nawzajem.
CREIGHTON
Przypuszczam, że można się było tego spodziewać. Starsi członkowie
arystokracji nienawidzili się przed wojną przez tyle lat, że ich
wzajemne zaufanie... Cóż, w najlepszym razie zostało poważnie nadwątlone.
AIDA
Zwłaszcza że królowa Adrialla produkowała broń biologiczną nawet po
zawieszeniu broni.
CREIGHTON
A pomimo faktu, że broń ta została zniszczona, zaś wojna oficjalnie
dobiegła końca, nadal nalegają na wysłanie eskorty wojskowej na Jedhę. W ich umysłach i sercach wciąż tlą się strach i żal.
Dzięki niech będą Światłu za nowe pokolenie i nadzieję, jaką ze sobą
niesie.
AIDA
Następcy tronów są przyszłością, Creightonie. Xiri i Phan-tu zjednoczą
swoje ludy, musimy tylko dać im więcej czasu. Koszmary przeszłości
zostaną wybaczone - jeśli nie zapomniane. A ludzie będą postrzegać ich
związek jako punkt zwrotny. Moment, w którym pokój ostatecznie zwyciężył
nad wojną.
CREIGHTON
(W ZAMYŚLENIU) Masz rację. Jesteśmy tak blisko...
Koniec z niepotrzebną śmiercią. Koniec z nienawiścią. Nowe pokolenie
poprowadzi stare ku lepszej przyszłości. Naprawdę w to wierzę.
Ef. dźw.: Gdzieś z zewnątrz dobiegają odgłosy zamieszania - odległy
dźwięk podniesionych głosów, zbyt daleko, aby zrozumieć poszczególne
słowa, ale brzmi to jak zaciekła kłótnia między kilkoma osobami - lub
grupami osób.
CREIGHTON
Ale widok tych statków nad naszymi głowami... Martwię się, jak to może
zostać odebrane.
AIDA
Przez kogo?
CREIGHTON
Przez miejscowych. Pielgrzymów. Całe to nowe "Zgromadzenie Mocy". Co,
jeśli pomyślą, że sprowadziliśmy konflikt na ich świat?
AIDA
Konflikt się skończył. Wszyscy o tym wiedzą. Zawieszenie broni trwa od
ponad miesiąca. To święto pokoju.
A obecność statków jest tylko na pokaz. Ostatnia demonstracja siły,
zanim traktat zostanie sfinalizowany i wszyscy ci wojskowi stracą
posady.
CREIGHTON
Hm, tak, pewnie masz rację.
AIDA
Wkrótce przybędą kanclerze i traktat nabierze mocy prawnej.
CREIGHTON
Och, a skoro już o tym mowa. Tuż przed naszym przybyciem otrzymałem
wiadomość od kanclerza Molla. Wygląda na to, że pomimo nalegań zarówno
jego, jak i kanclerz Greylark, służby bezpieczeństwa Republiki postawiły
na swoim. Kanclerz Mollo ma pozostać z Xiri i Phan-tu, aby pomóc w odbudowie ich światów, podczas gdy kanclerz Greylark wróci na Coruscant.
AIDA
Kto więc będzie mediatorem nadzorującym podpisanie traktatu?
CREIGHTON
Morton San Tekka.
AIDA
(ZASKOCZONA) San Tekka?
CREIGHTON
Znasz kanclerza Molla. To polityk z krwi i kości. Kanclerz ludu. Uznał,
że zamiast oficjela, najlepiej wyznaczyć do tego zadania kogoś, kto ma
powiązania z pograniczem. Ponieważ Eiram i E'ronoh nie są częścią
Republiki, chce zachować ostrożność, aby nie wyglądało na to, że
Republika wykracza poza swoją rolę neutralnego doradcy. Wnioskuję, że
przewodnicząca Meldan, szefowa komitetu nadzorującego sprawy Republiki
na Jedzie, jest nieco zdenerwowana tym, że została pominięta, ale
decyzja kanclerza Molla ma sens. W ten sposób Republika nie będzie
postrzegana jako nadmiernie ingerująca w sprawy światów niebędących jej
członkami.
AIDA
Rozumiem...
CREIGHTON
Poza tym, to co najwyżej honorowa rola. Mediacje nie są tak naprawdę
konieczne. Ambasadorowie zostali poproszeni o złożenie podpisów w imieniu następców tronów.
Spotkamy się z Mortonem San Tekką na wieczornym bankiecie.
AIDA
Jestem pewna, że to słuszna decyzja. Ale nadal uważam, że to wielka
szkoda, iż Phan-tu i Xiri nie mogli przybyć tu osobiście.
CREIGHTON
Oboje mają ręce pełne roboty przy nadzorowaniu prac, począwszy od budowy
nowych boi komunikacyjnych. Tak wiele z nich zostało zniszczonych
podczas wojny, że łączność z Eiramem i E'ronoh jest obecnie niemal
niemożliwa - i to jeszcze zanim zaczęła szwankować lokalna sieć
łączności na Jedzie.
