OPINIE O KSIĄŻCE
Toksyczne szczawiany - pułapka superfoods
Wystarczyła jedna rozmowa z Sally Norton, aby mój pogląd na zdrowie zupełnie się zmienił. W tej książce dzieli się z nami zgromadzonym przez lata dorobkiem informacji na temat niebezpieczeństw związanych ze szczawianami.
- DR BILL SCHRINDLER, AUTOR Eat Like a Human
Sally Norton wyśmienicie tłumaczy, jak właściwości szczawianów mogą wspomagać zdrowie roślin, ale niekoniecznie ludzi. Może cię zszokować, jakie pokarmy i napoje zawierają te organiczne związki chemiczne, a także, jakie są ich potencjalnie szkodliwe skutki. Ta książka to obowiązkowa lektura dla wszystkich "roślinożerców".
- DR FRED PROVENZA, AUTOR Nourishment
Nieoceniona książka o szkodliwych skutkach zdrowotnych szczawianów w naszej żywności.
- DR MIKI BEN-DOR
Ta książka ma moc zmiany życia na lepsze, wliczając w to zdrowie, pogodę ducha i witalność na stare lata.
- DR JAMES L. OSCHMAN, AUTOR Energy Medicine
Domowe soki, surowa żywność i wegańskie trendy miały swoje wzloty i upadki na przestrzeni mojej 30-letniej kariery onkologicznej i obecnie znów są w modzie. Iluzja zdrowia, którą stworzyły, zmyliła niejednego, ja jednak nigdy nie dałam temu pełni wiary. Sally świetnie się spisała, potwierdzając moje kliniczne obserwacje.
- DR NASHA WINTERS, CERTYFIKOWANA SPECJALISTKA W DZIEDZINIE ONKOLOGII NATUROPATYCZNEJ
Sally Norton dokonała wielkiego przełomu w naszym rozumieniu toksyn roślinnych. Dla zwolenników diet roślinnych będzie to książka niełatwa, ale przydatna.
- DR KAAYLA T. DANIEL, AUTORKA KSIĄŻKI The Whole Soy Story I WSPÓŁAUTORKA Nourishing Broth
REDAKCJA: Paweł Uklejski
SKŁAD: Krzysztof Nierodziński
PROJEKT OKŁADKI: Krzysztof Nierodziński
TŁUMACZENIE: Izabela Nietupska, Renata Czernik
ZDJĘCIE AUTORKI: ? Kenneth Brayden Matthews
Wydanie I
Białystok 2024
ISBN 978-83-8272-751-7
Tytuł oryginału: Toxic superfoods: how oxalate overload is making you sick and how to get better
Copyright ? 2022 by Sally K. Norton
All rights reserved including the right of reproduction in whole or in part in any form.
This edition published by arrangement with Rodale Books, an imprint of Random House,
a division of Penguin Random House LLC
Grafiki rafidów s.45: fotografia pochodząca z C. J. Prychid i in. (2008), Annals of Botany
Grafika z nasionami malin s.49: fotografia pochodząca z Franceschi i Nakata, 2005
? Copyright for the Polish edition by Wydawnictwo Vital, Białystok 2023
All rights reserved, including the right of reproduction in whole or in part in any form.
Niniejsza książka jest przeznaczona wyłącznie do celów informacyjnych, nie jest to podręcznik medyczny. Podane tutaj informacje mają na celu pomoc w podejmowaniu świadomych decyzji dotyczących zdrowia. Nie mają one zastępować leczenia zaleconego przez lekarza. Jeśli podejrzewasz, że masz problem medyczny, zachęcamy do skorzystania z kompetentnej pomocy medycznej.
Wszelkie prawa zastrzeżone. Bez uprzedniej pisemnej zgody wydawcy żadna część tej książki nie może być powielana w jakimkolwiek procesie mechanicznym, fotograficznym lub elektronicznym ani w formie nagrania fonograficznego. Nie może też być przechowywana w systemie wyszukiwania, przesyłana lub w inny sposób kopiowana do użytku publicznego lub prywatnego - w inny sposób niż "dozwolony użytek" obejmujący krótkie cytaty zawarte w artykułach i recenzjach.
Książka ta zawiera porady i informacje odnoszące się do opieki zdrowotnej. Nie powinny one jednak zastępować porady lekarza ani dietetyka. Jeśli podejrzewasz u siebie problemy zdrowotne lub wiesz o nich, powinieneś skonsultować się z lekarzem, zanim rozpoczniesz jakikolwiek program poprawy zdrowia czy leczenia. Dołożono wszelkich starań, aby informacje zaprezentowane w tej książce były rzetelne i aktualne podczas daty jej publikacji. Wydawca ani autor nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za jakiekolwiek skutki dla zdrowia, mogące wystąpić w wyniku stosowania zaprezentowanych w książce metod.
15-762 Białystok
ul. Antoniuk Fabr. 55/24
85 662 92 67 - redakcja
85 654 78 06 - sekretariat
85 653 13 03 - dział handlowy - hurt
85 654 78 35 - www.vitalni24.pl - detal
strona wydawnictwa: www.wydawnictwovital.pl
Więcej informacji znajdziesz na portalu www.odzywianie24.pl
Podziękowania
Przede wszystkim chciałabym wyrazić dozgonną wdzięczność założycielce i dyrektorowi wykonawczemu Fundacji VP (VPF - Vulvar Pain Foundation), Joanne Yount; badaczce i rzeczniczce Susan Costen Owens, a także jej mentorce i cheerleaderce, Edythe Pumfey Steffans. Gdy cierpiałam z powodu bólu, z którym wcześniej nikt nie był w stanie sobie poradzić, te wspaniałe panie nakierowały mnie na właściwe leczenie. Tylko dzięki ich wysiłkom zachowałam moje życie.
Joanne Yount i Susan Owens nie tylko odkryły na nowo uzdrawiającą moc żywności o niskiej zawartości szczawianów, ale też swoimi spostrzeżeniami i pracą otworzyły drogę do zdrowia wielu ludziom, wliczając w to mnie. Fundacja Joanne Yount (VP) jako pierwsza podjęła się szeroko zakrojonych testów badających zawartość szczawianów w żywności, a od roku 1993 wydawane przez VP biuletyny dostarczają wielu informacji na temat chorób związanych ze szczawianami oraz stosowania leczniczej diety o niskiej zawartości szczawianów.
Dziękuję za wsparcie ze strony Pumfey Steffens, a także Susan Owens, której projekt "Szczawiany a autyzm" (AOP - Autism Oxalate Project) oraz utworzona wokół niego społeczność "Próbujemy jeść mniej szczawianów" (TLO - Trying Low Oxalates) stworzyły okazję do dzielenia się praktyczną wiedzą na temat szczawianów z ludźmi na całym świecie.
Ta książka jest moim wkładem w te dwie inicjatywy. Mam nadzieję, że uświadomi wielu osobom wartość wiedzy na temat działania szczawianów. Jeśli ktoś uzna to dzieło za przydatne, zachęcam do wspierania tych organizacji.
Dieta niskoszczawianowa byłaby niemożliwa do zrealizowania w praktyce bez setek testów sprawdzających zawartość szczawianów w danej żywności. W imieniu VPF i AOP chcę podziękować doktorowi Michaelowi Liebmanowi i jego współpracownikom za podjęcie się tych badań i ich opublikowanie. Joanne Yount i Susan Owens w początkowej fazie opierały swoją pracę na badawczym i edukacyjnym dorobku nieżyjącego już doktora Clive'a Solomonsa, który na podstawie przypadku jednego ze swoich pacjentów doszedł do wniosku, że szczawiany są problemem. Przeprowadził tysiące badań moczu, które dostarczyły wstępnych dowodów dla współczesnej wiedzy o wpływie szczawianów na ludzkie zdrowie, jak również w ramach projektu "Na przekór bólowi" (Pain Project) opracował leczenie wspomagające z użyciem między innymi cytrynianu wapnia.
Dziękuję również doktor Susan Marengo i doktor Taneci Mitchell za możliwość przedyskutowania z nimi ich badań nad szczawianami. Owoce ich pracy pomagają rzucić światło na mechanizm przewlekłego przeciążenia tymi organicznymi związkami chemicznymi.
W ciągu ostatnich dziewięciu lat setki ludzi podzieliło się ze mną swoimi historiami o własnych cierpieniach z powodu tej choroby, a także o ozdrowieniach. Słuchanie o tych doświadczeniach skłoniło mnie do zgłębienia natury przeciążenia szczawianami oraz leczenia tej przypadłości. Nauczyło mnie to, jak powszechnie ta choroba występuje wśród ludzi oraz jak wiele może dla nich znaczyć znalezienie właściwej drogi do zdrowia. Kocham was wszystkich, moi drodzy. Wy również mieliście swój udział w powstawaniu tej książki. Mam nadzieję, że te lata, które wspólnie spędziliśmy na zmaganiu się z wyzwaniami, teraz będą mogły pomóc innym uniknąć niepotrzebnego bólu.
Wielu wyjątkowych ludzi szybko rozpoznało wartość wiedzy, którą się z nimi podzieliłam. Nie tylko wspierali mnie i zachęcali do dalszej pracy, lecz także sami szerzyli tę wiedzę wśród rodziny i przyjaciół. Dziękuję Kathleen Rose, Judy Hart, Cheryl Dingman, Jackie Dean, Rickowi Medleyowi, Mary Ann Boyd, Jeannie DeAngelis i wielu innym osobom, które dopingowały mnie i miały swój udział w popularyzowaniu wiedzy o szczawianach.
Specjalne podziękowania kieruję do moich grup wsparcia zajmujących się tematem żywności o niskiej zawartości szczawianów - społeczności z miasta Richmond w stanie Wirginia, która przez pięć lat co miesiąc organizowała spotkania na żywo, oraz globalnej społeczności, która powstała po tym, gdy utworzyłam grupę online. Dziękuję wszystkim, z którymi miałam okazję korespondować lub przeprowadzić wywiad.
Dziękuję wszystkim czytelnikom, którzy zaglądali do szkiców mojej pracy na każdym etapie jej tworzenia i cierpliwie czekając na rezultaty, zapewniali mi solidny doping (a także niemało krytyki!), z wyróżnieniem Diane York i Toma Keelera.
Dziękuję Karin Wiberg za motywację, jaką mi dała, a także za naukę trików dla początkujących autorów i pomoc przy tytule książki. Ogromne podziękowania ślę również Donnie Loffredo i zespołowi Harmony/Rodale Books za pomoc w wydaniu tej książki.
Johnowi Loosemanowi, mojemu nauczycielowi przedmiotów ścisłych, który zainspirował mnie do wyboru zawodu. Pamięci mojego kochającego ojca Malcoma, który nigdy nie wątpił w prawdziwość moich problemów zdrowotnych. A także mojemu mężowi, Jeremy'emu Rawowo, który pomógł mi odkryć fundację VP/VPF i jej przesłanie - bez jego nieustannego wsparcia ta książka nigdy by nie powstała.
Wprowadzenie Kiedy "zdrowe" jest niezdrowe
Pomimo faktu, że niemal w każdej kuchni używa się roślin zawierających szczawiany, ich spożycie może prowadzić do zatrucia.
- DR PEDRO SANZ I DR R. REIG, "AMERICAN JOURNAL OF FORENSIC MEDICINE AND PATHOLOGY", 1992
Jeśli uważasz się za członka grona oświeconych smakoszy i nie żałujesz sobie migdałów, szpinaku, kurkumy, herbaty lub ciemnej czekolady, ta książka jest dla ciebie. Jeśli znasz kogoś, kto pomimo stosowania diety opartej na tak "zdrowych" rzeczach, jak jeżyny i komosa ryżowa, jest daleki od bycia okazem zdrowia, ta książka może mu pomóc. Jeśli cierpisz na problemy z jelitami, bóle stawów, stany zapalne lub inne przypadłości, nad których leczeniem twój lekarz załamuje ręce, bardzo możliwe, że znajdziesz w tej książce coś dla siebie.
Kim jest niewidzialny złoczyńca kryjący się w twojej ulubionej "superżywności"? Odpowiedź brzmi: szczawiany, związki chemiczne wytwarzane przez wiele roślin.
Może zacznę od tego, że sama mam za sobą zatrucie szczawianami. Przez większość życia nieświadomie bombardowałam nimi mój organizm - mogłoby się wydawać, że tylko na pokaz mam tytuły licencjata w dziedzinie żywienia i magistra w dziedzinie administracji zdrowia publicznego, które uzyskałam kolejno na Uniwersytecie Cornella i Uniwersytecie Karoliny Północnej w Chapel Hill. Moja wiedza o szczawianach jest wynikiem doświadczeń, które przeżyłam na własnej skórze. Oświecenie spłynęło na mnie dopiero po całych dziesięcioleciach dążenia do poprawy własnego zdrowia i szukania właściwego celu.
Nie miałam zielonego pojęcia, że wiele z powszechnie lubianych "zdrowych produktów" może w tak znacznej mierze przyczyniać się do powstawania problemów zdrowotnych. Co gorsze, pokładamy tak wielką ufność w tych cichych winowajcach, że często absurdem jest sama myśl o połączeniu ich z takimi dolegliwościami, jak problemy trawienne, ospałość, bezsenność czy jeszcze gorsze rzeczy. W tej książce znajdziesz świeże spojrzenie na powszechny, lecz słabo rozpoznany problem: ciemną stronę zdrowej żywności.
Wiele pokarmów, które często spożywamy, takich jak ziemniaki, orzeszki ziemne, a nawet szpinak - bardzo zachwalana w dzisiejszych czasach zielenina - z natury zawiera ogromne ilości bagatelizowanych (ale od dawna znanych) organicznych toksyn zwanych kwasem szczawiowym, solami szczawianu i kryształami szczawianu (zbiorczo określanych jako "szczawiany"). Szczawiany są trujące i w dużej ilości mogą wyrządzać szkody zdrowiu. Ten prosty fakt wciąż budzi kontrowersje, pomimo dwustu lat nauki i ludzkich doświadczeń, które go potwierdzają. Czas zapomnieć o zakorzenionych w psychice przekonaniach i dominujących trendach, które w rzeczywistości prowadzą nas do poważnych kłopotów.
Jeśli chcesz na długie lata zachować dobre samopoczucie i zdrowie lub zależy ci na optymalnej wydajności, rozsądnym posunięciem będzie nauczyć się unikać szczawianów. Tyczy się to zwłaszcza osób cierpiących z powodów problemów zdrowotnych, których przyczyna nie jest do końca znana.
Znam wiele osób, które po zastąpieniu produktów o wysokiej zawartości szczawianów takimi z niższą, doznały odczuwalnej ulgi - albo nawet kompletnie ozdrowiały - w takich przypadkach, jak niedoczynność tarczycy, osteopenia lub przewlekły ból i zmęczenie. Żywność z niską zawartością szczawianów pozytywnie wpłynęła na jakość ich snu, poziom energii, koncentrację i nastrój. W dłuższej perspektywie unikanie szczawianów zapobiega urazom, artretyzmowi i osteoporozie, a także może spowolnić spadek funkcji poznawczych związanych ze starzeniem. Dieta tego typu może nawet uspokoić nadreaktywny układ odpornościowy. Biorąc pod uwagę eksplozję wszystkich tych problemów w naszych czasach, świadomość towarzysząca spożywaniu jedzenia zawierającego szczawiany jest niezwykle ważna dla absolutnie każdego. Prawidłowe decyzje żywieniowe mogą diametralnie poprawić jakość życia i zdrowia.
Książka Toksyczne szczawiany - pułapka superfoods prezentuje znane fakty naukowe, aby wyjaśnić zaskakujące właściwości lecznicze diety o niskiej zawartości szczawianów. Pozwolę sobie wspomnieć, że przy opracowywaniu tej książki wykonałam za ciebie sporo ciężkiej roboty - i mówię to dosłownie. Sama nie wiem, ile kilogramów czasopism medycznych zataszczyłam po schodach na górę i z powrotem do skanera bibliotecznego. Oto rzeczy, których się nauczyłam i którymi podzielę się z tobą w części pierwszej tej książki:
czym są szczawiany i gdzie można znaleźć je w przyrodzie, żywności i w naszych ciałach;
fakty na temat szczawianów, które pomogą ci odnaleźć się w gąszczu dezinformacji Internetu;
trendy z ostatnich dziesięcioleci, które przyczyniły się do wzrostu spożywania szczawianów, a także związane z tym problemy zdrowotne;
dlaczego ryzykownie jest być "modnym" w swoich wyborach żywieniowych;
jak szczawiany przyczyniają się do powstawania problemów zdrowotnych (tak, będzie tu dużo teorii, bo musisz dobrze to zrozumieć);
dlaczego nie widzimy związku między szczawianami a naszymi problemami zdrowotnymi;
szeroki wachlarz objawów przeciążenia szczawianem i chorób, które ono wywołuje.
W części drugiej dowiesz się, jak opracować własną dietę niskoszczawianową. Znajdziesz tam również tego rodzaju praktyczne informacje:
jak przejść na zdrową dietę niskoszczawianową;
strategie wspierające leczenie przeciążenia szczawianem, w tym sugestie dotyczące suplementacji minerałów i witamin z grupy B;
ryzyko, objawy i ekspozycja - samodzielny test (strona 361) do sprawdzenia, czy twojemu organizmowi grozi przeciążenie szczawianami;
tabela identyfikująca żywność o wysokiej zawartości szczawianów i zamienniki dla nich;
zalecane lektury i dodatkowe zasoby online (strona 389). Odwiedź toxicsuperfoods.com lub sallyknorton.com, aby znaleźć przepisy, dodatkowe informacje na temat szczawianów oraz alfabetyczną bibliografię materiałów źródłowych.
Ta książka w prostych krokach przeprowadzi cię przez proces rozpoznania czynników ryzyka i objawów, zmiany diety oraz wspomagania powrotu do zdrowia. Uzbrojony w informacje, które tu znajdziesz, możesz śmiało podejmować nowe wybory żywieniowe, nawet jeśli pracownicy służby zdrowia, z którymi zazwyczaj się kontaktujesz, nie rozumieją ich.
Skuteczna droga do lepszego zdrowia
Podejmowanie świadomych wyborów żywieniowych leży zawsze w twoim zasięgu. Mając w zanadrzu informacje z tej książki, możesz w łatwy i niedrogi sposób zmienić swoją dietę na okres paru miesięcy i samodzielnie się przekonać, czy odczuwasz jakieś zmiany. Rezultaty mogą naprawdę cię zadziwić.
"Niska zawartość szczawianów" nie jest równoznaczna z "brakiem szczawianów". Wiele osób odczuwa natychmiastową ulgę, po prostu zrywając z codziennymi nawykami jedzenia pokarmów o wysokiej zawartości szczawianów. Kluczem jest wiedzieć, co jesz i ile, a także wybierać rzeczy o mniejszym potencjale tworzenia przewlekłych problemów zdrowotnych. Korzyści ze zmniejszenia zawartości szczawianów w posiłkach często przynoszą zauważalne i satysfakcjonujące zmiany już w ciągu pierwszych dwóch tygodni.
Pokarmy, które będziesz jadł, zastępując swoich "wrogów" o wysokiej zawartości szczawianów, są powszechnie dostępne (chociaż czasami nie tak dobrze znane). Możesz na przykład wybrać rzepę lub kalafior zamiast ziemniaków, spróbować pestek dyni lub sera zamiast migdałów i orzeszków ziemnych, albo zrobić sałatkę z sałaty rzymskiej i rukoli zamiast szpinaku lub mieszanej zieleniny. To proste przykłady zmian na dobry początek.
Należy jednak pamiętać, że zmniejszenie spożycia szczawianów to tylko pierwszy krok. Jeśli cierpisz z powodu chronicznych problemów zdrowotnych związanych z nadmiarem obecności tego związku w organizmie, cofnięcie szkód może trochę potrwać. Po początkowej poprawie możesz doświadczyć okresowych nawrotów objawów, czego powodem może być między innymi to, że organizm doznaje szoku, gdy szczawiany nagromadzone w nim przez całe lata lub dziesięciolecia nagle zostają wydalone. Więcej na ten temat powiem w rozdziałach 11, 12 i 13.
OPINIA
Szczerze przyznam, że patrzyłem sceptycznym okiem na niebezpieczeństwa związane ze szczawianami... do wczoraj. Zjadłem naprawdę dużo bogatego w szczawiany szpinaku i w pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że doświadczam wielu z opisanych tu objawów. Najgorszym z nich była podła zmiana nastroju. - Joe
Na szczęście istnieje wiele osób, które przeszły przez niskoszczawianową dietę i podzieliły się z innymi swoimi doświadczeniami. Dzisiaj wiemy bardzo dużo o tym, czego się spodziewać podczas tego typu terapii. Trzeba jednak zaznaczyć, że każdy przypadek jest unikalny. Oto, co miał do powiedzenia jeden z moich klientów:
Przez te pięć miesięcy od naszej konsultacji zeszłego lata moje zdrowie poprawiło się bardziej niż w ciągu ostatnich trzech lat. Powiedziałbym nawet, że moja jakość życia wzrosła o 90 procent. Nie mam już nocnych skurczów stóp i nóg, bólu nerek ani mgły mózgowej. Moja "nieuleczalna" nadczynność tarczycy została uznana przez endokrynologa Kaisera za oficjalnie wyleczoną bez udziału leków czy radioaktywnego jodu. Wyniki moich badań tarczycy znów wyglądają normalnie... Myślę, że twoje techniki przyspieszyły mój powrót do zdrowia.
- CHRIS KNOBBE, LEKARZ MEDYCYNY
Mam Gorącą nadzieję, że ta książka zainspiruje cię do unikania szczawianów lub przemyślenia swojej obecnej diety i wprowadzenia do niej zmian, jeśli mogłoby ci to pomóc. Liczę również, że książka Toksyczne szczawiany - pułapka superfoods zainspiruje nowe pokolenie naukowców do podjęcia dokładniejszych badań nad rolą szczawianów jako źródła problemów zdrowotnych. Przykro przyznać, że jesteśmy z tym tematem tak bardzo w tyle.
Trzymaj się, drogi czytelniku. Za chwilę ruszymy w podróż do ukrytego świata, gdzie twoje poglądy na temat zdrowego odżywiania mogą zostać wywrócone do góry nogami.
1 Żywność służąca zdrowiu czy może katastrofa zdrowotna?
Największą przeszkodą w odkryciu kształtu Ziemi, kontynentów i oceanów nie była ignorancja, lecz iluzja wiedzy.
- DANIEL J. BOORSTIN, ODKRYWCY, 1983
W 2019 roku aktor Lian Hemsworth publicznie obwinił koktajle szpinakowe za swój epizod kamicy nerkowej, która wymagała operacji. Miał wtedy 29 lat i z tego powodu ominęła go premiera własnego filmu oraz bankiet połączony z wręczeniem nagród. W 2020 roku magazyn "Men's Health" zacytował pana Hemswortha: W lutym ubiegłego roku niemal cały czas byłem ospały i przygnębiony, ogólnie nie czułem się dobrze. Wtedy nagle dostałem ataku kolki nerkowej. Każdego ranka jadłem pięć garści szpinaku, piłem mleko migdałowe, a także dodawałem trochę wegańskiego białka do mojego koktajlu. Uważałem wszystkie te rzeczy za superzdrowe. Po tym wypadku musiałem więc całkowicie przemyśleć, co pakuję w swoje ciało.
Właśnie do tego ma zachęcić cię ta książka: do ponownego zastanowienia się nad swoją "zdrową" żywnością.
Nawet umiarkowane spożycie szczawianów może przyczynić się do zaostrzenia typowych dolegliwości, z którymi wszyscy się spotykamy: niestrawności, zapalenia stawów, przewlekłych problemów skórnych, mgły mózgowej lub wahań nastroju, a także pogorszenia stanu zdrowia związanego ze starzeniem. Do tego dochodzą jeszcze bolesne kamienie nerkowe. Osiemdziesiąt procent z nich powstaje ze szczawianów, z których większość pochodzi z posiłków.
Przypadek pana Hemswortha skończył się w miarę szczęśliwie, ale nie każdy ma tyle szczęścia. Pewna mieszkanka Nowego Jorku, która miała za sobą operację bariatryczną, w celu utraty wagi przeszła przez 10-dniowe "oczyszczanie zielonymi koktajlami". Trzy tygodnie później odwiedziła Centrum Medyczne Uniwersytetu Nassau, skarżąc się na uporczywe nudności, osłabienie i brak apetytu. Natychmiast przestawiono ją na dietę niskoszczawianową, ale było już za późno, jej nerki nigdy nie wróciły do pełni zdrowia i do dziś musi chodzić na dializy.
Inny przykład niewydolności nerek spowodowany spożywaniem "zdrowej żywności" dotyczy mężczyzny, który również w celu utraty wagi często pił soki wyciskane z selera, marchwi, pietruszki, buraków i szpinaku. Jego nerki zostały poważnie uszkodzone. Lekarze w Klinice Mayo zalecili dializę i dietę o niskiej zawartości szczawianów. Od tego czasu już nie robi sobie żadnych soków. Poprawa funkcji nerek zajęła ponad cztery miesiące.
Niewydolność nerek nie jest jedynym zagrożeniem. Uszkodzenia spowodowane szczawianami mogą dotknąć każdy - lub wszystkie - układ organizmu. To nie przypadek, że atak kamicy nerkowej pana Hemswortha był poprzedzony złym samopoczuciem, depresją i ospałością. Niestety, większość czasopism medycznych donoszących o kryzysach zdrowotnych spowodowanych nadgorliwym spożywaniem szczawianów nie wspomina o problemach innych niż te związane z nerkami - a problemów zawsze jest więcej.
Łatwo jest przejadać się szczawianami, dlatego istnieje duże prawdopodobieństwo, że już od jakiegoś czasu gdzieś w swoim ciele czujesz dyskomfort z tego właśnie powodu. Może masz tendencję do sztywności karku? Osoby, które spożywają szczawiany w nadmiarze, często skarżą się na bóle, skurcze lub sztywność w górnej części ramion, a także w górnej lub dolnej części pleców. Niektórzy doświadczają przewlekłego lub okazjonalnego zapalenia stawów, dny moczanowej, artretyzmu, zespołu cieśni nadgarstka lub uogólnionej sztywności, której często towarzyszy brak wigoru.
A może cierpisz z powodu długotrwałych urazów, chronicznego swędzenia, mrowienia lub bólu, który nigdy nie ustępuje? Twoi lekarze nie są w stanie zlokalizować źródła tych dolegliwości i ponieważ "nic ci tak naprawdę nie dolega", radzą pogodzić się z tymi małymi niedogodnościami w życiu. Jeśli coś z tego do ciebie przemawia - jeśli czujesz, że jednak "coś ci dolega" - ta książka może być dla ciebie doskonałą okazją do zmiany sytuacji.
Na nadmiar szczawianów w organizmie mogą wskazywać też inne pozornie małe problemy, jak swędzenie lub suchość oczu, męty w oku, nadwrażliwość zębów, duże ilości kamienia nazębnego, wrażliwa lub sucha skóra oraz rzeczy bardziej intymne, jak ucisk lub ból w lędźwiach, drażliwy pęcherz, infekcje dróg moczowych, częste oddawanie moczu lub mętny mocz. Przeciążenie wątroby na skutek szczawianów może pogorszyć jej wrażliwość chemiczną. Szczególnie często wiąże się to z wystąpieniem problemów trawiennych, takich jak niestrawność, refluks, wzdęcia, nadmierne odbijanie, zaparcia i zespół jelita drażliwego. Inne objawy mogą obejmować duszności, problemy z zatokami, infekcje drożdżakowe, a nawet zimne dłonie i stopy.
Czy zdarzają ci się momenty, gdy czujesz się szczególnie niezdarny lub masz słabą koordynację? Czy czasem odczuwasz skurcze mięśni lub drżenie gałek ocznych, masz trudności z pamięcią lub znajdywaniem słów, albo cierpisz na bóle głowy, stany lękowe bądź zespół lęku napadowego? Ponieważ szczawiany są neurotoksynami, mogą dostać się do nerwów. Kwas szczawianowy wiąże się chemicznie z wapniem i innymi minerałami, co zakłóca produkcję energii w komórkach. Długotrwałe przyjmowanie dużych ilości szczawianów może doprowadzić do gromadzenia się go w organizmie. Z początku będzie się to odbywało bez żadnych widocznych objawów, ale po latach kulminacją tego będą "problemy starcze", takie jak ból w kościach czy utrata wzroku oraz słuchu. Złogi szczawianowe są również związane z uszkodzeniem komórek mózgowych, które prowadzi do choroby Parkinsona i zaburzeń otępiennych.
Choroba nie zawsze daje o sobie znać konkretnymi objawami, a przeciążenie szczawianami nie jest tu wyjątkiem. Istnieje szerokie spektrum potencjalnych objawów, które mogą wystąpić w następstwie przeciążenia, lecz każdy z nas jest wyjątkowy i może cierpieć z powodu unikalnego zespołu objawów, jeśli będzie obstawać przy jedzeniu bogatym w szczawiany. Aby lepiej zrozumieć własną sytuację, możesz wypełnić samodzielnie test dotyczący zagrożeń, objawów i ryzyka (w części Źródła, strona 361) lub przejrzeć Tabelę 10.1, która zawiera zestaw potencjalnych objawów dla poszczególnych układów organizmu. Czytaj dalej, żeby poznać interesujące szczegóły.
Istnieje kilka czynników, które zwiększają prawdopodobieństwo tego, że dieta bogata w szczawiany może doprowadzić do zatrucia. Są to między innymi:
dieta uboga w wapń i inne minerały (dwa przykłady to dieta bezmleczna i wegańska)
częste spożywanie pokarmów podrażniających jelita, w tym fasoli, otrębów, pełnych ziaren, komosy ryżowej
częste przyjmowanie antybiotyków lub leków przeciwgrzybiczych
długotrwałe stosowanie niesteroidowych leków przeciwbólowych i przeciwzapalnych
otyłość lub cukrzyca
choroba Leśniowskiego-Crohna, zespół jelita drażliwego, nieszczelne jelita, nadwrażliwość pokarmowa, operacja bariatryczna lub dysbioza jelit
ogólne osłabienie lub inna przewlekła choroba niezwiązana ze szczawianami
kiepska forma nerek, przejście kamicy nerkowej w przeszłości, obecność chorób nerek w rodzinie.
Jak przekonasz się podczas lektury drugiej części tej książki, zmiana diety na niskoszczawianową na okres kilku miesięcy również może uchodzić za sposób oceny własnej sytuacji.
Trudna droga do oświecenia
Być może, podobnie jak ja, zawsze uważałeś się za kogoś, kto zdrowo się odżywia. Jednak, o ironio, właśnie to doprowadziło do pogorszenia mojego zdrowia. Czułam się ciągle wyczerpana - niezdolna do czytania ze zrozumieniem, niezdolna do pracy. Według zaawansowanego technologicznie badania snu, przez które przeszłam, budziłam się 29 razy na godzinę. Leki nic nie pomagały. Utknęłam w miejscu i nikt nie potrafił mi pomóc. Cierpiałam również z powodu bólu stawów i pieczenia narządów płciowych, ale sądziłam, że może mieć to jakiś związek z wyczerpaniem i problemami ze snem. To właśnie pieczenie w genitaliach zaprowadziło mnie w 2009 roku do Fundacji VP i pomimo tego, że mój mózg działał na niższych obrotach, zdecydowałam się spróbować zalecanej przez nich diety niskoszczawianowej, mając nadzieję jedynie na ulgę w bólu, a nie rozwiązanie szczawianowych problemów, o których nie wiedziałam wtedy wiele.
W swojej ignorancji po jakimś czasie wróciłam do moich ukochanych słodkich ziemniaków i selera, a w 2013 roku dodałam do mojej diety kiwi - była to desperacka próba rozwiązania moich chronicznych zaparć. Po trzech miesiącach codziennego jedzenia kiwi (czasem dwóch), mój artretyzm i sztywność karku podniosły głowy i wściekle dały o sobie znać (znowu). Dopiero wtedy dotarło do mnie, że szczawiany w diecie mają jakiś związek z trwającym dziesięciolecia bólem moich stawów. Zrobiłam to z niechęcią, ale wreszcie na poważnie przyłożyłam się do pilnowania spożycia szczawianów w mojej diecie.
Kiedy zaczęłam konsekwentnie unikać jedzenia o wysokiej zawartości szczawianów (były to głównie słodkie ziemniaki i boćwina), w moim życiu doszło do wielu małych cudów. Wyniszczające zaburzenia snu zniknęły, trwające dziesięciolecia ból i problemy ze stawami ustąpiły, a ja nagle poczułam się kilka lat młodziej. Nigdy nawet przez myśl mi nie przeszło, że coś takiego jest możliwe. Kontrast między latami trudnych do rozwiązania problemów i zupełnie nieoczekiwanymi rezultatami zmiany diety był uderzający.
Podczas prowadzenia badań, które ostatecznie doprowadziły mnie do napisania tej książki, zaczęłam dawać bezpłatne wykłady w mojej społeczności na temat tego, czego się uczę. Rozmowy te szybko przerodziły się w grupę wsparcia edukacyjnego, która działała przez pięć lat w naszym okręgu, a później została otworzona online. Ponieważ tak wiele osób pragnęło i potrzebowało ciągłego wsparcia i indywidualnej uwagi, moje doradztwo żywieniowe przekształciło się w praktykę specjalizującą się w edukacji na temat szczawianów. Byłam zdumiona (i nieco sceptyczna), widząc szeroki wachlarz pozytywnych odpowiedzi moich "studentów" zgłaszających swoje sytuacje. Weźmy na przykład zniknięcie nieuleczalnego swędzenia Barry'ego i chronicznego bólu Amy:
Odkąd zacząłem unikać szczawianów, zauważyłem wiele popraw. Najbardziej cieszy mnie zmniejszenie intensywności swędzenia. Od lat się z tym męczę i nikt nie potrafi mi pomóc. Wreszcie zacząłem czuć, że mam nad tym kontrolę, co jest niesamowitą sprawą. Mój żołądek też czuje się dużo lepiej. Przyszłość wydaje się teraz dużo jaśniejsza. Wszystko to w większości zawdzięczam tobie. Jesteś wspaniała.
- BARRY
Chciałam tylko dać znać o moim zachwycie z powodu całkowitego uśmierzenia bólu mięśni lędźwiowych. Puf! Nie ma! Tyle czasu mnie to nękało. NIECH PANIĄ BÓG BŁOGOSŁAWI!
- Amy
Czytając tego typu komentarze, odczuwam zdziwienie, ale też ekscytację. Nauczyłam się wielu rzeczy z historii, którymi dzielili się ze mną ludzie cierpiący z powodu szczawianów, ale najważniejszą z nich i najbardziej nieoczekiwaną było to: nie jesteśmy sami, nie jesteśmy odmieńcami. Studiując literaturę medyczną, potwierdziłam związek między szczawianami i wieloma problemami zdrowotnymi. Te związki chemiczne dręczą nas na wiele różnych sposobów. Nadszedł czas, abyśmy zwrócili uwagę na to, co powodują.
Niech moja historia będzie dla ciebie przestrogą
W ciągu życia próbowałam każdej diety, jaką można sobie wyobrazić - niektóre miały uwzględniać mój ogólny stan zdrowia, inne moje drażliwe jelito i wzdęcia, jeszcze inne mój brak energii, artretyzm, ból mięśni, kontuzję stopy, która nie chciała się wyleczyć, osteopenię i jeszcze alergie.
Nigdy nie myślałam, że mógłby istnieć powód, dla którego miałabym ograniczać szczawiany w diecie. Podobne zdanie mieli niezliczeni lekarze i specjaliści medycyny alternatywnej, do których zwróciłam się o pomoc, a od których wyszłam jedynie z większą frustracją i cieńszym portfelem. O ile było mi wiadomo, rzadko stosowana dieta o niskiej zawartości szczawianów była przeznaczona dla pacjentów chorych na nerki, nie dla mnie. Nie miałam żadnych oczywistych zaburzeń czynności nerek, chociaż dotyczące ich wskaźniki były nieco "nieprawidłowe" w moich badaniach krwi. Do tego dochodził fakt, że przez ostatnie trzydzieści lat mój mocz często był mętny. Chronicznie mętny mocz jest widoczną oznaką wysokiego poziomu kryształów szczawianu, stanu zwanego krystalurią. Mocz zawierający kryształy jest czynnikiem ryzyka choroby nerek, ale poświęca się mu niewiele uwagi i żaden lekarz nigdy nie zwrócił na to uwagi w moim przypadku1.
Podobnie jak wielu innych, zanim dowiedziałam się o szczawianach, postępowałam zgodnie z obowiązującymi w naszych czasach zaleceniami zdrowotnymi. Wyeliminowałam z diety sól, pszenicę, gluten i cukier, a zamiast tego dodałam więcej sałatek, słodkich ziemniaków i okazjonalnych koktajli. Przestawiłam się w większości na pełnowartościowe produkty roślinne. Uważając, żeby ograniczyć czerwone mięso i tłuszcze, robiłam zakupy w dziale ze "zdrową żywnością". Pomimo całej tej organicznej dobroci w miarę upływu miesięcy, a w końcu lat, nie uzyskałam rezultatów, na które liczyłam. Ku mojej zgrozie zdrowie tylko mi się pogorszyło. Brzmi znajomo?
Problemy zdrowotne spowodowane nadmiarem szczawianów w organizmie mogą rozpocząć się bez żadnych objawów - naprawdę, żadnych. Co gorsza, przeciążenie szczawianami nie musi odbywać się po cichu, aby można je było przeoczyć. Kiedy byłam 20-letnią wegetarianką, lekarz z Uniwersytetu Cornella powiedział mi, że mam dnę moczanową, rodzaj zapalenia stawów związanego z dietą. Wydawało mi się to dziwne, ponieważ ta przypadłość jest ogólnie związana ze spożywaniem mięsa i alkoholu, a tego w ogóle nie było w mojej diecie. Ani lekarz, ani ja nie byliśmy świadomi, że szczawiany sprzyjają dwóm cechom dny moczanowej: uogólnionemu stresowi oksydacyjnemu i gromadzeniu się kryształów w stawach. Jak można się było spodziewać, mój lekarz nie wspomniał o możliwości "szczawianowej dny moczanowej", znanego podtypu tej dolegliwości, ani nie okazał zainteresowania, dlaczego szczupła, młoda wegetarianka miałaby na to chorować. W tamtym czasie szczawianowa dna moczanowa była w niewytłumaczalny sposób pomijana w diagnostyce, a obecnie nazywa się ją "pseudodną moczanową"2.
W świecie idealnym po zdiagnozowaniu dny moczanowej lekarz zapytałby o nawyki żywieniowe, w tym spożycie szczawianów.
Moje epizody dny moczanowej były stosunkowo niewielkim elementem dużo bardziej zagmatwanej, trwającej całe dziesięciolecia zagadki "bolących stóp". Ponad rok wcześniej, gdy miałam 19 lat, doświadczyłam bardzo bolesnego złamania kości stopy, czemu towarzyszyła sztywność dużego palca u nogi. Na moje nieszczęście proces leczenia zmienił się w katorgę obejmującą ból w obu stopach, lata kul, wózków inwalidzkich, drogie ortezy, operacje i rehabilitacje, z których żadna praktycznie nic nie poprawiła. Przez całe lata nawet do głowy mi nie przyszło, że to dieta mogła być czynnikiem, który zapoczątkował moje problemy i hamował proces leczenia. W wieku około 27 lat ostatecznie odstawiłam kule, ortezy i leki przeciwbólowe. Ten postęp zawsze przypisywałam codziennemu chodzeniu na basen i dopiero później zorientowałam się, że przecież w tym samym czasie przestałam uprawiać warzywa w ogródku, czego skutkiem było mniej boćwiny i warzyw na moim talerzu.
Chociaż nie musiałam polegać już na kulach i lekach, z moimi stopami wciąż było słabo. Przez następne dwadzieścia lat nie mogłam biegać, skakać ani robić uników, co dyskwalifikowało mnie z uprawiania większości sportów. Taniec? Obcasy? Nic z tego nie wchodziło w grę. Nie mogłam nawet stać boso przy kuchennym zlewie. Jednak nagle, w wieku 50 lat, zaledwie kilka miesięcy po przejściu na pełną dietę niskoszczawianową, wszystko się zmieniło. Kiedy poszłam na ślub siostrzeńca, mogłam bez bólu pozować do zdjęć, chodzić tam i z powrotem po parkingu, po ulicach miasta, w górę i na dół po schodach - a to wszystko siedem godzin w 8-centymetrowych obcasach. Byłam w szoku. Wkrótce nie miałam nawet problemu z bieganiem boso po chodniku.
Lekarze są nie tylko nieświadomi związku między problemami zdrowotnymi a szczawianami, ale także mają tendencję do bagatelizowania związanych z tym objawów i stawiania nietrafnych diagnoz, przez co wielu z nas zostaje oskarżonych o wymyślone choroby i problemy psychiczne. Nie pomaga też fakt, że szczawiany mają udokumentowane skutki neurologiczne, które obejmują kruchość emocjonalną, przygnębienie, zwiększoną drażliwość i niepokój.
W 1998 roku w klinice studenckiej na Uniwersytecie Karoliny Północnej w ostry sposób wytknięto mi, że nie mam "prawdziwych" problemów, ale wyraźnie potrzebuję "pomocy psychologa", ponieważ sama myśl, że moje bóle, zmęczenie i nadwrażliwość pokarmowa mogły mieć coś wspólnego z dietą lub środowiskiem, wskazywała na mój ułomny stan psychiczny. Nawet w 1986 roku, gdy odwiedziłam Uniwersytet Cornella, to nie mój ortopeda zlecił urlop na operację stopy, ale raczej biuro ds. zdrowia psychicznego. Brak wiedzy o szczawianach i ich toksycznych skutkach sprawia, że tacy ludzie jak młodsza ja doznają niesprawiedliwości.
Historii podobnych do mojej, Chrisa, Barry'ego lub Amy, są setki, a wniosek z nich jest taki, że czasem wystarczy przemyśleć, co wkłada się do wózka na zakupy i blendera. Nikt z nas nie podejrzewał związku między naszymi kłopotami a szczawianami ani nie spodziewał się, że zmiana diety okaże się tak pomocna.
Przeciążenie szczawianami - jak to ogarnąć?
Jeśli doniesienia medyczne o toksycznych skutkach koktajli szpinakowych lub historie o powrocie do zdrowia były dla ciebie szokiem, jest tak głównie dlatego, że powszechnie udostępniane informacje na temat pokarmów roślinnych o dużej zawartości szczawianów są wypaczone i niepełne. Często ignoruje się potencjał szkód, jakie mogą wyrządzić. W dzisiejszym świecie obwinianie produktów rolnych i orzechów za problemy zdrowotne brzmi jak bluźnierstwo. Ale może bunt staje się coraz bardziej potrzebny w tej erze powszechnego pogarszania się stanu zdrowia, eskalacji problemów autoimmunologicznych i epidemii związanych z nadużywaniem i uzależnieniem od leków przeciwbólowych.
Nie możemy zdać się jedynie na pobożne życzenia, że rośliny zawsze są łagodne. W rzeczywistości rośliny często wytwarzają toksyny, które są dla nas szkodliwe - nawet rośliny uważane przez nas za "jadalne" i "zdrowe". Ponieważ kłóci się to z obecnie preferowanymi teoriami żywieniowymi promującymi fitoskładniki i błonnik, a deprecjonującymi tłuszcze zwierzęce, ignorujemy toksyczne właściwości roślin, mając jedynie nadzieję, że nie będą miały większego znaczenia.
Sama byłam kiedyś nieświadomym sceptykiem. Moje spojrzenie na "zdrową żywność" zostało we mnie zaprogramowane przez lata zadawania się z profesorami, ekspertami w dziedzinie zdrowia alternatywnego, ruchami pełnowartościowej żywności, czasopismami i licznymi zwolennikami diety wegańskiej. Nie wspomnę nawet o kulturowych "truizmach" z udziałem ikonicznych postaci, takich jak Popeye i jego szpinak... Nie mogłam tak po prostu wyrwać tych głęboko zakorzenionych we mnie indoktrynacji. Przyjrzyjmy się więc bliżej nauce o szczawianach, abyśmy mogli zrozumieć, w jaki sposób nasze ukochane pokarmy roślinne mogą siać takie spustoszenie w ludzkich organizmach. Najpierw jednak omówmy, dlaczego w ogóle rośliny zawierają szczawiany.