CZECHOW NA DZIŚ
AUTOR:JACEK KOPCIŃSKI
Gdy w lutym Rosja napadła na Ukrainę, w TR Warszawa od ponad pół roku grano 3SIOSTRY według sztuki Czechowa w reżyserii Luka Percevala, z ukraińską aktorką Oksaną Czerkaszyną w roli Nataszy. Wobec agresji Rosjan belgijski reżyser i cały zespół zdecydowali się wykreślić z dramatu słowo "Moskwa" i zastąpić je słowem "Kijów". Odtąd w finale aktu drugiego Irina woła: "Do Kijowa! Do Kijowa! Do Kijowa!", a nie: "Do Moskwy! Do Moskwy! Do Moskwy!". W związku z tak istotną ingerencją w tekst Czechowa teatr zamieścił na swojej stronie stosowne oświadczenie: "Zmieniamy najważniejsze zdania w najważniejszym dramacie najbardziej znanego rosyjskiego dramatopisarza, aby podkreślić, jak ważna jest dzisiaj solidarność ze społeczeństwem ukraińskim. Dzisiaj wszyscy jesteśmy Ukrainkami i Ukraińcami". Wszyscy, to znaczy Irina, Olga i Masza także? W spektaklu jedyną Ukrainką - oczywiście w podtekście - jest Natasza, która odbierając siostrom Prozorow dom, mści się na Rosjanach za swoje poniżenie. Czy w tej sytuacji siostry mogą marzyć o wyjeździe do ukraińskiego Kijowa?
Pamiętajmy też, że w czasach Czechowa Kijów należał do Imperium Rosyjskiego i marzenie bohaterek Trzech sióstr, by wreszcie się w nim znaleźć, ewokuje raczej mocarstwowe aspiracje współczesnych Rosjan, a nie solidarność Polaków. Nie sądzę, by Perceval i szefowie TR Warszawa przeoczyli tę gorzką dwuznaczność okrzyku Iriny. Przeważyła jednak szlachetna emocja, choć niewykluczone, że także pragmatyczna kalkulacja. Wkrótce przecież inscenizacje rosyjskich autorów nie tylko w Polsce zaczęły schodzić z teatralnego afisza i być może zamiana "Moskwy" na "Kijów" uratowała znakomity spektakl Percevala. Przedstawienie pozostało w repertuarze TR Warszawa i grane będzie pod koniec listopada, żałuję jednak, że jego sens został niepotrzebnie zniekształcony.
Czy nie mądrzej byłoby grać Trzy siostry tak, jak napisał je Czechow, przenikliwy krytyk "rosyjskiej duszy"? Bez roztkliwiania się nad tęsknotami jego bohaterów, ludzi w większości naiwnych, zaślepionych, głupich, takich właśnie, jacy zaludniają spektakl Percevala? Pesymizm Czechowa jest wystarczająco głęboki, by niczego w jego dramatach nie skreślać, zwłaszcza słowa "Moskwa" jako symbolu największego szczęścia. Rewidując polską, europejską, ba! - światową fascynację kulturą rosyjską, słuchajmy tych rosyjskich twórców, którzy konsekwentnie trzeźwili rozpalone głowy swoich ziomków. "Utopijne klimaty panowały w Rosji co najmniej od połowy XIX wieku i żadne racjonalne argumenty nie mogły ich wyrugować, a reżim policyjny tylko je niechcący stymulował. Miały swój udział w zwycięstwie bolszewików i w budowaniu systemu totalitarnego" - pisze na marginesie Trzech sióstr Piotr Mitzner w swojej nowo wydanej książce Rosyjski kwadrat. Dzisiaj zwolennicy "ruskiego miru", utopii znacznie starszej niż bolszewizm, wzięli we władanie umysły milionów Rosjan. Tym bardziej więc liczą się ci, którzy myślą inaczej. Mitzner nazywa ich "minimalistami i ironistami rosyjskimi" - i poświęca im swoją książkę.
Można także wystawiać Czechowa krytycznie, jak od jakiegoś czasu robi to Małgorzata Bogajewska, w swoim Wujaszku Wani akcentując klęskę głównego bohatera w sposób o wiele drastyczniejszy, niż czyniono to dawniej. Scena, w której Iwan z Astrowem wpadają w pijacki szał, nie pozostawia złudzeń co do destrukcyjnej siły ich resentymentu. Rosjanie z uporem niszczą samych siebie - tłumaczy polska reżyserka, ich agresja wobec innych narodów może być więc zemstą za własną słabość. Tą samą drogą podąża dziś słowacki pisarz i dramaturg Daniel Majling, autor wydanego w 2017 roku zbioru opowiadań Ruska klasyka (w Polsce zbiór ten ukazał się na początku października w przekładzie Weroniki Gogoli) i współautor scenariusza spektaklu Ostatni Sowieci wystawionego wiosną tego roku w Pradze. W spektaklu wykorzystano reportaże Swietłany Aleksijewicz, natomiast wkładem Majlinga w scenariusz jest pastisz utworów Dostojewskiego i Czechowa.
Bohaterowie tych rosyjskich "klasyków" zostają w czeskim spektaklu dostarczeni w paczce i wydostają się na zewnątrz niczym groźny wirus. Słowacki pisarz śledzi dalsze losy postaci sztuk Czechowa, ale czyni to z o wiele większą niechęcią niż Sławomir Mrożek w Miłości na Krymie. Gdy powstawała sztuka Mrożka, imperium radzieckie właśnie się rozpadło, natomiast tekst Majlinga powstał w chwili, gdy imperium putinowskie właśnie zaatakowało Ukrainę. Jak pisze Jacek Cieślak (w recenzji Ostatnich Sowietów, którą otwieramy ten numer "Teatru"), następcą Wierszynina z Trzech sióstr jest Major "o fizjonomii białoruskiego prezydenta Łukaszenki". Jego córki natomiast - Wera, Irina i Lena - "być może spełniły marzenie o wyjeździe do Moskwy, tam jednak ich życie stało się jeszcze większym koszmarem niż na prowincji". Przyczyna degradacji trzech kobiet tkwi w rosyjskim konformizmie. "Właśnie na takich biernych osobnikach jak siostry oparty jest rosyjski, putinowski reżim" - konkluduje krytyk, dodając na koniec, że dla Czechów "zwykły, wolny od krytycznego komentarza powrót do klasycznych tekstów rosyjskich w obecnej sytuacji nie jest możliwy".
Myślę, że powrót taki nie będzie możliwy także dla Polaków. Nawet wtedy, gdy Ukraina odeprze najazd Rosjan, pogrzebie swoje ofiary i zacznie odbudowywać zniszczone państwo. Agresja Rosji i trauma Ukrainy na długo zmienią nasz stosunek do twórczości Czechowa, z pewnością jednak nie sprawią, że przestaniemy wystawiać Trzy siostry, Wujaszka Wanię czy Wiśniowy sad. Kulturowy ostracyzm (zwany dziś cancel culture) nie może obejmować pisarzy niepogodzonych ze stanem umysłu swoich rodaków. Nawet jeżeli byli, są lub będą oni Rosjanami.
AUTORZY
JACEK CIEŚLAK - krytyk teatralny i dziennikarz "Rzeczpospolitej", redaktor "Teatru".
MAGDALENA DRAB - aktorka, autorka i reżyserka, obecnie w zespole Teatru Modrzejewskiej w Legnicy.Współzałożycielka Teatru Zamiast w Łodzi. Laureatka GND za dramat Słabi. Ilustrowany banał teatralny (2017).
KAROLINA FELBERG - badaczka literatury późnej nowoczesności, autorka m.in. książki Melancholia i ekstaza. Projekt totalny w twórczości Andrzeja Sosnowskiego (2009), edytorka wielotomowego wydania Dzienników i zapisków Agnieszki Osieckiej.
KATARZYNA FLADER-RZESZOWSKA - teatrolożka, profesor UKSW. Autorka m.in. książki Teatr przeciwko śmierci. Kryptoteologia Tadeusza Kantora (2015).
DOMINIK GAC - krytyk teatralny, stale współpracuje z "Teatrem" i portalem teatralny.pl.
AGNIESZKA GÓRNICKA - absolwentka kulturoznawstwa UKSW. W latach 2017-2022 sekretarz literacki Teatru Dramatycznego m.st. Warszawy. Współredaktorka albumu jubileuszowego WST x 40 + Warszawskie Spotkania Teatralne 1965-2021 (2022).
ANTONINA GRZEGORZEWSKA - plastyczka, dramatopisarka, autorka m.in. dramatów On, Ifigenia, Migrena, laureatka konkursu "Dramatopisanie", w ramach którego napisała dramat La Pasionaria.
GRZEGORZ KONDRASIUK - teatrolog, krytyk teatralny. Redaktor i współautor książek Scena Lublin (2017) i Cyrk w świecie widowisk (2017). Pracuje na UMCS, współpracuje z Instytutem Teatralnym w Warszawie.
JACEK KOPCIŃSKI - redaktor naczelny miesięcznika "Teatr". Profesor w IBL PAN, wykładowca UKSW i UW. Autor kilku książek o dramacie współczesnym i teatrze. Ostatnio opublikował tom Wybudzanie. Dramat polski / Interpretacje (2018).
DOROTA KOZIŃSKA - latynistka, krytyk muzyczna i teatralna, tłumaczka, wykładowczyni, wieloletnia redaktorka "Ruchu Muzycznego". Autorka Dobrej pustyni (2012).
JUSTYNA LANDORF - absolwentka teatrologii UJ, tłumaczka z języka francuskiego i włoskiego, członkini komisji XXVII Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej. Współpracuje z "Didaskaliami" i "Teatrem".
KATARZYNA LEMAŃSKA - absolwentka edytorstwa i wiedzy o tea- trze UJ, krytyk teatralna i redaktorka. Stała współpracowniczka "Didaskaliów" i "Dialogu". Członkini Komisji Artystycznej XXVI i XXVIII Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej.
JERZY LIMON (1950-2021) - profesor doktor habilitowany, przez całe naukowe życie związany z UG; anglista i literaturoznawca, tłumacz. Autor m.in. książki Brzmienia czasu (2011). Inicjator i do śmierci dyrektor Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego.
ŁUKASZ MACIEJEWSKI - filmoznawca, krytyk, wykładowca w Szkole Filmowej w Łodzi. W 2020 roku opublikował Wpadnij, to pogadamy... - rozmowy o teatrze z Krzysztofem Orzechowskim.
ZBIGNIEW MAJCHROWSKI - profesor doktor habilitowany, pracuje w Instytucie Filologii Polskiej UG; literaturoznawca i teatrolog. Jego badania obejmują m.in. historię literatury i kultury epoki romantyzmu, wieku XX i współczesności. Ostatnio opublikował książkę monograficzną Krypta Gustawa (2021).
KAROLINA MATUSZEWSKA - absolwentka Wiedzy o Teatrze AT, wydawca programów informacyjnych i kulturalnych w TVP Wilno. Mieszka w Wilnie.
HENRYK MAZURKIEWICZ - doktor nauk humanistycznych, krytyk teatralny, członek redakcji portalu teatralny.pl. Pisze m.in. dla "Teatru" i kwartalnika "nietak!t". Współorganizuje Festiwal Niezależnej Kultury Białoruskiej we Wrocławiu.
IWONA NOWACKA - tłumaczka, kuratorka projektów teatralnych i literackich. Studiowała filologię germańską i literaturoznawstwo na UAM oraz Universita degli Studi w Maceracie. Tłumaczy teksty teatralne m.in. Juli Zeh i Bonna Parka. Stypendystka m.in. Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej oraz Literarisches Colloquium Berlin.
BARBARA OSTERLOFF - historyk teatru, wykładowczyni w warszawskich AT i ASP, wieloletnia redaktorka "Teatru". Ostatnio opublikowała Serce nad Warszawą - rozmowy z Giovannim Pampiglionem (2021).
ARTUR PAŁYGA - dramatopisarz, dramaturg w Teatrze Śląskim w Katowicach. Autor m.in. Żyda i Nieskończonej historii; uhonorowany GND za tekst W środku słońca gromadzi się popiół (2013).
MATEUSZ PISKOZUB - absolwent filmoznawstwa UJ, studiował kulturoznawstwo i historię na UMK. Publikował w "Blizie", "Pleografie" i "Magazynie Filmowym".
DOBROCHNA RATAJCZAKOWA - profesor doktor habilitowana, kierownik Zakładu Dramatu i Teatru UAM. Autorka licznych publikacji, w tym dwutomowego zbioru W krysztale i w płomieniu (2006). Redaktorka m.in. serii "Theatroteka" (słowo/obraz terytoria) i "Nowoczesna myśl teatralna" (PWN).
ŁUKASZ RUDZIŃSKI - recenzent i krytyk życia teatralnego i kulturalnego w Trójmieście, w Polsce i za granicą. Współpracuje m.in. z "Teatrem", "Dialogiem", "Ritą Baum", "Sceną", "Teatrem Lalek" i "Mademoiselle".
MAŁGORZATA SIKORSKA-MISZCZUK - dramatopisarka, scenarzystka, librecistka i publicystka. Laureatka GND (2012), stypendystka programu "Dramatopisanie" (2022), przewodnicząca Kapituły Nagrody Dramaturgicznej im. Tadeusza Różewicza.
PAWEŁ STANGRET - profesor, UKSW, zajmuje się literaturą i teatrem awangardowym. Autor książki Artysta jako tekst (2018).
AGATA TOMASIEWICZ - krytyk teatralna, redaktorka "Teatru".
KATARZYNA WALIGÓRA - absolwentka MISH UJ, doktorantka w Szkole Doktorskiej Nauk Humanistycznych UJ. Publikowała m.in. w "Didaskaliach" i "Dialogu". Współredaktorka monografii Teatr brzydkich uczuć (2021).
KONRAD ZIELIŃSKI - absolwent teatrologii UŁ, współpracuje z "Teatrem", mieszka w Londynie.
Redakcja:
Jacek Kopciński
redaktor naczelny
Katarzyna Flader-Rzeszowska
zastępca red. naczelnego
Katarzyna Tokarska-Stangret
sekretarz redakcji
Jacek Cieślak, Szymon Kazimierczak,
Anna Szymonik, Agata Tomasiewicz, Grzegorz Wroniewicz Kinga Czaplarska
sekretariat
Stale współpracują:
Jarosław Cymerman, Artur Duda, Artur Grabowski, Mirosław Kocur, Jolanta Kowalska,
Dorota Kozińska, Edyta Kubikowska,
Wojciech Majcherek, Jadwiga Majewska, Małgorzata Piekut, Paweł Płoski,
Paweł Schreiber, Halina Waszkiel, Jarosław Zalesiński
Rada redakcyjna:
Janusz Degler, Małgorzata Dziewulska, Piotr Kłoczowski, Antoni Libera, Zbigniew Majchrowski, Tadeusz Nyczek, Barbara Osterloff, Marta Piwińska,
Dobrochna Ratajczakowa, Lech Sokół, Lech Śliwonik
projekt Layoutu:
Kamila Schinwelska/dizajnia
Opracowanie graficzne, okładka i redakcja techniczna:
Elżbieta Krassowska Modlinger
Rysunki:
Bogna Podbielska
Adres redakcji:
ul. Kozia 3/5 m. 6, 00-070 Warszawatel.: +48 22 692 88 18,
+48 22 692 88 19
e-mail: [email protected]
Wydawca:
Instytut Książki
ul. Zygmunta Wróblewskiego 6
31-148 KrakówDział Wydawnictw
ul. Parandowskiego 19, 01-699 Warszawatel.: +22 697 05 32, +22 697 05 34
e-mail: [email protected]
Czasopismo patronackie Instytutu Książki wydawane na zlecenie Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Istnieje od 1946 roku.
Na pierwszej stronie okładki zdjęcie ze spektaklu Czego nie widać w reżyserii Jana Klaty, Teatr Wybrzeże w Gdańsku; fot. Natalia Kabanow.
PRENUMERATA 2022
Instytut Książki również w 2022 roku realizuje specjalną ofertę dla Czytelników. Prenumerując jedno z czasopism IK, drugi, tańszy tytuł otrzymają Państwo z 50-procentowym rabatem. Prenumeratę można zamówić na dowolnie wybrany okres. Zamawiający nie ponosi żadnych opłat związanych z wysyłką. Promocja dotyczy tylko prenumeraty realizowanej przez Instytut Książki. Szczegółowe informacje pod numerem telefonu: +48 22 697 05 34.
"TEATR" MOŻNA ZAPRENUMEROWAĆ ONLINE:
ZA POŚREDNICTWEM INSTYTUTU KSIĄŻKI
www.instytutksiazki.pl (e-sklep) lub przez Dział Wydawnictw IK: + 48 22 697 05 34
ZA POŚREDNICTWEM FIRMY RUCH SA
Prenumerata krajowa:
Zamówienia na prenumeratę przyjmują zespoły prenumeraty właściwe dla miejsca zamieszkania klienta, www.prenumerata.ruch.com.pl, e-mail: [email protected]
Prenumerata ze zleceniem wysyłki za granicę:
Informację o warunkach prenumeraty i sposobie zamawiania można uzyskać pod nr tel. +48 22 693 67 75, www.ruch.pol.pl, e-mail: [email protected]
W 2022 roku cena "Teatru" nie ulega zmianie. Cena numeru w prenumeracie - 10 zł, prenumerata kwartalna - 30 zł, półroczna - 60 zł, roczna - 120 zł.
Instytut Książki z siedzibą w Krakowie, przy ul. Z. Wróblewskiego 6, jako Administrator danych informuje, że Państwa dane osobowe będą przetwarzane wyłączenie w celu realizacji prenumeraty Czasopism Patronackich. W związku z przetwarzaniem, Administrator może podpowierzyć dane osobowe podmiotom zewnętrznym. Przysługuje Państwu prawo dostępu do treści swoich danych, ich poprawiania, cofnięcia zgody na dalsze przetwarzanie, prawo do bycia zapomnianym oraz wniesienia skargi na zasady przetwarzania danych do organu nadzorczego tj. Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Podanie danych jest dobrowolne, lecz niezbędne w celu złożenia zamówienia na prenumeratę. W sprawach związanych z danymi osobowymi można kontaktować się z inspektorem ochrony danych - [email protected].
FORUM
WYDARZYŁO SIĘ
Instytucje kultury będzie stać na prąd?
Przyjęty przez rząd projekt ustawy o środkach nadzwyczajnych, mający ograniczyć wysokość cen energii elektrycznej w 2023 roku (do maksymalnie 785 zł/MWh), dotyczyć będzie również "podmiotów prowadzących działalność kulturalną, w tym m.in. muzeów, centrów i galerii sztuki, teatrów, teatrów operowych, filharmonii, kin, bibliotek, domów i ośrodków kultury oraz archiwów, a także szkół artystycznych wszystkich szczebli oraz organizacji pozarządowych realizujących działalność pożytku publicznego". Warunkiem jest złożenie oświadczenia w terminie do 30 listopada 2022. Pytanie, czy pomoc ta będzie wystarczająca, by w okresie zimowym instytucje kultury, w tym uczelnie artystyczne, funkcjonowały bez zmian?
Finał Nagrody im. Tadeusza Różewicza w Gliwicach
Tadeusz Różewicz; fot. Adam Hawałej
Kapituła nagrody, w której zasiedli Małgorzata Sikorska-Miszczuk, Zyta Rudzka, Beniamin Bukowski, Roman Pawłowski i Paweł Szkotak, przeczytawszy 21 dramatów wyłonionych spośród 131 nadesłanych na pierwszą edycję konkursu o Nagrodę im. Tadeusza Różewicza, wskazała finałowe trzy. Są to "tworzący obraz tajemniczego, quasi-wiejskiego świata" Feblik Małgorzaty Maciejewskiej, "poetycki, melancholijny obraz "rodziny w bloku" skupiony na postaci matki" mama ma szorstkie ręce Jolanty Fainstein, XYZ Krzysztofa Szekalskiego - "rozpoznający i precyzyjnie nazywający lęki i cierpienie, które spowodowała wojna w Ukrainie". Nagroda ustanowiona została przez prezydenta Gliwic w setną rocznicę urodzin pisarza - przez lata gliwiczanina.
Światowy Dzień Opery
25 października - w rocznicę urodzin Georges'a Bizeta i Johanna Straussa syna - od 2018 roku obchodzony jest World Opera Day, zainicjowany podczas pierwszego Światowego Forum Operowego. W polskim orędziu Jacek Jekiel, dyrektor szczecińskiej Opery na Zamku i wiceprezes Stowarzyszenia Dyrektorów Teatrów, pytał, co w obecnym wojennym czasie "opera jako instytucja i opera jako gatunek, element wielkiej kultury i wielowiekowej tradycji może nam dać?". I odpowiadał: "Myślę, że - tylko i aż - dzielić się pięknem i wrażliwością. Naszym obowiązkiem jako ludzi kultury, choć wszyscy jesteśmy pokiereszowani, jest teraz podniesiona kurtyna, dawanie świadectwa wielkiej ludzkiej solidarności i godnym wartościom, przekraczania czwartej ściany, by być razem z publicznością. Naszym obowiązkiem jest tworzenie artystycznego misterium - jako ostoja, oaza, dając poczucie elementarnego bezpieczeństwa i skrawek nadziei, że świat się zmieni, że będzie lepiej...".
Aktorska Nagroda im. Ireny Solskiej
Ustanowiona w 2010 roku Nagroda im. Ireny Solskiej za wkład w rozwój sztuki aktorskiej została przyznana w tym roku Teresie Budzisz-Krzyżanowskiej. Zarząd polskiej sekcji Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Teatralnych (AICT) i Klub Krytyki Teatralnej Stowarzyszenia Dziennikarzy RP powołał ją, by - jak mówił na uroczystości Tomasz Miłkowski - "nadrobić chociaż troszeczkę szalone zaległości i wyrzuty sumienia, jakie patriarchalny teatr ma wobec artystek; w stosunku do aktorek, które zawsze były w cieniu mężczyzn".
Nowe platformy streamingowe
Dramox (www.dramox.tv) to platforma streamingowa współpracująca z teatrami z całego świata. Od 8 listopada dostępne są na niej także polskie produkcje, m.in. grupy Potem-o-tem, Papahemy, Collegium Nobilium/Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie czy - w ofercie dla młodego widza - poznańskiego Teatru Animacji i słupskiego Teatru Lalki "Tęcza". Od października zaś działa platforma Prospero (www.prospero-theatre.tv), powstała w ramach partnerskiego projektu "Prospero - Extended Theatre" zrzeszającego dziewięć europejskich teatrów (z Belgii, Włoch, Portugalii, Szwecji, Chorwacji, Hiszpanii, Niemiec, Francji oraz Polski). W ramach tego projektu zrealizowano i nagrano z każdego z nich jeden spektakl, dostępny w tłumaczeniu na wszystkie dziewięć języków. Polska produkcja to Imagine w reżyserii Krystiana Lupy z Teatru Powszechnego w Warszawie.
Film o Teatrze 21
Na festiwalu DOK Leipzig w Niemczech odbyła się światowa premiera filmu Martyny Peszko Rewolucja 21, dokumentującego proces powstawania spektaklu Rewolucja, której nie było Teatru 21 (premiera 7 grudnia 2019 w Teatrze Soho w Warszawie) w reżyserii Justyny Sobczyk. Spektakl-koncert, który współtworzyli aktorzy pełnosprawni i aktorzy z zespołem Downa i autyzmem, bierze za punkt wyjścia protest w Sejmie osób z niepełnosprawnościami i ich rodziców, trwający między 18 kwietnia a 27 maja 2018. "Dokumentalne Rewolucja 21 o Teatrze 21 rozpędzają się, grożą wykolejeniem i znów wracają na bezpieczne tory, stając się przy tym uniwersalną opowieścią o paradoksach wolności" - napisał o filmie Tadeusz Sobolewski.
NOWOŚCI
fot. Martin Špelda
Historia przemocy
Książka Koniec gry - intymny wywiad z Dawidem Ogrodnikiem - która ukazała się nakładem Wydawnictwa Mando, kreśli nie tylko portret prywatny aktora, ale także obraz instytucji, z którymi się zetknął - szkoły teatralnej czy teatrów jako miejsc niewolnych od mobbingu i przemocy. Temat ten pełniej naświetlić ma od dawna zapowiadana książka Igi Dzieciuchowicz Teatr. Rodzina patologiczna.
ODESZLI
Edward Dobrzański - aktor teatralny i filmowy, związany przede wszystkim ze Starym Teatrem w Krakowie (1954-2001), wieloletni dziekan Wydziału Aktorskiego krakowskiej PWST i rektor tej uczelni.
W TOKU
Kończy się Rok Romantyzmu Polskiego
Z okazji dwusetnej rocznicy wydania Ballad i romansów Adama Mickiewicza obchodzimy w Polsce Rok Romantyzmu Polskiego. Wiceminister Wanda Zwinogrodzka podała, że w ramach programu "Ballady i romanse" MKiDN rozdysponowało 4 mln 164 tys. zł na projekty artystyczne, edukacyjne i wydawnicze oraz działania multimedialne. Warto zwrócić na nie uwagę, ponieważ wiele znajdzie swoją realizację właśnie teraz.
Kampania "Jestem artystą!"
15 października wystartowała ogólnopolska kampania na rzecz inkluzywności w sztuce "Jestem artystą!" realizowana przez British Council. Bohaterami kampanii jest sześcioro artystów z różnymi rodzajami niepełnosprawności, m.in. osoba niskorosła, z alternatywną motoryką, z dziecięcym porażeniem mózgowym czy zespołem Downa. Na portretowych zdjęciach widnieją hasła: "Jestem artystą_ką. Nie jestem ciekawostką", "Jestem artystą_ką. Moja sztuka to nie terapia", "Jestem artystą_ką. Nie potrzebuję twojej litości". Fotografie prezentowane będą w przestrzeni miejskiej.
Popierasz ustawę o artystach zawodowych?
Przygotowywana przez MKiDN ustawa o artystach zawodowych, mająca poprawić ich sytuację bytową (dająca artystom określone dopłaty, uprawnienia czy ulgi podatkowe), została w czerwcu aktualizowana przez Rządowe Centrum Legislacji i trafiła do Komitetu Rady Ministrów ds. Cyfryzacji. Podpisując petycję na stronie artystazawodowy.pl, można wyrazić poparcie dla ustawy.
Szajna przypominany
W setną rocznicę urodzin Józefa Szajny (1922-2008) w Warszawie obejrzeć można dwie wystawy poświęcone jego twórczości, którą sam artysta nazywał TE-ART, akcentując syntetyczny charakter sztuk wizualnych. Do 11 grudnia w Muzeum Karykatury otwarta jest wystawa "Szajna: Mierzę celniej, bo na pudła nie mam czasu", prezentująca dzieła z obszaru m.in. teatru, ale i twórczość satyryczną. Natomiast z nowohuckim okresem działalności Szajny można zapoznać się w galerii Instytutu Teatralnego, gdzie do 28 listopada prezentowana jest ekspozycja "Puste pole. Przestrzeń wyobraźni", przygotowana przez Teatr Ludowy we współpracy z Instytutem Teatralnym, Muzeum Śląskim i Akademią Sztuk Pięknych im. Jana Matejki w Krakowie.
Podcast o teatrze
Co czwartek na kanale YouTube, Spotify i Anchor pojawi się odcinek "Podcastu o teatrze" prowadzonego przez Katarzynę Niedurny i Katarzynę Waligórę, w którym będzie można wysłuchać obu krytyczek oraz zaproszonych do audycji ekspertów. Z pierwszego odcinka - o publiczności - słuchacze mogą dowiedzieć się m.in., ile Polacy płacą rocznie za bilety do teatru i jaki wpływ na repertuar miał kiedyś widz.
Kulisy (dawnego) teatru
Do 11 czerwca 2023 w Domu pod Krzyżem, oddziale Muzeum Krakowa, można zwiedzać dotykową wystawę "Maszyneria teatru". "Wiele z zawodów teatralnych już nie istnieje, zastąpiła je technika. Nie ma już dziś iluminarza, który by zapalał świece na świeczniku nad sceną, a studenci na paradyzie mówili mu, gdzie jeszcze zapalić. Jest cała ekipa oświetleniowców, którzy odziedziczyli tradycję iluminarza i dziś ustawiają reflektory. Nie ma dziś w teatrze maszynistów, którzy by obsługiwali maszyny teatralne, ich zadanie przejął akustyk, który zajmuje się efektami dźwiękowymi podczas spektaklu. W większości teatrów została zmechanizowana sznurownia, nie ma więc sznurowego, kurtyniarza, którzy uruchamiali kurtynę" - mówi Ewelina Radecka, kuratorka wystawy. Obejmuje ona okres od 1843 roku do dziś i pokazuje ciągłość teatralnych tradycji.
KADRY
Konkurs na dyrektora/dyrektorkę TR Warszawa
Prezydent m.st. Warszawy ogłosił konkurs na kandydata na stanowisko dyrektora TR Warszawa. Oferty składać można do 20 grudnia.
W Częstochowie ponownie wakat
W Teatrze im. Adama Mickiewicza w Częstochowie rozpoczęta 1 września kadencja Olafa Lubaszenki miała wygasnąć w 2025 roku. Ustała kilka dni po rozpoczęciu pracy przez nowego dyrektora, kiedy okazało się, że pełniąc tę funkcję, nie można równocześnie prowadzić działalności gospodarczej. Po bezowocnych próbach przeprowadzenia konkursu aktor został wiosną zaproszony przez miasto - powstałe nieporozumienie formalne najsilniej odbija się na teatrze, który w trakcie sezonu został bez dyrektora.
Zarzuty o mobbing w Bagateli
Miasto zwróciło się do Państwowej Inspekcji Pracy o przeprowadzenie kontroli w Teatrze Bagatela w Krakowie oraz zapowiedziało szkolenia antymobbingowe. Działania te podjęto w związku z opublikowanym na łamach "Gazety Wyborczej" artykułem (z dnia 30 września 2022), w którym pracownicy zarzucają dyrektorowi złe warunki pracy i mobbing. Adolf Weltschek, poproszony o złożenie wyjaśnień, w swoim oświadczeniu uznał skargi za "zbiór pomówień".
Niech teatr nam służy
W Słabych, zrealizowanych w łódzkim Teatrze Jaracza według sztuki Magdaleny Drab, w przejmujący sposób kreuje Aninę, młodą matkę, która coraz bardziej dotkliwie doświadcza swojej nieprzystawalności do reszty świata. W wystawianej w tym samym teatrze Oleannie według sztuki Davida Mameta wciela się w Carol, która mogłaby być współczesną ikoną ruchu #metoo - ale najpierw musi przejść radykalną wewnętrzną przemianę. Elżbieta Zajko przedstawia swoje spojrzenie na teatr w rozmowie z Agatą Tomasiewicz.
CO BYŁO...
Parę słów o inspiracjach i ludziach na Twojej drodze
Śpiewałam, miałam być piosenkarką. Tak też myśleli moi rodzice, ale wywinęłam im numer. Nie spodziewali się, że zdam do szkoły filmowej.
Moja droga zaczęła się tak naprawdę od zajęć teatralnych w gimnazjum. Była to niewielka grupa licząca dwie, trzy osoby. Dowiedziałam się, kim był Jerzy Grotowski, jak stwarzał swoje Laboratorium. Tak zaczął się okres mojej fascynacji teatrem. A wszystko dzięki Monice Kwiatkowskiej, aktorce Teatru Wierszalin w Supraślu. Rozbudziła we mnie ciekawość do świata i ludzi. Stawiała pytania: "Jak by to było, gdyby zmieniły się nasze warunki życia, towarzyszące nam okoliczności, gdybyśmy myśleli inaczej, poruszali się inaczej, jedli zupełnie coś innego, słuchali innej muzyki, czytali inne książki?". Nadszedł wtedy czas obserwacji i ciekawości drugiego człowieka. A w tak młodym wieku skupianie się na czymś więcej niż tylko własnych problemach było dla mnie cenne. Zaczęłam rozumieć, że każdy ma własną prawdę. Nic nie jest czarno-białe. Pojawiały się kolejne pytania o kondycję człowieka, rozwijałam empatię i wrażliwość. Dlaczego zatem wybrałam teatr, a nie filozofię czy psychologię? Miałam wrażenie, że to w tej dziedzinie warto podjąć próbę zrozumienia złożoności natury ludzkiej. Chciałam doświadczać nowych, nieznanych sobie odczuć.
Mam też w pamięci aktorkę Swietłanę Anikiej, która grała tytułową rolę w białostockim Teatrze Dramatycznym w spektaklu Sońka w reżyserii Agnieszki Korytkowskiej-Mazur, zrealizowanym na podstawie powieści Ignacego Karpowicza. Zachwyciła mnie swoją naturalnością, charyzmą i mocą scenicznej transformacji. Grała starutką Sońkę, po czym niezauważalnie zmieniała się w przepiękną, młodą, subtelną Kobietę. Urzekła mnie, oczarowała, wzruszyła i trafiła w moje wszystkie czułe punkty. Do dziś jest moją cichą inspiracją.
Dlaczego teatr?
W teatrze dzieje się magia. Chciałam doświadczać zachwytu, metafizyki, tajemnicy sceny. Teatr jest dla mnie również czymś duchowym: przestrzenią, w której między słowami dzieje się nieuchwytne "coś", siatką połączeń energetycznych - niewidocznych dla oka, ale odczuwalnych na poziomie duchowym.
Dlatego podjęłam decyzję o zdawaniu do szkoły filmowej. Od początku wiedziałam, że aktorstwo to bardzo trudny zawód, i z tym przekonaniem przystąpiłam do egzaminów. Chciałam wyciągnąć ze studiów jak najwięcej. Dużo od siebie wymagałam (i nadal wymagam). Od jednej z pań profesor usłyszałam kiedyś: "Aktorstwo to zawód usługowy". Tego się trzymam. Widz jest najistotniejszą częścią spektaklu. To wszystko, co dzieje się na scenie, dzieje się dla odbiorcy - a przynajmniej taką mam nadzieję. Wierzę, że teatr jest "usługą" dla duszy, rozumu... Niech zatem nam służy!
Punkt zwrotny w Twojej twórczości
Na pewno zaproszenie mnie przez Mariusza Grzegorzka do spektaklu Czarownice z Salem, na drugim roku studiów. Od tego momentu jestem zafascynowana jego geniuszem reżyserskim. Podczas pracy nad przedstawieniem rozwinęłam swój warsztat. Mariusz bardzo stawiał na dyscyplinę, precyzję i zespołowość. Dzięki temu mogłam dokonać rzeczy, które na początku były niewyobrażalnie trudne technicznie. Później przyszła praca nad mozaikowym dyplomem Pomysłowe mebelki z gąbki. I wreszcie - Dzieci widzą duchy, spektakl w Teatrze Jaracza, który został zagrany tylko cztery razy przed pandemią, czego bardzo żałuję, bo był fenomenalny. Powstał z inspiracji historiami z naszego dzieciństwa, które zdeterminowały dorosłe życie. (Cieszę się, że moi dziadkowie zdążyli zobaczyć ten spektakl). Spektakle Grzegorzka nigdy nie pozostawiały widza obojętnym. A mnie osobiście Mariusz do dziś inspiruje, pobudza intelektualnie i emocjonalnie.
Małgorzata Bogajewska dała mi trudne zadanie - w spektaklu dyplomowym pt. Anioły w Ameryce grałam Harper Pitt. Ukazanie kondycji psychicznej osoby z pewnymi zaburzeniami to nie lada wyzwanie. Z kolei Rafał Sabara podczas prac do spektaklu Słabi otworzył mi drzwi do wewnętrznego świata Aniny. Jest to reżyser, który stawia na aktora i jego intuicję, ogromną wrażliwość i empatię. Spotkanie z nim pozwoliło mi stworzyć postać z krwi i kości. Zrozumiałam, że jak już aktor wie, co ma grać, to zamyka swój umysł na to, co jeszcze nieodkryte, a przecież czujność i lekka niepewność są w tym zawodzie potrzebne.
Twoje przeszłe projekty
Bierki Marcina Szczygielskiego w reżyserii Macieja Kowalewskiego; Czarownice z Salem Arthura Millera i Dzieci widzą duchy - oba te spektakle w reżyserii Mariusza Grzegorzka.
Jak już wspomniałaś, w spektaklu dyplomowym PWSFTviT Anioły w Ameryce grałaś Harper Pitt. Czy coś Cię w tej postaci zaskoczyło, tknęło?
Przychodzi mi do głowy taka myśl: szczęśliwa i wolna mogę być wtedy, kiedy zmierzę się choćby z najgorszą prawdą. Harper żyła w iluzji szczęśliwego małżeńskiego życia. Uciekała też w świat wizji czy halucynacji, lecz prawda zawsze ją doganiała. To, co wyparte, niechciane, niezobaczone - prędzej czy później musi się ujawnić.
...JEST...
Największa obawa
Minęła po pandemii. Widzowie nadal chcą chodzić do teatru. I to mnie bardzo uszczęśliwia.
Największa przeszkoda
Jak nie ma przeszkód, to sama je stwarzam, ale tylko na potrzeby pracy nad rolą!
Największa motywacja
Ostatnio po Oleannie odezwał się do mnie pewien pan, który powiedział, że był po raz pierwszy w teatrze i że się w nim zakochał... Widz był, jest i będzie moją największą motywacją.
W Słabych łódzkiego Teatru Jaracza wcielasz się w Aninę, która zmaga się z depresją poporodową. Autorka tekstu, Magdalena Drab, nazwała go "banałem teatralnym". Na czym polega "banalność" dramatu Aniny?
Banał - czyli coś, co nie ma głębszej treści. Wydawałoby się, że świat przedstawiony w Słabych jest oparty na banałach. Ale myślę, że to przewrotny i prowokacyjny zamysł autorki, która z premedytacją określa dramat Aniny jako niegodny uwagi. Nawet użycie określenia "depresja poporodowa" nie do końca pasuje - ono niejako zamyka sprawę: mamy diagnozę, więc problem z głowy. A tymczasem problem niebezpiecznie się rozrasta. Próbująca się odnaleźć w życiu codziennym bohaterka przez małe b zmaga się z problemami, które światu wokół niej wydają się banalne, tak jak banalne - i często niezrozumiałe - wydają się innym problemy ludzi z depresją. Zresztą w tej sztuce depresja jest raczej objawem nieprzystawalności do ogólnie przyjętych zasad i społecznych wymagań. Otaczający świat wmawia Aninie, że jej samopoczucie jest nieistotne, a szukanie jakiegokolwiek sensu życia - niepragmatyczne, niepotrzebne. Anina przez swoje niedopasowanie i drążenie jego przyczyn staje się dziwolągiem. Coś, co dla innych jest proste, dla niej staje się trudnością. I na odwrót, coś, co dla niej jest oczywiste - czyli cierpienie wynikające z głębokiej potrzeby życia w zgodzie ze sobą - jest zupełnie niedostępne innym. Wokół Aniny wciąż znajdują się ludzie gotowi udzielać jej wskazówek, jak sobie "banalnie" poradzić w życiu.
A może diabeł tkwi właśnie w banale?
...BĘDZIE
Największe marzenie
To bardziej postanowienie niż marzenie: żeby cały czas siebie zaskakiwać, wychodzić poza strefę komfortu. Stale się rozwijać i poszukiwać.
Co będzie dalej?
Jestem ciekawa i otwarta na to, co przyniesie czas, na wyzwania i kolejne spotkania z inspirującymi, twórczymi ludźmi teatru.
Gdyby nie teatr, to...?
Nie wiem, ale zapewne byłabym psychologiem, a w międzyczasie założyłabym własną folkową kapelę, w której mogłabym pośpiewać.
NAJWAŻNIEJSZE INFORMACJE
Imię i nazwisko
Elżbieta Zajko
Zawód
aktorka
Wykształcenie
PWSFTviT im. Leona Schillera w Łodzi
Wybrane projekty
Teatr im. Stefana Jaracza w Łodzi: Róbmy swoje, reż. Jacek Bończyk; Listy na (nie)wyczerpanym papierze, reż. Sławomir Narloch; Słabi, reż. Rafał Sabara; Oleanna, reż. Krzysztof Prus
Osiągnięcia
główna nagroda aktorska na XXXVII Festiwalu Szkół Teatralnych w Łodzi (2019); Złota Maska za debiut aktorski za rolę Harper Pitt w Aniołach w Ameryce w reż. Małgorzaty Bogajewskiej w Teatrze Studyjnym PWSFTviT (2019); nagroda aktorska za rolę Aniny w spektaklu Słabi w reż. Rafała Sabary w XXVIII Ogólnopolskim Konkursie na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej (2022)
LUBELSKIEMU TEATROWI STAREMU DO SZTAMBUCHA
AUTOR: GRZEGORZ KONDRASIUK
Nie powstrzymam się, będzie tym razem pro domo sua. Oto 20 października 2022 roku jeden z lubelskich teatrów obchodził rocznicę, bagatelka, 200 lat. Dla mnie wydarzenie epokowe. Jestem szczęśliwy, ponieważ mogłem w tych okrągłych urodzinach uczestniczyć, a nawet dołożyć swą małą cegiełkę. Takich rocznic w naszej branży po prostu nie ma, bo prawie nie zachowały się w Polsce budynki teatralne z pierwszych dekad XIX wieku, kiedy na dobrą sprawę dopiero krzepła nasza kultura mieszczańska. To lubelskie maleństwo, teatr przy ulicy Jezuickiej na Starym Mieście, jest unikatem: budynek teatralny zbudowany od początku tylko po to, by być teatrem. Kiedy siadamy na jego widowni, to jakbyśmy zasiedli w wehikule czasu. Choć właściwie od samego otwarcia w teatrze dokonywano napraw i przeróbek, to wciąż jego serce, kształt widowni z oknem sceny - w swoich proporcjach, perspektywach, w miniaturowym odwzorowaniu sceny włoskiej - nie zmienił się. Tak więc obecnie używana nazwa, Teatr Stary, która mogłaby uchodzić za uzurpatorską ze względu na szacowną narodową scenę krakowską (z teatrem przy placu Szczepańskim, który powstał, przypomnijmy, na bazie dwóch kamienic i podlegał gruntownym przebudowom), jest całkowicie uprawniona.
Ale żeby nie było zbyt rocznicowo, warto wspomnieć o dwóch sprawkach, tak bardzo z życiem teatralnym związanych. O uczuciach. I o pieniądzach.
W opowieściach o zbudowaniu teatru przewija się wątek sentymentalny. Oto Łukasz Rodakiewicz - były oficer napoleoński, zastępca budowniczego województwa lubelskiego, zarazem inwestor i autor projektu - miał podobno zbudować teatr dla swojej świeżo poślubionej żony Marianny. "Zakochany architekt", "teatr, który powstał z miłości" - i tym podobne dyrdymałki, powtarzane za pełną fantasmagorii książką Waldemara Sulisza pod wiele mówiącym tytułem Teatr Stary w Lublinie 1822-2012. Historia, miłość, życie. Przewodnik. Ja wolę lekturę źródeł i trzeźwy osąd starszego o pokolenie historyka regionalisty Henryka Gawareckiego, który przyjrzał się postaciom Rodakiewicza i jego teścia - Kaspra Drewnowskiego, budowlańca i właściciela wielu działek (dziś nazwalibyśmy go deweloperem). Prawdziwi ludzie interesu, z sukcesami uczestniczący w licytacjach działek z ruinami urządzanych na mocy zarządzenia generała Zajączka, nakazującego porządkowanie zdewastowanego wówczas miasta. Klimaty Królestwa Polskiego... W roku 1820 panowie wspólnie przedkładają władzom Lublina propozycję przebudowania na teatr świeżo zakupionej kamienicy w Rynku. Stawiają miastu twarde warunki: zwolnienie od podatków, zapewnienie, że przez pięćdziesiąt lat nie powstanie w mieście kolejny teatr, oraz wyłączność na organizację wszelkich przedstawień. Miasto propozycję odrzuciło. Rodakiewicz już samodzielnie ubiega się o kolejne zgody i rządowe pożyczki. Dostaje zgodę - ale pod warunkiem uruchomienia reprezentacyjnego teatru z frontonem od Rynku (co świadczy notabene o nowoczesnym myśleniu władz). Ostatecznie Rodakiewicz wznosi teatr, zapożyczając się u osób prywatnych, na działce na zapleczu kamienic rynkowych, którą przynosi w posagu jego niedawno poślubiona nieletnia ukochana, Marianna Drewnowska, córka wspólnika w interesach.
Nie mam nic przeciwko miłości sprzęgniętej z umiejętnym gospodarowaniem pieniędzmi, ale...
Oddajmy tutaj głos Gawareckiemu, który dotarł do dokumentów i skojarzył fakty: "Mimo iż akt ślubu stwierdza, iż panna młoda skończyła już lat 15, naprawdę brakowały jej do tego terminu jeszcze 3 dni! "Urodzony Rodakiewicz" (tak go tytułują w metryce ślubu) miał już pewne doświadczenie w małżeństwie. Jest on bowiem zapisany w akcie ślubu jako rozwiedziony. Co skłoniło go do małżeństwa z dwukrotnie od siebie młodszą osobą? Należy sądzić, że były to przede wszystkim sprawy majątkowe. [...] Żywotność Rodakiewicza pozwalają ocenić księgi urodzin parafii św. Michała z lat 1821-23. W 1821 przyszła na świat pierworodna córka Lucyna Emilia, w 1822 syn Jakub, który żył dzień, i wreszcie w 1823 córka Julianna Florentyna. Biedna Marianna nie wytrzymała trudów macierzyństwa i w wieku lat 18 zmarła w grudniu 1823 roku. W tym samym czasie Rodakiewicz zajęty był budową teatru przy ul. Jezuickiej. [...] Wraz z teściem swoim Drewnowskim, korzystając ze zdobytego doświadczenia, Rodakiewicz jako entreprener-przedsiębiorca przystąpił do poważnych robót budowlanych na terenie miasta. [...] Przedsiębiorstwo było chyba dochodowe skoro Rodakiewicz - w akcie kupna nazwany "obywatel krajowy" nabył w 1827 nieruchomość w Rynku. Ale kiedy nagle zmarł w dniu 18 maja 1832, posiadany przez niego majątek nieruchomy zajęty został przez licznych wierzycieli".
Jakoś tak to było z miłością, od której zaczęły się dzieje teatru na lubelskim Starym Mieście. Wierzyciele wiele razy zajmują budynek na poczet niespłaconych długów. W końcu, w roku 1846, teatr, w fatalnym stanie budowlanym, zostaje wystawiony na licytację.