Szkoła magicznych zwierząt. Dwadzieścia cztery dni - Margit Auer, Nina Dulleck

Kup ebooka

31.00 zł
24.80 zł (17,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Tytuł oryginału:

Die Schule der magischen Tiere. VIERUNDZWANZIG!

Copyright text and illustrations ? 2024 by Carlsen Verlag GmbH, Hamburg, Germany

Originally published in the German language by Carlsen Verlag GmbH

Copyright ? 2025 for the Polish edition by Wydawnictwo Debit

Copyright ? 2025 for the Polish translation by Agata Janiszewska

(under exclusive license to Wydawnictwo Debit Sp. z o.o.)

Ilustracje: Nina Dulleck

Litografie: Margit Dittes Media, Hamburg

Wydawczyni: Joanna Walczak

Redakcja: Aleksandra Pietrzyńska

Redakcja techniczna: Barbara Brożyna

Korekta: Maria Zając

Nieautoryzowane rozpowszechnianie całości lub fragmentu niniejszej publikacji

w jakiejkolwiek postaci bez uprzedniej pisemnej zgody właściciela praw jest zabronione. Informacji udziela Wydawnictwo Debit.

Książka, którą nabyłeś, jest dziełem twórcy i wydawcy. Prosimy, abyś przestrzegał praw, jakie im przysługują. Jej zawartość możesz udostępnić nieodpłatnie osobom bliskim lub osobiście znanym. Ale nie publikuj jej w internecie. Jeśli cytujesz jej fragmenty, nie zmieniaj ich treści i koniecznie zaznacz, czyje to dzieło.

A jeśli ją kopiujesz, rób to jedynie na użytek osobisty.

Szanujmy cudzą własność i prawo!

Polska Izba Książki

Więcej o prawie autorskim na www.legalnakultura.pl

ISBN 978-83-8057-982-8

Wydawnictwo Debit Sp. z o.o.

ul. Fitelberga 1, 40-588 Katowice

Zapraszamy do księgarni internetowej na naszej stronie:

www.wydawnictwo-debit.pl

Ahoj, przygodo!

Szkoła Winterstone

Całkiem normalna szkoła. Całkiem normalna?

No, prawie. Kryje się w niej pewna tajemnica...

Panna Cornfield

Nauczycielka w szkole Winterstone. Czasem bywa dość zasadnicza, ale bardzo lubi swoich uczniów. I dobrze wie, który z nich akurat potrzebuje pomocy...

Pan Mortimer Morrison

Właściciel sklepu z magicznymi zwierzętami, które potrafią mówić. Pan Mortimer też ma swoje magiczne zwierzę: zuchwałą srokę Pinkie.

Autobus pana Morrisona

Pan Morrison jeździ nim po całym świecie i zbiera magiczne zwierzęta.

Ashanti, czarna mamba, i Leonardo, pręgowiec

Dwa spośród bardzo wielu gadających zwierzaków ze sklepu z magicznymi zwierzętami. Każde z nich najbardziej marzy o tym, by spotkać człowieka, który będzie do niego idealnie pasował.

A to ci szczęściarze!

Ida i Benni dostali swoje magiczne zwierzęta jako pierwsi:

Ida i lis Rabbat

Trudno powiedzieć, które z nich jest sprytniejsze. Ida powiedziałaby pewnie, że ona, bo Ida zawsze wszystko wie najlepiej...

Benni i żółwica Henrietta

Wszystkowiedząca Henrietta uwielbia nocne przygody. A Benni? Benni też!

A to dopiero początek! W klasie panny Cornfield kłębi się już całe zoo!

Te dzieci znalazły już najlepszych przyjaciół na dobre i na złe:

Jo i pingwin Juri

Jo podoba się chyba wszystkim dziewczynom. Rankami długo przesiaduje w łazience. Więcej czasu na poranną toaletę potrzebuje tylko Juri - ale on kąpie się w szkolnym stawku...

Czoko i dzikan rzeczny Pepperoni

Nierozłączni jak papużki, zwłaszcza gdy w zasięgu wzroku pojawia się czekolada...

Anna-Lena i kameleon Caspar

Z Casparem u boku nieśmiała Anna-Lena przeszła niezwykłą metamorfozę...

Eddie i nietoperzyca Eugenia

Magiczna nietoperzyca, która czasem mówi gwarą, troszczy się niezmiennie o niezdarnego Eddiego. Dzięki niej Eddie coraz rzadziej potyka się o własne stopy...

Helena i kocur Karajan

Klasowa jędza i kocur arystokrata z Paryża - nikt nie mówił, że będzie łatwo. Choć najpierw zawsze pokazują pazury, potem zwykle mruczą łagodnie jak dwoje kociąt.

Silas i krokodyl Rick

Silas o wiele za często otwiera za szeroko buzię. Tak samo jak Rick paszczę! Przyjaciele z pazurem.

Finja i koala Sydney

Wrażliwa Finja nie czuje się już samotna, od kiedy jest z nią koala Sydney, która tak pięknie pachnie cukierkami przeciwkaszlowymi...

Yannik i szympans Tingo

Yannik nie potrafi spokojnie usiedzieć na lekcji. Ale jego magiczny szympans Tingo umie go przykleić do krzesła! Odkąd są razem, Yannik lepiej sobie radzi.

Franka i szczur Cooper

Franka ma dystans. Dystans do szkoły, dystans do koleżanek i kolegów, dystans do zabawy. Ale jest ktoś, przy kim Franka mięknie: to superhipermegazdystansowany szczur Cooper!

Maks i sowa Muriel

Maks nosi przezwisko Profesorek, bo jako klasowy prymus po prostu wie wszystko. No, prawie wszystko. Resztę wie Muriel.

Hatice i foka Mette-Maja

Dzięki uroczej foce o imieniu Mette-Maja Hatice, która dotąd bała się wody, dziś czuje się w niej jak ryba! A raczej jak... foka!

Henry i lampart Leander

Henry mieszka w ogromnej willi z ogromnym basenem i dostaje ogromne kieszonkowe. Ale jego magiczny lampart jest bezcenny!

Ronja i psi włóczęga Tofik

Ta para najchętniej włóczyłaby się przez cały dzień, a wieczorami siedziała mocno przytulona do siebie...

Lothar i kangur William

Lothar jest najmniejszy w klasie, ale dzięki Williamowi skacze najdalej ze wszystkich!

Zack i jeżozwierz Zeki

Zack potrafi być czasem bardzo szorstki. Ale podobnie jak jego mały jeżozwierz Zeki ma bardzo miękkie serduszko...

Luna i sokół Salim

Miłość od pierwszego wejrzenia: ze swym dumnym sokołem wędrownym Luna przez cały czas fruwa w siódmym niebie!

Miriam i wyrak Fitzgeraldo

Miriam to najlepsza przyjaciółka Idy, ale mieszka w innym mieście. Z łasuchem Fitzgeraldo u boku nie jest już samotna.

Elisa i wilczyca Silver

Włóczęga po lesie z dziką wilczycą u boku to dla Elisy największe szczęście na świecie.

Katinka i flaming Polly

W każdym dziecku jest coś z bohatera - od kiedy Katince towarzyszy Polly, wytworna samica flaminga, Katinka o tym dobrze wie!

Anthony i świnka morska Margarita

Anthony nade wszystko kocha piłkę nożną, ale jeszcze bardziej kocha swoją świnkę morską, przebojową Margaritę.

Sibel i samiczka szopa pracza Annabell

Sibel uwielbia robić biżuterię z kolorowych koralików. Jej życie naprawdę nabrało barw, od kiedy ma u swego boku psotną Annabell.

Oliver i kogut Kid Early

Oliver uwielbia pędzić przez miasto na rowerze z kogutem na kierownicy. Tego duetu nie da się zatrzymać!

Tyle zwierząt, tyle dzieci... i wielka przygoda, która zaczyna się tuż przed Bożym Narodzeniem...

Tydzień wcześniej 15

Już za chwileczkę, już za momencik! 23

1 grudnia: Stado owiec i jeżozwierz 35

2 grudnia: Willi Wondraszek i akcja

"Odśnieżanie" 42

3 grudnia: Biedny miś! 49

4 grudnia: Kto ma numer cztery? 61

5 grudnia: Brokat 71

6 grudnia: Człowiek z brodą w różowych

kapciach 76

7 grudnia: Prezent dla gwiazdy rocka 86

8 grudnia: W salonie fryzjerskim Elfrieda 93

9 grudnia: Rockman puka do drzwi 106

10 grudnia: Biedna panna Cornfield! 118

11 grudnia: Przy ulicy Fiołkowej 130

12 grudnia: Planowanie i główkowanie 140

13 grudnia: W drodze z babcią Annelie 144

14 grudnia: Zwierzęta też pomagają! 159

15 grudnia: Kto zagra Dzieciątko? 166

16 grudnia: Jeden do zera dla zimy 173

17 grudnia: Biało wszędzie 186

18 grudnia: W odwiedzinach u pani profesor Muriel 196

19 grudnia: Podróż autobusem z beczką 209

20 grudnia: Młotki w ruch! 220

21 grudnia: Ślizgawka 231

22 grudnia: Przyjaciółki na zawsze 240

23 grudnia: Motyle w brzuchu 258

24 grudnia: Wesołych świąt 266

- Już niedługo święta! - Panna Cornfield zaklaskała w dłonie. - Moim zdaniem najwyższa pora na kolejny wspólny projekt. Ktoś ma jakiś pomysł? - Wzrok nauczycielki powędrował po rzędach ławek.

Podobał jej się ten widok: Ida drapała za uchem lisa siedzącego jej na kolanach. Benni głaskał swoją żółwicę Henriettę. Finja wsuwała do pyszczka swojej koali Sydney cukierek przeciwkaszlowy o supermocnym smaku eukaliptusa. Zatopiony w myślach Zack nabijał małe karteczki na kolce swojego towarzysza Zekiego. Na karteczkach wypisane były tytuły piosenek - przecież niedługo odbędzie się koncert!

- Zack? - nauczycielka zatrzymała się obok chłopca. - Weźmiesz udział w jasełkach?

- To dobre dla dzieciaków! - odparł Zack. - Chyba że będę mógł zabrać gitarę...

- Szubi-dubi-du! - Jeżozwierz Zeki zaczął tańczyć, a panna Cornfield się uśmiechnęła. - Cicha noc w wersji rockowej, czemu nie?

- Zapomnij, z panem Siegmannem to raczej nie przejdzie - wtrąciła się Ronja. - Dyrektor przecież nie mógł znieść widoku Dzieciątka z aureolą z zielonych migających światełek. Jak to było w ubiegłym roku? - zachichotała.

- Anioły można postrzegać jako zjawiska nadnaturalne - wtrącił się Profesorek Maks. - Tak jak duchy i...

- ...stworzenia z innych planet! - dopowiedział radośnie Benni. - Szopka z kosmitami, to by było coś! Ufoludki głoszą radosną nowinę!

Wszystkich rozbawił ten pomysł, ale tak naprawdę nikt nie był do niego przekonany. A kiedy Annie-Lenie się przypomniało, że to pierwszoklasiści planują wystawić jasełka, temat ostatecznie zamknięto.

- W klasie mojego brata Marvina - odezwała się Elisa - uczniowie robią sobie wzajemnie prezenty. Wiecie, na czym to polega? Każdy daje komuś z klasy jakiś drobiazg. Najpierw odbywa się losowanie, które decyduje o tym, kto kogo obdarowuje. W zeszłym roku Marvin dostał kubek ze świńskimi uszkami. Cały był wypełniony czekoladą!

Samiczka dzikana rzecznego Pepperoni, magiczna towarzyszka Czoka, zachrumkała z rozmarzeniem. Helena machnęła ręką.

- Mam już siedem kubków!

- Ja chyba najbardziej lubię ten z tour Eiffel, z wieżą Eiffla! - Karajan, kocur Heleny, oblizał sobie pyszczek. - Moje kocie cappuccino smakuje w nim naprawdę wybornie!

Panna Cornfield w zamyśleniu popatrzyła przez okno.

- W naszej klasie są dwadzieścia cztery osoby, do Bożego Narodzenia zostały dwadzieścia cztery dni... hmm...

- Kalendarz adwentowy, a juści! - wykrzyknęła nietoperzyca Eugenia, jakby właśnie doznała objawienia. - Piękniaście by wyglądał w naszej klasie, heeej! Zrobimy długaśną girlandę! - Przefrunęła z lampy na karnisz, żeby pokazać, gdzie by taką ozdobę można było zawiesić. - Jeden koniec zaczepimy tu, a drugi hań! - I już po chwili wisiała głową w dół na wieszaku na ubrania.

- A girlandę posypiemy brokatem! - uzupełniła Polly, samica flaminga.

- I zawiesimy na niej prezenty! - dodała żółwica Henrietta.

Dzieci tłumaczyły, co mówią zwierzęta, i naraz wszyscy zaczęli się nawzajem głośno przekrzykiwać.

- Ja poproszę kiść bananów - oznajmił Tingo.

- Ja bym chciała nowego smartfona! - zawołała Helena.

- A ja dobry stopień z matmy! - ryknął Jo.

Panna Cornfield położyła palec na ustach i klasa umilkła.

- Mikołajki polegają na tym, że ludzie robią sobie wzajemnie drobne przyjemności - wyjaśniła. - Nie trzeba do tego pieniędzy, a jedynie dobrego pomysłu. Ruszcie głowami! Chodzi o to, by wyczarować u obdarowanego uśmiech.

Wilczyca Silver westchnęła wzruszona. Pozostałym zwierzętom też zaszkliły się oczy.

- Pięknie powiedziane! - Sydney podniosła do góry kosmatą łapkę. - Ja jestem za! Kto jeszcze?

- Kukuryku! - Kid Early rozpostarł barwne pióra na znak aprobaty.

I choć nie wszystkie zwierzęta wiedziały, co to jest kalendarz adwentowy, jedno po drugim podnosiły łapki, kiwały łebkami albo machały skrzydłami. Dzieci też poparły pomysł.

Decyzja zapadła! W klasie zapanowało wielkie poruszenie.

- Możemy narwać w lesie bluszczu, pozbierać gałązki i szyszki - myślała na głos Elisa, głaszcząc Silver po grzbiecie.

Wilczyca pisnęła potakująco. Uwielbiała wycieczki do lasu!

- O tak, i zrobimy z nich girlandę! Jak uważasz? - Hatice trąciła w bok Sibel, która pokiwała głową. - Będziemy się przy tym zajadać marcepanem i popijać gorące kakao!

Lothar obiecał przynieść dwadzieścia cztery torebki na prezenty - jego rodzice prowadzili sklep papierniczy.

- Namalujemy na nich z Eugenią numery! - Eddie strzelił palcami.

- I jakieś obrazki? - dopytała sowa Muriel.

- No wiadomo! - zachichotała Eugenia. - Owieczki w czapkach z pomponami, heeej!

Margarita kwiknęła radośnie.

- Zaczynamy pierwszego grudnia! - oznajmiła Katinka.

- Ale zatańczyć ze mną można już dziś! - Tingo chwycił za ręce pierwsze z brzegu dziecko, które stało akurat obok. - "Pada śnieg, pada śnieg!"

Osłupiała Leonie patrzyła na szympansa, który zaczął z nią kręcić piruety.

- "Dzwonią dzwonki sań!" - zawtórował Kid Early. - "Co za radość, gdy saniami można jechać w dal!"

Maks wyrwał stronę z zeszytu.

- I zrobimy to jak w klasie brata Elisy: urządzimy losowanie! - zawołał. - Każdy napisze na kartce swoje imię, dwadzieścia cztery osoby, dwadzieścia cztery prezenty. Oczywiście nie wolno zdradzić, kto kogo wylosował!

Ida skwapliwie pokiwała głową. Też już się nad tym zastanawiała.

- A co z panną Cornfield? - pisnęła świnka morska Margarita.

Nikt jej jednak nie słuchał.

- Ja bym chciała dostać dywan z mchu - szepnęła wilczyca Silver.

- A ja całą górę czekolady. - Podekscytowana Pepperoni przestępowała z nogi na nogę.

Czoko pokręcił głową.

- Prezent nie może nic kosztować. Chodzi o to, by uszczęśliwić drugą osobę, nie wydając ani grosza.

- Ja bym chciała tylko zdrowia, szczęścia i pyszności. - Sowa Muriel przybrała uroczystą minę. - Czyż nie o to chodzi w Boże Narodzenie?

- Tak mniej więcej. - Maks się uśmiechnął, wziął swoją małą sowę na ręce i wycisnął jej na czole serdecznego całusa.

Trzydziestego listopada wszyscy mieli pełne ręce roboty. Sibel siedziała wraz z Hatice na podłodze w swoim pokoju. Parujące kubki z kakao stały na blacie, a po ciasteczkach zostały już tylko okruchy.

Od niemal godziny przyjaciółki kleiły dwumetrowej długości girlandę z gałązek i jodłowych szyszek. Samiczka szopa pracza Annabell i foka Mette-Maja dzielnie im w tym pomagały.

Annabell i Mette-Maja były magicznymi zwierzętami. Potrafiły mówić i zawsze z chęcią służyły dzieciom wsparciem, kiedy te tylko tego potrzebowały.

- Szapoklap! - Annabell wyciągnęła z pudełka czerwoną wstążeczkę. - Mogę nią owinąć gałązkę?

Mette-Maja postawiła sobie na nosie szyszkę i zaczęła nią balansować.

- Fajnie, że Elisa i Silver przyniosły nam po drodze te gałązki. - Sibel sięgnęła po złotą foliową gwiazdkę. Annabell walczyła ze wstążką. Jak to było?

- Supełek, pętelka... naokoło, potem od dołu... i gotowe! - ucieszyła się.

Panna Cornfield siedziała w swoim domu przy ulicy Fiołkowej i poprawiała zadania domowe uczniów. Ech, przecież dodawanie nie jest takie trudne! Dlaczego Lothar tego nie potrafi...?

Dwadzieścia dwa dodać dziewiętnaście to nie trzydzieści cztery. Nauczycielka przyłożyła do kartki czerwony długopis i westchnęła. Po kolei sprawdziła wszystkie zeszyty. Przynajmniej Ida, Maks i Franka nie zrobili ani jednego błędu. Zadanie Ronji też wypadło całkiem dobrze.

Kiedy pannie Cornfield udało się już uporać ze stosem zeszytów, zrobiła sobie herbatę i wyjrzała przez okno. W ogrodzie panoszyły się pędy jeżyn. Główki kapusty, których nie zdążyła zebrać, smutno sterczały z ziemi. Kiedyś, kiedy znajdzie na to czas, na pewno się tym zajmie...

Iga leżała na łóżku i głaskała Rabbata.

- O czym myślisz, rudzielcu? - spytał lis.

- O niczym. - Ida podrapała go po brzuchu.

- O niczym? - Rabbat zachichotał, bo na brzuchu zawsze miał łaskotki. - Na pewno nie myślisz o numerze osiem? Ani o numerze dwadzieścia trzy?

- Nie! - Ida spłonęła rumieńcem. Sięgnęła po mikołajkową listę, która leżała na szafce nocnej.

Każdy wiedział, komu da prezent i kiedy przyjdzie jego kolej. Zadecydowało o tym losowanie. Każdy wiedział, kiedy będzie mógł otworzyć swój upominek. Nikt jednak nie wiedział, kto go obdaruje ani co dostanie. To było oczywiście ściśle tajne!

Szczegóły znali tylko Maks i Ida, bo to właśnie oni sporządzili listę. Ktoś przecież musiał nad tym wszystkim czuwać. Ida zatem dobrze wiedziała, że Jo wylosował właśnie ją.

Dostanie prezent od Jo, tyle że dopiero dwudziestego trzeciego grudnia. To jeszcze szmat czasu!

Ósmego grudnia z kolei to ona kogoś obdaruje. Miała już nawet pewien plan.

- Numer osiem to żaden problem. - Ida odwróciła się do Rabbata. - A numer dwadzieścia trzy jest mi całkowicie obojętny!

- Czyżby? - Rabbat przeturlał się po miękkim materacu. - Nie chcesz wiedzieć, co wymyśli dla ciebie twój książę z bajki?

- Jo nie jest moim księciem z bajki! - zaprotestowała Ida.

- Ach tak? - Rabbat wyszczerzył zęby w uśmiechu. - To dlaczego w zeszycie obok dwudziestego trzeciego grudnia namalowałaś różowe serduszka?

Ida chwyciła poduszkę i cisnęła nią w magicznego przyjaciela, który odskoczył w bok, chichocząc.

- Powiedz mi, rudzielcu, a może schowałaś gdzieś tutaj czekoladowe ciasteczka? - Postukał łapką w szafę i drzwi się otworzyły. - Jupi! Wiedziałem! - Wyjął ze środka opakowanie i nadgryzł je z boku. - Ido, jesteś najlepsza ze wszystkich - dodał i uszczęśliwiony zaczął chrupać znalezione smakołyki.