Ożywienie pruskiego wampira
Gospodarka niemiecka była w katastrofalnym stanie po przegranej I wojnie światowej. Tym, co pomogło jej stanąć na nogi, była rzeka preferencyjnych kredytów z Wall Street, udzielonych Niemcom w ramach Planu Dawesa.
II Rzesza przegrała Wielką Wojnę przede wszystkim na froncie finansowym. Jej budżet wojenny był nominalnie podobny do brytyjskiego, ale korzystał z dużo skromniejszych źródeł przychodów. O ile podatki w Wielkiej Brytanii pokrywały około jednej czwartej budżetu, o tyle w cesarskich Niemczech było to zaledwie osiem procent. Brytyjczycy byli zdolni kontynuować wojnę, bo zapożyczali się za oceanem. Niemcom nie miał kto pożyczać, a dodatkowo wzięły one na siebie dwie trzecie kosztów prowadzenia wojny przez sojuszników: Austro-Węgry, Imperium Osmańskie i Bułgarię. Krajowy rynek obligacji okazał się zbyt płytki, by udźwignąć rosnący dług publiczny. Niemiecki bank centralny ratował więc budżet wojenny, drukując pieniądze na ogromną skalę i przymykając oczy na galopującą inflację. Poddana wojennym rygorom gospodarka była natomiast zarządzana w sposób chaotyczny przez ludzi feldmarszałka von Hindenburga i generała Ludendorffa - "boga destrukcji spod Swarzędza".
Pod koniec wojny wielu Niemców głodowało, za co obwiniano brytyjską blokadę morską. W dużym stopniu winni byli jednak sami niemieccy planiści. W 1915 roku nakazali wybicie pięciu milionów świń, by zaoszczędzić ziemniaki i pszenicę, które szły na paszę. Duża część mięsa z tych świń po prostu się zepsuła, bo niemiecki przemysł spożywczy nie miał wystarczających mocy przetwórczych. W 1916 roku zaczął się natomiast w Niemczech niedobór ziemniaków, bo większość ich zbiorów zgniła na polach. Na stołach niemieckich rodzin zostały więc one zastąpione przez brukiew. By pokonać trudności gospodarcze, sięgano po ersatze, czyli kiepskie jakościowo zamienniki, mające zastąpić niedostępne surowce i towary. Sprzedawano więc buty z kartonu, chleb bez mąki zbożowej, kawę z żołędzi i szybko rozpadającą się sztuczną gumę. Zimą 1917 roku zaczęło brakować węgla, czyli surowca, którego Rzesza miała ogromne złoża5. Niemcom niewiele pomogła rabunkowa gospodarka w Królestwie Polskim, Ukrainie i na innych terenach okupowanych. II Rzesza nie miała szans w starciu z połączonymi potęgami gospodarczymi Stanów Zjednoczonych, Imperium Brytyjskiego i Francji. Jej kres położyło załamanie morale żołnierzy na froncie zachodnim, bunt marynarzy w Kilonii oraz rewolucja społeczna, dla której paliwem było wojenne załamanie poziomu życia zwykłych Niemców.
Śmierć pieniądza
Traktat Wersalski z czerwca 1919 roku nakazywał Niemcom zapłacić Francji oraz Belgii reparacje wojenne wynoszące sto trzydzieści dwa miliardy marek w złocie, co w przeliczeniu na wartość nabywczą pieniądza z 2025 roku stanowiłoby sześćset pięć miliardów dolarów. Na konferencji w Londynie w 1921 roku podzielono ową sumę na trzy kategorie rat: A, B i C. Grupy A i B, warte łącznie pięćdziesiąt miliardów marek w złocie, stanowiły płatności, które Niemcy musiały bezwzględnie uregulować. Spłatę pozostałej części rozłożono na dalszą przyszłość, w zależności od zdolności Niemiec do ich uregulowania. W nadchodzących miesiącach kolejne rządy Republiki Weimarskiej miały jednak coraz większe problemy ze spłatą reparacji. Niemcy borykały się wówczas z rosnącym deficytem na rachunku płatniczym. Musiały sprowadzać drożejące surowce, nikt nie był skłonny do pożyczania im pieniędzy, a kapitał uciekał z kraju. Reichsbank, czyli niemiecki bank centralny, drukował pieniądze, by uregulować kolejne raty reparacji i finansować import. Prowadził też bardzo hojną akcję kredytową, m.in. stosunkowo tanio pożyczając pieniądze spekulantom finansowym grającym na osłabienie marki6. (Jednym z tych spekulantów był późniejszy prezydent USA Franklin Delano Roosevelt. Założył on w Kanadzie spółkę United European Investors, specjalizującą się w inwestycjach w Niemczech. Jednym z jego wspólników był Wilhelm Cuno, prezes linii żeglugowych HAPAG, który w latach 1921-1923 był kanclerzem Niemiec i mocno przyczynił się do psucia niemieckiej waluty7). Wartość niemieckiej waluty szybko więc spadała, a inflacja mocno wystrzeliła w górę. Monetarny chaos pogłębiało to, że wielu niemieckich przemysłowców wypłacało robotnikom pensje w bonach mających zastępować gotówkę.
W 1913 roku marka, brytyjski szyling, frank francuski i lir włoski miały podobną wartość, wynoszącą od około dwudziestu do dwudziestu pięciu procent wartości dolara amerykańskiego. W czasie I wojny światowej wartość kursowa marki spadła o połowę. W 1919 roku za jednego dolara płacono już natomiast dziewięć marek. W lutym 1920 roku niemiecka waluta była warta czterdzieści razy mniej niż przed wojną. We wrześniu 1921 roku jej kurs był mniejszy od jednego centa amerykańskiego, a w czerwcu 1922 roku wynosił jedną trzecią centa8. Do największego załamania doszło w 1923 roku. Wówczas Niemcy przestały spłacać reparacje, za co Francja i Belgia w odwecie wprowadziły swoje wojska okupacyjne do Zagłębia Ruhry. Największe centrum przemysłowe Niemiec zostało sparaliżowane przez strajki i zamieszki. Za jednego dolara płacono wówczas 4,2 biliona marek.
21 października, gdy niemiecka waluta w ciągu trzech dni spadła z 24 mld do 80 mld marek za funta, lord D'Abernon zauważył z pewnym statystycznym rozbawieniem, że - w momencie gdy funt kosztował 60 mld marek - była to suma "w przybliżeniu równa liczbie sekund, która upłynęła od narodzin Chrystusa". Pod koniec miesiąca wartość nominalna banknotów w obiegu sięgnęła blisko 2,5 tr* (dokładnie 2 496 822 909 038 000 000) marek, a wciąż wszyscy domagali się więcej. 26 października budynek Banku Rzeszy w Berlinie (gdzie od kilku dni nie było chleba, gdyż piekarze nie mieli mąki) został otoczony przez tłum żądający banknotów miliardowych, które wynoszono w koszach i na wózkach zaraz po ich wydrukowaniu. Pierwsze banknoty o nominale 1 bln, 5 bln i 10 bln marek miały być gotowe 1 listopada - opisywał Adam Fergusson w swojej książce Kiedy pieniądz umiera9.
Ludność niemieckich miast przymierała wówczas głodem, choć żniwa na wsi były dosyć obfite. Problemem było to, że rolnicy nie chcieli przyjmować zapłaty w gwałtownie tracących na wartości markach. "Nie chcemy żydowskiego konfetti z Berlina" - mówili potencjalnym kupcom10. Przed listopadem 1923 roku - miesiącem, w którym doszło do dokonanej przez Adolfa Hitlera i generała Ludendorffa próby puczu w Monachium - jedyny wzrost w liczbie zwierząt ubijanych na mięso w Niemczech zanotowano w przypadku psów11. Niemcy zmierzały ku katastrofie. Aż pojawił się pewien przebiegły finansowy magik ze znakomitymi powiązaniami międzynarodowymi - doktor Hjalmar Horace Greeley Schacht.
Monetarny nekromanta
Pierwszą rzeczą, która zwracała uwagę w przypadku doktora Schachta, były jego niecodzienne imiona: Hjalmar, Horace i Greeley. Pierwsze imię było pochodzenia duńskiego, gdyż jego matka była duńską arystokratką. Dwa pozostałe były natomiast hołdem złożonym przez jego rodziców (mieszkających długo w USA) amerykańskiemu publicyście i zarazem postępowemu politykowi Horace'emu Greeleyowi, który w 1872 roku przegrał wybory prezydenckie z generałem Grantem. (Greeley bywa przedstawiany przez niektórych zwolenników teorii spiskowych jako ówczesny przywódca nowojorskich iluminatów. Przez pewien czas był on pracodawcą Karola Marksa i wraz z Clintonem Rooseveltem - przodkiem prezydenta Franklina Roosevelta - finansował Ligę Komunistyczną12). Ojciec Hjalmara - Wilhelm, zrobił za oceanem karierę w branży finansowej i wrócił do ojczyzny jako przedstawiciel na Niemcy towarzystwa ubezpieczeniowego Equitable Life. Swoją berlińską willę nazwał "Equitable"13.
Hjalmar Horace Greeley Schacht próbował w młodości wielu dróg życiowych. Uczęszczał na pięć uniwersytetów, na których studiował: medycynę, filologię, nauki polityczne i finanse. W 1899 roku zrobił doktorat na temat merkantylizmu na Uniwersytecie Kilońskim. W 1903 roku zaczął pracować w Dresdner Banku. Podczas podróży biznesowych do USA miał okazję poznać m.in. potentata finansowego Johna Pierponta Morgana Sra i prezydenta Theodore'a Roosevelta. W czasie I wojny światowej przydzielono go do sztabu generała Karla von Lumma, niemieckiego nadzorcy systemu bankowego okupowanej Belgii. Schacht szybko stracił to stanowisko, gdy wyszły na jaw jego przekręty na skonfiskowanych belgijskich obligacjach. Wrócił więc do prywatnego sektora bankowego, a przy okazji zaczął nawiązywać znajomości wśród polityków. Stał się sojusznikiem Gustava Stresemanna, przywódcy centroprawicowej partii DVP. Stresemann był antypolsko nastawionym nacjonalistą, dążącym do rewizji granic Niemiec i zarazem zwolennikiem ułożenia przyjaznych stosunków z mocarstwami zachodnimi. Jego protekcja bardzo pomogła w tym, by Schacht został w listopadzie 1923 roku mianowany Komisarzem Walutowym Republiki Weimarskiej. Na tym stanowisku miał za zadanie wdrożyć w życie projekt tzw. marki rentowej (Rentenmark), czyli stabilnej waluty zabezpieczonej niemiecką ziemią oraz nieruchomościami. Marka rentowa funkcjonowała przez kilka miesięcy obok bezwartościowej marki niemieckiej, by ostatecznie ją zastąpić. Jedną markę rentową wymieniano na jeden bilion "dotychczasowych" marek, a za jednego dolara płacono 4,2 marki rentowe14. Pozytywne skutki tej reformy walutowej zaczęły być szybko odczuwalne, a Schacht w grudniu 1923 roku został prezesem Reischbanku.
Terapia walutowa wprowadzona przez Schachta nie była jednak bezbolesna dla społeczeństwa.
W sytuacji, gdy stara waluta zupełnie przestała być akceptowana, nie istniał sposób, by drukowanie pieniędzy mogło dłużej zapewnić komukolwiek pracę. Teraz wybór był już prosty: albo bezrobocie i chaos finansowy, albo bezrobocie i dyscyplina monetarna. Każda z tych możliwości oznaczała nieszczęście, ale ta druga dawała przynajmniej nadzieję na żywność i wyjście ze ślepej uliczki. (...) Podatki stały się teraz wielkim ciężarem. Stopy procentowe pozostały wysokie - na poziomie stu procent. Niedobór kapitału i kredytu oznaczał wysokie ceny i zamykanie fabryk. Koszty utrzymania ciągle pięły się w górę, teraz w wartościach realnych. Niektóre rzeczywiste koszty wzrosły bardzo gwałtownie, na przykład czesne na uniwersytetach, co spowodowało mniejszy nabór studentów. Zasiłki państwowe i samorządowe były jeszcze bardziej niewystarczające niż wcześniej. Związki zawodowe, których fundusze zostały unicestwione przez upadek marki papierowej, pogrążyły się w chaosie. Na wcześniejszych etapach inflacji płace robotników były niskie, ale w zasadzie wystarczające. Gdy kurs waluty zaczął gwałtownie spadać, trudna sytuacja klasy robotniczej znacznie się pogorszyła - relacjonował Fergusson15. Schacht sam wskazywał, że reforma walutowa jest w stanie powstrzymać inflację tylko czasowo, a gospodarka pilnie potrzebuje kredytów, które może zapewnić jedynie finansjera zagraniczna.
Amerykański zastrzyk pieniędzy
31 grudnia 1923 roku Schacht przybył do Londynu. Na peronie dworca kolejowego czekał na niego sam Montagu Norman, prezes Banku Anglii w latach 1920-1944. "Mam nadzieję, że się polubimy" - stwierdził na powitanie szef brytyjskiego banku centralnego16. Na nieszczęście dla Europy, obaj giganci finansów polubili się aż za bardzo...
Prezes Reichsbanku już podczas pierwszego spotkania przekonał Normana, by Bank Anglii pożyczył mu dwadzieścia pięć milionów dolarów na stworzenie Golddiskontbanku, czyli filii banku centralnego zajmującej się budowaniem rezerw złota. Kilka miesięcy później Norman zrobił Schachtowi kolejną wielką przysługę. Poznał go z Charlesem Dawesem, chicagowskim bankierem kierującym paryską komisją ds. reparacji wojennych. Dawes w trakcie wojny dosłużył się stopnia generała za zasługi w organizowaniu międzyalianckich dostaw materiałów wojennych. Jako szef komisji ds. reparacji miał natomiast dopilnować, by Niemcy zapłaciły aliantom zachodnim odszkodowania, tak by alianci mogli spłacić wojenne kredyty amerykańskim bankom. Jego zastępcą był Owen Young, prezes koncernu General Eletric. Szybko uznali oni, że dotychczasowy model egzekwowania reparacji jest nieefektywny. Wypracowali więc plan mówiący, że amerykańskie banki pożyczą Niemcom pieniądze na ożywienie gospodarki, tak by Niemcy mogły spłacać reparacje, a dawni zachodni sojusznicy byli w stanie uregulować wojenne długi wobec Wall Street.
Najbliższe spłaty niemieckich reparacji zostały istotnie zredukowane, z pełną ratą roczną w wysokości 2,5 mld przedwojennych marek w złocie i okresie zapadalności dopiero w latach 1928/29. Dołączył się jeszcze JP Morgan, organizując entuzjastyczne wotum zaufania ze strony Wall Street i natychmiastową, masową pożyczkę, za nadsubskrypcją, na kwotę 100 mln dolarów - pisał Adam Tooze, w swojej znakomitej książce Cena zniszczenia17. Do Niemiec popłynęła rzeka kapitału zza oceanu. W latach 1924-1929 pożyczały one średnio sześćset milionów dolarów rocznie, a połowę tej kwoty zapewniały banki amerykańskie. Stany Zjednoczone pożyczają pieniądze Niemcom, Niemcy przekazują ich równowartość aliantom, a alianci zwracają je Stanom Zjednoczonym. Nic tak naprawdę nie zmienia właściciela - nikt nie traci ani centa. Rytownicy umierają, drukarnie działają na wyższych obrotach. Nikt jednak nie je mniej, nikt też więcej nie pracuje - komentował to brytyjski ekonomista John Maynard Keynes18. W latach 1924-1931, na mocy planu Dawesa i planu Younga, Niemcy wypłaciły aliantom około 86 miliardów marek w ramach reparacji. W tym samym czasie Niemcy pożyczyły za granicą, głównie w USA, około 138 miliardów marek - co oznacza, że netto Niemcy zapłaciły tylko trzy miliardy marek za reparacje. W rezultacie ciężar niemieckich reparacji pieniężnych dla aliantów faktycznie ponieśli zagraniczni subskrybenci niemieckich obligacji emitowanych przez domy finansowe z Wall Street - oczywiście z niemałymi zyskami dla siebie - wskazywał natomiast brytyjsko-amerykański historyk Antony Sutton19.
Schacht zarządził, by rzeka amerykańskich kredytów zasilała przede wszystkim przemysł. Doprowadziło to nie tylko do wielkiego ożywienia w tej branży, lecz także do jej konsolidacji. Pieniądze z Wall Street posłużyły do stworzenia wielkich karteli przemysłowych, które szybko przejęły kontrolę nad gospodarką niemiecką. Trzy największe pożyczki udzielone przez międzynarodowych bankierów z Wall Street niemieckim pożyczkobiorcom w latach dwudziestych XX wieku na mocy planu Dawesa były przeznaczone na rzecz trzech niemieckich karteli, które kilka lat później wsparły Hitlera i nazistów w dojściu do władzy. Amerykańscy finansiści byli bezpośrednio reprezentowani w zarządach dwóch z tych trzech niemieckich karteli. Ta amerykańska pomoc dla niemieckich karteli została opisana przez Jamesa Martina w następujący sposób: "Te pożyczki na odbudowę stały się narzędziem dla układów, które bardziej przyczyniły się do wywołania II wojny światowej niż do ustanowienia pokoju po I wojnie światowej - pisał Sutton20. Owe trzy największe pożyczki uzyskały: koncern hutniczy Vereinigte Stahlwerk (70,3 mln USD), blisko powiązany z General Electric koncern A.E.G. (35 mln USD) i osławiony gigant chemiczny IG Farben (30 mln USD), znany później jako producent Cyklonu B, wykorzystywanego do masowych mordów w komorach gazowych.
IG Farben zajmowało pozycję kartelową, która zapewniała dominację w produkcji i sprzedaży azotu chemicznego, ale posiadało tylko około jednego procenta zdolności koksowniczych Niemiec. Dlatego zawarto porozumienie, na mocy którego filie IG Farben produkujące materiały wybuchowe otrzymywały benzol, toluol i inne podstawowe produkty smołowe na warunkach dyktowanych przez Vereinigte Stahlwerke, podczas gdy filia Vereinigte Stahlwerke zajmująca się materiałami wybuchowymi była zależna od azotanów dostarczanych na warunkach ustalonych przez IG Farben. W ramach tego systemu wzajemnej współpracy i współzależności, oba kartele, IG Farben i Vereinigte Stahlwerke, produkowały w latach 1937-1938, w przededniu II wojny światowej, dziewięćdziesiąt pięć procent niemieckich materiałów wybuchowych. Produkcja ta odbywała się z wykorzystaniem zdolności produkcyjnych zbudowanych dzięki amerykańskim pożyczkom oraz w pewnym stopniu amerykańskiej technologii. Współpraca IG Farben ze Standard Oil w zakresie produkcji syntetycznej benzyny z węgla zapewniła kartelowi IG Farben monopol na produkcję benzyny w Niemczech podczas II wojny światowej. Tuż przed końcem wojny, w 1945 roku, nieco mniej niż połowa niemieckiej benzyny wysokooktanowej była produkowana bezpośrednio przez IG Farben, a większość pozostałej części przez firmy powiązane z tym kartelem. Krótko mówiąc, w zakresie syntetycznej benzyny i materiałów wybuchowych (dwóch kluczowych elementów współczesnej wojny), kontrola nad niemiecką produkcją podczas II wojny światowej znajdowała się w rękach dwóch niemieckich konsorcjów, stworzonych dzięki pożyczkom z Wall Street na mocy planu Dawesa - zwracał uwagę Sutton21.
Kredyty z planu Dawesa mocno przyczyniły się też do tego, że produkcja stali w Niemczech wzrosła z 9,9 mln ton w 1921 roku do 16,1 mln w 1929 roku i 22,5 mln ton w 1939 roku22. Jeden ze świadków zeznających w 1946 roku przed Podkomisją ds. Wojskowych Senatu USA stwierdził nawet, że plan Dawesa "idealnie wpisał się w plany wojskowych ekonomistów z niemieckiego sztabu generalnego"23.
Największa strata, jaką poniosły Niemcy, polegała na zrujnowaniu klasy średniej. Jeżeli ich "naturalni przywódcy" będą pochodzić z obecnej prawicy, to Niemcy mogą znowu stać się zagrożeniem. Wiadomo, że wiele fabryk można szybko przestawić, tak jak w latach 1914-1915, na produkcję wojenną, jeżeli rząd zechce. Jest teraz wiele tak rozbudowanych zakładów, że mogłyby produkować wielkie ilości sprzętu zarówno na potrzeby wojska, jak i w celach komercyjnych - ostrzegał w 1927 roku generał Arthur Grenfell Wauchope, brytyjski dyplomata w Berlinie. Wskazywał on również, że Niemcy są "moralnie zmobilizowane" na przyszłą wojnę24.
Rozwiązanie problemu reparacji wyraźnie się zaś oddalało. Niemcy grali oczywiście na to, by zapłacić jak najmniej i mieli do tego wymówkę w postaci Wielkiego Kryzysu. W 1932 roku z powodu zapaści gospodarczej zawieszono dziewięćdziesiąt procent ich spłat reparacyjnych. Wcześniej, w 1928 roku, na kolejnej konferencji poświęconej reparacjom (na której stworzono tzw. plan Younga, modyfikujący system ich spłaty w sposób, który mocno się nie spodobał niemieckim przemysłowcom), Schacht przekonywał, że powinno się udzielać kredytów również państwom biedniejszym, które importują niemieckie produkty, tak by niemiecki przemysł się rozwijał. Na pytanie Owena Younga, jak wdrożyć taki plan w praktyce, Schacht odpowiedział, że należy stworzyć międzynarodowy bank, który "wymusi współpracę finansową między pokonanymi i zwycięzcami, i stworzy wspólnotę interesów"25. W ten sposób narodziła się idea Banku Rozliczeń Międzynarodowych (BIS), czyli "banku banków centralnych", który został powołany do życia 30 stycznia 1930 roku w szwajcarskiej Bazylei. Powołująca go międzyrządowa konwencja gwarantowała, że stanie się on "najbardziej uprzywilejowanym i chronionym prawnie bankiem świata"26. Stanie się on w latach trzydziestych i w czasie II wojny światowej kanałem do komunikacji pomiędzy elitami bankierskimi państw wojujących, w czym dużą rolę odegrają Schacht i Norman.
Kac po imprezie
Zalew kredytów zza oceanu niósł za sobą też skutki uboczne. Szybko powstawały nowe fortuny spekulantów, którzy szaleńczo się bawili w dekadenckim weimarskim Berlinie, zwanym "miastem kurew". Szacuje się, że w tej metropolii porównywanej do Babilonu, w latach dwudziestych nawet sto dwadzieścia tysięcy kobiet i trzydzieści pięć tysięcy mężczyzn pracowało jako prostytutki27. Istniały tam również siatki prostytucji dziecięcej. Lewicowy seksuolog Magnus Hirschfeld opisywał m.in. przybytek na Alexandrienstrasse, w którym harem czternastoletnich rosyjskich dziewcząt obsługiwał "kawalerów z elit przemysłowych"28. Istniało też mnóstwo lokali oferujących striptiz, kelnerki topless, erotyczne rewie czy inne heteroseksualne rozrywki29. Niektóre z tych przybytków utrzymywały bardzo wysoki poziom artystyczny. Wciąż robi wrażenie choćby fotografia przedstawiająca szesnaście dziewczyn z teatru "Apollo" odgrywających topless żywy obraz - kwadrygę z Bramy Brandenburskiej30.
Kwitła również "scena" gejowska i lesbijska. Choć homoseksualizm był zakazany w Niemczech, to w typowym berlińskim kiosku można było ponoć znaleźć nawet trzydzieści różnych gejowskich magazynów31. Często ogłaszali się w nich prywatni detektywi, zatrudniani przez szantażowanych homoseksualistów. Jak dużą część ich klientów stanowili politycy, finansiści i przemysłowcy? Możemy tylko zgadywać... Po Kurfurstendamm spacerowali wyszminkowani chłopcy, sztucznie ściśnięci w talii. Nie wszyscy byli profesjonalistami, każdy uczniak gimnazjum chciał coś zarobić; w zaciemnionych barach można było widzieć sekretarzy stanu i wielkich finansistów, zabiegających bezwstydnie o względy pijanych marynarzy. Nawet Rzym za czasów Swetoniusza nie znał takich orgii, jak owe berlińskie bale "kostiumowe", na których setki mężczyzn w damskich strojach i kobiet w męskim przebraniu tańczyło pod przychylnym okiem policji - wspominał austriacki pisarz Stefan Zweig32. Niestety nie podał nazwisk owych "sekretarzy stanu" i "wielkich finansistów"...
A zwykli Niemcy? Wielu z nich też przejadało boom kredytowy. W sierpniu 1926 roku jeden z pracowników brytyjskiego MSZ wrócił z wakacji w Niemczech, w czasie których jeździł po całym kraju. Napisał potem w sprawozdaniu, że klasa średnia i niższa wydaje pieniądze lekką ręką. Dużo podróżuje. Wszyscy są "porządnie odziani w nowe, choć szpetne rzeczy", a ubrania są droższe w Niemczech niż w Wielkiej Brytanii. Kawiarnie i miejsca rozrywki są wypełnione po brzegi, chociaż to, co się tam serwuje, wcale nie jest tanie. W muzeach, galeriach i zamkach tłoczą się niemieccy turyści, którzy płacą za wstęp czasami dwie lub trzy marki od osoby. Władze samorządowe i krajowe organizują najróżniejsze festiwale, wznoszą kosztowne budynki wystawowe i są nastawione na niemieckich, a nie zagranicznych turystów - opisywał Fergusson33. Na rynku powstawały zaś bańki. "Bańka niemieckich kredytów rozdęła się do groteskowych rozmiarów. Małą bawarską wioskę, która potrzebowała około stu dwudziestu pięciu tysięcy dolarów, namówiono do wzięcia pożyczki w wysokości trzech milionów" - pisał LeBor34.
Wszystko to boleśnie odbiło się na gospodarce niemieckiej po wielkim krachu na Wall Street z jesieni 1929 roku. Wielka rzeka kapitału zmieniła wówczas kierunek, prowadząc do serii bankructw niemieckich banków, załamania koniunktury gospodarczej i masowego bezrobocia. Owa deflacyjna katastrofa gospodarcza została pogłębiona przez politykę cięć fiskalnych, wdrażanych przez rząd kanclerza Heinricha Bruninga w latach 1930-1932. Ta kryzysowa fala wyniosła później do władzy Hitlera i NSDAP - czyli siły polityczne, z którymi Schacht zaczął sympatyzować i wspierać finansowo od 1926 roku.
5 P. Bożejewicz, Długi lot w przepaść, [w:] "Uważam Rze Historia", nr 11/2021.
6 S. Honbing, Wojna o pieniądz 2. Świat władzy pieniądza, Bielany Wrocławskie 2011, s. 180.
7 A. Sutton, Roosevelt - człowiek Wall Street, Wrocław 2019, s. 37-52, Pierre de Villemarest, Źródła finansowe komunizmu i nazizmu, czyli w cieniu Wall Street, Warszawa 2004, s. 146.
8 F.D. Graham, Exchange, Prices, and Production in Hyperinflation: Germany 1920-1923, Nowy Jork, 1930, s. 4.
9 A. Fergusson, Kiedy pieniądz umiera, Warszawa 2013, s. 204.
10 Ibidem, s. 189.
11 Ibidem, s. 225.
12 https://www.bibliotecapleyades.net/sociopolitica/esp_sociopol_ illuminati_31.htm (dostęp dnia: 25.02.2026 r.).
13 De Villemarest, op. cit., s. 59-60.
14 Song, op. cit., s. 179.
15 Fergusson, op. cit., s. 223.
16 A. LeBor, Wieża w Bazylei. Tajemnicza historia banku, który rządzi światem, Bielany Wrocławskie 2016, s. 34.
17 A. Tooze, Cena zniszczenia. Wzrost i załamanie nazistowskiej gospodarki, Oświęcim 2017, s. 26-27.
18 LeBor, op. cit., s. 35.
19 A. Sutton, Wall Street and the rise of Hitler, e-book, b.m.w. 2000, s. 9.
20 Sutton, Wall Street..., op. cit., s. 12.
21 Ibidem, s. 14.
22 De Villemarest, op. cit., s. 124.
23 Sutton, Wall Street..., op. cit., s. 7.
24 Fergusson, op. cit., s. 256.
25 LeBor, op. cit., s. 37.
26 Ibidem, s. 47.
27 M. Gordon, Voluptuous panic. The erotic world of Weimar Berlin, Los Angeles 2000, s. 28.
28 Gordon, op.cit, s. 44-46.
29 Ich przegląd w: Gordon, op. cit., s. 50-81.
30 Do obejrzenia m.in. w albumie: R. Elson, Preludium wojny, Warszawa 1997, s. 72-73.
31 https://historycollection.com/17-reasons-why-germanys-weimar- republic-was-a-party-lovers-paradise/ (dostęp dnia: 25.02.2026 r.).
32 S. Zweig, Świat wczorajszy, Warszawa 1958, s. 379.
33 Fergusson, op. cit., s. 254.
34 LeBor, op. cit., s. 46.