WPROWADZENIE
ŚWIAT ODKRYTY NA NOWO
Starożytna Mezopotamia pokrywa się z obszarem dzisiejszego Iraku i stanowi część tak zwanego Żyznego Półksiężyca, który obejmował ponadto Syrię, Lewant, pewne regiony dzisiejszej Turcji oraz południowo-zachodni Iran. Nazwa "Mezopotamia" pochodzizgreki i oznacza "między rzekami", a konkretnie między Tygrysem a Eufratem. Przez wieki tereny te zamieszkiwały najróżniejsze ludy: od Sumerów, przez Akadów i Asyryjczyków, aż po Babilończyków. Powstał tam tygiel kulturowy, dla którego pewnym wspólnym wątkiem była tradycja literacka i religijna, a głównym zwornikiem - pismo klinowe. Źródła pisane tej kultury sięgają nawet 3400 roku p.n.e., a ostatnie pochodzą z mniej więcej 80 roku n.e. Oś czasu jest więc tak długa, że asyriolodzy specjalizują się nie w konkretnych dekadach czy stuleciach, lecz w tysiącleciach. Kultura pisma klinowego trwała nawet po tym, jak Babilon upadł pod naporem Persów. Jeszcze pod rządami obcych władców - najpierw Persów, potem Greków, wreszcie Partów - kapłani zapisywali obliczenia w postaci klinowej, a swoim bogom śpiewali pieśni po sumeryjsku. Kultura Mezopotamii przetrwała więc ponad trzy tysiące lat, co w praktyce oznacza, że na przestrzeni wspólnych dziejów Bliskiego Wschodu i Zachodu ludzkość przez połowę swojej historii posługiwała się pismem klinowym.
Kulturę mezopotamską zapoczątkowali Sumerowie. Sumer leży w południowej części Iraku, gdzie powstały pierwsze państwa-miasta Uruk i Ur. Były to pierwsze wielkie ośrodki miejskie i pierwsze biurokracje w historii świata. Dominacja Sumerów w regionie trwała ponad tysiąc lat, ale pod koniec II tysiąclecia p.n.e. ich język wyszedł z użycia, a jego miejsce zajął akadyjski.
W końcu władzę na południu tego terenu przejęli Babilończycy, a na północy Asyryjczycy. Ci drudzy zawdzięczają tym pierwszym tyle samo co Rzymianie Grekom. Asyryjska kultura w takim stopniu czerpała z babilońskiej, że właściwie trudno je od siebie oddzielić. Z tego właśnie powodu w odniesieniu do kultury wspólnej obu tym cywilizacjom, ale także do starszych tekstów sumeryjskich, będę używać określenia "mezopotamski". Asyria i Babilon w zasadzie na zmianę rosły w siłę i podupadały. Asyryjczycy uważali się za spadkobierców leżącego na terenie północnego Iraku imperium staroakadyjskiego, które w XXIII wieku p.n.e. wyniósł do jego pierwotnej potęgi Sargon z Akadu. Później, w XVIII stuleciu p.n.e., do rangi wielkiego miasta urósł Babilon. Stało się to za sprawą podboju okolicznych terytoriów oraz starych sumeryjskich miast na południu przez króla Hammurabiego, twórcę pierwszego imperium babilońskiego. Kodeks jego imienia zalicza się do najlepiej znanych zabytków starożytnego Bliskiego Wschodu. Został wykuty na gładkich czarnych płytach bazaltowych i zawiera dwieście osiemdziesiąt dwie zasady postępowania w przypadku zarzutów dotyczących morderstwa, napaści, niewypełniania powinności zawodowych, złego traktowania zwierząt, dziedziczenia i tym podobnych spraw. Jak to często bywa w przypadku mezopotamskich obiektów, które zyskują sławę, Kodeks Hammurabiego został okrzyknięty "pierwszym" zbiorem praw, mimo że istniały starsze tego typu dokumenty. Ten jednak niewątpliwie jest najpiękniejszy i najlepiej zachowany, więc w pełni zasługuje na zachwyt. Dziś można go podziwiać w Luwrze.
W I tysiącleciu p.n.e. między Asyrią a Babilonem stale utrzymywało się napięcie. Pierwsze dwa stulecia były bardzo trudne dla Babilonu, który wielokrotnie musiał się zmagać z atakami wroga i niepokojami wewnętrznymi. Wtedy na pierwszy plan wysunęła się Asyria. W X wieku p.n.e. powstało imperium nowoasyryjskie, którego kolejni władcy powiększali obszar swojego panowania. Za czasów Aszurbanipala było to największe imperium w dotychczasowej historii świata. Asyryjczycy podbili wtedy Babilon wraz z otaczającym go terytorium, określanym mianem Babilonii. Mieszkańcom miasta trudno było jednak zaakceptować narzuconą władzę, więc często się buntowali. Babilon wiecznie spędzał sen z powiek asyryjskim królom, którzy próbowali załagodzić sytuację na różne sposoby, zawsze jednak bez powodzenia. W końcu to Babilończycy doprowadzili do upadku Asyrii. Łącząc siły z innymi plemionami, obalili trwające kilka stuleci panowanie Asyryjczyków i w 612 roku p.n.e. zniszczyli Niniwę.
Wydarzenia opisywane w tej książce rozgrywają się we względnie krótkim okresie obejmującym panowanie ostatnich znamienitych władców Asyrii, a mianowicie Sargona II, Sennacheryba, Asarhaddona i Aszurbanipala. W życiu tych czterech królów wiele się działo i też wiele niezwykłych zdarzeń z ich czasów zostało utrwalonych w bibliotece.
Założycielem dynastii był Sargon II, który powiększył imperium do niespotykanych dotąd granic. Nasza historia rozpoczyna się od jego nieoczekiwanej śmierci na polu bitwy w 705 roku p.n.e. To wstrząsające wydarzenie położyło się cieniem na losach jego potomków. Jego syn i następca Sennacheryb, wstąpiwszy na tron, nie miał w zasadzie innego wyjścia, jak tylko odżegnać się od złowróżbnego dziedzictwa ojca. Ostatecznie jednak wszyscy Sargonidzi zmagali się z licznymi kryzysami natury osobistej i politycznej, w związku z czym co najmniej jeden z nich dopatrywał się źródeł swoich utrapień w grzechach popełnionych przez Sargona przeciwko bogom2.
Jak to zwykle bywało w przypadku asyryjskich królów, rządy Sennacheryba upływały pod znakiem podbojów. Władca zasłynął jako ten, który wyprawił się przeciwko Judzie. Został upamiętniony najpierw w Biblii, a potem przez Byrona w wierszu zatytułowanym The Destrucion of Sennacherib (Klęska Sennacheryba). Za najważniejszy wątek jego panowania należy jednak uznać zmagania z Babilonem. Miasto podbił asyryjski król Tiglat-Pileser III w 729 roku p.n.e., ale Babilończycy nie dawali za wygraną i stale buntowali się przeciwko narzuconej im władzy. Sennacheryb próbował ich sobie podporządkować na różne sposoby, aż w końcu osadził swojego syna i dziedzica o imieniu Aszur-nadin-szumi na królewskim tronie Babilonu. To przedsięwzięcie zakończyło się spektakularnym niepowodzeniem, bo sześć lat później władca został porwany i nigdy nie powrócił. Sennacheryb wziął straszliwy odwet na Babilończykach, niszcząc ich miasto w 689 roku p.n.e. Dopuścił się tym samym bestialskiego aktu przemocy wymierzonego przeciwko kolebce własnej kultury. Jego decyzja musiała budzić mieszane uczucia i potem przez wiele pokoleń ciążyła na sumieniach jego następców, kładąc się długim cieniem na losy całej dynastii Sargonidów.
Sennacheryb, podobnie jak jego ojciec, przedwcześnie rozstał się z życiem. Zniknięcie następcy wywołało bardzo poważne problemy natury dynastycznej. Wiele wskazuje na to, że do przejęcia tronu szykował się Arda-Mulissi, starszy syn Sennacheryba, ale jako swojego następcę - ku zaskoczeniu wszystkich - król wskazał Asarhaddona. Wkrótce po obwieszczeniu tego faktu dziedzic został odesłany do bezpiecznej kryjówki; jak się jednak okazało, to nie on musiał się obawiać o życie. Arda-Mulissi, sprzymierzony z jeszcze innym z braci, ukierunkował swój gniew przeciwko ojcu. Po zamordowaniu Sennacheryba przywódcy spisku przez dwa miesiące walczyli ze sobą o to, który z nich powinien zasiąść na tronie, a w tym czasie Asarhaddon wkroczył ze swoimi oddziałami do Niniwy i wypędził ich obu, aby ostatecznie w 680 roku p.n.e. objąć władzę nad Asyrią3.
Pomny burzliwych początków swojego panowania, Asarhaddon pozostał czujny i wypatrywał najróżniejszych zagrożeń dla swojej władzy, w tym także złych omenów i znaków. Cierpiał ponadto na tajemniczą chorobę, która przez lata na przemian się odzywała i ustępowała, ale której żaden z lekarzy nie był w stanie ani rozpoznać, ani uleczyć. Z punktu widzenia asyryjskiego króla był to poważny problem nie tylko w sferze osobistej, lecz także politycznej, choroba bowiem osłabiała jego wizerunek w oczach poddanych. Pomimo licznych sukcesów króla jego choroba mogła świadczyć o tym, że nie jest on prawowitym władcą. Gdy więc sprawa wyszła na jaw, zawiązał się spisek mający na celu odebranie mu tronu.
Asarhaddon zdołał położyć kres trzem spiskom (za pierwszym z nich stał człowiek o imieniu Sasi, za drugim naczelny królewski eunuch, za trzecim zaś rządca miasta Aszur), a w ramach działań odwetowych pozbawił życia znaczną część swojej administracji. Czystka pociągnęła za sobą daleko idące konsekwencje, ponieważ w jej wyniku nie miał kto rządzić krajem. W asyryjskiej tradycji kolejne lata nosiły nazwy na cześć urzędników sprawujących władzę, a w pierwszych miesiącach 670 roku p.n.e. nie znalazł się nikt, na kogo można by się powołać.
Rozprawa ze spiskowcami musiała mocno odbić się na atmosferze dworu Asarhaddona, na tym jednak kryzys się nie zakończył. Już kilka miesięcy wcześniej król mocno podupadł na zdrowiu, a jego lekarze i egzorcyści bezradnie rozkładali ręce. Asarhaddon odzyskał siły, ale wtedy z kolei poważnie zachorowała jego matka Naqia, co uznano za skutek działania złych czarów. Na szczęście sprawy przybrały pozytywny obrót, ale na wszelki wypadek cała rodzina królewska poddała się egzorcyzmom. Mimo to już rok później Asarhaddon zmarł podczas wyprawy przeciwko egipskim buntownikom, najpewniej z powodu dręczącej go od lat choroby.
Chcąc oszczędzić synom kłopotów, jakich sam zaznał, zawczasu dopilnował spraw swojej sukcesji: podzielił królestwo w taki sposób, że Asyria przypadła w udziale Aszurbanipalowi, natomiast tron w Babilonie objął jego starszy brat Szamasz-szuma-ukin. Również ta strategia się jednak nie sprawdziła, bo choć bracia początkowo współpracowali, to wkrótce popadli w konflikt i w 652 roku p.n.e. zwrócili się przeciwko sobie. Wojna trwała cztery lata i zakończyła się klęską Babilonu, już drugą w krótkim czasie.
W starożytności Mezopotamia słynęła z bogactw i wyrafinowania. Biblia upamiętniła ją jako ojczyznę Abrahama, miejsce powstania wieży Babel i domu Wielkiej Nierządnicy. Mimo to przez tysiąclecia tamten świat trwał jedynie jako mit z odległej przeszłości. Wiedza na temat jego pradawnej cywilizacji sprowadzała się do kilku wzmianek poczynionych przez autorów klasycznych i następnie przekazywanych na zasadzie głuchego telefonu z pokolenia na pokolenie na coraz rozleglejszym terytorium. Uzupełniały ją czasem polemiczne teksty biblijnych autorów, którzy w asyryjskich i babilońskich królach widzieli wrogów.
Po dwóch tysiącach lat, w XIX wieku n.e., głos Mezopotamii rozbrzmiał jednak na nowo. W atmosferze wielkiej sensacji archeolodzy pracujący na Bliskim Wschodzie prezentowali światu pałace asyryjskich królów, z których sprowadzali do Muzeum Brytyjskiego w Londynie i Luwru w Paryżu zachwycające rzeźby i płaskorzeźby. Babilon został odkryty przez niemieckich archeologów, a jego olśniewająca brama z glazurowanych na niebiesko cegieł stanęła w Berlinie. Wtedy to po raz pierwszy czytelnicy Biblii mogli przyjrzeć się twarzom opisywanych na jej kartach najeźdźców, takich jak Salmanasar III czy Sennacheryb.
Jeszcze większą ekscytację wzbudziły odkryte wówczas źródła pisane. W 1857 roku udało się odczytać pismo klinowe, dzięki czemu zyskaliśmy wreszcie możliwość spojrzenia na podbój Judy z perspektywy Sennacheryba, usłyszeć dumne słowa Nabuchodonozora z jego własnych ust i przeczytać babilońską opowieść o potopie (zdumiewająco zresztą podobną do tej znanej z Księgi Rodzaju). Relacja babilońska - później określona jako Epos o Gilgameszu, który zachwycił mnie w młodości - wywołała takie poruszenie, że "Daily Telegraph" zdecydował się sfinansować wyprawę mającą na celu odnalezienie brakujących tabliczek. A choć przedsięwzięcie miało wiele wspólnego z szukaniem igły w stogu siana - należało bowiem znaleźć pośród tysięcy glinianych odłamków te właściwe - ku zaskoczeniu wszystkich całość historii udało się jednak odtworzyć. Dokonał tego George Smith, skromny samouk. Gdy natknął się na fragment zawierający opis statku, który utknął na szczycie góry i z którego wysłano gołębicę na poszukiwanie lądu - niemal zupełnie jak w Biblii - podobno tak się zachwycił, że zrzucił z siebie część ubrania i zaczął z radości biegać po Muzeum Brytyjskim. Tak w każdym razie opisał ten moment kurator E.A. Wallis Budge, znany z niechęci do Smitha. Choć zapewne chciał w ten sposób go wykpić, osiągnął efekt zgoła odwrotny, zapewne nie tylko dlatego, że opisał zachowanie skrajnie ekscentryczne, ale przede wszystkim ze względu na to, że wspaniale uchwycił ogromną ekscytację właściwą dla wczesnego okresu wielkich odkryć.
Dziedzina wiedzy, która się tymi zagadnieniami zajmuje, nosi nazwę asyriologii. Jest ona o tyle myląca, że badacze nie ograniczają się jedynie do kultury asyryjskiej. W kręgu ich zainteresowań znajduje się wiele spraw, od literatury sumeryjskiej począwszy, a na gospodarce babilońskiej skończywszy. Pojęcie zaś wywodzi się z czasów, gdy w XIX wieku dokonywano pierwszych odkryć asyryjskich pałaców. Utrwaliło się i pozostało, mimo że potem badacze zaczęli przyglądać się również coraz to starszym państwom i kulturom. W pewnym momencie stało się jasne, że to dopiero początek badań historii Mezopotamii. Wprowadzono wówczas różne podkategorie. Asyryjczyków zaczęto nazywać "nowo-Asyryjczykami". Pojawili się również średnio- i staro-Asyryjczycy. Takie same przedrostki dodano Babilończykom. Oprócz tego rozpoznano wcześniejsze kultury: sumeryjską i akadyjską. Wszystko to jednak nadal mieści się w asyriologii.
Wysiłki archeologów, pierwotnie podejmowane w celu potwierdzenia prawdziwości Starego Testamentu, w krótkim czasie dały asumpt do powstania całkiem niezależnej dziedziny i przyczyniły się do odnalezienia źródeł wcześniejszych od tekstów biblijnych. Badacze nie nadążali za wykopaliskami. Wiele tabliczek z tamtego okresu do dziś zalega gdzieś w muzealnych magazynach i czeka, aż ktoś je wreszcie przetłumaczy i opublikuje, ponieważ archeolodzy cały czas przywożą z kolejnych stanowisk coraz to nowe zdobycze. Najogólniej rzecz ujmując, brakuje ludzi ze znajomością pisma klinowego, a to dlatego, że zbyt mało osób wie o możliwości zdobycia tej umiejętności w ramach studiów uniwersyteckich.
To właśnie w tamtym ekscytującym okresie dziewiętnastowiecznych odkryć archeolodzy natrafili na bibliotekę Aszurbanipala. W przyszłości właśnie na jej zbiorach miały się opierać szersze badania dotyczące Mezopotamii. Ponieważ zapiski na znalezionych tam tabliczkach zostały poczynione w już odszyfrowanych językach, dziś to właśnie one stanowią fundament naszej wiedzy na temat osiągnięć mieszkańców Mezopotamii: Asyryjczyków, Babilończyków, a nawet Sumerów.
Biblioteka ukazywała się światu etapami. Wchodzące w jej skład tabliczki odnaleziono w kilku miejscach w trakcie różnych prac archeologicznych. Irak znajdował się wówczas pod panowaniem osmańskim, dlatego stanowisko nosiło nazwę Kujundżyk, co po turecku znaczy "mała owca" i sugeruje, że znajdowało się tam wówczas pastwisko. W rzeczywistości jednak pod pagórkiem kryła się starożytna twierdza Niniwa wraz z pałacami asyryjskich królów. Francuskie i brytyjskie wyprawy badawcze przystąpiły do rozkopywania Kujundżyku w 1842 roku. Francuzi początkowo niczego nie znaleźli, więc porzucili to stanowisko i zajęli się innymi asyryjskimi miastami. Pierwszym znaczącym obiektem na terenie Niniwy był Pałac Południowo-Zachodni, odkryty przez brytyjskiego archeologa Austena Henry'ego Layarda, który wraz z miejscowym pomocnikiem Hormuzdem Rassamem prowadził w latach 1847-1851 wykopaliska na zlecenie Muzeum Brytyjskiego. Rok 1850 przyniósł sensacyjne odkrycie. Podczas drążenia tunelu natrafiono na pomieszczenie, które Layard nazwał "archiwum", ponieważ znajdowały się tam ogromne ilości tabliczek. Odkrywca opisywał to tak:
Pierwsze drzwi, strzeżone przez bogów-ryby, prowadziły do niewielkich przechodnich komnat, niegdyś zdobionych płaskorzeźbami, obecnie w większości zniszczonych. Na kilku zachowanych fragmentach dało się zobaczyć miasto na brzegu morza, po którego wodach pływały galery. Nazwę te pomieszczenia "archiwum", ponieważ (...) zdaje się, że przechowywano tu dekrety asyryjskich królów oraz zapiski z całego imperium. (...) Pismo klinowe większości z nich jest bardzo wyraźne i dobrze widoczne, ale miejscami tak drobniutkie, że niemal nie da się go odczytać bez szkła powiększającego4.
Zachęcone tym odkryciem Muzeum Brytyjskie podjęło decyzję o kontynuowaniu wykopalisk na tym stanowisku. Na czele kolejnej ekspedycji stanął dyplomata Henry Rawlinson, który żywo interesował się językiem zapisanym na tabliczkach i walnie przyczynił się do odczytania pisma klinowego. Osmanowie podzielili prawa do prowadzenia wykopalisk na terenie Kujundżyku między Brytyjczyków i Francuzów. Francuzi dostali część północną, Brytyjczykom przypadła w udziale południowa. Przełomu udało się dokonać w dużej mierze dzięki miejscowemu pomocnikowi Rassamowi, któremu przeczucie podpowiadało, że Brytyjczycy powinni jednak kopać po stronie północnej. Bardzo go irytowało, że Francuzi postanowili nie korzystać z przyznanej im koncesji, wziął więc sprawy w swoje ręce i potajemnie - nocą - kopał po stronie francuskiej. Nos dobrze mu podpowiadał, bo to właśnie tam odkrył w końcu w 1853 roku Pałac Północny, a przy okazji również znaczną liczbę kolejnych tabliczek. Francuzi odstąpili Brytyjczykom swoją koncesję w zamian za część reliefów z pałacu - i to właśnie dzięki temu biblioteka Aszurbanipala znajduje się dziś w Muzeum Brytyjskim. W ciągu następnych pięćdziesięciu lat podczas kolejnych wykopalisk wydobyto z ziemi tysiące tabliczek. Niektóre z nich można podziwiać w Sali 55, natomiast znaczna część kolekcji znajduje się w pomieszczeniu znanym jako Arched Room, gdzie tabliczki są eksponowane od podłogi do sufitu.
Nie wiemy, jak ta biblioteka mogła wyglądać, tym bardziej że wiele tabliczek zmieniło miejsce. Odkryte pomieszczenia Layard określił mianem "archiwum" nieco na wyrost, jak się bowiem potem okazało, mieściła się tu łazienka sąsiadująca z salą tronową, tabliczki zaś zostały tam zapewne porzucone przez najeźdźców jako mało interesujący łup. Jakby sprawa była nie dość skomplikowana, archeolodzy w tamtych czasach często nie odnotowywali dokładnego miejsca odkrycia artefaktów. Znaczna część tego typu znalezisk pochodzi z Pałacu Północnego Aszurbanipala, dlatego obecnie uważa się, że to właśnie tam mieściła się właściwa biblioteka (dziś bowiem wiemy, że na terenie Niniwy znajdowały się co najmniej jeszcze dwie inne, przy świątyniach bogini Isztar i boga Nabu, patronującego skrybom). W muzeum wszystkie znaleziska z tych okolic noszą sygnaturę "K" jak "Kujundżyk", nie zawsze więc wiadomo, z którego budynku pochodzą poszczególne tabliczki. Tym bardziej cieszy skrupulatność starożytnych skrybów, którzy często dokładnie opisywali swoje prace. Na wielu tabliczkach widnieją adnotacje: "Pałac Aszurbanipala, króla świata, króla Asyrii". To jednoznaczna informacja o ich przynależności.
Choć biblioteki jako miejsca nie udało się odtworzyć, pewne wyobrażenia na temat jej specyfiki można sobie jednak wyrobić na podstawie wiedzy o budynkach o podobnej funkcji odkopanych na innych stanowiskach. W 1986 roku w mieście Sippar odkryto bibliotekę, w której tabliczki przetrwały na półkach. Zbiór znajdował się w niewielkim pomieszczeniu, w którego ściany wkomponowano siatkę pięćdziesięciu sześciu prostokątnych nisz. Każda z nich miała 30 centymetrów szerokości i zaledwie 17 centymetrów wysokości, za to - co dla nas może być zdumiewające - aż 70 centymetrów głębokości; w praktyce oznaczało to, że nie dało się jednocześnie zobaczyć całej ich zawartości. Tabliczki ustawiano w nich jak książki, w dwóch lub trzech rzędach. W sumie w każdej niszy mieściło się ich sześćdziesiąt. Niewielkie pomieszczenie miało powierzchnię zaledwie kilku metrów kwadratowych, ale można tam było przechowywać 3360 glinianych tabliczek. W przeciwieństwie do dzisiejszych bibliotek był to jednak bardziej magazyn niż miejsce do zapoznawania się z treścią zgromadzonych materiałów. Tak czy owak, tabliczki zapisane pismem klinowym trudno by się czytało wewnątrz budynku, ponieważ potrzeba do tego jasnego światła. Czytanie i pisanie odbywało się zatem zapewne na dziedzińcu.
Można przypuszczać, że asyryjskie biblioteki wyglądały podobnie. Świątynię boga skrybów odnaleziono również w mieście Dur-Szarrukin. Tam też znajdowały się nisze, podobnie zresztą jak w Pałacu Południowo-Zachodnim w Niniwie. W królewskim archiwum w mieście Kalhu tablice przechowywano w ceglanych skrzyniach wyglądem przypominających dzisiejsze szafy na dokumenty. Na podstawie znalezisk z Niniwy wiemy, że stosowano oznaczenia właściwe dla pewnych zbiorów tabliczek, co miało ułatwiać ich odnajdywanie (i działało trochę tak jak sygnatura miejsca we współczesnych księgozbiorach). Udało się rozpoznać dwie takie sygnatury dla różnych kolekcji omenów.
Gliniane tabliczki miały różne kształty i rozmiary, w zależności od tego, jakiego typu i jakiej długości tekst miał zostać na nich utrwalony. Dobór odpowiedniej wielkości tabliczki zapewne nie był problemem. Listy i raporty zwykle są więc małe, rozmiarami przypominają dzisiejszy telefon komórkowy. Jeśli treści było niewiele, skryba mógł nawet sięgnąć po jeszcze mniejszy nośnik. Tabliczki biblioteczne mają natomiast większe rozmiary, na przykład dzisiejszych standardowych tomów książkowych. Znajdujące się na nich kolumny tekstu zajmują jednak tylko połowę szerokości. Zdarza się, że kolumn jest więcej, nawet do czterech, i wtedy tabliczka ma układ horyzontalny. Kiedy indziej treść zawiera się tylko w jednej kolumnie, wąskiej i eleganckiej. Dzieła literatury zwykle znajdują się na kilku ponumerowanych tabliczkach, które - na wzór rozdziałów - tworzą całość. Zdarza się, że utwór mieści się na jednej tabliczce (Zstąpienie Isztar w zaświaty), kiedy indziej obejmuje ich aż dwanaście (Epos o Gilgameszu). Uczone traktaty często były znacznie bardziej rozbudowane, bo na przykład seria opisująca omeny życia codziennego zajmuje sto dwadzieścia tabliczek. Gdy w pałacu wybuchł pożar, tabliczki pospadały na ziemię i roztrzaskały się na kawałki. Niczym największą na świecie układankę, da się je poskładać w całość. Ta praca cały czas trwa, a znalezienie brakującego elementu jakiejś całości nadal stanowi jedną z największych radości w życiu asyriologa. Dziś sztuczna inteligencja pomaga nam wskazać miejsce najmniejszych fragmentów, niekiedy wielkości znaczka pocztowego. Asyriologia pozostaje tak fascynująca między innymi dlatego, że stale - dość regularnie - odkrywamy nowe fragmenty tekstów. Nawet w trakcie pisania tej książki świat poznał nowe tabliczki. Mogą one całkowicie odmienić nasze postrzeganie pewnych kwestii, jeśli wyniknie z nich coś nowego.
Oprócz glinianych tabliczek w bibliotece znaleziono tabliczki woskowe, podobne do używanych w Cesarstwie Rzymskim. Powierzchnię takiej tabliczki dało się wygładzić i ponownie zapisać. Do naszych czasów przetrwało ich zaledwie kilka, analiza inwentarzy bibliotecznych wskazuje jednak, że kiedyś były ich tysiące. A choć tekst zapisany na tabliczce ulegał zmianom, z naszej wiedzy wynika, że taka forma była dość często stosowana równolegle z tabliczkami glinianymi. Standardowo na tabliczkach woskowych umieszczano wróżby, opisy procedur medycznych czy rytuały. Uczeni z miasta Borsippa w północnej Babilonii przysłali swoje teksty właśnie w takiej formie, gdy proszono ich o uzupełnienie zasobów bibliotecznych. Tabliczki woskowe łatwiej dało się transportować, a nadto prawdopodobnie lepiej sprawdzały się w roli symbolu prestiżu. W studni w asyryjskim mieście Kalhu znaleziono tabliczkę wykonaną z kości słoniowej powleczonej woskiem, z zawiasami umożliwiającym zamykanie jej i otwieranie na podobieństwo książki. Choć trudno w to uwierzyć, na tej konkretnej tabliczce wosk się zachował i nadal można przeczytać tekst zapisany pismem klinowym.
Przez czterdzieści lat Aszurbanipal rządził imperium, które rozciągało się od dzisiejszego Iranu na wschód aż do Egiptu, a na zachodzie obejmowało część Turcji. Był ostatnim wielkim asyryjskim królem, ostatnim władcą tak rozległego terytorium. Był też najpotężniejszym królem asyryjskim. Zasiadał na tronie w latach 669-631 p.n.e. i w okresie swoich rządów zdołał rozgromić odwiecznych wrogów Asyrii w Elamie (królestwo na zachodzie Iranu), stłumić bunt Egiptu i z powodzeniem zakończyć oblężenie Babilonu. Jak jednak dobitnie dowodzi obszerna i zróżnicowana biblioteka, sukcesy jego panowania nie ograniczają się wyłącznie do triumfów militarnych.
Od asyryjskich królów zawsze oczekiwano sprawnego prowadzenia wojny i Aszurbanipal nie był pod tym względem wyjątkiem. Jego własne relacje dotyczące podbojów obcych ziem ukazują go jako niepokonanego wojownika, który nie ma sobie równych, rozprawi się z każdym głupcem, który ośmieli się stawić mu opór, i przywróci państwu zbuntowane terytoria. Co natomiast niezwykłe dla asyryjskich królów, Aszurbanipal był nie tylko wojownikiem, ale również uczonym. Reliefy z jego pałacu ukazują go, jak jadąc rydwanem, przebija włócznią lwy, a do pasa ma przytroczony rylec, zupełnie jakby narzędzie pisarskie było dla niego tak samo ważne jak broń.
Sam król zdaje się czasem wręcz przedkładać swoje zapędy naukowe ponad sprawność bojową. W jednym ze słynnych tekstów wypowiada się na temat darów, którymi bogowie obdarzyli go jeszcze w łonie matki5. Wspomina wówczas w pierwszej kolejności o głębi umysłu, rozległości wiedzy i biegłości w sztuce pisarskiej, a dopiero dalej o sile fizycznej i władzy6. Rzadko się zdarzało, żeby asyryjski król umiał pisać i czytać, on tymczasem chwali się, że dorównuje pod tym względem swoim uczonym. Żaden inny asyryjski monarcha o niczym podobnym nie wspominał.
Opanowałem rzemiosło mędrca Adapy, tajemnice i ukrytą mądrość sztuki pisarskiej. Potrafię rozpoznawać omeny na niebie i ziemi, mogę rozprawiać o nich w gronie uczonych. Zdolny jestem dyskutować z wybitnymi wróżbitami na temat serii tabliczek zatytułowanej "Jeśli wątroba jest zwierciadłem niebios". Potrafię wykonywać złożone działania matematyczne, takie jak dzielenie i mnożenie, które nie mają prostego rozwiązania. Czytałem zagadkowe teksty spisane w enigmatycznych językach sumeryjskim i akadyjskim, trudne w interpretacji. Wnikliwie badałem kamienne inskrypcje sprzed potopu, zapieczętowane, niejasne, mylące7.
W tych słowach Aszurbanipal daje wyraz przekonaniu, że posiadł wiedzę akademicką, tajemną, dostępną tylko ludziom najlepiej wykształconym. Przedstawia się jako wprawny wróżbita, a w tamtych czasach odczytywanie woli bogów z chmur, z ziemi, a także z wnętrzności zwierząt ofiarnych stanowiło ważny aspekt rządzenia i kryterium podejmowania decyzji w różnych trudnych sytuacjach, tak w życiu osobistym, jak i politycznym. Aszurbanipal nie tylko potrafił te znaki samodzielnie rozpoznawać, ale był nawet w stanie rozmawiać o nich ze znawcami i dyskutować o ich interpretacji. Niewykluczone, że w przeciwieństwie do swoich poprzedników nie dawał się zwieść wróżbitom, ponieważ sam mógł różne rzeczy sprawdzić i rozumiał istotę udzielanych mu rad.
Aszurbanipal deklaruje ponadto biegłość w sztuce matematyki, która cieszyła się w Mezopotamii dużym poważaniem i po zdobyciu Babilonu przez Aleksandra Wielkiego stopniowo przenikała do świata klasycznego. Dowiadujemy się nadto, że władca był wprawnym lingwistą i potrafił czytać nawet teksty zapisane w trudnych językach, również martwych (sumeryjski wymarł ponad tysiąc lat przed objęciem przez niego tronu, a akadyjski był ogólnie trudny do zrozumienia, ponieważ ojczystym językiem większości ówczesnych mieszkańców kraju Aszurbanipala był aramejski). Wreszcie król twierdzi, że badał kamienne inskrypcje sprzed potopu, czyli legendarnego wydarzenia symbolicznie oddzielającego czas mityczny od historycznego. To dowodzi, że Asyryjczycy mieli świadomość długiego trwania własnej cywilizacji i że w bibliotece Aszurbanipala znajdowały się teksty datowane na co najmniej tysiąc lat wcześniej (starannie skopiowane i przechowywane przez wieki).
Co jeszcze wiemy o Aszurbanipalu poza tym, że lubił zgłębiać wiedzę? W inskrypcjach opowiadających o jego kampaniach wojennych można czasem usłyszeć jego własny głos, bo ton tekstów jest podobny jak w królewskich prywatnych listach. Aszurbanipal postrzega sam siebie jako człowieka litościwego i wielkodusznego. Deklaruje: "Ja, Aszurbanipal, wielkoduszny król Asyrii, który postępuje szczodrze i odwzajemnia dobre uczynki, zlitowałem się nad [faraonem egipskim] Necho, sługą, który do mnie należy, i przebaczyłem mu jego zbrodnię"8. Potrafi jednak także upokorzyć wroga, twierdząc, że "takie są nakazy wielkich bogów, panowie". Królowi Kedaru kazał na przykład założyć psią obrożę, a potem zmusił go do stróżowania przed bramami miasta9. Posłusznych sobie nagradza prezentami i władzą w królestwach, nielojalność zaś karze bez litości. Nic tak go nie sroży jak niewdzięczność. Na elamickiego króla skarży się w tak samo gorzkich słowach jak na własnego brata, który wystąpił przeciwko niemu. "Zapomniał o życzliwości, którą mu okazałem, gdy wysłałem mu pomoc. Cały czas dążył do złego"10. Dość często kieruje swój gniew przeciwko tym, którzy nie dopytują o jego zdrowie: "Jeśli zaś chodzi o ludzi mieszkających w środku [w Bit-Imbi, królewskim mieście Elamu], którzy nie wyszli i nie zapytali o samopoczucie mojej królewskiej mości, to ich zabiłem. Obciąłem im głowy, odciąłem wargi i zabrałem ich do Asyrii, aby ich pokazać w moim kraju"11. Z takim królem lepiej nie zadzierać.
Biblioteka Aszurbanipala nie była powszechnie dostępna, tabliczek nie wypożyczano. Zbiory tworzyły prywatną kolekcję do użytku króla i jego uczonych. Takie informacje można znaleźć na samych tabliczkach, ponieważ pod koniec każdego tekstu pojawia się informacja, że materiał stanowi własność pałacu. Dość często zdarzają się też adnotacje, które mogły pochodzić od samego króla: "Napisałem, sprawdziłem i wprowadziłem tę tabliczkę do zbioru w towarzystwie moich uczonych. Umieściłem ją w pałacu jako element zbioru królewskiego"12.
Nawet jeśli to nie Aszurbanipal nanosił te uwagi na tabliczki (to zdanie pojawia się na podejrzanie wielu dokumentach), świadczą one niezbicie, że osobiście interesował się ich zawartością. Można domniemywać, że - jak głosi napis - zapoznawał się z ich treścią. Co do niektórych tabliczek możemy wysnuć przypuszczenie, że król sporządził je samodzielnie. Dotyczy to na przykład listu, który wysłał do swojego ojca najpewniej jeszcze w bardzo młodym wieku13, ale także zestawienia roślin leczniczych oraz technicznej instrukcji obróbki szkła, tajemnej sztuki rzekomo opanowanej przez króla14. Królewskie znaki są dwukrotnie większe niż te występujące na większości tabliczek zgromadzonych w bibliotece. To może sugerować, że powstały na etapie, gdy jeszcze uczył się pisać (o czym będzie mowa w rozdziale 1).
Choć król z całą pewnością wyolbrzymiał swoje kompetencje, żaden władca przed nim nie dysponował nawet zbliżonymi umiejętnościami. Być może właśnie dlatego Aszurbanipal kładzie na swoje zainteresowania nacisk tak samo duży, a może nawet większy niż na dokonania militarne. Być może chce się wyróżnić. Król osobiście angażował się w pozyskiwanie materiałów do biblioteki, która w związku z tym odzwierciedlała jego zainteresowania. Na podstawie zachowanych listów możemy prześledzić proces powiększania kolekcji. Jeden z astrologów donosi o przyjęciu nowej dostawy i dopytuje, które tabliczki powinien skopiować15. Potem także pyta, co dodać, a co usunąć na etapie kopiowania16. Te listy dowodzą, że król żywo się interesował utrwalaniem wiedzy. "Tabliczki, o których mowa, są godne zachowania na najodleglejszą przyszłość", pisze jeden z uczonych17.
Aszurbanipal dokonywał świadomych wyborów w kwestii składu swojej kolekcji i w tym celu nakazywał innym bibliotekom, aby mu przesyłały kopie posiadanych materiałów. Za szczególnie ważne uznawał teksty z Babilonu, który uchodził za siedzibę mezopotamskiej nauki, dlatego na wielu asyryjskich tabliczkach znajdujemy poświadczenie rzetelności o treści: "Spisana zgodnie z babilońskim oryginałem i sprawdzona". Aszurbanipal zwrócił się pewnego razu do uczonych z Borsippy, aby wykonali dla niego kopie wszystkich tekstów dotyczących sztuki pisarskiej, zgromadzonych w świątyni boga Nabu. W odpowiedzi napisano, że jeden z zamówionych tekstów jest dostępny tylko w świątyni Marduka w Babilonie18. Możliwość wejścia w posiadanie cennych tekstów pojawiła się w związku z wojną, którą Aszurbanipal toczył ze swoim bratem, królem Babilonu. Tamtejsze tabliczki zostały skonfiskowane jako łup wojenny. Inwentarz z roku, w którym nastąpił upadek miasta, zawiera informację o przekazaniu przez babilońskich uczonych różnego rodzaju tabliczek glinianych i woskowych. Niektórzy z tych uczonych zostali sprowadzeni do Asyrii i zmuszeni do kopiowania tekstów na potrzeby biblioteki, a w przerwach od pracy trzymano ich w kajdanach19.
W założeniu biblioteka miała wspierać funkcjonowanie rządu, służyć królowi i jego doradcom. Tak zdaje się wynikać z listu, w którym król nakazuje rządcy Borsippy przesłać do biblioteki teksty "wszelako korzystne dla królestwa" i "jakkolwiek potrzebne w pałacu"20. Cel biblioteki łatwo też rozpoznać na podstawie jej zawartości, ponieważ - co nietypowe dla mezopotamskich zbiorów - dominują w niej teksty dotyczące wróżbiarstwa. Ta dziedzina miała zasadnicze znaczenie na etapie podejmowania decyzji i wspierała króla w rządzeniu imperium. W zbiorach biblioteki znalazło się także wiele tekstów poświęconych magii i rytuałom, czyli swego rodzaju ówczesnym technologiom zapewniającym królowi bezpieczeństwo i przychylność bogów. Wszystkie teksty zgromadzone w bibliotece miały jakieś zastosowanie, czy to edukacyjne, czy praktyczne. Jak się wkrótce przekonamy, nawet wiersze i dzieła literatury stanowiły ważny nośnik treści na temat władzy królewskiej i bogów, odnosiły się do spraw związanych ze sztuką i praktykowaniem rytuałów. Jeśli chodzi o funkcje edukacyjne, biblioteka miała służyć kształceniu kolejnego pokolenia doradców, a Aszurbanipal rozmawiał ze swoimi wróżbitami na temat aktualizacji programu nauki21. Królewska kolekcja służyła zatem nie tylko samemu władcy, ale również jego uczonym, a nawet ich uczniom.
Aszurbanipal nadał bibliotece ostateczny kształt, ale jej zręby najprawdopodobniej powstały wcześniej. Teksty gromadził w pałacu już jego pradziadek Sargon, co wiemy ze wspomnianej wcześniej tabliczki w oprawie z kości słoniowej. Ten zbiór określano jako "Pałac Sargona", a wiele tekstów należących do jego głównego uczonego trafiło następnie do kolekcji Aszurbanipala. W bibliotece znalazły się także inne tabliczki z wcześniejszych okresów asyryjskiej historii, a w królewskich archiwach zachowały się napisane przez doradców Asarhaddona listy, w których jest mowa o różnych tekstach naukowych (w tym o ich pozyskiwaniu do kolekcji lub kopiowaniu). Aszurbanipal może i był najbardziej uczonym spośród asyryjskich królów, ale nie tworzył swojej kolekcji zupełnie od zera, lecz jedynie przyspieszył proces zainicjowany wiele pokoleń wcześniej. Dlatego właśnie na kartach tej książki będziemy przyglądać się nie tylko jego czasom, ale również okresom panowania jego ojca, dziadka i pradziadka.
Na potrzeby analizy zawartości biblioteki Aszurbanipala przyjmiemy klucz tematyczny i najpierw zajmiemy się wyobrażeniami Asyryjczyków na temat kosmicznego znaczenia pisma oraz wszechobecnego wpływu bogów. W dalszej kolejności przejdziemy do manuskryptów poświęconych magii, medycynie i technikom wróżbiarskim zakładającym korzystanie z różnego rodzaju źródeł (od wnętrzności zwierząt począwszy, a na gwiazdach skończywszy). Na tabliczkach w bibliotece znajdowały się także wiersze i dzieła literatury, jak również opisy historyczne dotyczące wypraw wojennych i nieszczęść z nich wynikających. Zbadamy również wpływ wiedzy zgromadzonej w bibliotece na życie codzienne ówczesnych ludzi. W tym celu spróbujemy sobie wyobrazić, jak mógł wyglądać dzień z życia Aszurbanipala. Będziemy starali się zrozumieć, jak pewien określony sposób myślenia oddziaływał na ogół aktywności człowieka. Na zakończenie zastanowimy się nad tym, jak wielki wpływ kultura mezopotamska wywarła na wiele innych krajów i w jaki sposób oddziałuje na nas do dziś.
Asyryjska nauka dzieliła się na pięć głównych dziedzin, którymi były: astrologia, egzorcyzmy, medycyna, ekstyspicja (wróżenie z wnętrzności zwierząt ofiarnych) i lamentacje. Każdy z doradców Aszurbanipala w którejś z tych dziedzin się specjalizował, co nie oznaczało, że nie zgłębiał pozostałych. Marduk-szapik-zeri, kapłan lamentacyjny, który pisał do króla z więzienia z prośbą o przywrócenie do sprawowania funkcji, zapewniał o posiadaniu szerokich kwalifikacji:
Całkowicie jestem biegły w profesji mojego ojca, którą jest dyscyplina lamentacji, studiuję i śpiewam Serie. Jestem też wprawny w (...) "płukaniu ust" i oczyszczaniu pałacu. (...) Badam zdrowe i chore ciało. Czytałem serię o omenach astrologicznych i dokonuję obserwacji astronomicznych. Znam serię dotyczącą anomalii narodzin i trzy prace o fizjonomii, a także serię o omenach ziemskich. (...) Całą tę wiedzę pojąłem22.
W tym interdyscyplinarnym podejściu nie było nic szczególnie wyjątkowego. Płaczkowie i egzorcyści mieli pojęcie o wróżbiarstwie, a wróżbici często służyli radą w ogólniejszych kwestiach dotyczących kultu. Główni uczeni dysponowali rozeznaniem we wszystkich powyższych dziedzinach, podobnie jak - wedle własnych zapewnień - król Aszurbanipal. Choć więc mieli różne obowiązki, wszyscy królewscy doradcy współtworzyli bazę ówczesnej wiedzy.
Dworzanie Aszurbanipala rywalizowali ze sobą, ale i współpracowali. Czasem tworzyli grupy, które starały się wesprzeć w czymś władcę. Kiedy indziej tworzyli skłócone ze sobą frakcje. Potrafili sobie nawzajem bardzo mocno dopiec. Zachowało się wiele listów, których autorzy skarżą się królowi na niesprawiedliwe traktowanie przez któregoś z wyższych dostojników i proszą o interwencję. Najczęściej pochodzą one od osób, które rządca miasta pozbawił dachu nad głową23, albo informatorów obawiających się o życie24, ale w jednym liście pewien astrolog utyskuje, że urzędnik wojskowy zajął jego pole i zniszczył mu plony25. Pewien wróżbita uskarża się na chłód i twierdzi, że pomimo królewskiego nakazu nie przydzielono mu mieszkania26. W innym liście zrozpaczony astrolog dopytuje, dlaczego król od dłuższego czasu nie przywołuje go do siebie27. Nie wiemy dziś, czy autorzy tych listów doczekali się odpowiedzi. Ci, którzy znajdowali się bliżej króla, mieli najpewniej większe szanse czegoś się doprosić, ale nawet oni padali niekiedy ofiarą nadużyć. Naczelny wróżbita wścieka się na przykład, że rządca odebrał mu pole. Skargi do władcy zanosił nawet Balasi, najwyżej postawiony z uczonych Aszurbanipala, któremu służący jednego z dowódców wojskowych ograbił sad i rozpędził robotników28. Można by wnioskować, że uczeni, jakkolwiek niezbędni królowi, niekoniecznie cieszyli się sympatią swojego otoczenia.
Z listów do króla można wyczytać, co trapiło ówczesnych mieszkańców Mezopotamii. Wykształceni fachowcy skarżyli się na nadmiar obowiązków i zbyt niskie wynagrodzenie, a przy tym często zauważali, że innym dworzanom lepiej się powodzi29. Uczeni narzekali także, zupełnie tak samo jak współcześni akademicy, że dodatkowe zadania odrywają ich od pracy badawczej i pedagogicznej30. Dzisiejsi przedstawiciele zawodów medycznych zapewne potrafiliby współczuć królewskiemu lekarzowi, który nie miał ani chwili dla siebie i padał z nóg z przepracowania, więc żalił się na brak urlopu31.
Historia jest fascynująca między innymi właśnie dlatego, że można dostrzec tak wiele podobieństw między ludźmi ze starożytności a nami. Ogólnie bowiem rzecz ujmując, niewiele się zmieniło. Podobnie jak dziś, ówcześni ludzie kochali, bali się, cieszyli i opłakiwali straty. Martwili się, że mogłoby dla nich zabraknąć pracy, kłócili się z teściami i zazdrościli innym sukcesów. Oczywiście zawierali też głębokie przyjaźnie i zastanawiali się nad sensem życia.
Niekiedy jesteśmy poruszeni, gdy odnajdujemy nasze własne emocje w doświadczeniach człowieka sprzed trzech tysięcy lat. Wiele aspektów tamtej kultury uznajemy za dziwne (oni zapewne o naszej rzeczywistości pomyśleliby to samo). Jako przedstawiciele kultury Zachodu nie potrafimy na przykład pojąć, dlaczego mieszkańcy Mezopotamii usiłowali wyczytać wolę bogów z wnętrzności zabitej owcy albo obwiniali zmarłych przodków o swoje dolegliwości. Jak jednak dowodzą badania archeologów, w tego typu praktykach nie ma nic aż tak niezwykłego i do dziś można się z nimi spotkać w wielu kulturach na całym świecie. Gdyby zaś się nad tym zastanowić, moglibyśmy nawet stwierdzić, że za tymi wierzeniami stoją dobrze nam znane pragnienia, lęki czy zamiary i że choć dziś wyrażamy je zgodnie z zasadami naszej własnej kultury, to te ostatnie w istocie wcale nie są tak racjonalne, jak chcielibyśmy wierzyć. Mogłoby się wręcz okazać, że to my jesteśmy dziwni. Na przykład raz po raz mylimy się na etapie przewidywania wyników wyborów, a mimo to nie rezygnujemy z sondaży. W 2010 roku przy okazji piłkarskich mistrzostw świata w Niemczech wielką sławę zdobyła ośmiornica, która przewidywała wyniki meczów skuteczniej niż zawodowcy (i nawet z tego powodu grożono jej śmiercią). Gdy zatem napotykamy w kulturze mezopotamskiej coś, co nam się wydaje osobliwe, warto spróbować dostrzec w tym jakieś aspekty naszych wartości i rzeczywistości społecznej i zastanowić się, z jakich mechanizmów racjonalizacji i uprawdopodabniania korzystamy w tym samym celu.
CIĄG DALSZY DOSTĘPNY W PEŁNEJ WERSJI
2 Asyryjskie archiwa państwowe (dalej: SAA) 3 33.
3 Tak wydarzenia interpretuje Asarhaddon w swoich inskrypcjach (RINAP 4 Esarhaddon 1, kol. i, wiersz 8-kol. ii, wiersz 11; 6, kol. i, wiersze 9b'-i 15') oraz wg Biblii (2 Krl 19,37; Iz 37,38).
4 Layard (1853, s. 344-345).
5 RINAP 5 Ashurbanipal 220, kol. i, wiersz 5'.
6 Ibid., kol. i, wiersze 10'-12'.
7 Ibid., kol. i, wiersze 13'-18'.
8 RINAP 5 Ashurbanipal 2, kol. v, wiersze 5-10.
9 RINAP 5 Ashurbanipal 11, kol. viii, wiersze 10-14.
10 Ibid., kol. i, wiersz 120. Podobne skargi dotyczące Szamasz-szumu-ukina, por. RINAP 5 Ashurbanipal 23, wiersze 108-109.
11 Ibid., kol. iv, wiersze 133-137.
12 Kolofon b z biblioteki Aszurbanipala, por. Hunger (1968, n. 318, s. 97-98), RLAsb.
13 SAA 16 19; Livingstone (2007, s. 106-107).
14 Fincke (2021, pl. CXCII); Oppenheim (1970, s. 55-56), Hunger (1968, n. 338, s. 105-106).
15 SAA 10 101.
16 SAA 10 103, wiersze r. 1-4.
17 SAA 10 373, wiersze r. 11-r.e. 13.
18 Frame, George (2005, s. 267-269), wiersze 8-13.
19 "Ninurta-gimilli, syn głównego księgowego, ukończył serię, po czym został (na powrót) zakuty w żelazo. Jest przypisany do Banunu w Pałacu Sukcesji [= Pałacu Północnym], a tam nie ma chwilowo dla niego zajęcia" - SAA 11 156, wiersze 8-13.
20 CT 22 1, por. Frame, George (2005, s. 280-281), wiersze 25 i 37.
21 SAA 10 177.
22 SAA 10 160, wiersze 36-43.
23 SAA 10 164.
24 SAA 10 161.
25 SAA 10 167.
26 SAA 10 180.
27 SAA 10 171.
28 SAA 10 58.
29 SAA 10 289.
30 SAA 10 143.
31 SAA 10 320.