Strategiczna Ofensywa Powietrzna przeciwko Niemcom tom III Zwycięstwo - Charles Webster, Noble Frankland

Kup ebooka

75.00 zł
60.00 zł (75,00 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Przedmowa tłumacza do III tomu "Strategicznej ofensywy powietrznej przeciwko Niemcom"

Trzecia część pracy Charlesa Webstera i Noble Franklanda nosi tytuł Zwycięstwo, który jest dobrym określeniem sukcesów odnoszonych przez brytyjskie bombowce strategiczne w omawianym w tym tomie okresie. W latach 1944-1945 połączona aliancka ofensywa bombowa w końcu zaczęła przynosić rezultaty, jakie planowano jeszcze przed wojną. Równocześnie stało się oczywiste, że nie sprawdziły się wizjonerskie teorie, które trzy dekady wcześniej przyświecały powstaniu sił powietrznych tego rodzaju. Strategiczne siły powietrzne były potężne, jednak nie na tyle, by rzucić nieprzyjacielski kraj na kolana; nie była to zresztą kwestia ich siły, lecz błędnych założeń strategicznych - po prostu do zwycięstwa prowadziła konwencjonalna droga walki za pomocą wszystkich rodzajów sił zbrojnych a nie ścieżka, którą na skróty próbowali iść wizjonerzy lotnictwa strategicznego.

Bombowce strategiczne podczas ostatniego etapu wojny w Europie odegrały bardzo ważną rolę "zaduszając" niemiecką gospodarkę za pomocą ataków na system transportowy i produkcję paliwową; nieco wcześniej wiosną 1944 roku z powodzeniem przeprowadziły one kampanię skierowaną przeciwko niemieckim liniom komunikacyjnym w zachodniej Europie, co niewątpliwie przyczyniło się w dużym stopniu do sukcesu operacji "Overlord". Całość zagadnienia strategicznych działań powietrznych jest wielowątkowa i III tom porusza również, zgodnie ze schematem przyjętym w dwóch poprzednich, tematy związane m.in. z wywiadem, planowaniem, technikami operacyjnymi oraz rezultatami działań.

Autorzy podejmują w obecnym tomie także tematy, które ukazują, że nie wszystko w obozie zachodnich Aliantów przebiegało sprawnie. Dogłębnie przeanalizowano kwestię zarządzania i dowodzenia wysiłkiem strategicznych bombowców w latach 1944-1945 - okazało się, że w rozbudowanym anglosaskim systemie dowodzenia istniały niedociągnięcia, z których wymienić można dążenie do zaspokojenia żądań wszystkich zainteresowanych kręgów, co nie pozwalało na realizację elementarnej zasady wojny - zasady koncentracji wysiłków, czy niemożność zapanowania nad poczynaniami głównodowodzącego Bomber Command ACM Arthura Harrisa, który prowadził samodzielną politykę niezgodną z obowiązującymi dyrektywami. W pracy wspomniano również o wielkiej utraconej szansie, jaką było zbyt późne skierowanie dużego wysiłku przeciwko niemieckiemu przemysłowi paliwowemu; zdaniem autorów, gdyby nie popełniono tego błędu, granice powojennej Europy wyglądałyby inaczej.

Dwójka autorów, z których jeden specjalizował się w historii stosunków międzynarodowych a drugi narażał swoje życie podczas lotów bojowych w Bomber Command, musiała się również odnieść do hipokryzji brytyjskich elit rządzących, które po tragicznym nalocie na Drezno zaczęły nagle odcinać się od ofensywy bombowej, choć przez wcześniejsze parę lat mniej lub bardziej gorliwie ją popierały.

Podsumowując, omawiana praca autorstwa Webstera i Franklanda jest wartościową pozycją w historiografii II wojny światowej. Opracowanie z dużą szczegółowością przedstawia od jak wielu czynników zależał sukces nocnych działań bombowych oraz opisuje ciągły wyścig umysłów i zbrojeń w imię przewagi w wojnie powietrznej. W drugim konflikcie światowym siły powietrzne odgrywały istotną a nieraz kluczową rolę (patrz bitwy o Anglię czy Midway) a zrozumienie historii alianckiej strategicznej ofensywy powietrznej w Europie poszerza naszą wiedzę o powiązanych ze sobą procesach, które wpłynęły na rezultat tych największych w historii ludzkości zmagań. Pomimo wyczerpującego charakteru tej pracy ciągle otwartą pozostaje kwestia, czy nakłady poniesione na prowadzenie tak długiej i kosztownej kampanii przyniosły Wielkiej Brytanii proporcjonalne zyski. Nie ulega jednak wątpliwości, że bez tej ofensywy wojna trwałaby dłużej a zwycięstwo Aliantów zostałoby okupione wyższymi stratami.

Język tego opracowania nie jest łatwy, specjalistyczne słownictwo i dość sztywny momentami styl nie ułatwiają lektury, wierzę jednak, że nikomu nie utrudni to odbioru, a zwłaszcza Czytelnikom, którzy zapoznali się z pierwszymi dwoma tomami tej pozycji. Zapis przypisów, stopni wojskowych oraz jednostek miar i wag pozostaje jak we wcześniejszych tomach.

Na zakończenie chciałbym podziękować zespołowi redakcyjnemu za udzieloną pomoc oraz życzyć Czytelnikom ciekawej lektury.

Łukasz Jaśkiewicz, Poznań, marzec 2016 r.

Wstęp

W żadnym miesiącu pomiędzy kwietniem 1944 a majem 1945 roku średnia dzienna liczba bombowców Bomber Command dostępnych do operacji wraz z załogami nie była niższa niż tysiąc. Wzrosła z 1023 w kwietniu 1944 do 1513 w grudniu i 1609 w kwietniu 1945 roku. W parze z tym wzrostem liczebności szedł również poważny progres w dziedzinie jakości. Średnia dzienna liczba operacyjnych Lancasterów dostępnych w dywizjonach wynosiła 614 w kwietniu 1944, 927 w grudniu i 1087 w kwietniu 1945 roku. W coraz większym zakresie, aż do ukończenia tego procesu we wrześniu 1944 roku, z operacji bombowych wycofywano Stirlingi, a pod koniec sierpnia 1944 roku cała 4. Grupa została przezbrojona na Halifaxy Mk III, które były znacznie lepsze od wcześniejszych wersji tego samolotu. W październiku 1944 roku siły bombowe pierwszej linii dostępne do działań składały się (średnia dzienna) z 877 Lancasterów, 471 Halifaxów i 120 Mosquito1.

Bomber Command było jednak tylko jedną z trzech alianckich formacji zaangażowanych w strategiczną ofensywę powietrzną. Amerykańska 8. Armia Powietrzna była pod względem liczebności, ale nie udźwigu bomb, jeszcze silniejsza niż Bomber Command. W kwietniu 1944 roku jej średnia dzienna liczba bombowców dostępnych wraz z załogami do operacji wynosiła 1049. W grudniu ta średnia wzrosła do 1826 a w kwietniu 1945 roku do 2018. Oprócz tego istniała amerykańska 15. Armia, która nadal operowała z włoskich baz. W lipcu 1944 roku dostępna łączna siła tych trzech formacji sięgnęła wielkości 5246 bombowców. Z tej liczby ponad pięć tysięcy było czterosilnikowymi Lancasterami, Halifaxami, Fortecami i Liberatorami. Stirlingów było mniej niż 40 a reszta była maszynami typu Mosquito2.

W ten sposób, nawet biorąc po uwagę wyłącznie samoloty, które były rzeczywiście dostępne do operacji, w przeciwieństwie do tych, które stanowiły siłę dywizjonów tylko na papierze, pierwsza linia połączonych sił bombowych znacznie przekroczyła cel 4000 maszyn, który został ustanowiony dla samego Bomber Command we wrześniu 1941 roku, kiedy Stany Zjednoczone były ciągle krajem neutralnym. Co więcej, destrukcyjna moc, nawet samego Bomber Command, była znacznie większa niż przewidywano we wrześniu 1941 roku dla czterotysięcznej formacji. Ta, jak szacowano, miała być zdolna do zabierania z baz 75 000 ton bomb miesięcznie. Oczekiwano jednak, że zaledwie czwarta część tych bomb spadnie w promieniu pięciu mil od założonych celów. W rzeczywistości, w marcu 1945 roku Bomber Command zrzuciło ponad 67 000 ton bomb, z których około 98% najprawdopodobniej upadło w odległości do trzech mil od punktów celowania3. W tym rekordowym miesiącu Bomber Command i 8. Armia Powietrzna zrzuciły łącznie ponad 130 000 ton bomb, co było wielkością ponad dwukrotnie większą od tej zrzuconej przez nie w trakcie całego roku 1942 i tylko o 30 000 ton mniejszą od tej rzuconej przez Bomber Command w roku 1943.

Potężna siła uderzeniowa brytyjsko-amerykańskich strategicznych sił powietrznych w tym końcowym okresie wojny przedstawiała, jeśli chodzi o samoloty, kulminację ogromnego wysiłku włożonego w Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych oraz Włoszech w produkcję, naprawę i serwisowanie maszyn. Co zaś tyczyło się załóg, podobnie była ona wynikiem o wiele bardziej złożonego programu rekrutacji i szkolenia realizowanego w Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Australii, Nowej Zelandii i innych częściach imperium brytyjskiego. W obu tych względach rezultatem był triumf kooperatywnego alianckiego wysiłku i organizacji nad technicznymi, logistycznymi oraz operacyjnymi problemami, które utrudniały takie osiągnięcie. Jednakże, jak przedstawiono w pierwszym z trzech nadchodzących rozdziałów, strategiczne problemy, dotyczące kwestii jak powinno się wykorzystać tak wielkie siły, przezwyciężano z mniejszym powodzeniem.

Dwa główne problemy strategicznej ofensywy powietrznej dotyczyły, po pierwsze, stopnia do jakiego i okoliczności w jakich mogła być ona przekierowana z jej głównego celu uderzania w serce Niemiec, i, po drugie, czy serce Niemiec będzie najefektywniej dotknięte przez selektywne czy ogólne zastosowanie bombardowania. Pierwsze zagadnienie było kwestią miejsca planu Pointblank w wielkiej strategii wojny. Drugie było kwestią polityki bombardowań za pomocą której można było najskuteczniej realizować plan Pointblank. To nie były nowe zagadnienia, jednak w 1944 i 1945 roku stały się bardziej palące niż kiedykolwiek wcześniej.

Było tak, ponieważ przekierowanie wysiłku strategicznych sił powietrznych na rzecz militarnych wymagań operacji Overlord było drastyczniejsze od każdego wcześniejszego odciągania wysiłku od ich głównego zadania i, między kwietniem oraz wrześniem 1944 roku, wiązało się nawet z przekazaniem dowództwa nad formacjami z rąk sir Charlesa Portala do generała Eisenhowera. Nastąpiło to również z powodu znacznie zwiększonej dostępnej siły uderzeniowej i jeszcze większej operacyjnej elastyczności oraz wszechstronności, które ona przedstawiała. To oznaczało, że jeśli chodziło o politykę bombardowań, otwartych zostało znacznie więcej możliwości i że wybór tego do czego powinno się dążyć był coraz mniej kontrolowany przez operacyjne ograniczenia tego co można było osiągnąć. W szczególności wybór pomiędzy bombardowaniem selektywnym i ogólnym w Bomber Command, który tak poważnie dotyczył formacji w 1943 roku, nie wiązał się już dłużej wyłącznie z kwestią, które miasta powinny paść ofiarą nocnego bombardowania powierzchniowego. Od połowy 1944 roku wiązał się on również z pytaniem, czy powinno się wykonywać ataki powierzchniowe na miasta czy precyzyjne ataki na konkretne cele, ponieważ w tym czasie Bomber Command posiadało operacyjną zdolność podjęcia się obu tych zadań nie tylko w ciemnościach lecz również w porze dziennej.

Rywalizujące ze sobą roszczenia tych alternatyw komplikowały przebieg finalnej ofensywy, jednak przed tym musiała być rozwiązana kwestia przekierowania wysiłku na rzecz operacji Overlord. Oczywiście Pointblank został stworzony jako plan strategicznych działań powietrznych przygotowujących do operacji Overlord. Miał przynieść przewagę powietrzną, zakłócenie niemieckiej produkcji zbrojeniowej i przemysłowej oraz obniżenie niemieckiego morale - wszystkie te elementy były uważane za niezbędne warunki wstępne do udanej inwazji wojskowej na kontynent. Były one jednak również zwykłymi celami strategicznej ofensywy powietrznej i z tego powodu plan Pointblank, chociaż zawsze odnosił się do operacji Overlord, nie był zbyt mocno dotknięty przez tę zależność.

W początkowych miesiącach 1944 roku ta sytuacja zaczęła się jednak drastycznie zmieniać. Stało się wówczas oczywiste, że osoby, które planowały Overlord oczekiwały masowej kampanii powietrznej w ramach bezpośredniego przygotowania powietrznego a następnie bezpośredniego wsparcia powietrznego dla armii lądowych. Te żądania były na taką skalę i obejmowały taką liczbę oraz różnorodność celów, że same taktyczne siły powietrzne nie mogły im podołać. W rzeczywistości wymagały one praktycznego unieważnienia planu Pointblank, tak, aby mogły je wypełnić strategiczne siły powietrzne. W ten sposób operacja Overlord weszła w konflikt z owym planem, i przez pewien czas niemal go zawiesiła.

Plan Pointblank nie został jednak nigdy całkowicie zawieszony. W istocie w momencie najintensywniejszych działań na rzecz operacji Overlord, kiedy Bomber Command było skoncentrowane głównie na rozbijaniu francuskiego systemu kolejowego, miało miejsce rozpoczęcie strategicznego ataku na niemiecką produkcję paliwową. Inicjatywę podjęły Strategiczne Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych, jednak wkrótce dołączyło do nich również Bomber Command. W międzyczasie lekcje z przygotowawczych ataków na francuskie koleje sugerowały, że niemiecki system transportowy może być opłacalnym celem tak dla strategicznej ofensywy powietrznej, jak i dla taktycznej kampanii wspierającej armie lądowe. Sir Arthur Harris był jednak zupełnie nieprzekonany przez argumenty przytaczane na wsparcie tych dwóch selektywnych polityk. Zachował nadrzędną wiarę, chociaż nie była już ona w pełni dzielona przez sir Charlesa Portala i Sztab Lotnictwa, w celowość ogólnego ataku powierzchniowego na największe niemieckie miasta.

Dlatego też kiedy, w październiku 1944 roku, strategiczną ofensywę powietrzną wznowiono z niespotykaną wcześniej mocą, istniały trzy rywalizujące ze sobą polityki, mianowicie: kampania przeciwko przemysłowi paliwowemu w której sir Charles Portal widział szansę na decydujące rezultaty, ofensywa przeciwko systemowi transportowemu w której sir Arthur Tedder dostrzegał alternatywę wspólnego mianownika między wymaganiami położenia militarnego i celami strategicznej ofensywy powietrznej i, wreszcie, ogólna ofensywa nalotów powierzchniowych, w którą tak mocno wierzył sir Arthur Harris.

Nie można było osiągnąć całkowitej koncentracji wysiłku już z powodu samych względów pogodowych oraz z uwagi na fakt, że zawsze miało istnieć pewne skupienie obrony powietrznej, z którym trzeba sie przy takim rozwiązaniu liczyć. Co więcej, przemysł paliwowy oraz system transportowy zostały ostatecznie uznane nie za konkurencyjne lecz wzajemnie uzupełniające się systemy celów. Jednakże kwestia relacji pomiędzy nimi a ogólną ofensywą bombardowania powierzchniowego była ważniejsza i okazała się być nierozwiązywalna. Doprowadziła do poważnego podziału wysiłku bombowego, który znacznie przekraczał ten stworzony siłą rzeczy przez względy taktyczne i konieczność zaspokojenia tak wielu wymagań wojny na lądzie oraz innych żądań. Konieczne jest dość szczegółowe przeanalizowanie sporów wywołanych przez tę sytuację, w której cele głównych protagonistów, sir Charlesa Portala, sir Arthura Harrisa i sir Athura Teddera, zostały w znacznym stopniu pokrzyżowane.

Ten tragiczny impas nie był jedynym względem, z powodu którego finalna ofensywa była uważana za kontrowersyjną. Przebieg ofensywy bombardowania powierzchniowego wzmocnił wątpliwości, które część osób odczuwała od dawna względem moralnych podstaw strategicznej ofensywy powietrznej. Szczególnie ataki przeprowadzone w lutym 1945 roku przez Bomber Command i amerykańską 8. Armię Powietrzną na Drezno spowodowały ostrą krytykę, która trwała a nawet zwiększyła się przez lata, które upłynęły od czasu tego wydarzenia. Ta konkretna operacja, którą podjęto dla skomplikowanych powodów, nie w pełni połączonych z kampanią ogólnego bombardowania powierzchniowego, doprowadziła nawet do wygłoszenia z ust premiera, chociaż nie na moralnym gruncie, ostrych słów, jakkolwiek to on sam w dużym stopniu przyczynił się do wzmocnienia bodźca skłaniającego do jej przeprowadzenia.

Pomimo tych fundamentalnych podziałów opinii w kwestiach strategii, i wbrew wszystkim względom moralnym oraz, przy wielu okazjach, pomyłkom i krytyce ofensywy, operacje, które są omówione w drugim z nadchodzących rozdziałów, były niezaprzeczalnym triumfem. Nie było tak po prostu tylko dlatego, że dostępna była bezprecedensowo duża liczba bombowców. Było tak także z powodu całkowitej zmiany w operacyjnych warunkach ofensywy. Czynniki składające się na tę zmianę były bardzo skomplikowane, i, jak pokazano w 1. podrozdziale XIII Rozdziału, były one również wzajemnie powiązane. Wśród najważniejszych były uzyskanie panowania w powietrzu najpierw w porze dziennej i ostatecznie również w nocy, rozwój nowych technik bombardowania w połączeniu z bardziej destrukcyjnymi bombami, oraz skrócenie czasu przenikania nad bronionym przez nieprzyjaciela terytorium, które nastąpiło wraz z postępami armii generała Eisenhowera. Wpływ tych oraz pozostałych postępów na możliwości Bomber Command został w pełni odzwierciedlony w dużej różnorodności przeprowadzanych operacji. Wśród znakomitszych osiągnięć można wymienić całkowite rozbicie wielu zakładów paliwowych, zniszczenie niemieckiego pancernika Tirpitz, zburzenie wiaduktu w Bielefeld, "wysuszenie" kanału Dortmund-Ems i, dodatkowo, ogromną dewastację wielu dużych niemieckich miast.

Te operacje są podstawą dla części osądu na temat strategicznego sporu między sir Charlesem Portalem i sir Arthurem Harrisem, ponieważ polemika opierała się, w pewnym stopniu, na różnych ocenach tego co Bomber Command może, a czego nie może dokonać. Operacyjne triumfy finalnej ofensywy ukazały, że w istocie formacja osiągnęła większą, a w szczególności precyzyjniejszą, zdolność operacyjną niż sir Arthur Harris często zwykł zakładać. Strategiczny spór pomiędzy nim a sir Charlesem Portalem zależał jednak również, i to w dużym stopniu, od ich odmiennych interpretacji dostępnych informacji wywiadowczych na temat gospodarki oraz ich różnych ocen efektów, jakie miały przynieść alternatywne polityki bombardowań.

Każdy osąd tych odmiennych punktów widzenia musi zależeć od oceny informacji wywiadowczych dostępnych osobom je podtrzymującym i rzeczywistych rezultatów finalnej ofensywy. Opinię na ten temat przedstawiono w trzecim rozdziale tej części. Ponieważ metoda za pomocą której informacje wywiadowcze analizowano i przekazywano osobom kierującym atakiem została w tym okresie radykalnie zmieniona, w pierwszym podrozdziale zamieszczono pewien opis tego procesu. Chociaż aparat ustanowiony w Londynie był pod wieloma względami efektywniejszy i działał szybciej niż jego poprzednicy, posiadał jednak konkurencyjny system wywiadu, w tym założony przy kwaterze głównej armii alianckich na kontynencie. Oba systemy opierały się na współpracy między brytyjskimi i amerykańskimi ekspertami a powstałe spory nie miały przyczyny w narodowych uprzedzeniach lub niechęciach, lecz w różnicach zdań na temat różnych elementów połączonej ofensywy na lądzie i sił powietrznych operujących przeciwko Niemcom. Takie spory oczywiście doprowadziły do różnych ocen tego co zrobiono i tego co powinno być zrobione. Poszczególne zasługi tych ocen omówione są w przeglądzie rezultatów w trzech ostatnich podrozdziałach tego rozdziału.

W tym okresie problem ustalenia tego, jakie były te rezultaty, był z dwóch powodów szczególnie trudny. Po pierwsze, były one wynikiem połączenia nacisków wywieranych przez siły powietrzne oraz lądowe, i czasami nie można rozróżnić wkładu każdego z nich do całości. Po drugie, zagadnienie jest komplikowane przez stan chaosu do jakiego zostały sprowadzone Niemcy w ostatnich etapach ofensywy. To, między innymi, miało tendencję do wpływania na pozycję Speera w jego kontroli nad produkcją zbrojeniową oraz przyczyniało się do wprowadzania nowych urządzeń w daremnym wysiłku odparcia ataku z powietrza. Ten wpływ jest opisany pokrótce w drugiej części pierwszego podrozdziału tego rozdziału. Jednakże ważniejsze jest to, że z tego samego powodu statystyki produkcji i systemu transportowego stały się mniej kompletne oraz wiarygodne, aż wreszcie w wielu działach niemieckiej gospodarki zupełnie przestały istnieć.

Dla dwóch głównych systemów celów - przemysłu paliwowego i systemu transportowego - przez większą część tego okresu istnieje jednak obfitość dowodów, które umożliwiają zawężenie kwestii ich dotyczących do ściśle określonych granic. Trudniej jest ocenić wkład bombardowania powierzchniowego do ostatecznego wyniku. Jednakże w tym miejscu, jeśli dowody muszą być zgromadzone z wielu rozmaitych badań przeprowadzonych w poszczególnych miastach, gałęziach przemysłu oraz fabrykach, również prowadzi to do całkiem jasnych konkluzji. To samo tyczy się bezpośrednich ataków na produkcję uzbrojenia dla niemieckich sił zbrojnych, które również omówiono w ostatnim podrozdziale.

Najtrudniejsze ze wszystkiego jest ustalenie wkładu tych wszystkich różnych form strategicznego ataku powietrznego do postępów alianckich armii na ich drodze do Niemiec. Należy rozważyć tę kwestię, ponieważ wpływa ona na wszystkie pozostałe. Ten problem jest jednak również badany przez osoby piszące historię kampanii lądowej na Zachodzie i ich wnioski mogą się pod pewnymi względami różnić od tych osiągniętych na podstawie dowodów dostępnych obecnie.

Rozdział XIIKULMINACJA OFENSYWY: STRATEGIA ZWYCIĘSTWA

"Bliski może być dzień, w którym powietrzne operacje z ich dewastacją nieprzyjacielskiej ziemi oraz destrukcją na ogromną skalę centrów przemysłu i zaludnienia mogą stać się głównymi operacjami wojny, względem których starsze formy operacji wojskowych i morskich mogą stać się drugorzędne i podporządkowane".

Generał Smuts, 17 sierpnia 1917 r.

"Nawet przy końcowym kryzysie, najskuteczniejszą metodą wpływania na niemieckie Naczelne Dowództwo ciągle może być kierowanie wszystkich naszych wysiłków na całkowite zniszczenie niemieckiej armii w polu i wykluczanie jakiejkolwiek możliwości ostatecznego oporu".

Sir Charles Portal, 1 sierpnia 1944 r.

1. Pointblank i Overlord: składowe zwycięstwa i podstawy niezgody, marzec - czerwiec 1944

Od początku 1944 roku przygotowania do operacji Overlord zaczęły dominować nad wszystkimi pozostałymi względami strategicznymi, a zwłaszcza nad tymi związanymi z połączoną ofensywą bombową czy też planem Pointblank - pod nazwą którego była ona znana od połowy 1943 roku. Było tak nie z powodu jakiś nowych wielkich decyzji w obozie alianckim, lecz zwyczajnie z powodu upływu czasu, który pozwalał na porozumienie, przeprowadzenie przygotowań oraz wyznaczenie dowódców, i który ukazał również, że jedno z tych przygotowań - ofensywa Pointblank - nie mogło wytworzyć, samo w sobie, upadku Niemiec w najbliższej przyszłości. W ten sposób operacja Overlord zajęła pozycję, którą sugerował wybór nadanej jej niegdyś nazwy1. Plan zmieniono z formy odległego i czasami nawet wątpliwego projektu na postać przeznaczoną dla bliskiej już operacji, i ta transformacja została zasygnalizowana w grudniu 1943 roku przez wyznaczenie naczelnego dowódcy Alianckich Sił Zbrojnych generała Eisenhowera. Operacja Overlord stała się istotą obietnicy złożonej Rosji, że w Europie zostanie otwarty "drugi front", oraz reprezentowała wyrażenie przekonania, które zawsze było fundamentalne dla wielkiej strategii Aliantów, że wojna zakończy się walką i pokonaniem niemieckiej armii w polu.

Z tym przekonaniem od dawna nie mogło się zgodzić wielu oficerów zapatrzonych w siły powietrzne, wśród których najsłynniejszym był sir Arthur Harris. Dla nich wydawał się on przedstawiać przestarzałą, nieekonomiczną i, w świetle niemieckiej potęgi militarnej, błędną strategię, która poświęcała zbyt mało uwagi i pozostawiała niewystarczające zasoby dla rozwoju niezależnej i strategicznej ofensywy powietrznej na miarę zwycięstwa w wojnie. Ich pogląd wymagał nadrzędnego pierwszeństwa dla budowy, obsady, zaopatrzenia i wzmocnień dywizjonów ciężkich bombowców oraz sugerował, że jedynymi wymaganymi lądowymi siłami zbrojnymi są lekkie oddziały lotne2 bliższe bardziej policji niż wojsku, które mogły być, w odpowiednim czasie, wykorzystane do okupowania nieprzyjacielskiego terytorium by wykorzystać i narzucić warunki zwycięstwa, które zostało już osiągnięte z przestrzeni powietrznej3.

Pomimo swej atrakcyjności, ten pogląd nigdy nie został przyjęty przez najwyższe władze, zwłaszcza po pojawieniu się tego, co premier opisał jako "inne możliwości", które zostały otwarte przez zaangażowanie się w walkę najpierw Rosji, a następnie Stanów Zjednoczonych. Ten pogląd nie był też podtrzymywany ani w Londynie przez szefa Sztabu Lotnictwa sir Charlesa Portala, ani w Waszyngtonie przez dowódcę Sił Powietrznych Armii Stanów Zjednoczonych generała Arnolda. Ani w Wielkiej Brytanii, ani w Stanach Zjednoczonych nie nadano ciężkim bombowcom czegokolwiek na wzór nieograniczonego pierwszeństwa a ich operacje nie były bynajmniej ograniczane do roli strategicznej. Wręcz przeciwnie, autorytatywny pogląd był zawsze taki, że wojna zakończy się zażartą walką na lądzie oraz że - cytując słowa sir Charlesa Portala z 1942 roku - "niemieckie siły zbrojne zachowają dyscyplinę do samego końca"4.

Prawdopodobieństwo, że ten pogląd okaże się być słuszny nie było oczywiście uczynione mniej prawdopodobnym przez aliancką produkcję i strategię przydziałów, która była jej następstwem. Od czasów tak odległych jak Dunkierka i Pearl Harbour, Wielka Brytania i Ameryka pozbierały się, wyszkoliły i wyposażyły we wszystkie narzędzia walki lądowej liczne armie na kontynentalną skalę. Zużytkowano ogromne zasoby przemysłowe, ludzkie oraz przestrzenie ładunkowe, uniemożliwiając w ten sposób rozbudowywanie sił strategicznych bombowców.

Od początku 1944 roku ogromne alianckie siły wojskowe były gotowe, lub niemal gotowe, do walki. Niektóre już ją toczyły. Armie rosyjskie odniosły wiele wielkich zwycięstw i ciągle parły do przodu. W strategicznej ofensywie powietrznej Bomber Command walczyło w bitwach o Ruhrę i Hamburg oraz kończyło Bitwę o Berlin. 8. Armia Powietrzna operowała w świetle dziennym z imponującą i coraz bardziej zwiększającą się siłą, jednak Niemcy ani nie kapitulowały, ani nie wykazywały wyraźnych znaków załamania. Dlatego rozpoczęcie operacji Overlord stało się nieuniknione, i wydawało się oczywiste, że jeśli rozstrzygnięcie wojny miało zależeć raczej od zachodnich aliantów niż od samych Rosjan, to musiałoby ono zależeć od wyniku operacji Overlord. Ta strategia, przyjęta już dużo wcześniej, zmieniła operację Overlord w naczelną operację, której wymogi, bez względu na to czy na lądzie, morzu czy w przestrzeni powietrznej, dominowały nad wszystkimi pozostałymi względami. To właśnie ta sytuacja uczyniła punkt widzenia generała Eisenhowera najbardziej wpływowym w wojskowych radach Aliantów, jednakże nie rozwiązywało to kwestii spornych pomiędzy planem Pointblank a operacją Overlord. Operacje te nie zostały zaplanowane jako konkurencyjne wersje strategii, której przyszłość mogła być określona po prostu przez dominację jednej lub drugiej z nich. Pointblank został stworzony nie po to by konkurować z operacją Overlord, lecz by uczynić ją możliwą. Jego celem, jak pokazano w dyrektywie z Casablanki, nie było pokonanie Niemiec, lecz umożliwienie wojskowej inwazji, która tego dokona. Pointblank nie był zaledwie niezależnym preludium do operacji Overlord. W rzeczywistości był częścią tego ogromnego przedsięwzięcia.

Zawsze jednak istniała możliwość, że połączone siły bombowe będą w stanie przeprowadzić swoje zadania tak skutecznie i zrealizować swoje cele tak gruntownie, że Niemcy uczyniono by nie tylko niezdolnymi do skutecznego stawienia oporu inwazji wojskowej, lecz również niezdolnymi do zorganizowania jakiegokolwiek oporu w ogóle. O takiej perspektywie myślał poważnie sir Arthur Harris, przychodziła ona do głowy generałowi Spaatzowi i była brana pod uwagę przez połączonych szefów sztabów w planie znanym pod nazwą Rankin, który przewidziano dla szybkiej okupacji kontynentu na wypadek upadku Niemiec wynikłego z wpływu planu Pointblank i rosyjskich zwycięstw. Mimo wszystko urzeczywistnienie tych możliwości uczyniono dość wątpliwym przez masowe przygotowania do inwazji zbrojnej, ze względu, jak już zasugerowano, wpływu jaki miały one na aliancką strategię produkcji i przydziałów. Ponadto realizacja tych przygotowań, w postaci przewidzianej dla operacji Overlord, uczyniła materializację sytuacji Rankin zbędną, skoro położenie Niemiec w początku 1944 roku ostatecznie przekreśliło jakiekolwiek bliskie nadzieje na jej zaistnienie. Overlord, jak powiedział sir Arthur Harris w swym memorandum ze stycznia 1944 roku, "przypuszczalnie musi być obecnie uważana za nieuniknione zobowiązanie"5.

Czy jako cel strategicznej ofensywy powietrznej wyznaczono upadek Niemiec, przy którym mógł być realizowany okupacyjny plan Rankin, czy, nieco mniej ambitniej, tylko ich osłabienie, które mogło być wykorzystane przez plan przewidujący walkę w ramach operacji Overlord, nie była to jednak kwestia, która wywierała większy wpływ na politykę bombardowań planu Pointblank aż do momentu, kiedy rozpoczęcie operacji Overlord stało się bliskie. Debaty, które plan zainspirował w 1942 i 1943 roku, a zwłaszcza te, które nastąpiły zaraz po konferencji w Casablance, wskazały rozróżnienia, jakie, jeśli chodzi o wybór rozpatrywanych wówczas celów, robiły niewielką różnicę. Wielkie dyskusje roku 1943 dotyczące zalet ogólnego bombardowania powierzchniowego, selektywnego bombardowania powierzchniowego i precyzyjnego bombardowania selektywnego nie zależały głównie od ostatecznych celów lecz od ocen strategicznej skuteczności oraz, przede wszystkim, zdolności operacyjnych. Przygotowanie do operacji Overlord albo do planu Rankin miało niewielkie przełożenie na te problemy, ponieważ trudno było dostrzec różnicę czynioną polityce bombardowań przez dążenie do któregoś z tych celów.

Nawet zwiększony nacisk położony na atak na Luftwaffe, który w drugiej połowie 1943 roku stał się zajęciem nadrzędnym, był głównie wynikiem bezpośrednich potrzeb samego planu Pointblank a nie ostatecznych wymagań operacji Overlord. Niemniej jednak zbliżanie się operacji było niewątpliwie czynnikiem uświadamiającym potrzebę uzyskania przewagi powietrznej i dlatego też inicjującym plan ataku na Luftwaffe. Było tak szczególnie w przypadku brytyjskiego wkładu, ponieważ potrzeba osłabienia niemieckich sił myśliwskich, jak również środki realizacji tego, były nieco mniej oczywiste dla osób kierujących nocną ofensywą Bomber Command niż dla oficerów odpowiedzialnych za dzienne ataki 8. Armii Powietrznej. Mimo wszystko pozostawało faktem, że potrzeba uzyskania przewagi powietrznej powstała właściwie bardziej, i bezpośredniej, z powodu strasznych strat amerykańskich bombowców dziennych jak również, zanim skończył się rok, brytyjskich bombowców nocnych, niż ze względu na bezpieczeństwo lądowych i morskich sił biorących udział w decydującej inwazji.

Przygotowania do operacji Overlord zachęcały również w pewnym stopniu do bardziej precyzyjnego bombardowania i powodowały spadek zaufania Sztabu Lotnictwa do bombardowania powierzchniowego. Dyrektywa z Casablanki, wśród jej wielu niejasnych punktów, zawierała instrukcję dla sir Arthura Harrisa i generała Eakera mówiącą, że kiedy alianckie armie będą dokonywały inwazji na kontynent "udzielicie im każdego możliwego wsparcia w najbardziej efektywny sposób". Pomiędzy wieloma możliwymi sposobami, które mogły być uważane za najefektywniejsze, można było wymienić wykonywanie specjalistycznych zadań, prawdopodobnie o charakterze taktycznym, które mogły wymagać dużego udziału bombardowania precyzyjnego. W żadnym wypadku nie był to jednak jedyny, ani też jedyny obowiązujący, powód, dla którego czyniono wysiłki na rzecz rozwoju technik bombardowania precyzyjnego w Bomber Command. Nalot na tamy z maja 1943 roku, który był tak ważny w tym procesie, był w istocie ściśle i bezpośrednio powiązany z Bitwą o Ruhrę. Związek operacji przeciwko tamom z bitwą lądową w Normandii toczącą się rok później nie był tak dostrzegalny i powstał jedynie ze strategicznego powiązania planu Pointblank z operacją Overlord.

Dlatego też, podczas gdy Pointblank zawsze był czynnikiem wpływającym na perspektywy operacji Overlord, aż do stopnia mogącego uczynić ją zbędną, to Overlord nie była znaczącym czynnikiem w przeprowadzaniu planu Pointblank do czasu, aż rozpoczęcie inwazji było już bliskie. Z tego powodu i aż do tego czasu można było uważać Pointblank za niezależną i strategiczną ofensywę powietrzną odnoszącą się do operacji Overlord, lecz przez nią nie kierowaną. Dlatego kwestia najefektywniejszego sposobu w jaki ciężkie bombowce mogły udzielić alianckim armiom "każdego możliwego wsparcia" mogła być, i rzeczywiście została, pozostawiona do rozpatrzenia w przyszłości. Kiedy jednak, w początkowych miesiącach 1944 roku, stało się oczywiste, że inwazja wojskowa jest nie tylko nieuchronna, ale również bardzo bliska, i że będzie się wiązała z twardą i, prawdopodobnie, długotrwałą walką pomiędzy dużymi armiami, temu problemowi należało stawić czoła i go rozwiązać.

To zagadnienie zostało doprowadzone do krytycznego punktu w sposób nieco przypadkowy przez to, co było postrzegane przez osoby planujące operację jako nieodzowne wymagania stawiane siłom powietrznym wobec operacji Overlord. Dotyczyło Bomber Command oraz Strategicznych Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych, ponieważ te wymagania znacznie przekraczały możliwości taktycznych sił powietrznych przeznaczonych specjalnie do wsparcia inwazji w jej przygotowaniach, przeprowadzaniu i rozwijaniu. Spowodowało to poważny konflikt między planem Pointblank i operacją Overlord, ponieważ postulowana polityka bombardowań miała głównie, chociaż tymczasowo, charakter bardziej taktyczny niż strategiczny, a wskazywane cele leżały w większości we Francji a nie w Niemczech. Wytworzyło ono również kryzys w wyższym dowództwie sił powietrznych, ponieważ dowódcy nie mogli osiągnąć porozumienia w kwestiach dotyczących elementów taktycznych i strategicznych.

Sposób w jakim ostatecznie uregulowano te rozmaite problemy miał fundamentalne i długotrwałe znaczenie dla strategicznych sił powietrznych, które w tym czasie zbliżały się do szczytu swojej liczebności oraz efektywności w wykorzystywaniu siły uderzeniowej. To nie była po prostu kwestia kolejnego przekierowania wysiłku podobnego do działań, które miały miejsce podczas Bitwy o Francję, Bitwy o Atlantyk i przy innych okazjach, chociaż dotyczyła różnych etapów zmagań i różnego stopnia zaangażowania w nie. To nie była tylko kwestia celów i metod, jak ta, która powstała pomiędzy alianckimi sztabami lotnictwa i ostatnimi czasy pomiędzy Bomber Command i Sztabem Lotnictwa, chociaż i to zagadnienie wiązało się z całością problematyki. Osiągnięto porozumienia mające zapewnić sukces operacji Overlord i wspierać późniejszą bitwę lądową a system dowodzenia przez który były one realizowane wznosił się ponad wcześniejsze spory dotyczące strategii bombardowań oraz obejmował wiele z nich. Wyznaczyły one przejście ciężkich bombowców z ofensywy, która, chociaż przygotowawcza, była również przede wszystkim niezależna i strategiczna, do takiej, w której ich rola sprowadzała się do bycia elementem w tym, co w prymitywnym żargonie tych czasów określano jako wojna "sił połączonych"6. Od tego momentu rozróżnienie pomiędzy bombardowaniem "niezależnym" i "pomocniczym" oraz "strategicznym" i "taktycznym" stało się coraz trudniejsze. Wojny w przestrzeni powietrznej, na lądzie i na morzu stały się powiązane do stopnia, który we wcześniejszych etapach był taki jedynie w teorii i, w trakcie, skuteczność każdego z rodzajów sił zbrojnych osiągnęła niepomierną lecz niewątpliwą moc.

Nie należy jednak zakładać, że to przejście osiągnięto z łatwością czy, co więcej, że zostało kiedykolwiek całkowicie ukończone. Uniemożliwiło to połączenie oddziałujących ciągle tradycji i operacyjnych sztywności, a rozwiązania osiągnięte wiosną 1944 roku nie były ani idealne, ani ostateczne. W rzeczywistości, wynikły one z żywiołowych, i przynajmniej częściowo nierozstrzygniętych, debat pomiędzy naczelnymi protagonistami dotyczących najskuteczniejszych metod, dzięki którym ciężkie bombowce mogły udzielić wsparcia alianckim armiom, gdy te znajdą się na kontynencie, oraz, co okazało się ważniejsze i bardziej kontrowersyjne, jak powinny być one wykorzystane podczas kilku miesięcy poprzedzających inwazję. Ta debata, jak zostało już powiedziane, wynikła z taktycznych wymagań stawianych siłom powietrznym na czas operacji Overlord.

Sformułowanie tych wymagań miało dość osobliwą historię, do której musimy się teraz odnieść. Na konferencji w Casablance w styczniu 1943 roku generał porucznik Morgan został wyznaczony szefem sztabu naczelnego dowódcy Alianckich Sił Zbrojnych i obciążony dość niewdzięcznym zadaniem zaplanowania największego desantu morskiego w historii wojen bez wiedzy, kto będzie naczelnym dowódcą7. Już w kwietniu 1943 roku generał Morgan dotarł do etapu, w którym jego plany praktycznie nie mogły się pomyślnie rozwijać bez współpracy z odpowiedzialnym oficerem lotnictwa. Ponieważ zdaniem sir Charlesa Portala najważniejszym aspektem wkładu sił powietrznych do operacji Overlord miało być zdobycie przewagi powietrznej nad przyczółkami ustanowionymi na plażach, zadecydowano, przy aprobacie Amerykanów, że ten oficer powinien być dowódcą myśliwców i stopniowo rolę tę zaczął przejmować AM sir Trafford Leigh-Mallory, który podczas Bitwy o Anglię wyróżnił się jako dowódca grupy a obecnie był głównodowodzącym Fighter Command. Ta decyzja oczekiwała jednak na jakiekolwiek oficjalne zatwierdzenie aż do sierpnia 1943 roku. Na konferencji w Québecu w tym właśnie miesiącu sir Trafford Leigh-Mallory został mianowany głównodowodzącym Alianckich Ekspedycyjnych Sił Powietrznych, które miały udzielać niezbędnego lotniczego wsparcia taktycznego podczas operacji Overlord8.

To nie był jednak koniec problemów generała Morgana i był to zaledwie początek tych zalewających sir Trafforda Leigh-Mallory'ego. Alianckie Ekspedycyjne Siły Powietrzne, jak wynikało z ich nazwy, miały powstać z jednostek brytyjskich oraz amerykańskich. Amerykańskim wkładem miała być 9. Armia Powietrzna składająca się z bombowców lekkich czy też taktycznych oraz myśliwców. Brytyjskim wkładem miało być 2nd TAF (Second Tactical Air Force - 2. Lotnictwo Współpracy), obejmujące 2. Grupę, którą niedawno detaszowano z Bomber Command, oraz Fighter Command, lub przynajmniej część z niego. Można było oczekiwać, że zorganizowanie takich sił i dostarczenie dyrektywy dla sir Trafforda Leigh-Mallory'ego będzie stosunkowo łatwe. W rzeczywistości okazało się to być jednym z najbardziej skomplikowanych i zagmatwanych problemów dowodzenia w tej wojnie.

Skalę problemu uwidacznia fakt, że dopiero w listopadzie 1943 roku osiągnięto między Londynem a Waszyngtonem porozumienie co do znaczenia terminu "kontrola administracyjna" w odniesieniu do stanowiska sir Trafforda Leigh-Mallory'ego względem amerykańskiej 9. Armii Powietrznej, a tymczasem do momentu osiągnięcia zgody w tym punkcie powstały nowe i bardziej kłopotliwe kwestie9. W połowie listopada 1943 roku powstały jednak Alianckie Ekspedycyjne Siły Powietrzne, chociaż transfer 9. Armii Powietrznej do nich nastąpił dopiero w miesiąc później10. Położenie Fighter Command, którego chwalebną nazwę w wyniku jednej z mniej pomysłowych decyzji tej wojny zamieniono na Air Defence of Great Britain, pozostawało jednak nieco niejasne. Wydawało się, że jeśli chodzi o Alianckie Ekspedycyjne Siły Powietrzne sir Trafford Leigh-Mallory był odpowiedzialny przed naczelnym dowódcą, który miał być dopiero wyznaczony, jednakże w przypadku Air Defence of Great Britain, był on odpowiedzialny przed brytyjskimi szefami sztabów. Nie podjęto decyzji odnośnie do tego, jak operacje nowych Alianckich Ekspedycyjnych Sił Powietrznych i Strategicznych Sił Powietrznych mogą być koordynowane, a w swojej dyrektywie do sir Trafforda Leigh-Mallory'ego z dnia 16 listopada 1943 roku generał Morgan ogłosił, że "dyrektywy dotyczące kontroli nad Strategicznymi Siłami Powietrznymi powstaną w późniejszym czasie"11.

Tym samym w momencie wyznaczenia generała Eisenhowera na naczelnego dowódcę, pozycja sir Trafforda Leigh-Mallory'ego nadal była nieco nietypowa. Kontrola, którą sprawował nad Alianckimi Ekspedycyjnymi Siłami Powietrznymi jako ich głównodowodzący była mu przyznawana wolno, a nawet z niechęcią. Nie posiadał on żadnej kontroli i, jak miały pokazać obecnie wydarzenia, niewielki wpływ na Strategiczne Siły Powietrzne. A przecież było bardziej niż oczywiste, że plan powietrznego wsparcia operacji Overlord, za który był on odpowiedzialny, nie mógł być przeprowadzony bez udziału Bomber Command i Strategicznych Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych. Każdy wiedział, że wykorzystanie przewagi powietrznej może się okazać decydującym czynnikiem w operacji Overlord, jednak perspektywa skoordynowania jej rozmaitych elementów w strategicznej koncentracji nie wydawała się być obiecująca. Sir Trafford Leigh-Mallory z pewnością nie znajdował się jeszcze na pozycji umożliwiającej mu rozwiązanie konfliktu dzielącego plan Pointblank i operację Overlord. Ani generał Spaatz, ani sir Arthur Harris nie przykładali zbytniej uwagi do jego sugestii. Skoro wkład sił powietrznych do operacji Overlord postrzegany był jako coś o wiele bardziej kompleksowego niż tylko akcja myśliwców nad przyczółkami, wybór dowódcy myśliwców do kierowania nim zaczął wydawać się nieco nieodpowiedni.

Sir Trafford Leigh-Mallory ciągle chciał stać się kimś, kogo Churchill opisał jako "prawdziwy głównodowodzący lotnictwa", jednak to, jak powiedział premier, "nie było w ogóle tym czym się wydawało". 6 stycznia 1944 roku Churchill zasugerował, że prawdziwym głównodowodzącym lotnictwa powinien być ACM sir Arthur Tedder, który dopiero co został wyznaczony na zastępcę naczelnego dowódcy Alianckich Sił Ekspedycyjnych. Premier wierzył, że jako taki, nie powinien być on "oficerem bez teki". Powinien być "absolutnym mistrzem w prowadzeniu operacji powietrznych". Generał Spaatz mógł odbierać jego rozkazy od generała Eisenhowera, nie byłoby trudności "w ułożeniu stosunków pomiędzy Tedderem i Harrisem", a pozycja sir Trafforda Leigh-Mallory'ego mogła by być w końcu ustalona12.

Te propozycje, które bez wątpienia były mocno inspirowane przez generała Eisenhowera, wyglądały na odpowiadające amerykańskiemu celowi uzyskania jednolitego Naczelnego Dowództwa. Wskazywały, że w przygotowaniu i przy prowadzeniu operacji Overlord, naczelny dowódca będzie mógł w jednakowym stopniu wezwać sir Trafforda Leigh-Mallory'ego, sir Arthura Harrisa i generała Spaatza do przeprowadzenia takich operacji powietrznych, tak taktycznych, jak i strategicznych, jakie mógł uważać za konieczne. W efekcie ich przyjęcie wyniosłoby sir Arthura Teddera na pozycję i funkcję naczelnego dowódcy sił powietrznych. Konflikt pomiędzy planem Pointblank i Overlord mógł być rozwiązany przez decyzję sir Arthura Teddera. Do strategicznych sił powietrznych mogłyby być wysłane rozkazy a nie przedstawiciele; jednakże Churchill najwyraźniej nie przeanalizował tych wszystkich możliwych konsekwencji.

Jego propozycje były w rzeczy samej odbierane z dużym niepokojem tak przez sir Archibalda Sinclaira, jak i szefów sztabów. Sekretarz stanu ds. lotnictwa nie widział potrzeby tworzenia naczelnego dowódcy sił powietrznych. Powiedział premierowi, że integracja wkładu taktycznych i strategicznych sił powietrznych do operacji Overlord może być przeprowadzona przez sir Trafforda Leigh-Mallory'ego. Sugerował, że powinno się przeciwstawić amerykańskiemu dążeniu do umieszczenia generała Spaatza i sir Arthura Harrisa pod dowództwem generała Eisehowera. Dodał, że "Tedder nawet nie posiada doświadczenia w prowadzeniu ofensywy bombowej"13.

Szefowie sztabów wykazywali jeszcze większy opór. "Od pewnego czasu zdajemy sobie sprawę" - powiedzieli premierowi - "z pragnienia pewnych amerykańskich kręgów by odstąpić od porozumienia osiągniętego na konferencji QUADRANT i następnie potwierdzonego w naszym imieniu przez C.A.S. z generałami Arnoldem i Eakerem dotyczącego przygotowań lotniczych do operacji OVERLORD". Pozycja generała Eisenhowera na śródziemnomorskim teatrze działań była - jak powiedzieli - całkowicie odmienna od tej, którą powinien zajmować obecnie w zachodniej Europie. Na pierwszym z wymienionych teatrów pod jego komendą znajdowały się wszystkie siły, jednak w Wielkiej Brytanii istniały formacje takie jak Bomber Command, Air Defence of Great Britain, Coastal Command, Home Forces i Home Fleet, które miały specjalne funkcje. Mogły wesprzeć operację Overlord, ale "prawdopodobnie nie mogły być oddane pod wyłączne dowództwo" generała Eisenhowera. Na śródziemnomorskim teatrze działań - kontynuowali szefowie sztabów - wszystkie siły powietrzne przeszły pod dowództwo sir Arthura Teddera. Twierdzili, że w Wielkiej Brytanii to stanowisko należało do szefa Sztabu Lotnictwa i, jak wskazywali, funkcja rzeczywistego głównodowodzącego sił powietrznych może być wypełniana wspólnie przez sir Charlesa Portala i sir Trafforda Leigh-Mallory'ego. Nie spróbowali jednak zdefiniować tego połączenia. Szefowie sztabów zgodzili się, że sir Arthur Tedder nie powinien być "oficerem bez teki", jednak przyjęcie ich sugestii oczywiście uczyniłoby go właśnie takim14.

W ten sposób brytyjscy szefowie sztabów starali się zachować w strukturze dowodzenia przynajmniej część z niezależności Bomber Command, Home Fleet oraz pozostałych elementów metropolitalnych sił zbrojnych i powietrznych. Jeśli chodziło o Home Fleet i Coastal Command, ich zamiary mogły wynikać ze stałej i oczywistej potrzeby kontynuowania walki w Bitwie o Atlantyk. Co się zaś tyczyło Fighter Command, czy też jak je obecnie nazywano - Air Defence of Great Britain, i, do pewnego stopnia, Bomber Command, to w oczywisty sposób znajdowały się one pod wpływem zagrożenia Wielkiej Brytanii przedstawianego przez rozwój niemieckich broni odwetowych V. Brytyjskie preferencje dające pierwszeństwo oddzielnym i niezależnym dowództwom od początku były kością niezgody pomiędzy dwoma wielkimi aliantami, jednakże, a przynajmniej jeśli chodziło dowodzenie siłami powietrznymi, te pomysły były źle dopasowane do rozpatrywanych obecnie ogromnych operacji i ledwo uchowały się wobec wzrastających trudności.

Pod koniec lutego 1944 roku nie było już żadnych wątpliwości, że generał Eisenhower "sprzeciwia się wszystkiemu nie przedstawiającemu całkowitej operacyjnej kontroli nad całością Bomber Command oraz U.S.S.A.F.E.", jednakże chociaż premier przyznał, że operacja Overlord musi być "najważniejszą ze wszystkich trosk", obecnie przyjął pogląd, że "nie może być mowy o przekazaniu brytyjskich bombowców, myśliwców czy Coastal Command jako całości naczelnemu dowódcy i jego zastępcy"15. Kilka dni później generał Eisenhower i sir Charles Portal doszli do porozumienia na temat tego co powinno być zrobione. Plan strategicznych działań lotniczych w ramach przygotowania do operacji Overlord miał być stworzony przez sir Arthura Teddera po konsultacjach z sir Arthurem Harrisem i generałem Spaatzem. Koordynacja wynikłych operacji bombowych miała być prowadzona przez sir Arthura Teddera. Plan taktycznych działań lotnictwa w ramach operacji Overlord, obejmujący udział ciężkich bombowców, miał być sporządzony przez sir Trafforda Leigh-Mallory'ego pod nadzorem sir Arthura Teddera. Po uprzednim zaakceptowaniu tych planów przez sir Charlesa Portala i generała Eisenhowera, połączeni szefowie sztabów mieli być poproszeni o wyznaczenie generałowi Eisenhowerowi takiego sposobu wykorzystania strategicznych sił powietrznych jaki może być konieczny w świetle tych planów16.

Chociaż plan Pointblank miał być kontynuowany równolegle, to porozumienie czyniło całkiem jasnym, że nie będzie on kontynuowany jako konkurencyjny względem operacji Overlord. Wymagania stawiane lotnictwu podczas inwazji miały być pierwszym wezwaniem do wspólnej operacji bombowców tak strategicznych, jak i taktycznych, a arbitrem tego, jakie były to wymagania, miał być zastępca naczelnego dowódcy, sir Arthur Tedder. Tym samym, na mocy tego porozumienia, miał istnieć rzeczywisty głównodowodzący lotnictwa a sir Arthur Tedder, zamiast bycia "oficerem bez teki", miał być naczelnym dowódcą sił powietrznych w typie, jaki był proponowany w wiadomości Churchilla z 6 stycznia. Za tą propozycją kryły się wola i autorytet naczelnego dowódcy, generała Eisenhowera.

Pozostałe trudności miały techniczny a nawet nadmiernie szczegółowy charakter. Premier uznał porozumienia za "bardzo zadowalające" i nie okazało się trudnym zdobycie zgody generała Eisenhowera na zasadę, że wykorzystanie przez niego ciężkich bombowców musi pozostać podległe interwencji połączonych szefów sztabów, jeśli wielka strategia wojny uczyni to pożądanym oraz brytyjskich szefów sztabów, o ile wymagać będzie tego bezpieczeństwo Zjednoczonego Królestwa17.

Dlatego też 13 marca 1944 roku brytyjscy szefowie sztabów zatelegrafowali do Waszyngtonu sugerując, że połączeni szefowie sztabów powinni zgodzić się na powierzenie "nadzoru" nad Strategicznymi Siłami Powietrznymi Stanów Zjednoczonych w Europie i Bomber Command generałowi Eisenhowerowi jak tylko plany sir Arthura Teddera zostaną ukończone i zaaprobowane18. Amerykańskim szefom sztabów nie podobało się jednak określenie "nadzór" i chcieli zamienić je na "dowództwo"19. Wątpliwości, jakie odczuwali Amerykanie względem słowa "nadzór" były całkowicie usprawiedliwione, ponieważ przy wyjaśnianiu swoich obiekcji wobec słowa "dowództwo", brytyjscy szefowie sztabów powiedzieli, że jest ono nieodpowiednie, gdyż ciężkie bombowce właściwie nie zaangażowane w działania w ramach operacji Overlord będą nadal operować pod kierownictwem szefa Sztabu Lotnictwa, sir Charlesa Portala20. W ten sposób, nawet na tym późnym etapie rozmów, Brytyjczycy nadal dążyli do podzielenia naczelnego dowództwa, i trudno się dziwić, że o generale Marshallu mówiono, że "gotuje się ze złości słysząc o tej sprawie"21. Jednakże 22 marca osiągnięto kompromis. Brytyjczycy zrezygnowali ze swojej próby podzielenia dowództwa a Amerykanie zgodzili się, że słowo "dowodzenie" powinno być użyte do określenia zwierzchnictwa generała Eisenhowera nad strategicznymi siłami powietrznymi22. To nowe postanowienie weszło w życie w dniu 14 kwietnia 1944 roku23.

Było to historyczne wydarzenie, dzięki któremu w końcu utworzono naczelne dowództwo sił powietrznych. Chociaż planowane było tylko jako tymczasowy zabieg, jego wpływ na strategiczny atak powietrzny był długotrwały. Skończyła się "niezależna" ofensywa. Bliski rozpoczęcia był tak zwany atak "połączonych sił".

Stanowisko z mocą kierowania strategicznymi i taktycznymi siłami powietrznymi, które zostało w ten sposób przyznane sir Arthurowi Tedderowi było jednak niczym więcej jak zewnętrznym i formalnym wyrażeniem stanu, który, nieformalnie, trwał od wcześniejszych sześciu tygodni. Kiedy sir Arthur Tedder powrócił do Anglii z basenu Morza Śródziemnego by objąć swoje stanowisko zastępcy naczelnego dowódcy Alianckich Sił Ekspedycyjnych, przeraził się, co nie jest zaskoczeniem, brakiem postępów w planie lotniczego wsparcia operacji Overlord. Sir Trafford Leigh-Mallory stworzył ambitny plan zakłócenia niemieckiej komunikacji kolejowej we Francji, który mógł być przeprowadzony jedynie we współpracy ze strategicznymi siłami powietrznymi. Nieformalny komitet przewodzony przez sir Trafforda Leigh-Mallory'ego i obejmujący przedstawicieli generała Spaatza i sir Arthura Harrisa, nie poczynił jednak żadnego progresu w kierunku jego przyjęcia, usprawnienia, czy też odrzucenia.

Sir Charles Portal uważał, że rozwiązaniem może być "sformalizowanie" komitetu, jednak sir Arthur Tedder, ze swoim doświadczeniem dowodzenia na śródziemnomorskim teatrze działań oraz długą nieobecnością z dala od Whitehall, nie skłaniał się do tej metody strategicznego planowania. "Stopniowo tracę mój optymizm względem sposobu realizacji tego [przedsięwzięcia]", powiedział sir Charlesowi Portalowi 22 lutego 1944 roku. Generał Spaatz odmówił przyjmowania rozkazów od sir Trafforda Leigh-Mallory'ego a przedstawiciele sir Arthura Harrisa skupiali się jedynie na "szeregu korekt" do statystyk bombowych w celu wykazania, że Bomber Command nie może podjąć się niczego innego niż "wzniecenia masowej pożogi w bardzo dużych celach". Sir Arthur Tedder zasugerował, że jedynym rozwiązaniem jest stworzenie zunifikowanego dowództwa sił powietrznych24.

Ten argument mógł, w tamtym czasie, nie przemawiać do sir Charlesa Portala, jednak spotkał się z całkowitą aprobatą generała Eisenhowera, który 29 lutego powiedział sir Arthurowi Tedderowi by przystąpił do pracy nad planowaniem działań powietrznych, które stawało się obecnie tak pilnie potrzebne. Generał Eisenhower zapewnił go, że, w razie potrzeby, udzieli swojego autorytetu do uzyskania koniecznych pełnomocnictw25. Mniej więcej w tym samym czasie przekazał sir Arthurowi Tedderowi szkic dyrektywy zlecającej mu sporządzenie tych planów, do pomocy przy których mógł wezwać generała Spaatza, sir Trafford Leigh-Mallory'ego i sir Arthura Harrisa, gdyby zaszła taka konieczność26. A zatem sir Arthur Tedder, który poprzednio nawet nie przewodniczył komitetowi planowania, stał się w efekcie naczelnym dowódcą sił powietrznych. Obecnie mógł konsultować się z generałem Spaatzem i sir Arthurem Harrisem nie tylko na podstawie równości, lecz również zwierzchnictwa. W pełni wspierany przez autorytet generała Eisenhowera, sir Arthur Tedder miał przed sobą, jeśli chodzi o dowodzenie siłami powietrznymi, stałe perspektywy, nie jako spadkobierca domniemany, lecz prawowity. Rozwiązanie konfliktu między planem Pointblank i operacją Overlord rysowało się już na horyzoncie.

To nie była jednak łatwa propozycja wobec utrzymujących się różnic poglądów przedstawianych przez trzech dowódców, których wysiłki miały być kierowane przez sir Arthura Teddera, i zanim nowy system wyższego dowództwa mógł wejść w życie musiały być one załagodzone przez jakąś formę kompromisu, który rzecz jasna nie miał być ani łatwy do osiągnięcia, ani do wprowadzenia. Wynikła debata była w rzeczywistości rozprawą na temat konfliktu pomiędzy planem Pointblank i operacją Overlord, a sir Arthur Tedder odgrywał w niej bardziej rolę protagonisty niż arbitra. Mimo wszystko było jasne, że to jego ocena sytuacji będzie decydująca w wypracowaniu rozwiązania.

Oczywiście w sporze tym brało udział głównie trzech dowódców - sir Trafford Leigh-Mallory, generał Spaatz oraz sir Arthur Harris, i przed przystąpieniem do rozpatrzenia propozycji przedstawionych przez sir Arthura Teddera konieczne jest przeanalizowanie punktu widzenia każdego z tych trzech oficerów. Plan przedłożony 3 marca 1944 roku przez sir Trafforda Leigh-Mallory'ego był, jak można było oczekiwać po długo istniejącym powiązaniu pomiędzy Alianckimi Ekspedycyjnymi Siłami Powietrznymi i generałem Morganem, najbliżej związany z bezpośrednimi wymaganiami militarnymi operacji Overlord. Dla strategicznych i taktycznych sił powietrznych przewidywał dwa główne cele: zdobycie przewagi powietrznej i zakłócenie niemieckiego systemu transportowego we Francji oraz zachodnich Niemczech. Te cele miały być osiągnięte w dwóch etapach, pierwszy, przed inwazją, był strategiczny, a drugi, po rozpoczęciu desantu morskiego, taktyczny. Strategiczny aspekt walki o panowanie w powietrzu miał polegać na kontynuowaniu ataku na Luftwaffe poprzez bombardowanie jej źródeł produkcji i zaplecza, co od dawna było częścią planu Pointblank. Jej taktyczny aspekt miał obejmować neutralizację lotnisk i samolotów na obszarach z których alianckie armie mogły być zagrożone działaniami ze strony niemieckich sił powietrznych. Strategiczna faza planu działań przeciwko systemowi transportowemu miała być zrealizowana przez ciężkie ataki bombowe na punkty centralne, a zwłaszcza na kolejowe stacje rozrządowe i zakłady remontowe taboru. Podczas fazy taktycznej miano podjąć się prób przecięcia konkretnych linii zaopatrzeniowych wiodących w rejon Normandii. Żywiono nadzieje, że w ten sposób pozbawi się niemiecką armię wsparcia z powietrza, uczyni się ją wrażliwą na aliancki atak powietrzny i unieruchomi na "kolejowej pustyni" w kluczowym momencie, gdy alianckie armie będą wychodzić na brzeg27.

Ten plan miał wiele zalet. Przewidywał koncentrację alianckiej potęgi lotniczej, ponieważ obejmował działalność sił brytyjskich i amerykańskich, ciężkich i lekkich bombowców oraz bombowców i myśliwców. Wspólny cel jaki miał być osiągnięty przez wykorzystanie całości tych sił do dwóch wzajemnie uzupełniających się aspektów planu, był również bezpośrednio i bardzo blisko powiązany z wymaganiami samej operacji Overlord. W rzeczy samej można było i rzeczywiście argumentowano, że nie może ona być przeprowadzona z powodzeniem dopóki nie zostanie zrealizowany ten plan działań powietrznych. W ten sposób był on rzeczywiście częścią operacji Overlord a nie tylko zwykłym pomocniczym dodatkiem do niej. Chociaż plan Leigh-Mallory'ego niekoniecznie wykluczał ani też całkowicie nie negował kontynuowanego ataku ciężkich bombowców na niemieckie cele strategiczne, nie przyjął żadnej z zasad "niezależnej" ofensywy i w rzeczywistości był całkowicie dostosowany do strategii wojny "sił połączonych", w której operacje każdego z rodzajów sił zbrojnych muszą być blisko powiązane z tymi prowadzonymi przez pozostałe formacje.

Ten fakt nie mógł się jednak spodobać ani generałowi Spaatzowi, ani sir Arthurowi Harrisowi, gdyż obydwaj byli naturalnie bardziej niż sir Trafford Leigh-Mallory pod wrażeniem "niezależnego" potencjału swoich formacji ciężkich bombowców, a zwłaszcza możliwościami odbudowy Niemiec, na które mogło pozwolić wstrzymanie, czy nawet zmniejszenie tempa strategicznej ofensywy powietrznej. Różnica zdań dzielona wspólnie przez sir Arthura Harrisa i generała Spaatza względem planu sir Trafforda Leigh-Mallory'ego nie miała jednak wspólnej płaszczyzny. Rekomendacje generała Spaatza były logiczną konsekwencją idei, które inspirowały amerykańską interpretację dyrektywy z Casablanki i które od tamtego czasu zyskiwały coraz większe wsparcie brytyjskiego Sztabu Lotnictwa. Skupiały się na rozwijaniu selektywnego ataku przeciwko kluczowym punktom w niemieckiej gospodarce wojennej. Dla sir Arthura Harrisa był to oczywiście dalszy postęp kampanii "handlarzy panaceami".

Generał Spaatz nie był oczywiście nieświadomy bliskości i przemożnego znaczenia operacji Overlord, jednak usiłował raczej dopasować przebieg jego "niezależnej" ofensywy z korzyścią dla nadchodzącej kampanii wojskowej, niż całkowicie poświęcać tę pierwszą na rzecz drugiej. W poglądach generała Spaatza można było zaobserwować trzy fundamentalne zasady. Po pierwsze, przyjęta polityka musi doprowadzić do uzyskania przewagi powietrznej do czasu alianckiej inwazji i do jej podtrzymywania w okresie późniejszym. Po drugie, ta polityka musi cały czas dawać ciężkim bombowcom możliwość doprowadzania do pełnego załamania i kapitulacji Niemiec, i po trzecie, na wypadek gdyby to się nie urzeczywistniło, polityka musi być tak zaplanowana aby udzielała wyraźnego wsparcia alianckiej kampanii na lądzie28.

Przy drugiej zasadzie generał Spaatz był najbliżej poglądów sir Arthura Harrisa i w najwyraźniejszej rozbieżności z sir Traffordem Leigh-Mallorym. Przedstawiała ona stopień do którego generał Spaatz ciągle popierał stare zaufanie w "niezależny" potencjał strategicznej ofensywy powietrznej. Był przygotowany, nie do poświęcenia tej wiary, lecz jedynie do dostosowania jej do stopnia ukazanego w jego trzeciej zasadzie. Dlatego też polityka bombardowań popierana przez generała Spaatza była zupełnie odmienna od tej postulowanej przez doradztwo sir Trafforda Leigh-Mallory'ego. Generał Spaatz zaczął żywić przekonanie, że istnieje system celów, którego zaatakowanie wypełniłoby wszystkie trzy przedstawione przez niego podstawowe wymogi. Był to niemiecki przemysł paliwowy, a szczególnie produkcja benzyny.

Dla generała Spaatza uzyskanie przewagi powietrznej było nie tylko kwestią ataku na fabryki samolotów i lotniska. Była to również kwestia walki w przestrzeni powietrznej. Był on zainteresowany nie tylko zniszczeniem Luftwaffe znajdującej się w procesie produkcji i w swoich bazach. Dążył również do pokonania jej w przestrzeni powietrznej i wraz ze zwiększającą się liczbą myśliwców P-51 Mustang, którymi obecnie dysponował, to drugie zadanie było takim, które mógł wreszcie rozpatrywać z pewnym optymizmem. Dlatego generał Spaatz stale dążył do wytworzenia warunków dla walki powietrznej. Z tego powodu wierzył, że każdy główny system celów, który padnie celem ataku, musi być tym, którego Niemcy będą czuć się zobowiązani bronić wszelkimi dostępnymi środkami. Przemysł paliwowy wydawał się mu być takim systemem celów. Oczywiście generał Spaatz wiedział, że skuteczny atak na przemysł paliwowy będzie sam w sobie czynnikiem w pokonaniu Luftwaffe. Z punktu widzenia zdobycia i utrzymania przewagi powietrznej, paliwo było w istocie celem, z którym nie mógł się równać żaden inny.

Zniszczenie celów paliwowych mogło jednak przynieść znacznie więcej niż uziemienie Luftwaffe. Mogło doprowadzić stopniowo do całkowitego upadku Niemiec. Dlatego też był to system celów, który oferował ciężkim bombowcom perspektywę uzyskania całkowitego zwycięstwa. W międzyczasie jednak generał Spaatz doszedł do wniosku, że obniżenie wielkości dostaw paliw miałoby najpierw hamujący, a następnie paraliżujący wpływ na niemieckie siły zbrojne. W ten sposób polityka, którą popierał była również obliczona na dopasowanie się do jego trzeciej zasady, oraz na nadanie alianckim siłom zbrojnym znaczącej przewagi.

Rady generała Spaatza pod wieloma względami opierały się na przekonujących argumentach, i jak wkrótce zobaczymy, jego tezy nie mogły być całkowicie zignorowane. We właściwym czasie przekonamy się również, że opierały się one na rozsądnej i realistycznej ocenie sytuacji; jednakże z punktu widzenia Naczelnego Dowództwa Alianckich Sił Ekspedycyjnych plan Spaatza wydawał się mieć poważne wady.

Jeszcze mniej mile widziane były jednak poglądy sir Arthura Harrisa, który również domagał się niezależnej roli ciężkich bombowców. Sir Arthur Harris ciągle wierzył, że Bomber Command powinno kontynuować swój ogólny atak powierzchniowy na główne niemieckie miasta i, pomimo bliskości operacji Overlord, nie widział powodu by odbiegać od polityki bombardowań, która wynikała z jego interpretacji dyrektywy z Casablanki. Co do samej operacji Overlord, był w połowie stycznia 1944 roku przygotowany do przyznania tylko tego, że "przypuszczalnie musi być obecnie uważana za nieuniknione zobowiązanie". To jednak było zobowiązanie, które, jak mocno wierzył, powinno być wypełnione z minimalnym zakłócaniem przebiegu ofensywy bombardowania powierzchniowego Bomber Command.

Dwa główne argumenty poprzez które sir Arthur Harris dążył do umocnienia swojej sprawy mówiły, po pierwsze, że z powodu ograniczeń operacyjnych Bomber Command ciągle było taktycznie niezdolne do przeprowadzania czegokolwiek innego niż ciągłej nocnej ofensywy bombardowania powierzchniowego, i po drugie, że odejście od tej polityki w tym czasie przyniosłoby zniweczenie wszystkich osiągnięć jego formacji z lat 1942 i 1943 oraz dałoby Niemcom czas na zaczerpnięcie oddechu i odbudowę gospodarki i przemysłu. To samo w sobie, jak uważał, obniżyłoby szanse na sukces operacji Overlord29.

Ten drugi punkt, który był argumentem o charakterze strategicznym, był wysoce kontrowersyjny i widzieliśmy już do jakiego stopnia urastały wątpliwości co do efektywności ogólnego bombardowania powierzchniowego. Nie zostały one zmniejszone przez przebieg Bitwy o Berlin. Zaufanie w strategiczne argumenty sir Arthura Harrisa nie było zwiększane przez nieco przesadne twierdzenia i zapowiedzi, do których wypełnienia zobowiązał się w trakcie 1943 roku. Pierwszy punkt, który opierał się na ocenie operacyjnej, był jednak trudniejszy do podważenia, ponieważ głównodowodzący był, przynajmniej w teorii, najwyższym sędzią w kwestii tego co Bomber Command może i nie może zrobić.

W swoich analizach z 13 stycznia 1944 roku sir Arthur Harris argumentował, że Bomber Command jest formacją, która wyspecjalizowała się w niszczeniu "centrów przemysłowych". Następnie przeszedł do wykazywania, że jego zdaniem niemożliwe jest przystosowanie tej broni do jakiejkolwiek innej roli. Dzienne operacje - jak powiedział - "absolutnie nie wchodzą w rachubę i nie mogą być podjęte w żadnych okolicznościach". Było tak ponieważ Lancasterom i Halifaxom brakowało koniecznego pułapu, opancerzenia oraz uzbrojenia, i ponieważ załogom brakowało specjalistycznego wyszkolenia, zwłaszcza w taktyce latania w formacji. A zatem, argumentował sir Arthur Harris, operacje muszą być nadal kontynuowane co noc; starał się wykazać, że rezultaty bombardowania będą stosunkowo niedokładne i odpowiednie jedynie do ataku powierzchniowego na duże cele. Uważał Oboe Mk I za urządzenie niepewne. Aparatura wersji Mk II, znana jako Album Leaf, była lepsza i oceniał, że przy jej wykorzystaniu bomby znakujące mogły być zrzucane w obrębie 300 lub 400 jardów od punktu celowania. To jednak, jak uważał, nie poskutkowałoby uzyskaniem koncentracji głównego bombardowania mniejszym niż 1000 jardów, i nawet to zależałoby od dobrej pogody i "umiarkowanej obrony". Co więcej, Oboe był podatny na zagłuszanie przez nieprzyjaciela i w każdym momencie mógł być całkowicie wyłączony z działania. Album Leaf był również ciągle dostępny w niewielkich ilościach. H2S, jak podkreślał sir Arthur Harris, nie był precyzyjnym urządzeniem do bombardowania. Jego funkcjonowanie zależało od charakterystyki celu i było najmniej efektywne przeciwko małym, precyzyjnym celom. G-H było jeszcze dokładniejsze niż Album Leaf Oboe, jednak zdaniem sir Arthura Harrisa urządzeń tych było za mało aby uczynić bombardowanie precyzyjne opłacalnym.

Jeśli te argumenty były słuszne, wówczas wyraźnie program bombardowania, który sir Trafford Leigh-Mallory przewidywał dla Bomber Command był całkowicie niewykonalny. Niemożliwe byłoby nie tyko trafienie stosunkowo małych celów, które wybrał, lecz również nieodpowiednie byłoby próbowanie tego, ponieważ większość z nich leżała we Francji i na pozostałych sojuszniczych terytoriach. W tych częściach Europy nierozsądnym byłoby rozrzucanie bomb nad rozległymi obszarami, tak jak się to czyniło w Niemczech. Zniszczenie niewielkiego celu kosztem dużego miasta prawdopodobnie było uzasadnione w Niemczech, ale nie było takie we Francji, Holandii i Belgii.

Sir Arthur Harris miał jednak z zanadrzu kolejne argumenty przeciwko polityce, którą uważał za zagrażającą jego formacji, i te również opierały się operacyjnej ocenie możliwości. Plan zaatakowania dużej liczby małych celów w ciągu relatywnie krótkiego czasu sugerował, że Bomber Command będzie w stanie podzielić swe wysiłki i operować każdej nocy przeciwko znacznej liczbie różnych, oraz prawdopodobnie szeroko rozrzuconych, celów. Jednakże zdaniem sir Arthura Harrisa istniały poważne ograniczenia stopnia do którego to mogło być uczynione. Te nocne ataki, jak podkreślał, wszystkie musiałby być rozpoczynane przez znakowanie Pathfinder Force wykorzystujące technikę Oboe, a formacja ta mogła, jak powiedział, utrzymywać znakowane ataki w ten sposób nie dłużej niż 30 minut podczas każdej nocy, zaś pomiędzy znakowaniem dwóch różnych celów musiałaby, z przyczyn technicznych, nastąpić przerwa licząca przynajmniej 20 minut30. Taki był więc kolejny techniczny i taktyczny argument, który wydawał się popierać masowy atak na pojedyncze cele.

Co do bezpośredniego wsparcia armii znajdujących się w polu, sir Arthur Harris był jeszcze bardziej pesymistyczny. Powiedział, że Bomber Command jest niezdolne do operowania przeciwko "ulotnym celom". Było tak dlatego, że, jak dodał, "cel raz obrany nie może być na życzenie zmieniony". Czas wymagany do przygotowania formacji, zatankowania samolotów, podwieszenia bomb i przeprowadzenia odpraw załóg oznaczał, że od wyboru celu w kwaterach głównych do startu bombowców z ich baz upływało siedem godzin. Jeśli decyzja została podjęta w nocy, wymagany czas, zgodnie z opinią sir Arthura Harrisa, zwiększyłby się do dziewięciu lub dziesięciu godzin31.

1 Overlord w języku angielskim oznacza "suzeren" [przyp. tłum.].

2 W angielskiej nomenklaturze "flying columns" [przyp. tłum.].

3 Patrz np. memor. Trencharda do Churchilla, 19 maja 1941 r., Aneks 10 (I), przytaczane powyżej, t. I, s. 175-176. Notatka Harrisa do Churchilla, 17 czerwca 1942 r., przytaczana powyżej, t. I, s. 334-335, i Notatka Slessora do Portala, 11 grudnia 1942 r., przytaczana powyżej, t. I, s. 367.

4 Notatka Portala do Slessora, 13 grudnia 1942 r., przytaczana powyżej, t. I, s. 367.

5 Memor. Harrisa, 13 stycznia 1944 r.

6 W oryginale ""triphibious" war" - operacja, w której biorą udział wszystkie rodzaje sił zbrojnych [przyp. tłum.].

7 Wyznaczenie generała Eisenhowera na naczelnego dowódcę nastąpiło dopiero na konferencji w Kairze w grudniu 1943 r.

8 Teczka C.A.S.

9 Amerykańska opinia, reprezentowana przez generałów Arnolda, Deversa i Eakera mówiła, że "kontrola administracyjna", którą zgodnie z propozycją sir Charlesa Portala powinien sprawować AM Leigh-Mallory nad 9. Armią Powietrzną, obejmowała dekorowanie odznaczeniami i decyzje dotyczące awansów oraz żołdu.

10 Alianckie Ekspedycyjne Siły Powietrzne powstały 15 listopada 1943 r. 9. Armię Powietrzną przeniesiono do nich 15 grudnia 1943 r. Generał Eaker chciał, aby opóźnić te przenosiny aż do marca 1944 r.

11 Teczka zawierająca Notatki Portala na temat formowania Alianckich Ekspedycyjnych Sił Powietrznych, 17 listopada 1943 r. i 25 listopada 1943 r.

12 Churchill do Sinclaira i C.O.S. z konferencji Sextant, 6 stycznia 1944 r. Premier, który uczestniczył w konferencji w Kairze, był pytany o tę kwestię przez generała Eisenhowera i jego szefa sztabu generała Bedell-Smitha.

13 Sinclair do Churchilla, 7 stycznia 1944 r. Ta ostatnia sugestia tylko zagmatwała sprawę. Nikt nie sugerował, że generał Spaatz lub sir Arthur Harris powinni być usunięci ze swoich stanowisk. Problemem nie było znalezienie dowódców z doświadczeniem przewodzenia strategicznym bombardowaniom, lecz znalezienie sposobu, przez który wysiłek ciężkich bombowców mógł wyjść naprzeciw potrzebom operacji Overlord. W każdym razie sir Trafford Leigh-Mallory posiadał mniejsze doświadczenie w prowadzeniu operacji bombowych niż sir Arthur Tedder. Nawiasem mówiąc generał Spaatz, dopóki nie objął dowództwa 8. Armii Powietrznej, przez cały czas był dowódcą myśliwców.

14 C.O.S. do Churchilla, 8 stycznia 1944 r. Zaniepokojenie szefów sztabów ukazane było przez ich prośbę do premiera mówiącą, że nie powinien się zobowiązywać do jakiegokolwiek porozumienia dopóki nie omówi go z nimi. Odpowiedź premiera wysłana z Kairu zawierała oświadczenie, że Leigh-Mallory nie równa się z Tedderem w "doświadczeniu czy zdolnościach". Churchill do C.O.S., 9 stycznia 1944 r.

15 Niedatowana notatka z nieformalnego spotkania pomiędzy Churchillem, Eisenhowerem, Bedell-Smithem, Portalem i Ismayem w dniu 29 lutego 1944 r. Notatka Churchill do Portala i Ismaya dla C.O.S., 29 lutego 1944 r. (przekazana 1 marca 1944 r. ).

16 Notatka Portala do Churchilla, 10 marca 1944 r. Sir Charles Portal już w 1942 r. przewidział, że niezbędne będzie porozumienie tego rodzaju. Memor. Portala, 21 lipca 1942 r.

17 Oczywiście generał Eisenhower był w każdym razie odpowiedzialny przed połączonymi szefami sztabów przez cały okres trwania operacji Overlord.

18 C.O.S. do Brytyjskiej Misji Wojskowej w Waszyngtonie, 13 marca 1944 r.

19 J.S.M. do C.O.S., 17 marca 1944 r.

20 C.O.S. do Brytyjskiej Misji Wojskowej w Waszyngtonie, 18 marca 1944 r.

21 Dill do Portala, 21 marca 1944 r.

22 Dill do C.O.S., 21 marca 1944 r. C.O.S. do Dilla, 22 marca 1944 r. Marshall do Eisenhowera, 25 marca 1944 r.

23 Listy Portala do Spaatza oraz Bottomleya do Harrisa, 13 kwietnia 1944 r. Oba listy miały identyczny przekaz.

24 Listy Portala do Teddera, 18 lutego 1944 r., i Teddera do Portala, 22 lutego 1944 r.

25 Memor. Eisenhowera dla Teddera, 29 lutego 1944 r.

26 Szkic dyrektywy Eisenhowera do Teddera, niedatowany. Możliwe, że został on wysłany wraz z memorandum wzmiankowanym w poprzednim przypisie. Starszym przedstawicielem Bomber Command przy Naczelnym Dowództwie Alianckich Sił Ekspedycyjnych był AVM Oxland, który poprzednio był starszym oficerem sztabowym sir Arthura Harrisa.

27 Plan dla A.E.A.F., 3 marca 1944 r.

28 Plan sfinalizowania połączonej ofensywy bombowej, 5 marca 1944 r. Ten plan został przedłożony generałowi Eisenhowerowi i sir Charlesowi Portalowi przez generała Spaatza. To tego zagadnienia odnosi się również memorandum generała Spaatza na temat wykorzystania sił powietrznych do wsparcia operacji Overlord, 24 marca 1944 r.

29 Notatka Harrisa, 13 stycznia 1944 r., i list Harrisa do Teddera, 2 marca 1944 r.

30 Sir Arthur Harris powiedział, że trzydziestominutowe znakowanie może być okazjonalnie przedłużane przez dwukrotnie wezwanie niektórych załóg P.F.F. tej samej nocy. Dwudziestominutowa przerwa miała umożliwić technikom przestawienie naziemnych stacji nadawczych.

31 Oczywiście dla różnych celów wymagane były oddzielne odprawy. Różne ilości paliwa były wymagane dla różnych celów a ładunki bombowe musiałby być dostosowane do ich wielkości. Dodatkowo różne rodzaje celów często wymagały odmiennych typów bomb.