Wstęp
9Sława pewnych dzieł bywa tak wielka, iż zdarza się im przysłonić własnego autora i resztę jego dorobku. Summa teologii jest tego wyjątkowo wyraźnym przykładem. Bez wątpienia wiemy, że została napisana przez św. Tomasza z Akwinu, który żył w średniowieczu. Ale niewielu czytelników ma pojęcie, jakim autor był człowiekiem, jakie życie prowadził czy też jakie są inne jego pisarskie dokonania. Co więcej, to główne dzieło tak mocno zawłaszczyło tytuł: Summa, że jesteśmy zdziwieni, dowiadując się, że sam Tomasz jest autorem jeszcze jednej (Summy przeciwko poganom) oraz że wielu innych współczesnych mu autorów również napisało własne "summy".
By lepiej zrozumieć tę wielką księgę, należy z pewnością poznać jej treść, ale równie ważne jest umiejscowienie jej w kontekście historycznym, literackim i doktrynalnym. Tylko w ten sposób będziemy mieli szansę, by docenić jej oryginalność. Tomasz z Akwinu, w przeciwieństwie do biblijnego Melchizedeka, nie jest pozbawiony własnej genealogii. Posiada osobistą i intelektualną historię, a jego refleksja korzysta z wkładu mnóstwa innych autorów: natchnionych pisarzy biblijnych, myślicieli pogańskiej i chrześcijańskiej starożytności, filozofów greckich, żydowskich czy arabskich; czerpie z teologów łacińskiej tradycji żyjących mniej więcej w tym samym czasie, a niekiedy wręcz mu współczesnych, ale także korzysta z myśli wybitnych przedstawicieli greckiej i wschodniej tradycji Kościoła. Jego silna osobowość jednoczy wszystkie te źródła na podobieństwo wielkiej rzeki zbierającej liczne dopływy, jednakże ślad owych zapożyczeń pozostaje w jego dziele i ważne jest, by o tym wiedzieć.
O wartości spuścizny jakiejś myśli decyduje po części jej trwanie w czasie, jak również zdolność, by nie tyle, jak to się czasem mówi, 10 dostarczać odpowiedzi na pytania, których sama sobie nie zadawała, ale raczej - inspirować rozwiązywanie problemów kolejnych epok, czyniąc to mocą głębokich intuicji, które tą myślą kierują. Bez wątpienia tutaj znajduje się zasadnicza przyczyna trwałości i płodności Summy. Niezaprzeczalnie jest to dzieło naznaczone przez wiek, w którym powstało - czas dojrzałej scholastyki, której technikami i metodami w pełni się posługuje. Konieczne jest ich poznanie i opanowanie, a nie da się ukryć, że stanowi to pewną trudność. Gdy jednak przejdziemy ten etap przyswojenia, odkryjemy poprawność metody i bogactwo treści.
Sylwester z Ferrary, jeden z pełnych entuzjazmu uczniów Akwinaty, mówi o Mistrzu Tomaszu jako o człowieku "na wszystkie godziny". Przyszłość pokaże, czy Summa jest również książką "na wszystkie czasy", choć przecież już przetrwała ponad siedem wieków. Trzeba przyznać, że uczniowie ze zmiennym szczęściem starali się badać myśl Mistrza i konfrontować ją z problemami swoich czasów. Można się naprawdę zdziwić, że tak dobrze oparła się tylu pokoleniom epigonów. Tymczasem wiele znaków świadczy o tym, że obecnie odkrywana jest na nowo, jako ciągle żywa refleksja.