Wstęp. Twój bonus długowieczności
Wstęp
Twój bonus długowieczności
Ty, ja i cała ludzkość jesteśmy w trakcie wielkiego skoku ku
długowieczności. Mówiąc wprost: ludzie żyją dziś znacznie dłużej niż
kiedykolwiek wcześniej -?zwłaszcza my, kobiety -?lecz niekoniecznie
jesteśmy przygotowane na drogę, jaką jest dłuższe życie.
Mniej więcej do początku XX wieku większość ludzi nie dożywała starości,
po prostu umierała wcześniej. Oczywiście byli tacy, którzy żyli długo,
ale stanowili wyjątek, nie regułę. U progu nowego stulecia, w styczniu
1900 roku, przeciętny Amerykanin dożywał czterdziestu siedmiu lat. Pod
koniec tego samego wieku średnia długość życia Amerykanina skoczyła aż
do siedemdziesięciu dziewięciu lat -?to ponad trzy dodatkowe dekady.
Pandemia COVID-19 skróciła ten czas o mniej więcej dwa lata, ale
przewiduje się, że średnia długość życia w ciągu kolejnych dwóch dekad
wzrośnie o kolejne pięć do dziesięciu lat. A dzięki zbliżającym się
licznym przełomom w medycynie, technologii i badaniach, które mogą
zapobiegać chorobom albo prowadzić do ich cofania, liczba ta wzrośnie
pewnie nawet bardziej, niż się przewiduje. Niesamowite jest to, że
stulatkowie to najszybciej rosnący segment populacji świata.
Ta wiadomość ma szczególne znaczenie dla kobiet, bo średnio żyjemy o sześć lat dłużej niż mężczyźni. Te dodatkowe lata nazywam "bonusem
długowieczności". Trochę tak, jakbyśmy wygrały los na loterii długiego
życia. Aż 80% osób po setnym roku życia stanowią dziś kobiety. Jest więc
całkiem możliwe, że dożyjesz setki.
Ten bonus ma jednak pewną wadę, i to całkiem poważną. Według Judith
Lorber i Lisy Jean Moore, autorek książki Gendered Bodies. Feminist
Perspectives, istnieje paradoks, w którym mężczyźni umierają młodziej,
ale to kobiety więcej chorują. Czas zdrowego życia -?liczba lat, jaką
przeżywamy w dobrym zdrowiu i witalności -?w ogóle nie odpowiada naszej
długości życia. Zwykle to kobiety większość swoich ostatnich lat
spędzają w kiepskiej kondycji (w przeciwieństwie do mężczyzn), nawet
jeśli weźmie się poprawkę na ich dłuższe życie.
Oznacza to, że miliony kobiet spędzają ostatnie lata życia, mierząc się
z bólami, lecząc kolejne przewlekłe choroby degeneracyjne: nowotwory,
choroby serca czy cukrzyce. Jednak zanim nadejdą ostatnie lata ich
życia, wiele czasu i energii spędzą na obawach, że staną się ciężarem
dla rodziny, bo nie wiedzą, czy oszczędności wystarczą na opiekę do
końca ich dni.
Niestety tak właśnie zaczęłam się czuć, kiedy przekroczyłam
sześćdziesiątkę. Nagle pojawił się okropny ból bioder, w końcu tak
dokuczliwy, że po wielu latach aktywnego i zdrowego życia zaczęłam
kuleć, przez co czułam się starsza, niż byłam. Trudno mi było znaleźć
realne sposoby na poradzenie sobie z dolegliwością. Musiały mi
wystarczać leki przeciwzapalne bez recepty, ale wiedziałam, że to nie
jest strategia na dłuższy czas. Eksperymentowałam z masażami,
akupunkturą, leczeniem osoczem bogatopłytkowym, niemal wszystkim, co
legalne, z wyjątkiem opioidów, niestety ulga przychodziła na krótko.
Miałam mroczne myśli, wyobrażałam sobie wszystkie przygody, jakie miały
mnie ominąć w kolejnych latach życia -?podróże z rodziną, wymagające
wycieczki górskie z przyjaciółmi, zabawy na podłodze z wnukami (muszę
tutaj dodać, że one istniały, i nadal istnieją, tylko w mojej
wyobraźni).
W końcu zrozpaczona udałam się na rezonans magnetyczny. Obraz budził
strach. W wyniku dysplazji bioder o podłożu genetycznym (o której nie
wiedziałam) tkanka chrzęstna wytarła się do tego stopnia, że oba biodra
dosłownie stykały się bezpośrednio kośćmi. Z każdym moim ruchem kości
tarły o siebie, coraz bardziej się uszkadzając i powodując potworny ból.
Nawet chirurdzy byli zdziwieni tak skrajnym przypadkiem u osoby w moim
wieku. (Miałam sześćdziesiąt osiem lat, kiedy się o tym dowiedziałam -
to jak na tę sytuację dość młodo).
Chodziłam po lekarzach i starałam się dowiedzieć, jakie działanie będzie
dla mnie właściwe. W końcu zapytałam wybitnego chirurga ortopedę z Uniwersytetu Kalifornii w San Francisco, specjalizującego się w operacjach bioder, co by zrobił na moim miejscu. Odpowiedział mi tak:
"Zrobiłbym operację obu bioder naraz metodą dostępu przedniego.
Zrobiłbym to u chirurga, który zajmuje się wyłącznie operacjami bioder i specjalizuje się w wymianie obustronnej". Zastosowałam się do jego rady,
ale u specjalisty, którego znalazłam, czekało się na zabieg trzy
miesiące. Co miałam robić w międzyczasie?
Kiedy poprosiłam ortopedę o rady na czas przed zabiegiem (co mogłabym
zrobić, by radzić sobie z bólem, funkcjonować i przygotować się do
udanej operacji oraz rekonwalescencji), stwierdził, żebym kupiła laskę.
Myślałam, że żartuje, ale on mówił poważnie.
Czułam, że musi istnieć lepsze rozwiązanie. Więc zaczęłam intensywniej
ćwiczyć jogę i pilates, żeby wzmocnić mięśnie tułowia. Poszperałam i dowiedziałam się, że mój ból potęguje stan zapalny. Szukałam porad u kilku ekspertów, na przykład doktora Marka Hymana z kliniki w Cleveland
i doktora Rudiego Tanziego z Uniwersytetu Harvarda, którzy zalecili mi
dietę przeciwzapalną. Chociaż wiele osób ze środowiska związanego z medycyną konwencjonalną lekceważąco odnosiło się do takiej diety,
uważając ją za zwykłą modę albo zbyt duży trud, ja byłam gotowa
spróbować wszystkiego. Wykluczyłam nabiał, gluten i większość cukru (to
przeciwzapalny sposób żywienia, który obecnie coraz częściej poleca się
jako sprzyjający zdrowiu mózgu do późnej starości). Tak naprawdę jedyną
rzeczą, której nie wykluczyłam, było wino -?no bo przyznajmy: przyjemnie
jest czasem wieczorem wypić kieliszek.
Może odmawianie sobie tego wszystkiego wydaje się smutnym sposobem na
życie, ale rezultaty były wspaniałe: po sześciu tygodniach całkowicie
pozbyłam się bólu bioder. Odzyskałam swoje życie! Zastanawiałam się
nawet nad rezygnacją z operacji, ale z trącymi o siebie kośćmi raczej
nie mogłabym liczyć na długoletnie zdrowie.
Na tym nie poprzestałam. Rozbudowywałam swój plan przygotowania do
rekonwalescencji. Zaczęłam zagłębiać się w wiedzę i odkryłam prace
pionierów, np. Peggy Huddleston, psychoterapeutki i badaczki, która
prowadzi trening uważności w Szpitalu Brigham w Bostonie. Dowiedziałam
się od niej, jak medytacja, afirmacja oraz więzi z bliskimi mogą pomóc
mi zwiększyć odporność i przyspieszyć powrót do zdrowia. Dzięki temu
utwierdziłam się w przekonaniu, że ciało, umysł oraz dusza są ze sobą
ściśle powiązane -?zarówno w zdrowiu, jak i w chorobie.
Kiedy w końcu wykonano mi operację obu bioder, powrót do zdrowia
przebiegł zadziwiająco szybko. W szpitalu spędziłam zaledwie jedną noc,
choć wcześniej słyszałam, że potrzebne będą co najmniej trzy. Chodziłam
-?nawet po schodach -?bez laski czy chodzika już po kilku dniach,
chociaż ostrzegano mnie, że zanim będzie to możliwe, minie co najmniej
kilka tygodni. W ciągu miesiąca całkowicie wróciłam do normalnej
aktywności. (Oczywiście mówię tu o swoim osobistym doświadczeniu, w wielu przypadkach nawet najlepsze przygotowanie przed operacją może nie
dać takiego rezultatu).
To tylko jeden z przykładów na to, że nasze ciało potrafi wrócić do
zdrowia po urazie i chorobie -?a nawet podnieść się po wynikającym ze
starzenia pogorszeniu stanu fizycznego oraz umysłowego.
Kiedy piszę te słowa, mam siedemdziesiąt trzy lata i czuję się
silniejsza oraz odporniejsza niż wtedy, gdy miałam lat sześćdziesiąt
osiem, a nawet pięćdziesiąt osiem. Nadal żywię się przede wszystkim
przeciwzapalnie, ale to nie znaczy, że nie pozwalam sobie czasem na
pizzę czy lody. Pozwalam sobie, ale kiedy to robię, wyraźnie zwiększa
się ból w stawach, a umysł nie działa tak sprawnie, a to przypomina mi,
że warto wrócić do sposobu żywienia, który się u mnie najlepiej
sprawdza.
To przeżycie było tylko potwierdzeniem czegoś, co już wiedziałam -?zanim
dobijesz do siedemdziesiątki, życie na pewno cię trochę sponiewiera.
Pewnie i ty już to wiesz. Dobra wiadomość jest taka, że wszystko, co
robisz, by jak najlepiej wykorzystać swój bonus na długowieczność, daje
ci większą odporność, niezależnie od tego, jakie kłody życie rzuci ci
pod nogi.
DLACZEGO NAPISAŁAM TĘ KSIĄŻKĘ
Nie jestem kobietą, która mierzy się jedynie z własnym upływem czasu, bo
od niemal czterdziestu lat zajmuję się badaniami nad procesami starzenia
się i długowiecznością. W 1986 roku razem z mężem Kenem założyłam Age
Wave -?think tank i firmę doradczą, które od lat uznawane są za
najważniejsze w Ameryce Północnej w zakresie starzenia, długowieczności
oraz problemów osób w wieku emerytalnym. Choć nie jestem lekarką,
doradczynią finansową ani duchowym guru (oczywiście w kwestiach
zdrowotnych powinnaś poradzić się lekarza, a w sprawach inwestycyjnych -
doradcy finansowego), to jestem liderką, pisarką, badaczką, ekspertką
nauk społecznych, od lat gromadzącą informacje na temat długowieczności
i starzenia się w obszarach zdrowia fizycznego, umysłowego i emocjonalnego, a także w zakresie stylu życia, finansów oraz emerytur.
Dzięki pracy oraz osobistym doświadczeniom doszłam do przekonania, że to
kobiety powinny stać na czele rewolucji długowieczności, zwłaszcza że
statystycznie żyjemy dłużej. Jestem również przekonana, że im większą
wiedzą dysponujemy, tym łatwiej przejmujemy inicjatywę w podejmowaniu
decyzji i działań, które sprzyjają lepszemu zdrowiu we wszystkich
obszarach życia.
Przez wiele lat w Age Wave realizowaliśmy ważne badania (choć nie były
to badania medyczne) z udziałem ponad 200 tysięcy ankietowanych.
Prowadziliśmy również niezliczone grupy fokusowe na całym świecie,
wywiady z wybitnymi ekspertami, analizowaliśmy tysiące wyników badań,
artykułów i zbiorów danych.
Moja praca w Age Wave zapewnia mi bezpośredni dostęp do
najwybitniejszych badaczy oraz uczonych z najróżniejszych dziedzin
(między innymi medycyny, psychologii i gerontologii), a także do
klinicystów i ekspertów finansowych. W tej książce podzielę się nie
tylko ich zaleceniami dla pacjentów i klientów, ale też opowiem, co
robią dla samych siebie oraz co szepczą do ucha kobietom, na których im
zależy: to będą ich osobiste receptury na dłuższe zdrowie i życie.
W całej książce będę polecać wybrane produkty i usługi, które mogą pomóc
ci wcielić w życie zawarte tu informacje -?są to rozwiązania, z których
sama korzystam lub które znam i którym ufam. Muszę w tym miejscu
zaznaczyć, że w żaden sposób nie czerpię korzyści ze sprzedaży tych
produktów.
DLACZEGO TA KSIĄŻKA JEST CI POTRZEBNA
Czas, byśmy my, kobiety, dowiedziały się, jak najlepiej dopasować
długość zdrowia do długości życia -?tak aby długowieczność stała się dla
nas darem, a nie przekleństwem. Możemy pokazać światu, jak żyć długo i dobrze oraz co można osiągnąć w tych dodatkowych latach. Aby osiągnąć
ten cel, kobiety muszą znaleźć się w centrum dyskusji i aktywnie
kształtować przyszłość długowieczności. Kobiety mają realny wpływ na to,
jak postrzegamy długowieczność i starzenie się. Z powodzeniem mogą
pokazywać, co daje nam dłuższe życie, mogą również uczyć, jak podejmować
kroki potrzebne do unikania, opóźniania albo minimalizowania pogorszenia
stanu fizycznego i umysłowego. Powszechne skutki starzenia są
największymi wadami długiego życia -?to one często uniemożliwiają nam
pełne dostrzeżenie korzyści długowieczności, takich jak nasza mądrość,
doświadczenie, odporność psychiczna i dystans.
Jak możemy najlepiej wykorzystać bonus długowieczności i dawać przykład
zdrowszego, bardziej witalnego starzenia się?
Ta książka pokaże ci, że masz znaczący wpływ na długość zdrowia swojego
mózgu i reszty ciała, a być może także na długość życia -?i pomoże ci
wziąć za ten wpływ odpowiedzialność.
Będziesz mogła stworzyć swoją własną holistyczną recepturę, która
pokieruje twoją podróżą przez kolejne lata. To coś więcej niż tylko
podstawy -?podejście, które tutaj opisuję, uwzględnia wzajemne
powiązania między ciałem, umysłem i duszą; między naszym zdrowiem a poczuciem celu; między dobrostanem finansowym a zdrowiem umysłowym oraz
fizycznym. Przecież poszczególne aspekty twojego życia nie są zamknięte
w oddzielnych pojemnikach. Jeśli za mało się ruszasz, twoje zdrowie
psychiczne i sen mogą ucierpieć. Jeśli nie dosypiasz, twój apetyt i hormony mogą się rozregulować. Jeśli martwisz się o pieniądze, może to
negatywnie wpłynąć na twoje zdrowie fizyczne i umysłowe. Można też
spojrzeć na te fakty z optymistycznej perspektywy: kiedy zaczniesz dbać
o jeden aspekt swojego życia, inne prawdopodobnie także się poprawią -
fala poniesie wszystkie łódki.
JAK KORZYSTAĆ Z TEJ KSIĄŻKI
Już po kilku tygodniach możesz odczuć korzyści z nowego podejścia do
życia. Te szybkie zwycięstwa mogą cię zmotywować, by przeć dalej,
podejmować kolejne kroki, które pomogą ci wydłużyć zdrowie, a może także
życie. W każdym rozdziale przedstawiam praktyczne wskazówki, techniki i triki, które podzieliłam na kategorie odpowiadające poziomowi
doświadczenia. Wiele z nich jest łatwych do zastosowania, bez ponoszenia
dodatkowych kosztów. Zawarłam także wskazówki pod hasłem "zrób tę jedną
rzecz", byś wiedziała, jaki jest najprostszy krok, mogący wywrzeć
największy wpływ na rozpoczęcie procesu zmian.
Wiem, że kształtowanie nowych nawyków i dodawanie kolejnych jest trudne.
Podpowiadam, jak dostosować swój plan działania do tego, co jest dla
ciebie teraz możliwe -?i jak go potem rozbudowywać. Dobra wiadomość jest
taka, że zmiany, których możesz doświadczyć, zajmując się tymi obszarami
swojego życia, nie zachodzą liniowo, ale skokowo. Oznacza to, że każda
zmiana, którą wprowadzisz, da ci więcej energii i inspiracji do
dokonania kolejnej, i jeszcze jednej. W końcu im większa liczba
starannie dobranych składników twojej receptury, tym smaczniejsze i bardziej sycące będzie przyrządzone przez ciebie danie.
Niezależnie od tego, na jakim etapie podróży przez życie teraz jesteś,
nigdy nie jest za późno, by zainwestować w swój dobrostan albo stworzyć
siebie na nowo. Możliwe, że z upływem czasu twoje życie będzie się
stawało coraz lepsze, zwłaszcza jeśli będziesz dostrzegać, że bonus
długowieczności może oznaczać drogę w górę, a nie po równi pochyłej.
Ruszajmy zatem razem.
1. Napić się ze źródła wiecznej młodości
1
Napić się ze źródła wiecznej młodości
Termin ageless aging ("starzenie bez starości") ukułam w latach 90. XX
wieku, gdy występowałam gościnnie w spa Golden Door. Przemawiałam tam do
grupy kobiet na stanowiskach kierowniczych podczas wyjazdu mającego
pomóc im się zrelaksować i spojrzeć na przyszłość w nieszablonowy
sposób. Wtedy uważało się, że osoba po pięćdziesiątce czy
sześćdziesiątce, a zwłaszcza kobieta, lata świetności ma już za sobą.
Chciałam, by te kobiety wiedziały, że nie musi tak być. Teraz to samo
mówię tobie.
Co dokładnie mam na myśli, gdy mówię o starzeniu bez starości? Gdy
myślimy o słowie "starość", to natychmiast przychodzi nam do głowy
"nieradość" -?ale przecież możemy starzeć się inaczej. Choć nie
sprawisz, że Ziemia przestanie się obracać, a czas upływać, to możesz
zminimalizować negatywne skutki biegu czasu i zdecydować, że nie
pozwolisz, by twój chronologiczny wiek oraz stereotypy dotyczące
starzenia się ograniczały ciebie albo twoje wybory. Dzięki wiedzy,
działaniu i odrobinie szczęścia możesz maksymalnie zwiększyć korzyści
płynące z długowieczności, a także zminimalizować -?być może nawet
uniknąć -?wiele jej wad. Chodzi o te, które często uznajemy za
nieuniknione: utratę pamięci, sprawności, zdrowia i radości życia.
Nieważne, ile masz lat, wciąż masz przed sobą wiele do przeżycia.
Maksymalne wykorzystanie pozostałego ci czasu wymaga przygotowania -
fizycznego, umysłowego, emocjonalnego i duchowego. Najnowsza przełomowa
wiedza naukowa dotycząca długowieczności również może być bardzo pomocna
-?zwłaszcza badania koncentrujące się na kobietach.
Pamiętam, że kiedy miałam dwadzieścia kilka lat, próbowałam się przebić
jako aktorka w Los Angeles. Ulegałam wówczas toksycznemu lękowi przed
starzeniem -?lękowi, który przenikał (i nadal przenika) całe Hollywood.
Postanowiłam więc wydać pieniądze na drogą maseczkę u dermatologa.
Specjalistka, która wykonywała mój magiczny zabieg, powiedziała mi coś,
co zapadło mi w pamięć: ludzie są jak sportowe samochody -?trzeba
tankować właściwe paliwo, odpowiednio się serwisować i regularnie
jeździć na przegląd, żeby nie wylądować na wysypisku.
Nie byłam zachwycona porównywaniem siebie do samochodu, ale to, co
powiedziała, wydało mi się logiczne. Nie można lekceważyć licznych form
rutynowej konserwacji, których potrzebują pojazdy, i oczekiwać, że
samochód będzie dobrze jeździł -?czy nawet w ogóle jeździł -?przez wiele
kolejnych dekad. Owszem, Fordy, Hondy i Subaru są zbudowane tak, by
przejechać po kilkaset tysięcy kilometrów, ale tylko jeśli będziemy
pamiętać o wymianie oleju, rotacji opon, wymianie filtrów, pasków i wszystkiego, co się robi podczas regularnych prac konserwacyjnych aut.
To samo dotyczy też ciebie. Nie możesz oczekiwać, że będziesz
dynamiczna, pełna życia i zdrowa po osiemdziesiątce, dziewięćdziesiątce
i później, jeśli nie będziesz robić tego, czego potrzebuje ciało -
zwłaszcza kobiece -?by działać jak najlepiej.
Od razu jednak chcę podkreślić, że absolutnie nie oceniam tego, co ty,
ani ktokolwiek inny, podejmujesz, aby starzeć się bez starości. Mam
znajome, które poddały się najróżniejszym liftingom czy naciąganiu skóry
i wyglądają fantastycznie, co mnie bardzo cieszy (a czasem nawet budzi
zazdrość). Nasze sposoby na radzenie sobie z zewnętrznymi przejawami
długowieczności stanowią pewne spektrum. Niektóre kobiety z dumą obnoszą
się z siwymi włosami i zmarszczkami, to dla nich przejaw statusu osoby
dojrzałej, i to również mnie bardzo cieszy. Inne decydują się poprawić
fizyczne objawy starzenia: farbują włosy, poddają się naturalnym i/lub
chirurgicznym zabiegom, na które je stać i których się nie obawiają. I to także jest w porządku. Niezależnie od tego, w którym punkcie spektrum
się znajdujesz, jesteś tu mile widziana. Ale to tylko wygląd -
zewnętrzny aspekt równania -?jakim jest starzenie bez starości. W tej
książce mniej uwagi poświęcam fizycznemu wyglądowi, a więcej wydłużeniu
zdrowia mózgu i reszty ciała, a być może nawet samego życia. Dzięki temu
twój fizyczny wygląd też na pewno się poprawi. Prawda jest taka, że
jeśli chcesz się cieszyć swoim bonusem długowieczności, nie wystarczy
być jedynie dobrej myśli ani wierzyć, że znajdziesz magiczny suplement,
lek czy kurację upiększającą. Na drodze życia jest zbyt wiele dziur i wybojów, zwłaszcza dla kobiet po pięćdziesiątce. Starzenie bez starości
to zdecydowanie coś więcej niż wygląd, a dążenie do niego o wiele
bardziej zmieni twoje życie.
PRZYGOTOWANIE DO DROGI, KTÓRA CIĘ CZEKA
Założę się, że jako kobieta po czterdziestce, pięćdziesiątce,
sześćdziesiątce czy siedemdziesiątce doświadczyłaś momentu oświecenia,
kiedy dotarło do ciebie, że twoje życie wcale się nie kończy. Może
dlatego, że czytałaś w mediach o długowieczności. Może dlatego, że
dożyłaś swojego obecnego wieku i rozumiesz, że wcale nie jesteś "stara"
w tradycyjnym znaczeniu tego słowa.
Może zastanawiasz się, czy będziesz miała potrzebną siłę fizyczną,
umysłową, emocjonalną, duchową i zasoby finansowe, a także witalność, by
sprostać czekającym cię wyzwaniom. Pewnie zdarzają ci się też chwile,
gdy obawiasz się pogorszenia zdrowia lub skurczenia zasobów finansowych
(to uzasadnione obawy; więcej na ten temat już niedługo). Ale skoro już
jesteś w tym momencie swojego życia -?może zbiegł się on z chwilą, gdy z domu wyprowadzają się dzieci, może z jakimś innym końcem lub nowym
początkiem, czy to w sferze zawodowej, czy relacji -?wreszcie
dostrzegasz, że masz czas. Nie tylko czas do zapełnienia jakimś hobby,
choć hobby to świetna sprawa, lecz także czas na spełnianie marzeń, tych
już istniejących lub zupełnie nowych.
Prawda jest taka, że skoro wszyscy żyjemy dziś średnio dłużej, także ty
możesz żyć jeszcze długo po osiemdziesiątce czy dziewięćdziesiątce, może
nawet ponad sto lat. I chociaż masz już połowę życia za sobą, to możesz
mieć przed sobą jeszcze całe dekady.
Oczywiście ta możliwość jest ekscytująca, jednak budzi też niemały lęk.
Może zadajesz sobie pytania:
Co powinnam jeść, jak ćwiczyć, jakie triki zdrowotne stosować, jak
pielęgnować relacje, by moja ogólna odporność i siła były jak
najlepsze?
Jakie kroki mogę teraz podjąć, by utrzymać mózg w dobrej kondycji,
może nawet zapobiec demencji (lub przynajmniej ją opóźnić)?
Jak przygotować się do mierzenia się z nieprzewidzianymi życiowymi
sytuacjami: problemami zdrowotnymi, utratą małżonka czy bliskiej
osoby, opieką nad kimś bliskim?
Jak mogę uniknąć bycia ciężarem dla rodziny i bliskich?
Jak mogę się upewnić, że będę miała finansowy spokój do końca długiego
życia?
Jak mam odkryć (albo odkryć na nowo) poczucie celu, by jak najlepiej
wykorzystać lata, które mam przed sobą?
KOBIETY I DŁUGOWIECZNOŚĆ
Jednym z ważnych tematów naszych czasów jest to, że stoimy u progu
rewolucji długowieczności, do której nigdy wcześniej nie doszło. Co
więcej, rewolucja ta dotyczy przede wszystkim kobiet, bo żyją one o sześć lat dłużej niż mężczyźni. (Uważa się, że kluczową rolę odgrywa tu
estrogen obecny w kobiecym ciele, ponieważ sprzyja on ekspresji genów
związanych z długowiecznością i produkcją enzymów antyoksydacyjnych,
które mogą chronić nas przed szkodliwym wpływem stanów zapalnych -?choć
oczywiście ochrona ta zanika po menopauzie). Jednak, jak już pokrótce
wspomniałam we wstępie, korzyść ta wiąże się też z jedną dużą wadą: jak
podaje Global Health Observatory, należące do Światowej Organizacji
Zdrowia, przeciętna kobieta w USA spędzi ostatnich dwanaście lat życia,
mierząc się z kaskadą problemów zdrowotnych. To połączenie dłuższego
życia z gorszym zdrowiem nazywa się dziś powszechnie paradoksem płci i zdrowia1.
Innymi słowy, długość naszego zdrowia nie jest zestrojona z długością
życia. Pewnie się domyślasz, że to może oznaczać większe ograniczenia w aktywnościach, w których uczestniczysz na co dzień. Możesz zacząć
wydawać więcej pieniędzy na opiekę zdrowotną, przez co oszczędności -
które i tak muszą starczyć nam na dłużej niż mężczyznom, skoro dłużej
żyjemy -?zostają dodatkowo zmniejszone.
Pojawia się zatem kolejne pytanie: skoro kobiety żyją dłużej niż
mężczyźni, dlaczego tak znaczną część dyskusji o długowieczności
prowadzą mężczyźni? Najwyższy czas, by kobiety uznały ten temat za swój
i stały się pionierkami długowieczności, przetarły szlak do starzenia
bez starości. Długie życie to przywilej, jakiego wielu ludzi nie ma
szansy doświadczyć. Te z nas, które taką szansę mają, powinny to
zaakceptować i napisać scenariusz na nowo.
Jednym z najważniejszych punktów wyjścia jest zmiana własnej postawy
względem dłuższego życia i starzenia się.
AGEIZM UKRYTY NA WIDOKU
Kolejne zagrożenie dla długości życia w zdrowiu wiąże się z naszą
postawą wobec "izmu", któremu poświęca się zbyt mało uwagi: ageizmu,
czyli poglądu, że osoby starsze są w jakiś sposób gorsze od młodszych -
mniej witalne, mniej bystre, mniej sprawne, mniej cenne. Marc Freedman,
przedsiębiorca z misją społeczną, niedawno opisał mi ageizm w sposób
bardzo trafny i dobitny: "wiekowy apartheid".
Większość z nas, często podświadomie, zinternalizowała stereotypy
dotyczące tego, co znaczy być starym. Mamy wiele negatywnych założeń,
zwłaszcza dotyczących kobiet. Badania pokazują, że w społeczeństwie
kobietom wcześniej niż mężczyznom przykleja się łatkę "starych" i częściej ma to negatywny wydźwięk, podczas gdy w przypadku mężczyzn,
szczególnie na rynku pracy, wiek staje się synonimem statusu i wpływów2.
Ageizm w znacznym stopniu programowany jest przez kulturę popularną.
Chociaż zrobiliśmy duże postępy w reprezentacji różnych ras, orientacji
seksualnych, tożsamości płciowych i osób o różnym stopniu sprawności
fizycznej, ludzie starsi wciąż są niestety za słabo reprezentowani. Być
może jest to ostatni akceptowany "izm". Jak mówi Nadia Tuma-Weldon,
wiceprezeska wykonawcza i globalna liderka w firmie McCann Worldgroup
oraz wiceprezeska wykonawcza Truth Central, globalnej instytucji
analitycznej: "Wiek to ostatnia granica, o której się nie mówi. Wciąż w porządku jest ignorowanie osób starszych, a nawet naśmiewanie się z nich". Oto jeden z przykładów: firmy odzieżowe zaczęły korzystać z usług
modeli pokazujących wszystkie rodzaje sylwetek i odcienie skóry. Jedną
cechą stałą jest jednak to, że wszyscy ci modele są zazwyczaj młodzi.
Oprah Winfrey, która w momencie, gdy to piszę, ma sześćdziesiąt dziewięć
lat, podkreśla: "Żyjemy w kulturze ogarniętej obsesją na punkcie
młodości, która wciąż stara się nam wmówić, że jeśli nie jesteśmy młodzi
i nie promieniejemy, i nie jesteśmy seksowni, to się nie liczymy".
Doktor Imani Woody, uznana w całym kraju liderka w temacie starzenia,
mówi o wymazywaniu i twierdzi, że jest to dla niej gorsze doświadczenie
niż to, co przeżyła jako ciemnoskóra kobieta i jako lesbijka. A przecież
przynależność do tych grup nieraz wiąże się z poważnymi przeszkodami.
Nie ma wątpliwości, że nasza kultura wciąż preferuje młodość, co w dużym
stopniu przyczynia się do naszych lęków przed starzeniem, a także
uprzedzeniami względem starzenia. Nie zrozum mnie źle: młodość ma wiele
wspaniałych zalet. Podobnie jak wszystko inne, ma też pewne wady:
impulsywność, słabsza wiedza o sobie, mniejsza samoświadomość, trudność
ze spojrzeniem z szerszej perspektywy -?to jedne z najważniejszych.
Chociaż nasza kultura kształtuje nasze poglądy związane ze starzeniem,
to każdy z nas pomaga w utrwalaniu ageizmu zarówno w świecie, jak i we
własnym umyśle. Jeśli zdarzyło ci się powiedzieć: "Ale ze mnie babcia"
albo "Jestem za stara, żeby się zmienić", albo "Ja się już nowych
sztuczek nie nauczę", to starszy wiek odbierasz jako swego rodzaju
słabość. Jeśli zdarzyło ci się patrzeć w lustro i drżeć na widok siwego
włosa, zmarszczki czy obwisłej skóry, to jest to kolejny przejaw twojego
lęku przed starzeniem się i negatywnych myśli o wieku.
Przyznaję, że sama uczestniczę w ageizmie. Za każdym razem, gdy
wygłaszam prezentację, mówię słuchaczom, ile mam lat. Robię to po to, by
pokazać, jak może wyglądać osoba mająca siedemdziesiąt trzy lata: może
być witalna i pełna energii, wykonywać znaczącą pracę, realizować
życiowy cel. Jednak równocześnie odwołuję się w ten sposób do
stereotypowego obrazu kobiety w moim wieku, tego, jak powinna wyglądać i się zachowywać. Ageizm jest w nas bardzo mocno zakorzeniony i pod
wieloma względami ukryty na widoku.
Nie chodzi o to, że źle jest mówić innym, ile ma się lat. Kiedy
rozmawiałam z Ashton Applewhite, aktywistką działającą przeciw
ageizmowi, autorką książki This Chair Rocks. A Manifesto Against
Ageism, powiedziała mi: "Ważne, by przy podawaniu swojego wieku zarazem
przeciwstawić się konotacjom, jakie nasza kultura przypisuje tej
liczbie". Jednak każda z nas ma własną rzeczywistość i czuje się
komfortowo z czymś innym -?a my musimy to zrozumieć. Applewhite
opowiedziała mi o przemówieniu na temat ageizmu, jakie wygłosiła na
początku 2010 roku dla grupy kobiet w Beverly Hills. "Zasugerowałam, by
każda osoba, która ma jakieś pytanie, powiedziała, ile ma lat.
Organizatorka wydarzenia stwierdziła: "Słonko, to jest Beverly Hills.
Trzeba by było wzywać karetki"". Applewhite się zaśmiała, a organizatorka dodała: "Ty nie rozumiesz. Gdybym nie farbowała włosów,
straciłabym pracę, a mam dzieci do utrzymania".
Moja rozmówczyni skomentowała: "Od tamtej pory ostrożniej formułuję
swoje uwagi. Każda z nas, kobiet, musi podejmować takie decyzje sama, we
własnym tempie, i przede wszystkim nie możemy się nawzajem oceniać".
ILE LAT SOBIE DAJESZ?
Popularne mity i stereotypy związane z tym, że nasza wartość spada z wiekiem, w rzeczywistości są właśnie mitami i stereotypami. My, kobiety,
z upływem lat nie musimy stawać się kruche, bezbronne i schorzałe,
naszym przeznaczeniem nie jest też izolacja społeczna oraz odstawienie
na boczny tor. I przede wszystkim same musimy w to uwierzyć.
Dolly Parton powiedziała kiedyś: "Nie myślę o swoim życiu w kategoriach
liczb. Nigdy nie będę stara, bo nie mam czasu na starość". Badania
pokazały, że nasze utrwalone stereotypowe przekonania o wieku
chronologicznym mogą wpływać na to, jak się starzejemy, a nawet na to,
na ile lat wyglądamy, jak się czujemy i zachowujemy, przez co wiele z nas (tak jak Dolly) czuje, że te wyobrażenia nas ograniczają.
Doktor Becca Levy, gerontolożka z Yale, przeprowadziła obszerne badania
dotyczące tego, jak przekonania o wieku wpływają na zdrowie, a jej
wnioski są naprawdę fascynujące. Największy szok wywołuje chyba wynik
badania przeprowadzonego w 2002 roku, w którym przez dwadzieścia lat
obserwowano osoby po pięćdziesiątce w małym mieście w Ohio: wśród osób,
które pozytywnie patrzyły na starzenie, mediana przeżycia była o 7,5
roku dłuższa niż wśród tych, które widziały starość w czarnych barwach.
Levy pisze: "Najważniejszym czynnikiem determinującym długowieczność -
ważniejszym od płci, statusu majątkowego, pochodzenia społecznego,
samotności czy funkcjonalnego zdrowia -?jest to, jak ludzie myślą o podeszłym wieku i jak do niego podchodzą"3.
Badania Levy pokazują, że pozytywne postrzeganie procesu starzenia oraz
możliwości ludzi starszych -?w tym swoich własnych -?może pomóc
zapobiegać wielu problemom, których szczególnie się boimy w długim
życiu. Takie podejście o połowę obniża ryzyko problemów z układem
krążenia (niewydolności serca, zawału, udaru)4, pomaga się
uchronić przed chorobami psychicznymi, takimi jak depresja czy stany
lękowe5, sprzyja szybszemu powrotowi do zdrowia po okresach
niesprawności6, a nawet obniża ryzyko
alzheimera7. A co najlepsze, badania te pokazują, że nigdy
nie jest za późno, by skorygować swój pogląd na starzenie i spojrzeć na
nie bardziej pozytywnie.
Jeśli się zastanawiasz, czy może masz jakieś negatywne wyobrażenia o starzeniu, Levy stworzyła krótki quiz on-line, który pomaga poznać
własny sposób myślenia o osobach starszych. Zajrzyj na
https://becca-levy.com. Rozwiąż go, by ocenić, czy patrzysz na starzenie
w sposób pozytywny, czy negatywny, i porównaj swoje wyniki z innymi
uczestnikami.
Nie tylko Levy wraz z zespołem badaczy odkrywają moc pozytywnego -?lub
negatywnego -?myślenia oraz jego wpływ na zdrowie i długość życia.
Rodząca się dziedzina geronauki pokazuje, że jest więcej czynników, nad
którymi masz kontrolę, a które wpływają na to, jak się starzejesz. Wśród
nich można wymienić na przykład identyfikowanie się z określonym wiekiem
chronologicznym, niezależnie od faktycznie przeżytych lat.
Kiedy koreańscy badacze wykonali rezonans magnetyczny u grupy kobiet i mężczyzn po czterdziestce, przekonali się, że osoby utożsamiające się
jako młodsze mają znacznie więcej substancji szarej w mózgu w porównaniu
z tymi, których subiektywny wiek odpowiadał wiekowi
chronologicznemu8. (Substancja szara, zwłaszcza jej
zewnętrzne warstwy, pełni funkcje związane z percepcją, przetwarzaniem
doznań zmysłowych, zdolnością do myślenia i rozumowania; odgrywa też
rolę w pamięci. Często kurczy się ona u osób chorujących na alzheimera).
Innymi słowy to, na ile lat się czujemy, ma wpływ na nasze ciało. Może
czas, żebyśmy przestały uważać swój wiek za prawdę absolutną. Jako
kultura zmieniliśmy nasze spojrzenie na płcie: dostrzegliśmy, że coś, co
od dawna uważaliśmy za rzecz biologicznie stałą, jest konstruktem
społecznym, więc możemy też zacząć dostrzegać, że tak samo jest z wiekiem chronologicznym. Facebook zmienił menu rozwijane do wskazania
płci, żeby użytkownicy mogli wybrać z pięćdziesięciu dwóch różnych
tożsamości płciowych, a niedługo może będziemy mogli wybierać z opcji
takich jak: "mam pięćdziesiąt sześć lat, ale czuję się na trzydzieści
pięć". Nie jest to wcale tak nierealistyczne, jak się wydaje: Emile
Ratelband, holenderski polityk, osobowość telewizyjna i coach, uznał, że
rozdźwięk między jego wiekiem chronologicznym, biologicznym i psychologicznym jest tak duży, że w 2018 roku, kiedy miał sześćdziesiąt
dziewięć lat, złożył wniosek do sądu, by obniżono jego wiek o dwadzieścia lat (wniosek odrzucono). W wywiadzie dla "Washington Post"
Ratelband wyjaśnił: "Podejmujemy własne decyzje co do tego, czy zmienimy
imię, a nawet płeć. Ja czuję, że mój umysł i ciało są w wieku około
czterdziestu-czterdziestu pięciu lat". Chciałabym, żeby bohaterką tego
przykładu była kobieta, ale i tak na pewno rozumiesz, o co chodzi: upływ
czasu jest nieunikniony, ale to, jak zmieniamy się fizycznie, umysłowo i emocjonalnie, nie musi podążać tym samym torem co czas.
Zrozumienie tego, że to, co jesz oraz jak ćwiczysz, może pomóc starzeć
się bez starości, to jedno, ale świadomość, że twoja postawa wobec
samego starzenia i to, jak staro się czujesz, ma tak wielki wpływ na
twoje zdrowie fizyczne, to coś całkiem innego. Podsumowując, mamy
większą kontrolę nad tym, jak się starzejemy (mamy więcej narzędzi
pozwalających nam na to wpłynąć) niż kiedykolwiek wcześniej.
Jednym z najlepszych punktów wyjścia pozwalających zacząć się starzeć
bez starości jest zmiana własnej perspektywy: zrezygnuj z utartego
myślenia, że pięćdziesiąt, sześćdziesiąt czy nawet siedemdziesiąt lat to
wiek, po którym już nic cię nie czeka, przestań sobie wmawiać, że jesteś
za stara na różne rzeczy.
Zbierając informacje do tej książki, miałam przyjemność i przywilej
rozmawiać z wieloma kobietami, które maksymalnie wykorzystują swój bonus
długowieczności -?pierwsza na liście jest DeEtte Sauer. DeEtte była
córką alkoholików, wychowała się w środowisku Cajunów w Baton Rouge w Luizjanie, gdzie picie, palenie, jedzenie i "pozwalanie, by dobre chwile
płynęły" (aissez les bon temps rouler, jak to mówią w Luizjanie) było
sposobem na życie. Oboje z mężem byli uzależnieni od alkoholu, ale w końcu zerwali z nałogiem -?tyle że w zasadzie zastąpili go uzależnieniem
od papierosów i nikotyny. Jako czterdziestokilkulatka DeEtte wypaliła
ostatniego papierosa i kolejny raz zmieniła uzależnienie na nowe.
(Straciła też najstarszą córkę w wypadku samochodowym -?to pewnie w każdym wywołałoby chęć, by się znieczulić). Tym razem uzależniła się od
jedzenia. "Przestałam pić jako trzydziestodziewięciolatka i pęczniałam
aż do czterdziestu sześciu lat" -?opowiadała mi. "Uwielbiam gotować, ale
przyrządzałam nie to, co powinnam". Nie pomagały spotkania w kościele.
"Składkowe kolacje, poranne pączki przed mszą sprawiały, że jedzenie
tego, co niezdrowe, wydawało się czymś całkiem normalnym". W końcu mąż
wyznał DeEtte, że nie czuje już do niej pociągu. "On jest taktownym
mężczyzną, który od początku mnie ubóstwiał. To mnie zdruzgotało".
Zdruzgotało ją, a potem zainspirowało. DeEtte wróciła na studia,
ukończyła dietetykę i terapię uzależnień, a potem wykorzystała wiedzę,
by poradzić sobie z własnym nałogiem. Zaczęła czytać wszystkie dostępne
teksty o zdrowiu, w tym pracę Dana Buettnera o niebieskich strefach -
miejscach na świecie, gdzie żyje najwięcej stulatków. Rozpoczęła pracę w szpitalu, gdzie uczyła strategii kontroli wagi.
Następnie DeEtte zaczęła więcej ćwiczyć -?na początku założyła grupkę
spacerową ze znajomymi z sąsiedztwa, a potem, kiedy dzięki temu zyskała
więcej energii, chodziła na siłownię z mężem. (Tak, po tamtej rozmowie
pozostali małżeństwem, chociaż przez parę miesięcy byli w separacji).
Przez kilka lat jeździła na rowerku i biegała na bieżni, ale któregoś
dnia zobaczyła na siłowni ulotkę, że powstaje drużyna pływacka.
Pomyślała: "Może mogłabym brać udział w takich zawodach". Jaki był
problem? Nie taki, że miała wtedy pięćdziesiąt osiem lat. Tylko taki, że
nie umiała pływać.
DeEtte tak wspomina pierwszy poranny trening: "Czułam się upokorzona, bo
wszyscy byli o dziesięć czy piętnaście lat młodsi, a ja nie umiałam
nawet przepłynąć basenu". Próbowała powiedzieć dwudziestodwuletniej
trenerce, że to był błąd, ale ona nie chciała tego słuchać. "Stanęła tuż
przede mną i rzuciła: "Nie gadaj bzdur, tylko rób, co ci powiem. Jesteś
silna, nauczę cię". I nauczyła".
Po blisko trzech miesiącach pływania DeEtte przystąpiła do pierwszych
zawodów. Przegrała, ale też pobiła swój osobisty rekord. "Wołałam:
"Hura, hura, hura", gdy w tym samym momencie kobieta, która mnie
pokonała, spytała: "Czemu się tak cieszysz? Byłaś strasznie wolna"".
DeEtte postanowiła, że ten komentarz będzie dla niej motywacją. Na pewno
ucieszy cię wiadomość, że później pokonała tę kobietę wiele razy -?i została wielokrotną medalistką mistrzostw seniorów.
Może wydaje się, że to wymaga dużo wysiłku i dyscypliny, może się
zastanawiasz, czy jesteś na coś takiego gotowa, ale DeEtte chodziło tak
naprawdę o znalezienie czegoś, co ją cieszyło. Tak, właśnie cieszyło.
Tak świetnie się bawi, kiedy pływa, że poranne treningi nazywa "zabawą
przed zajęciem się życiem". Opowiada: "Chichramy się, żartujemy,
wygłupiamy jak dzieciaki". Energia, jaką daje jej pływanie -
towarzystwo, osiągnięcia, sprawność fizyczna -?napędza ją do pracy
wolontariuszki: lekcji czytania dla dzieci zagrożonych wykluczeniem
społecznym.
Tendencja zwyżkowa w życiu DeEtte zaczęła się od zdrowszego odżywiania.
Jedna zmiana otworzyła drzwi do kolejnej. Dzięki temu teraz,
kilkadziesiąt lat później, mówi: "Osiemdziesiąty rok mojego życia był
najlepszym, jaki przeżyłam: popłynęłam w mistrzostwach seniorów, gdzie
startuje dwanaście tysięcy sportowców z różnych dyscyplin. Zdobyłam
więcej złotych medali niż ktokolwiek inny. Nigdy w życiu nie byłam tak
szczęśliwa".
Gdyby DeEtte została na drodze, na której była jako trzydziesto- i czterdziestolatka, pewnie nigdy nie dożyłaby osiemdziesiątki, a już na
pewno nie zostałaby światowej klasy pływaczką, podejmującą się w życiu
najróżniejszych aktywności. Nie było dla niej za późno na zmiany, które
pomogły jej starzeć się bez starości. A ja mam nadzieję, że i dla ciebie
nie jest za późno.
NAUKA O STARZENIU
Starzenie to proces, który trwa całe życie: zaczyna się w łonie matki i trwa do momentu, gdy umieramy. Pewne przewidywalne zmiany zachodzą na
poziomie komórkowym i molekularnym u ludzi żyjących dłużej. Te
mechanizmy starzenia nie tylko pomagają nam zrozumieć, dlaczego im
jesteśmy starsi, tym większą mamy skłonność do chorób, ale też pokazują,
jak możemy korzystnie wpłynąć na sam proces starzenia. Korzystając z mechanizmów starzenia jako wskazówek, naukowcy szukają obecnie lekarstw
na choroby związane z wiekiem, a nawet -?jak mówi wielu ekspertów od
długowieczności -?potencjalnego lekarstwa na samo starzenie. (Zgadza się
-?istnieje grupa naukowców i myślicieli, którzy postrzegają samo
starzenie jako chorobę, którą można uleczyć).
Kiedy rozmawiałam z doktorem medycyny Jamesem Kirklandem, dyrektorem
Centrum Badań nad Starzeniem przy Mayo Clinic, wyjaśnił, że możemy mieć
realny wpływ na mechanizmy starzenia. Co więcej, powiedział on:
"Odkryliśmy, że kiedy zajmujemy się jednym [mechanizmem starzenia], to
wpływamy zwykle na wszystkie pozostałe".
Jeśli tak jak ja chcesz zrozumieć dane naukowe związane z tym, co się
dzieje w ciele, oto krótki opis mechanizmów starzenia, na które naukowcy
próbują pozytywnie wpłynąć:
Senescencja komórek. Jednym z mechanizmów starzenia, o których
wiemy od dawna, jest istnienie komórek senescentnych -?takich, które
już się nie dzielą, ale nie umierają. W normalnych warunkach układ
odpornościowy oczyszcza z nich organizm, ale proces usuwania
spowalnia, gdy wraz ze starzeniem i w wyniku różnych chorób takich
komórek pojawia się więcej. Pewna liczba komórek senescentnych jest
normalna, a nawet korzystna (niektórzy badacze podają teorię, że
komórki senescentne wytwarzają czynniki, które wywołują poród u ciężarnych kobiet), ale kiedy się gromadzą i nie są usuwane -?co się
często zdarza, gdy żyjemy dłużej -?to przyczyniają się do stanów
zapalnych i wielu innych procesów związanych ze starzeniem.
Skrócenie albo dysfunkcja telomerów. W 1982 roku Elizabeth
Blackburn z Uniwersytetu Kalifornii w San Francisco oraz Jack Szostak
z Uniwersytetu Harvarda odkryli telomery, wyspecjalizowane struktury
zbudowane z materiału genetycznego i białek, znajdujące się na końcach
chromosomów. Są jak plastikowe osłonki na sznurowadłach. Za każdym
razem, gdy komórka się dzieli, telomery stają się odrobinę krótsze.
Kiedy robią się bardzo krótkie albo dochodzi do dysfunkcji, komórka
przestaje się dzielić i umiera albo staje się senescentna.
Uszkodzenie DNA. Twój materiał genetyczny ulega uszkodzeniu pod
wpływem działania produktów ubocznych normalnych procesów komórkowych,
a także wpływu środowiska (promieniowania podczas lotów samolotem,
metali ciężkich przyjmowanych z jedzeniem czy suplementami).
Dysregulacja epigenetyczna. Istnieje wiele związków chemicznych i białek wiążących się z DNA -?czyli twoim epigenomem -?i mających wpływ
na to, który gen jest włączany albo wyłączany. W miarę starzenia
zmiany epigenetyczne włączają zwykle coraz więcej złych genów, czyli
takich sprzyjających stanom zapalnym, a wyłączają więcej dobrych
genów, takich jak te, które hamują powstawanie nowotworów.
Spadek wydajności mitochondriów. Mitochondria to organella
znajdujące się wewnątrz komórek, produkujące energię potrzebną do
napędzania wielu funkcji w twoim ciele. Z czasem te generatory energii
stają się coraz mniej wydajne.
Kurczenie się puli komórek macierzystych. Komórki macierzyste
odgrywają ważną rolę w naprawie i regeneracji ciała. Z upływem lat
zmniejsza się ich liczba, mogą też mutować, co negatywnie wpływa na
ich funkcjonowanie.
Glikacja. Zachodzi ona, kiedy cząsteczka cukru wiąże się z białkiem albo tłuszczem, a powstałe w ten sposób końcowe produkty
glikacji mogą się gromadzić z upływem lat i przyczyniać do zmarszczek,
katarakt, miażdżycy i alzheimera (właśnie dlatego tak ważne jest
świadome podchodzenie do spożycia cukru).
Inne procesy komórkowe -?w tym komunikacja wewnątrzkomórkowa,
wyczuwanie składników odżywczych i utrzymanie prawidłowej równowagi
białek w komórkach -?pogarszają się z wiekiem w sposób przewidywalny.
Jak widzisz, aspekt fizyczny starzenia to poważna sprawa. Mówię o tych
opisanych przez naukę mechanizmach starzenia, żebyś wiedziała, z czym
się mierzysz -?nie możesz po prostu liczyć, że starość cię nie dopadnie.
Tego, w jaki sposób możesz pozytywnie wpłynąć na te procesy, dowiesz się
właśnie z tej książki.
Trzy rodzaje starzenia
Żeby naprawdę otworzyć się na wszystko, czym może być starzenie bez
starości, ważne jest, by zrozumieć trzy rodzaje starzenia.
Starzenie chronologiczne jest najbardziej oczywistą formą starzenia,
to ono pozostaje niezależne od naszych zachcianek, pragnień i odkryć.
Wpływa na nie wyłącznie upływ czasu. Codziennie stajemy się o jeden
dzień starsi. Nie jesteśmy w tym osamotnieni: to samo dotyczy drzew,
żab, a nawet słońca. Proste.
Starzenie psychologiczne to normalny proces rozwoju emocjonalnego,
jest to dojrzewanie wynikające z różnych życiowych doświadczeń. W całym
tym procesie -?czasem łatwym, czasem pełnym wyzwań -?zmieniamy i renegocjujemy nasze przekonania, priorytety, motywujące nas pasje; w tym
procesie rozwijają się w nas korzystne cechy psychologiczne: odporność
emocjonalna, dystans, pewność siebie, wiedza, może nawet mądrość.
Jeśli chodzi o ogólny kontekst starzenia, to o starzeniu psychologicznym
zwykle myśli się jako o doświadczeniu pozytywnym, osoby najdojrzalsze
psychologicznie uważa się za "mądre". Zwykle nazwanie kogoś dojrzałym
jak na swoje lata to komplement oznaczający, że jest to osoba o niezwykłej mądrości.
Starzenie fizyczne czy też biologiczne to chyba ten rodzaj
starzenia, na który cieszymy się najmniej (w każdym razie po tym, jak
już mamy za sobą wiek, który otwiera nam drogę do wolności: na przykład
daje możliwość prowadzenia samochodu czy zakupu alkoholu). Większość z nas myśli o starzeniu fizycznym jako o stracie -?stracie zdrowia,
seksualnego wigoru, płodności, piękna, koordynacji, siły, wartości i witalności. Ponieważ są to cechy, które dla większości z nas są cenne
oraz pożądane, to myśl o ich utracie budzi w nas lęk i niepokój.
Starzenie fizyczne/biologiczne to też miara zdolności naszego ciała do
funkcjonowania, bardzo wpływają na nie dieta, ćwiczenia, a także inne
decyzje związane ze stylem życia. Możesz chronologicznie mieć
pięćdziesiąt cztery lata, ale pod względem biologicznym być starsza,
mniej więcej w tym samym wieku albo młodsza.
Spowolnienie, a nawet cofnięcie procesu starzenia biologicznego to
kluczowy element starzenia bez starości -?to oddzielenie wieku
chronologicznego od ogólnej kondycji fizycznej. To wydłużenie okresu
zdrowia i dopasowanie go do długości życia, tak żebyś miała energię,
pasję i witalność pozwalające ci maksymalnie wykorzystać bonus
długowieczności. Na przykład kiedy sprawdziłam swój wiek biologiczny
(testem analizującym mój epigenom), wynosił on pięćdziesiąt dwa lata. W momencie badania miałam chronologicznie siedemdziesiąt dwa lata. Nie
muszę chyba dodawać, jaką satysfakcję czułam z pozytywnych efektów
działań, jakie podjęłam, by starzeć się bez starości. Jeśli mnie się
udało, uda się też tobie!
PRZEJMIJ KONTROLĘ NAD MECHANIZMAMI STARZENIA
Obecnie, dzięki szybko rosnącemu zainteresowaniu tematem, naukowcy,
lekarze i instytucje badawcze coraz częściej postrzegają starzenie jako
coś elastycznego, na co można wpłynąć, spowolnić, może nawet odwrócić.
Na przykład od wielu dziesięcioleci wiemy, że ograniczenie liczby
kalorii wydaje się wydłużać życie i spowalniać starzenie biologiczne
(pierwsze badanie na zwierzętach, jakie pozwoliło to udokumentować,
opublikowano w 1935 roku). Potem w latach 90. XX wieku mikrobiolożka
Cynthia Kenyon podważyła przekonanie, że starzenie jest nieuniknionym i nieodwracalnym procesem, kiedy odkryła, że jedna mutacja genetyczna może
znacznie wydłużyć życie nicieni. Wówczas firmy zaczęły prześcigać się w opracowywaniu produktów zwalczających starzenie oraz choroby i dolegliwości pojawiające się wraz z wydłużeniem życia.
Przełomowa praca Kenyon doprowadziła do gorączki badań nad
długowiecznością na całym świecie. Jak mówi założycielka firmy Longevity
Fund, Laura Deming, badacze starają się "rozpracować, jakiego rodzaju
uszkodzenia kumulują się z wiekiem, jak cofnąć proces akumulacji, a także szukają w ludzkim organizmie przełączników, które mogą wydłużać
życie". Dodam, że -?co istotne -?badacze odkrywają kolejne sposoby na
wydłużenie naszego zdrowia, a wiele wskazówek, technik oraz praktyk,
jakie do tej pory znaleźli, opiszę w tej książce.
ŻEGNAJ, REGUŁO 70/30, NIE BĘDZIEMY TĘSKNIĆ
Kiedy patrzymy przez pryzmat mechanizmów starzenia, to starzenie
fizyczne okazuje się skomplikowanym procesem zużycia różnych elementów.
Wiemy dziś, że każdy z nas może wpłynąć na tempo, w jakim dochodzi do
zużycia naszego własnego organizmu. Jeszcze przed pracami Cynthii Kenyon
powszechnie zakładano, zarówno w nauce, jak i w medycynie, że chociaż
styl życia odgrywa rolę w starzeniu oraz zdrowiu, to zdecydowanie
ważniejsze są geny. Chodzi mi o niegdysiejszą regułę 70/30, tzn. 70%
starzenia i długowieczności miały determinować geny, a zaledwie 30% -
styl życia i czynniki środowiskowe.
W 1998 roku założenie to zostało definitywnie obalone dzięki ważnym
odkryciom sieci badań nad starzeniem fundacji MacArthur (to inicjatywa,
w której multidyscyplinarny zespół badaczy z różnych instytucji zajmuje
się najpilniejszymi wyzwaniami naszych czasów) -?naukowcy z tej grupy
stwierdzili, że 70% naszego zdrowia i długowieczności pozostaje
zdecydowanie pod naszą kontrolą, bo wiąże się z naszym stylem życia i środowiskiem, a zaledwie 30% kontrolują geny. Jak powiedział doktor John
W. Rowe, dyrektor inicjatywy i założyciel Wydziału Badań nad Starzeniem
przy Szkole Medycznej Uniwersytetu Harvarda: "Ludzie są w znacznym
stopniu odpowiedzialni za to, jak się starzeją".
Od tamtej pory odkryliśmy, że jest to jeszcze prawdziwsze, niż
sądziliśmy na początku: naukowcy sugerowali, że tak naprawdę proporcje
wynoszą 80/20 na korzyść stylu życia i środowiska. Później jeszcze
bardziej zmieniono ten wynik: należąca do Google'a firma
biotechnologiczna Calico Labs, zajmująca się badaniami nad procesami
biologicznymi mającymi wpływ na starzenie i długość życia w celu
odkrycia i opracowania interwencji, które pozwolą ludziom żyć dłużej i zdrowiej, stwierdziła niedawno, że aż 90% zależy od stylu życia i czynników środowiskowych, a zaledwie 10% od genów. Takie wyniki mi się
podobają.
To naprawdę wszystko zmienia. Decyzje związane ze stylem życia okazują
się najważniejszym narzędziem w naszym przyborniku starzenia bez
starości. Oczywiście ta idea nie jest nowa: od dawna słyszymy hasła w stylu "Ruch to zdrowie" albo "Jesteś tym, co jesz". Różnica polega na
tym, że dziś mamy szybko rosnący zbiór danych naukowych podkreślających,
jak ważne są nasze wybory, a także które z nich dają najlepsze
rezultaty.
Obecnie rozumiemy, że prawdziwa moc stylu życia tkwi w epigenetyce,
czyli w tym, które geny ulegają ekspresji, a które nie. A decyzje, jakie
podejmujemy każdego dnia, wpływają na twój epigenom. Rozmawiałam z doktorem Stephenem Kopeckym, kardiologiem z Mayo Clinic, autorem książki
Live Younger Longer oraz entuzjastycznym propagatorem działań
profilaktycznych, i powiedział tak: "Okazuje się, że dobry styl życia
włącza dobre geny, a wyłącza złe. Zatem nawet ludzie mający złe geny
mogą obniżyć ryzyko zawału serca i przedwczesnej śmierci o 75-80%". Twój
styl życia nie pozbawi cię predyspozycji do jakiejś choroby -?to kwestia
genów. Ale na pewno może to ryzyko obniżyć -?to epigenetyka. Zatem
przyjrzyjmy się temu, jak decyzje związane ze stylem życia wpływają na
prawdopodobieństwo problemów ze zdrowiem.
OCEŃ, CO ROBISZ, BY STARZEĆ SIĘ BEZ STAROŚCI
Maksymalne opóźnianie procesów starzenia to nie tylko kwestia wiedzy o tym, jakie drobne i większe decyzje mają na nie wpływ, ale także
umiejętność wykorzystywania tej wiedzy w codziennym życiu. To kolejny
krok, z którym wiele kobiet ma wielki problem. Nazywam to luką między
intencją a działaniem. Pozwól, że wyjaśnię. W badaniu przeprowadzonym w 2020 roku przez Age Wave dowiedzieliśmy się, że większość kobiet dobrze
wie, jakie zmiany w stylu życia mogą wpłynąć na wydłużenie ich zdrowia,
ale nie zawsze wcielają te informacje w życie. Okazało się, że 93%
kobiet po pięćdziesiątym roku życia rozumie, jakie podstawowe działania
powinny podjąć, by na dłużej zachować zdrowie, ale zaledwie 53%
faktycznie je realizuje. Nie chodzi zatem tylko o to, co wiesz (albo
czego się dowiesz z tej książki); najważniejsze jest to, co robisz.
Dla mnie jednym z najlepszych sposobów na zmotywowanie się do działania
oraz pielęgnowanie nowych nawyków i postaw jest powiedzenie sobie
wprost, co teraz robię, a czego nie. Stworzyłam ten prosty test z pomocą
ekspertów i na podstawie krajowych zaleceń, by pomóc ci szybko się
przekonać, które działania mogą negatywnie wpływać na długość twojego
zdrowia -?opisałam je jako "przyspieszacze starości" -?a także które
nawyki mogą wydłużyć twoje zdrowie -?to "spowalniacze starości".
Aby ocenić, ile robisz już teraz, by starzeć się bez starości, czyli
wydłużyć okres swojego zdrowia i dopasować go do długości życia, zaznacz
każdą czynność, którą robisz regularnie. Bądź szczera! I zaznaczaj
ołówkiem -?może po skończonej lekturze książki wrócisz do tego miejsca,
żeby znów zrobić test. Wówczas zauważysz, ile znaczków przeniesie się z kolumny przyspieszaczy starzenia do kolumny spowalniaczy. Sprawdzenie,
gdzie jesteś w danym momencie, pomoże ci określić własne postępy, jednak
wtedy, kiedy dodasz do swojej receptury więcej sprzyjających zdrowiu
składników.
Krok pierwszy: Postaw krzyżyk (ołówkiem) przy każdej czynności,
którą wykonujesz regularnie.
Przyspieszacze starzenia
Spowalniacze starzenia
[_] Sypiam mniej niż 7 godzin dziennie
[_] Pozwalam sobie na co najmniej 7 godzin snu
[_] Regularnie budzę się w nocy dwa razy lub częściej
[_] Regularnie czuję, że dobrze spałam
[_] Cały dzień (lub dłużej) nie podejmuję aktywności fizycznej
[_] Co najmniej 5 razy w tygodniu wykonuję umiarkowane ćwiczenia przez 30 minut
[_] Palę papierosy lub e-papierosy
[_] Regularnie podnoszę ciężary
[_] Piję więcej niż jeden napój alkoholowy dziennie
[_] Regularnie ćwiczę uważność (medytuję, trenuję jogę lub tai-chi, modlę się)
[_] Siedzę minimum 3 godziny bez wstawania
[_] Wstaję z pozycji siedzącej mniej więcej co godzinę
[_] Jem słodycze (ciastka, ciasta, lody, batony, cukierki)
[_] Chęć na słodki smak zaspokajam owocami i/lub ciemną czekoladą
[_] Jem pokarmy smażone albo grillowane
[_] Unikam pokarmów smażonych albo grillowanych
[_] Przez cały dzień nie zjadam ani jednego świeżego warzywa ani owocu
[_] Codziennie jem zielone liściaste warzywa, warzywa kapustne, warzywa o intensywnych barwach
[_] Jem wysokoprzetworzoną żywność
[_] Jem głównie żywność nieprzetworzoną
[_] Piję napoje gazowane albo soki owocowe
[_] Piję codziennie około 33 ml wody na kilogram masy ciała
[_] Piję słodką kawę albo herbatę
[_] Piję niesłodzoną kawę albo herbatę
[_] Jem przetworzone mięso: kiełbasy, boczek, parówki
[_] Jem tłuste ryby, np. łososia
[_] Jem tuż przed położeniem się spać
[_] Jem kiszonki
[_] Patrzę w ekrany aż do momentu, gdy położę się spać
[_] Spędzam co najmniej 30 minut na świeżym powietrzu
[_] Czuję się umiarkowanie lub silnie zestresowana
[_] Spędzam czas z przyjaciółmi
[_] Przebywam w domu, nie mam kontaktu z ludźmi
[_] Działam jako wolontariuszka albo spotykam się z ludźmi
[_] Oglądam telewizję dłużej niż 2 godziny dziennie
[_] Uczę się nowych rzeczy lub robię coś, co stanowi wyzwanie dla mojego mózgu
[_] Nie robię niczego, co sprawia mi przyjemność (nie uprawiam hobby)
[_] Mam hobby albo robię coś, co sprawia mi przyjemność
[_] Mam negatywne myśli dotyczące starzenia
[_] Mam pozytywne nastawienie do upływu lat
[_] Zapominam o myciu zębów
[_] Myję i nitkuję zęby
[_] Unikam wizyt u lekarza
[_] Umawiam się na wizyty kontrolne i badania
[_] Unikam chodzenia do stomatologa
[_] Umawiam się dwa razy do roku na higienizację zębów
[_] Mam pesymistyczne podejście do przyszłości
[_] Cieszę się na przyszłość
[_] Czuję, że dryfuję, zastanawiam się, jaki jest mój cel
[_] Mam mocne poczucie celu w życiu
[_] Martwię się, że nie oszczędzam (nie inwestuję) wystarczająco, by mieć środki na ponad 3 dekady życia
[_] Wydaję tyle, na ile mnie stać i inwestuję, by mieć więcej środków finansowych na przyszłość
Przyspieszacze starzenia łącznie:
Spowalniacze starzenia łącznie:
Krok drugi: Przyjrzyj się wynikom. Jeśli masz więcej przyspieszaczy
niż spowalniaczy, to na pewno nie jesteś sama -?pamiętaj, że tylko 53%
kobiet w praktyce wykorzystuje swoją wiedzę o tym, co robić, by starzeć
się bez starości. Najlepiej, by w kolumnie przyspieszaczy pojawiły się
tylko jeden czy dwa krzyżyki, a w kolumnie spowalniaczy tylko jedno czy
dwa pola pozostały bez krzyżyków. Jeśli jesteś daleko od takich wyników,
to właśnie w tym może ci pomóc ta książka. Czas zabrać się do pracy.
Przyjrzyj się swoim odpowiedziom -?z jakiego przyspieszacza starzenia
możesz zrezygnować przynajmniej częściowo albo całkowicie? A jaki
spowalniacz może wejść ci w nawyk? Wybierz coś, co będzie względnie
łatwe, żeby już na początku dać sobie jedną szybką wygraną. Postępy
dodadzą ci energii, by wprowadzać kolejne zmiany w miarę, jak będziesz
czytać tę książkę.
CEL STARZENIA BEZ STAROŚCI: WIĘCEJ LAT W ZDROWIU
W dążeniu do długowieczności mamy dwa kluczowe cele: zapobieganie albo
opóźnianie pogarszania się formy wraz z wiekiem oraz zachowanie zdrowia
i witalności przez jak najdłuższy czas. Naukowcy mówią o wypłaszczeniu
wykresu -?nawet kiedy długość życia nie zwiększa się (chociaż w przypadku większości z nas jednak się zwiększy), to w zdrowiu i witalności spędzamy dużo więcej lat, a te pozwalają nam cieszyć się
bonusem długowieczności.
Ale spójrzmy prawdzie w oczy -?nie wypłaszczymy wykresu tylko tym, że po
prostu przeczytamy na ten temat książkę. Będzie to wymagało wysiłku z twojej strony.
W tej książce będę twoją przewodniczką i opowiem ci, jak może wyglądać
starzenie bez starości; jakie to uczucie i jak to osiągnąć. Wyjaśnię
liczne decyzje, które możesz podjąć, żeby zapewnić sobie nie tylko
dłuższe, ale też zdrowsze i szczęśliwsze życie. Pierwszym ważnym krokiem
w tej podróży będzie zwiększenie twojej świadomości dotyczącej zalet
związanych ze starzeniem, ale i wdzięczności za nie. (Bo takie zalety
istnieją!) Pozbycie się negatywnych myśli o upływie lat i obudzenie w tobie radości przed czekającą cię podróżą pomoże ci poprawić jakość
twojego starzenia, i tym właśnie się teraz zajmiemy.
2. Doceń zalety długiego życia
2
Doceń zalety długiego życia
Ponad dwadzieścia lat temu miałam wielki zaszczyt spędzić czas z Betty
Friedan, autorką bestsellera Mistyka kobiecości. Był ze mną mój mąż,
Ken, i we troje zjedliśmy obiad w meksykańskiej restauracji w San
Francisco -?jedliśmy chilli relleno i taco, piliśmy margaritę do późnej
nocy. Betty miała wtedy siedemdziesiąt dwa lata i była prawdziwą
twardzielką: mądrą, silną kobietą, wyrażającą prowokacyjne opinie.
Kiedy margarity zaczęły działać, zapytałam Betty, co skłoniło ją do
napisania w 1963 roku Mistyki kobiecości. Jej odpowiedź mocno zapadła
mi w pamięć. Powiedziała, że chciała, by kobiety zrozumiały, że nie
należy ich mierzyć męską miarą. Innymi słowy, kobiety potrzebują własnej
definicji sukcesu. Wobec tego wspólnie wznieśliśmy za to toast naszymi
drinkami!
Potem zapytałam ją o inspirację do napisania jej najnowszej książki,
The Fountain of Age. Odpowiedziała podobnie. Chciała, by ludzie
rozumieli, że gdy się starzeją, mierzenie siebie miarą młodości pozbawia
ich szansy na wygraną.
Betty miała rację. Nie ma sensu, by kobiety mierzyły się męską miarą,
nie ma też sensu, by kobiety, które mają lat pięćdziesiąt,
sześćdziesiąt, siedemdziesiąt czy osiemdziesiąt, były mierzone, albo
same siebie mierzyły, (wyidealizowaną często) miarą swojego
dwudziestoletniego ja, a nawet innej młodszej kobiety. Musimy wyzwolić
się z przekonania, że szczytowym okresem życia jest młodość.
Chcę podkreślić tę myśl, by na pewno do ciebie dotarła: młodość, a nawet
wiek, nie definiują tego, kim jesteś ani jak się czujesz z upływem lat.
Owszem, zdrowie, witalność, a nawet młodzieńcza energia to nasze cele.
Owszem, chcemy zapobiegać, opóźniać i minimalizować pogorszenie stanu
fizycznego oraz umysłowego (starzenie fizyczne i biologiczne) na tyle,
na ile to możliwe. Jest to istotny element starzenia bez starości. Ale w długowieczności chodzi o coś więcej niż spowolnienie czy zatrzymanie
spadku formy fizycznej i umysłowej. W tej grze też nie wygramy, po
prostu toczy się ona wolniej.
Aby naprawdę zmienić sposób, w jaki przeżywasz swoje starzenie, musisz
także skupić się na tym, co zyskałaś dzięki przeżytym latom. Właśnie o tym porozmawiamy w tym rozdziale: mam na myśli lekcje, jakie dało ci
życie, twoje wartości, dystans, wyćwiczoną inteligencję emocjonalną i wiele innych. To miary, z których każdy, kto chce się starzeć bez
starości, może być dumny, i których przykład może dawać. Dobra wiadomość
jest taka, że ta nowa długowieczność nie musi być równią pochyłą, ale
pięciem się do góry. Życie pod wieloma względami może być i jest lepsze.
Jane Fonda, kobieta po osiemdziesiątce, uważa, że społeczny sposób
postrzegania trwającego całe życie procesu starzenia, opiera się na
nieaktualnym już paradygmacie osłabienia i niedołęstwa. Mówi: "Wciąż
żyjemy ze starym paradygmatem, który głosi, że w zaawansowanym wieku
jest coś patologicznego. Ale bardziej adekwatną metaforą byłoby
stwierdzenie, że wiek jest jak schody ku górze: wspinanie się ku wyżynom
ludzkiego ducha, ku mądrości, poczuciu spełnienia, autentyczności". To o wiele lepsze spojrzenie na naszą teraźniejszość i przyszłość.
ŻYCIE ROBI SIĘ CORAZ LEPSZE
Zwykle w miarę upływu lat zaczynamy się skupiać na zmianach fizycznych,
niektórzy wręcz obsesyjnie. Może zauważamy, że nie jesteśmy w stanie
przeczytać karty dań w słabo oświetlonej restauracji, może zastanawiamy
się, czemu nagle czujemy się, jakby w pomieszczeniu było o dziesięć
stopni goręcej, a nikt inny tego nie zauważa (nasze kochane uderzenia
gorąca!), a może dostrzegamy drobne zmarszczki pod oczami -?łatwo jest
się skupić na fizycznych zmianach związanych ze starzeniem. (Sama muszę
przyznać, że już nie jeżdżę na nartach tak jak kiedyś). Ale to tylko
jedna część równania.
Nadia Tuma-Weldon, o której wspominałam w poprzednim rozdziale,
poprowadziła program badawczy dla McCann Worldgroup pod hasłem "Prawda o starzeniu", by dowiedzieć się więcej o postawie ludzi wobec starzenia.
Powiedziała mi: "Jednym z najważniejszych odkryć jest to, że w miarę
upływu lat życie robi się coraz lepsze, zwłaszcza dla kobiet".
Opowiedzmy trochę o tym, dlaczego dla tak wielu kobiet staje się ono
lepsze. Po pierwsze, z upływem lat nasze zdrowie psychiczne i inteligencja emocjonalna często się polepszają. Podobnie jak nasza
pewność siebie, odporność psychiczna, zdrowy dystans i spojrzenie na
życie, a nawet optymizm -?wszystko to zmienia się z czasem.
Kiedy mniej martwimy się pogorszeniem stanu ciała, zaczynamy bardziej
doceniać rosnącą moc i odporność naszego umysłu. To jest coś, czym
naprawdę warto się cieszyć.
Nie wymyśliłam tego sobie. W pierwszych miesiącach pandemii COVID-19, we
współpracy z firmą Edward Jones i organizacją Harris Poll zaczęliśmy w Age Wave prowadzić liczne, dogłębne badania z udziałem ponad dziesięciu
tysięcy respondentów reprezentujących pięć pokoleń w USA i Kanadzie.
Zaskoczyło nas odkrycie, że to nie młodzi ludzie, ale starsi mieli
najwięcej emocjonalnej i psychicznej odporności, a nawet lepiej się
czuli w burzliwych latach 2020 i 20219.
Pomyśl o tym. To ci dojrzalsi i bardziej zahartowani, którzy przeżyli
liczne życiowe wzloty i upadki, wiedzą już, że sprawy zawsze jakoś się
układają. Sytuacja zawsze może się zmienić. Nowe możliwości mogą się
otworzyć nawet w czasach bezprecedensowych wyzwań. W końcu nie dożywa
się pięćdziesiątki, sześćdziesiątki, siedemdziesiątki i tak dalej bez
trudnych doświadczeń -?osobistych, zawodowych, dotyczących całego
świata. Odporność może być wynikiem radzenia sobie z życiowymi
wyzwaniami. To naprawdę jedna z największych zalet długiego życia.
Doktor Judith Rodin, psycholożka, która kierowała Uniwersytetem
Pensylwanii, a następnie Fundacją Rockefellera, autorka książki The
Resilience Dividend, uważa, że odporność psychiczna to umiejętność,
którą nabywamy -?możemy się jej uczyć, rozwijać ją i ćwiczyć. To
mięsień, który wraz z kolejnymi latami życia często jesteśmy zmuszeni
trenować.
Na przykład Elyse Pellman, dyrektorka operacyjna Age Wave i jedna z moich najbliższych przyjaciółek, ma teraz sześćdziesiąt dziewięć lat.
Przed trzydziestką zdiagnozowano u niej cukrzycę typu 1. Jest to
przewlekła choroba autoimmunologiczna, która pojawia się, kiedy trzustka
przestaje produkować insulinę albo wytwarza jej za mało. (Cukrzyca typu
2 to ta, o której słyszymy częściej, bo jest powszechniejsza i bardziej
związana z dietą oraz stylem życia). Elyse ma tak zwaną chwiejną
cukrzycę, co oznacza, że jej objawy są bardzo trudne do kontrolowania, a wahania stężenia glukozy bywają niewyjaśnione. Wciąż mierzy się ona z potencjalnie poważnymi, długofalowymi komplikacjami: ryzyko
wcześniejszej śmierci, utrata wzroku, zwiększone ryzyko chorób serca,
udaru, chorób oczu i nerek. Aby radzić sobie z chorobą, Elyse codziennie
wykonuje ćwiczenia fizyczne -?bez względu na wszystko. Je bardzo zdrowo,
nosi pompę insulinową i sensor pomiaru cukru. Ale i tak ma trudności z utrzymaniem w normie stężenia insuliny i glukozy. To nieustanny wysiłek.
Nie przesadzę jednak, jeśli powiem, że Elyse jest największą optymistką,
jaką znam, i prowadzi normalne życie. Cokolwiek się dzieje, ona znajduje
sposób, by spojrzeć na to z pozytywnej strony, a przynajmniej znaleźć
jakieś rozwiązanie sytuacji.
Zapytałam Elyse, jak ona to robi i powiedziała: "Żyję długo i radzę
sobie z poważną, przewlekłą chorobą, nauczyłam się więc nie przejmować
drobiazgami, a to, co ważne, brać w swoje ręce". Na przykład wskutek
wieloletniej cukrzycy typu 1 wystąpiła u niej retinopatia cukrzycowa w prawym oku. Istniała obawa, że Elyse przestanie widzieć na jedno oko.
Poszła do specjalisty i zaczęła przyjmować comiesięczne zastrzyki w oko,
by spowolnić dalsze uszkodzenia i -?jak liczyli lekarze -?zminimalizować
problem. Elyse bardzo się bała tego pierwszego zastrzyku prosto w oko,
ale zrobiła, co mogła, by się rozluźnić. Jak się okazało, lęk był
większy od zastrzyku.
WYKRES SZCZĘŚCIA MA KSZTAŁT "U"
Jest więcej dobrych wieści, które do nas dotrą, gdy wyjdziemy z bańki
ageizmu i pozwolimy sobie dostrzec zalety dłuższego życia. Prawda -
potwierdzona licznymi badaniami -?jest taka, że ogólnie rzecz biorąc,
kiedy kończymy pięćdziesiąt lat, większość z nas czuje się szczęśliwsza
i doznaje większej satysfakcji z życia niż osoby młodsze. Szczytem
szczęścia okazał się wiek mniej więcej od pięćdziesiątego do
siedemdziesiątego piątego roku życia. Badania prowadzone na dużą skalę
na Amerykanach i Europejczykach pokazują, że wykres obrazujący szczęście
ma kształt litery "U": w młodości linia przebiega wysoko, między
dwudziestym piątym a pięćdziesiątym rokiem życia się obniża, a potem
znowu wznosi po pięćdziesiątce i później, w końcu odrobinę skręca w dół,
gdy mamy osiemdziesiąt lat10.
Laura Carstensen, założycielka i dyrektorka Centrum Długowieczności przy
Uniwersytecie Stanforda oraz autorka A Long Bright Future, powiedziała
mi: "Młodsi i starsi ludzie są szczęśliwsi oraz mają większą satysfakcję
z życia niż ludzie w środku życia. Poziom szczęścia waha się bardziej u kobiet niż u mężczyzn. Może to się wydaje oczywiste, ale ponieważ my,
kobiety, żyjemy dłużej bez obowiązków związanych z wychowywaniem dzieci,
to mamy większą swobodę robienia tego, o czym marzyłyśmy, a nasz czas i siły są mniej ograniczone".
Nasze badania w Age Wave potwierdzają, że szczęście i poczucie wolności
zaczynają mocno wzrastać mniej więcej w czasie, gdy mamy pięćdziesiąt
pięć lat, a poziom lęku wyraźnie wtedy spada. Zapewne mają na to wpływ -
jak zauważyła doktor Carstensen -?typowe na tym etapie życia wydarzenia:
mniej odpowiedzialności rodzicielskiej, bo w tym czasie dzieci dorastają
i często wyfruwają z gniazda.
WZROST PEWNOŚCI SIEBIE W FAZIE WOLNOŚCI
U wielu osób wzrasta nie tylko poczucie szczęścia i satysfakcja z życia,
ale też pewność siebie. Badania opublikowane w "Harvard Business Review"
wykazały, że pewność siebie u kobiet na początku ich dorosłego życia
jest często niższa niż u mężczyzn, ale przez kolejne dekady stopniowo
rośnie, więc kiedy jesteśmy po sześćdziesiątce, i starsze, jesteśmy
bardziej pewne siebie od mężczyzn oraz od siebie samych z minionych
lat11.
Oznacza to, że jako kobiety najbardziej w siebie wierzymy, gdy wchodzimy
w wiek, który w Age Wave określiliśmy terminem "fazy wolności".
W naszych grupach fokusowych pytaliśmy, jakie słowa przychodzą
uczestnikom do głowy, kiedy myślą o życiu po skończeniu pięćdziesięciu,
sześćdziesięciu i siedemdziesięciu lat. Bardzo często pojawiało się
słowo "wolność". Chodziło tu o wolność od stresu i zobowiązań czasowych
związanych z wychowaniem dzieci, dojazdami oraz poświęcaniem wielu
godzin na pracę, a także wolność pozwalającą stworzyć siebie na nowo,
podążać za marzeniami, polepszyć stan zdrowia i spędzać więcej czasu z rodziną, przyjaciółmi. Oto, jak mówił o tym psycholog Jim Bramson:
"Pojawia się całkiem nowe poczucie wolności, podobne do tego, jakie
mamy, gdy mamy dwadzieścia kilka lat i całe życie przed sobą, kiedy
możliwości są nieograniczone i nie zapadły jeszcze żadne wiążące
decyzje. Nie trzeba podążać za scenariuszem. To daje moc, zwłaszcza
kobietom".
Obecnie można zauważyć coraz więcej przykładów kobiet w dojrzałym wieku,
które maksymalnie wykorzystują swój czas wolności:
osiemdziesięciokilkuletnia Nancy Pelosi jako Spikerka Izby
Reprezentantów, pięćdziesięciosiedmioletnia Viola Davis dowodząca
plemieniem wojowniczek w filmie The Woman King,
sześćdziesięcioczteroletnia aktorka/modelka Andie MacDowell
przechadzająca się po paryskich wybiegach podczas Fashion Week,
prezentująca burzę siwych loków. Oto, jak MacDowell opisała, co czuła,
gdy zaprezentowała się w Paryżu: "Teraz bycie szykowną sprawia mi
większą przyjemność niż kiedykolwiek wcześniej". Powiedziała też, że
menedżerowie odradzali jej pokazywanie siwizny (a przestała się farbować
w czasie pandemii COVID-19). Odparła: "Uważam, że się mylicie, będę
miała większą moc, jeśli zaakceptuję to, gdzie teraz jestem"12.
Okazało się, że miała rację. Tłumy były zachwycone i włosami, i nią. Oto
pewność siebie w akcji!
Kiedy odezwałam się do Rity Moreno, zdobywczyni Nagród Emmy, Grammy,
Oscara i Tony, żeby przeprowadzić z nią wywiad do tego rozdziału,
odparła, że to będzie dla niej zaszczyt, ale nie ma zbyt wiele czasu.
Miała wtedy dziewięćdziesiąt lat, była zadziwiona i zachwycona tym, że
jest tak rozchwytywana. "Mam pracy po pachy: wywiady na Zoomie, filmy,
wiele projektów, w których chcą mojego udziału" -?wyjaśniła. "Kto by
pomyślał, że ludzie będą się mną tak interesować na tym późnym etapie
życia" -?napisała.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki