Stoicka sztuka życia. Praktyczny przewodnik po dobrym i świadomym życiu - Joseph Piercy

-
Proszę czekać

Zgod­nie z defi­ni­cją słow­ni­kową stoik to osoba, która osią­gnęła "pano­wa­nie nad sobą, rów­no­wagę duchową i nie­wzru­szony spo­kój"1. Mniej wię­cej tak rozu­mie się to słowo i w języku angiel­skim, od czasu gdy poja­wiło się w nim około XV wieku. Ludzi, któ­rych spo­tkało jakieś nie­szczę­ście lub nie­po­wo­dze­nie, okre­śla się nie­kiedy mia­nem sto­ików, ponie­waż, jak się wydaje, dobrze sobie radzą lub nie spra­wiają wra­że­nia tak zroz­pa­czo­nych, jak wedle naszych wyobra­żeń powinni być. Skut­kiem tego sto­icyzm zaczęto postrze­gać jako szkołę filo­zo­ficzną, która nawo­łuje do powścią­ga­nia emo­cji i natu­ral­nych pra­gnień, a samych sto­ików jako bryły gra­nitu nie­zdolne do wyra­ża­nia ludz­kich uczuć. Choć sto­icyzm fak­tycz­nie wiąże się z odpor­no­ścią na prze­ciw­no­ści losu, nie cho­dzi w nim tylko o "przy­ję­cie cze­goś na klatę" i "pój­ście dalej".

Sto­icyzm to nurt filo­zo­ficzny wywo­dzący się ze sta­ro­żyt­nej Gre­cji, a zało­żony przez Zenona z Kition około 300 r. p.n.e. Zenon nauczał pod malo­waną kolum­nadą, czyli stoą, w cen­trum Aten, i to wła­śnie od niej wywo­dzi się nazwa jego szkoły filo­zo­ficz­nej. Jed­nakże zasady i idee sto­icy­zmu wydały owoce dopiero mniej wię­cej dwie­ście lat póź­niej w Rzy­mie, gdzie pro­pa­go­wali je sena­tor i dra­ma­turg Seneka, były nie­wol­nik i filo­zof Epik­tet oraz cesarz Marek Aure­liusz. Począt­kowo sto­icyzm obej­mo­wał różne dys­cy­pliny, w tym logikę for­malną, gra­ma­tykę, fizykę, mete­oro­lo­gię i reto­rykę, ale osta­tecz­nie doszedł do głosu dzięki kodek­sowi etycz­nemu, który pod­po­wia­dał, jak dobrze żyć.

Być może wyda się dziwna próba prze­ło­że­nia myśli trzech bar­dzo róż­nych filo­zo­fów wywo­dzą­cych ze sta­ro­żyt­nego Rzymu na życie współ­cze­sne. Można by sądzić, że codzienne tro­ski Epik­teta, który prze­cież uro­dził się nie­wol­ni­kiem, są krań­cowo odrębne od two­ich czy moich. Czy jed­nak na pewno? Być może powin­ni­śmy się cof­nąć i spoj­rzeć na nie sze­rzej, czyli, jak mówią sto­icy, spoj­rzeć z góry. Czy pod­sta­wowe pyta­nie o to, jak żyć, naprawdę ule­gło zmia­nie w ciągu ostat­nich dwóch tysięcy lat? Ludzie na­dal są nie­szczę­śliwi, sfru­stro­wani, zanie­po­ko­jeni, zra­nieni, zde­ner­wo­wani, przy­gnę­bieni i pełni obaw -?być może bar­dziej niż kie­dy­kol­wiek wcze­śniej. Czy zatem sta­ro­żytna filo­zo­fia może zaj­mo­wać się tymi pod­sta­wo­wymi pro­ble­mami, które cza­sem nas drę­czą?

Przede wszyst­kim sto­icyzm to filo­zo­fia prak­tyczna, która przed­kłada dzia­ła­nia i uczynki nad roz­wa­ża­nia teo­re­tyczne (choć para­dok­sal­nie ele­men­tem tego pro­cesu jest poprze­dze­nie dzia­łań myśle­niem). To filo­zo­fia typu "mogę zro­bić", nie zaś podej­ście do życia typu "dla­czego mogę to zro­bić?".

U jej pod­staw leży prze­ko­na­nie, że naszej udręki nie powo­dują same rze­czy -?ludzie, sytu­acje lub oko­licz­no­ści -?ale nasz spo­sób postrze­ga­nia ich, nasze wyobra­że­nie. W tym sen­sie wszystko jest w gło­wie, a jeśli uda nam się doko­ny­wać lep­szych osą­dów, będziemy w sta­nie wyeli­mi­no­wać nęka­jący nas ból, poczu­cie zra­nie­nia oraz lęki. Sto­icyzm dąży do kon­troli nega­tyw­nych pojęć, w tym stra­chu, zło­ści lub zazdro­ści, nie tylko dla­tego, że u ich pod­staw leży błędne wyobra­że­nie, ale także ponie­waż nie przy­czy­niają się one do życia wol­nego od stresu. Prze­ciw­nie, czę­sto mają opła­kane skutki i powo­dują trud­no­ści.

Sto­icy wie­rzyli także, że błę­dem jest pokła­da­nie wiary w oko­licz­no­ściach lub rze­czach powszech­nie uzna­wa­nych za dobre same w sobie lub nie­zbędne warunki szczę­śli­wego życia. Mogą to być pie­nią­dze, zdro­wie, sta­tus spo­łeczny lub stan posia­da­nia. Sto­icy okre­ślają je mia­nem rze­czy zewnętrz­nych. Choć więk­szość ludzi chcia­łaby miesz­kać w ład­nym domu bez koniecz­no­ści mar­twie­nia się rachun­kami, te rze­czy zewnętrzne same w sobie nie gwa­ran­tują szczę­ścia, zado­wo­le­nia ani rado­ści życia.

Naszej kon­troli pod­le­gają jedy­nie wła­sne myśli i cechy cha­rak­teru. Możemy także pamię­tać, że do dobrego życia, w postaci, jak mówią sto­icy, "naj­lep­szej wer­sji sie­bie", wystar­czy dzia­ła­nie zgod­nie z rozu­mem i przy­mioty cha­rak­teru. Są oni prze­ko­nani, że pod warun­kiem wła­ści­wego nasta­wie­nia można dobrze żyć w dowol­nych oko­licz­no­ściach. Choć oko­licz­no­ści zewnętrzne mogą stwa­rzać prze­szkody i trud­no­ści, i fak­tycz­nie będą to robić (jak zoba­czymy, nie­któ­rzy sto­icy delek­tują się tym wyzwa­niem), przy­ję­cie wła­ści­wego podej­ścia zapewni nam nie­ugię­tość i odpor­ność w obli­czu okrut­nych, kapry­śnych wichrów nie­szczęść.

Epik­tet nama­wia: "Postaw sobie raz wresz­cie za wzór jakiś cha­rak­ter, który byś naśla­do­wał, czy to kiedy żyjesz w osa­mot­nie­niu, czy to kiedy prze­sta­jesz z ludźmi"2. Wszy­scy aspi­ru­jemy do bycia dobrymi ludźmi, a tym samym musimy sku­pić "uwagę" na kul­ty­wo­wa­niu odpo­wied­niego nasta­wie­nia. Sto­icy uży­wają ter­minu "uwaga" w szcze­gólny spo­sób, nie w sen­sie sku­pie­nia się na lek­cjach, ale poświę­ca­nia uwagi wła­snym wyobra­że­niom i uni­ka­nia nega­tyw­nych, nisz­czą­cych emo­cji. Podob­nie jak ogrod­nicy poświę­cają uwagę rośli­nom, my musimy poświę­cić ją wła­snemu cha­rak­te­rowi, pie­lę­gnu­jąc pozy­tywne cechy, w tym cnotę odwagi, spra­wie­dli­wo­ści, umiar­ko­wa­nia i mądro­ści, co pozwoli nam się roz­wi­jać w naszym czło­wie­czeń­stwie. Ta meta­fora przy­rod­ni­cza jest szcze­gól­nie trafna, ponie­waż sto­icy dążyli do życia zgod­nie z naturą, co odzwier­cie­dlają nie­które z ich naj­waż­niej­szych prio­ry­te­tów, w tym życie w zgo­dzie z wła­snymi prze­ko­na­niami i war­to­ściami oraz zacho­wa­nie har­mo­nii z naszym miej­scem w ramach całego natu­ral­nego porządku.

Postawa sto­icka czyni koniecz­nym roz­wi­ja­nie zbioru umie­jęt­no­ści zapew­nia­ją­cego narzę­dzia na potrzeby pro­ce­sów myślo­wych, które wyma­gają prak­tyki i sta­no­wią pro­ces, a nie pro­dukt koń­cowy. To pro­jekt "usta­wiczny", a nie coś, co można wypró­bo­wać, by spraw­dzić, czy nam pasuje. Choć droga będzie wybo­ista, błędy sta­no­wią ele­ment pro­cesu ucze­nia się. Cho­dzi o to, by liczba tych błę­dów osądu malała, co pozwoli życiu pły­nąć gładko niczym prąd rzeki wpa­da­ją­cej do spo­koj­nego, ską­pa­nego w pro­mie­niach słońca morza (meta­forę rzeki darzył szcze­gólną estymą Marek Aure­liusz).

Ta książka to jedy­nie punkt wyj­ścia. Liczę, że zachęci czy­tel­ni­ków do wybra­nia sto­icy­zmu na prze­wod­nik po uważ­no­ści i dobrym życiu. Ują­łem tu naj­waż­niej­sze obszary i kon­cep­cje tego nurtu filo­zo­ficz­nego wraz z przy­kła­do­wymi moż­li­wo­ściami zasto­so­wa­nia go w codzien­nym życiu. Wiele osób zwraca się ku sto­icy­zmowi, ponie­waż jego war­to­ści i pro­ste, przy­stępne, rze­czowe podej­ście do prze­szkód i pro­ble­mów współ­cze­sno­ści zapew­nia im kom­fort. Mam nadzieję, że dzięki tej książce war­to­ści sto­ików zechce wpro­wa­dzić w życie szer­sza grupa ludzi. Ponie­waż w obli­czu prze­mocy i podzia­łów, wro­go­ści i jadu, które bom­bar­dują nas nie­mal codzien­nie, łatwo pod­dać się przy­gnę­bie­niu, gdyby wię­cej ludzi zaczęło kul­ty­wo­wać cnoty współ­czu­cia, tole­ran­cji, umiaru i odwagi, któ­rych uoso­bie­niem jest sto­icyzm, nasz świat stałby się dosko­na­łym miej­scem do życia. Powo­dze­nia! Dbaj­cie o sie­bie i innych.

Na pół­noc­nym krańcu sta­ro­żyt­nej agory ateń­skiej stała Stoa Poikile, czyli "malo­wana kolum­nada" lub "malo­wany por­tyk". W sta­ro­żyt­nej Gre­cji stoa sta­no­wiła okre­śle­nie na zada­szone przej­ście lub kolum­nadę, ele­ment ogól­no­do­stęp­nego miej­sca spo­tkań, czyli agory. Ze stoi poli­tycy prze­ka­zy­wali ogło­sze­nia i pro­kla­ma­cje, pod stoą odby­wały się roz­prawy sądowe i postę­po­wa­nia roz­jem­cze, orga­ni­zo­wano tam cere­mo­nie i skła­dano ofiary bogom, kupcy roz­sta­wiali tam swoje kramy, na któ­rych rekla­mo­wali i sprze­da­wali towary, a także, co być może naj­waż­niej­sze, zbie­rali się tam filo­zo­fo­wie, by pro­wa­dzić dys­puty i nauczać wszyst­kich, któ­rzy chcieli słu­chać.

Przyj­muje się, że przed­sta­wi­ciel cyni­zmu, filo­zof Kra­tes z Teb (365-285 p.n.e.), który zasły­nął z roz­da­nia majątku, by żyć na ulicy pośród ateń­skiej bie­doty, pomiesz­ki­wał w stoi na dziko, ponie­waż tam wła­śnie pobie­rał nauki od innego filo­zofa Dio­ge­nesa (404-323 p.n.e.). Kra­tes ze względu na swą popu­lar­ność zwany był "odźwier­nym", gdyż uwa­żano, że mógł zapu­kać do drzwi dowol­nego miesz­kańca Aten i liczyć na ser­deczne zapro­sze­nie do środka. Grecki histo­ryk Plu­tarch (46-119 n.e.) opi­suje Kra­tesa jako osobę o nie­po­skro­mie­nie rado­snym uspo­so­bie­niu, która każdy dzień prze­ży­wała "jak święto". Kra­tesa, nie­zwy­kle cenio­nego z powodu mądro­ści i spo­koju ducha, czę­sto wzy­wano do roz­strzy­ga­nia kłótni i spo­rów, a także do dopro­wa­dza­nia do pojed­na­nia dzięki "uspo­ka­ja­ją­cej reto­ryce" i "łagod­nemu osą­dowi". Praw­do­po­dob­nie naj­więk­szym wkła­dem Kra­tesa w histo­rię była rola nauczy­ciela Zenona z Kition (334-262 p.n.e.), zało­ży­ciela sto­ic­kiej szkoły filo­zoficznej.

Pre­zy­dent Sta­nów Zjed­no­czo­nych The­odore Roose­velt zabrał egzem­plarz Roz­my­ślań Marka Aure­liu­sza na nie­bez­pieczną wyprawę w dół River of Doubt (tak brzmiał tytuł filmu opi­su­jący wyprawę Roose­velta po dopły­wie Ama­zonki, któ­rego jesz­cze nie było na mapach) w roku 1912. Roose­velt wraz ze swym synem Ker­mi­tem wyru­szył zba­dać i nanieść na mapy nie­znany dotych­czas dopływ Ama­zonki, a póź­niej opi­sał siłę i odpor­ność, jaką dała mu lek­tura Roz­my­ślań.

Zenon uro­dził się w fenic­kiej kolo­nii o nazwie Kition (dzi­siej­sza Lar­naka na tere­nie Cypru). Co do jego pocho­dze­nia pro­wa­dzi się pewne spory, bo choć Kition od XII wieku p.n.e. nale­żało do impe­rium fenic­kiego, a okre­sowo wła­dali nim Egip­cja­nie i Per­so­wie, to od około 1100 roku p.n.e. zamiesz­ki­wała je także duża popu­la­cja Gre­ków, co byłoby skut­kiem wojny tro­jań­skiej. Więk­szość wie­dzy o życiu Zenona pocho­dzi ze znacz­nie póź­niej­szych donie­sień histo­rycz­nych, w tym na przy­kład Żywo­tów i poglą­dów słyn­nych filo­zo­fów Dio­ge­nesa Laer­tiosa, które to dzieło zawiera bio­gra­fię Zenona. Wynika z niego, że zain­te­re­so­wał się on filo­zo­fią po wizy­cie w wyroczni del­fic­kiej, od któ­rej chciał się dowie­dzieć, jak osią­gnąć w życiu oso­bi­ste speł­nie­nie. Wyrocz­nia pole­ciła mu "cerą upodob­nić się do zmar­łych", co uznał za zachętę do zgłę­bia­nia mądro­ści sta­ro­żyt­nych.

Pew­nego razu roz­bił się sta­tek, któ­rym Zenon, bogaty kupiec, pły­nął z Feni­cji (obszaru współ­cze­snego Libanu) do grec­kiego portu Pireus. Ponie­waż sztorm zabrał mu całe źró­dło utrzy­ma­nia, ruszył do Aten, gdzie usi­ło­wał wzno­wić dzia­łal­ność. Prze­czy­taw­szy o Sokra­te­sie w zbio­rze sokra­tej­skich dia­lo­gów, pędem pobiegł do księ­ga­rza zapy­tać, gdzie można zna­leźć takich ludzi jak wspo­mniany filo­zof, księ­garz zaś przed­sta­wił go mija­ją­cemu ich Kra­te­sowi3. Ten szczę­śliwy zbieg oko­licz­no­ści miał ogromny wpływ na kon­cep­cję losu i jego prze­ciw­no­ści wyzna­waną przez Zenona, ponie­waż po prze­ży­tej kata­stro­fie statku spo­tkało go szczę­ście: natknął się na Kra­tesa, który odmie­nił dal­szy bieg jego życia. Według Laer­tiosa Zenon czę­sto mówił póź­niej: "Wła­śnie dla­tego, że mój okręt zato­nął, udała mi się podróż"4.

Nie­któ­rzy utrzy­mują, że sto­icyzm miał różne odłamy lub frak­cje i tak naprawdę nie był jed­no­litą szkołą filo­zo­ficzną. Jak twier­dzi w swoim dziele pt. Uczta mędr­ców grecko-egip­ski pisarz Ate­na­jos, były trzy odłamy sto­icy­zmu, kie­ru­jące się róż­nymi naukami trzech ostat­nich głów szkoły sto­ic­kiej, czyli Dio­ge­nesa, Anty­pa­tra i Panaj­tiosa.

Zenon przez kilka lat stu­dio­wał pod kie­run­kiem Kra­tesa, jed­no­cze­śnie pobie­ra­jąc nauki także od kilku innych filo­zo­fów, po czym zało­żył wła­sną szkołę filo­zo­ficzną. Począt­kowo jego samego i jego uczniów okre­ślano nazwą pocho­dzącą od jego imie­nia, a dopiero póź­niej mia­nem sto­ików ze względu na miej­sce spo­tkań i naucza­nia, czyli Stoa Poikile. Wśród jego zwo­len­ni­ków zna­lazł się młody bok­ser imie­niem Kle­an­tes, który po śmierci Zenona prze­wo­dził szkole, a póź­niej sam uczył Chry­zypa, roz­wi­nię­tego ponad wiek mło­dego Feni­cja­nina, który, podob­nie jak Zenon, przy­był do Aten w następ­stwie nie­szczę­ścia -?pod­stęp­nie pozba­wiony majątku i bogac­twa. Chry­zyp został naj­ja­śniej­szą gwiazdą na fir­ma­men­cie uczniów Kle­an­tesa i jego natu­ral­nym następcą, który sta­nął na czele szkoły.

Wart wię­cej, niż wynosi jego waga w zło­cie

Zenon parał się han­dlem barw­ni­kami do tka­nin, przede wszyst­kim pur­purą tyryj­ską, wytwa­rzaną ze śluzu dra­pież­nych śli­ma­ków mor­skich z rodzaju Murex. Można z niego pozy­skać pig­ment uwa­żany w sta­ro­żyt­no­ści za naj­cen­niej­szy towar, wart trzy­krot­no­ści jego wagi w zło­cie. Powstały barw­nik daje czer­wo­no­fio­le­towy kolor, któ­rego ze względu na rzad­kość i zło­żony pro­ces eks­trak­cji uży­wano jedy­nie do tka­nin i odzieży prze­zna­czo­nych dla osób moż­nych i wpły­wo­wych. Podobno kró­lew­ska barka Kle­opa­try miała wszyst­kie żagle bar­wione wła­śnie pur­purą tyryj­ską, która była także sym­bo­licz­nym kolo­rem naj­wyż­szych kapła­nów w Jero­zo­li­mie oraz togi Juliu­sza Cezara. W Rzy­mie wydano nawet edykt, że wyłącz­nie cesarz ma prawo go nosić. Naru­sze­nie tego prawa rów­nało się zdra­dzie i było karane śmier­cią. Ter­minu murex na okre­śle­nie tego kon­kret­nego gatunku śli­maka jako nazwy tak­so­no­micz­nej jako pierw­szy użył filo­zof Ary­sto­te­les (384-383 p.n.e.) w swej pio­nier­skiej pracy poświę­co­nej zoo­lo­gii, czyli Histo­ria ani­ma­lium (Histo­ria zwie­rząt).

Dzięki usta­no­wie­niu linii suk­ce­sji, wzdłuż któ­rej ucznio­wie szko­lili się na nauczy­cieli, sto­icy stali się na kilka wie­ków, do czasu prze­nie­sie­nia myśli sto­ic­kiej do Rzymu, wio­dącą ateń­ską szkołą filo­zo­ficzną. W II wieku p.n.e. Rzy­mia­nie roz­po­częli pod­bój Gre­cji i nało­żyli na Ateny poda­tek na cele wojenne. W odpo­wie­dzi, w 155 roku p.n.e., lidera szkoły sto­ic­kiej wraz z dwoma przed­sta­wi­cie­lami szkoły pery­pa­te­tycz­nej (zało­żo­nej przez Ary­sto­te­lesa) wysłano do Rzymu z misją dyplo­ma­tyczną - aby wygło­sili serię ogól­no­do­stęp­nych wykła­dów w obro­nie Aten. Nieco tra­dy­cyj­nych i kon­for­mi­stycz­nych Rzy­mian poru­szyły postę­powe idee i rady­kalna reto­ryka Dio­ge­nesa i jego towa­rzy­szy, co z kolei stało się inspi­ra­cją do zaist­nie­nia rzym­skiego odłamu sto­icyzmu, który pręż­nie się roz­wi­jał przez nie­mal pięć wie­ków, co prze­ło­żyło się na wpły­wowe idee Seneki, Epik­teta i Marka Aure­liu­sza, które obec­nie sta­no­wią fun­da­menty myśli sto­ic­kiej.

Pierw­szym ze słyn­nych rzym­skich sto­ików był Lucjusz Anne­usz Seneka (ok. 4 r. p.n.e. -?65 r. n.e.), który wiódł nie­zwy­kle burz­liwe życie. Był praw­dzi­wym eru­dytą, oczy­ta­nym w pismach grec­kich i łaciń­skich, dosko­nale zna­ją­cym także sztukę i nauki ści­słe. Co wię­cej, pisał tra­ge­die, poematy, prze­mowy, wniósł trwały wkład w filo­zo­fię, a jed­no­cze­śnie peł­nił funk­cję poli­tyka, doradcy cesar­skiego i sku­tecz­nego przed­się­biorcy.

Marek Aure­liusz poja­wia się w nagro­dzo­nym Osca­rami fil­mie Gla­dia­tor, gdzie wciela się w niego Richard Har­ris. Cesarz pada tam ofiarą mor­der­stwa popeł­nio­nego przez jego syna Kom­mo­dusa, choć w rze­czy­wi­sto­ści uważa się, że zmarł w wieku pięć­dzie­się­ciu ośmiu lat w wyniku zarazy Anto­ni­nów.

Seneka Młod­szy (tak go powszech­nie nazy­wano) uro­dził się w Kor­do­bie, rzym­skiej kolo­nii na tery­to­rium Hisz­pa­nii, jed­nym z naj­słyn­niej­szych i naj­wy­bit­niej­szych ośrod­ków inte­lek­tu­al­nych w impe­rium rzym­skim. Około pią­tego roku życia prze­niósł się jed­nak do Rzymu, gdzie, jak przy­stało na tam­tej­szego patry­cju­sza, pobie­rał lek­cje w zakre­sie reto­ryki, gra­ma­tyki i filo­zo­fii. Jego nauczy­cie­lem był jeden z pierw­szych rzym­skich filo­zo­fów sto­ic­kich, Atta­lus. Seneka miał nie­na­sy­cony ape­tyt na wie­dzę, a w jed­nym z listów (w któ­rych czę­sto cytuje Atta­lusa) wyznaje: "prze­sia­dy­wał[em] w jego szkole, gdym pierw­szy tam przy­cho­dził, a ostatni stam­tąd wycho­dził, gdym go nawet prze­cha­dza­ją­cego się i nie tylko goto­wego do nie­sie­nia pomocy uczniom, lecz tylko uprze­dza­ją­cego ich, wyzy­wał na pewne dys­puty"5.

Przez całe życie Seneka był sła­bego zdro­wia. Praw­do­po­dob­nie cier­piał na prze­wle­kłą astmę. Uważa się, że zara­ził się też gruź­licą. Na kura­cję wyje­chał do Egiptu, gdzie zamiesz­kał z ciotką i jej mężem, rzym­skim namiest­ni­kiem tam­tej pro­win­cji.

W 31 roku n.e. wszy­scy troje zde­cy­do­wali się na powrót do Rzymu, ale wuj Seneki zgi­nął w dro­dze powrot­nej w kata­stro­fie statku. Była to pierw­sza z wielu prób i wstrzą­sów, jakie spa­dły na Senekę w trak­cie jego barw­nego życia, wpły­wa­jąc na jego idee sto­ic­kie.

Ze względu na pocho­dze­nie i wycho­wa­nie Senece była pisana kariera poli­tyczna, a tym samym mniej wię­cej w roku 37 n.e., za pano­wa­nia Kali­guli, został sena­to­rem. Sły­nący z talentu ora­tor­skiego Seneka szybko stał się popu­lar­nym, potęż­nym gło­sem w sena­cie, co praw­do­po­dob­nie roz­wście­czyło nie­obli­czal­nego, zazdro­snego Kali­gulę, który, jak dono­szą nie­które źró­dła, naka­zał Senece popeł­nić samo­bój­stwo (tak wtedy ska­zy­wano na śmierć rzym­skich patry­cju­szy) z powodu rze­ko­mej zdrady. Po tym zda­rze­niu Seneka znów pod­upadł na zdro­wiu, a Kali­gula nie pod­trzy­mał wyroku w prze­ko­na­niu, że ska­zany i tak wkrótce zej­dzie z tego świata.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki