Starzenie bez starości. Bądź zdrowsza, zadbaj o mózg i żyj dłużej - Maddy Dychtwald, Kate Hanley

Kup ebooka

44.99 zł
34.64 zł (34,64 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wstęp. Twój bonus długowieczności

Wstęp

Twój bonus dłu­go­wiecz­no­ści

Ty, ja i cała ludz­kość jeste­śmy w trak­cie wiel­kiego skoku ku dłu­go­wiecz­no­ści. Mówiąc wprost: ludzie żyją dziś znacz­nie dłu­żej niż kie­dy­kol­wiek wcze­śniej -?zwłasz­cza my, kobiety -?lecz nie­ko­niecz­nie jeste­śmy przy­go­to­wane na drogę, jaką jest dłuż­sze życie.

Mniej wię­cej do początku XX wieku więk­szość ludzi nie doży­wała sta­ro­ści, po pro­stu umie­rała wcze­śniej. Oczy­wi­ście byli tacy, któ­rzy żyli długo, ale sta­no­wili wyją­tek, nie regułę. U progu nowego stu­le­cia, w stycz­niu 1900 roku, prze­ciętny Ame­ry­ka­nin doży­wał czter­dzie­stu sied­miu lat. Pod koniec tego samego wieku śred­nia dłu­gość życia Ame­ry­ka­nina sko­czyła aż do sie­dem­dzie­się­ciu dzie­wię­ciu lat -?to ponad trzy dodat­kowe dekady. Pan­de­mia COVID-19 skró­ciła ten czas o mniej wię­cej dwa lata, ale prze­wi­duje się, że śred­nia dłu­gość życia w ciągu kolej­nych dwóch dekad wzro­śnie o kolejne pięć do dzie­się­ciu lat. A dzięki zbli­ża­ją­cym się licz­nym prze­ło­mom w medy­cy­nie, tech­no­lo­gii i bada­niach, które mogą zapo­bie­gać cho­ro­bom albo pro­wa­dzić do ich cofa­nia, liczba ta wzro­śnie pew­nie nawet bar­dziej, niż się prze­wi­duje. Nie­sa­mo­wite jest to, że stu­lat­ko­wie to naj­szyb­ciej rosnący seg­ment popu­la­cji świata.

Ta wia­do­mość ma szcze­gólne zna­cze­nie dla kobiet, bo śred­nio żyjemy o sześć lat dłu­żej niż męż­czyźni. Te dodat­kowe lata nazy­wam "bonu­sem dłu­go­wiecz­no­ści". Tro­chę tak, jak­by­śmy wygrały los na lote­rii dłu­giego życia. Aż 80% osób po set­nym roku życia sta­no­wią dziś kobiety. Jest więc cał­kiem moż­liwe, że doży­jesz setki.

Ten bonus ma jed­nak pewną wadę, i to cał­kiem poważną. Według Judith Lor­ber i Lisy Jean Moore, auto­rek książki Gen­de­red Bodies. Femi­nist Per­spec­ti­ves, ist­nieje para­doks, w któ­rym męż­czyźni umie­rają mło­dziej, ale to kobiety wię­cej cho­rują. Czas zdro­wego życia -?liczba lat, jaką prze­ży­wamy w dobrym zdro­wiu i wital­no­ści -?w ogóle nie odpo­wiada naszej dłu­go­ści życia. Zwy­kle to kobiety więk­szość swo­ich ostat­nich lat spę­dzają w kiep­skiej kon­dy­cji (w prze­ci­wień­stwie do męż­czyzn), nawet jeśli weź­mie się poprawkę na ich dłuż­sze życie.

Ozna­cza to, że miliony kobiet spę­dzają ostat­nie lata życia, mie­rząc się z bólami, lecząc kolejne prze­wle­kłe cho­roby dege­ne­ra­cyjne: nowo­twory, cho­roby serca czy cukrzyce. Jed­nak zanim nadejdą ostat­nie lata ich życia, wiele czasu i ener­gii spę­dzą na oba­wach, że staną się cię­ża­rem dla rodziny, bo nie wie­dzą, czy oszczęd­no­ści wystar­czą na opiekę do końca ich dni.

Nie­stety tak wła­śnie zaczę­łam się czuć, kiedy prze­kro­czy­łam sześć­dzie­siątkę. Nagle poja­wił się okropny ból bio­der, w końcu tak dokucz­liwy, że po wielu latach aktyw­nego i zdro­wego życia zaczę­łam kuleć, przez co czu­łam się star­sza, niż byłam. Trudno mi było zna­leźć realne spo­soby na pora­dze­nie sobie z dole­gli­wo­ścią. Musiały mi wystar­czać leki prze­ciw­za­palne bez recepty, ale wie­dzia­łam, że to nie jest stra­te­gia na dłuż­szy czas. Eks­pe­ry­men­to­wa­łam z masa­żami, aku­punk­turą, lecze­niem oso­czem boga­to­płyt­ko­wym, nie­mal wszyst­kim, co legalne, z wyjąt­kiem opio­idów, nie­stety ulga przy­cho­dziła na krótko.

Mia­łam mroczne myśli, wyobra­ża­łam sobie wszyst­kie przy­gody, jakie miały mnie omi­nąć w kolej­nych latach życia -?podróże z rodziną, wyma­ga­jące wycieczki gór­skie z przy­ja­ciółmi, zabawy na pod­ło­dze z wnu­kami (muszę tutaj dodać, że one ist­niały, i na­dal ist­nieją, tylko w mojej wyobraźni).

W końcu zroz­pa­czona uda­łam się na rezo­nans magne­tyczny. Obraz budził strach. W wyniku dys­pla­zji bio­der o pod­łożu gene­tycz­nym (o któ­rej nie wie­dzia­łam) tkanka chrzęstna wytarła się do tego stop­nia, że oba bio­dra dosłow­nie sty­kały się bez­po­śred­nio kośćmi. Z każ­dym moim ruchem kości tarły o sie­bie, coraz bar­dziej się uszka­dza­jąc i powo­du­jąc potworny ból. Nawet chi­rur­dzy byli zdzi­wieni tak skraj­nym przy­pad­kiem u osoby w moim wieku. (Mia­łam sześć­dzie­siąt osiem lat, kiedy się o tym dowie­dzia­łam - to jak na tę sytu­ację dość młodo).

Cho­dzi­łam po leka­rzach i sta­ra­łam się dowie­dzieć, jakie dzia­ła­nie będzie dla mnie wła­ściwe. W końcu zapy­ta­łam wybit­nego chi­rurga orto­pedę z Uni­wer­sy­tetu Kali­for­nii w San Fran­ci­sco, spe­cja­li­zu­ją­cego się w ope­ra­cjach bio­der, co by zro­bił na moim miej­scu. Odpo­wie­dział mi tak: "Zro­bił­bym ope­ra­cję obu bio­der naraz metodą dostępu przed­niego. Zro­bił­bym to u chi­rurga, który zaj­muje się wyłącz­nie ope­ra­cjami bio­der i spe­cja­li­zuje się w wymia­nie obu­stron­nej". Zasto­so­wa­łam się do jego rady, ale u spe­cja­li­sty, któ­rego zna­la­złam, cze­kało się na zabieg trzy mie­siące. Co mia­łam robić w mię­dzy­cza­sie?

Kiedy popro­si­łam orto­pedę o rady na czas przed zabie­giem (co mogła­bym zro­bić, by radzić sobie z bólem, funk­cjo­no­wać i przy­go­to­wać się do uda­nej ope­ra­cji oraz rekon­wa­le­scen­cji), stwier­dził, żebym kupiła laskę. Myśla­łam, że żar­tuje, ale on mówił poważ­nie.

Czu­łam, że musi ist­nieć lep­sze roz­wią­za­nie. Więc zaczę­łam inten­syw­niej ćwi­czyć jogę i pila­tes, żeby wzmoc­nić mię­śnie tuło­wia. Poszpe­ra­łam i dowie­dzia­łam się, że mój ból potę­guje stan zapalny. Szu­ka­łam porad u kilku eks­per­tów, na przy­kład dok­tora Marka Hymana z kli­niki w Cle­ve­land i dok­tora Rudiego Tan­ziego z Uni­wer­sy­tetu Harvarda, któ­rzy zale­cili mi dietę prze­ciw­za­palną. Cho­ciaż wiele osób ze śro­do­wi­ska zwią­za­nego z medy­cyną kon­wen­cjo­nalną lek­ce­wa­żąco odno­siło się do takiej diety, uwa­ża­jąc ją za zwy­kłą modę albo zbyt duży trud, ja byłam gotowa spró­bo­wać wszyst­kiego. Wyklu­czy­łam nabiał, glu­ten i więk­szość cukru (to prze­ciw­za­palny spo­sób żywie­nia, który obec­nie coraz czę­ściej poleca się jako sprzy­ja­jący zdro­wiu mózgu do póź­nej sta­ro­ści). Tak naprawdę jedyną rze­czą, któ­rej nie wyklu­czy­łam, było wino -?no bo przy­znajmy: przy­jem­nie jest cza­sem wie­czo­rem wypić kie­li­szek.

Może odma­wia­nie sobie tego wszyst­kiego wydaje się smut­nym spo­so­bem na życie, ale rezul­taty były wspa­niałe: po sze­ściu tygo­dniach cał­ko­wi­cie pozby­łam się bólu bio­der. Odzy­ska­łam swoje życie! Zasta­na­wia­łam się nawet nad rezy­gna­cją z ope­ra­cji, ale z trą­cymi o sie­bie kośćmi raczej nie mogła­bym liczyć na dłu­go­let­nie zdro­wie.

Na tym nie poprze­sta­łam. Roz­bu­do­wy­wa­łam swój plan przy­go­to­wa­nia do rekon­wa­le­scen­cji. Zaczę­łam zagłę­biać się w wie­dzę i odkry­łam prace pio­nie­rów, np. Peggy Hud­dle­ston, psy­cho­te­ra­peutki i badaczki, która pro­wa­dzi tre­ning uważ­no­ści w Szpi­talu Bri­gham w Bosto­nie. Dowie­dzia­łam się od niej, jak medy­ta­cja, afir­ma­cja oraz więzi z bli­skimi mogą pomóc mi zwięk­szyć odpor­ność i przy­spie­szyć powrót do zdro­wia. Dzięki temu utwier­dzi­łam się w prze­ko­na­niu, że ciało, umysł oraz dusza są ze sobą ści­śle powią­zane -?zarówno w zdro­wiu, jak i w cho­ro­bie.

Kiedy w końcu wyko­nano mi ope­ra­cję obu bio­der, powrót do zdro­wia prze­biegł zadzi­wia­jąco szybko. W szpi­talu spę­dzi­łam zale­d­wie jedną noc, choć wcze­śniej sły­sza­łam, że potrzebne będą co naj­mniej trzy. Cho­dzi­łam -?nawet po scho­dach -?bez laski czy cho­dzika już po kilku dniach, cho­ciaż ostrze­gano mnie, że zanim będzie to moż­liwe, minie co naj­mniej kilka tygo­dni. W ciągu mie­siąca cał­ko­wi­cie wró­ci­łam do nor­mal­nej aktyw­no­ści. (Oczy­wi­ście mówię tu o swoim oso­bi­stym doświad­cze­niu, w wielu przy­pad­kach nawet naj­lep­sze przy­go­to­wa­nie przed ope­ra­cją może nie dać takiego rezul­tatu).

To tylko jeden z przy­kła­dów na to, że nasze ciało potrafi wró­cić do zdro­wia po ura­zie i cho­ro­bie -?a nawet pod­nieść się po wyni­ka­ją­cym ze sta­rze­nia pogor­sze­niu stanu fizycz­nego oraz umy­sło­wego.

Kiedy piszę te słowa, mam sie­dem­dzie­siąt trzy lata i czuję się sil­niej­sza oraz odpor­niej­sza niż wtedy, gdy mia­łam lat sześć­dzie­siąt osiem, a nawet pięć­dzie­siąt osiem. Na­dal żywię się przede wszyst­kim prze­ciw­za­pal­nie, ale to nie zna­czy, że nie pozwa­lam sobie cza­sem na pizzę czy lody. Pozwa­lam sobie, ale kiedy to robię, wyraź­nie zwięk­sza się ból w sta­wach, a umysł nie działa tak spraw­nie, a to przy­po­mina mi, że warto wró­cić do spo­sobu żywie­nia, który się u mnie naj­le­piej spraw­dza.

To prze­ży­cie było tylko potwier­dze­niem cze­goś, co już wie­dzia­łam -?zanim dobi­jesz do sie­dem­dzie­siątki, życie na pewno cię tro­chę spo­nie­wiera. Pew­nie i ty już to wiesz. Dobra wia­do­mość jest taka, że wszystko, co robisz, by jak naj­le­piej wyko­rzy­stać swój bonus na dłu­go­wiecz­ność, daje ci więk­szą odpor­ność, nie­za­leż­nie od tego, jakie kłody życie rzuci ci pod nogi.

DLACZEGO NAPISAŁAM TĘ KSIĄŻKĘ

Nie jestem kobietą, która mie­rzy się jedy­nie z wła­snym upły­wem czasu, bo od nie­mal czter­dzie­stu lat zaj­muję się bada­niami nad pro­ce­sami sta­rze­nia się i dłu­go­wiecz­no­ścią. W 1986 roku razem z mężem Kenem zało­ży­łam Age Wave -?think tank i firmę dorad­czą, które od lat uzna­wane są za naj­waż­niej­sze w Ame­ryce Pół­noc­nej w zakre­sie sta­rze­nia, dłu­go­wiecz­no­ści oraz pro­ble­mów osób w wieku eme­ry­tal­nym. Choć nie jestem lekarką, dorad­czy­nią finan­sową ani ducho­wym guru (oczy­wi­ście w kwe­stiach zdro­wot­nych powin­naś pora­dzić się leka­rza, a w spra­wach inwe­sty­cyj­nych - doradcy finan­so­wego), to jestem liderką, pisarką, badaczką, eks­pertką nauk spo­łecz­nych, od lat gro­ma­dzącą infor­ma­cje na temat dłu­go­wiecz­no­ści i sta­rze­nia się w obsza­rach zdro­wia fizycz­nego, umy­sło­wego i emo­cjo­nal­nego, a także w zakre­sie stylu życia, finan­sów oraz eme­ry­tur. Dzięki pracy oraz oso­bi­stym doświad­cze­niom doszłam do prze­ko­na­nia, że to kobiety powinny stać na czele rewo­lu­cji dłu­go­wiecz­no­ści, zwłasz­cza że sta­ty­stycz­nie żyjemy dłu­żej. Jestem rów­nież prze­ko­nana, że im więk­szą wie­dzą dys­po­nu­jemy, tym łatwiej przej­mu­jemy ini­cja­tywę w podej­mo­wa­niu decy­zji i dzia­łań, które sprzy­jają lep­szemu zdro­wiu we wszyst­kich obsza­rach życia.

Przez wiele lat w Age Wave reali­zo­wa­li­śmy ważne bada­nia (choć nie były to bada­nia medyczne) z udzia­łem ponad 200 tysięcy ankie­to­wa­nych. Pro­wa­dzi­li­śmy rów­nież nie­zli­czone grupy foku­sowe na całym świe­cie, wywiady z wybit­nymi eks­per­tami, ana­li­zo­wa­li­śmy tysiące wyni­ków badań, arty­ku­łów i zbio­rów danych.

Moja praca w Age Wave zapew­nia mi bez­po­średni dostęp do naj­wy­bit­niej­szych bada­czy oraz uczo­nych z naj­róż­niej­szych dzie­dzin (mię­dzy innymi medy­cyny, psy­cho­lo­gii i geron­to­lo­gii), a także do kli­ni­cy­stów i eks­per­tów finan­so­wych. W tej książce podzielę się nie tylko ich zale­ce­niami dla pacjen­tów i klien­tów, ale też opo­wiem, co robią dla samych sie­bie oraz co szep­czą do ucha kobie­tom, na któ­rych im zależy: to będą ich oso­bi­ste recep­tury na dłuż­sze zdro­wie i życie.

W całej książce będę pole­cać wybrane pro­dukty i usługi, które mogą pomóc ci wcie­lić w życie zawarte tu infor­ma­cje -?są to roz­wią­za­nia, z któ­rych sama korzy­stam lub które znam i któ­rym ufam. Muszę w tym miej­scu zazna­czyć, że w żaden spo­sób nie czer­pię korzy­ści ze sprze­daży tych pro­duk­tów.

DLACZEGO TA KSIĄŻKA JEST CI POTRZEBNA

Czas, byśmy my, kobiety, dowie­działy się, jak naj­le­piej dopa­so­wać dłu­gość zdro­wia do dłu­go­ści życia -?tak aby dłu­go­wiecz­ność stała się dla nas darem, a nie prze­kleń­stwem. Możemy poka­zać światu, jak żyć długo i dobrze oraz co można osią­gnąć w tych dodat­ko­wych latach. Aby osią­gnąć ten cel, kobiety muszą zna­leźć się w cen­trum dys­ku­sji i aktyw­nie kształ­to­wać przy­szłość dłu­go­wiecz­no­ści. Kobiety mają realny wpływ na to, jak postrze­gamy dłu­go­wiecz­ność i sta­rze­nie się. Z powo­dze­niem mogą poka­zy­wać, co daje nam dłuż­sze życie, mogą rów­nież uczyć, jak podej­mo­wać kroki potrzebne do uni­ka­nia, opóź­nia­nia albo mini­ma­li­zo­wa­nia pogor­sze­nia stanu fizycz­nego i umy­sło­wego. Powszechne skutki sta­rze­nia są naj­więk­szymi wadami dłu­giego życia -?to one czę­sto unie­moż­li­wiają nam pełne dostrze­że­nie korzy­ści dłu­go­wiecz­no­ści, takich jak nasza mądrość, doświad­cze­nie, odpor­ność psy­chiczna i dystans.

Jak możemy naj­le­piej wyko­rzy­stać bonus dłu­go­wiecz­no­ści i dawać przy­kład zdrow­szego, bar­dziej wital­nego sta­rze­nia się?

Ta książka pokaże ci, że masz zna­czący wpływ na dłu­gość zdro­wia swo­jego mózgu i reszty ciała, a być może także na dłu­gość życia -?i pomoże ci wziąć za ten wpływ odpo­wie­dzial­ność.

Będziesz mogła stwo­rzyć swoją wła­sną holi­styczną recep­turę, która pokie­ruje twoją podróżą przez kolejne lata. To coś wię­cej niż tylko pod­stawy -?podej­ście, które tutaj opi­suję, uwzględ­nia wza­jemne powią­za­nia mię­dzy cia­łem, umy­słem i duszą; mię­dzy naszym zdro­wiem a poczu­ciem celu; mię­dzy dobro­sta­nem finan­so­wym a zdro­wiem umy­sło­wym oraz fizycz­nym. Prze­cież poszcze­gólne aspekty two­jego życia nie są zamknięte w oddziel­nych pojem­ni­kach. Jeśli za mało się ruszasz, twoje zdro­wie psy­chiczne i sen mogą ucier­pieć. Jeśli nie dosy­piasz, twój ape­tyt i hor­mony mogą się roz­re­gu­lo­wać. Jeśli mar­twisz się o pie­nią­dze, może to nega­tyw­nie wpły­nąć na twoje zdro­wie fizyczne i umy­słowe. Można też spoj­rzeć na te fakty z opty­mi­stycz­nej per­spek­tywy: kiedy zaczniesz dbać o jeden aspekt swo­jego życia, inne praw­do­po­dob­nie także się popra­wią - fala ponie­sie wszyst­kie łódki.

JAK KORZYSTAĆ Z TEJ KSIĄŻKI

Już po kilku tygo­dniach możesz odczuć korzy­ści z nowego podej­ścia do życia. Te szyb­kie zwy­cię­stwa mogą cię zmo­ty­wo­wać, by przeć dalej, podej­mo­wać kolejne kroki, które pomogą ci wydłu­żyć zdro­wie, a może także życie. W każ­dym roz­dziale przed­sta­wiam prak­tyczne wska­zówki, tech­niki i triki, które podzie­li­łam na kate­go­rie odpo­wia­da­jące pozio­mowi doświad­cze­nia. Wiele z nich jest łatwych do zasto­so­wa­nia, bez pono­sze­nia dodat­ko­wych kosz­tów. Zawar­łam także wska­zówki pod hasłem "zrób tę jedną rzecz", byś wie­działa, jaki jest naj­prost­szy krok, mogący wywrzeć naj­więk­szy wpływ na roz­po­czę­cie pro­cesu zmian.

Wiem, że kształ­to­wa­nie nowych nawy­ków i doda­wa­nie kolej­nych jest trudne. Pod­po­wia­dam, jak dosto­so­wać swój plan dzia­ła­nia do tego, co jest dla cie­bie teraz moż­liwe -?i jak go potem roz­bu­do­wy­wać. Dobra wia­do­mość jest taka, że zmiany, któ­rych możesz doświad­czyć, zaj­mu­jąc się tymi obsza­rami swo­jego życia, nie zacho­dzą liniowo, ale sko­kowo. Ozna­cza to, że każda zmiana, którą wpro­wa­dzisz, da ci wię­cej ener­gii i inspi­ra­cji do doko­na­nia kolej­nej, i jesz­cze jed­nej. W końcu im więk­sza liczba sta­ran­nie dobra­nych skład­ni­ków two­jej recep­tury, tym smacz­niej­sze i bar­dziej sycące będzie przy­rzą­dzone przez cie­bie danie.

Nie­za­leż­nie od tego, na jakim eta­pie podróży przez życie teraz jesteś, ni­gdy nie jest za późno, by zain­we­sto­wać w swój dobro­stan albo stwo­rzyć sie­bie na nowo. Moż­liwe, że z upły­wem czasu twoje życie będzie się sta­wało coraz lep­sze, zwłasz­cza jeśli będziesz dostrze­gać, że bonus dłu­go­wiecz­no­ści może ozna­czać drogę w górę, a nie po równi pochy­łej. Ruszajmy zatem razem.

1. Napić się ze źródła wiecznej młodości

1

Napić się ze źró­dła wiecz­nej mło­do­ści

Ter­min age­less aging ("sta­rze­nie bez sta­ro­ści") uku­łam w latach 90. XX wieku, gdy wystę­po­wa­łam gościn­nie w spa Gol­den Door. Prze­ma­wia­łam tam do grupy kobiet na sta­no­wi­skach kie­row­ni­czych pod­czas wyjazdu mają­cego pomóc im się zre­lak­so­wać i spoj­rzeć na przy­szłość w nie­sza­blo­nowy spo­sób. Wtedy uwa­żało się, że osoba po pięć­dzie­siątce czy sześć­dzie­siątce, a zwłasz­cza kobieta, lata świet­no­ści ma już za sobą. Chcia­łam, by te kobiety wie­działy, że nie musi tak być. Teraz to samo mówię tobie.

Co dokład­nie mam na myśli, gdy mówię o sta­rze­niu bez sta­ro­ści? Gdy myślimy o sło­wie "sta­rość", to natych­miast przy­cho­dzi nam do głowy "nie­ra­dość" -?ale prze­cież możemy sta­rzeć się ina­czej. Choć nie spra­wisz, że Zie­mia prze­sta­nie się obra­cać, a czas upły­wać, to możesz zmi­ni­ma­li­zo­wać nega­tywne skutki biegu czasu i zde­cy­do­wać, że nie pozwo­lisz, by twój chro­no­lo­giczny wiek oraz ste­reo­typy doty­czące sta­rze­nia się ogra­ni­czały cie­bie albo twoje wybory. Dzięki wie­dzy, dzia­ła­niu i odro­bi­nie szczę­ścia możesz mak­sy­mal­nie zwięk­szyć korzy­ści pły­nące z dłu­go­wiecz­no­ści, a także zmi­ni­ma­li­zo­wać -?być może nawet unik­nąć -?wiele jej wad. Cho­dzi o te, które czę­sto uzna­jemy za nie­unik­nione: utratę pamięci, spraw­no­ści, zdro­wia i rado­ści życia.

Nie­ważne, ile masz lat, wciąż masz przed sobą wiele do prze­ży­cia. Mak­sy­malne wyko­rzy­sta­nie pozo­sta­łego ci czasu wymaga przy­go­to­wa­nia - fizycz­nego, umy­sło­wego, emo­cjo­nal­nego i ducho­wego. Naj­now­sza prze­ło­mowa wie­dza naukowa doty­cząca dłu­go­wiecz­no­ści rów­nież może być bar­dzo pomocna -?zwłasz­cza bada­nia kon­cen­tru­jące się na kobie­tach.

Pamię­tam, że kiedy mia­łam dwa­dzie­ścia kilka lat, pró­bo­wa­łam się prze­bić jako aktorka w Los Ange­les. Ule­ga­łam wów­czas tok­sycz­nemu lękowi przed sta­rze­niem -?lękowi, który prze­ni­kał (i na­dal prze­nika) całe Hol­ly­wood. Posta­no­wi­łam więc wydać pie­nią­dze na drogą maseczkę u der­ma­to­loga. Spe­cja­listka, która wyko­ny­wała mój magiczny zabieg, powie­działa mi coś, co zapa­dło mi w pamięć: ludzie są jak spor­towe samo­chody -?trzeba tan­ko­wać wła­ściwe paliwo, odpo­wied­nio się ser­wi­so­wać i regu­lar­nie jeź­dzić na prze­gląd, żeby nie wylą­do­wać na wysy­pi­sku.

Nie byłam zachwy­cona porów­ny­wa­niem sie­bie do samo­chodu, ale to, co powie­działa, wydało mi się logiczne. Nie można lek­ce­wa­żyć licz­nych form ruty­no­wej kon­ser­wa­cji, któ­rych potrze­bują pojazdy, i ocze­ki­wać, że samo­chód będzie dobrze jeź­dził -?czy nawet w ogóle jeź­dził -?przez wiele kolej­nych dekad. Ow­szem, Fordy, Hondy i Sub­aru są zbu­do­wane tak, by prze­je­chać po kil­ka­set tysięcy kilo­me­trów, ale tylko jeśli będziemy pamię­tać o wymia­nie oleju, rota­cji opon, wymia­nie fil­trów, pasków i wszyst­kiego, co się robi pod­czas regu­lar­nych prac kon­ser­wa­cyj­nych aut. To samo doty­czy też cie­bie. Nie możesz ocze­ki­wać, że będziesz dyna­miczna, pełna życia i zdrowa po osiem­dzie­siątce, dzie­więć­dzie­siątce i póź­niej, jeśli nie będziesz robić tego, czego potrze­buje ciało - zwłasz­cza kobiece -?by dzia­łać jak naj­le­piej.

Od razu jed­nak chcę pod­kre­ślić, że abso­lut­nie nie oce­niam tego, co ty, ani kto­kol­wiek inny, podej­mu­jesz, aby sta­rzeć się bez sta­ro­ści. Mam zna­jome, które pod­dały się naj­róż­niej­szym liftin­gom czy nacią­ga­niu skóry i wyglą­dają fan­ta­stycz­nie, co mnie bar­dzo cie­szy (a cza­sem nawet budzi zazdrość). Nasze spo­soby na radze­nie sobie z zewnętrz­nymi prze­ja­wami dłu­go­wiecz­no­ści sta­no­wią pewne spek­trum. Nie­które kobiety z dumą obno­szą się z siwymi wło­sami i zmarszcz­kami, to dla nich prze­jaw sta­tusu osoby doj­rza­łej, i to rów­nież mnie bar­dzo cie­szy. Inne decy­dują się popra­wić fizyczne objawy sta­rze­nia: far­bują włosy, pod­dają się natu­ral­nym i/lub chi­rur­gicz­nym zabie­gom, na które je stać i któ­rych się nie oba­wiają. I to także jest w porządku. Nie­za­leż­nie od tego, w któ­rym punk­cie spek­trum się znaj­du­jesz, jesteś tu mile widziana. Ale to tylko wygląd - zewnętrzny aspekt rów­na­nia -?jakim jest sta­rze­nie bez sta­ro­ści. W tej książce mniej uwagi poświę­cam fizycz­nemu wyglą­dowi, a wię­cej wydłu­że­niu zdro­wia mózgu i reszty ciała, a być może nawet samego życia. Dzięki temu twój fizyczny wygląd też na pewno się poprawi. Prawda jest taka, że jeśli chcesz się cie­szyć swoim bonu­sem dłu­go­wiecz­no­ści, nie wystar­czy być jedy­nie dobrej myśli ani wie­rzyć, że znaj­dziesz magiczny suple­ment, lek czy kura­cję upięk­sza­jącą. Na dro­dze życia jest zbyt wiele dziur i wybo­jów, zwłasz­cza dla kobiet po pięć­dzie­siątce. Sta­rze­nie bez sta­ro­ści to zde­cy­do­wa­nie coś wię­cej niż wygląd, a dąże­nie do niego o wiele bar­dziej zmieni twoje życie.

PRZYGOTOWANIE DO DROGI, KTÓRA CIĘ CZEKA

Założę się, że jako kobieta po czter­dzie­stce, pięć­dzie­siątce, sześć­dzie­siątce czy sie­dem­dzie­siątce doświad­czy­łaś momentu oświe­ce­nia, kiedy dotarło do cie­bie, że twoje życie wcale się nie koń­czy. Może dla­tego, że czy­ta­łaś w mediach o dłu­go­wiecz­no­ści. Może dla­tego, że doży­łaś swo­jego obec­nego wieku i rozu­miesz, że wcale nie jesteś "stara" w tra­dy­cyj­nym zna­cze­niu tego słowa.

Może zasta­na­wiasz się, czy będziesz miała potrzebną siłę fizyczną, umy­słową, emo­cjo­nalną, duchową i zasoby finan­sowe, a także wital­ność, by spro­stać cze­ka­ją­cym cię wyzwa­niom. Pew­nie zda­rzają ci się też chwile, gdy oba­wiasz się pogor­sze­nia zdro­wia lub skur­cze­nia zaso­bów finan­so­wych (to uza­sad­nione obawy; wię­cej na ten temat już nie­długo). Ale skoro już jesteś w tym momen­cie swo­jego życia -?może zbiegł się on z chwilą, gdy z domu wypro­wa­dzają się dzieci, może z jakimś innym koń­cem lub nowym począt­kiem, czy to w sfe­rze zawo­do­wej, czy rela­cji -?wresz­cie dostrze­gasz, że masz czas. Nie tylko czas do zapeł­nie­nia jakimś hobby, choć hobby to świetna sprawa, lecz także czas na speł­nia­nie marzeń, tych już ist­nie­ją­cych lub zupeł­nie nowych.

Prawda jest taka, że skoro wszy­scy żyjemy dziś śred­nio dłu­żej, także ty możesz żyć jesz­cze długo po osiem­dzie­siątce czy dzie­więć­dzie­siątce, może nawet ponad sto lat. I cho­ciaż masz już połowę życia za sobą, to możesz mieć przed sobą jesz­cze całe dekady.

Oczy­wi­ście ta moż­li­wość jest eks­cy­tu­jąca, jed­nak budzi też nie­mały lęk.

Może zada­jesz sobie pyta­nia:

Co powin­nam jeść, jak ćwi­czyć, jakie triki zdro­wotne sto­so­wać, jak pie­lę­gno­wać rela­cje, by moja ogólna odpor­ność i siła były jak naj­lep­sze? Jakie kroki mogę teraz pod­jąć, by utrzy­mać mózg w dobrej kon­dy­cji, może nawet zapo­biec demen­cji (lub przy­naj­mniej ją opóź­nić)? Jak przy­go­to­wać się do mie­rze­nia się z nie­prze­wi­dzia­nymi życio­wymi sytu­acjami: pro­ble­mami zdro­wot­nymi, utratą mał­żonka czy bli­skiej osoby, opieką nad kimś bli­skim? Jak mogę unik­nąć bycia cię­ża­rem dla rodziny i bli­skich? Jak mogę się upew­nić, że będę miała finan­sowy spo­kój do końca dłu­giego życia? Jak mam odkryć (albo odkryć na nowo) poczu­cie celu, by jak naj­le­piej wyko­rzy­stać lata, które mam przed sobą?

KOBIETY I DŁUGOWIECZNOŚĆ

Jed­nym z waż­nych tema­tów naszych cza­sów jest to, że sto­imy u progu rewo­lu­cji dłu­go­wiecz­no­ści, do któ­rej ni­gdy wcze­śniej nie doszło. Co wię­cej, rewo­lu­cja ta doty­czy przede wszyst­kim kobiet, bo żyją one o sześć lat dłu­żej niż męż­czyźni. (Uważa się, że klu­czową rolę odgrywa tu estro­gen obecny w kobie­cym ciele, ponie­waż sprzyja on eks­pre­sji genów zwią­za­nych z dłu­go­wiecz­no­ścią i pro­duk­cją enzy­mów anty­ok­sy­da­cyj­nych, które mogą chro­nić nas przed szko­dli­wym wpły­wem sta­nów zapal­nych -?choć oczy­wi­ście ochrona ta zanika po meno­pau­zie). Jed­nak, jak już pokrótce wspo­mnia­łam we wstę­pie, korzyść ta wiąże się też z jedną dużą wadą: jak podaje Glo­bal Health Obse­rva­tory, nale­żące do Świa­to­wej Orga­ni­za­cji Zdro­wia, prze­ciętna kobieta w USA spę­dzi ostat­nich dwa­na­ście lat życia, mie­rząc się z kaskadą pro­ble­mów zdro­wot­nych. To połą­cze­nie dłuż­szego życia z gor­szym zdro­wiem nazywa się dziś powszech­nie para­dok­sem płci i zdro­wia1.

Innymi słowy, dłu­gość naszego zdro­wia nie jest zestro­jona z dłu­go­ścią życia. Pew­nie się domy­ślasz, że to może ozna­czać więk­sze ogra­ni­cze­nia w aktyw­no­ściach, w któ­rych uczest­ni­czysz na co dzień. Możesz zacząć wyda­wać wię­cej pie­nię­dzy na opiekę zdro­wotną, przez co oszczęd­no­ści - które i tak muszą star­czyć nam na dłu­żej niż męż­czy­znom, skoro dłu­żej żyjemy -?zostają dodat­kowo zmniej­szone.

Poja­wia się zatem kolejne pyta­nie: skoro kobiety żyją dłu­żej niż męż­czyźni, dla­czego tak znaczną część dys­ku­sji o dłu­go­wiecz­no­ści pro­wa­dzą męż­czyźni? Naj­wyż­szy czas, by kobiety uznały ten temat za swój i stały się pio­nier­kami dłu­go­wiecz­no­ści, prze­tarły szlak do sta­rze­nia bez sta­ro­ści. Dłu­gie życie to przy­wi­lej, jakiego wielu ludzi nie ma szansy doświad­czyć. Te z nas, które taką szansę mają, powinny to zaak­cep­to­wać i napi­sać sce­na­riusz na nowo.

Jed­nym z naj­waż­niej­szych punk­tów wyj­ścia jest zmiana wła­snej postawy wzglę­dem dłuż­szego życia i sta­rze­nia się.

AGEIZM UKRYTY NA WIDOKU

Kolejne zagro­że­nie dla dłu­go­ści życia w zdro­wiu wiąże się z naszą postawą wobec "izmu", któ­remu poświęca się zbyt mało uwagi: age­izmu, czyli poglądu, że osoby star­sze są w jakiś spo­sób gor­sze od młod­szych - mniej witalne, mniej bystre, mniej sprawne, mniej cenne. Marc Fre­ed­man, przed­się­biorca z misją spo­łeczną, nie­dawno opi­sał mi age­izm w spo­sób bar­dzo trafny i dobitny: "wie­kowy apar­theid".

Więk­szość z nas, czę­sto pod­świa­do­mie, zin­ter­na­li­zo­wała ste­reo­typy doty­czące tego, co zna­czy być sta­rym. Mamy wiele nega­tyw­nych zało­żeń, zwłasz­cza doty­czą­cych kobiet. Bada­nia poka­zują, że w spo­łe­czeń­stwie kobie­tom wcze­śniej niż męż­czy­znom przy­kleja się łatkę "sta­rych" i czę­ściej ma to nega­tywny wydźwięk, pod­czas gdy w przy­padku męż­czyzn, szcze­gól­nie na rynku pracy, wiek staje się syno­ni­mem sta­tusu i wpły­wów2.

Age­izm w znacz­nym stop­niu pro­gra­mo­wany jest przez kul­turę popu­larną. Cho­ciaż zro­bi­li­śmy duże postępy w repre­zen­ta­cji róż­nych ras, orien­ta­cji sek­su­al­nych, toż­sa­mo­ści płcio­wych i osób o róż­nym stop­niu spraw­no­ści fizycz­nej, ludzie starsi wciąż są nie­stety za słabo repre­zen­to­wani. Być może jest to ostatni akcep­to­wany "izm". Jak mówi Nadia Tuma-Weldon, wice­pre­ze­ska wyko­naw­cza i glo­balna liderka w fir­mie McCann World­group oraz wice­pre­ze­ska wyko­naw­cza Truth Cen­tral, glo­bal­nej insty­tu­cji ana­li­tycz­nej: "Wiek to ostat­nia gra­nica, o któ­rej się nie mówi. Wciąż w porządku jest igno­ro­wa­nie osób star­szych, a nawet naśmie­wa­nie się z nich". Oto jeden z przy­kła­dów: firmy odzie­żowe zaczęły korzy­stać z usług modeli poka­zu­ją­cych wszyst­kie rodzaje syl­we­tek i odcie­nie skóry. Jedną cechą stałą jest jed­nak to, że wszy­scy ci modele są zazwy­czaj mło­dzi.

Oprah Win­frey, która w momen­cie, gdy to piszę, ma sześć­dzie­siąt dzie­więć lat, pod­kre­śla: "Żyjemy w kul­tu­rze ogar­nię­tej obse­sją na punk­cie mło­do­ści, która wciąż stara się nam wmó­wić, że jeśli nie jeste­śmy mło­dzi i nie pro­mie­nie­jemy, i nie jeste­śmy sek­sowni, to się nie liczymy". Dok­tor Imani Woody, uznana w całym kraju liderka w tema­cie sta­rze­nia, mówi o wyma­zy­wa­niu i twier­dzi, że jest to dla niej gor­sze doświad­cze­nie niż to, co prze­żyła jako ciem­no­skóra kobieta i jako les­bijka. A prze­cież przy­na­leż­ność do tych grup nie­raz wiąże się z poważ­nymi prze­szko­dami.

Nie ma wąt­pli­wo­ści, że nasza kul­tura wciąż pre­fe­ruje mło­dość, co w dużym stop­niu przy­czy­nia się do naszych lęków przed sta­rze­niem, a także uprze­dze­niami wzglę­dem sta­rze­nia. Nie zro­zum mnie źle: mło­dość ma wiele wspa­nia­łych zalet. Podob­nie jak wszystko inne, ma też pewne wady: impul­syw­ność, słab­sza wie­dza o sobie, mniej­sza samo­świa­do­mość, trud­ność ze spoj­rze­niem z szer­szej per­spek­tywy -?to jedne z naj­waż­niej­szych.

Cho­ciaż nasza kul­tura kształ­tuje nasze poglądy zwią­zane ze sta­rze­niem, to każdy z nas pomaga w utrwa­la­niu age­izmu zarówno w świe­cie, jak i we wła­snym umy­śle. Jeśli zda­rzyło ci się powie­dzieć: "Ale ze mnie bab­cia" albo "Jestem za stara, żeby się zmie­nić", albo "Ja się już nowych sztu­czek nie nauczę", to star­szy wiek odbie­rasz jako swego rodzaju sła­bość. Jeśli zda­rzyło ci się patrzeć w lustro i drżeć na widok siwego włosa, zmarszczki czy obwi­słej skóry, to jest to kolejny prze­jaw two­jego lęku przed sta­rze­niem się i nega­tyw­nych myśli o wieku.

Przy­znaję, że sama uczest­ni­czę w age­izmie. Za każ­dym razem, gdy wygła­szam pre­zen­ta­cję, mówię słu­cha­czom, ile mam lat. Robię to po to, by poka­zać, jak może wyglą­dać osoba mająca sie­dem­dzie­siąt trzy lata: może być witalna i pełna ener­gii, wyko­ny­wać zna­czącą pracę, reali­zo­wać życiowy cel. Jed­nak rów­no­cze­śnie odwo­łuję się w ten spo­sób do ste­reo­ty­po­wego obrazu kobiety w moim wieku, tego, jak powinna wyglą­dać i się zacho­wy­wać. Age­izm jest w nas bar­dzo mocno zako­rze­niony i pod wie­loma wzglę­dami ukryty na widoku.

Nie cho­dzi o to, że źle jest mówić innym, ile ma się lat. Kiedy roz­ma­wia­łam z Ash­ton Apple­white, akty­wistką dzia­ła­jącą prze­ciw age­izmowi, autorką książki This Chair Rocks. A Mani­fe­sto Aga­inst Age­ism, powie­działa mi: "Ważne, by przy poda­wa­niu swo­jego wieku zara­zem prze­ciw­sta­wić się kono­ta­cjom, jakie nasza kul­tura przy­pi­suje tej licz­bie". Jed­nak każda z nas ma wła­sną rze­czy­wi­stość i czuje się kom­for­towo z czymś innym -?a my musimy to zro­zu­mieć. Apple­white opowie­działa mi o prze­mó­wie­niu na temat age­izmu, jakie wygło­siła na początku 2010 roku dla grupy kobiet w Beverly Hills. "Zasu­ge­ro­wa­łam, by każda osoba, która ma jakieś pyta­nie, powie­działa, ile ma lat. Orga­ni­za­torka wyda­rze­nia stwier­dziła: "Słonko, to jest Beverly Hills. Trzeba by było wzy­wać karetki"". Apple­white się zaśmiała, a orga­ni­za­torka dodała: "Ty nie rozu­miesz. Gdy­bym nie far­bo­wała wło­sów, stra­ci­ła­bym pracę, a mam dzieci do utrzy­ma­nia".

Moja roz­mów­czyni sko­men­to­wała: "Od tam­tej pory ostroż­niej for­mu­łuję swoje uwagi. Każda z nas, kobiet, musi podej­mo­wać takie decy­zje sama, we wła­snym tem­pie, i przede wszyst­kim nie możemy się nawza­jem oce­niać".

ILE LAT SOBIE DAJESZ?

Popu­larne mity i ste­reo­typy zwią­zane z tym, że nasza war­tość spada z wie­kiem, w rze­czy­wi­sto­ści są wła­śnie mitami i ste­reo­ty­pami. My, kobiety, z upły­wem lat nie musimy sta­wać się kru­che, bez­bronne i scho­rzałe, naszym prze­zna­cze­niem nie jest też izo­la­cja spo­łeczna oraz odsta­wie­nie na boczny tor. I przede wszyst­kim same musimy w to uwie­rzyć.

Dolly Par­ton powie­działa kie­dyś: "Nie myślę o swoim życiu w kate­go­riach liczb. Ni­gdy nie będę stara, bo nie mam czasu na sta­rość". Bada­nia poka­zały, że nasze utrwa­lone ste­reo­ty­powe prze­ko­na­nia o wieku chro­no­lo­gicz­nym mogą wpły­wać na to, jak się sta­rze­jemy, a nawet na to, na ile lat wyglą­damy, jak się czu­jemy i zacho­wu­jemy, przez co wiele z nas (tak jak Dolly) czuje, że te wyobra­że­nia nas ogra­ni­czają.

Dok­tor Becca Levy, geron­to­lożka z Yale, prze­pro­wa­dziła obszerne bada­nia doty­czące tego, jak prze­ko­na­nia o wieku wpły­wają na zdro­wie, a jej wnio­ski są naprawdę fascy­nu­jące. Naj­więk­szy szok wywo­łuje chyba wynik bada­nia prze­pro­wa­dzo­nego w 2002 roku, w któ­rym przez dwa­dzie­ścia lat obser­wo­wano osoby po pięć­dzie­siątce w małym mie­ście w Ohio: wśród osób, które pozy­tyw­nie patrzyły na sta­rze­nie, mediana prze­ży­cia była o 7,5 roku dłuż­sza niż wśród tych, które widziały sta­rość w czar­nych bar­wach. Levy pisze: "Naj­waż­niej­szym czyn­ni­kiem deter­mi­nu­ją­cym dłu­go­wiecz­ność - waż­niej­szym od płci, sta­tusu mająt­ko­wego, pocho­dze­nia spo­łecz­nego, samot­no­ści czy funk­cjo­nal­nego zdro­wia -?jest to, jak ludzie myślą o pode­szłym wieku i jak do niego pod­cho­dzą"3.

Bada­nia Levy poka­zują, że pozy­tywne postrze­ga­nie pro­cesu sta­rze­nia oraz moż­li­wo­ści ludzi star­szych -?w tym swo­ich wła­snych -?może pomóc zapo­bie­gać wielu pro­ble­mom, któ­rych szcze­gól­nie się boimy w dłu­gim życiu. Takie podej­ście o połowę obniża ryzyko pro­ble­mów z ukła­dem krą­że­nia (nie­wy­dol­no­ści serca, zawału, udaru)4, pomaga się uchro­nić przed cho­ro­bami psy­chicz­nymi, takimi jak depre­sja czy stany lękowe5, sprzyja szyb­szemu powro­towi do zdro­wia po okre­sach nie­spraw­no­ści6, a nawet obniża ryzyko alzhe­imera7. A co naj­lep­sze, bada­nia te poka­zują, że ni­gdy nie jest za późno, by sko­ry­go­wać swój pogląd na sta­rze­nie i spoj­rzeć na nie bar­dziej pozy­tyw­nie.

Jeśli się zasta­na­wiasz, czy może masz jakieś nega­tywne wyobra­że­nia o sta­rze­niu, Levy stwo­rzyła krótki quiz on-line, który pomaga poznać wła­sny spo­sób myśle­nia o oso­bach star­szych. Zaj­rzyj na https://becca-levy.com. Roz­wiąż go, by oce­nić, czy patrzysz na sta­rze­nie w spo­sób pozy­tywny, czy nega­tywny, i porów­naj swoje wyniki z innymi uczest­ni­kami.

Nie tylko Levy wraz z zespo­łem bada­czy odkry­wają moc pozy­tyw­nego -?lub nega­tyw­nego -?myśle­nia oraz jego wpływ na zdro­wie i dłu­gość życia. Rodząca się dzie­dzina gero­nauki poka­zuje, że jest wię­cej czyn­ni­ków, nad któ­rymi masz kon­trolę, a które wpły­wają na to, jak się sta­rze­jesz. Wśród nich można wymie­nić na przy­kład iden­ty­fi­ko­wa­nie się z okre­ślo­nym wie­kiem chro­no­lo­gicz­nym, nie­za­leż­nie od fak­tycz­nie prze­ży­tych lat.

Kiedy kore­ań­scy bada­cze wyko­nali rezo­nans magne­tyczny u grupy kobiet i męż­czyzn po czter­dzie­stce, prze­ko­nali się, że osoby utoż­sa­mia­jące się jako młod­sze mają znacz­nie wię­cej sub­stan­cji sza­rej w mózgu w porów­na­niu z tymi, któ­rych subiek­tywny wiek odpo­wia­dał wie­kowi chro­no­lo­gicz­nemu8. (Sub­stan­cja szara, zwłasz­cza jej zewnętrzne war­stwy, pełni funk­cje zwią­zane z per­cep­cją, prze­twa­rza­niem doznań zmy­sło­wych, zdol­no­ścią do myśle­nia i rozu­mo­wa­nia; odgrywa też rolę w pamięci. Czę­sto kur­czy się ona u osób cho­ru­ją­cych na alzhe­imera).

Innymi słowy to, na ile lat się czu­jemy, ma wpływ na nasze ciało. Może czas, żeby­śmy prze­stały uwa­żać swój wiek za prawdę abso­lutną. Jako kul­tura zmie­ni­li­śmy nasze spoj­rze­nie na płcie: dostrze­gli­śmy, że coś, co od dawna uwa­ża­li­śmy za rzecz bio­lo­gicz­nie stałą, jest kon­struk­tem spo­łecz­nym, więc możemy też zacząć dostrze­gać, że tak samo jest z wie­kiem chro­no­lo­gicz­nym. Face­book zmie­nił menu roz­wi­jane do wska­za­nia płci, żeby użyt­kow­nicy mogli wybrać z pięć­dzie­się­ciu dwóch róż­nych toż­sa­mo­ści płcio­wych, a nie­długo może będziemy mogli wybie­rać z opcji takich jak: "mam pięć­dzie­siąt sześć lat, ale czuję się na trzy­dzie­ści pięć". Nie jest to wcale tak nie­re­ali­styczne, jak się wydaje: Emile Ratel­band, holen­der­ski poli­tyk, oso­bo­wość tele­wi­zyjna i coach, uznał, że roz­dź­więk mię­dzy jego wie­kiem chro­no­lo­gicz­nym, bio­lo­gicz­nym i psy­cho­lo­gicz­nym jest tak duży, że w 2018 roku, kiedy miał sześć­dzie­siąt dzie­więć lat, zło­żył wnio­sek do sądu, by obni­żono jego wiek o dwa­dzie­ścia lat (wnio­sek odrzu­cono). W wywia­dzie dla "Washing­ton Post" Ratel­band wyja­śnił: "Podej­mu­jemy wła­sne decy­zje co do tego, czy zmie­nimy imię, a nawet płeć. Ja czuję, że mój umysł i ciało są w wieku około czter­dzie­stu-czter­dzie­stu pię­ciu lat". Chcia­ła­bym, żeby boha­terką tego przy­kładu była kobieta, ale i tak na pewno rozu­miesz, o co cho­dzi: upływ czasu jest nie­unik­niony, ale to, jak zmie­niamy się fizycz­nie, umy­słowo i emo­cjo­nal­nie, nie musi podą­żać tym samym torem co czas.

Zro­zu­mie­nie tego, że to, co jesz oraz jak ćwi­czysz, może pomóc sta­rzeć się bez sta­ro­ści, to jedno, ale świa­do­mość, że twoja postawa wobec samego sta­rze­nia i to, jak staro się czu­jesz, ma tak wielki wpływ na twoje zdro­wie fizyczne, to coś cał­kiem innego. Pod­su­mo­wu­jąc, mamy więk­szą kon­trolę nad tym, jak się sta­rze­jemy (mamy wię­cej narzę­dzi pozwa­la­ją­cych nam na to wpły­nąć) niż kie­dy­kol­wiek wcze­śniej.

Jed­nym z naj­lep­szych punk­tów wyj­ścia pozwa­la­ją­cych zacząć się sta­rzeć bez sta­ro­ści jest zmiana wła­snej per­spek­tywy: zre­zy­gnuj z utar­tego myśle­nia, że pięć­dzie­siąt, sześć­dzie­siąt czy nawet sie­dem­dzie­siąt lat to wiek, po któ­rym już nic cię nie czeka, prze­stań sobie wma­wiać, że jesteś za stara na różne rze­czy.

Zbie­ra­jąc infor­ma­cje do tej książki, mia­łam przy­jem­ność i przy­wi­lej roz­ma­wiać z wie­loma kobie­tami, które mak­sy­mal­nie wyko­rzy­stują swój bonus dłu­go­wiecz­no­ści -?pierw­sza na liście jest DeEtte Sauer. DeEtte była córką alko­ho­li­ków, wycho­wała się w śro­do­wi­sku Caju­nów w Baton Rouge w Luizja­nie, gdzie picie, pale­nie, jedze­nie i "pozwa­la­nie, by dobre chwile pły­nęły" (ais­sez les bon temps rouler, jak to mówią w Luizja­nie) było spo­so­bem na życie. Oboje z mężem byli uza­leż­nieni od alko­holu, ale w końcu zerwali z nało­giem -?tyle że w zasa­dzie zastą­pili go uza­leż­nieniem od papie­ro­sów i niko­tyny. Jako czter­dzie­sto­kil­ku­latka DeEtte wypa­liła ostat­niego papie­rosa i kolejny raz zmie­niła uza­leż­nienie na nowe. (Stra­ciła też naj­star­szą córkę w wypadku samo­cho­do­wym -?to pew­nie w każ­dym wywo­ła­łoby chęć, by się znie­czu­lić). Tym razem uza­leż­niła się od jedze­nia. "Prze­sta­łam pić jako trzy­dzie­sto­dzie­wię­cio­latka i pęcz­nia­łam aż do czter­dzie­stu sze­ściu lat" -?opo­wia­dała mi. "Uwiel­biam goto­wać, ale przy­rzą­dza­łam nie to, co powin­nam". Nie poma­gały spo­tka­nia w kościele. "Skład­kowe kola­cje, poranne pączki przed mszą spra­wiały, że jedze­nie tego, co nie­zdrowe, wyda­wało się czymś cał­kiem nor­mal­nym". W końcu mąż wyznał DeEtte, że nie czuje już do niej pociągu. "On jest tak­tow­nym męż­czy­zną, który od początku mnie ubó­stwiał. To mnie zdru­zgo­tało".

Zdru­zgo­tało ją, a potem zain­spi­ro­wało. DeEtte wró­ciła na stu­dia, ukoń­czyła die­te­tykę i tera­pię uza­leż­nień, a potem wyko­rzy­stała wie­dzę, by pora­dzić sobie z wła­snym nało­giem. Zaczęła czy­tać wszyst­kie dostępne tek­sty o zdro­wiu, w tym pracę Dana Buet­t­nera o nie­bie­skich stre­fach - miej­scach na świe­cie, gdzie żyje naj­wię­cej stu­lat­ków. Roz­po­częła pracę w szpi­talu, gdzie uczyła stra­te­gii kon­troli wagi.

Następ­nie DeEtte zaczęła wię­cej ćwi­czyć -?na początku zało­żyła grupkę spa­ce­rową ze zna­jo­mymi z sąsiedz­twa, a potem, kiedy dzięki temu zyskała wię­cej ener­gii, cho­dziła na siłow­nię z mężem. (Tak, po tam­tej roz­mo­wie pozo­stali mał­żeń­stwem, cho­ciaż przez parę mie­sięcy byli w sepa­ra­cji). Przez kilka lat jeź­dziła na rowerku i bie­gała na bieżni, ale któ­re­goś dnia zoba­czyła na siłowni ulotkę, że powstaje dru­żyna pły­wacka. Pomy­ślała: "Może mogła­bym brać udział w takich zawo­dach". Jaki był pro­blem? Nie taki, że miała wtedy pięć­dzie­siąt osiem lat. Tylko taki, że nie umiała pły­wać.

DeEtte tak wspo­mina pierw­szy poranny tre­ning: "Czu­łam się upo­ko­rzona, bo wszy­scy byli o dzie­sięć czy pięt­na­ście lat młodsi, a ja nie umia­łam nawet prze­pły­nąć basenu". Pró­bo­wała powie­dzieć dwu­dzie­sto­dwu­let­niej tre­nerce, że to był błąd, ale ona nie chciała tego słu­chać. "Sta­nęła tuż przede mną i rzu­ciła: "Nie gadaj bzdur, tylko rób, co ci powiem. Jesteś silna, nauczę cię". I nauczyła".

Po bli­sko trzech mie­sią­cach pły­wa­nia DeEtte przy­stą­piła do pierw­szych zawo­dów. Prze­grała, ale też pobiła swój oso­bi­sty rekord. "Woła­łam: "Hura, hura, hura", gdy w tym samym momen­cie kobieta, która mnie poko­nała, spy­tała: "Czemu się tak cie­szysz? Byłaś strasz­nie wolna"". DeEtte posta­no­wiła, że ten komen­tarz będzie dla niej moty­wa­cją. Na pewno ucie­szy cię wia­do­mość, że póź­niej poko­nała tę kobietę wiele razy -?i została wie­lo­krotną meda­listką mistrzostw senio­rów.

Może wydaje się, że to wymaga dużo wysiłku i dys­cy­pliny, może się zasta­na­wiasz, czy jesteś na coś takiego gotowa, ale DeEtte cho­dziło tak naprawdę o zna­le­zie­nie cze­goś, co ją cie­szyło. Tak, wła­śnie cie­szyło.

Tak świet­nie się bawi, kiedy pływa, że poranne tre­ningi nazywa "zabawą przed zaję­ciem się życiem". Opo­wiada: "Chi­chramy się, żar­tu­jemy, wygłu­piamy jak dzie­ciaki". Ener­gia, jaką daje jej pły­wa­nie - towa­rzy­stwo, osią­gnię­cia, spraw­ność fizyczna -?napę­dza ją do pracy wolon­ta­riuszki: lek­cji czy­ta­nia dla dzieci zagro­żo­nych wyklu­cze­niem spo­łecz­nym.

Ten­den­cja zwyż­kowa w życiu DeEtte zaczęła się od zdrow­szego odży­wia­nia. Jedna zmiana otwo­rzyła drzwi do kolej­nej. Dzięki temu teraz, kil­ka­dzie­siąt lat póź­niej, mówi: "Osiem­dzie­siąty rok mojego życia był naj­lep­szym, jaki prze­ży­łam: popły­nę­łam w mistrzo­stwach senio­rów, gdzie star­tuje dwa­na­ście tysięcy spor­tow­ców z róż­nych dys­cy­plin. Zdo­by­łam wię­cej zło­tych medali niż kto­kol­wiek inny. Ni­gdy w życiu nie byłam tak szczę­śliwa".

Gdyby DeEtte została na dro­dze, na któ­rej była jako trzy­dzie­sto- i czter­dzie­sto­latka, pew­nie ni­gdy nie doży­łaby osiem­dzie­siątki, a już na pewno nie zosta­łaby świa­to­wej klasy pły­waczką, podej­mu­jącą się w życiu naj­róż­niej­szych aktyw­no­ści. Nie było dla niej za późno na zmiany, które pomo­gły jej sta­rzeć się bez sta­ro­ści. A ja mam nadzieję, że i dla cie­bie nie jest za późno.

NAUKA O STARZENIU

Sta­rze­nie to pro­ces, który trwa całe życie: zaczyna się w łonie matki i trwa do momentu, gdy umie­ramy. Pewne prze­wi­dy­walne zmiany zacho­dzą na pozio­mie komór­ko­wym i mole­ku­lar­nym u ludzi żyją­cych dłu­żej. Te mecha­ni­zmy sta­rze­nia nie tylko poma­gają nam zro­zu­mieć, dla­czego im jeste­śmy starsi, tym więk­szą mamy skłon­ność do cho­rób, ale też poka­zują, jak możemy korzyst­nie wpły­nąć na sam pro­ces sta­rze­nia. Korzy­sta­jąc z mecha­ni­zmów sta­rze­nia jako wska­zó­wek, naukowcy szu­kają obec­nie lekarstw na cho­roby zwią­zane z wie­kiem, a nawet -?jak mówi wielu eks­per­tów od dłu­go­wiecz­no­ści -?poten­cjal­nego lekar­stwa na samo sta­rze­nie. (Zga­dza się -?ist­nieje grupa naukow­ców i myśli­cieli, któ­rzy postrze­gają samo sta­rze­nie jako cho­robę, którą można ule­czyć).

Kiedy roz­ma­wia­łam z dok­to­rem medy­cyny Jame­sem Kir­klan­dem, dyrek­to­rem Cen­trum Badań nad Sta­rze­niem przy Mayo Cli­nic, wyja­śnił, że możemy mieć realny wpływ na mecha­ni­zmy sta­rze­nia. Co wię­cej, powie­dział on: "Odkry­li­śmy, że kiedy zaj­mu­jemy się jed­nym [mecha­ni­zmem sta­rze­nia], to wpły­wamy zwy­kle na wszyst­kie pozo­stałe".

Jeśli tak jak ja chcesz zro­zu­mieć dane naukowe zwią­zane z tym, co się dzieje w ciele, oto krótki opis mecha­ni­zmów sta­rze­nia, na które naukowcy pró­bują pozy­tyw­nie wpły­nąć:

Sene­scen­cja komó­rek. Jed­nym z mecha­ni­zmów sta­rze­nia, o któ­rych wiemy od dawna, jest ist­nie­nie komó­rek sene­scent­nych -?takich, które już się nie dzielą, ale nie umie­rają. W nor­mal­nych warun­kach układ odpor­no­ściowy oczysz­cza z nich orga­nizm, ale pro­ces usu­wa­nia spo­wal­nia, gdy wraz ze sta­rze­niem i w wyniku róż­nych cho­rób takich komó­rek poja­wia się wię­cej. Pewna liczba komó­rek sene­scent­nych jest nor­malna, a nawet korzystna (nie­któ­rzy bada­cze podają teo­rię, że komórki sene­scentne wytwa­rzają czyn­niki, które wywo­łują poród u cię­żar­nych kobiet), ale kiedy się gro­ma­dzą i nie są usu­wane -?co się czę­sto zda­rza, gdy żyjemy dłu­żej -?to przy­czy­niają się do sta­nów zapal­nych i wielu innych pro­cesów zwią­za­nych ze sta­rze­niem. Skró­ce­nie albo dys­funk­cja telo­me­rów. W 1982 roku Eli­za­beth Black­burn z Uni­wer­sy­tetu Kali­for­nii w San Fran­ci­sco oraz Jack Szo­stak z Uni­wer­sy­tetu Harvarda odkryli telo­mery, wyspe­cja­li­zo­wane struk­tury zbu­do­wane z mate­riału gene­tycz­nego i bia­łek, znaj­du­jące się na koń­cach chro­mo­so­mów. Są jak pla­sti­kowe osłonki na sznu­ro­wa­dłach. Za każ­dym razem, gdy komórka się dzieli, telo­mery stają się odro­binę krót­sze. Kiedy robią się bar­dzo krót­kie albo docho­dzi do dys­funk­cji, komórka prze­staje się dzie­lić i umiera albo staje się sene­scentna. Uszko­dze­nie DNA. Twój mate­riał gene­tyczny ulega uszko­dze­niu pod wpły­wem dzia­ła­nia pro­duk­tów ubocz­nych nor­mal­nych pro­ce­sów komór­ko­wych, a także wpływu śro­do­wi­ska (pro­mie­nio­wa­nia pod­czas lotów samo­lo­tem, metali cięż­kich przyj­mo­wa­nych z jedze­niem czy suple­men­tami). Dys­re­gu­la­cja epi­ge­ne­tyczna. Ist­nieje wiele związ­ków che­micz­nych i bia­łek wią­żą­cych się z DNA -?czyli twoim epi­ge­no­mem -?i mają­cych wpływ na to, który gen jest włą­czany albo wyłą­czany. W miarę sta­rze­nia zmiany epi­ge­ne­tyczne włą­czają zwy­kle coraz wię­cej złych genów, czyli takich sprzy­ja­ją­cych sta­nom zapal­nym, a wyłą­czają wię­cej dobrych genów, takich jak te, które hamują powsta­wa­nie nowo­two­rów. Spa­dek wydaj­no­ści mito­chon­driów. Mito­chon­dria to orga­nella znaj­du­jące się wewnątrz komó­rek, pro­du­ku­jące ener­gię potrzebną do napę­dza­nia wielu funk­cji w twoim ciele. Z cza­sem te gene­ra­tory ener­gii stają się coraz mniej wydajne. Kur­cze­nie się puli komó­rek macie­rzy­stych. Komórki macie­rzy­ste odgry­wają ważną rolę w napra­wie i rege­ne­ra­cji ciała. Z upły­wem lat zmniej­sza się ich liczba, mogą też muto­wać, co nega­tyw­nie wpływa na ich funk­cjo­no­wa­nie. Gli­ka­cja. Zacho­dzi ona, kiedy czą­steczka cukru wiąże się z biał­kiem albo tłusz­czem, a powstałe w ten spo­sób koń­cowe pro­dukty gli­ka­cji mogą się gro­ma­dzić z upły­wem lat i przy­czy­niać do zmarsz­czek, kata­rakt, miaż­dżycy i alzhe­imera (wła­śnie dla­tego tak ważne jest świa­dome pod­cho­dze­nie do spo­ży­cia cukru). Inne pro­cesy komór­kowe -?w tym komu­ni­ka­cja wewnątrz­ko­mór­kowa, wyczu­wa­nie skład­ni­ków odżyw­czych i utrzy­ma­nie pra­wi­dło­wej rów­no­wagi bia­łek w komór­kach -?pogar­szają się z wie­kiem w spo­sób prze­wi­dy­walny.

Jak widzisz, aspekt fizyczny sta­rze­nia to poważna sprawa. Mówię o tych opi­sa­nych przez naukę mecha­ni­zmach sta­rze­nia, żebyś wie­działa, z czym się mie­rzysz -?nie możesz po pro­stu liczyć, że sta­rość cię nie dopad­nie. Tego, w jaki spo­sób możesz pozy­tyw­nie wpły­nąć na te pro­cesy, dowiesz się wła­śnie z tej książki.

Trzy rodzaje sta­rze­nia

Żeby naprawdę otwo­rzyć się na wszystko, czym może być sta­rze­nie bez sta­ro­ści, ważne jest, by zro­zu­mieć trzy rodzaje sta­rze­nia.

Sta­rze­nie chro­no­lo­giczne jest naj­bar­dziej oczy­wi­stą formą sta­rze­nia, to ono pozo­staje nie­za­leżne od naszych zachcia­nek, pra­gnień i odkryć. Wpływa na nie wyłącz­nie upływ czasu. Codzien­nie sta­jemy się o jeden dzień starsi. Nie jeste­śmy w tym osa­mot­nieni: to samo doty­czy drzew, żab, a nawet słońca. Pro­ste.

Sta­rze­nie psy­cho­lo­giczne to nor­malny pro­ces roz­woju emo­cjo­nal­nego, jest to doj­rze­wa­nie wyni­ka­jące z róż­nych życio­wych doświad­czeń. W całym tym pro­cesie -?cza­sem łatwym, cza­sem peł­nym wyzwań -?zmie­niamy i rene­go­cju­jemy nasze prze­ko­na­nia, prio­ry­tety, moty­wu­jące nas pasje; w tym pro­cesie roz­wi­jają się w nas korzystne cechy psy­cho­lo­giczne: odpor­ność emo­cjo­nalna, dystans, pew­ność sie­bie, wie­dza, może nawet mądrość.

Jeśli cho­dzi o ogólny kon­tekst sta­rze­nia, to o sta­rze­niu psy­cho­lo­gicz­nym zwy­kle myśli się jako o doświad­cze­niu pozy­tyw­nym, osoby naj­doj­rzal­sze psy­cho­lo­gicz­nie uważa się za "mądre". Zwy­kle nazwa­nie kogoś doj­rza­łym jak na swoje lata to kom­ple­ment ozna­cza­jący, że jest to osoba o nie­zwy­kłej mądro­ści.

Sta­rze­nie fizyczne czy też bio­lo­giczne to chyba ten rodzaj sta­rze­nia, na który cie­szymy się naj­mniej (w każ­dym razie po tym, jak już mamy za sobą wiek, który otwiera nam drogę do wol­no­ści: na przy­kład daje moż­li­wość pro­wa­dze­nia samo­chodu czy zakupu alko­holu). Więk­szość z nas myśli o sta­rze­niu fizycz­nym jako o stra­cie -?stra­cie zdro­wia, sek­su­al­nego wigoru, płod­no­ści, piękna, koor­dy­na­cji, siły, war­to­ści i wital­no­ści. Ponie­waż są to cechy, które dla więk­szo­ści z nas są cenne oraz pożą­dane, to myśl o ich utra­cie budzi w nas lęk i nie­po­kój.

Sta­rze­nie fizyczne/bio­lo­giczne to też miara zdol­no­ści naszego ciała do funk­cjo­no­wa­nia, bar­dzo wpły­wają na nie dieta, ćwi­cze­nia, a także inne decy­zje zwią­zane ze sty­lem życia. Możesz chro­no­lo­gicz­nie mieć pięć­dzie­siąt cztery lata, ale pod wzglę­dem bio­lo­gicz­nym być star­sza, mniej wię­cej w tym samym wieku albo młod­sza.

Spo­wol­nie­nie, a nawet cof­nię­cie pro­cesu sta­rze­nia bio­lo­gicz­nego to klu­czowy ele­ment sta­rze­nia bez sta­ro­ści -?to oddzie­le­nie wieku chro­no­lo­gicz­nego od ogól­nej kon­dy­cji fizycz­nej. To wydłu­że­nie okresu zdro­wia i dopa­so­wa­nie go do dłu­go­ści życia, tak żebyś miała ener­gię, pasję i wital­ność pozwa­la­jące ci mak­sy­mal­nie wyko­rzy­stać bonus dłu­go­wiecz­no­ści. Na przy­kład kiedy spraw­dzi­łam swój wiek bio­lo­giczny (testem ana­li­zu­ją­cym mój epi­ge­nom), wyno­sił on pięć­dzie­siąt dwa lata. W momen­cie bada­nia mia­łam chro­no­lo­gicz­nie sie­dem­dzie­siąt dwa lata. Nie muszę chyba doda­wać, jaką satys­fak­cję czu­łam z pozy­tyw­nych efek­tów dzia­łań, jakie pod­ję­łam, by sta­rzeć się bez sta­ro­ści. Jeśli mnie się udało, uda się też tobie!

PRZEJMIJ KONTROLĘ NAD MECHANIZMAMI STARZENIA

Obec­nie, dzięki szybko rosną­cemu zain­te­re­so­wa­niu tema­tem, naukowcy, leka­rze i insty­tu­cje badaw­cze coraz czę­ściej postrze­gają sta­rze­nie jako coś ela­stycz­nego, na co można wpły­nąć, spo­wol­nić, może nawet odwró­cić. Na przy­kład od wielu dzie­się­cio­leci wiemy, że ogra­ni­cze­nie liczby kalo­rii wydaje się wydłu­żać życie i spo­wal­niać sta­rze­nie bio­lo­giczne (pierw­sze bada­nie na zwie­rzę­tach, jakie pozwo­liło to udo­ku­men­to­wać, opu­bli­ko­wano w 1935 roku). Potem w latach 90. XX wieku mikro­bio­lożka Cyn­thia Kenyon pod­wa­żyła prze­ko­na­nie, że sta­rze­nie jest nie­unik­nio­nym i nie­od­wra­cal­nym pro­ce­sem, kiedy odkryła, że jedna muta­cja gene­tyczna może znacz­nie wydłu­żyć życie nicieni. Wów­czas firmy zaczęły prze­ści­gać się w opra­co­wy­wa­niu pro­duk­tów zwal­cza­ją­cych sta­rze­nie oraz cho­roby i dole­gli­wo­ści poja­wia­jące się wraz z wydłu­że­niem życia.

Prze­ło­mowa praca Kenyon dopro­wa­dziła do gorączki badań nad dłu­go­wiecz­no­ścią na całym świe­cie. Jak mówi zało­ży­cielka firmy Lon­ge­vity Fund, Laura Deming, bada­cze sta­rają się "roz­pra­co­wać, jakiego rodzaju uszko­dze­nia kumu­lują się z wie­kiem, jak cof­nąć pro­ces aku­mu­la­cji, a także szu­kają w ludz­kim orga­ni­zmie prze­łącz­ni­ków, które mogą wydłu­żać życie". Dodam, że -?co istotne -?bada­cze odkry­wają kolejne spo­soby na wydłu­że­nie naszego zdro­wia, a wiele wska­zó­wek, tech­nik oraz prak­tyk, jakie do tej pory zna­leźli, opi­szę w tej książce.

ŻEGNAJ, REGUŁO 70/30, NIE BĘDZIEMY TĘSKNIĆ

Kiedy patrzymy przez pry­zmat mecha­ni­zmów sta­rze­nia, to sta­rze­nie fizyczne oka­zuje się skom­pli­ko­wa­nym pro­ce­sem zuży­cia róż­nych ele­men­tów. Wiemy dziś, że każdy z nas może wpły­nąć na tempo, w jakim docho­dzi do zuży­cia naszego wła­snego orga­ni­zmu. Jesz­cze przed pra­cami Cyn­thii Kenyon powszech­nie zakła­dano, zarówno w nauce, jak i w medy­cy­nie, że cho­ciaż styl życia odgrywa rolę w sta­rze­niu oraz zdro­wiu, to zde­cy­do­wa­nie waż­niej­sze są geny. Cho­dzi mi o nie­gdy­siej­szą regułę 70/30, tzn. 70% sta­rze­nia i dłu­go­wiecz­no­ści miały deter­mi­no­wać geny, a zale­d­wie 30% - styl życia i czyn­niki śro­do­wi­skowe.

W 1998 roku zało­że­nie to zostało defi­ni­tyw­nie oba­lone dzięki waż­nym odkry­ciom sieci badań nad sta­rze­niem fun­da­cji MacAr­thur (to ini­cja­tywa, w któ­rej mul­ti­dy­scy­pli­narny zespół bada­czy z róż­nych insty­tu­cji zaj­muje się naj­pil­niej­szymi wyzwa­niami naszych cza­sów) -?naukowcy z tej grupy stwier­dzili, że 70% naszego zdro­wia i dłu­go­wiecz­no­ści pozo­staje zde­cy­do­wa­nie pod naszą kon­trolą, bo wiąże się z naszym sty­lem życia i śro­do­wi­skiem, a zale­d­wie 30% kon­tro­lują geny. Jak powie­dział dok­tor John W. Rowe, dyrek­tor ini­cja­tywy i zało­ży­ciel Wydziału Badań nad Sta­rze­niem przy Szkole Medycz­nej Uni­wer­sy­tetu Harvarda: "Ludzie są w znacz­nym stop­niu odpo­wie­dzialni za to, jak się sta­rzeją".

Od tam­tej pory odkry­li­śmy, że jest to jesz­cze praw­dziw­sze, niż sądzi­li­śmy na początku: naukowcy suge­ro­wali, że tak naprawdę pro­por­cje wyno­szą 80/20 na korzyść stylu życia i śro­do­wi­ska. Póź­niej jesz­cze bar­dziej zmie­niono ten wynik: nale­żąca do Google'a firma bio­tech­no­lo­giczna Calico Labs, zaj­mu­jąca się bada­niami nad pro­ce­sami bio­lo­gicz­nymi mają­cymi wpływ na sta­rze­nie i dłu­gość życia w celu odkry­cia i opra­co­wa­nia inter­wen­cji, które pozwolą ludziom żyć dłu­żej i zdro­wiej, stwier­dziła nie­dawno, że aż 90% zależy od stylu życia i czyn­ni­ków śro­do­wi­sko­wych, a zale­d­wie 10% od genów. Takie wyniki mi się podo­bają.

To naprawdę wszystko zmie­nia. Decy­zje zwią­zane ze sty­lem życia oka­zują się naj­waż­niej­szym narzę­dziem w naszym przy­bor­niku sta­rze­nia bez sta­ro­ści. Oczy­wi­ście ta idea nie jest nowa: od dawna sły­szymy hasła w stylu "Ruch to zdro­wie" albo "Jesteś tym, co jesz". Róż­nica polega na tym, że dziś mamy szybko rosnący zbiór danych nauko­wych pod­kre­śla­ją­cych, jak ważne są nasze wybory, a także które z nich dają naj­lep­sze rezul­taty.

Obec­nie rozu­miemy, że praw­dziwa moc stylu życia tkwi w epi­ge­ne­tyce, czyli w tym, które geny ule­gają eks­pre­sji, a które nie. A decy­zje, jakie podej­mu­jemy każ­dego dnia, wpły­wają na twój epi­ge­nom. Roz­ma­wia­łam z dok­to­rem Ste­phe­nem Kopec­kym, kar­dio­lo­giem z Mayo Cli­nic, auto­rem książki Live Youn­ger Lon­ger oraz entu­zja­stycz­nym pro­pa­ga­to­rem dzia­łań pro­fi­lak­tycz­nych, i powie­dział tak: "Oka­zuje się, że dobry styl życia włą­cza dobre geny, a wyłą­cza złe. Zatem nawet ludzie mający złe geny mogą obni­żyć ryzyko zawału serca i przed­wcze­snej śmierci o 75-80%". Twój styl życia nie pozbawi cię pre­dys­po­zy­cji do jakiejś cho­roby -?to kwe­stia genów. Ale na pewno może to ryzyko obni­żyć -?to epi­ge­ne­tyka. Zatem przyj­rzyjmy się temu, jak decy­zje zwią­zane ze sty­lem życia wpły­wają na praw­do­po­do­bień­stwo pro­ble­mów ze zdro­wiem.

OCEŃ, CO ROBISZ, BY STARZEĆ SIĘ BEZ STAROŚCI

Mak­sy­malne opóź­nia­nie pro­ce­sów sta­rze­nia to nie tylko kwe­stia wie­dzy o tym, jakie drobne i więk­sze decy­zje mają na nie wpływ, ale także umie­jęt­ność wyko­rzy­sty­wa­nia tej wie­dzy w codzien­nym życiu. To kolejny krok, z któ­rym wiele kobiet ma wielki pro­blem. Nazy­wam to luką mię­dzy inten­cją a dzia­ła­niem. Pozwól, że wyja­śnię. W bada­niu prze­pro­wa­dzo­nym w 2020 roku przez Age Wave dowie­dzie­li­śmy się, że więk­szość kobiet dobrze wie, jakie zmiany w stylu życia mogą wpły­nąć na wydłu­że­nie ich zdro­wia, ale nie zawsze wcie­lają te infor­ma­cje w życie. Oka­zało się, że 93% kobiet po pięć­dzie­sią­tym roku życia rozu­mie, jakie pod­sta­wowe dzia­ła­nia powinny pod­jąć, by na dłu­żej zacho­wać zdro­wie, ale zale­d­wie 53% fak­tycz­nie je reali­zuje. Nie cho­dzi zatem tylko o to, co wiesz (albo czego się dowiesz z tej książki); naj­waż­niej­sze jest to, co robisz.

Dla mnie jed­nym z naj­lep­szych spo­so­bów na zmo­ty­wo­wa­nie się do dzia­ła­nia oraz pie­lę­gno­wa­nie nowych nawy­ków i postaw jest powie­dze­nie sobie wprost, co teraz robię, a czego nie. Stwo­rzy­łam ten pro­sty test z pomocą eks­per­tów i na pod­sta­wie kra­jo­wych zale­ceń, by pomóc ci szybko się prze­ko­nać, które dzia­ła­nia mogą nega­tyw­nie wpły­wać na dłu­gość two­jego zdro­wia -?opi­sa­łam je jako "przy­spie­sza­cze sta­ro­ści" -?a także które nawyki mogą wydłu­żyć twoje zdro­wie -?to "spo­wal­nia­cze sta­ro­ści".

Aby oce­nić, ile robisz już teraz, by sta­rzeć się bez sta­ro­ści, czyli wydłu­żyć okres swo­jego zdro­wia i dopa­so­wać go do dłu­go­ści życia, zaznacz każdą czyn­ność, którą robisz regu­lar­nie. Bądź szczera! I zazna­czaj ołów­kiem -?może po skoń­czo­nej lek­tu­rze książki wró­cisz do tego miej­sca, żeby znów zro­bić test. Wów­czas zauwa­żysz, ile znacz­ków prze­nie­sie się z kolumny przy­spie­sza­czy sta­rze­nia do kolumny spo­wal­nia­czy. Spraw­dze­nie, gdzie jesteś w danym momen­cie, pomoże ci okre­ślić wła­sne postępy, jed­nak wtedy, kiedy dodasz do swo­jej recep­tury wię­cej sprzy­ja­ją­cych zdro­wiu skład­ni­ków.

Krok pierw­szy: Postaw krzy­żyk (ołów­kiem) przy każ­dej czyn­no­ści, którą wyko­nu­jesz regu­lar­nie.

Przy­spie­sza­cze sta­rze­nia

Spo­wal­nia­cze sta­rze­nia

[_] Sypiam mniej niż 7 godzin dzien­nie [_] Pozwa­lam sobie na co naj­mniej 7 godzin snu [_] Regu­lar­nie budzę się w nocy dwa razy lub czę­ściej [_] Regu­lar­nie czuję, że dobrze spa­łam [_] Cały dzień (lub dłu­żej) nie podej­muję aktyw­no­ści fizycz­nej [_] Co naj­mniej 5 razy w tygo­dniu wyko­nuję umiar­ko­wane ćwi­cze­nia przez 30 minut [_] Palę papie­rosy lub e-papie­rosy [_] Regu­lar­nie pod­no­szę cię­żary [_] Piję wię­cej niż jeden napój alko­ho­lowy dzien­nie [_] Regu­lar­nie ćwi­czę uważ­ność (medy­tuję, tre­nuję jogę lub tai-chi, modlę się) [_] Sie­dzę mini­mum 3 godziny bez wsta­wa­nia [_] Wstaję z pozy­cji sie­dzą­cej mniej wię­cej co godzinę [_] Jem sło­dy­cze (ciastka, cia­sta, lody, batony, cukierki) [_] Chęć na słodki smak zaspo­ka­jam owo­cami i/lub ciemną cze­ko­ladą [_] Jem pokarmy sma­żone albo gril­lo­wane [_] Uni­kam pokar­mów sma­żo­nych albo gril­lo­wa­nych [_] Przez cały dzień nie zja­dam ani jed­nego świe­żego warzywa ani owocu [_] Codzien­nie jem zie­lone liścia­ste warzywa, warzywa kapustne, warzywa o inten­syw­nych bar­wach [_] Jem wyso­ko­prze­two­rzoną żyw­ność [_] Jem głów­nie żyw­ność nie­prze­two­rzoną [_] Piję napoje gazo­wane albo soki owo­cowe [_] Piję codzien­nie około 33 ml wody na kilo­gram masy ciała [_] Piję słodką kawę albo her­batę [_] Piję nie­sło­dzoną kawę albo her­batę [_] Jem prze­two­rzone mięso: kieł­basy, boczek, parówki [_] Jem tłu­ste ryby, np. łoso­sia [_] Jem tuż przed poło­że­niem się spać [_] Jem kiszonki [_] Patrzę w ekrany aż do momentu, gdy położę się spać [_] Spę­dzam co naj­mniej 30 minut na świe­żym powie­trzu [_] Czuję się umiar­ko­wa­nie lub sil­nie zestre­so­wana [_] Spę­dzam czas z przy­ja­ciółmi [_] Prze­by­wam w domu, nie mam kon­taktu z ludźmi [_] Dzia­łam jako wolon­ta­riuszka albo spo­ty­kam się z ludźmi [_] Oglą­dam tele­wi­zję dłu­żej niż 2 godziny dzien­nie [_] Uczę się nowych rze­czy lub robię coś, co sta­nowi wyzwa­nie dla mojego mózgu [_] Nie robię niczego, co spra­wia mi przy­jem­ność (nie upra­wiam hobby) [_] Mam hobby albo robię coś, co spra­wia mi przy­jem­ność [_] Mam nega­tywne myśli doty­czące sta­rze­nia [_] Mam pozy­tywne nasta­wie­nie do upływu lat [_] Zapo­mi­nam o myciu zębów [_] Myję i nit­kuję zęby [_] Uni­kam wizyt u leka­rza [_] Uma­wiam się na wizyty kon­tro­lne i bada­nia [_] Uni­kam cho­dze­nia do sto­ma­to­loga [_] Uma­wiam się dwa razy do roku na higie­ni­za­cję zębów [_] Mam pesy­mi­styczne podej­ście do przy­szło­ści [_] Cie­szę się na przy­szłość [_] Czuję, że dry­fuję, zasta­na­wiam się, jaki jest mój cel [_] Mam mocne poczu­cie celu w życiu [_] Mar­twię się, że nie oszczę­dzam (nie inwe­stuję) wystar­cza­jąco, by mieć środki na ponad 3 dekady życia [_] Wydaję tyle, na ile mnie stać i inwe­stuję, by mieć wię­cej środ­ków finan­so­wych na przy­szłość Przy­spie­sza­cze sta­rze­nia łącz­nie: Spo­wal­nia­cze sta­rze­nia łącz­nie:

Krok drugi: Przyj­rzyj się wyni­kom. Jeśli masz wię­cej przy­spie­sza­czy niż spo­wal­nia­czy, to na pewno nie jesteś sama -?pamię­taj, że tylko 53% kobiet w prak­tyce wyko­rzy­stuje swoją wie­dzę o tym, co robić, by sta­rzeć się bez sta­ro­ści. Naj­le­piej, by w kolum­nie przy­spie­sza­czy poja­wiły się tylko jeden czy dwa krzy­żyki, a w kolum­nie spo­wal­nia­czy tylko jedno czy dwa pola pozo­stały bez krzy­ży­ków. Jeśli jesteś daleko od takich wyni­ków, to wła­śnie w tym może ci pomóc ta książka. Czas zabrać się do pracy.

Przyj­rzyj się swoim odpo­wie­dziom -?z jakiego przy­spie­sza­cza sta­rze­nia możesz zre­zy­gno­wać przy­naj­mniej czę­ściowo albo cał­ko­wi­cie? A jaki spo­wal­niacz może wejść ci w nawyk? Wybierz coś, co będzie względ­nie łatwe, żeby już na początku dać sobie jedną szybką wygraną. Postępy doda­dzą ci ener­gii, by wpro­wa­dzać kolejne zmiany w miarę, jak będziesz czy­tać tę książkę.

CEL STARZENIA BEZ STAROŚCI: WIĘCEJ LAT W ZDROWIU

W dąże­niu do dłu­go­wiecz­no­ści mamy dwa klu­czowe cele: zapo­bie­ga­nie albo opóź­nia­nie pogar­sza­nia się formy wraz z wie­kiem oraz zacho­wa­nie zdro­wia i wital­no­ści przez jak naj­dłuż­szy czas. Naukowcy mówią o wypłasz­cze­niu wykresu -?nawet kiedy dłu­gość życia nie zwięk­sza się (cho­ciaż w przy­padku więk­szo­ści z nas jed­nak się zwięk­szy), to w zdro­wiu i wital­no­ści spę­dzamy dużo wię­cej lat, a te pozwa­lają nam cie­szyć się bonu­sem dłu­go­wiecz­no­ści.

Ale spójrzmy praw­dzie w oczy -?nie wypłasz­czymy wykresu tylko tym, że po pro­stu prze­czy­tamy na ten temat książkę. Będzie to wyma­gało wysiłku z two­jej strony.

W tej książce będę twoją prze­wod­niczką i opo­wiem ci, jak może wyglą­dać sta­rze­nie bez sta­ro­ści; jakie to uczu­cie i jak to osią­gnąć. Wyja­śnię liczne decy­zje, które możesz pod­jąć, żeby zapew­nić sobie nie tylko dłuż­sze, ale też zdrow­sze i szczę­śliw­sze życie. Pierw­szym waż­nym kro­kiem w tej podróży będzie zwięk­sze­nie two­jej świa­do­mo­ści doty­czą­cej zalet zwią­za­nych ze sta­rze­niem, ale i wdzięcz­no­ści za nie. (Bo takie zalety ist­nieją!) Pozby­cie się nega­tyw­nych myśli o upły­wie lat i obu­dze­nie w tobie rado­ści przed cze­ka­jącą cię podróżą pomoże ci popra­wić jakość two­jego sta­rze­nia, i tym wła­śnie się teraz zaj­miemy.

2. Doceń zalety długiego życia

2

Doceń zalety dłu­giego życia

Ponad dwa­dzie­ścia lat temu mia­łam wielki zaszczyt spę­dzić czas z Betty Frie­dan, autorką best­sel­lera Mistyka kobie­co­ści. Był ze mną mój mąż, Ken, i we troje zje­dli­śmy obiad w mek­sy­kań­skiej restau­ra­cji w San Fran­ci­sco -?jedli­śmy chilli rel­leno i taco, pili­śmy mar­ga­ritę do póź­nej nocy. Betty miała wtedy sie­dem­dzie­siąt dwa lata i była praw­dziwą twar­dzielką: mądrą, silną kobietą, wyra­ża­jącą pro­wo­ka­cyjne opi­nie.

Kiedy mar­ga­rity zaczęły dzia­łać, zapy­ta­łam Betty, co skło­niło ją do napi­sa­nia w 1963 roku Mistyki kobie­co­ści. Jej odpo­wiedź mocno zapa­dła mi w pamięć. Powie­działa, że chciała, by kobiety zro­zu­miały, że nie należy ich mie­rzyć męską miarą. Innymi słowy, kobiety potrze­bują wła­snej defi­ni­cji suk­cesu. Wobec tego wspól­nie wznie­śli­śmy za to toast naszymi drin­kami!

Potem zapy­ta­łam ją o inspi­ra­cję do napi­sa­nia jej naj­now­szej książki, The Foun­tain of Age. Odpo­wie­działa podob­nie. Chciała, by ludzie rozu­mieli, że gdy się sta­rzeją, mie­rze­nie sie­bie miarą mło­do­ści pozba­wia ich szansy na wygraną.

Betty miała rację. Nie ma sensu, by kobiety mie­rzyły się męską miarą, nie ma też sensu, by kobiety, które mają lat pięć­dzie­siąt, sześć­dzie­siąt, sie­dem­dzie­siąt czy osiem­dzie­siąt, były mie­rzone, albo same sie­bie mie­rzyły, (wyide­ali­zo­waną czę­sto) miarą swo­jego dwu­dzie­sto­let­niego ja, a nawet innej młod­szej kobiety. Musimy wyzwo­lić się z prze­ko­na­nia, że szczy­to­wym okre­sem życia jest mło­dość.

Chcę pod­kre­ślić tę myśl, by na pewno do cie­bie dotarła: mło­dość, a nawet wiek, nie defi­niują tego, kim jesteś ani jak się czu­jesz z upły­wem lat. Ow­szem, zdro­wie, wital­ność, a nawet mło­dzień­cza ener­gia to nasze cele. Ow­szem, chcemy zapo­bie­gać, opóź­niać i mini­ma­li­zo­wać pogor­sze­nie stanu fizycz­nego oraz umy­sło­wego (sta­rze­nie fizyczne i bio­lo­giczne) na tyle, na ile to moż­liwe. Jest to istotny ele­ment sta­rze­nia bez sta­ro­ści. Ale w dłu­go­wiecz­no­ści cho­dzi o coś wię­cej niż spo­wol­nie­nie czy zatrzy­ma­nie spadku formy fizycz­nej i umy­sło­wej. W tej grze też nie wygramy, po pro­stu toczy się ona wol­niej.

Aby naprawdę zmie­nić spo­sób, w jaki prze­ży­wasz swoje sta­rze­nie, musisz także sku­pić się na tym, co zyska­łaś dzięki prze­ży­tym latom. Wła­śnie o tym poroz­ma­wiamy w tym roz­dziale: mam na myśli lek­cje, jakie dało ci życie, twoje war­to­ści, dystans, wyćwi­czoną inte­li­gen­cję emo­cjo­nalną i wiele innych. To miary, z któ­rych każdy, kto chce się sta­rzeć bez sta­ro­ści, może być dumny, i któ­rych przy­kład może dawać. Dobra wia­do­mość jest taka, że ta nowa dłu­go­wiecz­ność nie musi być rów­nią pochyłą, ale pię­ciem się do góry. Życie pod wie­loma wzglę­dami może być i jest lep­sze.

Jane Fonda, kobieta po osiem­dzie­siątce, uważa, że spo­łeczny spo­sób postrze­ga­nia trwa­ją­cego całe życie pro­cesu sta­rze­nia, opiera się na nie­ak­tu­al­nym już para­dyg­ma­cie osła­bie­nia i nie­do­łę­stwa. Mówi: "Wciąż żyjemy ze sta­rym para­dyg­ma­tem, który głosi, że w zaawan­so­wa­nym wieku jest coś pato­lo­gicz­nego. Ale bar­dziej ade­kwatną meta­forą byłoby stwier­dze­nie, że wiek jest jak schody ku górze: wspi­na­nie się ku wyży­nom ludz­kiego ducha, ku mądro­ści, poczu­ciu speł­nie­nia, auten­tycz­no­ści". To o wiele lep­sze spoj­rze­nie na naszą teraź­niej­szość i przy­szłość.

ŻYCIE ROBI SIĘ CORAZ LEPSZE

Zwy­kle w miarę upływu lat zaczy­namy się sku­piać na zmia­nach fizycz­nych, nie­któ­rzy wręcz obse­syj­nie. Może zauwa­żamy, że nie jeste­śmy w sta­nie prze­czy­tać karty dań w słabo oświe­tlo­nej restau­ra­cji, może zasta­na­wiamy się, czemu nagle czu­jemy się, jakby w pomiesz­cze­niu było o dzie­sięć stopni gorę­cej, a nikt inny tego nie zauważa (nasze kochane ude­rze­nia gorąca!), a może dostrze­gamy drobne zmarszczki pod oczami -?łatwo jest się sku­pić na fizycz­nych zmia­nach zwią­za­nych ze sta­rze­niem. (Sama muszę przy­znać, że już nie jeż­dżę na nar­tach tak jak kie­dyś). Ale to tylko jedna część rów­na­nia.

Nadia Tuma-Weldon, o któ­rej wspo­mi­na­łam w poprzed­nim roz­dziale, popro­wa­dziła pro­gram badaw­czy dla McCann World­group pod hasłem "Prawda o sta­rze­niu", by dowie­dzieć się wię­cej o posta­wie ludzi wobec sta­rze­nia. Powie­działa mi: "Jed­nym z naj­waż­niej­szych odkryć jest to, że w miarę upływu lat życie robi się coraz lep­sze, zwłasz­cza dla kobiet".

Opo­wiedzmy tro­chę o tym, dla­czego dla tak wielu kobiet staje się ono lep­sze. Po pierw­sze, z upły­wem lat nasze zdro­wie psy­chiczne i inte­li­gen­cja emo­cjo­nalna czę­sto się polep­szają. Podob­nie jak nasza pew­ność sie­bie, odpor­ność psy­chiczna, zdrowy dystans i spoj­rze­nie na życie, a nawet opty­mizm -?wszystko to zmie­nia się z cza­sem.

Kiedy mniej mar­twimy się pogor­sze­niem stanu ciała, zaczy­namy bar­dziej doce­niać rosnącą moc i odpor­ność naszego umy­słu. To jest coś, czym naprawdę warto się cie­szyć.

Nie wymy­śli­łam tego sobie. W pierw­szych mie­sią­cach pan­de­mii COVID-19, we współ­pracy z firmą Edward Jones i orga­ni­za­cją Har­ris Poll zaczę­li­śmy w Age Wave pro­wa­dzić liczne, dogłębne bada­nia z udzia­łem ponad dzie­się­ciu tysięcy respon­den­tów repre­zen­tu­ją­cych pięć poko­leń w USA i Kana­dzie. Zasko­czyło nas odkry­cie, że to nie mło­dzi ludzie, ale starsi mieli naj­wię­cej emo­cjo­nal­nej i psy­chicz­nej odpor­no­ści, a nawet lepiej się czuli w burz­li­wych latach 2020 i 20219.

Pomyśl o tym. To ci doj­rzalsi i bar­dziej zahar­to­wani, któ­rzy prze­żyli liczne życiowe wzloty i upadki, wie­dzą już, że sprawy zawsze jakoś się ukła­dają. Sytu­acja zawsze może się zmie­nić. Nowe moż­li­wo­ści mogą się otwo­rzyć nawet w cza­sach bez­pre­ce­den­so­wych wyzwań. W końcu nie dożywa się pięć­dzie­siątki, sześć­dzie­siątki, sie­dem­dzie­siątki i tak dalej bez trud­nych doświad­czeń -?oso­bi­stych, zawo­do­wych, doty­czą­cych całego świata. Odpor­ność może być wyni­kiem radze­nia sobie z życio­wymi wyzwa­niami. To naprawdę jedna z naj­więk­szych zalet dłu­giego życia.

Dok­tor Judith Rodin, psy­cho­lożka, która kie­ro­wała Uni­wer­sy­te­tem Pen­syl­wa­nii, a następ­nie Fun­da­cją Roc­ke­fel­lera, autorka książki The Resi­lience Divi­dend, uważa, że odpor­ność psy­chiczna to umie­jęt­ność, którą naby­wamy -?możemy się jej uczyć, roz­wi­jać ją i ćwi­czyć. To mię­sień, który wraz z kolej­nymi latami życia czę­sto jeste­śmy zmu­szeni tre­no­wać.

Na przy­kład Elyse Pel­l­man, dyrek­torka ope­ra­cyjna Age Wave i jedna z moich naj­bliż­szych przy­ja­ció­łek, ma teraz sześć­dzie­siąt dzie­więć lat. Przed trzy­dziestką zdia­gno­zo­wano u niej cukrzycę typu 1. Jest to prze­wle­kła cho­roba auto­im­mu­no­lo­giczna, która poja­wia się, kiedy trzustka prze­staje pro­du­ko­wać insu­linę albo wytwa­rza jej za mało. (Cukrzyca typu 2 to ta, o któ­rej sły­szymy czę­ściej, bo jest powszech­niej­sza i bar­dziej zwią­zana z dietą oraz sty­lem życia). Elyse ma tak zwaną chwiejną cukrzycę, co ozna­cza, że jej objawy są bar­dzo trudne do kon­tro­lo­wa­nia, a waha­nia stę­że­nia glu­kozy bywają nie­wy­ja­śnione. Wciąż mie­rzy się ona z poten­cjal­nie poważ­nymi, dłu­go­fa­lo­wymi kom­pli­ka­cjami: ryzyko wcze­śniej­szej śmierci, utrata wzroku, zwięk­szone ryzyko cho­rób serca, udaru, cho­rób oczu i nerek. Aby radzić sobie z cho­robą, Elyse codzien­nie wyko­nuje ćwi­cze­nia fizyczne -?bez względu na wszystko. Je bar­dzo zdrowo, nosi pompę insu­li­nową i sen­sor pomiaru cukru. Ale i tak ma trud­no­ści z utrzy­ma­niem w nor­mie stę­że­nia insu­liny i glu­kozy. To nie­ustanny wysi­łek. Nie prze­sa­dzę jed­nak, jeśli powiem, że Elyse jest naj­więk­szą opty­mistką, jaką znam, i pro­wa­dzi nor­malne życie. Cokol­wiek się dzieje, ona znaj­duje spo­sób, by spoj­rzeć na to z pozy­tyw­nej strony, a przy­naj­mniej zna­leźć jakieś roz­wią­za­nie sytu­acji.

Zapy­ta­łam Elyse, jak ona to robi i powie­działa: "Żyję długo i radzę sobie z poważną, prze­wle­kłą cho­robą, nauczy­łam się więc nie przej­mo­wać dro­bia­zgami, a to, co ważne, brać w swoje ręce". Na przy­kład wsku­tek wie­lo­let­niej cukrzycy typu 1 wystą­piła u niej reti­no­pa­tia cukrzy­cowa w pra­wym oku. Ist­niała obawa, że Elyse prze­sta­nie widzieć na jedno oko. Poszła do spe­cja­li­sty i zaczęła przyj­mo­wać comie­sięczne zastrzyki w oko, by spo­wol­nić dal­sze uszko­dze­nia i -?jak liczyli leka­rze -?zmi­ni­ma­li­zo­wać pro­blem. Elyse bar­dzo się bała tego pierw­szego zastrzyku pro­sto w oko, ale zro­biła, co mogła, by się roz­luź­nić. Jak się oka­zało, lęk był więk­szy od zastrzyku.

WYKRES SZCZĘŚCIA MA KSZTAŁT "U"

Jest wię­cej dobrych wie­ści, które do nas dotrą, gdy wyj­dziemy z bańki age­izmu i pozwo­limy sobie dostrzec zalety dłuż­szego życia. Prawda - potwier­dzona licz­nymi bada­niami -?jest taka, że ogól­nie rzecz bio­rąc, kiedy koń­czymy pięć­dzie­siąt lat, więk­szość z nas czuje się szczę­śliw­sza i doznaje więk­szej satys­fak­cji z życia niż osoby młod­sze. Szczy­tem szczę­ścia oka­zał się wiek mniej wię­cej od pięć­dzie­siątego do sie­dem­dzie­sią­tego pią­tego roku życia. Bada­nia pro­wa­dzone na dużą skalę na Ame­ry­ka­nach i Euro­pej­czy­kach poka­zują, że wykres obra­zu­jący szczę­ście ma kształt litery "U": w mło­do­ści linia prze­biega wysoko, mię­dzy dwu­dzie­stym pią­tym a pięć­dzie­siątym rokiem życia się obniża, a potem znowu wznosi po pięć­dzie­siątce i póź­niej, w końcu odro­binę skręca w dół, gdy mamy osiem­dzie­siąt lat10.

Laura Car­sten­sen, zało­ży­cielka i dyrek­torka Cen­trum Dłu­go­wiecz­no­ści przy Uni­wer­sy­te­cie Stan­forda oraz autorka A Long Bri­ght Future, powie­działa mi: "Młodsi i starsi ludzie są szczę­śliwsi oraz mają więk­szą satys­fak­cję z życia niż ludzie w środku życia. Poziom szczę­ścia waha się bar­dziej u kobiet niż u męż­czyzn. Może to się wydaje oczy­wi­ste, ale ponie­waż my, kobiety, żyjemy dłu­żej bez obo­wiąz­ków zwią­za­nych z wycho­wy­wa­niem dzieci, to mamy więk­szą swo­bodę robie­nia tego, o czym marzy­ły­śmy, a nasz czas i siły są mniej ogra­ni­czone".

Nasze bada­nia w Age Wave potwier­dzają, że szczę­ście i poczu­cie wol­no­ści zaczy­nają mocno wzra­stać mniej wię­cej w cza­sie, gdy mamy pięć­dzie­siąt pięć lat, a poziom lęku wyraź­nie wtedy spada. Zapewne mają na to wpływ - jak zauwa­żyła dok­tor Car­sten­sen -?typowe na tym eta­pie życia wyda­rze­nia: mniej odpo­wie­dzial­no­ści rodzi­ciel­skiej, bo w tym cza­sie dzieci dora­stają i czę­sto wyfru­wają z gniazda.

WZROST PEWNOŚCI SIEBIE W FAZIE WOLNOŚCI

U wielu osób wzra­sta nie tylko poczu­cie szczę­ścia i satys­fak­cja z życia, ale też pew­ność sie­bie. Bada­nia opu­bli­ko­wane w "Harvard Busi­ness Review" wyka­zały, że pew­ność sie­bie u kobiet na początku ich doro­słego życia jest czę­sto niż­sza niż u męż­czyzn, ale przez kolejne dekady stop­niowo rośnie, więc kiedy jeste­śmy po sześć­dzie­siątce, i star­sze, jeste­śmy bar­dziej pewne sie­bie od męż­czyzn oraz od sie­bie samych z minio­nych lat11.

Ozna­cza to, że jako kobiety naj­bar­dziej w sie­bie wie­rzymy, gdy wcho­dzimy w wiek, który w Age Wave okre­śli­li­śmy ter­mi­nem "fazy wol­no­ści".

W naszych gru­pach foku­so­wych pyta­li­śmy, jakie słowa przy­cho­dzą uczest­ni­kom do głowy, kiedy myślą o życiu po skoń­cze­niu pięć­dzie­się­ciu, sześć­dzie­się­ciu i sie­dem­dzie­się­ciu lat. Bar­dzo czę­sto poja­wiało się słowo "wol­ność". Cho­dziło tu o wol­ność od stresu i zobo­wią­zań cza­so­wych zwią­za­nych z wycho­wa­niem dzieci, dojaz­dami oraz poświę­ca­niem wielu godzin na pracę, a także wol­ność pozwa­la­jącą stwo­rzyć sie­bie na nowo, podą­żać za marze­niami, polep­szyć stan zdro­wia i spę­dzać wię­cej czasu z rodziną, przy­ja­ciółmi. Oto, jak mówił o tym psy­cho­log Jim Bram­son: "Poja­wia się cał­kiem nowe poczu­cie wol­no­ści, podobne do tego, jakie mamy, gdy mamy dwa­dzie­ścia kilka lat i całe życie przed sobą, kiedy moż­li­wo­ści są nie­ogra­ni­czone i nie zapa­dły jesz­cze żadne wią­żące decy­zje. Nie trzeba podą­żać za sce­na­riu­szem. To daje moc, zwłasz­cza kobie­tom".

Obec­nie można zauwa­żyć coraz wię­cej przy­kła­dów kobiet w doj­rza­łym wieku, które mak­sy­mal­nie wyko­rzy­stują swój czas wol­no­ści: osiem­dzie­się­cio­kil­ku­let­nia Nancy Pelosi jako Spi­kerka Izby Repre­zen­tan­tów, pięć­dzie­się­cio­sied­mio­let­nia Viola Davis dowo­dząca ple­mie­niem wojow­ni­czek w fil­mie The Woman King, sześć­dzie­się­ciocz­te­ro­let­nia aktorka/modelka Andie Mac­Do­well prze­cha­dza­jąca się po pary­skich wybie­gach pod­czas Fashion Week, pre­zen­tu­jąca burzę siwych loków. Oto, jak Mac­Do­well opi­sała, co czuła, gdy zapre­zen­to­wała się w Paryżu: "Teraz bycie szy­kowną spra­wia mi więk­szą przy­jem­ność niż kie­dy­kol­wiek wcze­śniej". Powie­działa też, że mene­dże­ro­wie odra­dzali jej poka­zy­wa­nie siwi­zny (a prze­stała się far­bo­wać w cza­sie pan­de­mii COVID-19). Odparła: "Uwa­żam, że się myli­cie, będę miała więk­szą moc, jeśli zaak­cep­tuję to, gdzie teraz jestem"12. Oka­zało się, że miała rację. Tłumy były zachwy­cone i wło­sami, i nią. Oto pew­ność sie­bie w akcji!

Kiedy ode­zwa­łam się do Rity Moreno, zdo­byw­czyni Nagród Emmy, Grammy, Oscara i Tony, żeby prze­pro­wa­dzić z nią wywiad do tego roz­działu, odparła, że to będzie dla niej zaszczyt, ale nie ma zbyt wiele czasu. Miała wtedy dzie­więć­dzie­siąt lat, była zadzi­wiona i zachwy­cona tym, że jest tak roz­chwy­ty­wana. "Mam pracy po pachy: wywiady na Zoo­mie, filmy, wiele pro­jek­tów, w któ­rych chcą mojego udziału" -?wyja­śniła. "Kto by pomy­ślał, że ludzie będą się mną tak inte­re­so­wać na tym póź­nym eta­pie życia" -?napi­sała.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

J. Vi?a, C. Borrás, J. Gam­bini, J. Sastre, F. V. Pal­lardó, "Why fema­les live lon­ger than males: Con­trol of lon­ge­vity by sex hor­mo­nes", w: Science of Aging Know­ledge Envi­ron­ment: SAGE KE, 2005(23), https://doi.org/10.1126/sageke.2005.23.pe17; Glo­bal Health Obse­rva­tory, World Health Orga­ni­za­tion, "Heal­thy Life Expec­tancy (HALE) at birth (years)", 4 grud­nia 2020. https://www.who.int/data/gho/data/indi­ca­tors/indi­ca­tor-deta­ils/GHO/gho-ghe-hale-heal­thy-life-expec­tancy-at-age-60. [wróć]

A. E. Bar­rett, C. von Rohr, "Gen­de­red per­cep­tions of aging: An exa­mi­na­tion of col­lege stu­dents", w: Inter­na­tio­nal Jour­nal of Aging & Human Deve­lop­ment, 67(4), 2008, s. 359-386. https://doi.org/10.2190/AG.67.4.d. [wróć]

B. R. Levy, M. D. Slade, S. R. Kun­kel, S. V. Kasl, "Lon­ge­vity incre­ased by posi­tive self-per­cep­tions of aging", w: Jour­nal of Per­so­na­lity and Social Psy­cho­logy, 83(2), 2002, s. 261-270. https://doi.org/10.1037//0022-3514.83.2.261. [wróć]

B. R. Levy, A. B. Zon­der­man, M. D. Slade, L. Fer­rucci, "Age ste­reo­ty­pes held ear­lier in life pre­dict car­dio­va­scu­lar events in later life", w: Psy­cho­lo­gi­cal Science, 20(3), 2009, s. 296-298. https://doi.org/10.1111/j.1467-9280.2009.02298.x. [wróć]

B. R. Levy, P. H. Chung, M. D. Slade, P. H. Van Ness, R. H. Pie­trzak, "Active coping shields aga­inst nega­tive aging self-ste­reo­ty­pes con­tri­bu­ting to psy­chia­tric con­di­tions", w: Social Science & Medi­cine, 228, 2019, s. 25-29, https://doi.org/ 10.1016/j.soc­sci­med.2019.02.035. [wróć]

B. R. Levy, M. D. Slade, T. E. Mur­phy, T. M. Gill, "Asso­cia­tion between posi­tive age ste­reo­ty­pes and reco­very from disa­bi­lity in older per­sons", w: JAMA, 308(19), 2012, s. 1972-1973, https://doi.org/10.1001/jama.2012.14541. [wróć]

B. R. Levy, M. D. Slade, R. H. Pie­trzak, L. Fer­rucci, "Posi­tive age beliefs pro­tect aga­inst demen­tia even among elders with high-risk gene", w: PLoS ONE, 13(2), 2018, arty­kuł e0191004, https://doi.org/10.1371/jour­nal.pone.0191004. [wróć]

S. Kwak, H. Kim, J. Chey, Y. Youm, "Feeling how old I am: Sub­jec­tive age is asso­cia­ted with esti­ma­ted brain age", w: Fron­tiers in Aging Neu­ro­science, 10, 2018, s. 168, https://doi.org/10.3389/fnagi.2018.00168. [wróć]

"Lon­ge­vity and the new jour­ney of reti­re­ment", Edward Jones i Age Wave, 2022, https://www.edwar­djo­nes.com/us-en/mar­ket-news-insi­ghts/reti­re­ment/new-reti­re­ment/lon­ge­vity. [wróć]

D. G. Blanch­flo­wer, A. J. Oswald, "Is well-being U-sha­ped over the life cycle?", w: Social Science & Medi­cine, 66(8), 2008, s. 1733-1749, https://doi.org/ 10.1016/j.soc­sci­med.2008.01.030; C. Wun­der, A. Wien­cierz, J. Schwa­rze, H. Küchenhoff, "Well-being over the life span: Semi­pa­ra­me­tric evi­dence from Bri­tish and Ger­man lon­gi­tu­di­nal data", w: Review of Eco­no­mics and Sta­ti­stics, 95(1), 2013, s. 154-167, http://www.jstor.org/sta­ble/23355657. [wróć]

J. Zen­ger, J. Folk­man, "How age and gen­der affect self-impro­ve­ment", w: Harvard Busi­ness Review, 2016, https://hbr.org/2016/01/how-age-and-gen­der-affect-self-impro­ve­ment. [wróć]

M. Abrams, "Andie Mac­Do­well rocks gray hair on Paris Fashion Week run­way", w: New York Post, 3 paź­dzier­nika 2022, https://page­six.com/2022/10/03/andie-mac­do­well-rocks-gray-hair-on-paris-fashion-week-run­way/. [wróć]