(Pauza)
Poza tym, jako nowożeńcy zasługują na to, aby móc spędzić razem nieco
czasu po tym wszystkim, przez co przeszli.
AIDA
(ŚMIEJE SIĘ CIEPŁO) Nie sądziłam, że jesteś romantykiem, Creighton!
CREIGHTON
(ŻARTOBLIWIE) Każdy z nas ma jakieś ukryte strony, Aido. Nawet taki
znużony życiem starzec jak ja.
AIDA
Starzec!
CREIGHTON
Cóż, w takim razie po prostu znużony życiem człowiek.
AIDA
Droga była długa, a podróż męcząca. Czy miałeś w ogóle nieco czasu dla
siebie? Aby nacieszyć się miastem, skoro już tu jesteśmy?
CREIGHTON
Wiesz, że nie. Przygotowania...
AIDA
(WCHODZĄC MU W SŁOWO) ...pochłonęły cię bez reszty. Tak, tak, wiem. Ale
jesteśmy na Jedzie! Powinieneś przynajmniej rozważyć wizytę w Kyberowych
Lustrach, trochę odsapnąć i poświęcić kilka chwil na...
Ef. dźw.: Drzwi się otwierają i wchodzi droid protokolarny, przerywając
Aidzie. To B-9H0.
B-9H0
Tysiąckrotnie przepraszam, szacowni mistrzowie, ale pomyślałem, że
chcielibyście wiedzieć natychmiast - rycerka Jedi Gella Nattai na łączu.
CREIGHTON
(Z ULGĄ) W samą porę. Czy ustaliliśmy już, z jakiego powodu szwankuje
komunikacja w mieście?
B-9H0
To najprawdopodobniej efekt burz piaskowych, mistrzu Sun. Ogromne chmury
ziaren piasku dostały się do górnych warstw atmosfery i zakłócają
miejscowe transmisje. Nawiązanie łączności dalekiego zasięgu jest
możliwe, ale mimo to pozostaje utrudnione...
CREIGHTON
(WCHODZĄC MU W SŁOWO) Tak, B-9, oczywiście. Rozumiem.
B-9H0
Doskonale, sir. W takim razie, gdybyście zechcieli pójść ze mną...
Ef. dźw.: Creighton i Aida wychodzą za droidem z pomieszczenia.
AIDA
(CICHO, DO CREIGHTONA) Chcę tylko powiedzieć, żebyś to przemyślał.
Dobrze by ci to zrobiło.
CREIGHTON
(CICHO, DO AIDY) Tak zrobię. Obiecuję. Tylko... po odprawie, dobrze?
PRZEJŚCIE DO:
SCENA 3. WN. DRUGA IGLICA. SALA ODPRAW. CHWILĘ PÓŹNIEJ.
Tło dźwiękowe: Cichy szum komputerów, przerywany okazjonalnym sygnałem
dźwiękowym.
GT-68
(Z NIEPOKOJEM) Bee-da-doo-waah!
B-9H0
Tak, dziękuję, GT-68. Mistrz Sun wie, że sygnał jest słaby.
CREIGHTON
Gdzie...
Ef. dźw.: Holoprojektor budzi się do życia pośród szumów i trzasków.
Sygnał jest rzeczywiście słaby, więc słowa Gelli są przerywane
zakłóceniami.
GELLA NATTAI (HOLOGRAM)
Ach! Jesteście.
CREIGHTON
Witaj, Gello. Dobrze cię widzieć.
GELLA NATTAI (HOLOGRAM)
I was również - mistrzu Creighton, Aido. To znaczy, na tyle, na ile
pozwala ten koszmarny sygnał.
CREIGHTON
Cieszę się, że Rada Jedi zatwierdziła twoją petycję o zostanie
Poszukiwaczką. Jak się z tym czujesz?
GELLA NATTAI (HOLOGRAM)
Czuję się...
(Pauza, po której podejmuje, NIECO PEWNIEJ)
Czuję się dobrze. Po raz pierwszy czuję się tak, jakbym naprawdę
rozumiała swoje powołanie. Idę tam, gdzie prowadzi mnie Moc. A moja
podróż dopiero się zaczyna.
CREIGHTON
Cieszę się razem z tobą. Naprawdę.
GELLA NATTAI (HOLOGRAM)
Dziękuję, mistrzu Sun.
Ale do rzeczy. Jak tam na Jedzie?
CREIGHTON
Zimno. I piaszczyście.
GELLA NATTAI (HOLOGRAM)
(ŚMIEJE SIĘ)
AIDA
Atmosfera jest dość... napięta, Gello. Zgromadzenie przygotowuje się do
Festiwalu Równowagi i okazuje się, że to nieco... kontrowersyjny pomysł.
GELLA NATTAI (HOLOGRAM)
Zgromadzenie?
CREIGHTON
Nowa, neutralna organizacja, powołana do życia na Jedzie, mająca
zjednoczyć wszystkie sekty i religie. Wykorzystują Porę Światła, aby
przedstawić swoje założenia.
AIDA
(PARSKA) Bzdura.
To znaczy, może teoretycznie taki mają plan, ale uroczystości o tej
porze roku obchodzi wiele różnych grup, nie tylko Jedi. W sumie to ma
sens. Organizują imprezę.
GELLA NATTAI (HOLOGRAM)
Myślę, że wszyscy będziemy mieli powód do świętowania, kiedy traktat
pokojowy zostanie w końcu podpisany.
AIDA
W rzeczy samej. Dziś wieczorem spotykamy się z ambasadorami. I Mortonem
San Tekką, mediatorem wyznaczonym przez kanclerza Molla do nadzorowania
ceremonii.
GELLA NATTAI (HOLOGRAM)
Pamiętajmy, że ostatnim razem, gdy próbowaliśmy czuwać nad zawarciem
porozumienia między Eiramem a E'ronoh...
CREIGHTON
...nie poszło zbyt dobrze. Poinformowałem Aidę pokrótce o tym, co się
wydarzyło.
AIDA
Wielokrotne próby zamachów. Tak.
GELLA NATTAI (HOLOGRAM)
(ODROBINĘ ROZGORYCZONA) I zdrada Axela Greylarka oraz Ferrolów. Jej
skutki niemal zniweczyły wszystkie nasze wysiłki.
CREIGHTON
Ferrolów jestem w stanie niemal zrozumieć. Stary ród z E'ronoh, zbyt
urażony i zacietrzewiony, aby iść na kompromis i zawrzeć pokój. Ale...
Axel Greylark? Syn samej kanclerz! Nawet teraz trudno w to uwierzyć.
(Pauza)
Jak sobie radzisz, Gello? Wiem, że łączyła was więź...
GELLA NATTAI (HOLOGRAM)
To... skomplikowane. Myślałam, że jest naszym sojusznikiem, przyjacielem.
(Pauza)
Jego zdrada... Odebrałam to bardzo osobiście.
Nadal nie wiem, dlaczego zrobił to, co zrobił.
CREIGHTON
Więc nadal nie jesteśmy ani o krok bliżej zrozumienia jego motywów?
GELLA NATTAI (HOLOGRAM)
Nie. Nie jesteśmy bliżej zrozumienia czegokolwiek. Odwiedziłam Axela,
zanim został zabrany na pokład transportowca więziennego, ale uparcie
odmawiał rozmowy.
Nie wiem... Pomimo tego, że on i Ferrolowie byli odpowiedzialni za sabotaż
i próby zamachów, nadal coś mi w tym wszystkim nie pasuje. Jakbyśmy
przegapili coś ważnego. Wiemy, że była w to zamieszana jeszcze jedna
osoba, ale jak dotąd nie udało nam się ustalić, kto dokładnie. I nie
sądzę, żebyśmy mogli zrozumieć prawdziwe powody, którymi kierował się
Axel, dopóki nam się to nie uda.
CREIGHTON
A ty nie masz żadnych podejrzeń?
GELLA NATTAI (HOLOGRAM)
Mogę wam radzić jedynie, żebyście byli czujni oraz mieli oczy i uszy
otwarte. To smutne, że są istoty, które wolałyby, aby Eiram i E'ronoh
wciąż trwały w stanie wojny, ale taka jest prawda. Istnieją całe
frakcje, które aktywnie dążą do wznowienia konfliktu, pomimo woli
następców tronu. Ludzie, którym nie podoba się to, co robią Xiri i Phan-tu, i którzy chcą storpedować ich starania. Podejrzewam, że to
właśnie prawdziwy powód tego, iż nie ma ich z wami na Jedzie. Owszem,
odbudowa jest konieczna, ale co ważniejsze, muszą gasić w zarzewiu
sprzeciwy frakcji, pragnących zniweczyć ich wysiłki.
CREIGHTON
Na konflikcie zawsze można się dorobić, a wielu pozbawionych skrupułów
polityków chętnie nabiłoby sobie kabzy. Podejrzewam, że głosy sprzeciwu
znajdą poparcie wśród klas rządzących obu światów. Ferrolowie nie będą
osamotnieni.
AIDA
Tak, ale to jest Jedha. A skoro nowo poślubieni dziedzice są tak oddani
dążeniom do pokoju, to z pewnością akurat ta sprawa nie powinna nam
spędzać snu z powiek. Gdy traktat zostanie podpisany, wszelkie protesty
stracą rację bytu.
GELLA NATTAI (HOLOGRAM)
Mimo wszystko... bądźcie ostrożni.
I wiedzcie, że w razie czego zawsze możecie na mnie liczyć.
AIDA
Damy ci znać, jak poszło - tak szybko, jak to możliwe.
GELLA NATTAI (HOLOGRAM)
W porządku. Dziękuję, Aido. I... powodzenia - dla was obojga.
Niech Moc będzie z wami.
Ef. dźw.: Połączenie dobiega końca.
PRZEJŚCIE DO: