Historycznie rzecz biorąc
To nie jest zwykły przewodnik. Czytelniku! Przygotuj się na to, że właśnie wkraczasz na terra incognita. Tu nie znajdziesz zbyt wielu informacji o czerwonych domkach, piciu kawki i zagryzaniu jej cynamonową bułeczką. Będzie za to dużo o trudnych relacjach, społecznych dysproporcjach, przestępczości i byciu obcym w tym gościnnym kraju, jakim jest Szwecja. Ale nie martw się, bo nie będzie tylko ponuro (choć niewiele dobrego można napisać o pogodzie). Szwedzi jak nikt inny potrafią wrzucić na luz, zbudować życiowy balans i otoczyć się szczęściem. Chcemy w twoje ręce przekazać nasze kilkuletnie obserwacje, spisane rozmowy i opowieści. Jak głosi tytuł tej serii, będzie to przewodnik subiektywny po szwedzkości.
Ale zanim o tym, cofnijmy się do około trzech tysięcy lat przed Chrystusem, kiedy to ludzie zaczęli zasiedlać Półwysep Skandynawski...
Nie no. Żartowałam. My będziemy opowiadać o tym, co tu i teraz. Jednak jest kilka historycznych spraw, które miały duży wpływ na to, jak wygląda dzisiejsza Szwecja i jej - nie bójmy się tego słowa - kolorowe społeczeństwo. Żeby można było łatwo przez to przebrnąć, przygotowałam dla ciebie krótką listę ciekawostek.
Przebudowa centrum Sztokholmu (Slussen) trwa od tak dawna, że nawet lokalsi nie pamiętają, jak wyglądało ono przedtem...
Szwedzi nie boją się dużych zmian
Czy można w jeden dzień wywrócić wszystko do góry nogami, spowodować chaos i paraliż, a potem, jak gdyby nigdy nic, wprowadzić nowy ład? To, co wydarzyło się 3 września 1967 roku, można porównać do wrzucenia granatu do magazynu z dynamitem.
W ten chłodny ranek, zwany Dagen H (potoczny skrót od Högertrafikomläggningen, czyli zmiana ruchu na prawostronny), chyba każdy Szwed wiedział, że o piątej nad ranem musi zmienić stronę i pojechać prawym pasem. Kampania informacyjna rozpoczęła się rok przed planowaną zmianą i obejmowała niemal wszystkie aspekty życia przeciętnego Svenssona[1]. Reklamy pojawiały się w prasie, radiu, telewizji, a także w szkołach, biurach i wszelakich organizacjach. Symbolem stała się literka H (jak höger, czyli prawa strona), która występowała jako znaczki (jak nasze dzisiejsze wlepki), plakaty, naszywki. Od wiosny 1967 roku w całej Szwecji zaczęły się pojawiać nowe znaki drogowe - zarówno te prawdziwe, jak i prowizoryczne czy kartonowe - mające przypominać, że ten dzień już nadchodzi. Mimo tak szeroko zakrojonej kampanii wszyscy odczuwali stres. Jednak wszyscy mieli świadomość, że zmiana jest konieczna - we wszystkich państwach ościennych obowiązywał ruch prawostronny, a kierownice w samochodach również były po prawej stronie. To było przyczyną wielu kolizji i niepotrzebnych problemów. Choć zdawać by się mogło, że zmiana była błyskawiczna niczym pstryknięcie palcami, to jej koszt przekroczył 600 milionów koron[2].
Zmiana pasów miała nastąpić równo o piątej nad ranem. Tej nocy wprowadzono zakaz poruszania się po ulicach, chyba że potrzeba była uzasadniona - stąd też niewielki ruch pozostał. Ulicami miast przemieszcza się kilka taksówek i autobusów. Piesi zaczynają gromadzić się na chodnikach wokół Slussen w Sztokholmie, które wówczas jest najważniejszym punktem komunikacyjnym miasta. W odbiornikach brzmi piosenka H?ll dig till höger, Svensson (Trzymaj się prawej strony, Svensson). Pięć minut przed piątą wszystkie kanały radiowe przejmuje Lars Skiöld, główny architekt tej zmiany. Prosi kierowców i rowerzystów, którzy poruszają się po ulicach mimo zakazu, o zatrzymanie się po swojej lewej stronie. Po krótkiej chwili postoju samochody i rowerzyści powolutku zamieniają się miejscami - ci z lewej zjeżdżają na prawą stronę i znów się zatrzymują. Skiöld informuje, że teraz wszyscy muszą poczekać, aż wybije godzina piąta. W głośnikach słychać kobiecy głos, który odlicza: trzy... dwa... jeden... I ruszyli.
I tak oto od tej chwili Szwecja ma ruch prawostronny. Odważnie? Możliwe. Zresztą kto był w Sztokholmie, ten wie, że Szwedzi umieją wrzucać te granaty do magazynu z dynamitem. Można to zamknąć w dwóch słowach, pod którymi kryje się wielki eksperyment miejski Nya Slussen.
Szwedzi kochają innowacje
Szwedzi mają na swoim koncie kilka ważnych odkryć i postaci znanych na całym świecie. Są też autorami takich wynalazków, które zmieniły lub wkrótce zmienią cały świat. Nie od dzisiaj są światowymi liderami w dziedzinie innowacji, wielokrotnie też udowodnili, że dla dobra ludzkości czy ogółu nie skupiają się jedynie na tym, by zarobić miliony.
Sztuczny rozrusznik serca Jednym z wynalazków, które zmieniły świat, był The Pacemaker, czyli sztuczny rozrusznik serca. Przełomowy wynalazek, pierwszy w świecie wewnętrzny rozrusznik serca, został skonstruowany przez Szweda Rune Elmeqvista. 8 października 1958 roku kardiochirurg ?ke Senning w szpitalu Karolinska Sjukhuset w Solnej wszczepił go pacjentowi Arne Larssonowi. Choć początki były trudne, bo rozrusznik zawiódł po kilku godzinach, to nie poddali się tak łatwo. Operacje ponawiano. Kolejny wszczepiony Arnemu rozrusznik działał kilka tygodni. Ostatecznie Larsson przeżył zarówno konstruktora rozrusznika, jak i swojego chirurga. Zmarł w wieku osiemdziesięciu sześciu lat, w 2001 roku. W swoim ciele miał w sumie dwadzieścia sześć pacemakerów.
Trzypunktowe pasy bezpieczeństwa Innym ważnym wynalazkiem, który uratował życie niezliczonej ilości istnień, są trzypunktowe pasy bezpieczeństwa. 13 sierpnia 1959 roku w salonie Volvo w Kristianstad po raz pierwszy na świecie pojawił się samochód ze standardowo zainstalowanymi trzypunktowymi pasami bezpieczeństwa. Ich konstruktorem był Nils Bohlin, inżynier do spraw bezpieczeństwa. Niesamowite w tym wynalazku jest to, ile rzeczy dzieje się podczas zderzenia w czasie zaledwie kilku tysięcznych sekundy. Samonawijacz napina pas wokół tułowia, a następnie zmniejsza nacisk we właściwym momencie, by ciało było uciskane możliwie najłagodniej. Sam Bohlin mówił, że "pas musi pochłaniać siłę w odpowiednim miejscu - w okolicach miednicy i klatki piersiowej, gdzie ciało jest najbardziej odporne. Jednocześnie musi być łatwy w użytkowaniu i regulowaniu". Volvo zastrzegło wzór tego rozwiązania w postaci tzw. otwartego patentu. Co to oznaczało w praktyce? Że z wynalazku Szwedów mógł korzystać każdy producent samochodów bezpłatnie. Podejmując taką decyzję, podkreślono troskę o bezpieczeństwo ludzi, a nie chęć zarobku.
Chodzik rehabilitacyjny Potocznie zwany balkonikiem, to również szwedzki wynalazek. Kiedy Aina Wifalk skończyła dwadzieścia jeden lat, zachorowała na polio (znane również pod nazwą choroby Heinego-Medina). Przebieg choroby jest różny, od łagodnego do śmiertelnego, często towarzyszą jej paraliże kończyn. Ainie choroba sparaliżowała nogi. Po dwóch dekadach chodzenia o kulach jej ręce były przemęczone. Szukając rozwiązania dla swojego problemu, wynalazła chodzik, urządzenie na kółkach pomagające przemieszczać się osobie starszej lub niepełnosprawnej. Wifalk nigdy nie opatentowała balkonika, bo chciała, aby pomógł jak największej ilości osób.
Zamek błyskawiczny Tym wynalazkiem na pewno posłużyłeś się dziś. Albo wczoraj! Zamek błyskawiczny, zwany też po prostu suwakiem, opatentował w 1917 roku Szwed Gideon Sundbäck. Zamki błyskawiczne wykorzystywano pierwotnie przy projektowaniu i szyciu kombinezonów lotniczych czy też łączeniu płótna samolotowego. Jednak od lat trzydziestych ich popularność nieustannie rosła. Dziś każdy ma w swojej szafie kilkanaście egzemplarzy takiego suwaka. Kolejnym narzędziem, niemal oczywistym i powszechnie znanym, jest klucz szwedzki. To narzędzie znajduje się zapewne w większości domowych przyborników. Może być szokujące, że klucz szwedzki pochodzi... ze Szwecji (no, kto by się spodziewał)! Ten rodzaj klucza nastawnego został opatentowany w 1888 roku przez Szweda Johana Pettera Johanssona. Budowa i działanie klucza szwedzkiego pozwalają na wykorzystanie go w szczególności przy pracach hydraulicznych. Zakres rozwartości szczęk regulowany jest płynnie. Johansson nadał mu nazwę "żelazna ręka".
Wynalazki H?kana Lansa Co mają wspólnego pierwsza mysz komputerowa, kolorowa grafika komputerowa i rozwój systemu GPS? Te wszystkie epokowe wynalazki należą do jednej tęgiej głowy - Szweda H?kana Lansa. Poza tym, że opracował poprzedniczkę myszy komputerowej i kolorową grafikę komputerową, Lans zrewolucjonizował przemysł morski i lotniczy swoim wynalazkiem łącza danych STDMA. Było to ogromnym ulepszeniem w stosunku do ówczesnego radaru. Kiedy Lans poznał w 1981 roku amerykański Global Positioning System (GPS), wpadł na pomysł, jak wysłać dane zawarte w informacji GPS do samolotu, jeśli piloci będą między sobą udostępniać swoje dokładne trójwymiarowe położenie. To był przełom w rozwoju tej technologii. Nieźle, prawda? Dodam do tego jeszcze, że gdyby nie Szwedzi, nie mielibyśmy naszych ulubionych smartfonów. Prototyp telefonu komórkowego wykonała szwedzka firma Ericsson w 1956 roku. Telefon ważył 40 kilogramów, a kształtem przypominał walizkę podróżną. Instalacja takiego urządzenia w samochodzie kosztowała tyle, ile sam samochód.
Nobel Na koniec Alfred Nobel! Czy jest na świecie ktoś, kto nie słyszał tego nazwiska? Alfred Nobel urodził się 21 października 1833 roku w Sztokholmie. Podróżował po świecie, zgłębiając wiedzę z zakresu chemii, a jego pierwsze patenty dotyczyły głównie ciśnienia powietrza, wskaźników gazu i cieczy. Jednak od najmłodszych lat najbardziej był zafascynowany wybuchami. Swojej pierwszej eksperymentalnej detonacji Alfred Nobel dokonał w roku 1862. Rok później otrzymał patent na tak zwany zapalnik Nobla, który miał fundamentalne znaczenie dla rozwoju techniki materiałów wybuchowych. W 1866 roku Nobel stwierdził, że mieszając nitroglicerynę - substancję niezwykle wybuchową i wrażliwą na wstrząsy - z ziemią okrzemkową, można uzyskać mieszankę równie wybuchową, ale stosunkowo bezpieczną w transporcie. I tak wynalazł dynamit, który rok później opatentował. Kiedy pracował nad swoim wynalazkiem, nie zdawał sobie sprawy, kto najbardziej się z niego ucieszy. A wykorzystywano go okrutnie podczas działań wojennych. Nie taki był cel jego prac. Mimo fortuny, którą przyniósł Noblowi dynamit, do końca życia nie mógł pogodzić się z tym, jaką krzywdę wyrządził ludzkości. Dlatego w swoim testamencie napisał:
Kapitał zainwestowany w bezpieczne papiery wartościowe przez wykonawców testamentu ma stanowić fundusz, od którego odsetki będą rozdzielane dorocznie w formie nagród między tych, którzy w poprzednim roku wyświadczyli ludzkości największe dobrodziejstwa. Wspomniane odsetki mają być podzielone na pięć równych części.
Tak też się stało. Owe pięć części do dziś funkcjonuje jako Nagroda Nobla w dziedzinach: fizyki, chemii, medycyny, literatury oraz Nagroda Pokojowa.
Realizacją testamentu obarczył Alfred Nobel wiele szwedzkich instytucji, których nawet o tym nie poinformował. Rodzina próbowała później obalić testament genialnego krewnego, co się oczywiście nie udało. Powstanie Fundacji Nobla zatwierdził dopiero w cztery lata po jego śmierci - 29 czerwca 1900 roku - król Szwecji i Norwegii Oskar II. Alfred Nobel w ciągu swojego życia zarejestrował aż 355 patentów. Zmarł na zawał serca w swoim domu we włoskim San Remo w 1896 roku. Pozostawił majątek w wysokości niemalże 32 milionów szwedzkich koron, dzięki którym mogła powstać Fundacja Nobla. Grób Alfreda Nobla znajduje się na cmentarzu Norra begravningsplatsen w Solnej.
Wynalazków ze szwedzkim rodowodem jest znacznie więcej, ale przecież nie o tym jest ta książka!
Popularnym wzorem na szwedzkich ścianach są intensywne, roślinne motywy
Estetyka i użytkowość
Szwedzi są dumni ze swojego dziedzictwa kulturowego i tradycji ludowych. Czy to współczesne wzornictwo, wystrój wnętrz czy architektura - wszędzie możemy znaleźć historyczne nawiązania. Szwedzi chętnie też odwiedzają pchle targi (loppis), gdzie mogą zakupić stylowe starocie pasujące do nowoczesnego wystroju wnętrz. Ale nie tylko starocie są tak popularne. Jest wiele firm, które produkują te same klasyczne wzory, co lata temu. Nawet najsłynniejszy sklep meblowy na świecie, IKEA, wciąż wytwarza te same modele. W sklepie nadal znajdziemy takie klasyki, jak regał Billy (zaprojektowany w 1979 roku), sofę Klippan (również 1979 rok) czy stolik Lövbacken (1956). Kolejnym doskonałym przykładem połączenia historii i współczesności jest sztokholmska mekka miłośników designu, Svenskt Tenn. Firma została założona w 1924 roku przez Estrid Ericson, nauczycielkę rysunku i artystkę rzeźbiącą w cynie, z miejscowości Hjo. To właśnie produkty z cyny (tenn, stąd nazwa) były pierwszymi, które pojawiły się w jej sklepie przy Sm?landsgatan w Sztokholmie. Kilka lat później, w 1934 roku, w firmie został zatrudniony Josef Frank, autor najbardziej ikonicznych produktów Svenskt Tenn. Od tamtej pory po dziś dzień wyjątkową cechą asortymentu, który można tam nabyć, jest to, że ogromna część produktów jest zawsze dostępna, a niektóre z nich są w sprzedaży od dnia otwarcia sklepu, czyli od niemal stu lat. Przykładem może być figura kota, zwanego Jönssons Katt, wykonana z żeliwa, której projekt datuje się na 1938 rok. Za 33-centymetrowego kocura trzeba zapłacić 7500 złotych. Innym kultowym przedmiotem jest Sofa 968, znana też pod nazwą Banansoffan (bananowa sofa, ze względu na jej zaokrąglony kształt) z początku lat trzydziestych. Trzeba za nią zapłacić 26 tysięcy złotych. Ale to nie są jedyne klasyki w kolekcji. Po wejściu do sklepu przy Strandvägen 5 (obecnie najdroższa ulica w Sztokholmie) czuć unoszącego się w powietrzu ducha przeszłości. Identyczne przedmioty, tkaniny czy aranżację wnętrz można dostrzec na archiwalnych zdjęciach. W wielu miejscach ze ścian spoglądają na odwiedzających portrety Estrid Ericson i Josepha Franka. Mimo wysokich cen zawsze jest tu pełno klientów, którzy kupują ulubione tace, poduszki, zasłony i dywaniki.
Strandvägen. Najdroższa ulica Sztokholmu od strony wody
Pieczywo jako dizajn W ogóle wyposażenie domu w Szwecji, domowe sprzęty, przybory ogrodnicze czy generalnie przedmioty codziennego użytku charakteryzują się tym, że są genialne w swojej prostocie, a w niesamowity sposób ułatwiają życie. Patrzysz na te rzeczy i myślisz: serio? Jak mogłam na to nie wpaść? Wystarczy spojrzeć na produkt obecny w każdym szwedzkim domu - knäckebröd, czyli chrupkie pieczywo. Każda kromka ma dwie strony - jedną gładką i drugą z dziurkami. Dziurki są po to... by pomieścić więcej masełka, dlatego smaruje się zawsze tę stronę. Szwedzi mają wokół siebie wiele takich gadżetów i lubią się ich historią chwalić.
Obieraczki, noże, praska i miarka Prawdopodobnie w twoim domu znajduje się obieraczka do warzyw, przez Szwedów nazywana Jonas skalare. Jest u mnie w domu, od dzieciństwa po dziś dzień w doskonałym stanie, bez śladów rdzy. Dlatego też mówi się o niej rostfritt, czyli nierdzewna. Trudno stwierdzić, kiedy projekt ujrzał światło dzienne, ale mówi się, że było to nowością na wystawie industrialnej w Malmö w 1896 roku[3]. W tym właśnie znanym kształcie produkcję obieraczki rozpoczęto w 1953 roku w warsztacie Mekanoverken w miejscowości Forsheda. Choć metody jej produkcji uległy zmianie (i ulepszeniu), to design pozostał w gruncie rzeczy taki sam. Obowiązkowymi przedmiotami w każdej szwedzkiej kuchni są też osthyvel (nóż do żółtego sera przypominający tarkę tnącą plasterki), smörkniv (drewniany nóż do masła), potatispress (praska do ziemniaków, żeby przygotować idealnie kremowe purée) czy deciliterm?tt (miarka decylitrowa).
Chodaki na wsi i w wielkim mieście Jeśli odwiedzisz Szweda p? landet (czyli na wsi), to idę o zakład, że gdzieś przy drzwiach stoją drewniaki, zwane też chodakami. Niegdyś było to obuwie kojarzone właśnie ze wsią czy biedotą. W jednym z dokumentów, które dostępne są w Stockholmskällan (Archiwum-Muzeum Miasta Sztokholm), można przeczytać, że na przełomie XIX i XX wieku niektóre dzieci były tak biedne, że nie miały nawet butów. Za pośrednictwem parafialnych rad opieki nad ubogimi rozdano tym biednym dzieciom drewniaki. Jednak niektóre osoby, na przykład nauczyciele, doradzali, aby podarować dzieciom buty skórzane, bo drewniaki nie są w Sztokholmie popularne i od razu zwracają uwagę na status takiego dziecka[4]. Od tamtych czasów wiele się zmieniło, a dziś rachunek za träskor (dosł. buty z drewna) nie ma nic wspólnego z biedotą! Wszystko za sprawą... hollywoodzkich gwiazd. Pierwsza w chodakach szwedzkiej firmy Hasbeen paradowała gwiazda serialu Seks w wielkim mieście Sarah Jessica Parker. Dziś chodaki produkowane są przez najbardziej znane domy mody, między innymi Gucciego. Ile trzeba zapłacić za firmowe buty z drewna? Ceny wahają się średnio od 900 do 6 tysięcy złotych.
Ostatnią sprawą jest to, że w Szwecji wszystko powinno być nie tylko użytkowe, ale też ładne i równe. Widać to dobrze w szwedzkich sklepach meblowych i wnętrzarskich. Ale wystarczy też wyjechać za miasto, by zobaczyć eleganckie rabaty kwietne, równo przystrzyżone trawniki, których pilnują krasnale ogrodowe. Zaręczam wam, że w każdym oknie skierowanym na drogę dostrzeżecie lampkę (i żadnych firanek!), którą właściciel zapali po zmroku. Większość domów pomalowana jest czerwoną farbą zwaną faluröd (czerwień faluńska). Krajobraz ma być po prostu lagom, a wokół domu, bez względu na pogodę, zasuwać musi mały kosiarkorobot, który pilnuje, żeby trawnik był perfekcyjnie skoszony.
Aldona Hartwińska