Toksyczne słowa. Słowna agresja w związkach - Patricia Evans

Kup ebooka

39.99 zł
30.79 zł (23,99 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Przedmowa

Przedmowa

Od czasu pierw­szego wyda­nia tej książki w 1992 roku spe­cy­fika słow­nej agre­sji zna­cząco się zmie­niła. Od tam­tej pory z pomocą wielu osób robię co w mojej mocy, by uświa­da­miać ludziom, że ist­nieje coś takiego jak tok­syczne słowa. Oprah [Win­frey] poświę­ciła temu zja­wi­sku cały pro­gram, nazwany zresztą tytu­łem mojej publi­ka­cji. Inni pre­zen­te­rzy tele­wi­zyjni i radiowi rów­nież udo­stęp­niali mi swój czas ante­nowy, abym mogła mówić na ten temat.

Róż­no­ra­kie orga­ni­za­cje umoż­li­wiały mi wygła­sza­nie wykła­dów. Odby­wały się one nie tylko w Sta­nach Zjed­no­czo­nych, ale także w Kana­dzie, Austra­lii i Hisz­pa­nii, gdzie mia­łam oka­zję prze­ma­wiać na zapro­sze­nie spe­cjal­nej rzą­do­wej komi­sji bada­ją­cej przy­padki prze­mocy wobec kobiet, a moje wystą­pie­nie było symul­ta­nicz­nie tłu­ma­czone. Wcze­śniej­sze wyda­nia tej książki prze­ło­żono na wiele języ­ków, w tym na fran­cu­ski, nie­miecki, hisz­pań­ski, rosyj­ski, pol­ski, serb­sko-chor­wacki oraz chiń­ski.

CZYTELNICZKI TAKIE JAK TY MAJĄ GŁOS

Moje czy­tel­niczki mają ogromne zasługi w upo­wszech­nia­niu wie­dzy na temat słow­nej agre­sji. W latach, które upły­nęły od pre­miery książki, gdzie po raz pierw­szy uży­łam ter­minu "słowna agre­sja", tysiące kobiet skon­tak­to­wało się ze mną tele­fo­nicz­nie, e-mailowo oraz listow­nie. Zwy­kle chciały zadać mi krót­kie pyta­nie albo umó­wić się na pry­watną kon­sul­ta­cję. Zale­żało im na infor­ma­cjach lub skie­ro­wa­niu na dal­szą tera­pię, opo­wia­dały mi także o słow­nej agre­sji, jakiej same doświad­czyły w związ­kach. Wszyst­kim im zale­żało na wła­ści­wym nazwa­niu tego, co prze­ży­wały. Wiele mówiło mi: "Wie­dzia­łam, że coś jest nie tak, tylko nie wie­dzia­łam co. Teraz potra­fię nazwać to, co mi się przy­da­rzyło". Dzięki zmia­nom kul­tu­ro­wym słowna agre­sja w związ­kach jest dziś postrze­gana jako realny pro­blem.

We wszyst­kich książ­kach sta­ram się odpo­wia­dać na zada­wane mi przez różne osoby pyta­nia.

- Dla­czego tak źle się czuję? Co się dzieje w moim związku? W Tok­sycz­nych sło­wach zawar­łam defi­ni­cję tego, co drę­czy part­nerki agre­syw­nych męż­czyzn.

- Czy powin­nam wie­dzieć coś jesz­cze? Czy mój part­ner w jakiś inny spo­sób może spra­wo­wać nade mną kon­trolę? W Ver­bal Abuse Survi­vors Speak Out wyja­śniam inne mecha­ni­zmy spra­wo­wa­nia kon­troli.

- Co dolega ludziom sto­su­ją­cym słowną agre­sję? Dla­czego raz są tacy mili, a chwilę póź­niej podli? W Dyk­ta­to­rach emo­cjo­nal­nych opi­suję sze­rzej to zja­wi­sko i pod­su­wam roz­wią­za­nia, jak sobie z nim radzić.

- Co musi się wyda­rzyć, aby osoba sto­su­jąca słowną agre­sję zmie­niła swoje zacho­wa­nie? Czy słowny agre­sor może prze­stać być agre­sywny? W The Ver­bally Abu­sive Man, Can He Change? pod­po­wia­dam, jak żądać zmian od agre­syw­nego part­nera oraz, co waż­niej­sze, jak nim potrzą­snąć. O ile czy­tel­niczki zechcą, mogą to sku­tecz­nie zro­bić dzięki wie­dzy zdo­by­tej w trak­cie lek­tury moich poprzed­nich trzech ksią­żek.

NIE TYLKO KOBIETY CIERPIĄ Z POWODU SŁOWNEJ AGRESJI

Męż­czyźni także się ze mną kon­tak­tują. Kiedy męż­czy­zna skarży się, że nie może już znieść słow­nej agre­sji part­nerki, odpo­wia­dam, że jeśli doświad­czał od niej agre­sji przez lata, to nie wiem, czy zdoła się ona zmie­nić. Nie znam przy­padku napa­stli­wej kobiety - to zna­czy nie­ustan­nie kry­ty­ku­ją­cej, oskar­ża­ją­cej albo ata­ku­ją­cej part­nera - która by się zmie­niła. Nie­mniej jed­nak męż­czy­zna, który pada ofiarą agre­sji, może żądać od part­nerki zmiany zacho­wa­nia, postę­pu­jąc według przed­sta­wio­nych przeze mnie wska­zó­wek.

W ciągu ostat­nich dzie­się­ciu lat nawią­zało ze mną kon­takt przy­naj­mniej kilkudzie­się­ciu męż­czyzn doświad­cza­ją­cych w swo­ich związ­kach słow­nej agre­sji. Ich part­nerki nie szu­kały spe­cja­li­stycz­nej pomocy. Napa­stliwe kobiety to takie, które stale oskar­żają i kry­ty­kują swo­ich part­ne­rów, a nie­które ata­kują ich rów­nież fizycz­nie. Nie jest to z ich strony nagła, gwał­towna reak­cja na lata słow­nej agre­sji w momen­cie, gdy ich zwią­zek już się roz­pada; prze­ciw­nie, od lat są agre­sywne wobec part­ne­rów.

Kobiety prze­ja­wia­jące słowną agre­sję czę­sto cier­pią na zabu­rze­nia psy­chiczne. Ni­gdy nie sły­sza­łam, żeby szu­kały spe­cja­li­stycz­nej pomocy - nawet w obli­czu groźby roz­wodu. Nie­które wręcz do niego dążą, jakby same były ofia­rami, i zdają się wie­rzyć we wła­sne oskar­że­nia. Innymi słowy, oskar­że­nia to auto­ma­tyczne uza­sad­nie­nia (kon­fa­bu­la­cje), które for­mu­łuje ich umysł, aby mogły zro­zu­mieć, dla­czego czują się zagro­żone przez oso­bo­wość, suk­cesy czy wręcz szczę­ście współ­mał­żonka. Podob­nie ata­ku­jący swoje żony męż­czyźni odwo­łują się do kon­fa­bu­la­cji, aby wytłu­ma­czyć sobie, dla­czego czują się przez nie zagro­żeni.

Na pod­sta­wie tej nie­wiel­kiej próby można wysnuć wnio­sek, że mężo­wie pada­jący ofiarą słow­nej agre­sji zdają się ją prze­ży­wać podob­nie jak kobiety. Sta­rają się zado­wo­lić part­nerki. Usi­łują dać im wszystko, co tylko mogą. Tłu­ma­czą się i bro­nią, zupeł­nie jakby ich part­nerki zacho­wy­wały się racjo­nal­nie.

Jedyna róż­nica, jaką zauwa­ży­łam, polega na tym, że męż­czy­znom trud­niej jest rela­cjo­no­wać szcze­góły tego, co sły­szą i czego doświad­czają. Być może nie przy­wy­kli być ofia­rami kobiet - o wiele czę­ściej to kobiety są ofia­rami męż­czyzn. Zda­rza się, że całe pań­stwa prze­śla­dują kobiety lub w ten czy inny spo­sób przy­czy­niają się do pogłę­bia­nia nie­rów­no­ści i sto­so­wa­nia róż­nych form uci­sku. Nawet w Sta­nach Zjed­no­czo­nych kobiety nie są wyna­gra­dzane na równi z męż­czyznami za tę samą pracę. Kobiety na całym świe­cie zdają sobie sprawę ze swo­jej sytu­acji. I choć męż­czyźni bywają ofia­rami agre­sji w związ­kach, nie są - z wyjąt­kiem przy­pad­ków dys­kry­mi­na­cji ze względu na rasę albo pre­fe­ren­cje sek­su­alne - wik­ty­mi­zo­wani przez spo­łe­czeń­stwo. Innym waż­nym powo­dem, dla któ­rego męż­czyźni tak nie­chęt­nie przy­znają się do bycia ofiarą agre­sji, może być fakt, że od dziecka uczy się ich, aby "byli twar­dzi" i chro­nili swą part­nerkę.

Według mnie kobiety prze­ja­wia­jące słowną agre­sję nie szu­kają spe­cja­li­stycz­nej pomocy, ponie­waż są znacz­nie głę­biej zabu­rzone niż prze­ciętny agre­sywny męż­czy­zna. W pew­nym stop­niu utra­ciły to, co przy­wy­kli­śmy koja­rzyć z kobie­co­ścią: cie­pło, otwar­tość, opie­kuń­czość, jak rów­nież inte­li­gen­cję emo­cjo­nalną. Zara­zem zagu­biły gdzieś swoje "cechy męskie": pew­ność sie­bie, poczu­cie wła­snej war­to­ści oraz, tak pożą­dane u męż­czyzn, ukie­run­ko­wa­nie na dzia­ła­nie.

Dla odmiany męż­czyźni prze­ja­wia­jący słowną agre­sję tracą cechy uzna­wane powszech­nie za kobiece, zacho­wu­jąc jed­nak wolę dzia­ła­nia i deter­mi­na­cję cenione w męskiej kul­tu­rze. Innymi słowy, mogą wyzna­wać pogląd gło­szący, że to, co kobiece, jest mniej warte, i tłu­mić w sobie te uni­wer­salne huma­ni­styczne cechy, które błęd­nie przy­pi­suje się wyłącz­nie kobie­tom.

CZY TERAPIA DLA PAR NAPRAWDĘ MOŻE POMÓC?

Tysiące kobiet doświad­cza­ją­cych słow­nej agre­sji szuka wspar­cia u spe­cja­li­stów w zakre­sie zdro­wia psy­chicz­nego. Rzadko znaj­dują je w ramach tera­pii dla par. Bar­dzo pomocne jest forum inter­ne­towe www.ver­ba­la­buse.com, gdzie zare­je­stro­wało się już ponad sześć tysięcy kobiet. Zda­rzają się jed­nak tera­peuci, któ­rzy potra­fią traf­nie zdia­gno­zo­wać słowną agre­sję dzięki lek­tu­rze moich ksią­żek i czę­sto pole­cają je pacjen­tom. Sły­sząc part­nera mówią­cego: "Ona wszystko wyol­brzy­mia", natych­miast roz­dzie­lają taką parę i roz­po­czy­nają tera­pię indy­wi­du­alną.

Nie­stety, wielu tera­peu­tów szko­lono, aby każdy pro­blem w związku inter­pre­to­wać jako wspólny dla obu stron. Wiele kobiet pró­bo­wało tera­pii dla par, a następ­nie skar­żyło mi się, że z powodu takiego podej­ścia czuły się, jakby popa­dały w obłęd. W nie­któ­rych przy­pad­kach tera­peuta będący świad­kiem słow­nej agre­sji nie robił nic, aby jej zapo­biec.

Mary prze­słała mi nazwi­ska wszyst­kich odwie­dzo­nych przez sie­bie spe­cja­li­stów, od duchow­nych poprzez leka­rzy i tera­peu­tów rodzin­nych po pra­cow­ni­ków opieki spo­łecz­nej. Pod listem pod­pi­sał się także jej mąż Bob. Napi­sali: "Żaden nie dotarł do sedna pro­blemu, a my w ciągu ostat­nich dwu­dzie­stu pię­ciu lat wyda­li­śmy jakieś 30 tysięcy dola­rów".

Z kolei od Sarah wiem, że przez lata ona i mąż wydali 100 tysięcy dola­rów na tera­pię, która miała im pomóc okre­ślić przy­czynę ich kon­flik­tów i uzdro­wić zwią­zek.

WZROST LICZBY PRZYPADKÓW PRZEMOCY PODCZAS RANDEK

Od czasu pierw­szego wyda­nia Tok­sycz­nych słów lawi­nowo wzro­sła liczba przy­pad­ków prze­mocy pod­czas ran­dek. Nie­dawno na dorocz­nej kon­fe­ren­cji Natio­nal Foun­da­tion for Women Legi­sla­tors wygło­si­łam wykład na temat agre­sji wśród nasto­lat­ków. Głos zabrali człon­ko­wie rodzin zamor­do­wa­nych na rand­kach dziew­cząt. Ape­lo­wali o usta­no­wie­nie prze­pi­sów, które zachę­ca­łyby szkoły do podej­mo­wa­nia z mło­dzieżą tematu agre­sji i roz­po­zna­wa­nia prze­ja­wów zacho­wań nie­po­żą­da­nych.

Ponie­waż w związku słowna agre­sja poprze­dza zwy­kle prze­moc fizyczną, uwa­żam, że każdy śred­nio zdolny uczeń powi­nien przed ukoń­cze­niem szes­na­stego roku życia prze­czy­tać tę książkę. W Sta­nach Zjed­no­czo­nych co trze­cia nasto­latka pada ofiarą prze­mocy. Dziew­częta w wieku od szes­na­stu do dzie­więt­na­stu lat sta­no­wią drugą pod wzglę­dem liczby przy­pad­ków grupę naj­czę­ściej doświad­cza­jącą prze­mocy na tle sek­su­al­nym bez skut­ków śmier­tel­nych; grupą więk­szego ryzyka są tylko młode kobiety w wieku od dwu­dzie­stu do dwu­dzie­stu czte­rech lat. Jedna na pięć nasto­la­tek w wieku od jede­na­stu do czter­na­stu lat przy­znaje, że jej kole­żanki doświad­czyły prze­mocy na rand­kach, zaś połowa tych będą­cych w związ­kach padła ofiarą słow­nej agre­sji. (Wię­cej danych na temat prze­mocy wśród nasto­lat­ków zob. na www.EndA­buse.org).

DOBRE WIEŚCI

Od 1992 roku, kiedy to uka­zało się pierw­sze wyda­nie Tok­sycz­nych słów, nastą­pił jed­nak pewien postęp.

- W kilku sta­nach ame­ry­kań­skich wpro­wa­dzono prze­pisy zobo­wią­zu­jące szkoły do podej­mo­wa­nia tematu prze­mocy w związ­kach.

- Słowna agre­sja w związ­kach jest obec­nie dostrze­ga­nym zja­wi­skiem, nazy­wa­nym po imie­niu w mediach.

- Sto­su­nek męż­czyzn do poję­cia słow­nej agre­sji stale się zmie­nia.

Od kilku lat coraz licz­niej zgła­szają się do mnie męż­czyźni, przed któ­rymi sta­nęło widmo roz­padu związku. Pra­gną się dowie­dzieć, jak mogliby się zmie­nić, zdają sobie bowiem sprawę, że trak­to­wali part­nerki na wiele opi­sa­nych w tej książce spo­so­bów.

Kon­tak­to­wali się ze mną rów­nież ci, któ­rzy chcą zmie­nić swoje postę­po­wa­nie, cho­ciaż nie liczą, że uda im się w ten spo­sób odzy­skać part­nerkę, gdyż ta jest już w nowym związku. Rozu­mieją jed­nak, że potrze­bują pomocy, aby stać się ludźmi, za jakich się dotąd uwa­żali - nie­agre­syw­nymi.

Jeden z nich, nazwijmy go Mack, zało­żył nawet w sieci grupę wspar­cia dla męż­czyzn pra­gną­cych się zmie­nić. Stwo­rzył forum inter­ne­towe pod nazwą Man Ending Ver­bal Abuse and Con­trol dla tych wszyst­kich, któ­rzy poważ­nie trak­tują swój pro­blem (chcą­cych dowie­dzieć się wię­cej na ten temat, zachę­cam do odwie­dze­nia strony http://mevac.pro­bo­ards.com).

"Odkry­cie, że jest się czło­wie­kiem sto­su­ją­cym słowną agre­sję i kon­tro­lu­ją­cym innych, można porów­nać z wpad­nię­ciem do kró­li­czej nory - mówi Mack. - Twój dotych­cza­sowy świat staje na gło­wie. Uświa­da­miasz sobie, że twój zwią­zek się roz­padł, twoi naj­bliżsi boją się cie­bie, a z twoim widze­niem świata i z tym, jak się z nim komu­ni­ku­jesz, jest coś bar­dzo nie w porządku. To prze­ra­ża­jąca myśl, która zmie­nia całe twoje życie... My ci pomo­żemy. Jeśli tylko zaak­cep­tu­jesz prawdę i wej­dziesz na drogę pro­wa­dzącą do zmiany, odkry­jesz, że związki oparte na wza­jem­nym zaufa­niu, sza­cunku oraz miło­ści dają znacz­nie więk­szą satys­fak­cję".

Męż­czyźni tacy jak Mack pra­gną pozo­stać świa­domi. Chcą zerwać z nie­ra­cjo­nal­nymi zacho­wa­niami, jakimi są na przy­kład próby defi­nio­wa­nia wewnętrz­nej rze­czy­wi­sto­ści part­nerki, czyli subiek­tyw­nego cha­rak­te­ry­zo­wa­nia moty­wów, potrzeb, uczuć, a nawet cha­rak­teru dru­giej osoby. Mam tu na myśli stwier­dze­nia w rodzaju:

- "Szu­kasz zwady" (motyw)

- "Zawsze chcesz mieć rację" (potrzeba)

- "Wcale tak się nie czu­jesz" (uczu­cia)

- "Jesteś zbyt wraż­liwa" (cha­rak­ter).

Słowni agre­so­rzy posłu­gują się nimi, jakby byli bogami, żyli w ciele/umy­śle/duszy part­nerki i wie­dzieli, że naprawdę jest tak jak mówią!

Na szczę­ście coraz wię­cej męż­czyzn zdaje sobie sprawę, że podobne uwagi są nie­ra­cjo­nalne, i pra­cuje nad tym, by wyzbyć się tego rodzaju zacho­wań - zarówno we wła­snym życiu, jak i edu­ku­jąc innych męż­czyzn. Jeden z nich chce nawet stwo­rzyć pro­gram dla "ano­ni­mo­wych spraw­ców słow­nej agre­sji", oparty na modelu dwu­na­stu kro­ków. Może mu to zająć tro­chę czasu, nie wąt­pię jed­nak, że tego dokona.

I jesz­cze jedna pozy­tywna zmiana: po lek­tu­rze Dyk­ta­to­rów emo­cjo­nal­nych część męż­czyzn zaczyna szu­kać facho­wej pomocy.

WIELE SIĘ ZMIENIŁO, ALE...

For­mal­nie rzecz bio­rąc, wiele się zmie­niło. Stwo­rzy­łam nową stronę inter­ne­tową, www.ver­ba­la­buse.com, z nowymi wywia­dami, dar­mo­wym forum dla ponad sze­ściu tysięcy uczest­ni­ków oraz dar­mo­wym new­slet­te­rem sub­skry­bo­wa­nym przez ponad sie­dem tysięcy odbior­ców.

Kobiety i męż­czyźni zaj­mują zde­cy­do­wane sta­no­wi­sko w kwe­stii słow­nej agre­sji. Nie­mniej choć już tyle osią­gnę­li­śmy, przed nami wciąż daleka droga. Mam nadzieję, że to trze­cie, roz­sze­rzone wyda­nie Tok­sycz­nych słów będzie miało istotne zna­cze­nie dla podej­mo­wa­nia nowych dzia­łań na rzecz nie­sie­nia pomocy ofia­rom, edu­ko­wa­nia spraw­ców i pod­no­sze­nia świa­do­mo­ści wszyst­kich grup spo­łecz­nych.

Ponie­waż zgła­szają się do mnie głów­nie kobiety, pisząc o ofia­rach słow­nej agre­sji, na­dal będę się posłu­gi­wała for­mami żeń­skimi. Nie zna­czy to, że kobiety nie sto­sują słow­nej agre­sji wobec męż­czyzn, po pro­stu na ich temat dys­po­nuję znacz­nie mniej­szym zaso­bem danych. Jeżeli jesteś męż­czyzną i bez­sku­tecz­nie usi­ło­wa­łeś napra­wić swój zwią­zek, pró­bu­jąc się ze wszyst­kiego tłu­ma­czyć, i jeżeli iden­ty­fi­ku­jesz się z ofia­rami prze­mocy, zastąp, pro­szę, słowo "part­nerka" sło­wem "part­ner" - i odwrot­nie.

Pisząc tę książkę, uży­wa­łam pseu­do­ni­mów, by chro­nić pry­wat­ność osób, które podzie­liły się ze mną swo­imi doświad­cze­niami. Z tych samych powo­dów opi­sane zda­rze­nia sta­no­wią zle­pek róż­nych histo­rii.

Wprowadzenie

Wprowadzenie

Książka ta jest skie­ro­wana do wszyst­kich. Tak się składa, że zawarte w niej przy­kłady, doświad­cze­nia i histo­rie zostały mi opo­wie­dziane przez kobiety. Z tego też względu o cier­pie­niach zwią­za­nych ze słowną agre­sją piszę z kobie­cego punktu widze­nia, choć mam nadzieję, że bez uprze­dzeń. Aby ochro­nić pry­wat­ność kobiet, które podzie­liły się ze mną doświad­cze­niami, zmie­ni­łam ich imiona i oko­licz­no­ści rela­cjo­no­wa­nych przez nie wyda­rzeń. Opi­sane przeze mnie posta­cie są wypad­kową moich roz­mów­czyń - kobiet zwią­za­nych lub wcze­śniej pozo­sta­ją­cych w związ­kach z agre­syw­nymi part­ne­rami.

Słowna agre­sja to forma prze­mocy, która nie pozo­sta­wia śla­dów porów­ny­wal­nych ze śla­dami prze­mocy fizycz­nej. Może być jed­nak przy­czyną takich samych cier­pień, a powrót do nor­mal­no­ści może trwać nawet znacz­nie dłu­żej. Ofiara słow­nej agre­sji żyje w świe­cie, gdzie wszystko coraz bar­dziej się kom­pli­kuje. Kobieta żyje z męż­czy­zną będą­cym kim innym "na pokaz", a kim innym pry­wat­nie. Drobne upo­ko­rze­nia albo wybu­chy gniewu, chłód i obo­jęt­ność bądź bez­względna domi­na­cja, sar­ka­styczne uwagi albo mil­czący dystans, mani­pu­la­cje i wymu­sze­nia lub nie­uza­sad­nione wyma­ga­nia to naj­częst­sze rodzaje zacho­wań. Spro­wa­dzają się one jed­nak zazwy­czaj do stwier­dzeń typu "Co się z tobą dzieje", "Robisz z igły widły" oraz innych, bar­dzo licz­nych, form wypar­cia. Naj­czę­ściej kobieta będąca ofiarą słow­nej agre­sji cierpi bez świad­ków, nie mając n i k o go, z kim mogłaby podzie­lić się uczu­ciami. W oczach przy­ja­ciół i rodziny jej agre­sywny part­ner może ucho­dzić za naprawdę porząd­nego faceta, a z pew­no­ścią sam za takiego się uważa.

Cho­ciaż książka ta opi­suje prze­ży­cia kobiet, nie da się ukryć, że nie­któ­rzy męż­czyźni rów­nież padają ofiarą słow­nej agre­sji ze strony part­ne­rek. Zazwy­czaj jed­nak nie odczu­wają oni takiego lęku jak kobieta żyjąca w cią­głym stra­chu przed gnie­wem męż­czy­zny.

Jeżeli kie­dy­kol­wiek doświad­czy­łaś słow­nej agre­sji, z pew­no­ścią pamię­tasz, jak w bar­dziej lub mniej sub­telny spo­sób dawano ci do zro­zu­mie­nia, że twoje odczu­cia i postrze­ga­nie rze­czy­wi­sto­ści są nie­pra­wi­dłowe. W kon­se­kwen­cji pod­świa­do­mie zaczę­łaś kwe­stio­no­wać praw­dzi­wość tego, czego doświad­cza­łaś. Pro­po­nuję zatem, abyś czy­ta­jąc o przy­pad­kach słow­nej agre­sji, zasta­no­wiła się, czy opi­sane sytu­acje nie wydają ci się zna­jome.

Celem tej książki jest naucze­nie cię roz­po­zna­wa­nia sub­tel­nych form słow­nej agre­sji i mani­pu­la­cji. Moim zamia­rem było przed­sta­wie­nie niu­an­sów obco­wa­nia ze słowną agre­sją w taki spo­sób, w jaki odbie­rają to jej ofiary. Ludzie wole­liby zapo­mnieć o prze­szło­ści, nie wra­cać wię­cej do bole­snych doświad­czeń, które dopro­wa­dziły do napi­sa­nia takiej książki jak ta. Wszy­scy chcie­li­by­śmy zapo­mnieć o daw­nych pro­ble­mach. Prze­szłość może nas jed­nak wiele nauczyć, a zdo­byta w ten spo­sób wie­dza pozwoli podej­mo­wać świa­dome decy­zje, które zapew­nią nam lep­szą przy­szłość. Upo­ko­rze­nia jed­nej osoby upo­ka­rzają nas wszyst­kich.

Mate­riału do książki dostar­czyły mi roz­mowy z 40 kobie­tami - ofia­rami słow­nej agre­sji. Ich wiek waha się od 21 do 66 lat. Średni czas trwa­nia ich związ­ków to nieco ponad 16 lat. Pod­su­mo­wu­jąc, można powie­dzieć, że czer­pa­łam z ponad 640 lat doświad­czeń słow­nej agre­sji. Więk­szość kobiet, z któ­rymi roz­ma­wia­łam, ode­szła od agre­syw­nych part­ne­rów. Pięć, dzie­sięć, pięt­na­ście lat po roz­sta­niu wciąż roz­trzą­sały i pró­bo­wały zro­zu­mieć, co im się przy­tra­fiło. Wiele z nich sko­rzy­stało z każ­dej drogi, z każ­dego spo­sobu, aby rato­wać swój zwią­zek: tłu­ma­czyły, przy­my­kały oko, pro­siły, bła­gały, cho­dziły na tera­pię rodzinną lub indy­wi­du­alną, sta­rały się być jak naj­bar­dziej nie­za­leżne, zaspo­ka­ja­jąc same wła­sne potrzeby i nie pro­sząc o "zbyt wiele", godząc się na coraz wię­cej, rezy­gnu­jąc z jakich­kol­wiek żądań, oka­zu­jąc wyro­zu­mia­łość. Nic jed­nak nie poma­gało. Dyna­mika ich związku czę­sto wciąż pozo­sta­wała dla nich tajem­nicą.

Jeżeli po prze­czy­ta­niu tej książki doj­dziesz do wnio­sku, że jesteś w związku ofiarą słow­nej agre­sji, mam nadzieję, że zwró­cisz się o pomoc do spe­cja­li­sty - i na pierw­szą wizytę weź­miesz ze sobą tę książkę. Będziesz potrze­bo­wała wspar­cia i potwier­dze­nia dla swo­ich odczuć. Szansa na szczę­śliwy zwią­zek ist­nieje tylko wów­czas, gdy o b i e strony są gotowe się zmie­nić.

Bardzo ważne ostrzeżenie

Jeżeli doświad­czy­łaś słow­nej agre­sji, jeżeli w duchu szu­ka­łaś odpo­wie­dzi na pyta­nie, jak masz mówić, żeby on cię zro­zu­miał, dla­czego sły­szysz coś, czego on w ogóle nie powie­dział, albo dla­czego jego słowa spra­wiają, że czu­jesz się tak, jak nie powin­naś się czuć, mogłaś zacząć podej­rze­wać, że coś jest nie w porządku z twoją umie­jęt­no­ścią poro­zu­mie­wa­nia się, postrze­ga­nia i odczu­wa­nia rze­czy­wi­sto­ści. Teraz możesz zada­wać sobie inne pyta­nie: "Jak mogę się zmie­nić? Prze­cież dopiero co prze­czy­ta­łam: S z a n s a n a s z c z ę ś l i w y z w i ą z e k i s t n i e j e t y l k o w ó w c z as, g d y o b i e s t r o n y s ą g o t o w e s i ę z m i e n ić".

Nie martw się. Nie chcę wcale powie­dzieć, że do osią­gnię­cia szczę­ścia z part­ne­rem nie­zbędna jest zmiana two­jej oso­bo­wo­ści; cho­dzi mi o to, że po roz­po­zna­niu swo­jej sytu­acji będziesz mogła na nią zare­ago­wać w kon­kretny spo­sób - wyma­ga­jący wpro­wa­dze­nia zmian. Nie­wy­klu­czone, że będziesz się wów­czas musiała zmie­rzyć z obawą "utraty miło­ści". Ale nie reagu­jąc, sta­niesz przed groźbą "utraty sie­bie".

Opar­łam tę książkę na zało­że­niu, że celem słow­nej agre­sji jest zdo­by­cie kon­troli, chęć pod­po­rząd­ko­wa­nia sobie dru­giego czło­wieka. Akty takiej agre­sji są jawne lub ukryte, powta­rzają się, wymu­szają ule­głość oraz - jak okre­ślają to Bach i Deutsch (1980) - "pro­wa­dzą do obłędu".

Skutki słow­nej agre­sji mają przede wszyst­kim cha­rak­ter jako­ściowy. Ozna­cza to, że w prze­ci­wień­stwie do skut­ków fizycz­nej prze­mocy nie są widoczne gołym okiem. Nie ma bowiem śla­dów bicia, sinia­ków, pod­bi­tych oczu ani poła­ma­nych kości. Mier­ni­kiem dozna­nej krzywdy jest tu natę­że­nie psy­chicz­nych cier­pień doświad­cza­nych przez ofiarę słow­nej agre­sji. Tak więc to jakość prze­żyć ofiary sta­nowi o stop­niu prze­mocy.

Moim nad­rzęd­nym celem jest uła­twie­nie ci, czy­tel­niczko, roz­po­zna­wa­nia prze­ja­wów słow­nej agre­sji. Ponie­waż słowna agre­sja wiąże się z oso­bi­stymi doświad­cze­niami, książka ta w cało­ści doty­czy wła­śnie ludz­kich doświad­czeń.

Czy­ta­jąc ją, należy pamię­tać o trzech waż­nych fak­tach pozwa­la­ją­cych zacho­wać szer­szą per­spek­tywę.

1. W związku opar­tym na prze­mocy agre­sywny part­ner zazwy­czaj wypiera się swo­jej agre­sji.

2. Akty słow­nej agre­sji mają naj­czę­ściej miej­sce za zamknię­tymi drzwiami.

3. Prze­moc fizyczną zawsze poprze­dza słowna agre­sja.

Książka ta jest podzie­lona na dwie czę­ści. Część pierw­szą roz­po­czyna kwe­stio­na­riusz samo­oceny. Dalej defi­niuję zja­wi­sko Wła­dzy Nad Innymi, widziane z sze­ro­kiej per­spek­tywy jako rodzaj wła­dzy, któ­rej ozna­kami są domi­na­cja i kon­trola, a któ­rej prze­ci­wień­stwo sta­nowi Siła Wewnętrzna, prze­ja­wia­jąca się wza­jem­no­ścią i współ­two­rze­niem. Następ­nie ana­li­zuję doświad­cze­nia, uczu­cia oraz spo­sób myśle­nia ofiary słow­nej agre­sji. Na koniec przed­sta­wiam najczę­ściej wystę­pu­jące sche­maty słow­nej agre­sji.

W czę­ści dru­giej zde­fi­nio­wane są rodzaje słow­nej agre­sji, takie jak wyco­fy­wa­nie się, sprze­ci­wia­nie się, lek­ce­wa­że­nie i try­wia­li­zo­wa­nie, wraz z opi­sem kul­tu­ro­wego kon­tek­stu, w któ­rym ofiara słow­nej agre­sji doko­nuje oceny wła­snych doświad­czeń. Następ­nie podaję zale­cane spo­soby komu­ni­ka­cji z part­ne­rem i żąda­nia zmian, a także ukryte źró­dła słow­nej agre­sji w związku, wła­ściwe metody tera­pii oraz wpływ słow­nej agre­sji na dzieci. W ostat­nim roz­dziale oma­wiam pod­sta­wowe przy­czyny wystę­po­wa­nia agre­sji w związku opar­tym na prze­mocy.

ROZ­DZIAŁ I

Ocena własnych doświadczeń

Krzy­cze­nie na coś, co żyje, może zabić w tym czymś ducha. Kije i kamie­nie mogą nam poła­mać kości, ale słowa mogą zła­mać nasze serca...1

Robert Ful­ghum

Więk­szość ludzi zdaje sobie sprawę z tego, że wyzwi­ska są wyra­zem słow­nej agre­sji. Jeżeli ktoś nazy­wał cię "idiotką", "głu­pią krową", "szmatą" lub uży­wał jakich­kol­wiek innych obe­lży­wych okre­śleń, prze­ja­wiał wobec cie­bie słowną agre­sję. Obrzu­ca­nie wyzwi­skami jest naj­bar­dziej jaskra­wym prze­ja­wem słow­nej agre­sji, nie­trud­nym do roz­po­zna­nia. Inne jej formy są mniej oczy­wi­ste. Roz­po­zna­nie ich w związku dwojga doro­słych ludzi może być trudne z wielu powo­dów. Oto naj­waż­niej­sze z nich:

- Naj­czę­ściej prze­jawy słow­nej agre­sji pozo­stają w ukry­ciu. Ich świad­kiem jest zazwy­czaj jedy­nie ofiara agre­sji.

- Słowna agre­sja nasila się z cza­sem. Jej ofiara przy­zwy­czaja się i oswaja z nią.

- Słowna agre­sja przy­biera różne formy i obli­cza.

- Słowna agre­sja kon­se­kwent­nie dys­kre­dy­tuje odczu­cia ofiary.

Zja­wi­sko słow­nej agre­sji jest w pew­nym sen­sie czę­ścią naszej kul­tury. Domi­na­cja, wymu­sza­nie ule­gło­ści, umniej­sza­nie cudzych osią­gnięć i zawy­ża­nie wła­snych, dła­wie­nie oporu, mani­pu­la­cja, kry­tyka, sto­so­wa­nie naci­sku i zastra­sza­nie to akcep­to­wane przez wielu reguły gry. Kiedy za sprawą jed­nego z part­ne­rów zaczy­nają one obo­wią­zy­wać w związku, agre­sywny part­ner zaś wypiera się ich sto­so­wa­nia, jedy­nym efek­tem może być chaos.

A oto kwe­stio­na­riusz samo­oceny, dzięki któ­remu spraw­dzisz, czy jesteś w związku ofiarą słow­nej agre­sji. Postaw krzy­żyk przy każ­dym stwier­dze­niu mają­cym odnie­sie­nie do two­jego związku.

? Kilka razy w tygo­dniu bądź czę­ściej twój part­ner oka­zuje ci iry­ta­cję lub gniew, cho­ciaż nie zro­bi­łaś nic, co mogłoby go wypro­wa­dzić z rów­no­wagi. Za każ­dym razem jesteś zasko­czona jego reak­cją. (Kiedy go pytasz, dla­czego się zło­ści, odpo­wiada, że wcale nie jest zły, lub suge­ruje, że to ty w jakiś spo­sób pono­sisz za to winę).

? Gdy czu­jesz się zra­niona i pró­bu­jesz prze­ka­zać mu swoje odczu­cia, nie masz wra­że­nia, że sprawa została zała­twiona, nie odczu­wasz zado­wo­le­nia ani ulgi, nie czu­jesz, że "się pogo­dzi­li­ście". (On pyta: "Chcesz, żeby­śmy zaczęli się kłó­cić?" albo w inny spo­sób wyraża nie­chęć do oma­wia­nia sytu­acji).

? Czę­sto masz mętlik w gło­wie i czu­jesz się sfru­stro­wana jego reak­cjami, ponie­waż nie potra­fisz spra­wić, by zro­zu­miał twoje inten­cje.

? Mar­twisz się nie kon­kret­nymi spra­wami - ile czasu ze sobą spę­dza­cie, gdzie poje­dzie­cie na urlop itp. - ale bra­kiem poro­zu­mie­nia w waszym związku: co on zro­zu­miał z two­jej wypo­wie­dzi, jak ty odczy­ta­łaś jego słowa.

? Cza­sami się zasta­na­wiasz: Co się ze mną dzieje? Nie powin­nam czuć się aż tak źle.

? Twój part­ner rzadko - jeśli w ogóle - wyraża chęć podzie­le­nia się z tobą swo­imi myślami i pla­nami.

? Twój part­ner ma prze­ciwne zda­nie na prak­tycz­nie każdy poru­szony przez cie­bie temat, a swo­ich wypo­wie­dzi nie pró­buje sto­no­wać sło­wami "moim zda­niem", "myślę" lub "uwa­żam" - jak gdyby on miał zawsze rację, a ty ni­gdy.

? Cza­sami masz wąt­pli­wo­ści, czy twój part­ner uważa cię za samo­dzielną istotę ludzką.

? Nie przy­po­mi­nasz sobie, abyś kie­dy­kol­wiek prze­rwała mu sło­wami: "Dosyć tego!" lub "Prze­stań!".

? Kiedy pró­bu­jesz prze­dys­ku­to­wać z nim jakiś pro­blem, twój part­ner albo się zło­ści, albo "nie ma poję­cia, o czym mówisz".

Jeżeli posta­wi­łaś krzy­żyk przy co naj­mniej dwóch stwier­dze­niach, książka ta pomoże ci roz­po­znać prze­jawy słow­nej agre­sji. Jeżeli sytu­acje te cię nie doty­czą, książka ta pomoże ci zro­zu­mieć ofiary słow­nej agre­sji. Jeżeli zaś sytu­acje te wydają ci się zna­jome, ale nie jesteś pewna, czy odno­szą się do cie­bie, po pro­stu czy­taj dalej.

Prze­jawy słow­nej agre­sji mogą być jawne, przy­bie­ra­jąc formę na przy­kład wybu­chów gniewu skie­ro­wa­nych na part­nerkę lub zawo­alo­wa­nego ataku ("Jesteś prze­wraż­li­wiona"). Mogą też być ukryte, zama­sko­wane, jak w przy­padku "Nie wiem, o czym mówisz", cho­ciaż w rze­czy­wi­sto­ści part­ner dosko­nale wie, o co cho­dzi.

Ukryta agre­sja słowna jest bar­dzo nie­bez­pieczna, ponie­waż nie prze­ja­wia się bez­po­śred­nio. Naj­czę­ściej przyj­muje postać zawo­alo­wa­nego ataku lub wymu­sze­nia. Ten rodzaj agre­sji jest czę­sto opi­sy­wany jako "pro­wa­dzący do obłędu". Jest to "forma wza­jem­nego oddzia­ły­wa­nia dwojga ludzi, wyni­ka­jąca z tłu­mie­nia sil­nej agre­sji, która w poważny spo­sób zabu­rza zdol­ność ofiary do roz­po­zna­wa­nia i radze­nia sobie z rze­czy­wi­sto­ścią inter­per­so­nalną" (Bach i Gold­berg, 1974, s. 251).

W przy­padku tego typu agre­sji kobieta nie odbiera żad­nych kon­kret­nych sygna­łów. Musi zaufać intu­icji i - jak­kol­wiek bole­sne by to było - przy­jąć do wia­do­mo­ści, że part­ner jej nie kocha, nie ceni i nie sza­nuje.

Oto, co piszą Geo­rge R. Bach i Ronald M. Deutsch w swo­jej książce Stop! You're Dri­ving Me Crazy (1980, s. 272-273)2:

W trak­cie nauki roz­po­zna­wa­nia doświad­czeń pro­wa­dzą­cych do obłędu bar­dzo pomocny jest nastę­pu­jący test:

1. Od czasu do czasu czu­jesz się wytrą­cona z rów­no­wagi i masz trud­no­ści z jej odzy­ska­niem.

2. Czu­jesz się zagu­biona, nie wiesz, w którą stronę się zwró­cić, bez­sku­tecz­nie szu­kasz.

3. Bywasz zaska­ki­wana.

4. Czu­jesz się sko­ło­wana, zdez­o­rien­to­wana, masz mętlik w gło­wie.

5. Bra­kuje ci opar­cia, masz uczu­cie, jakby zie­mia usu­nęła ci się spod nóg.

6. Odbie­rasz sprzeczne infor­ma­cje, ale nie potra­fisz lub boisz się popro­sić o wyja­śnie­nia. [Dopi­sek autorki: albo też pro­sisz o wyja­śnie­nie, lecz go nie otrzy­mu­jesz].

7. Ogól­nie źle się czu­jesz w obec­no­ści danej osoby.

8. Widzisz, że myli­łaś się w oce­nie swo­jej sytu­acji.

9. Czu­jesz się cał­ko­wi­cie zawie­dziona zła­maną obiet­nicą lub nie­speł­nio­nymi ocze­ki­wa­niami.

10. Masz wra­że­nie, że coś waż­nego, o czym marzy­łaś, legło w gru­zach.

11. Zła wola z d a j e s i ę prze­wa­żać tam, gdzie spo­dzie­wa­ła­byś się dobrej woli.

12. Czu­jesz się popy­chana, nie kon­tro­lu­jesz kie­runku, w jakim zmie­rzasz.

13. Nie potra­fisz prze­rwać nie­po­trzeb­nej goni­twy myśli.

14. To, co wyda­wało się jasne, staje się zagma­twane.

15. Masz dziwne, nie­przy­jemne uczu­cie pustki.

16. Czu­jesz silną potrzebę ucieczki, a jed­nak nie potra­fisz wyko­nać żad­nego ruchu, zupeł­nie jak­byś zmie­niła się w kamień.

17. Czu­jesz się bez­silna, nie­zdolna zmie­rzyć się z pro­ble­mem.

18. Masz nie­ja­sne podej­rze­nie, że coś jest nie w porządku.

19. Masz wra­że­nie, że twój subiek­tywny świat ogar­nął chaos.

Być może roz­po­zna­łaś nie­które z tych uczuć i prze­żyć; inne znów mogą nie być dla cie­bie tak oczy­wi­ste. Zda­rza się, że ofiary słow­nej agre­sji dopiero z per­spek­tywy czasu, po wyrwa­niu się z tok­sycz­nego związku, dostrze­gają, że "rze­czy­wi­ście tak się czuły".

Słowna agre­sja jest prze­ja­wem wro­go­ści. Napast­nik nie bywa pro­wo­ko­wany przez part­nerkę. Może nato­miast świa­do­mie lub nieświa­do­mie wypie­rać się swo­ich czy­nów. Z pew­no­ścią jed­nak nie grozi mu to, że pew­nego ranka się obu­dzi i powie: "Ojej! Co ja naj­lep­szego wypra­wia­łem? Naprawdę bar­dzo mi przy­kro. To się wię­cej nie powtó­rzy". Nikt poza ofiarą nie doświad­cza skut­ków agre­sji i zazwy­czaj nikt oprócz niej nie potrafi roz­po­znać jej prze­ja­wów. "Agre­sja może być roz­po­znana dzięki temu, że ofiara bole­śnie odczuwa jej skutki" (Bach i Gold­berg, 1974, s. 119).

N a j p r o ś c i e j r z e c z u j m u j ąc, c i ę ż a r r o z p o z n a n i a s ł o w n e j a g r e s j i s p o c z y w a n a j e j o f i e r ze, p o n i e w a ż a g r e s y w n e m u p a r t n e r o w i b r a k u j e m o t y w a c ji, a b y s i ę z m i e n ić. Mimo to ofiara słow­nej agre­sji może mieć trud­no­ści z roz­po­zna­niem fak­tycz­nego stanu rze­czy, ponie­waż nauczono ją wąt­pić w swoje odczu­cia. Jeśli na przy­kład kobieta czuje się zra­niona lub zde­ner­wo­wana czymś, co powie­dział part­ner, i wyraża swoje uczu­cia, mówiąc: "Zabo­lało mnie to, co powie­działeś", on zaś, zamiast usza­no­wać te uczu­cia i wła­ści­wie zare­ago­wać, lek­ce­waży je i zbywa sło­wami: "Nie wiem, o co ci cho­dzi. Jesteś prze­wraż­li­wiona", kobieta zaczyna wąt­pić w swoją intu­icję. Dla­czego tak się dzieje? Być może w dzie­ciń­stwie wpo­jono jej, podob­nie jak wielu innym kobie­tom, że jej uczu­cia nie są ważne. Tym­cza­sem wła­śnie one są pod­stawą naszego ist­nie­nia, ponie­waż sta­no­wią kry­te­rium, według któ­rego okre­ślamy, czy coś jest złe lub nie­bez­pieczne.

J e ś l i k o b i e t a p o t r a f i r o z p o z n a w a ć s w o j e u c z u c i a i p o t w i e r d z a ć i c h z a s a d n o ść, m o ż e r ó w n i e ż z a c z ą ć r o z p o z n a w a ć p r z e j a w y s ł o w n e j a g r e s ji. Innymi słowy, może powie­dzieć:

Czuję się zra­niona, jestem raniona.

Czuję się poni­żana, jestem poni­żana.

Czuję się nie­do­ce­niana, jestem nie­do­ce­niana.

Czuję się igno­ro­wana, jestem igno­ro­wana.

Czuję się wyśmie­wana, jestem wyśmie­wana.

Czuję się lek­ce­wa­żona, jestem lek­ce­wa­żona.

Czuję się odpy­chana, jestem odpy­chana.

(Możesz uzu­peł­nić następną linijkę, a także kolejne)

Czuję się ________________, jestem ________________.

M o ż n a m i e ć a b s o l u t n ą p e w n o ść, że jeśli kobieta podzieli się odczu­ciami ze swoim agre­syw­nym part­ne­rem, ten b ę d z i e s i ę s t a r a ł p o d w a ż y ć i c h z a s a d n o ść. Może na przy­kład wyszy­dzić ją, rzu­ca­jąc sar­ka­styczną uwagę, a gdy ona zapro­te­stuje, udać, że to był tylko żart. Kobieta może wów­czas zwąt­pić w swoje odczu­cia. Nie­mniej jed­nak "prawdę postrze­gamy wła­snymi oczyma, a nie cudzymi" (Bach i Deutsch, 1980, s. 207).

ROZ­DZIAŁ II

Dwa rodzaje władzy: szeroka perspektywa

Świat bez ducha jest jałową pusty­nią3.

Joseph Camp­bell

Są dwa rodzaje wła­dzy. Jedna zabija ducha, druga go oży­wia. Pierw­sza to Wła­dza Nad Innymi. Druga to Siła Wewnętrzna.

W ł a d z a N a d I n n y m i p r z e j a w i a s i ę j a k o d o m i n a c j a i s p r a w o w a n i e k o n t r o li. S i ł a W e w n ę t r z n a p r z e j a w i a s i ę j a k o w z a j e m n o ś ć i w s p ó ł t w o r z e n ie. Wza­jem­ność polega na byciu z drugą osobą w spo­sób gwa­ran­tu­jący roz­wój i szczę­ście obu part­ne­rom, a jest to moż­liwe dzięki umie­jęt­no­ści poro­zu­mie­wa­nia się ze sobą i życz­li­wemu zro­zu­mie­niu. Współ­two­rze­nie zaś jest świa­do­mym dzie­le­niem się życiem z drugą osobą, uła­twia­ją­cym osią­gnię­cie wyzna­czo­nych celów (poję­cia te będą sze­rzej omó­wione w roz­dzia­łach trze­cim i czwar­tym).

Ponie­waż zja­wi­sko słow­nej agre­sji jest zna­mienne dla oso­bi­stych, kul­tu­ro­wych i glo­bal­nych pro­ble­mów wyni­ka­ją­cych z nad­uży­wa­nia wła­dzy, zacznę od omó­wie­nia Wła­dzy Nad Innymi postrze­ga­nej z szer­szej per­spek­tywy.

Wła­dza Nad Innymi to jeden z modeli funk­cjo­no­wa­nia świata. Wiara we Wła­dzę Nad Innymi przy­po­mina oku­lary, przez które osoba ją wyzna­jąca patrzy na rze­czy­wi­stość. Ktoś, kto wie­rzy we Wła­dzę Nad Innymi, ocze­kuje, że uda mu się zdo­być to, co chce, dzięki wła­dzy nad drugą osobą. Wła­dza Nad Innymi leży u pod­staw zachod­niej cywi­li­za­cji. Jako cywi­li­za­cja mamy olbrzy­mią wła­dzę nad zie­mią, jej miesz­kań­cami i bogac­twami. Mamy moc znisz­czyć nasz świat. Mamy moc spro­wo­ko­wać totalną zagładę. Moim zda­niem modelu Wła­dzy Nad Innymi nie da się dłu­żej utrzy­my­wać. Postę­po­wa­nie według tego modelu przy­nosi skutki w postaci zanie­czysz­cze­nia śro­do­wi­ska, zagro­że­nia dla życia na ziemi, głodu i braku dachu nad głową dla wielu ludzi, nie­to­le­ran­cji oraz tyra­nii.

Pro­blemy te każą przyj­rzeć się z bli­ska naszemu sto­sun­kowi do ludz­kiej god­no­ści i jako­ści życia. W model Wła­dzy Nad Innymi wpi­sana jest wła­dza nad ludz­kim życiem. A mając wła­dzę nad ludz­kim życiem, można zakwe­stio­no­wać jego war­tość i jakość. Wiara we Wła­dzę Nad Innymi, w model domi­na­cji i spra­wo­wa­nia kon­troli, przez tysiąc­le­cia prze­ni­kała umy­sły ludzi, dopro­wa­dza­jąc nas w rezul­ta­cie na kra­wędź glo­bal­nego cha­osu.

Nauka dowo­dzi, że z cha­osu powstaje nowy porzą­dek. Ale skąd nadej­dzie ten nowy porzą­dek? Nie może być narzu­cony przez prawo ani tym bar­dziej przez kolejne wojny i eska­la­cję Wła­dzy Nad Innymi. Głę­boko wie­rzę w to, że nowy porzą­dek może powstać tylko w sumie­niach wszyst­kich ludzi. Z tego też względu uzna­nie zja­wi­ska słow­nej agre­sji za formę spra­wo­wa­nia kon­troli, domi­na­cji i wła­dzy nad dru­gim czło­wie­kiem powinno być dla nas wszyst­kich szcze­gól­nie ważne.

Ponie­waż mikro­ko­smos związ­ków mię­dzy­ludz­kich wpływa na makro­ko­smos cywi­li­za­cji, podob­nie jak cywi­li­za­cja - jej tra­dy­cje i kul­tura - wpływa na związki mię­dzy­ludz­kie, wła­śnie w nich powin­ni­śmy szu­kać drogi ku glo­bal­nym prze­mia­nom. Jeśli rze­czy­wi­ście tędy ona pro­wa­dzi, każdy z nas na co dzień ma w zasięgu ręki moż­li­wość wpro­wa­dze­nia zmian. Zmian, które spra­wią, że zaczniemy cenić sie­bie i będziemy świa­do­mie w y r a ż a ć i c h r o n i ć tę war­tość w naszych związ­kach.

Aby to zro­zu­mieć i uwol­nić się spod wpływu modelu Wła­dzy Nad Innymi, naj­pierw musimy posłu­chać samych sie­bie - jakich słów uży­wamy i w jaki spo­sób to robimy. Musimy też uważ­nie słu­chać słów, które kie­rują do nas inni ludzie, i zwra­cać uwagę na spo­sób, w jaki są wypo­wia­dane. Dzięki temu będziemy mogli stwier­dzić, w jakim stop­niu powa­żamy, sza­nu­jemy, chro­nimy i cenimy samych sie­bie oraz życie w ogóle. Na począ­tek zaś powin­ni­śmy uwie­rzyć w sie­bie i zaufać naszym emo­cjom.

Dla osoby zwią­za­nej z part­ne­rem prze­ja­wia­ją­cym słowną agre­sję może być to bar­dzo trudne, ponie­waż - podob­nie jak inne formy naci­sku - słowna agre­sja pociąga za sobą ofiary. Ze swej natury pod­waża i kwe­stio­nuje ich odczu­cia. Spo­śród kobiet, z któ­rymi roz­ma­wia­łam, zale­d­wie nie­liczne miały świa­do­mość tego, co dzieje się w ich związku, z pew­no­ścią zaś nie uwa­żały się za ofiary. Po pro­stu czuły, że coś jest nie w porządku. Jeżeli nawet któ­raś zde­cy­do­wała się odejść, jej decy­zja była zazwy­czaj podyk­to­wana zupeł­nie innymi powo­dami.

W związku opar­tym na słow­nej agre­sji kobieta nie­świa­do­mie uczy się ją tole­ro­wać i rów­nie nie­świa­do­mie traci swoje poczu­cie war­to­ści. Obwi­niana za wszystko przez part­nera, staje się kozłem ofiar­nym. Jest wów­czas praw­dziwą ofiarą.

Cie­kawe, że w myśl nauki Kościoła Chry­stus był o s t a t n i ą ofiarą i o s t a t n i m baran­kiem (czy­taj: kozłem ofiar­nym). Umarł za całą ludz­kość. Ideę tę nie­stety prze­sło­niła popu­lar­ność modelu Wła­dzy Nad Innymi i powszechna wiara w "prawo siły", która rów­nież, jak widać, gene­ruje ofiary i kozły ofiarne.

Jak się wkrótce prze­ko­namy, ofiary słow­nej agre­sji są zmu­szone czer­pać poczu­cie wła­snej war­to­ści i sza­cu­nek dla samych sie­bie z naj­mniej sprzy­ja­ją­cych i fru­stru­ją­cych oko­licz­no­ści. Nie byłoby to moż­liwe bez umie­jęt­no­ści roz­po­zna­wa­nia prze­ja­wów słow­nej agre­sji i nazy­wa­nia ich po imie­niu.

Co leży u pod­staw modelu Wła­dzy Nad Innymi? Wynika on bez­po­śred­nio z zasady "czar­nej peda­go­giki", omó­wio­nej w książce Alice Mil­ler Znie­wo­lone dzie­ciń­stwo. Ukryte źró­dła tyra­nii oraz w pra­cach Johna Brad­shawa. Jest to nic innego, jak tok­syczna metoda wycho­wy­wa­nia i kształ­ce­nia dziecka. Kon­trola jego zacho­wa­nia polega wów­czas na nad­uży­wa­niu wła­dzy nad nim, co wyjąt­kowo dotkli­wie odbija się na jego psy­chice. Jeżeli dora­sta­jąc, dziecko nie upora się z tym bole­snym doświad­cze­niem, jako doj­rzały czło­wiek rów­nież będzie nad­uży­wać wła­dzy. W rezul­ta­cie stwo­rzy tok­syczne związki z innymi ludźmi. Wła­śnie tego typu tok­syczne rela­cje odnaj­du­jemy w związ­kach opar­tych na prze­mocy.

Wiemy już, na czym polega model Wła­dzy Nad Innymi. Wiemy też, że poje­dyn­cze jed­nostki, jak rów­nież całe narody, odczu­wają potrzebę spra­wo­wa­nia kon­troli i domi­no­wa­nia nad innymi. Warto w tym miej­scu zwró­cić uwagę na to, iż z ł u d z e n i e p o s i a d a n i a w ł a d z y i s t n i e j e t a k d ł u go, j a k d ł u g o i s t n i e j ą "i n ni", n a d k t ó r y m i m o ż n a t ę w ł a d z ę s p r a w o w ać. Nie­stety, wielu ludzi zrobi wszystko, by utrzy­mać taką sytu­ację, ponie­waż jest to jedyny znany im rodzaj wła­dzy. Kiedy zaczyna bra­ko­wać "innych", pośpiesz­nie ich się two­rzy.

Innym spo­so­bem doświad­cza­nia wła­dzy jest Siła Wewnętrzna - spo­so­bem, w któ­rym nie ma zwy­cięz­ców ani prze­gra­nych, domi­nu­ją­cych ani pod­da­nych; spo­so­bem, w któ­rym nie są potrzebni "inni", nie­zbędni dla prze­ciw­staw­nego modelu. Siła Wewnętrzna, oparta na wza­jem­no­ści i współ­two­rze­niu, może być uznana za nowy styl życia i postrze­ga­nia świata.

Zobaczmy teraz, jak te zało­że­nia funk­cjo­nują w związku, który bar­dzo czę­sto two­rzy para ludzi żyją­cych i postrze­ga­ją­cych świat według dwóch róż­nych modeli; jedno wie­rzy we Wła­dzę Nad Innymi, dru­gie w Siłę Wewnętrzną. Patrząc z dwóch róż­nych per­spek­tyw, nie dostrze­gają ani sie­bie nawza­jem, ani odmien­nych rze­czy­wi­sto­ści, w jakich żyją.

Pro­wa­dząc bada­nia nad związ­kami, w któ­rych wystę­puje zja­wi­sko słow­nej agre­sji, odkry­łam coś nie­zmier­nie waż­nego i zaska­ku­ją­cego: otóż k o b i e t a i j e j a g r e s y w n y p a r t n e r w y d a w a l i s i ę ż y ć w d w ó c h r ó ż n y c h r z e c z y w i s t o ś c i a ch. Pod­czas gdy part­ner dążył do spra­wo­wa­nia kon­troli i domi­na­cji, kobieta dążyła do wza­jem­no­ści i współ­two­rze­nia. Pod wie­loma wzglę­dami każde z nich żyło w innej rze­czy­wi­sto­ści.

Aby lepiej zro­zu­mieć obie strony, załóżmy, że rze­czy­wi­ście żyją w dwóch róż­nych rze­czy­wi­sto­ściach, które dla uła­twie­nia nazwiemy Rze­czy­wi­sto­ścią Pierw­szą i Rze­czy­wi­sto­ścią Drugą. Rze­czy­wi­stość Pierw­sza i Rze­czy­wi­stość Druga odno­szą się odpo­wied­nio do modelu Wła­dzy Nad Innymi i modelu Siły Wewnętrz­nej. Innymi słowy, ci, k t ó r y m p o c z u c i e w ł a d z y z a p e w n i a d o m i n a c j a i s p r a w o w a n i e k o n t r o l i n a d i n n y m i (W ł a d z a N a d I n n y mi), ż y j ą w R z e c z y w i s t o ś c i P i e r w s z ej. C i z aś, k t ó r y m p o c z u c i e w ł a d z y z a p e w n i a w z a j e m n o ś ć i w s p ó l n e b u d o w a n i e (S i ł a W e w n ę t r z na), ż y j ą w R z e c z y w i s t o ś c i D r u g i ej.

Cho­ciaż zagro­że­nia zwią­zane z pozo­sta­wa­niem w Rze­czy­wi­sto­ści Pierw­szej są coraz bar­dziej oczy­wi­ste, wszystko wska­zuje na to, że nasz świat wciąż nie potrafi zaak­cep­to­wać Rze­czy­wi­sto­ści Dru­giej. Nie umiemy myśleć w zgo­dzie z nowym mode­lem, żyjemy więc w cią­głym stra­chu przed uni­ce­stwie­niem, pozor­nie uwię­zieni pomię­dzy dwiema sprzecz­nymi rze­czy­wi­sto­ściami.

Kon­flikt ten można zakoń­czyć - gdy zro­zu­miemy, co się dzieje, kiedy dwoje ludzi żyją­cych w róż­nych rze­czy­wi­sto­ściach two­rzy zwią­zek, oraz gdy żyjąc w Rze­czy­wi­sto­ści Dru­giej, nauczymy się roz­po­zna­wać ludzi żyją­cych w Rze­czy­wi­sto­ści Pierw­szej. Na przy­kład przy­sło­wie "W miło­ści i na woj­nie wszyst­kie chwyty dozwo­lone" odpo­wiada men­tal­no­ści ludzi pozo­sta­ją­cych w Rze­czy­wi­sto­ści Pierw­szej. Pokażę teraz, co może się dziać w związku dwojga ludzi żyją­cych w innej rze­czy­wi­sto­ści.

Ofiara słow­nej agre­sji, która została wycho­wana w Rze­czy­wi­sto­ści Pierw­szej, a następ­nie zna­la­zła się w Rze­czy­wi­sto­ści Dru­giej, może mieć olbrzy­mie trud­no­ści z ich odróż­nie­niem. Może żyć w Rze­czy­wi­sto­ści Dru­giej i dążyć do wza­jem­no­ści, nie mając jed­nak poczu­cia wła­snej war­to­ści, wyma­ga­nego w Rze­czy­wi­sto­ści Dru­giej - jak ryba, która wpraw­dzie może już żyć bez wody, lecz nie jest jesz­cze pła­zem.

Zauwa­ży­łam coś bar­dzo zna­mien­nego - wiele kobiet żyją­cych w Rze­czy­wi­sto­ści Dru­giej przyj­muje prze­kazy z Rze­czy­wi­sto­ści Pierw­szej i reaguje na nie w taki spo­sób, jakby były one uza­sad­nione. Przed­sta­wiony tu przy­kład poka­zuje, jak może dojść do takiej sytu­acji. (Warto prze­czy­tać go kilka razy, ponie­waż dosko­nale ilu­struje główny pro­blem związ­ków opar­tych na prze­mocy).

Ann żyje w Rze­czy­wi­sto­ści Dru­giej (R II) i wie­rzy, że jej part­ner Zee rów­nież żyje w R II. My jed­nak wiemy, że tak nie jest. Śle­dząc ich wymianę zdań, zauwa­żymy, że przez chwilę Ann znaj­duje się pomię­dzy Rze­czy­wi­sto­ścią Drugą (R II), w któ­rej sama żyje, a Rze­czy­wi­sto­ścią Pierw­szą (R I), w któ­rej żyje Zee. Zoba­czymy rów­nież, że Ann przez cały czas świę­cie wie­rzy w to, iż Zee żyje w j e j rze­czy­wi­sto­ści.

Zee wcho­dzi do pokoju, opada na krze­sło obok Ann i mówi od nie­chce­nia:

- Ale jesteś nie­użyta.

Zee żyje w Rze­czy­wi­sto­ści Pierw­szej, wie­rzy we Wła­dzę Nad Innymi i czuje się lep­szy od Ann.

- Dla­czego tak mówisz? - pyta lekko zanie­po­ko­jona Ann.

Reaguje tak, jakby pre­ten­sje Zee były uza­sad­nione. Myśli, że Zee dzieli z nią tę samą rze­czy­wi­stość, w któ­rej obo­wią­zuje wza­jem­ność, i że ma on j a k i ś powód, aby jej zarzu­cić: "Jesteś osobą, z któ­rej nie ma żad­nego pożytku".

W tym momen­cie Zee jest już gotowy do roz­po­czę­cia walki o domi­na­cję i Wła­dzę Nad Innymi. Wydaje mu się, że Ann chce usły­szeć, dla­czego nie ma z niej żad­nego pożytku. Reaguje na jej pyta­nie z odro­biną gniewu i lekko dostrze­galną nutką triumfu:

- Bo nie pomo­głaś mi przy zry­wa­niu owo­ców.

Ann czuje, że powinna się bro­nić.

- Nie wie­dzia­łam, że zry­wa­łeś owoce - mówi.

- Tak się składa, że to robi­łem! - odbur­kuje Zee.

Zee jest prze­ko­nany, że wygrał. Wła­śnie dał popis postę­po­wa­nia zgod­nego z mode­lem Wła­dzy Nad Innymi. Zaata­ko­wał Ann, pod­wa­ża­jąc jej samo­ocenę i spra­wia­jąc, że uwie­rzyła w jego zarzut i zapy­tała "Dla­czego?". Zee nie zdaje sobie sprawy z tego, że Ann żyje w innej rze­czy­wi­sto­ści. Jest z sie­bie bar­dzo zado­wo­lony.

Tym­cza­sem Ann czuje się zra­niona i sfru­stro­wana. Nie potrafi prze­ko­nać Zee, że wcale nie jest nie­użyta. Czuje się bez­silna i nie­pewna co do jego ocze­ki­wań; nie rozu­mie, dla­czego nie popro­sił jej o pomoc przy zbie­ra­niu owo­ców. Nie uzmy­sła­wia sobie, że w nie­daw­nej wymia­nie zdań wcale nie cho­dziło o owoce. Nie zauważa, że Zee żyje w innej rze­czy­wi­sto­ści, ponie­waż on czę­sto powta­rza, że ją kocha, dla niej zaś miłość ozna­cza wspie­ra­nie się nawza­jem, a nie Wła­dzę Nad Innymi.

Gdyby Ann powie­działa: "Twoje słowa mnie zra­niły", Zee, sto­su­jący na co dzień słowną agre­sję, zlek­ce­wa­żyłby jej odczu­cia, mówiąc na przy­kład: "Robisz z igły widły!" albo (sar­ka­stycz­nie): "No cóż, skoro tak to odbie­rasz, to prze­pra­aaszam". W rezul­ta­cie Ann na­dal czu­łaby się zra­niona i zdez­o­rien­to­wana.

Gdyby Zee żył w Rze­czy­wi­sto­ści Dru­giej (rze­czy­wi­sto­ści Ann), odpo­wie­działby: "Och, wybacz. Chyba liczy­łem na to, że się domy­ślisz, co robię, i w ten spo­sób nie będę musiał pro­sić cię o pomoc". Wów­czas można by powie­dzieć, że Zee był co prawda opry­skliwy, ale żałuje swo­jego wybu­chu.

Gdyby Ann dora­stała w Rze­czy­wi­sto­ści Dru­giej, wie­dzia­łaby od początku, że Zee nie powie­dział "Ale jesteś nie­użyta" dla­tego, że miał jakiś powód. Co za tym idzie, zauwa­ży­łaby, że Zee nie żyje w tej samej rze­czy­wi­sto­ści co ona. Zare­ago­wa­łaby natych­miast, mówiąc na przy­kład "Prze­stań!". Wie­dząc, że jest osobą chętną do pomocy, nie zgo­dzi­łaby się, aby ktoś ją poni­żał, i nie czu­łaby się sfru­stro­wana, zasta­na­wia­jąc się, w czym zawi­niła, że part­ner jej nie rozu­mie. W i e d z i a ł a by, że on wcale nie chce zro­zu­mieć. Bar­dziej inte­re­suje go układ "Ja wygry­wam, ty prze­gry­wasz!", ponie­waż w Rze­czy­wi­sto­ści Pierw­szej wła­śnie to daje poczu­cie wła­dzy.

Tego rodzaju wła­dza n i e j e s t Siłą Wewnętrzną. Jest to Wła­dza Nad Innymi, zaś W ł a d z a N a d I n n y m i j e s t w ł a d z ą z a g a r n i ę t ą i n n ym. W Rze­czy­wi­sto­ści Pierw­szej, j e ś l i n i e m a s z n a d k i m s p r a w o w a ć w ł a d zy, n i e p o s i a d a s z ż a d n e j w ł a d zy.

Potrzebę posia­da­nia Wła­dzy Nad Innymi, jaką odczuwa Zee, można rów­nież zin­ter­pre­to­wać w świe­tle cze­goś, co powszech­nie nazywa się "obawą przed stłam­sze­niem". Lęk ten jest w rze­czy­wi­sto­ści lękiem przed czy­jąś domi­na­cją. Żyjąc w Rze­czy­wi­sto­ści Pierw­szej, Zee albo domi­nuje, albo uważa, że został zdo­mi­no­wany, ponie­waż w jego świe­cie wza­jem­ność nie obo­wią­zuje.

Nie­które kobiety mogłyby zno­sić docinki Zee, godząc się na nie i na nie­fra­so­bli­wość, z jaką trak­tuje on przy­kre skutki wła­snych słów. Żadna jed­nak nie mogłaby spo­koj­nie zno­sić jego wro­go­ści, ponie­waż Wła­dza Nad Innymi opiera się na wro­go­ści. Zee nie zmieni się, chyba że s a m będzie tego chciał. Jeśli part­nerka stawi czoła jego słow­nej agre­sji, jeśli zdoła nazwać ją po imie­niu, jeśli zażąda zmian, on zaś odmówi, jeśli usły­szy od niego typowe dla agre­so­rów słowa: "Mogę mówić, co mi się żyw­nie podoba!", być może uświa­domi sobie, że on rze­czy­wi­ście m o ż e mówić, co mu się podoba. J e d n o c z e ś n i e z r o z u m ie, b y ć m o że, ż e d a l s z e t r w a n i e w t y m z w i ą z k u i w y s ł u c h i w a n i e t e go, c o j e j p a r t n e r m a d o p o w i e d z e n ia, n i e j e s t ż a d n y m b o h a t e r s t w em.

ROZ­DZIAŁ III

Siła Wewnętrzna: spojrzenie na Rzeczywistość Drugą

Miłość może się prze­ja­wiać jedy­nie w warun­kach wol­no­ści, ni­gdy zaś w wyniku przy­musu4.

Erich Fromm

W tym roz­dziale zaj­miemy się Rze­czy­wi­sto­ścią Drugą - jak wygląda życie postrze­gane z jej per­spek­tywy i jak funk­cjo­nują w niej związki uczu­ciowe. Dla odmiany w następ­nym roz­dziale przyj­rzymy się Rze­czy­wi­sto­ści Pierw­szej, w któ­rej jedna strona dąży do Wła­dzy Nad Innymi, domi­na­cji i kon­troli, co unie­moż­li­wia zaist­nie­nie praw­dzi­wego związku.

Siła Wewnętrzna opiera się na wza­jem­no­ści i współ­two­rze­niu. Jej pod­stawą jest kon­takt ze swo­imi uczu­ciami, rośnie zaś dzięki zaan­ga­żo­wa­niu się w codzienne życie i współ­uczest­ni­cze­niu w nim. Zaan­ga­żo­wa­nie się i współ­uczest­ni­cze­nie w życiu dru­giej osoby, która rów­nież ma kon­takt ze swo­imi uczu­ciami, two­rzy wspólną rze­czy­wi­stość. To two­rze­nie jest już samo w sobie związ­kiem. Taki zwią­zek funk­cjo­nuje w Rze­czy­wi­sto­ści Dru­giej, ponie­waż obie strony są świa­dome swo­jej Siły Wewnętrz­nej. Wspie­rają się i wsłu­chują w z a j e m n i e w swoje uczu­cia. Obie strony żyją w Rze­czy­wi­sto­ści Dru­giej.

Zwią­zek funk­cjo­nu­jący w Rze­czy­wi­sto­ści Dru­giej jest z pew­no­ścią godny pożą­da­nia. Jeżeli prze­ży­wasz w związku pro­blemy, możesz się zasta­na­wiać: "W jaki spo­sób mogę prze­kształ­cić swoją rela­cję we wza­jem­nie się wspie­ra­jący zwią­zek rodem z Rze­czy­wi­sto­ści Dru­giej?". Powin­naś jed­nak pamię­tać, że tego typu związku nie można n a r z u c i ć dru­giej oso­bie. Zwią­zek funk­cjo­nu­jący w Rze­czy­wi­sto­ści Dru­giej to wspólna rze­czy­wi­stość. Nie można jej stwo­rzyć samemu. Potrzeba do tego dwojga ludzi. I odwrot­nie - ponie­waż rze­czy­wi­stość jest wspólna, wystar­czy j e d n a osoba, by ją znisz­czyć. To ona jest sprawcą waszych kło­po­tów.

Praw­dziwe współ­uczest­ni­cze­nie obej­muje mię­dzy innymi zaan­ga­żo­wa­nie się w twór­czą potęgę życia. Zaan­ga­żo­wa­nie to stwa­rza r z e c z y w i s t o ś ć w e w n ę t r z ną, którą można zde­fi­nio­wać jako zwią­zek uczu­ciowy z samym sobą. Poprzez rela­cję z naszym twór­czym "ja" doświad­czamy Siły Wewnętrz­nej, gdy zaś nie jeste­śmy świa­domi wła­snych uczuć, nie mamy do niej dostępu.

Siła Wewnętrzna to umie­jęt­ność pozna­nia, wyboru i two­rze­nia u samych pod­staw naszego ist­nie­nia - tam, gdzie mają źró­dło uczu­cia czło­wieka. Wła­śnie dzięki uczu­ciom wiemy, czego chcemy, a czego nie; wiemy, co daje nam naj­więk­szą satys­fak­cję.

Pozo­sta­jąc w takim związku z samym sobą i ota­cza­ją­cym nas świa­tem, nie tylko doświad­czamy swo­jej kre­atyw­no­ści i Siły Wewnętrz­nej, ale także postrze­gamy świat jako miej­sce, gdzie ludzie wspie­rają się nawza­jem i wspól­nie coś two­rzą. Co za tym idzie, opi­su­jemy rze­czy­wi­stość ina­czej niż ci, dla któ­rych jest ona hie­rar­chiczną struk­turą Wła­dzy Nad Innymi, gdzie każdy poziom domi­nuje nad poprzed­nim, na szczy­cie zaś stoi czło­wiek.

Poprzez doświad­cze­nie Siły Wewnętrz­nej two­rzy się nowy świa­to­po­gląd, w któ­rym główną rolę odgry­wają wza­jem­ność i współ­praca. Ludzie żyjący w zgo­dzie z tym świa­to­po­glądem żyją w Rze­czy­wi­sto­ści Dru­giej. Spójrzmy teraz na świat ich oczyma.

Życie jawi się jako tajem­nica, prze­pych, nie­skoń­czona róż­no­rod­ność. Stare umiera, rodzi się nowe. Wszy­scy dora­stamy i uczymy się w taki sam spo­sób. Opła­ku­jemy straty i dozna­jemy odro­dze­nia. Pro­ces życia pod­trzy­muje życie, two­rzy je, rów­no­waży, oży­wia i chroni w nie­skoń­cze­nie sub­tel­nym, nie­skoń­cze­nie zło­żo­nym sys­te­mie. Ż y c i e w n a t u r a l n y s p o s ó b p o d t r z y m u j e ż y c ie.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki