Wstęp
Ciągle wraca do mnie pewien sen. Mam prelekcję, stoję na scenie i mówię, gdy nagle na widowni jakaś kobieta zrywa się z krzesła i krzyczy: "Kłamiesz!". Zaskoczona patrzę w tłum, osłaniając oczy, bo razi mnie światło reflektorów, szukam kobiety, która przerwała mi wypowiedź, i widzę... ją. Moją najlepszą przyjaciółkę z uczelni.
Przyszła na moją prelekcję tylko po to, żeby mnie wyśmiać.
W tym momencie zawsze budzę się z poczuciem winy i niepokoju. I chyba wiem, dlaczego ten sen do mnie wraca.
Poznałyśmy się na drugim roku studiów. Miałyśmy wtedy około dziewiętnastu lat. Ramię w ramię przebyłyśmy ten trudny etap między dzieciństwem a dorosłością. Łączyło nas umiłowanie poezji i muzyki neo-soul. Ale kilka lat po ukończeniu studiów coś się między nami zmieniło, albo raczej - nastąpiła seria drobnych zmian, które z czasem zaprowadziły nas w różnych kierunkach.
To było trochę tak, jakbym poszła nad morze, położyła wszystkie swoje rzeczy w określonym miejscu na plaży, weszła do wody i zaczęła się pluskać, a po chwili spojrzała na brzeg, żeby sprawdzić, co się dzieje z moimi rzeczami, i odkryła, że są pół plaży dalej, bo jak pływałam, prąd zniósł mnie w bok. Tak właśnie wyglądał koniec naszej przyjaźni. W jakiś sposób rozpłynęła się ona w zdawkowych uprzejmościach, maskujących niewypowiedziane pretensje.
Dzisiaj zdaję sobie sprawę, że mogłam tę przyjaźń uratować, gdybym tylko znalazła odwagę, żeby się odezwać. Ale wiedziałam, że rozmowa o tym, co się z nami działo, będzie nieprzyjemna, więc jej unikałam. Dzięki temu ta dziewczyna nie mogła się odnieść do tego, co ja wtedy wyczyniałam, a ja nie potrafiłam się do tych rzeczy przyznać. Bezpieczniej było pozwolić naszej znajomości po prostu zwiędnąć. A potem usunąć byłą przyjaciółkę z listy obserwowanych na Instagramie.
A tu proszę: wiele lat później piszę książkę o pielęgnowaniu przyjaźni.
Już sobie wyobrażam, jak moja dawna przyjaciółka bierze tę książkę do ręki, przygląda się jej i mruczy: "No coś ty... Serio?". Ta Danielle, którą ona znała, była uparta, zarozumiała, arogancka i nie potrafiła przyznać się do słabości. A teraz okazuje się, że ta sama dziewczyna napisała książkę o przyjaźni?!
Moja dawna przyjaciółka z pewnością zastanawia się, jak do tego doszłam.
Moja podróż do zawodu trenerki przyjaźni
To nie tak, że od dzieciństwa marzyłam: "Zostanę trenerką przyjaźni". Zostałam nią po serii zwrotów w mojej karierze zawodowej.
Po studiach zaczęłam uczyć w szkole średniej, z czasem awansując na kierownicze stanowisko. W przerwach między lekcjami i po szkole dziewczęta z moich klas przychodziły do mnie i żaliły się na rozmaite problemy związane z przyjaźnią. Nieoficjalnie - i właściwie nie zdając sobie z tego sprawy - doradzałam im, chociaż "konsultacje osobiste" nie należały do moich obowiązków. Na własne oczy widziałam wtedy, jak problemy z przynależnością i relacjami wpływają na wszystko inne: nastrój, pewność siebie, a także oceny dziewcząt.
Kiedy kilka lat później opuściłam szkołę, aby założyć własną agencję public relations, niesłusznie sądziłam, że zostawiam za sobą te "nastoletnie dramaty". W końcu miałam pracować z pewnymi siebie, odnoszącymi sukcesy zawodowe kobietami. Byłam przekonana, że teraz wszystko będzie inaczej. Jednak szybko odkryłam, że energiczne kobiety biznesu też borykają się z problemami w przyjaźniach z innymi kobietami. Wprawdzie nie brakowało im znajomych, ale nie czuły się doceniane i nie znajdowały wsparcia w tych relacjach.
Pewnego dnia przygotowywałam jedną z moich klientek do wywiadu w mediach. W czasie pracy ta kobieta zwierzyła mi się, że nie ma problemów z nawiązywaniem znajomości, ale trudno jej przeistoczyć je w bliższe więzi. Była tak skupiona na karierze, że przyjaźnie odsunęła na dalszy plan i nie sądziła, żeby w ogóle potrafiła przekształcać powierzchowne znajomości w coś więcej.
Wieczorem tego samego dnia z czystej ciekawości wpisałam w wyszukiwarkę "książki o przyjaźni". Dostałam bardzo mało wyników - i większość z nich dotyczyła dzieci. "Czy tak postrzegamy przyjaźń?" - pomyślałam. "Jako coś, z czym zmagają się młodzi ludzie, a co dorośli już zrozumieli?"
Zastanawiałam się nad ogromną liczbą źródeł informacji, które pomagają nam być lepszymi żonami, kochankami, matkami i szefowymi. A zatem co brak źródeł dotyczących relacji platonicznych mówi o tym, jak nasza kultura traktuje przyjaźń? A co gorzej: jak się czuje kobieta mająca problemy w tej jednej dziedzinie życia, w której zdaniem ogółu powinna radzić sobie naturalnie?
W tym momencie postanowiłam przeczytać wszystko, co zdołam znaleźć na temat przyjaźni między kobietami. Wykorzystałam swoje doświadczenie pedagogiczne, uzyskałam certyfikat doradcy personalnego i zaczęłam analizować wyniki najnowszych badań na temat konfliktów, komunikacji i współpracy między kobietami. W ciągu następnych kilku lat przeprowadziłam wywiady z terapeutami, psychologami ewolucyjnymi, językoznawcami, neurologami i wszystkimi innymi specjalistami, którzy byli w stanie przybliżyć mi szczególną złożoność relacji między kobietami ze swojej perspektywy badawczej. Następnie zaś założyłam podcast Friend Forward, aby dzielić się tym, czego się nauczyłam.
Wkrótce kobiety zaczęły wysyłać mi prywatne wiadomości z prośbą o pomoc w różnych sprawach: od sposobów nawiązywania związków przyjacielskich z kobietami po poinformowanie bliskiej znajomej, że nie zostanie zaproszona na ślub.
Niedługo później byłam już zapraszana z prelekcjami na sympozja stowarzyszeń studentek, otrzymywałam prywatne wiadomości od celebrytek z prośbą o porady dotyczące przyjaźni, a także udzielałam lekarzom sportowym porad na temat łagodzenia napięć w kobiecych drużynach. Liga futbolu amerykańskiego zleciła mi przeprowadzenie konsultacji dla żon i dziewczyn niektórych graczy na temat radzenia sobie z samotnością, podczas gdy ich partnerzy są w trasie. Udzieliłam serii wywiadów dla krajowych mediów (w tym dla "The Oprah Magazine"!), a nawet nawiązałam współpracę z popularną aplikacją Bumble jako jej stała ekspertka do spraw przyjaźni. Kobiety w wieku od dwudziestu kilku do czterdziestu kilku lat przychodziły do mnie, aby podzielić się spostrzeżeniami na temat swoich zmagań z przyjaźnią.
Kobiety, z którymi pracowałam, były bardzo różne. To otworzyło mi oczy na zaskakujący fakt: przyjaźń to wielki równacz. Nie ma znaczenia, czy jesteś studentką, artystką, czy przedsiębiorczynią; nieważne, ile masz lat. Wszystkie staramy się odkryć, jak nawiązać lepsze relacje z kobietami w naszym życiu.
W książce Sztuka kobiecej przyjaźni. Jak pielęgnować więzi i rozwiązywać konflikty między kobietami przedstawiam wyniki analiz oraz badań naukowych na temat tego, co jest potrzebne kobietom, aby nawiązać i utrzymać zdrowe przyjaźnie.
To dlatego, że my, kobiety, jesteśmy wyjątkowe. Wyzwania, w obliczu których stajemy, język, jakiego używamy, a nawet nasze priorytety różnią się od tego, jak mężczyźni postrzegają świat. Nasze przyjaźnie charakteryzują się znaczną złożonością. Badania wykazują, że przyjaźnie między kobietami są bardziej kruche (ale głębsze!) niż przyjaźnie między mężczyznami.
Nadszedł zatem czas, abyśmy dokładnie przeanalizowały, co sprawia, że kobiece przyjaźnie są takie "skomplikowane". Odkryłam bowiem, że to wcale nie jest aż taka znowu tajemnica.
Czego możesz oczekiwać
Książka Sztuka kobiecej przyjaźni. Jak pielęgnować więzi i rozwiązywać konflikty między kobietami jest podzielona na trzy części.
Część pierwsza
W części pierwszej przyglądamy się mechanizmom rządzącym przyjaźnią między kobietami, próbując zrozumieć, co nas łączy - oraz co nas dzieli. Analizujemy również, co się dzieje, gdy między przyjaciółkami rodzą się napięcia, a także w jaki sposób przemoc relacyjna i tendencja do unikania konfliktów wpływają na nasze przyjaźnie. Ta część daje ci ogólny obraz tego wyjątkowego związku, jakim jest przyjaźń między kobietami.
Część druga
Część druga to poradnik podający wskazówki i scenariusze działania, które pomogą ci poradzić sobie z dziewięcioma konfliktami, jakie najczęściej pojawiają się między przyjaciółkami. Uzyskanie ogólnego oglądu kobiecych relacji przyjacielskich jest ważne, ale musimy również być przygotowane na codzienne problemy. Ta część przyda ci się, jeśli jesteś już gotowa do działania. Dowiesz się z niej, co powiedzieć i co zrobić w trudnych sytuacjach, a także jak zmienić swoje podejście do przeszkód w przyjaźniach. Dowiesz się również, jakie sygnały wskazują, że sednem problemu jesteś ty.
Część trzecia
Ostatnia część książki pomoże ci przygotować się do podjęcia dalszych kroków po konflikcie. Niekiedy ty i twoja przyjaciółka po kłótni poczujecie się jeszcze silniej ze sobą związane niż przedtem. Innym razem związek po prostu dobiegnie końca. Część trzecia pokaże ci, jak z godnością zakończyć przyjaźń, a następnie jak otworzyć się na nowe znajomości.
Biblioteczka książek o przyjaźni
Dołożyłam wszelkich starań, aby omówić jak najwięcej zagadnień, ale niniejsza książka nie jest encyklopedią. Mam nadzieję, że będzie ona jedną z wielu pozycji w twojej biblioteczce książek, które prowadzą cię w podróży do głębokich i satysfakcjonujących przyjaźni.
Badania, do których się odwołuję, pochodzą z godnych zaufania źródeł; niemniej muszę przyznać, że niniejsza praca ma pewne ograniczenia. Wiele treści może wydawać się najbardziej odpowiednie dla kobiet z pokolenia Y, czyli milenialsów, mieszkających w krajach szeroko pojętego Zachodu. Niektóre lekcje przemówią jednak do serc kobiet na całym świecie.
Wasze osobiste doświadczenia będą kształtować wasz odbiór tej książki. Zachęcam was, abyście w miarę możliwości uzupełniały ten tekst innymi lekturami, odpowiadającymi waszym potrzebom na bardziej szczegółowym poziomie. Gruntowne i wnikliwe badania pozwolą wam cieszyć się zdrowszymi przyjaźniami.
Trzymam za was kciuki
Podczas pisania tej książki było kilka momentów, w których musiałam przystopować i nabrać dystansu, ponieważ moje serce wezbrało uczuciami.
Moja kariera zawodowa polega na zgłębianiu szczegółów na temat rozwiązywania konfliktów przez kobiety. Niekiedy jednak wydaje mi się, że cały czas analizuję właśnie tylko to: szczegóły. Czytając wiadomości, e-maile i posty w mediach społecznościowych, w których kobiety proszą mnie o radę w kolejnych sprawach dotyczących przyjaźni, czasami chciałabym, żeby po prostu dotarły do sedna sprawy. A jest ono następujące:
Poszukując porad i wskazówek na temat najróżniejszych problemów związanych z przyjaźnią, tak naprawdę próbujemy odpowiedzieć sobie tylko na dwa pytania:
Jak znaleźć przyjaciółki, które będą mnie kochały?
Jak nieskrępowanie wyrażać miłość, którą mam do zaoferowania?
W ostatecznym rozrachunku wszystkie, bez względu na to, co robimy i gdzie mieszkamy, pragniemy przecież tego samego.
Chcemy szczodrze dawać, nie zastanawiając się, czy ktoś naszej szczodrości nie wykorzysta.
Chcemy móc szczerze powiedzieć przyjaciółce, że nas uraziła, mając pewność, że kiedy to zrobimy, ona nas nie porzuci.
Chcemy rozkoszować się własnym pięknem w towarzystwie kobiet, które raduje nasz blask - bez obawy, że uczyni nas on celem ataku.
Chcemy śmiać się beztrosko w towarzystwie kobiet, którym dźwięk naszego śmiechu sprawia przyjemność.
Chcemy odpoczywać przy kochających nas kobietach, nie myśląc o sposobach, w jakie mogą nas zdradzić.
Szczegóły mogą się różnić, ale nasze wizje głębokiej i spełnionej kobiecej przyjaźni są zazwyczaj takie same. Zanim jednak poznamy radość, jaką przynosi taka przyjaźń, czeka nas wiele pracy.
Jak publicznie opowiadać się po stronie spraw, z którymi prywatnie nie potrafimy się pogodzić? Przyznanie się do głębi naszych pragnień to zbyt duże ryzyko, dlatego je ukrywamy. Zmieniamy się w "dziewczyny, które przyjaźnią się z facetami" i które nie znoszą kobiet podobnych sobie. Zapisujemy artykuły o sygnałach ostrzegawczych, aby przechytrzyć babsztyle o złych intencjach. Stawiamy granice dobroci naszych serc, aby nikt nie próbował na nas nic wymusić. Udajemy, że pragniemy "przyjaźni niewymagających wysiłku", aby złagodzić cierpienie, jakie wywołuje w nas fakt, że otrzymujemy mniej, niż byśmy pragnęły.
To wszystko jest takie męczące!
Ja jestem gotowa na więcej. I chcę więcej dla ciebie.
Pogodziłam się już z tym, jak wygląda sytuacja z moją byłą najlepszą przyjaciółką, ale czasami żałuję, że nie mogę cofnąć czasu. Jak potoczyłaby się nasza historia, gdybym wtedy wiedziała to, co wiem teraz?
Staram się odzyskać część tej utraconej więzi w przyjaźniach, które nawiązałam od tamtego czasu. Wyrażam uczucia swobodniej niż kiedyś, bez urazy akceptuję uwagi i z otwartym sercem stawiam czoła konfliktom.
Moje życie wydaje się zupełnie nowe.
Mam nadzieję, że czytając tę książkę, rozpoznasz w niej fragment historii twoich własnych przyjaźni, a co ważniejsze, że odkryjesz, co może w tym względzie przynieść przyszłość, uzyskując odpowiedzi na dwa kluczowe pytania:
Jak znaleźć przyjaciółki, które będą mnie kochały?
Jak nieskrępowanie wyrażać miłość, którą mam do zaoferowania?
W świecie, w którym kobiety są często niedoceniane lub niewystarczająco doceniane, potrzebujemy wyjątkowych więzi z innymi kobietami; więzi, które sprawiają, że czujemy się bezpieczne, dostrzegane i rozumiane.
Oto jest wizja, o którą walczę.
Mam nadzieję, że do mnie dołączysz.
Rozdział 1Zdrowie, pieniądze i równowaga psychicznaPotęga kobiecej przyjaźni
Sprawdziłam godzinę w telefonie - 14:45.
Za piętnaście minut miałam zdzwonić się z Taryn i wszystko jej wyjaśnić. Bałam się tej rozmowy już od kilku tygodni, ale Taryn zauważyła, że trzymam ją na dystans i zażądała wyjaśnień.
Taryn i ja byłyśmy przyjaciółkami od kilku lat, ale ostatnio nastąpiła jakaś... no cóż, zmiana. Pewne jej komentarze i zachowania sprawiły, że zaczęłam wątpić w jej lojalność. Zastanawiałam się, co jest: czy ja przesadnie się przejmuję, czy naprawdę jest powód do niepokoju? Z każdym jej niezrozumiałym komentarzem moje wyobrażenie o Taryn robiło się coraz bardziej niejasne. Nie mogłam rozpoznać dziewczyny, z którą zaprzyjaźniłam się kilka lat wcześniej.
Żeby było jasne, ogromnie lubiłam Taryni i ona także lubiła mnie, więc z pewnością dziwne sygnały, które od niej odbierałam, to był tylko wytwór mojej wyobraźni, prawda? Myślałam, że dobrze ukrywam niepewność, ale zaczęłam się wycofywać i atmosfera zgęstniała. Musiałyśmy to omówić.
Chwyciłam niebieski marker i na tablicy (byłam wtedy w mojej pracowni) wypisałam zarys kluczowych problemów. Być może nakreślenie sobie scenariusza tej rozmowy pozwoli mi się skupić i sprawi, że sytuacja będzie mniej niezręczna. Mniej bolesna.
Boże, jaka ironia losu.
Jako konsultantka do spraw przyjaźni tydzień w tydzień wiele godzin spędzam, przekazując różnym kobietom strategie, które pomagają im radzić sobie z trudnościami w ich przyjaźniach. Ostatnimi czasy pracuję jednak bardziej głową niż sercem. Już od dawna sama nie stałam na rozdrożu.
Po latach pomagania kobietom w planowaniu trudnych rozmów ("Jak jej powiedzieć, że potrzebuję przestrzeni?", "Czy powinnam jej powiedzieć, że moim zdaniem jest zazdrosna?", "Jak jej powiedzieć, że wyrastam z tej przyjaźni?") stanęłam w obliczu kryzysu w mojej własnej przyjaźni. I trochę mnie on przerastał.
Przecież ja powinnam być dobra w te klocki! Ale może przyjęte przeze mnie założenie, że intelektualizacja konfliktu uchroni mnie od dramatów i bólu serca, które tak często towarzyszą trudnym przemianom przyjaźni, jest zwyczajnie głupie?
O 14:55 podeszłam do lodówki, otworzyłam drzwiczki i zaczęłam szukać czegoś na uspokojenie nerwów. Na dolnej półce błyszczała butelka piwa. Spojrzałam na zegar w kuchni. Może przed rozmową zdążę ją jeszcze wypić? I to na spokojnie, a nie duszkiem jak chłopak na studenckiej imprezie.
Nie. Nieważne, jak bolesne lub niezręczne byłyby podczas tej rozmowy moje emocje, musiałam je odczuwać i rozpoznawać.
Czułam się coraz gorzej i gorzej.
O 14:59 wypiłam kilka łyków wody, obróciłam krzesło w stronę notatek, zamknęłam oczy i wyszeptałam krótką modlitwę: "Boże, pomóż mi. Proszę, niech wszystko pójdzie dobrze".
Szczerze mówiąc, nie miałam pojęcia, czy czeka nas łagodna, szczera rozmowa, która pozwoli nam odnaleźć drogę powrotną do naszej dawnej przyjaznej bliskości, czy też sytuacja się pogorszy, a rozmowę zakończy przykry, brzydki finał.
I nagle była już pora. Puknęłam w imię Taryn w kontaktach. Usłyszałam sygnał. Serce zaczęło mi bić tak mocno, że przez chwilę rozważałam przerwanie połączenia.
"A więc tak się to kończy" - pomyślałam. Niezręczną rozmową przez telefon w sobotnie popołudnie.
Rozmawiałyśmy z Taryn przez prawie dwie godziny. Dokładnie w chwili, kiedy się rozłączyłyśmy, mój mąż skończył poobiednią drzemkę i zszedł na dół. Rozejrzał się po mojej pracowni, chcąc zorientować się w sytuacji, i jego wzrok padł na chaotyczne notatki na tablicy.
- O! Co się dzieje?
Westchnęłam głęboko.
- Właśnie skończyłam rozmawiać z Taryn.
- Ojej. No i jak, między wami już wszystko w porządku?
- Chyba tak... - powiedziałam, ale to było bardziej pytanie niż stwierdzenie. Podczas tej rozmowy były łzy i przeprosiny, i napięcie, a jednak teraz, kiedy już skończyłyśmy, myślałam: "I co teraz?".
Mój mąż roześmiał się, najwyraźniej rozbawiony całą sytuacją.
- Wiesz, dwóch facetów nigdy nie znajdzie się w takiej sytuacji. Między nami to po prostu nie jest aż takie... skomplikowane.
Zirytowała mnie jego pełna zadowolenia mina, ale trzeba przyznać: miał rację.
Kilka godzin później, kiedy już leżeliśmy w łóżku, zaczęłam przeglądać media społecznościowe, próbując złagodzić moje emocjonalne wyczerpanie oglądaniem filmików z reakcjami ludzi na najnowszy odcinek popularnego programu, którego uczestnicy biorą ślub, nie widząc się nawzajem. (Dlaczego tego jest aż tyle sezonów?!) Nie mogłam się jednak skoncentrować, ponieważ w uszach wciąż miałam komentarz mojego męża.
Skomplikowane...
Przestałam przewijać stronę, otworzyłam nową kartę i w pasku wyszukiwania trochę bezmyślnie wpisałam: "skomplikowany". Na ekranie pojawiła się definicja i na chwilę mnie zatkało.
Skomplikowany (przymiotnik): składający się z wielu powiązanych ze sobą części lub elementów; zawiły[1].
Tak. Tak!!! Przyjaźń między kobietami jest z definicji skomplikowana[*].
Kiedy wspomnisz o przyjaźni między kobietami w pomieszczeniu pełnym kobiet, usłyszysz albo okrzyki zachwytu ("Tak, uwielbiam moje dziewczyny!"), albo ostrzegawcze opowieści ("Uważaj na kobiety. One wszystkie są złośliwymi histeryczkami").
A prawda jest taka, że bywa i tak, i tak. Odniesienie się tylko do jednej strony historii nie oddaje pełnego spektrum stosunków międzyludzkich w tego typu związkach. Nieważne, czy na historię swoich przyjaźni spoglądasz z sentymentem, czy z gniewem, najpewniej pamiętasz zarówno chwile, w których kobiety cię wspierały, jak i takie, w których cię zawiodły.
Badania wskazują, że kobiece przyjaźnie są zazwyczaj bliższe i bardziej emocjonalne niż przyjaźnie mężczyzn, prawdopodobnie dlatego, że my, kobiety, wnosimy w nie tak wiele "przenikających się" elementów. Mężczyźni są skłonniejsi dzielić te związki na odrębne kategorie; tymczasem my od kobiet, które uczestniczą w naszym życiu, oczekujemy lojalności, wsparcia emocjonalnego i symetrii. Te właśnie oczekiwania pozwalają kobietom doświadczać w przyjaźniach większej głębi i więzi, tylko że to z kolei wiąże się z większą podatnością na rozczarowania i cierpienie.
Kobiece przyjaźnie mogą dodawać sił obu stronom, ale są też bardzo kruche. Często zdarza się, że dwie przyjaciółki łączy silna więź dopóty, dopóki jedna z nich...
...nie wyjdzie za mąż i nie przeprowadzi się gdzieś daleko.
...nie zaniedba drugiej, kiedy ta przeżywa trudne chwile.
...nie zacznie bezustannie narzekać, przytłaczając drugą swoją negatywną postawą.
...nie zauważy, że druga nie odwzajemnia jej gestów życzliwości.
...nie zacznie podejmować decyzji życiowych, których druga absolutnie nie jest w stanie zaakceptować.
Jak przezwyciężyć to "dopóki"? Jak rozliczyć się z nagromadzonymi z biegiem czasu starymi przyjaźniami? Jak przetrwać okresy konfliktów, kiedy płyty tektoniczne naszej przyjaźni zaczynają się przesuwać - czasem powoli, a czasem znienacka?
Intuicyjnie wiemy, że przyjaźń przynosi nam korzyści. Dlatego ochoczo nawiązujemy nowe znajomości, gotowe czynić użytek z tego, co mają nam do zaoferowania.
Ta książka dotyczy więc nie tylko stosunków międzyludzkich, lecz także dobrego samopoczucia. Ponieważ kiedy utrzymujemy wartościowe przyjaźnie, nasze życie staje się szczęśliwsze i zdrowsze[2].
Kobieca przyjaźń jako istotny element dobrostanu
Najdłużej trwające badania nad szczęściem, jakie przeprowadzono na Uniwersytecie Harvarda[3], wykazały, że czynnikiem wywierającym najsilniejszy wpływ na ogólne zadowolenie z życia i dobre samopoczucie człowieka nie są wcale jego dochody czy stan cywilny, lecz jakość związków z innymi ludźmi.
A jeśli chodzi konkretnie o przyjaźnie między kobietami? O, to już jest wyższa szkoła jazdy.
Kilka badań sugeruje, że przebywanie w towarzystwie innych kobiet przynosi kobiecie niezliczone korzyści fizyczne, psychiczne i emocjonalne. Jedna z najważniejszych jest taka: jeśli w odpowiedzi na stres kobieta szuka towarzystwa przyjaciółek, następuje u niej obniżenie poziomu kortyzolu (hormonu stresu)[4], a to polepsza stan mięśnia sercowego[5] oraz zmniejsza ryzyko demencji[6].
Oprócz tego kobiety, które mają silne więzi z innymi kobietami:
- otrzymują silniejsze wsparcie emocjonalne[7];
- mają większe możliwości rozwoju kariery i wyższe zarobki[8] niż kobiety, które nie posiadają kobiecych kręgów towarzyskich;
- odczuwają większą satysfakcję w związkach romantycznych[9];
- potrafią lepiej regulować swoje emocje[10].
Około 70% sieci kontaktów społecznych każdego z nas stanowią osoby tej samej płci co my (a większość kontaktów z osobami płci przeciwnej utrzymujemy z członkami własnej rodziny)[11]. Dobra wiadomość jest taka, że obecność kobiet w naszej sieci kontaktów społecznych ma ogromną moc. Potrzebujemy tych przyjaźni, aby służyły nam zarówno jako lustro, jak i wzorzec tego, kim jesteśmy i kim możemy się stać. Są one kluczowym elementem naszej pracy nad własną tożsamością. Dlatego też akceptacja ze strony osób, które wiedzą, co znaczy iść przez życie jako kobieta, i zapewniają nam informacje i wsparcie potrzebne do rozwoju, jest dla nas bardzo ważna.
Jednakże związki przyjaźni pomiędzy kobietami, mimo ich siły i istotności, często nie są traktowane z szacunkiem, na jaki zasługują.
Kobieca przyjaźń jako poważny czynnik biznesowy
Wykład, jaki przygotowałam na zjazd przedsiębiorców w Nashville w stanie Tennessee, dotyczył zaskakujących wyników badań na temat osiągnięć kobiet w biznesie. Otóż okazało się, że jeśli w życiu bizneswoman istnieją istotne związki platoniczne, osiąga ona lepsze wyniki w pracy. Podsumowałam prezentację i udałam się na koniec sali. Miałam wrażenie, że moje wystąpienie zostało dobrze przyjęte.
Podeszły do mnie dwie nieznane mi panie.
- Bardzo nam się podobała pani prezentacja - szepnęły do mnie konspiracyjnie. - To było jak dotąd najlepsze wystąpienie.
- Bardzo dziękuję, ogromnie mi miło!
- Szczerze mówiąc... - zaczęła jedna z nich, zerkając na koleżankę, jakby prosiła ją o zgodę na ciąg dalszy. Ta zachęcająco skinęła głową. - Kiedy zobaczyłam, że w programie jest wykład o kobiecej przyjaźni, spodziewałam się, że będzie mało konkretny, o jakiejś "sile siostrzeństwa" i tym podobnych rzeczach. Nie spodziewałam się, że to wszystko będzie takie... poważne.
Ani trochę mnie to nie zdziwiło. Kilka lat wcześniej, kiedy uznałam, że chcę zmienić pracę i zostać konsultantką specjalizującą się w sprawach przyjaźni, nie opowiadałam o tym głośno i z dumą. Właściwie to trochę mi było wstyd. Kiedy byłam nauczycielką w liceum, ludzie nazywali mnie "bohaterką". Jako publicystkę uważano mnie za "twardzielkę". Ale "trenerka przyjaźni"? Nie, to nie brzmiało chwytliwie.
Pamiętam, jak ogłosiłam to w klubie książki, do którego wtedy należałam. Nasza grupa składała się z prawniczek, wiceprezesek do spraw marketingu oraz przedsiębiorczyń, które sprzedały Google'owi niejedną firmę. Spotykałyśmy się w eleganckim wieżowcu w centrum Tampy, a każde spotkanie zaczynało się od tego, że każda z nas opowiadała, co tam u niej.
Wahałam się, czy powiedzieć im o mojej potencjalnej zmianie kariery - w końcu to były bardzo poważne kobiety. Kiedy nadeszła moja kolej, ogłosiłam: "Zamierzam zostać trenerką przyjaźni!". Udawałam pewność siebie, mając nadzieję, że zamaskuje ona moje skrępowanie. Rozejrzałam się po sali, analizując miny zgromadzonych pań, starając się wykryć protekcjonalne lub krytyczne spojrzenia. Kilka pań ze zdziwieniem uniosło brwi, inne zadawały mi pytania i składały serdeczne gratulacje.
Ale była też jedna pani, która zerknęła na koleżankę po drugiej stronie sali z miną pod tytułem: "Czy ona mówi poważnie?". Następnie obie panie uśmiechnęły się złośliwie. Wszystko to wydarzyło się tak szybko, że wystarczyłoby mrugnąć i bym to przegapiła.
- Ojej - powiedziała ta pierwsza. - To takie... słodkie.
Słodkie. Jakbym właśnie ogłosiła, że zostaję zawodową przytulaczką niemowląt. Udałam, że tego nie słyszałam i dalej wyjaśniałam, czym będę się zajmować. Większość pań życzliwie przyglądała się mojemu pomysłowi na życie, inne były sceptyczne.
Kiedy byłyśmy młodsze, często postrzegałyśmy przyjaźń między kobietami wyłącznie w skrajnościach, wyobrażając sobie z jednej strony psiapsiółki, które na nocowance zaplatają sobie wzajemnie warkoczyki przed snem, a z drugiej obrzucające się wyzwiskami kłótliwe jędze. Później, już jako dorosłe, niektóre z nas zaczęły sprowadzać przyjaźń do rozrywki, czegoś, czemu poświęcimy czas, kiedy już nie będziemy zajęte pracą lub dziećmi. Nie pomaga fakt, że badania nad przyjaźnią są czasami postrzegane jako "zajęcie dla kobiet" - nie traktuje się ich z taką samą powagą jak badań w innych dziedzinach nauki.
W książce The Social Sex: A History of Female Friendship[12] feministyczna pisarka i historyczka Marilyn Yalom wyznaczyła cztery fundamentalne składniki przyjaźni między kobietami: czułość, jawność myśli i uczuć, kontakt fizyczny oraz wzajemna zależność. Ponieważ społeczeństwa, w jakich obecnie żyjemy, postrzegają większość tych cech jako charakterystyczne dla kobiet, sama przyjaźń jest czasami lekceważona jako pojęcie "kobiece" (żeby nie powiedzieć: "babskie"). Jest to ulubiony argument społeczeństwa patriarchalnego, które uporczywie przedstawia zainteresowania kobiet jako niepoważne.
W świecie akademickim zainteresowanie badawcze kwestiami przyjaźni jest uważane za przynależące do "nauk miękkich". Określenie to jest etykietą, która pojawiła się w celu odróżnienia dyscyplin badawczych, w których dominują mężczyźni, czyli nauk ścisłych, nauk technicznych, inżynierii i matematyki (tak zwanych dyscyplin STEM, ang. science, technology, engineering, mathematics), od dyscyplin, w których dominują kobiety. Osoby, które poświęcają się badaniu przyjaźni, spotykają się ze sceptycyzmem i są często traktowane protekcjonalnie. Zainteresowanie kwestiami kobiecej przyjaźni wydaje się zatem podwójnie niedorzeczne.
Jednak sytuacja ulega zmianie. Kobiety od zawsze analizowały siłę kobiecej przyjaźni w sposób rozumowy i z powagą. Obecnie zaś dyskurs ten zyskuje na popularności, ponieważ mężczyźni mają coraz mniejszą możliwość kontrolowania przestrzeni, w których się on rozgrywa, nie zawsze bowiem to oni decydują, które badania otrzymają finansowanie i czyje osiągnięcia zasługują na publikację. Dzięki rosnącej objętości literatury przedmiotu, a także większej dostępności mediów i zasobów odnoszących się do tego tematu, jesteśmy w stanie dogłębniej i z wielu różnych perspektyw badać złożoność i wartość kobiecej przyjaźni.
Większość tych opracowań podkreśla ogromne korzyści płynące z przyjaźni między kobietami. Jednakże badania dokumentują także jej mroczną stronę.
Dziewczyny, które wolą mieć kumpli, dziewczyny, które wolą mieć psiapsiółki i mroczna strona kobiecej przyjaźni
Istnieje wiele powodów, dla których niektóre kobiety świadomie rezygnują z przyjaźnienia się z innymi kobietami. U źródła ich obaw mogą leżeć bardzo trudne doświadczenia związane z przyjaźnią, brak zdrowych wzorców do naśladowania albo przekonanie, że one po prostu nie znajdują wspólnego języka z osobami tej samej płci. Niezależnie jednak od przyczyn taka decyzja wyklucza czerpanie radości z pozytywnych aspektów, jakie oferuje kobieca przyjaźń.
Doktor Sahar Martinez, terapeutka specjalizująca się w traumach międzypokoleniowych i traumach związanych z płcią, wyjaśnia, dlaczego niektóre kobiety mogą unikać znaczących związków z innymi kobietami:
Pod koniec drugiej i na początku trzeciej dekady mojego życia przyjaźnie z kobietami były dla mnie silnie traumatyzujące. Myślę, że częstym źródłem ciężkich przejść związanych z przyjaźnią jest kombinacja braku osobistych granic i braku poczucia własnej wartości. Wkładamy w jakąś przyjaźń więcej, niż nam to odpowiada, a kiedy z przeciwnej strony nie otrzymujemy podobnego wkładu, ponieważ nie ujawniłyśmy swoich potrzeb, odczuwamy ból.
Zdaniem doktor Martinez wiele kobiet uważa, iż aby przerwać ten cykl, muszą dokonać zmian na zewnątrz (na przykład stwierdzić: "Nie będę zawierać przyjaźni z kobietami"), ale w rzeczywistości jedynym sposobem jest przerwanie tego cyklu wewnątrz siebie.
Badania wskazują, że kobieta cierpi z powodu stresu dwa razy silniej niż mężczyzna. Funkcjonujemy zatem w stanie ciągłego stresu. Owszem, w przyjaźni może wystąpić przemoc emocjonalna, zdarza się, że jedna przyjaciółka robi sobie ofiarę z drugiej. Tak bywa. Ale nasze uczucia należą wyłącznie do nas.
Doktor Martinez twierdzi, że kobiety borykające się z tego typu problemami powinny zadać sobie pytanie, czy naprawdę pragną dalej trwać w miejscu, w którym nie pozwalają sobie na nawiązywanie nowych przyjaźni.
Pragniemy więzi, więc jeśli w ich zawieraniu przeszkadza nam ból, musimy się z niego wyleczyć. A sednem uzdrowienia nie jest negacja złych doświadczeń, lecz akceptacja faktu, że się przydarzyły, i podjęcie decyzji, że idziesz naprzód.
Shena Lashey, terapeutka traumy, specjalistka do spraw więzi i prowadząca popularnego podcastu Black Girls Heal[13], wyjaśnia, w jaki sposób w niektórych kobietach rodzi się awersja do przyjaźnienia się z innymi kobietami:
Kiedy kobieta dociera do tego punktu, zazwyczaj przeszła już okres nieufności i bycia zranioną; naturalne zatem, że przechodzi także okres niechęci [do innych kobiet]. Jeśli jednak spotykasz kogoś, kto chce się z tobą zaprzyjaźnić, ale zamykasz się na tę osobę, to jak zdołasz nawiązać z nią istotną więź? Musisz wyjść poza ograniczenia, jakie narzuca ci strach przed odrzuceniem lub porzuceniem.
Przypisy
[1] Wyszukiwanie Google, 15 maja 2023, www.google.com.
[2] Liz Mineo, Good Genes Are Nice, but Joy Is Better, "Harvard Gazette", 11 kwietnia 2017, news.harvard.edu/gazette/story/2017/04/over-nearly-80-years-harvard-study-has-been-showing-how-to-live-a-healthy-and-happy-life/.
[3] Robert Waldinger i Marc Schulz, The Good Life, Simon and Schuster, Nowy Jork 2023.
[4] Shelley E. Taylor i in., Biobehavioral Responses to Stress in Females: Tend-and-Befriend, Not Fight-or-Flight, "Psychological Review" 107, nr 3 (2000): 411-429, doi.org/10.1037/0033-295x.107.3.411.
[5] University of Rochester Medical Center: Health Encyclopedia, Stress Can Increase Your Risk for Heart Disease, dostęp: 29 października 2023, www.urmc.rochester.edu/encyclopedia/content.aspxContentTypeID=1&ContentID=2171#:~:text=The%20hormone%20cortisol%20is%20released,risk%20factors%20for%20heart%20disease.
[6] Sami Ouanes i Julius Popp, High Cortisol and the Risk of Dementia and Alzheimer's Disease: A Review of the Literature, "Frontiers in Aging Neuroscience" 11 (1 marca 2019), doi.org/10.3389/fnagi.2019.00043.
[7] Jeffrey A. Hall, Same-Sex Friendships, w: The International Encyclopedia of Interpersonal Communication, red. Charles R. Berger i Michael E. Roloff, Wiley-Blackwell, Malden, MA 2016, www.researchgate.net/profile/Jeffrey-Hall-5/publication/314826577_Same-Sex_Friendships/links/5e53e6504585158f40ea0c87/Same-Sex-Friendships.pdf.
[8] Yang Yang, Nitesh V. Chawla i Brian Uzzi, A Network's Gender Composition and Communication Pattern Predict Women's Leadership Success, "Proceedings of the National Academy of Sciences" 116, nr 6(2019): 2033-2038, doi.org/10.1073/pnas.1721438116.
[9] Society for Research in Child Development, Teens' Same-Gender Friendships Key to Later Satisfaction in Romantic Relationships, "Science Daily", 24 stycznia 2019, www.sciencedaily.com/releases/2019/01/190124084924.htm.
[10] Kara Alise Christensen i in., Evaluating Interactions Between Emotion Regulation Strategies Through the Interpersonal Context of Female Friends, "Journal of Clinical Psychology" 78, nr 2 (2012): 266-282, doi.org/10.1002/jclp.23214.
[11] Robin Dunbar, Friends: Understanding the Power of Our Most Important Relationships, Little, Brown UK, Banbury 2021.
[12] Marilyn Yalom i Theresa Donovan Brown, The Social Sex: A History of Female Friendship, Harper Perennial, Nowy Jork 2015.
[13] Shena Lashey, Black Girls Heal, podcast, 2 maja 2023, www.blackgirlsheal.org/podcast.