Stres w życiu codziennym - Maria Treben

-
Proszę czekać

Hartowanie ciała

W celu zacho­wa­nia zdro­wia i dobrego samo­po­czu­cia trudno wska­zać coś waż­niej­szego niż kąpiele: w wodzie, słońcu i świe­żym powie­trzu. W ten spo­sób har­tu­jemy całe ciało i zmniej­szamy jego podat­ność na róż­nego rodzaju infek­cje oraz scho­rze­nia. Szcze­gólną rolę w har­to­wa­niu orga­ni­zmu odgrywa zimna woda, ponie­waż nie tylko zna­ko­mi­cie pobu­dza serce i układ krą­że­nia, lecz także wyraź­nie popra­wia ukrwie­nie skóry oraz tkanki pod­skór­nej.

Przy sto­so­wa­niu har­to­wa­nia się zimną wodą należy jed­nak prze­strze­gać kilku pod­sta­wo­wych zasad.

Przed zasto­so­wa­niem zabiegu całe ciało musi być cie­płe, zabiegi poranne naj­le­piej prze­pro­wa­dzać tuż po wyj­ściu z roz­grza­nej pościeli, zaś przed zabie­gami wie­czor­nymi całe ciało należy roz­grzać krót­kim, ale ener­gicz­nym spa­ce­rem. Tem­pe­ra­tura powie­trza w łazience lub innym pomiesz­cze­niu, w któ­rym wyko­ny­wać będziemy zabieg, powinna być umiar­ko­wana, zde­cy­do­wa­nie odczu­wana jako przy­jemna. Okna muszą być zamknięte, by nie dopu­ścić do powsta­nia prze­ciągu. Po prze­pro­wa­dze­niu zabiegu ciało musi mieć moż­li­wość szyb­kiego, ponow­nego roz­grza­nia się. Jeżeli tylko mamy taką moż­li­wość, na kil­ka­na­ście minut (do pół godziny) wra­camy do cie­płego łóżka.

Przy sto­so­wa­niu wszel­kich zabie­gów słu­żą­cych har­to­wa­niu całego ciała i wzmac­nia­niu układu odpor­no­ścio­wego, jak zresztą we wszyst­kim, należy zacho­wać umiar. W prze­ciw­nym razie orga­nizm zbyt mocno przy­zwy­czai się do okre­ślo­nych bodź­ców i prze­sta­nie reago­wać na nie we wła­ściwy spo­sób. Nie warto więc nie­ustan­nie korzy­stać z tych samych metod har­to­wa­nia, lecz raczej je zmie­niać i dosto­so­wy­wać na przy­kład do pory roku.

Zimne obmywania

Jeśli dzień będziemy roz­po­czy­nać i koń­czyć obmy­wa­niem całego ciała zimną wodą, już po krót­kim cza­sie wyraź­nie wzmoc­nimy odpor­ność i zmniej­szymy podat­ność na infek­cje gry­powe, prze­zię­bie­nia, a także na uciąż­liwe reago­wa­nie orga­ni­zmu na zmiany pogody.

Do wyko­na­nia zabiegu naj­le­piej użyć gąbki kąpie­lo­wej dobrze nasiąk­nię­tej zimną wodą. Obmy­wa­nie roz­po­czy­namy od pra­wej stopy, potem prze­cho­dzimy do obu nóg, zawsze pro­wa­dząc ruch od pra­wej strony ku lewej. Następ­nie obmy­wamy brzuch, ramiona i plecy, a szcze­gólną uwagę poświę­camy oko­licy serca, którą prze­cie­ramy dwu lub trzy­krot­nie koli­stym ruchem. Gdy po zakoń­cze­niu zabiegu wytrzemy ciało dość szorst­kim ręcz­ni­kiem fro­to­wym, szybko pojawi się przy­jemne uczu­cie cie­pła. Taki spo­sób postę­po­wa­nia pomaga utrzy­mać cie­płe i suche dło­nie oraz stopy, a zara­zem sprzyja zacho­wa­niu rów­no­wagi fizycz­nej i psy­chicz­nej.

Wyko­na­nie tego zabiegu wie­czo­rem, tuż przed snem, sprzyja zdro­wemu i głę­bo­kiemu wypo­czyn­kowi.

Szczotkowanie skóry

Zabieg naj­le­piej wyko­ny­wać raz dzien­nie, naj­le­piej rano. Suchą skórę nacie­ramy szczotką z natu­ral­nego wło­sia, pro­wa­dząc ruchy od pra­wej strony w kie­runku serca. Podob­nie jak przy obmy­wa­niu zimną wodą, zaczy­namy od stóp i stop­niowo prze­su­wamy się ku bar­kom. Do szczot­ko­wa­nia ple­ców przyda się szczotka z nieco dłuż­szą rączką. Plecy szczot­ku­jemy od krę­go­słupa na zewnątrz, ku bokom, nato­miast brzuch masu­jemy ruchami koli­stymi, zgod­nymi z ruchem wska­zó­wek zegara. Nie należy przy tym zbyt mocno doci­skać szczotki -?skóra powinna wyraź­nie się zaró­żo­wić, ale nie zaczer­wie­nić.

Po zabiegu bie­rzemy cie­pły prysz­nic, aby spłu­kać złusz­czone dro­binki mar­twego naskórka. Szczot­ko­wa­nie skóry przy­nosi korzy­ści nie tylko dla zdro­wia. Pobu­dza ukrwie­nie skóry i tkanki pod­skór­nej, a przez to pośred­nio odciąża także układ krą­że­nia oraz narządy wewnętrzne. Rów­no­cze­śnie wyraź­nie popra­wia wygląd skóry, która staje się gład­sza, bar­dziej miękka, a zara­zem jędrna i sprę­ży­sta.

Bieg po rosie

Jeśli mamy do dys­po­zy­cji wła­sny ogró­dek albo miesz­kamy w pobliżu tere­nów zie­lo­nych, warto wyko­rzy­stać majowe poranki do har­to­wa­nia orga­ni­zmu przez bie­ga­nie boso po rosie. Wła­śnie maj sprzyja temu naj­le­piej, bo słońce grzeje już dość mocno, ale nie zdą­żyło jesz­cze nad­mier­nie wysu­szyć trawy.

Taki bieg nie tylko pobu­dza krą­że­nie krwi, lecz także korzyst­nie oddzia­łuje na cały orga­nizm. Pod­czas biegu trzeba zacho­wać wypro­sto­waną postawę, nawet z lek­kim odchy­le­niem tuło­wia ku tyłowi, a także oddy­chać głę­boko i nie­zbyt szybko, tak by tlen docie­rał do naj­dal­szych par­tii płuc. Po dzie­się­ciu minu­tach wra­camy do domu, spłu­ku­jemy wil­gotne stopy let­nią wodą i bez wycie­ra­nia wkła­damy skar­petki.

Bie­ga­nie boso po rosie wyraź­nie pobu­dza krą­że­nie, dla­tego nie musimy oba­wiać się zim­nych ani wil­got­nych stóp. Taka krótka prze­bieżka o świ­cie, w pierw­szych pro­mie­niach majo­wego słońca i przy świer­go­cie pta­ków, wpro­wa­dza do życia spo­kój oraz rów­no­wagę. Dzięki temu łatwiej zacho­wu­jemy odpor­ność na stresy towa­rzy­szące nam przez cały dzień.

Bieg po śniegu

Wsta­jemy skoro świt, cie­pło się ubie­ramy i bie­gniemy boso po świeżo spa­dłym śniegu. Taki zabieg nadaje się wyłącz­nie dla osób już zahar­to­wa­nych, na przy­kład przez bie­ga­nie boso po rosie albo cało­roczne har­to­wa­nie zimną wodą.

Pod­czas biegu trzeba utrzy­my­wać równe tempo. Nie powi­nien on prze­cho­dzić w mar­szo­bieg, ponie­waż nie wolno dopu­ścić do zmar­z­nię­cia.

Pierw­sze próby, nawet u osób dobrze zahar­to­wa­nych, nie powinny trwać dłu­żej niż minutę. Z cza­sem, gdy orga­nizm się przy­zwy­czai, można wydłu­żyć ten czas do trzech minut, ale ni­gdy ponad tę gra­nicę.

W trak­cie biegu głę­boko wdy­chamy mroźne powie­trze nosem i wydy­chamy ustami albo oddy­chamy wyłącz­nie nosem, przy zamknię­tych ustach. Zimowe powie­trze, bogate w tlen, działa bar­dzo ożyw­czo na cały orga­nizm, a dodat­kowo wzmac­nia siły odpor­no­ściowe.

Po biegu spłu­ku­jemy wil­gotne stopy cie­płą wodą i na mokre wkła­damy cie­płe skar­petki. Następ­nie roz­grze­wamy i osu­szamy stopy krót­kim, ale inten­syw­nym mar­szem.

Zabiegi hydroterapeutyczne

Ciało czło­wieka pokrywa skóra o powierzchni około dwóch metrów kwa­dra­to­wych, w obrę­bie któ­rej znaj­duje się mniej wię­cej 300 000 recep­to­rów zimna i 25 000 recep­to­rów cie­pła. Wszyst­kie te punkty reagują na pole­wa­nie wodą oraz inne zabiegi hydro­te­ra­peu­tyczne zale­cane przez pastora Kne­ippa.

Zabiegi wyko­ny­wane według zale­ceń Kne­ippa można pole­cić wła­ści­wie każ­demu, a szcze­gól­nie miesz­kań­com dużych miast, któ­rzy nie­ustan­nie żyją w pośpie­chu i stre­sie. Hydro­te­ra­pia nie tylko har­tuje całe ciało, mię­dzy innymi przez pobu­dza­nie ukrwie­nia tka­nek i poprawę prze­miany mate­rii, lecz także korzyst­nie wpływa na samo­po­czu­cie oraz uła­twia szyb­sze roz­ła­do­wa­nie napię­cia i stresu.

Nie każdy jed­nak chce albo może pozwo­lić sobie na kura­cję kne­ip­pow­ską w sana­to­rium, pro­wa­dzoną pod okiem wykwa­li­fi­ko­wa­nych mistrzów kąpie­lo­wych. Taki pobyt -?raz w roku lub raz na dwa lata -?nie­wąt­pli­wie bar­dzo dobrze wpływa na ogólny stan zdro­wia, jed­nak więk­szość pro­stych zabie­gów można z równą sku­tecz­no­ścią wyko­ny­wać w domu, przy uży­ciu naj­prost­szego wypo­sa­że­nia. Do prze­pro­wa­dze­nia kura­cji kne­ip­pow­skiej wystar­czą bowiem umy­walka, wanna z węży­kiem do pole­wa­nia, dwa wyso­kie do kolan wia­dra oraz ter­mo­metr kąpie­lowy.

Mając taki "sprzęt", możemy z powo­dze­niem sto­so­wać kla­syczne zabiegi zale­cane przez pastora Kne­ippa: naprze­mienne zimne i cie­płe kąpiele rąk w umy­walce, mocze­nie stóp i nóg, stą­pa­nie w wodzie oraz pole­wa­nie kolan i ud.

Krwawnik pospolityAchillea millefolium

Roślinę o deli­kat­nych kwia­tach, uło­żo­nych w bal­da­cho­wate kwia­to­stany, przede wszyst­kim na łąkach, pastwi­skach, przy dro­gach także w sadach, ogro­dach, na polach i w ruinach sta­rych domów. Jej grze­bie­nio­wate liście od dawna wyko­rzy­sty­wane były na tamu­jące krew opa­trunki.

Obec­nie ziele krwaw­nika sto­suje się przede wszyst­kim jako śro­dek roz­kur­czowy i pobu­dza­jący wydzie­la­nie się soków tra­wien­nych.

Krwaw­nik jest rów­nież lekiem prze­ciw­dzia­ła­ją­cym ner­wo­wo­ści i zbyt obfi­temu oraz nie­re­gu­lar­nemu mie­siącz­ko­wa­niu. Jego dezyn­fe­ku­jące dzia­ła­nie jest rów­nież wyko­rzy­sty­wane zewnętrz­nie -?do lecze­nia trą­dziku i lisza­jów. Jest nie­za­stą­pio­nym środ­kiem uśmie­rza­ją­cym krwa­wie­nia - zaskle­pia rany i jed­no­cze­śnie je dezyn­fe­kuje. Zasto­so­wa­nie krwaw­nika do opa­trunku gwa­ran­tuje asep­tycz­ność rany w każ­dych warun­kach.

Ziele to jest szcze­gól­nie uży­teczne w tamo­wa­niu krwo­to­ków wewnętrz­nych, przy prze­wle­kłych zabu­rze­niach pracy prze­wodu pokar­mo­wego oraz do płu­ka­nia jamy ust­nej i gar­dła.

Listki oraz górne czę­ści pędów należy zbie­rać przed peł­nym roz­kwi­tem rośliny i suszyć w prze­wiew­nym, raczej zacie­nio­nym miej­scu.

Zimna kąpiel rąk

Do wyko­na­nia zabiegu potrzebna jest umy­walka napeł­niona wodą do poziomu umoż­li­wia­ją­cego zanu­rze­nie rąk do połowy przed­ra­mion. Zabieg należy prze­pro­wa­dzać w cie­płym pomiesz­cze­niu, przy uprzed­nio roz­grza­nym orga­ni­zmie. Nie powi­nien być wyko­ny­wany w przy­padku odczu­wa­nia zimna lub wychło­dze­nia.

Ręce zanu­rzamy powoli i stop­niowo -?naj­pierw czubki pal­ców, potem dłoń, przed­ra­mię i ramię do połowy. Naj­pierw wkła­damy do wody prawą rękę, a następ­nie lewą.

Zanu­rzone ręce utrzy­mu­jemy w wodzie tak długo, aż wystąpi reak­cja: albo uczu­cie sil­nego ścią­ga­nia się skóry, albo uczu­cie cie­pła połą­czone z deli­kat­nym zaró­żo­wie­niem się naskórka. Reak­cja nastę­puje zwy­kle po 20-30 sekun­dach.

Po zabiegu na mokre ręce zakła­damy koszulę z dłu­gim ręka­wem i roz­grze­wamy je macha­niem.

Ciepła kąpiel rąk

Przy cie­płej kąpieli rąk postę­pu­jemy podob­nie jak przy kąpieli zim­nej, z tą róż­nicą, że zabieg powi­nien trwać od dzie­się­ciu do dwu­na­stu minut, a tem­pe­ra­tura wody powinna wyno­sić około 38 °C. Do cie­płej kąpieli można doda­wać zioła, czego nie zaleca się przy kąpieli zim­nej. Po zakoń­cze­niu zabiegu dodat­kowo spłu­ku­jemy ręce zimną wodą.

Przemienna kąpiel rąk

Prze­mienną kąpiel rąk zaleca się przede wszyst­kim przy nie do końca okre­ślo­nych dole­gli­wo­ściach serca i układu krą­że­nia. Przy­go­to­wu­jemy dwa naczy­nia: jedno z wodą o tem­pe­ra­tu­rze 38 °C, dru­gie z wodą zimną, ewen­tu­al­nie let­nią. Powinny być one na tyle głę­bo­kie, aby można było bez trudu zanu­rzyć ręce aż do połowy ramion. Obie ręce wkła­damy jed­no­cze­śnie naj­pierw do cie­płej wody, wyko­nu­jąc ruch dość szybki, ale rów­no­mierny. Po pię­ciu minu­tach prze­no­simy je na dzie­sięć sekund do zim­nej wody, a następ­nie ponow­nie zanu­rzamy na trzy minuty w wodzie cie­płej. Cały zabieg koń­czymy jesz­cze jed­nym, dzie­się­cio­se­kun­do­wym zanu­rze­niem rąk w zim­nej wodzie. Ręcz­ni­kiem osu­szamy tylko dło­nie, nato­miast przed­ra­miona i ramiona pozo­sta­wiamy do wyschnię­cia w ruchu.

Stopniowa kąpiel rąk

Kąpiel rąk w wodzie o stop­niowo pod­no­szo­nej tem­pe­ra­tu­rze działa sil­nie roz­luź­nia­jąco i roz­kur­czowo. Tego rodzaju zabiegi zaleca się zwłasz­cza przy skur­czach w oko­licy serca, osła­bie­niu mię­śnia ser­co­wego oraz jako uzu­peł­nie­nie tera­pii poza­wa­ło­wej. Taka forma kąpieli sta­nowi rów­nież cenny śro­dek pro­fi­lak­tyczny i wspo­ma­ga­jący lecze­nie dusz­nicy bole­snej (angina pec­to­ris).

Mocze­nie rąk w coraz cie­plej­szej wodzie pro­wa­dzi do roz­sze­rze­nia naczyń krwio­no­śnych, a tym samym zwięk­sza ukrwie­nie obwo­dowe. W efek­cie tkanki zostają lepiej zaopa­trzone w krew, ciśnie­nie tęt­ni­cze może się obni­żyć, a mię­sień ser­cowy ulega odcią­że­niu.

Zabieg roz­po­czy­namy od pra­wej ręki zanu­rza­jąc ją powoli w wodzie o tem­pe­ra­tu­rze od 34 do 36 °C. Następ­nie przez dole­wa­nie bar­dzo gorą­cej wody pod­no­simy tem­pe­ra­turę (w ciągu 20-30 minut) do 39-41 °C. Zabieg natych­miast prze­ry­wamy w wypadku sil­nego bicia serca lub gdy spły­niemy potem. W żad­nym wypadku nie można dopu­ścić, by w trak­cie zabiegu woda ule­gła ponow­nemu wyzię­bie­niu, gdyż ryzyko ponow­nego skur­czu naczy­nio­wego jest wtedy bar­dzo duże.

Zabieg jest bar­dzo męczący, toteż po jego prze­pro­wa­dze­niu warto przy­naj­mniej na pół godziny poło­żyć się i odpo­cząć

Kąpiel stóp

Do wanny nale­wamy zimną wodę tak, aby się­gała nieco powy­żej połowy łydek. Warunki wstępne pozo­stają takie same jak przy innych zabie­gach hydro­te­ra­peu­tycz­nych: pomiesz­cze­nie powinno być cie­płe, stopy roz­grzane, a całe ciało dobrze ogrzane.

Stopy zanu­rzamy w zim­nej wodzie powoli, zaczy­na­jąc od pra­wej. Naj­pierw wkła­damy palce, potem pod­bi­cie, piętę i łydkę. Z wody wycho­dzimy natych­miast po poja­wie­niu się uczu­cia cie­pła w sto­pach, co zwy­kle nastę­puje po około 20 sekun­dach. Nóg nie wycie­ramy ręcz­ni­kiem, lecz na wil­gotne wkła­damy cie­płe skar­petki i osu­szamy je krót­kim, ale ener­gicz­nym mar­szem trwa­ją­cym około pięt­na­stu minut.

Cie­płą kąpiel stóp oraz kąpiel prze­mienną wyko­nu­jemy w taki sam spo­sób jak odpo­wia­da­jące im zabiegi prze­zna­czone dla rąk.

Polewanie kolan

Do prze­pro­wa­dze­nia zabiegu potrze­bu­jemy wanny z węży­kiem kąpie­lo­wym. Naj­le­piej, aby był to spe­cjalny wężyk o wewnętrz­nej śred­nicy od 18 do 22 mili­me­trów. Jeśli nie mamy takiego wypo­sa­że­nia, możemy po pro­stu zdjąć sitko ze zwy­kłego prysz­nica. Ciśnie­nie wody należy usta­wić tak, aby stru­mień wypły­wa­jący z pio­nowo unie­sio­nego wężyka się­gał mniej wię­cej do wyso­ko­ści dzie­się­ciu cen­ty­me­trów.

Przy pole­wa­niu zim­nym tem­pe­ra­tura wody powinna wyno­sić od dwu­na­stu do osiem­na­stu °C, a czas trwa­nia zabiegu od 40 do 60 sekund. Przy pole­wa­niu prze­mien­nym tem­pe­ra­tura zim­nej wody rów­nież powinna wyno­sić od 12-18 °C, nato­miast wody cie­płej około 38 °C. Roz­po­czy­namy zawsze od pole­wa­nia cie­płego, prze­mie­niamy dwa razy i koń­czymy zim­nym. Cie­płe pole­wa­nie powinno trwać od jed­nej do dwu minut, zaś zimne około dwu­dzie­stu sekund. Po zabiegu nie wycie­ramy się, lecz na mokre nogi nacią­gamy pod­ko­la­nówki i roz­grze­wamy się krót­kim, ale ener­gicz­nym mar­szem. Rów­nież przy pole­wa­niach obo­wią­zują pod­sta­wowe zasady:

-?prze­by­wamy w cie­płym pomiesz­cze­niu,

-?mamy roz­grzane nogi,

-?mamy cie­płe całe ciało.

Do zabiegu roz­bie­ramy się jedy­nie od pasa w dół i wcho­dzimy do wanny. Pole­wa­nie zawsze roz­po­czy­namy od tyl­nej czę­ści pra­wej stopy, trzy­ma­jąc koń­cówkę wężyka jak ołó­wek. Stru­mień wody pro­wa­dzimy od guza pię­to­wego, przez ścię­gno Achil­lesa, aż do wewnętrz­nej strony pra­wego kolana. W tym miej­scu zatrzy­mu­jemy go na chwilę, dba­jąc o to, aby woda rów­no­mier­nie, niczym płaszcz, opły­wała całą tylną powierzch­nię łydki, bez żad­nych przerw. Jeśli wyko­nu­jemy zabieg pra­wi­dłowo, wodna war­stwa powinna czę­ściowo obej­mo­wać także stronę przed­nią. Następ­nie spro­wa­dzamy stru­mień z powro­tem do pięty. Zarówno tylną, jak i przed­nią powierzch­nię łydki pole­wamy do momentu poja­wie­nia się reak­cji w postaci lek­kiego zaró­żo­wie­nia skóry albo uczu­cia cie­pła, co zwy­kle trwa od ośmiu do dzie­się­ciu sekund.

Taką samą ope­ra­cję prze­pro­wa­dzamy na lewej nodze, po czym krótko pole­wamy pode­szwy stóp i kie­ru­jemy stru­mień wody od pal­ców pra­wej stopy, poprzez pisz­czel aż do rzepki kola­no­wej, którą okrą­żamy dwu-trzy­krot­nie. Następ­nie stru­mień wody po bocz­nej powierzchni łydki spro­wa­dzamy na powrót do pod­bi­cia. Zabieg w iden­tyczny spo­sób prze­pro­wa­dzamy na dru­giej nodze, po czym wycho­dzimy z wanny na mokre nogi nacią­ga­jąc pod­ko­la­nówki. Na roz­grzewkę masze­ru­jemy ener­gicz­nie (co naj­mniej przez kwa­drans).

Pole­wa­nie cie­płą wodą prze­pro­wa­dzamy w ana­lo­giczny spo­sób, tyle że tem­pe­ra­tura wody powinna wyno­sić od 38 do 40 °C. Przy pole­wa­niu prze­mien­nym zaczy­namy od wody cie­płej aż do wystą­pie­nia inten­syw­nego zaczer­wie­nie­nia, następ­nie dwa razy prze­mie­niamy i koń­czymy pole­wa­niem wodą zimną.

Polewanie ud

Pole­wa­nie ud roz­po­czy­namy, jak zwy­kle, od pra­wej nogi. Stru­mień wody pro­wa­dzimy przez pod­bi­cie i piętę, a następ­nie po zewnętrz­nej stro­nie nogi aż do bio­dra, gdzie zatrzy­mu­jemy go na pięć sekund. Potem spro­wa­dzamy wodę po wewnętrz­nej stro­nie uda z powro­tem do pięty i stam­tąd od razu kie­ru­jemy ją na zewnętrzną powierzch­nię lewej nogi, powta­rza­jąc po tej stro­nie cały prze­bieg aż do mied­nicy i z powro­tem.

Pole­wamy następ­nie przed­nią powierzch­nię nogi od pod­bi­cia aż do pachwiny, gdzie zatrzy­mu­jemy się na pięć sekund, następ­nie przez pięć sekund pole­wamy nieco w prawo, pięć nieco w lewo i drugą nogą powra­camy na powrót do pięty. Na sam koniec pole­wamy krótko pode­szwy stóp.

Polewanie piersi

Pole­wa­nie piersi wyko­nuje się podob­nie jak pole­wa­nie ramion. Zabieg roz­po­czy­namy od wewnętrz­nej strony pra­wego ramie­nia, a następ­nie pro­wa­dzimy stru­mień wody ku piersi, którą oble­wamy kil­koma pozio­mymi ruchami przy­po­mi­na­ją­cymi "ósemki", zwy­kle od trzech do pię­ciu razy.

Polewanie ramion

Zaczy­namy od zewnętrz­nej strony pra­wej dłoni, pro­wa­dząc stru­mień wody ku górze aż do stawu bar­ko­wego. W tym miej­scu zatrzy­mu­jemy go i przez około pięć sekund pozwa­lamy wodzie swo­bod­nie spły­wać po całej ręce. Następ­nie spro­wa­dzamy stru­mień w dół wzdłuż wewnętrz­nej strony ramie­nia aż do łok­cia, po czym tą samą stroną wra­camy do stawu bar­ko­wego i ponow­nie przez pięć sekund pozo­sta­wiamy wodę, by swo­bod­nie oble­wała rękę. Potem pro­wa­dzimy stru­mień po wewnętrz­nej stro­nie ramie­nia i przedramie­nia aż do czub­ków pal­ców. W iden­tyczny spo­sób wyko­nu­jemy cały zabieg na lewej ręce.

Do pole­wa­nia ramion można dołą­czyć także pole­wa­nie twa­rzy. Naj­pierw pro­wa­dzimy stru­mień kil­koma ruchami pio­no­wymi, obej­mu­jąc całą twarz od ucha do ucha, a następ­nie kil­koma ruchami pozio­mymi prze­su­wamy go wzdłuż nasady wło­sów.

Dreptanie w wodzie

Zabieg wyko­nu­jemy w bro­dziku albo w wan­nie, nale­wa­jąc tyle wody, aby się­gała ona mniej wię­cej do trzech czwar­tych łydki. Przy każ­dym kroku trzeba uno­sić nogę cał­ko­wi­cie nad powierzch­nię wody, tak by nawet czubki pal­ców jej nie doty­kały. Tem­pe­ra­tura wody powinna wyno­sić od 12 do 18 °C, a czas trwa­nia zabiegu -?zależ­nie od wytrzy­ma­ło­ści -?od pięt­na­stu do trzy­dzie­stu sekund.

Po zakoń­czo­nym zabiegu nie wycie­ramy nóg, jedy­nie strze­pu­jemy z nich kro­ple wody i na wil­gotne zakła­damy cie­płe skar­petki (pod­ko­la­nówki). Nogi roz­grze­wamy krót­kim, ale inten­syw­nym mar­szem przez około pięt­na­ście minut.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki