Tłum zbrodniczy - Lombroso Cesare

Kup ebooka

30.29 zł
25.14 zł (25,75 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

[1] Wstęp do socjologii.

[2] A Comte, Systeme de politique positive. Paryż 1851, str. 329 i nast.

[3] Schopenhauer. Le monde comme volonte et comme representation.

[4] Spencer dzieło wyżej wymienione rozdz. III.

[5] Sergi, Antropologia et science antropologiche. Messyna 1889, str. 128.

[6] Patrz: Spencer, Pierwsze zasady rozdz. XIV. Ardigo opere filozofiche, tom II. L a formazione naturale nel fatto del sistema solare.

[7] Tę prawdę uznają wszyscy pisarze. Patrz: Yaccaro Genesic fanzione della legge penali. Rzym, Bocca 1880 roz. I-szy. Tocqueville mówił: "Klasy tworzące społeczeństwo - to odrębne narody." Patrz także: Bagehot; Lois scientifiques du developpement des nations. Paryż 1885, 5 wydanie: Spen­cer, Wstęp do socyologii rozdz. X. Przesądy klasowe.

[8] Ewolucja to koncept, mający źródło w religiach Wschodu. Idea jest promowana przez masonerię- przyp. A. L.

[9] R. Garofolo, Un guivri di persono colte (Archivio di psichiatria, scienze penali e antropologia criminale, tom II-gi, str. 374).

[10] Gabelli - L 'instruction on Italie.

[11] Mas Nordau, Paradoksen rozdz. III.

[12] Dzieło wyżej wymienione str. 483.

[13] D. Ferri dzieł. wyż. wym. str. 351, nota I.

[1] Instygator- podjudzacz, prowokator.

[2] Del delitto colettivo. Trani 1887.

[3] Patrz La complicita, Archivie di psichiatria, scienze penali ed antropologia criminale. vol. XI, fasc. 3-4.

[4] Patrz L a complicita, Archivie di psichiatria, scienze penali ed antropologia criminale. vol. XI, fasc. 3-4.

[5] Mówimy tu o kodeksie włoskim i francuskim.

[6] Trybunał w Bari, na prośbę adwok. Puglies'a przyją ł półodpowiedzialność dla oskarżonych o zbrodnie popełnione w szale tłumu.

[7] Patrz dzieło Ferri'ego: Nuovi orizzonti 11 wydanie str. 128 i nast. Pozytywiści francuscy (głównie Tarde) nie uznają, by człowiek zawsze odpowiadał za swoje występne czyny i utrzymują, że zdarzają się wypadki nieodpowiedzialności. W III-m rozdziale zastanowimy się nad wartością tej teorii.

[8] G. Tarde, La philosophie penale str. 320 Paryż Lugdun 1890. Flaubert, głęboki psycholog, zostawił wspaniałe karty poświęcone opisowi tłumu.

[9] Flaubert, głęboki psycholog, zostawił wspaniałe karty poświęcone opisowi tłumu.

[10] "Tłum posiada prostą i głęboką potęgę szerokiego unisono." G-. Tarde. loc. cit. str. 321.

[11] A. Bordier, Życie społeczeństw. Paryż 1888

[12] Patrz G. Tarde, Prawa naśladownictwa. Paryż, Al can 1890.

[13] Patrz: Nordau i Stuart Mili la liberta, Turyn 186. str. 97 i następne.

[14] Patrz Bagenot, loc. cit. str. 104 i następne.

[15] Sądzę, że uznając wszechpotęgę instynktu naśla­dowczego, uznajemy pośrednio istnienie mizoneizmu [mizoneizm- niechęć do nowości- przyp. A.L.] w naturze ludzkiej. Tarde, który tak dobrze ilustrował prawa naśla­downictwa, zaznacza jednak że, jeśli zawsze wszystko naśla­dujemy, to musimy naśladować nie tylko dawne, lecz i świe­że przykłady. Część naszego naśladownictwa pochodzi z na­szej miłości dla rzeczy nowych, temu nie przeczę, lecz twier­dzę stanowczo, że ów filoneizm [filoneizm- przychylne nastawienie do nowości- przyp. A.L.] nie wyklucza bynajmniej mi­zoneizmu. Większość hołduje mizoneizmowi wobec ważnej innowacji; zaś wobec drobiazgu zwraca sie do filoneizmu. Oby­dwa zjawiska istnieją równolegle i współcześnie; łatwo je roz­różnić. Nie rozwodziłbym się dłużej nad tym przedmiotem, gdyby nie chęć odparcia zarzutu - na pozór bardzo nikłego - który Tarde postawił uczonemu Lambroso (te delit pontique, Revue Scientifique paźdź. 1890). Lombroso, pisze Tarde, jako przykład mizoneizmu przedstawia nam naród francuski, naród już od czasów Strabona, próżny, wojowniczy, miłujący nowość. Tak wielką sprzeczność należy chyba położyć na karb lapsus calami." Sprzeczność jednak nie istnieje, jeśli zapamiętamy po­ wyżej zaznaczone odróżnienie. Naród pewien, może być za­ razem mizoneistą i wielbicielem nowości; tak jak światowa kobieta może zmieniać ubranie stosownie do mody, a nie poj­mować postępów nauki. W dzie­le Romanes'a, L'evolulion mentole chez les anim aux, znajdujemy bardzo zajmujący rozdział o wpływie naśladownictwa na tworzenie się i rozwój instynktów. Je st to wpływ wielki i bardzo rozpowszechniony. Osobniki jednego gatunku naśla­ dują się wzajem - wiele ptaków uczą śpiewać rodzice - przy-tem jedne gatunki przejmują od drugich pożyteczne, lub nic nie znaczące właściwości. Tutaj ujawnia się konieczna po­ trzeba naśladowania dla naśladownictwa samego - jest to pierwsze źródło sztuki. Darwin przypuszcza, że pszczoły na­ uczyły się od trutnia wysysania kwiatów, przebijając z boku płatki korony. Między ptakami, owadami, jakiemikolwiek zwierzętami istnieją geniusze, a geniusz naw et w świecie zwierzęcym może liczyć na powodzenie. Patrz Tarde, loc. cit.

[16] Ebrard: Samobójstwo z punktu widzenia medycz­nego, filozoficznego itd., rozdz. VII.

[17] Jolly: De limitation, Union medicale, tom VIII, str. 369, rok 1869.

[18] Doktor Prosper Despine w dwóch dziełach: O zarazie moralnej 1870; De l'imitation consideree au point de vue des differents principes qui la determinent 1871. Moreau de Tours: De la contagion du suicide a propos de l'epidemie actuelle. Paryż 1875. Un mot sur la contagion du crime et la prophylaxie. Union medicale, t. XX II. Nr 88. Przed nimi: La Rochefoucald (Maksymy) wspominał o zjawisku zarazy moralnej; Brierre de Boismont: Du suicide et de la folie suicide. Paryż 1865, II wyd., str. 258 i następne. Calmeil i Prosper Lucas pisali o zaraźliwości obłędu, pierwszy w dziele: De la folie consideree sous le point de vue pathologique, philosophique, etc. Paryż 1845. Prosper Lucas w broszurze: De l'imitation contagiense ou de la propagation symphatique des nevroses et des monomanies, Paryż 1833. Przypominam też, że Emil Augier w 1866 wystawił komedię, zatytułowaną: Zaraza. Obecnie idea zarazy moralnej należy do bardzo pospolitych, a co więcej nadużytych idei, że przytoczymy tylko Melanges et portraits - Caro - tom I-szy, str. 247 i piękną książkę Aubry'ego La contagion du meurtre. Paryż, Alcan 1888.

[19] Despine: De la contagion morale, str. 13.

[20] Zaraźliwość. Samobójstwa występuje wyraźniej ani­żeli w innych wypadkach naśladowczych. W roku 1772 np. 15 inwalidów w krótkim przeciągu czasu powiesiło się na ha­ ku wbitym w ścianę ciemnego zakątka korytarza. Gdy w głę­bię krateru Wezuwiusza wskoczył jakiś lord znudzony życiem, mnóstwo Anglików poszło za jego przykładem.

[21] Co do epidemii zbrodniczych, przykłady, sądzę, były­ by zbyteczne, każdy wie o nich przynajmniej z opisów. Tym przedmiotem, oprócz młodszych autorów zajmował się Despine: Psychologie naturelle, tom III, str. 368 i nast. Wpomnimy tylko o dwóch epidemiach zabójstw spełnionych za po­mocą rewolweru lub witriolu przez kobiety na ich kochankach; początek jednej z nich dała Marya Biere w 1880, trze­ma wystrzałami zabijając swego uwodziciela, drugą Klotylda Studral, również w 1880 r., która kwasem siarczanym zeszpe­ciła swego kochanka. Patrz Causes criminelles et mondaines, A. Bataille. Według profesora Brourdel'a punktem wyjścia dla zbrodni podobnych byłby romans Karra, w którym mąż zdradzony przez zemstę oblewa twarz żony witriolem.

[22] Revue philosophique, (listopad 1881) artykuł: Qu'est ce qu'une societe.

[23] Patrz artykuł wyżej wymieniony.

[24] Sergi, Psicosi epidemica, Mediolan, Dumolard 1889, str. 4.

[25] Sergi, Psicosi epidemica, Medyolan, Dumolard 1889, str. 4.

[26] W gminie Yerzenis, we Friulu w r. 1878 kobiety podniecone kazaniami i praktykami religijnymi wpadały w kon­wulsje. Patrz: Franzolini, L'epidemia di demonopatia in Yer­zenis. (Rivista sperimentale di frenatria e di medicina legale Reggio 1878). Możnaby naliczyć mnóstwo podobnych epidemii, np. w Lazzaretto itd. Lombroso i Laschi, Delitto po­litico Turyn Bocca 1890 str. 130.

[27] Legrand de Saulle, Le delire des persecutions. Paryż, Delahaye 1873 rozdz. II.

[28] Taki wpływ miała Eufrazia Mereier, obłąkana mor­derczyni nad swoją przyjaciółką Elodią Menetret. Patrz: Causes criminelles. Bataille r. 1886 str. 54. Tebaldi podaje typowy przykład obłędu we dwoje: w pewnej wiosce, w oko­licach Wenecji, żyła para ludzi urodzonych pod jedną i tą sa­mą smutną gwiazdą, mających te same potrzeby i walczących z jednaką dla obojga nędzą. Męża i żonę dotknęła jedna choroba, przekonanie, że municypalność miejscowa stała się przyczyną ich nieszczęść, niesprawiedliwie rozdzielając zasiłki dla biednych przeznaczo­ne. Podżegając się wzajemnie, postanowili wreszcie pójść na rynek i przeklinać władzę, grożąc jej zemstą. Zawieziono ich razem do szpitala, u męża i u żony wystąpiły jednakie zupeł­nie objawy obłędu.

[29] Patrz: Ragione e follia, Medyiolan 1884, str. 143.

[30] J. Rombosson Phenomenes nerveux intellectuels et moraux.

[31] Patrz wyżej wzmiankowane dzieło.

[32] Le crime et la folie, str. 241. Tę samą uwagę zrobił Leuret: Du traitment de la folie; Flourens, Psycholo­gie compare'e; Vigna, llcontagio della pazzia, Wenecja 1881.

[33] Patrz: Dykcjonarz nauk medycznych, cytowany przez Rabosson.

[34] Ebrard, dzieło wyżej już wzmiankowane.

[35] Spencer pisze (Pierwsze zasady, rozdz. VIII): istnieje i równoważnik pomiędzy wrażeniami i siłami fizycznymi, których wynikiem są czyny.

[36] Rambosson: Phenomenes nerveux, intellectuels et moraux, leur transmission par contagion.

[37] Lauvergne: Les forcats consideres sous le rapport physiologique. moral et intellectuel, Paris. Bailliere 1841 str. 260. Patrz także Attom ir Theorie der Verbrechen auf Grundsdizen der Phrenologie basirt. Leipzig 1842. Według Schopenhauera rozruchy masowe ujawniają egoizm i okrucieństwo, zasadnicze ludzkie właściwości. Gdy tłum zerwie pęta prawa i porządku wtedy ujawnia się wspaniale owo "bellum omnium contra omnes", które tak pięknie opisał Hobbes w pierwszym rozdziale, De Cive. Wtedy każdy stara się nie tylko wydrzeć innym, to czego sam pragnie, ale niszczy zarazem szczęście i byt innych by sobie przysporzyć nędzną nadwyżkę dobrobytu."

[38] Lauvergne: Les foręats consideres sous le rapport physiologique. moral et intellectuel, Paris. Bailliere 1841 str.

[39] W pierwszym wydaniu tej książki zaznaczyłem po­bieżnie, w odnośniku, wypadek, w którym tłum sugestionuje jednostkę do czynów dodatnich. Podczas przewrotów politycz­nych zdarza się, że człowiek porwany entuzjazmem wyrośnie na męczennika, na bohatera, chociaż w normalnych warunkach pozostałby może tylko dobrym obywatelem, a nawet złym, stosownie do wpływów swego otoczenia. Przytoczyłem też słowa, któremi Moreau określa klasyczny typ paryskiego ga­min: podczas pokoju, w szesnastym roku życia gamin może stać się złodziejem, zabójcą, a w dwa lata później wysyłają go do Nowej Kaledonii; przy barykadzie ten sam ulicznik ginie śmiercią bohatera. (Patrz: Le monde des prisons. Pa­ryż 1881 str, 81). To samo zjawisko zaznaczał Altano w Archivio giuridico. tom XLVII fasc V).

[40] W entuzjastycznym wybuchu, zgromadzenia mogą roztoczyć zbiorową szlachetność, do której nie byłby zdolnym żaden z członków tego zgromadzenia wzięty osobno. Tarde, w krytyce niniejszej książki (Revue philosophique). Listo­pad 1891.

[41] H. Spencer. Pierwsze zasady, str. 194

[42] Może zbytecznym będzie objaśnienie, że mówiąc o czynnikach: antropologicznym i społecznym nie chcieliśmy pominąć czynnika fizycznego. Wspominaliśmy o dwóch pierwszych jedynie, ponieważ lepiej dały się zastosować do naszej argumentacji. Lombroso i Loschi (w Zbrodni politycznej) rozpatrują wpływ klimatu na rewolucje i rozruchy. Prowadząc statystykę powstań - od starożytności do naszych czasów, doszli do następnych rezultatów: największa ilość buntów przypada w lecie, najmniejsza w zimie; w lecie zaś jest miesiącem najburzliwszym, a w zimie listopad najspokojniejszym. Fournial, w mało oryginalnej, co prawda broszurze, zajmuje się także czynnikiem fizycznym w zbrodniach zbiorowych.

[43] Można dowieść tej prawdy nie tylko za pomocą zbrodni tłumu, np. w wyborach politycznych. Nazwisko zręcznie i w czasie właściwym rzucone, przylega do tłumu mimowolnie, przez to samo, że zostało wymówione. Wymieniając jakiekolwiek inne wywołano by ten sam skutek. Z tysiąca przykładów, wybierzmy jeden, złożenie z tronu sułtana Osmana ani powstało w głowie tych, którzy to jednak uczynili; błagali tylko o wymierzenie sprawiedliwości w pewnych sprawach, wtem głos jakiegoś człowieka, którego nazwiska dotąd nie znamy, wykrzyknął imię Mustafa! Mustafa też został sułtanem. Montesquieu, Lettres persanes, list. 81. Usbeck v. Rhedi).

[44] Seczenow dowodził podobnie: Myśl to refleks zredu­kowany do połowy.

[45] Mosso La fatica rozdz. V III str. 235.

[46] B. Mandsley: Umysł i ciało.

[47] A. Espinas, dzieło wyżej wym. str. 360. W tej kwestii Spencer zabiera głos w sposób następujący: "Jeżeli to też każdy tłum, w którym wywołano wzruszenie gniewu, wściekłości nie tylko że łącznie z jakąś grupą wrażeń i wynikających stąd zjawisk za­ czynającego się ruchu, doznajemy zwykle jakiegoś innego wra­żenia, wtedy ono tak zespoli się z czasem z wywołującemi je wrażeniami, że powstanie zawsze gdy się one ukażą, lub też wywoła je chociaż wytworzy się bez ich współudziału. Jeśli ze złowieniem zdobyczy łączyło się zwykle zjawisko jakiegoś zapachu, wtedy ów zapach odczuty w innych warunkach wy­woła wrażenia dotyczące złowienia zdobyczy. Jeśli zjawi­skom ruchu i wrażeniom schwytania zdobyczy towarzyszyły ukąszenia, walki i warczenia, to owe zjawiska wywołują zaw­sze stany psychiczne odpowiadające ukąszeniom, walkom, war­czeniom. Jeżeli zaś następowały stany psychiczne towarzy­szące jedzeniu, wtedy one znów powstaną w statu nascendi. A więc proste wrażenie węchowe wytworzy liczne i rozmaite stany świadomości, które towarzyszą zwykle czynnościom rzu­cenia się na zdobycz, schwytania jej, zabicia i zjedzenia. Wra­żenia wzroku, słuchu, dotyku, węchu, smaku, wreszcie wraże­nia mięśniowe, które stale towarzyszą następującym po sobie fazom tych czynności, będąc jednocześnie częściowo podrażnio­ne, wywołają zbiorowo chęć zdobywania, mordowania, pożar­cia i dadzą impuls ruchowy, który zmusi członki do gonienia za zdobyczą (Zasady psychologii, t. I, część czwarta rozdz. V III §214). Ten ustęp z dzieła Spencera zawiera prawo psychofizyologiczne, które Charcot streszcza w tych słowach: Każdy ruch, który z zewnątrz odbierają nasze mięśnie, każda siła nerwowa, która rozwija się w organizmie, w skutek przyczyny zewnętrznej, nie zaś samorodnie, wywołuje całą serię stanów mózgowych i zmian myślowych, które wyrazić się mogą postawą i wyrazistymi ruchami. P. Compidi Il grande ipnotismo, Bocca 1886, str. 43. Na tym prawie Janet opierał teorię sugestii. P. Paweł Janet Revue politique et litte'raire. JNS 4-7. 1884.

[48] Joly mówiąc o osobniku w tłumie, intuicyjnie od­gadł to zjawisko fizjologiczne, które każe jednostce ślepo ulegać tłumowi: Tu już nie wola kieruje czynem, pisze Joty, lecz sam czyn w ruch puszcza wyobraźniową, a nawet i fizyczną część woli. Patrz: La France criminelle, Paryż. L. Cerf. 1889, rozdz. XV str. 406.

[49] Np. mówca, który pragnie spokój przywrócić wśród wzburzonego audytorium, może dojść do wręcz przeciwnego rezultatu; osoby dalej stojące, nie słyszą mowy, widzą gęsta i nadają im to znaczenie, którego sami pragną, co jest bardzo naturalnym, psychologicznym zjawiskiem. Taki fakt zdarzył się 1 maja 1891 w Rzymie, po mowie Hamilkara Cipriani'ego na zebraniu robotniczym.

[50] H. Spencer. Pierwsze zasady rozdz. XX str. 408.

[51] W traktacie o fermentacjach Schützenberger pisze: "im prostszy organizm, im mniej zawiera specjalnych komórek, tym prostsze zachodzą w nim reakcje chemiczne, tym łatwiej je rozróżnić i odosobnić; lecz wobec złożonego ustroju histologicznego występują wyraźne ciała złożone jako produkt rozlicznych zjawisk chemicznych, powstałych w różnorodnych tkankach". Możemy stąd łatwo wywnioskować, że w organizmie ludzkim, z tak różnolitym składem reakcje psychologiczne osiągną maksimum rozmaitości i różnolitości.

[52] M. Du Camp. Les convulsions de Paris. Paryż, Hachette, 5 wydanie 1881 tom IV, str. 185.

[53] "W samej liczbie tkwi subtelny i potężny wpływ który porusza namiętności i zmusza prawie osobnika do naśladowania swego sąsiada". (Lancet).

[54] Ta sama mrówka, która z całą śmiałością naraża się wobec towarzyszek na utratę życia, odcięta od nich okazuje wielką nieśmiałość i ostrożność. V. Forel. Les fourmis str. 249. Wreszcie wiemy wszyscy, że obecność bliźnich wzmaga w nas siłę wzruszeniową. Zjawisko to można zauważyć w niektórych objawach szaleństw. Dr Regis. w swym dziele Les neurasthenics mentales wspomina o chorym, dotkniętym obłędem zwątpienia i niezdecydowania, który będąc sam, nie umiał bądź to drzwi otworzyć, bądź to włożyć ubrania. Atak ustawał, gdy ktokolwiek wrszedł do celi szaleńca.

[1] Kardynał de Retz mówił: Kto zgromadza ludzi, ten ich porusza (Proal, Zbrodnia i kara, Paryż. Alcan 1892, str. 209).

[2] Jakoby opisał stopień moralnego upojenia, umysłowego alkoholizmu, który wytwarza wszechpotęgę w ludziach, dzierżących najwyższą władzę.

[3] H. Taine, Les origines cle la France contemporaine. Paryż, Hachette, 1878.

[4] Według Carlyle'a: cywilizacja jest korą, pod którą żywo mogą płonąć piekielnym ogniem dzikie namiętności człowieka.

[5] Tutaj przelotnie tylko zaznaczamy hipotezę, uwarstwienia charakteru, gdyż zajmiemy się nią obszerniej w następnym rozdziale.

[6] Carlier. Dwie prostytucje, str. 229.

[7] Memoires cle M. Gisquet, tom I, str. 405. Bruksel la 1841, Mace, Le service de la surete Paryż, 1885, rozdz XII. Cere, Les populations dangereuses et les miseres socia-les. Paryż, 1872, rozdz. IX i XVIII.

[8] Matthieu Dumas Souvenirs tom 1, str. 431. Meissner nazywa włóczęgów rewolucji francuskiej stowarzyszeniem zorganizowanym w celu rabunku i mordów bezkarnych.

[9] Droz Histoire du regne de Louis XVI tom ii.

[10] H. Joly. La France criminelle. Paryż, 1889, str. 408. Maksym du Camp, przedstawiając ideę Joly'ego pisał o komunardach z 1870 r.: Banda złoczyńców, którzy mordo­wali pod różnymi pozorami, gdyż nie mogli znaleźć dla siebie słusznego usprawiedliwienia; mordercy, utrzymywali, że wal­czyli z wrogami ludu, zabijając najuczciwszych ludzi; złodzieje pod pozorem odbierania dóbr narodowych, rabowali kasy pu­bliczne, niszczyli prywatne pałace, ograbiali kasy municypalne; podpalacze, przeszkadzając niby pochodowi armii, wszędzie wzniecali pożary; tylko pijacy mówili prawdę: mieli pragnie­ nie więc odbijali beczki. Wszyscy szli za impulsem wlasnej przewrotności, ani dbając o kwestie polityczne. (Les convul­ sions de Paris, tom I, str. XII.)

[11] - Les convulsions cle Paris tom IV, str. 152. Tenże autor przytacza poniżej zamieszczony epizod dziejów komu­ny: "Straże spostrzegły człowieka, który szedł pewnym kro­kiem: Stój! Zaczęto go badać. Miał wąsy, widocznie był to żandarm. Tłum wołał: Rozstrzelać go! To żandarm! W bandzie najgłośniej krzyczała kobieta, z fuzją w ręku, z zapasem nabojów przy pasku: nazywała się Marcelina Epilly. Jednogłośnie wydano wyrok śmierci. Zaprowadzono ofiarę na ulicę Vacquerie i postawiono koło muru. Nieszczę­śliwy człowiek energicznie rzucił się na swych oprawców - kilku z nich przewrócił. Schwytanego rzucono na ziemię, ktoś strzelił. Ofiara krwią zlana, ze strzaskaną ręką powsta­ła jednak. Marcelina zawołała: "zostawcie go mnie!" Przy­łożyła mu fuzję do piersi i wystrzeliła. Gdy upadł, lecz żył jeszcze, dobiła go drugim strzałem. Patrz także Michelet'a: Les femmes dans la revolu­tion franęaise. Nieraz już zauważono (np. Lombroso), że kobieta przewyższa w złym mężczyznę. Gdy zaprawi się do zbrodni, staje się hieną, nie znającą granic, ni hamulca. Sprawiedliwość nakazuje nam dodać, że jeśli kobieta potrafi być okrutną, to odwaga i okrucieństwo mają wiele punktów stycznych i jednakie pochodzenie. Rewolucja francuska dała nam tylko jeden wizerunek kobiety tchórza: Dubarry. Podczas komuny, pisze jeden z historyków, kobiety dłużej od mężczyzn pozostawały na barykadach.

[12] Teobaldi. Ragionc e pazzia, str. 87. Medyolan Hoepli, 1887.

[13] Patrz Esquirol, Des maladies mentales. Paryż, 1838. Na czwartej stronie albumu widziemy portret Theroigne.

[14] Wiele szczegółów o wpływie obłąkanych na rewolucye i o udzia­ le jaki w nich biorą podaje Juliusz Clere w książce: L es hommes de la Commune, pełna biografia wszystkich jej człon­ ków. Paryż, 1871: de Laborde. Les liommes de la Commune-de Vinsurrectlon de P aris devant la psychologie morbide. Pa, ryż 1892. M. du Camp, L a commune d V Hotel de Ville (Revue des deux mondes), 1879.

[15] Henryk Taine. Les origines de la France contem­poraine, tom II, str. 302.

[16] Henryk Taine, dzieło cyt. tom I, str. 58-60.

[17] Lombroso (Delitti di libidine e di amore, Homo de-linquente, tom I) studiował związek istniejący między rozpu­stą a instynktami morderczymi, wykazując, że zabójstwo nie­ raz towarzyszy gwałtowi, jednako zadawalniając zbrodniarza. Pewne indywiduum, które prostytutki nazywały katem, zabi­jał zwykle przed każdą hulanką kilka kur, gołębi, gęsi. Inny poważnie zranił 15 dziewcząt w przeciągu kilku miesięcy, gdyż sprawiało mu to zadowolemie, jak to sam wyznał. Ta krwiożerczość rozpusty, według Lombrosa, pochodzi z atawi­zmu, z czasów, gdy miłość zyskiwano krwią i walką. Ponie­waż ów atawizm odradza się zarówno w zbrodniarzach z uro­dzenia, jak i w tłumie, mamy tu nową analogię między psychologją kryminalną indywidualną, a zbiorową. Parini opie­wał matrony rzymskie krwią w cyrku upojone: Cosi, poiche dagli animiOgni pudor disciolse, Vigor della libidineLa crudelta raccolse; Patrz: Teobaldiego dzieło cytowane str. 71. Z intuicyą poe­ ty opisywał to połączenie dzikości i rozpusty, które ludzie nauki zowią teraz chorobliwem zboczeniem uczucia. Patrz Krafft-Ebbing'a Le psicbopatie sessuate. Torino, Bocca 1889.

[18] M. du Camp. Les convulsions de Paris. IV, str. 151.

[19] M. du Camp, dzieło cyt. M. Desjardins w studium, Le droit des gens et le Lynch aux Etats- Unis przytacza fakt analogiczny: "We wsi Salina w Colorado schwytano złodzie­ja, który znów zabił chwytającego. Tłum wyciągnął zabójcę z więzienia, powlókł do drogi kolei żelaznej i powiesił na słupie. W tej chwili przechodził pociąg; rozdrażniony motłoch dał kilka strzałów i zranił kilku podróżnych, wygląda­jących przez okna wagonów.

[20] Karol Lacretelle. Histoire du dix - huitieme siecle; patrz: Memoir es tires des Archives de la Police de Paris. Patrz F. Pleuchet, tom II, str. 129. Gisquet (Memoires itd. tom II, str. 129), przytacza fakt analogiczny, który wydarzył się w Paryżu w 1832, podczas epidemii cholerycznej: dwóch nieopatrznych ludzi uciekało, za nim biegły tysiące oskarżycieli; uciekający bowiem mieli dać dzieciom kawałek zatrutego chleba. Oskarżeni chronią się na odwach, lecz w jednej chwili otoczono odwach i nic już nie ochroniłoby ludzi od śmierci, gdyby nie szczęśliwy pomysł komisarzy policji Jacquemin i Henricy, którzy ów pseudozatruty kawałek chleba między sobą podzielili i zjedli na oczach tłumu. Ta przytomność umysłu zamieniła wściekłość w wybuch śmiechu.

[21] Gisquet (Memoires i t. d. tom II str. 129), przytacza fakt analogiczny, który wydarzył się w Paryżu w 1832, pod­ czas epidemii cholerycznej: dwóch nieopatrznych ludzi ucieka­ło, za nimi biegły tysiące oskarżycieli; uciekający bowiem mieli dać dzieciom kawałek zatrutego chleba. Oskarżeni chronią się na odwach, lecz w jednej chwi­li otoczono odwach i nic już nie ochroniłoby ludzi od śmierci, gdyby nieszczęśliwy pomysł komisarzów policji Jacquemin i Henricy, którzy ów pseudo-zatruty kawałek chleba między sobą podzielili i zjedli na oczach tłumu. Ta przytomność umy­słu zamieniła wściekłość w wybuch śmiechu.

[22] Manzoni w X III rozdz. Iprom essi Sposi przepysznie opisuje obłęd tłumu i przyczyny, dla których czasem roznamiętnia się do zapamiętania, czasem uspokaja i rozprasza (...).

[23] Emil Zola, w powieści Germinal mistrzowsko też oddał patalogiczną przewrotność tłumu.

[24] Szczegóły tej sprawy podają: A. Bataiłle: Causes criminelles et mondaines de 1886. La greve de Decazeville, str. 136. Analogiczne epizody znaleźć można w procesie anarchistów lugduńskich 1883. Patrz Bataille dzieło wyż. wzmiank. 1883 i Les proces anarcliistes wreszcie bezrobocie w Monceau les Mines (Bataille 1882), z którego Zola wziął pomysł do powieści Germinal.

[25] Moglibyśmy zapełnić tutaj wiele stronnic opisem bezrobocia, podczas których robotnicy nie dopuścili się żadne­go przestępstwa ważniejszego, dlatego jedynie, że byli to ludzie uczciwi. Przytaczamy tylko jeden fakt opisany przez Gisquet. W listopadzie 1831 robotnicy pracujący w fabrykach materii jedwabnych w Lugdunie, zażądali podwyższenia płacy, czego im odmówiono. W odpowiedzi przestali pracować i zbun­towali się przeciw policji, która niepotrzebnie wmieszała się w tę sprawę. Szczególnym trafem pozostali panami miasta i zmusili wojsko do odwrotu ku Macon. Przestrach opano­wał miasto. Zaledwie jednak robotnicy zwyciężyli, uspokoili się natychmiast, ani jednego sklepu nawet nie rozbito; a gdy w kilka dni później wojsko wkroczyło pod wodzą księcia Or­leańskiego i marszałka Soult, pokój panował w mieście, ro­botnicy pozwolili władzy powrócić tam skąd ją wyrzucili.

[26] Patrz Androl, Pathalogie interne III tom str. 59.

[27] Proal, Le crime et la peine str. 225.

[28] Patrz: Les mysteres de P aris.

[1] Na pół cywilizowane państwa dawnego Wschodu wymierzały jedną karę winnemu, jego żonie i dzieciom.

[2] Tarde odnajduje resztę odpowiedzialności zbiorowej w nienaruszalności parlamentu, według której nie można po­zywać deputowanego lub senatora bez upoważnienia zgroma­dzenia, do którego należy, jak gdyby to zgromadzenie przyj­mowało na siebie odpowiedzialność. La philosophie penale str. 137. Według nas, istnieje więcej śladów starej teorii od­powiedzialności zbiorowej, szczególniej w przesądach. W sta­rożytnych czasach czyn dobry lub zły jednego z członków plemienia mógł przynieść korzyść lub krzywdę całemu ple­mieniu. Dotąd między ludem - a nawet wśród klas wykształconych krąży pogłoska, że niektóre czyny mogą źle lub dobrze wpłynąć nie tylko na ich autora, lecz także na obecne osoby, np. rozlanie wina lub rozsypanie soli. Bagehot pisze: Są ludzie, którzy lękają się trzynastki przy stole, nie trapi ich tutaj myśl o przykrości osobistej, lecz sądzą, że jeśli w trzy­naście osób stół obsiądą, jednej z nich lub kilku osobom przytrafi się nieszczęście. Takie pojęcie nazywa Tylor reszt­kami barbarzyństwa epoki cywilizowanej. Słaba wiara w od­powiedzialność wspólną trzynastu osobom jest tylko lekkim śladem wielkiej zasady odpowiedzialności zbiorowej, która niegdyś odegrała w świecie olbrzymią rolę. Tarde dodaje: specjalizowanie odpowiedzialności wzrośnie na mocy antropologii kryminalnej, która pozwoli roz­wikłać w tym skupieniu zwanym jednostką różne żywioły składowe, pozwoli zastosować do każdego z nich odpowiedni środek zaradczy. Nauka w przyszłości, bez wątpienia lepiej niż dzisiaj określi przyczyny czynów ludzkich, nie sądzę jednak, by przez to można było zastosować odpowiedzialność do mózgu jednost­ki, a nawet do pewnego zwoju tego mózgu. Będzie to tylko odpowiedzialność patologiczna, społeczna zaś musi dotyczeć ca­łej jednostki, bo każdy osobnik według wyrażenia Schaffle'go jest atomem w organizmie społecznym i jak dla chemika atom jest cząstką niepodzielną, tak dla socjologa niepodziel­nym jest człowiek.

[3] Z początku - pisze Tarde - odpowiedzialność zbiorową rozumiano w ten sposob, że kara spadała na wszystkich krewnych winnego, później, dzięki mniejszemu barbarzyństwu obyczajów, karę rozciągano jedynie do któregokolwiek krewnego przestępcy.

[4] Pan Albano pisał w krytyce pierwszego wydania tej książki: "Według mnie nie można porównywać zbiorowej odpowiedzialności starożytnych z odpowiedzialnością, o której autor wspomina; nie rozumiem nawet tak pojętej odpowiedzialności. Pierwszy brzask prawa karnego narzucał odpowiedzialność kilku jednostkom, narzucał ją rzeczywiście i doraźnie, według słusznego wyrażenia autora. Dzisiaj, gdy uznajemy odpowiedzialność środowiska - nie mamy wcale na myśli odpowiedzialności prawnej, byłoby to niedorzecznością, lecz mam na myśli: przyczynę, pochodzenie, stosunek dwóch zjawisk. Odpowiedzialność starożytnych, był to fakt żywy i czynny; dzisiaj zaś jest to wyraz, używany przez socjologów by wykazać czynniki zbrodni, pozornie obce, a jednak wpływowe. (P. Archivio giuridico t. 47 fasc. 4-5). Podzielam zupełnie sąd p. Albano, lecz czyż nie wypowiedziałem innymi słowy tego, czego on sam dowodzi? Czyż niezaznaczyłem, że odpowiedzialność środowiska jest tylko pozorną.

[5] Tutaj należy zauważyć, że jeśli szkoła pozytywistów jawnie uznała temibilita winnego za podstawę zadośćuczynie­nia prawnego, to idea ta istniała już, osłonięta mniej lub wię­cej niejasnymi formułami, w doktrynie klasycznych krymina­listów (Pat. Carrara, Programmą §2085, 2111, 215: Pessina, Elementi di dirito penale książka II. Trattato di dirito penale; tom II, rozdz. IV. Zdaje mi się, że idea stopnia budzonej obawy leży ukryta w teoriach pozytywistów dysydentów, którzy na od­miennych podstawach oparli odpowiedzialność. Mam na my­ śli teorię identyczności, o której Tarde wspomina. Istotnie identyczność osobista, której Tarde żąda by obarczyć oskarżo­ nego odpowiedzialnością, okaże się warunkiem słusznym o tyle, o ile oznaczy, że dana jednostka zmieniła się od czasu w którym spełniła zbrodnię, że różni się od samej siebie, czy­li nie wzbudza już w społeczeństwie obawy, zatem nie powinna już być odpowiedzialną; Tarde, np. dowodzi, że należy bardzo lekko karać zbrodnie małoletnich, bo człowiek dorosły różni się od dziecka. Jeżeli, pisze Tarde, ukarzecie dwudziestoletniego człowieka za przestępstwo, popełnione dziesięć lat wstecz, karzecie osobę niewinną, bo w człowieku dwudziesto­ letnim nic lub prawie nic nie zostało z dziesięcioletniego dziecka. Identyczność osobista zniknęła. Otóż zdaje mi się, że w tym wypadku identyczność osobistą doskonale zastępuje brak obawy, jaki wzbudza dorosły człowiek normalny i uczci­wy, który będąc dzieckiem, popełnił zbrodnię. Jeśli obłąkany zabija kogoś w ataku furii, to gdy obłakany wyzdrowieje, społeczeństwo karać go za morderstwo nie powinno. Widzi­my stąd, że identyczność osobista Tarde'a jest synonimem teorii stopnia obawy jaką winny budzi w społeczeństwie. Iden­tyczność ta, wzięta w szerszym zakresie np. że obłąkany ni­gdy za swoje zbrodnie odpowiadać nie może, bo obłąkanie wytwarza w człowieku drugie ja anormalne, różne od nor­malnego, wydaje mi się błędną i niedorzeczną w skutkach. Jest niedorzeczną z punktu widzenia deterministycznego, bo determinizm nieuznaje w żadnym wypadku istot nieodpowie­dzialnych. Jest błędną z punktu widzenia socjologicznego, bo społeczeństwo zawsze występuje przeciw tym, którzy jego istnienie narażają, bądź to przeciw obłąkanym, bądź to przeciw zbrodniarzom. (Patrz także krytykę teoryi Tarde'a przez Perriego Sociologia criminale. Turyn, 1872 str. 580.

[6] Mówię tylko o reakcji karnej, gdyż kara traci rację bytu od chwili, w której znika niebezpieczeństwo wywołane przez zbrodnię. Odszkodowanie cywilne ma zawsze rację bytu choćby przestępca nie wzbudzał obawy.

[7] Siebault, Du sommeil et des etats analogues str. 519.

[8] Richet: L' homme et l' intelligence, Paryż, 1664.

[9] Richet: L'homme et l' intelligence, Paryż, 1664.

[10] Liegeois, De la sugestion hypnotique dans ses raports avec le droit civil et le droit criminel.

[11] Te dwa ostatnie fakty przytacza Gilles de la Tourelte, w dziele: L' hypnotisme et les etats analogues. Paryż, 1887, str. 130, 133.

[12] Campili. II grandę ipnotismo e la suggestione ipno-tica, nei raporti col diritto penale e civile. - Torino -Bocca, 1886, st. 18-19.

[13] Patrz w dziele Gilles de la Tourette, roz. IV.

[14] Gilles de la Tourette: Dzieło cyt. wyżej, str. 133.

[15] Patrz: Lombroso: Studii suit ipnotismo, III wyd. 1887, oraz Lombroso i Ottolenghi: Nuovi studii sull' ipnotismo e la credulita. Torino, 1887.

[16] Dzieło wyżej wym. str. 136.

[17] Fere: Les hypnotiques hysteriques, consideres comme sujets d'experience en modecine mentale.

[18] Brouardel: Gazette des hopitaux, Nr 8, Listop. 188.

[19] Pitres: Les sugestions hypnotiques. Bordeaux 1884, str. 61. Z powyższymi autorami zgadzają się w zdaniach Bianchi: La responsibilita nel isterismo. Laurent: Les sug­gestions criminelles. Delboouf: L'hypnotisme, et liberte des representations publiques. Richer: Etudes chimiques sur la grande hystero epilepsie. Paryż. Pitres. Dzieło wyż. wzmiankowane, str. 55.

[20] Pitres. Dzieło wyż. wzmiankowane, str. 55.

[21] Fere: Les hypnotiques hysteriques, consideres comnie sujets d'experience en medecine mentale.

[22] Pitres. Dzieło wyżej wspomniane, str. 54.

[23] Gilles de la Tourette, dzieło wyż. wzmian. Pitres opisuje podobne doświadczenie: "Jednej z moicb pacjentek kazałem po przebudzeniu pocałować jednego z moich uczniów. Po zbudzeniu chora zbliżyła się do niego, wzięła go za rękę i zawahała się, zażenowana uwagą, z jaką patrzyliśmy na nią. Przez kilka chwil pozostała nieruchomą, z twarzą wyrażającą żywy niepokój. Naglona pytaniami przyznała się, że opanowała ją dziwna chęć pocałowania tego ucznia, lecz nie popełniłaby nigdy takiej nieprzyzwoitości.

[24] Porównanie stanu hypnotycznego do snu lub upoje­nia może wydać się niedokładnym. Istotnie możnaby zauwa­żyć, że człowiek w stanie hipnozy spełnia czyny wskutek woli trzeciej osoby, która zmienia, swojem pośrednictwem, sto­sunek czynu do moralnego charakteru jednostki. (Campili). Tymczasem w śnie itd. nie wchodzi w grę obca wola. Człowiek, choćby patologicznie zmieniony, jest zawsze w sto­sunku bezpośrednim z człowiekiem normalnym. Istnieje tu więc zasadnicza różnica między przyczynami różnych stanów, co jednak nie zmienia analogii między skutkami tych różnych stanów. Analogia zaś, (jak to krótko zaznaczyłem w tekście) zasadza się na tem, że tak sugestia jak sen, lunatyzm, pi­jaństwo, wprowadzając organizm w stan anormalny nie mo­gą jednak zanihilować normalnej osobowości, tylko ją zmniej­szają, sugestia zaś w wyższym stopniu od innych stanów patologicznych, o których powiedzieć by nawet można: że zamiast zmniejszać osobowość, zmieniają i zaostrzają niektóre jej rysy. W śnie np. występują charakterystyczne cechy jednostki, a przyzwyczajenie, jako dyrektor czynności psychicz­nych, sprawia, że osobowość śniącego odtwarza się niby w obrazie, chociaż trochę niejasno, niepewnie, wśród scen naj­bardziej zawiłych. Dlatego to Bouville (Revue philosophique), przypuszczał istnienie osobnego rodzaju odpowiedzialno­ści dla zbrodni w śnie popełnianych. To samo rzec można o pijaństwie. Znamy wszyscy przysłowie: in vino veritas, zaś cała szkoła pozytywistów (Ferri: Nuovi Orizzontill wyd. roz. III, Lombroso, Uamo delinquente tom II 1889, Garofalo: Criminologia II wyd. Marro: I caratteri dei delinquent. Albano: Ubriachezza e responsabilitta nel progetto di Codice penale. Zanardelli, 1888), zgodnie z Colojaniin dowodzi że: trunki alkoholiczne uczuciom ludzkim dodają żywości, energii, zmniej­szają zaś rozwagę i obrachowanie, w skutek których zwykle dla różnych powodów wstrzymujemy się od spełnienia jakiegoś czynu. L'alcoolismo, Catania, Tropea, 1887, str., 125.

[25] Ribot: Les maladies de la volonte. Paryż, IV wyd.str. 137.

[26] Garofalo przytacza słowa Tomassi'ego i dla uogól­nienia, oraz potwierdzenia konkluzji, do której doszliśmy, do­daje: zbrodnia nigdy nie będzie bezpośrednim i natychmia­stowym skutkiem okoliczności zewnętrznych, zawsze tkwi ona w jednostce i jest objawem natury zwyrodniałej, jakiekolwiek przyczyny wywołały by to zwyrodnienie. Zatem nie ma w tern rozumieniu przypadkowych zbrodniarzy (Criminologia str. 99).

[27] Benedikt na pierwszym kongresie antropologicznym utrzymywał, że wszyscy zbrodniarze są takimi z urodzenia i miał słuszność w tym sensie, że w każdej zbrodni bierze udział czynnik antropologiczny. Lecz według utartej terminologii, zbrodniarzami z urodzenia nazywamy tych jedynie, u których czynnik antropologiczny występuje jako przyczyna najważniej­sza. Innych przestępców, nazywamy: zbrodniarzami z przy­zwyczajenia, z przypadku, z namiętności, przez co nie wyklu­czamy czynnika antropologicznego, lecz zaznaczamy jego dru­gorzędną rolę w etiologii zbrodni. Takie znaczenie nadał swej klasyfikacji zbrodniarzy Henryk Perri, a ci wszyscy, którzy go krytykowali, nawet Benedikt, dowiedli, że nie pojmują ani jej znaczenia ani celu.

[28] Jest to prawdą nie tylko w stosunku do człowieka uczciwego, lecz także i do przestępcy z urodzenia. A nawet pod tym względem można zidentyfikować człowieka uczciwe­ go ze zbrodniarzem, bo są równi sobie wobec wpływów śro­dowiska społecznego, zdaje mi się bowiem, że bardzo szcze­gólne okoliczności tylko mogą jednego lub drugiego zwrócić z ich drogi.

[29] Choroby woli.

[30] Ribot, dzieło wyżej wymień.

[31] Obok zbrodniarza z przypadku istnieje zbrodniarz o utajonej potędze, ujawnieniu której przeszkadza brak stosownych okoliczności - lub też bogactwo daje mu możność zadowolenia swych instynktów bez obrazy ludzkości. Znałem trzech ludzi, których tylko położenie społeczne obroniło przed więzieniem. "Gdybym był ubogim, kradłbym, mówił jeden z nich.

[32] Objawy niesłychanie łatwego przystosowania się do otoczenia złego lub dobrego widzimy bardzo wyraźnie u histeryków. Oto co pisze w tej kwestyi L aurent: "Zamknijcie w klasztorze histeryczkę; gdyby przedtem była nawet ulicznicą, zmieni się, zaledwie poczuje zapach kadzidła; po kilku dniach z zadziwiającą łatwością zmieni przyzwyczajenia, nabierając gustów i nawyknień klasztornych, pacierzami zastąpi rozpustę. Nie będzie z niej przecież zwykła dewotka; modlić się będzie z przesadzoną gorliwością, jak przedtem żyła skandalicznie; jej; religia: to mistycyzm, pełen egzaltacyi. Takiemi były: Marya Magdalena, Marya Egipcyanka i wiele innych, o których pamięć do nas nie doszła. Tę samą kobietę umieśćcie w lupanarze, wobec prostytutek nastąpi nowa metamorfoza. W przeciągu tygodnia zmieni się do niepoznania: przejmie żargon, gusta i zwyczaje domu. W Troyes znałem przed kilku laty histeryczkę, której postępowanie budowało całą parafię. Pewnego dnia, za namową siostry opuściła klasztor i weszła do lupanaru. Jak przedtem uosabiała cnotę i pobożność, tak później stała się perłą lupanaru. patrz Les suggestions criminelles.

[33] Patrz: Rozdz. I str. 64.

[34] Joly: La France criminelle. Paryż, L. Cerf. 1889 str. 406, nota I.

[35] Pt. Gr. Sergi: La stratificazione del carattere e la deliquenza, Mediolan 1883. Dawne warstwy z pewnością przyduszą świeże, bo zawsze w organizmie świeże formacje zanikają i rozpadają się łatwiej i szybciej od dawniejszych. Najpóźniej powstałe funkcje, mówi Rabot, najwcześniej zamierają.

[36] Ten punkt pominąłem w pierwszym wydaniu tej książki; pan Albano w swojej krytyce słusznie zaznaczył: konieczność omówienia tej sprawy.

[37] Aubry, La contagion du meurtre, str. 12.

[38] Prawne skutki przestępstw mogą naturalnie doty­czyć tylko tych, którzy przed rozruchem umyślili zbrodnię.

[39] Lynchu- linczu [przyp. A. L.].

[40] Kilku pisarzy, między innymi Hepworth Dizon, (Nouvelle Amerique) i James Bryse (The american Commonwaelth), tłumaczyli i uniewinniali prawo lynchu.

[41] Desjardins wiele przytacza podobnych przykładów.

[42] Patrz: Studium Desjardinsa.

[43] Gdy chodzi o zbrodnie zbiorowe należy przypomnieć sobie zdanie Holzendorfa: Z punktu widzenia moralnego, nie możemy nigdy twierdzić, że dana zbrodnia gorszą jest od innej. (L'assassinio e la pena di morte).

[44] Trzeba też w tych zbrodniach wziąść pod uwagę płeć i wiek, bo wiemy, że dzieci, kobiety i młodzieńcy najłatwiej ulegają sugestii. "Dziecięctwo, pisze Rambosson, to roztopiony metal, wlewany do formy, który przyjmuje wszystkie kształty... Temperamenty do dziecinnych zbliżone np. kobiet i młodzieży płci męzkiej najłatwiej ulegną zewnętrznym wrażeniom i wszelkim moralnym zarazom*. - Lauvergne (Les foręats str. 216) nazwał dzieci "gąbkami zclolnemi do rozwoju" - określenie bardzo trafne, które można po części zastosować do kobiet.

[45] Wiemy już, że psychiatria nowożytna wykazała fałszywość wniosków staroż. psychiatr., według których człowiek mógł ulegać częściowemu obłąkaniu, być obłąkanym, a zarazem zdrowym na umyśle; obłąkanym względnie do niektórych uczuć lub idei, zdrowo myślącym względnie do innych uczuć lub idei. Dzisiaj uznajemy wraz z Maudsley'em, że każdy obłąkaniec jest nim do szpiku kości.

[46] La Tribuna guidiziaria, 12 sierpnia, 1891. Pt. także głębokie uwagi Fioretti'ego (Scuola positiva, 1891, Nr 4, str. 133).

[47] Jedno tylko postawię zastrzeżenie: propozycja pana Garofalo napotka kilka trudności. Ponieważ w zbrodniach zbiorowych okoliczności łagodzące dotyczą ogółu, sędzia nie zawsze zrozumie powód, dla którego miałby je zastosować do jednego (przestępcy z przypadku), nie zaś drugiego (zbrodnia­rza z urodzenia). Jeżeli jakiś łotr i uczciwy człowiek na je­dną i tą samą prowokację, odpowiedzą jednaką zbrodnią, to my, pozytywiści potrafimy zastosować do nich odmienną karę (bo obchodzi nas zbrodniarz, nie zaś zbrodnia) lecz sędziowie, którzy tylko mają na względzie zbrodnię, hołdując logice, uka­rzą ich jednakowo).