Rozdział 3
NABYWANIE WIEDZY SPOŁECZNEJ, CZYLI O KSZTAŁTOWANIU PRZEKONAŃ
Od tego, w jaki sposób gromadzimy wiedzę
społeczną, zależy sposób jej dalszego wykorzystania w procesie
formułowania sądów, przekonań i decyzji, a tym samym - nasze
zachowanie[3]. Badacze zwykli porównywać ten proces do systematycznego
gromadzenia wiedzy w trakcie poznania naukowego (Popper, 1959;
Kruglanski, 1989). Jedyna różnica polega na tym, że poznający
człowiek nie dysponuje fachową wiedzą na temat tego, jak
pozyskiwać obiektywne i wiarygodne dane - nie zna przecież
metodologii, określonych procedur badawczych i odpowiednich teorii
naukowych. Dysponuje natomiast wiedzą własną, subiektywną i naiwną,
na temat tego, jak postępować - jak zebrać dane, jak je zgromadzić
i jak z nich korzystać. To te naiwne teorie pozwalają na formułowanie
hipotez dotyczących obserwowanych zjawisk i ukierunkowują proces
ich testowania. Wbrew potocznym wyobrażeniom człowiek nie gromadzi
informacji chaotycznie i przypadkowo. Badacze pokazują, że proces ten
jest uporządkowany i przebiega według reguł logicznych typu "jeśli
- to", od przesłanki do konkluzji (Kruglanski, 1989; Kruglanski
i Thompson, 1999; Erb i in., 2003). Konkluzją jest wiedza - opinia,
przekonanie, sąd. Proces ten zachodzi bez względu na jakość
nabywanych informacji (dowody mogą być wiarygodne lub nierzetelne),
a także zaangażowanie osoby w ich pozyskiwanie i przetwarzanie
(osoba może chcieć się dowiedzieć, jak jest naprawdę, lub tylko
potwierdzić swoje wstępne oczekiwania). Zachodzi zawsze wtedy,
gdy jednostka dowiaduje się o czymś wystarczająco istotnym, aby
uruchomić cały proces motywacyjny, który za tym poznaniem stoi.
Generowanie i testowanie hipotez opisywane
były w psychologii od dawna. Powszechnie wskazywano też na ich rolę
w wyjaśnianiu tego, jak aktywność poznawcza wpływa na procesy
percepcyjne (Bruner, 1951), jak przebiega proces formowania pojęć
(Levine i in., 1975) czy rozwiązywania problemów (Newell i Simon,
1972), a także proces prowadzący do odkryć naukowych (Popper,
1972). Kruglanski (1989; Kruglanski i in., 2009) pokazuje jednak,
że sposób, w jaki ludzie generują i testują hipotezy, zależy od
czterech czynników: (1) uprzedniej wiedzy i stopnia jej aktywizacji,
(2) jakości dowodu - czyli rodzaju odbieranej informacji (o nas
samych, innych ludziach, świecie społecznym), (3) zasobów poznawczych
- czasowo dostępnych, sytuacyjnych, angażowanych tu i teraz,
a modyfikowanych przez zmęczenie i gotowość do podjęcia aktywności
poznawczej, oraz (4) motywacji - czyli stopnia zaangażowania jednostki
w ich odbiór. Zakładamy więc, że czynniki te wspólnie kształtują
proces wyboru i wartościowania danej informacji, a w efekcie przyjęcie
hipotezy lub jej odrzucenie i uformowanie wiedzy. Prześledźmy ten
proces po kolei.
3.1.
AKTYWIZACJA UPRZEDNIEJ WIEDZY
Punktem wyjścia w procesie formowania wiedzy
są zawsze nasze przekonania: o sobie, innych ludziach, świecie
społecznym. To one stanowią podstawę do formułowania hipotez na temat
rzeczywistości. Przekonania, czyli zorganizowana wiedza o świecie,
przechowywane są w pamięci w postaci reprezentacji umysłowych. By
reprezentowana w umyśle wiedza mogła być wykorzystana w danym
momencie, musi być osiągalna (available),
czyli możliwa do przywołania - tylko informacje przechowywane
w pamięci są dla nas osiągalne (Higgins, 1996). Wiedza musi być
także dostępna (accessible), czyli z określonym
prawdopodobieństwem możliwa do zaktywizowania i wykorzystania
(Higgins, 1996). Wyobraźmy sobie, że samochód, którym zmierzamy
do pracy, nagle przestaje działać. Kiedy stoimy na poboczu drogi,
może nam przyjść do głowy kilka hipotez, co mogło się zepsuć
i co w związku z tym należy sprawdzić. Możemy przypomnieć sobie
ostatnio widziany film, w którym bohater radził sobie z podobną
sytuacją, i powtórzyć jego działania. Możemy też w ogóle nie
być w stanie niczego wymyślić i jedyne, na co wpadniemy, to wybrać
numer telefonu osoby, która mogłaby nam pomóc. Wszystko zależy od
tego, co wiemy o samochodach (availability), czy
widzieliśmy, jak ktoś inny radzi sobie z podobną sytuacją, i jak
często przeprowadzaliśmy tego rodzaju testy w podobnych sytuacjach
(accessibility).
Wiedza może być dostępna
chronicznie i czasowo. Kelly (1955) twierdził, że w wyniku rutyny
i powtarzających się sytuacji społecznych często wykorzystujemy te
same zestawy wiedzy i praktyki, które z czasem stają się nawykowo
gotowe do użycia. Charakter wiedzy dostępnej chronicznie mają ważne
dla nas przekonania i wartości. Z kolei czasową dostępność
zapewnia ekspozycja na określone treści (Srull i Wyer, 1980). Na
przykład, po obejrzeniu programu telewizyjnego na temat konieczności
ochrony środowiska naturalnego pojęcie "ochrona środowiska",
przynajmniej przez chwilę, jest dostępne i może ukierunkować naszą
aktywność. Jeżeli tak się stanie, to zanim dokonamy zakupu jakiegoś
produktu, prawdopodobnie sprawdzimy, czy został on wyprodukowany bez
szkody dla środowiska, czy nie zawiera toksycznych substancji, nie
był testowany na zwierzętach lub nie został wytworzony przez firmę,
o której wiadomo, że jest środowiskowym szkodnikiem. W tej sytuacji
program telewizyjny "utorował" dostęp pewnym treściom (zjawisko
to nazywamy prymowaniem) i tym samym doprowadził do aktywizacji
wiedzy. Torowanie jest tym łatwiejsze, im bardziej "ochrona
środowiska" jest powiązana ze standardem samooceny, czyli pozytywną
oceną samego siebie. Zaktywizowane pojęcie aktywizuje jednak całą
siatkę innych znaczeń. Jeżeli obrońca przyrody jawi się komuś
jako ekoterrorysta, a nie ktoś, kto działa dla wspólnego dobra, to
aktywizacja pojęcia "ochrona przyrody" sprawi, że dostępne staną
się negatywne i naganne moralnie oceny osób dbających o przyrodę,
a ich czyny zostaną uznane za zbrodnicze i wymagające nawet siłowych
interwencji (zob. reakcje niektórych osób na protesty ekologów
w obronie Puszczy Białowieskiej). Zwiększy to nie tylko chęć
poparcia polityki wymierzonej przeciw takim osobom, ale i skłonność
do zaangażowania się w działania "antyterrorystyczne".
Na dostępność wiedzy paradoksalnie
wpływa także powstrzymywanie się od myślenia na dany temat. Wegner
i Erber (1992) pokazali, że konieczność usunięcia z umysłu pewnych
treści sprawia, iż są one aktywnie utrzymywane w pamięci (bo trzeba
przecież pamiętać to, o czym nie chce się myśleć), a dzięki
temu gotowe do użycia wtedy, gdy zachodzi taka potrzeba. Higgins,
Bargh i Lombardi (1985) twierdzili, że aktywizacja wiedzy nie ma
charakteru binarnego, nie jest dostępna na zasadzie "wszystko albo
nic". Uważali, że dostępność przypomina baterię, która może
być naładowana w różnym stopniu. Dlatego bardziej dostępne jest to,
co było prymowane niedawno, niż to, co było prymowane wcześniej,
oraz to, co jest prymowane częściej, w porównaniu z tym, co jest
prymowane rzadziej (Srull i Wyer, 1979). Zaktywizowane przekonania dalej
ukierunkowują proces poszukiwania informacji. Wpływają na jego zakres
(tzn. ilość przeszukanych informacji) i kierunek (szukanie konkretnych
danych). Tworzą więc swoisty filtr, przez który człowiek doświadcza
świata. Według Kelly'ego (1955) przekonania te pełnią funkcję
"wzorców skanujących, które dana osoba nieustannie nakłada na
swój świat" (s. 145).
W praktyce oznacza to, że treści,
które wysycają dyskurs społeczny, o ile nie dotyczą ważnych
elementów naszej wiedzy, przenikają do naszej świadomości
niejako mimochodem. Jeżeli nie zostaną aktywnie poznawczo
przepracowane, mogą decydować o naszej gotowości do pewnych
ocen lub zachowań. I właśnie tak, czyli niejako mimochodem,
kształtują się nasze przekonania związane z wieloma sprawami,
które bezpośrednio nas nie dotyczą. Ważne są jednak nie tylko
treści, którymi "nasiąkamy", ale i to, w jaki sposób się
one pojawiają: jaki jest poziom dyskusji społecznej, język, którym
jest ona prowadzona, oraz normy, które ją regulują. Toczący się
w przestrzeni publicznej dyskurs pełen nienawiści i braku szacunku
dla drugiego człowieka prymuje dostępność takich form komunikacji,
a tym samym sprzyja ich swobodnemu używaniu. I to wszystko dzieje się
w dużej mierze niezależnie od naszych rzeczywistych intencji.
Generowanie hipotez zależy więc od
tego, co wiemy, jak bardzo ta wiedza jest złożona i jak silne
mamy przekonania wyjściowe. Mówiąc trywialnie - im więcej
wiemy, tym większa szansa na to, że postawimy więcej alternatywnych
hipotez. Im prostsze mamy wyjaśnienia pasujące do każdej sytuacji, tym
mniejsza szansa na wytwarzanie różnych możliwych hipotez. Im silniej
w coś wierzymy, tym mniejsza szansa, że coś innego przyjdzie nam
do głowy. Ważne jest zatem i to, jakiego rodzaju przekonania mamy,
i to, z jaką siłą je podzielamy. Im więcej łatwo dostępnych
ideologii, prostych, pełnych nienawiści narracji - tym większe
prawdopodobieństwo upośledzenia procesu tworzenia hipotez już
w punkcie wyjścia. Tym większe ryzyko zamykania się systemu
przekonań.
3.2.
SIŁA DOWODU
Przekonania stanowią podstawę nie tylko
formułowania hipotez, ale też działania różnorakich reguł
wnioskowania (np. "jeżeli - to"), które umożliwiają
testowanie wygenerowanych hipotez. Wnioskowanie opisywane jest
jako proces rozumowania sylogistycznego. Dowód jest przesłanką
większą sylogizmu ("jeżeli X, to Y"[4]; "jeżeli się uśmiecha, to odniósł sukces"),
a potwierdzenie dowodu w pojedynczym przypadku jest jego przesłanką
mniejszą ("Z to X", a więc "Z to Y"; "jeżeli uśmiech
to sukces", a zatem "jeżeli w trakcie rozmowy kwalifikacyjnej
kandydat się uśmiecha, to ta rozmowa z pewnością skończy
się sukcesem") (Kruglanski, Pierro, Mannetti, Erb i Chun, 2007;
Kruglanski i Shteynberg, 2012; Kruglanski, Dechesne, Orehek i Pierro,
2009). W drodze myślenia sylogistycznego na podstawie tych dwóch
przesłanek powstaje konkluzja, czyli element wiedzy (sąd, przekonanie,
opinia). Przyjęta zostaje ta hipoteza, która znajduje najlepsze poparcie
w zebranych dowodach.
W odpowiednich okolicznościach niemal
każdy rodzaj informacji może stanowić dowód. Dowodem może być
to, co jest powiedziane, przeczytane i zaobserwowane, ale i ton
głosu, ekspresja twarzy, postura, gesty towarzyszące wypowiedzi,
a także to, kto mówi i do kogo, jaki ma to wpływ na uczucia oraz
doświadczanie sytuacji (Chaiken i Maheswaran, 1994; Schwarz i Clore,
1996; Erb i in., 2002). Badacze przez lata precyzowali, jakie parametry
musi mieć źródło informacji, aby mogło być uznane za wiarygodne
(np. McGuire, 1985). Dziś wiemy, że obiektywne charakterystyki nie mają
większego znaczenia. Najważniejsze okazuje się przypisanie źródłu
merytorycznej wiarygodności, czyli tzw. autorytetu epistemicznego
(Kruglanski, Raviv, Bar-Tal i in., 2005). Dlatego autorytetem może
stać się osoba lub osoby bez formalnych uwiarygodnień (stopni,
tytułów, stosownej ekspertyzy), ugrupowanie (partia, grupa kościelna,
grupa towarzyska), ale także jakiś konkretny tytuł medialny, grupa
dyskusyjna - wszystko, co dobrze reprezentuje bliskie nam poglądy. Do
autorytetu epistemicznego zwracamy się nie po to, aby się dowiedzieć,
lecz by zyskać pewność. Co ważne, sami możemy sobie taki autorytet
przypisać, ufając w swoją wiedzę i kompetencje (Ellis i Kruglanski,
1992). Przekonanie "ja wiem lepiej" mocno ogranicza proces testowania
hipotez, a więc i nabywania wiedzy. Autorytet epistemiczny nie
podlega weryfikacjom i tak naprawdę nie jest ważne nawet to, czy
stanowi on wiarygodne źródło obiektywnych danych. Wystarczy, że
dobrze służy jednostce i jej potrzebom. Jeżeli wierzymy w zmowę
koncernów farmaceutycznych, to raczej posłuchamy rady pani Krysi
z kiosku, która wie, że nie wolno szczepić dzieci (zna przypadki,
w których szczepionka komuś zaszkodziła), aniżeli zasięgniemy
opinii autorytetów medycznych.
Wydaje się, że rola autorytetu
epistemicznego nabiera obecnie szczególnego znaczenia. To właśnie
teraz tradycyjne źródła wiarygodnych informacji są powszechnie
kwestionowane (Pittinsky, 2015). Wzrasta nieufność do nauki jako
źródła wiarygodnych danych (Drummond i Fischhoff, 2017; Rutjens
i in., 2018). Do głosu coraz wyraźniej dochodzi przekonanie, że
eksperci nie są nam już potrzebni, odkąd każdy obywatel ma dostęp
do nieskończenie wielu danych, alternatywnych źródeł informacji,
newsów i omówień. Może więc w nieograniczony sposób korzystać
z wiedzy. I co najgorsze - robi to. Oczywiście sprzyja temu
internet, który przyczynił się do demokratyzacji procesu komunikacji
- nie tylko każdy może się wypowiedzieć, ale każda opinia ma
równy status: jest tak samo ważna i wartościowa (przynajmniej do
momentu, gdy nie zostanie powszechnie zdyskredytowana lub nie zyska
powszechnej akceptacji). Dla ilustracji przywołajmy kilka danych:
Mimo że 97% klimatologów zgadza się, że emisja dwutlenku węgla do
atmosfery wpływa na nasz klimat (Cook i in., 2016), jedna trzecia
populacji wątpi, aby zmiany klimatu wynikały z aktywności człowieka
(Leiserowitz, Maibach, Roser-Renouf, Feinberg i Howe, 2013; Leviston,
Price, Malkin i McCrea, 2014). Wzrost zachorowań na infekcje takie,
jak odra, różyczka, świnka i koklusz, przypisuje się wierze, że
szczepienia raczej wywołują choroby, aniżeli im przeciwdziałają (van
Panhuis i in., 2013). W 2014 roku Instytut Gallupa opublikował dane,
z których wynika, że 42% Amerykanów wierzy, że człowiek został
stworzony przez Boga mniej więcej w obecnej postaci, a połowa
lub więcej nauczycieli w Rumunii, Maroku, Południowej Afryce
i Algierii ma poglądy antyewolucyjnie kreacjonistyczne i przekazuje
je swoim uczniom (Clément, 2015; Clément i Quessada, 2009). To
zjawisko powszechne także w Polsce (zob. Miller, Scott i Okamoto,
2006). Ludzie na całym świecie, wbrew dowodom naukowym, wierzą
w homeopatię, parapsychologię, siły nadprzyrodzone, inne cywilizacje
(np. Lewandowsky, Mann, Brown i Friedman, 2016; Lewandowsky, Gignak
i Oberauer, 2015). Rośnie więc przepaść dzieląca opinie naukowe
i popularne, co było przedmiotem ożywionej dyskusji między edytorami
najbardziej prestiżowych pism naukowych, takich jak "Science"
(Leshner, 2015) czy "Proceedings of the National Academy of Sciences"
(Fischhoff i Scheufele, 2014), oraz wydawcami pism popularnych,
m.in. "National Geographic" (Achenbach, 2015). Ta przepaść jest
skutkiem tendencyjnego poszukiwania informacji pasujących do tego, co
wiemy i w co wierzymy. Dziś łatwiej niż kiedykolwiek dane, z którymi
choć trochę się nie zgadzamy, po prostu zignorować.
Ważną cechą dowodu jest jego
istotność, czyli stopień, w jakim jednostka wierzy w połączenie
między poprzednikiem a następnikiem przesłanki większej sylogizmu
(Kruglanski, 1989; Erb i in., 2002). Na przykład, jeżeli dla kogoś
istnieje związek między ukończeniem studiów na Uniwersytecie
Jagiellońskim a zdobyciem dobrze płatnej pracy, to dowód, czyli
przesłanka większa sylogizmu, będzie brzmiał: "Jeśli oceniana
osoba ukończyła studia na Uniwersytecie Jagiellońskim (poprzednik),
to znajdzie dobrą pracę (następnik)". Siła związku między dwoma
członami stanowi właśnie o istotności dowodu. Ma ona zawsze charakter
subiektywny. Tym silniejszy jest ten związek, (1) im częściej tą
asocjacją się posługujemy, (2) im większe ma ona znaczenie dla
osoby, (3) im bardziej osoba jest przekonana o jej występowaniu. Na
przykład, dla absolwenta Uniwersytetu Jagiellońskiego przekonanie
o związku między studiowaniem na tej uczelni a dobrą pracą ma
większe znaczenie niż dla absolwenta Uniwersytetu Warszawskiego,
gdyż odnosi się do osobistych doświadczeń. Wzmacnia też samoocenę
(ukończenie dobrej uczelni oznacza, że jesteśmy wybitni). Ale nawet
jeśli sami nie kończyliśmy tej uczelni, mogli to zrobić nasi znajomi,
a to wystarczy, by w tę asocjację wierzyć (na zasadzie symbiotycznej
relacji z innymi; Wojciszke, 2006). Można w końcu wyobrazić sobie
sytuację, kiedy ani my sami, ani nikt z naszych bliskich nie kończył
tego uniwersytetu, ale dysponujemy wynikami badań (i akurat w tego typu
zestawienia wierzymy), które niezbicie dowodzą, że istnieje związek
między studiowaniem na tej uczelni a dobrą pracą.
Związek między elementami sylogizmu
wynika często z podzielanych społecznie przekonań. Na przykład,
formułując sądy na temat różnych grup społecznych, automatycznie
korzystamy ze stereotypów, które opisują grupę na dwóch wymiarach:
ciepła (życzliwy, godny zaufania, tolerancyjny, przyjazny i szczery)
i kompetencji (zdolny, wprawny, inteligentny, pewny siebie) (Fiske,
Cuddy, Glick i Xu, 2002). Oznacza to, że jeżeli w danej grupie
funkcjonuje stereotyp osoby bezdomnej jako zimnej i niekompetentnej, to
osoba formułująca sąd będzie skłonna uważać bezdomnego za kogoś
nieprzyjaznego i niewykwalifikowanego, i to jeszcze zanim uzyska inne
informacje na jego temat. Dodatkowo będzie czuła do niego pogardę
i lekceważenie (jako że z taką treścią stereotypu powiązane są
odpowiednie emocje, Cuddy, Fiske i Glick, 2008). Co więcej, jeżeli
takie oceny dokonywane są w kontekście porównań międzygrupowych,
to ocena jednej grupy na wymiarze kompetencji będzie automatycznie
wpływała na ocenę drugiej grupy na wymiarze ciepła. Grupa oceniana
jako niekompetentna zwykle otrzymuje kompensatę i jest spostrzegana
bardziej pozytywnie na wymiarze ciepła niż ci, którzy odnieśli sukces
(Kay, Jost i Young, 2005). Efekt ten nazywa się w literaturze efektem
kompensacji (np. Kervyn, Yzerbyt, Demoulin i Judd, 2008). W badaniach
własnych (Dragon i Kossowska, 2018) pokazaliśmy ten efekt, testując
percepcję uczniów szkoły gastronomicznej i szkoły biznesu. Okazało
się, że informacja o słabiej zdanym teście inteligencji przez
uczniów szkoły gastronomicznej w porównaniu z uczniami szkoły
biznesu doprowadziła do automatycznej oceny tych drugich jako mniej
ciepłych (wedle reguły "jeżeli kompetentni, to nie ciepli"),
pomimo iż nie podano żadnych informacji na temat ich społecznych
charakterystyk. W warunku kontrolnym nie zaobserwowano takich
różnic.
Przez lata uważano, że relacje między
obiektami społecznymi są stałe i związane z fundamentalnymi
prawami rządzącymi percepcją społeczną (Fiske, Cuddy, Glick i Xu,
2002). My jednak pokazaliśmy, że powiązań tych można się wyuczyć,
a co za tym idzie - elastycznie owe relacje kształtować (Dragon
i Kossowska, w recenzji). Nasi badani uczyli się negatywnego związku
pomiędzy dwoma wymiarami percepcji (np. zdrowotność, kompetencja),
a następnie sprawdzano, czy ten sztucznie wyuczony związek przełoży
się na dokonywane przez te osoby oceny. Nauka polegała na tym, że
osobom badanym wyświetlano na ekranie komputera pary słów i ich
zadaniem było znalezienie reguły, na której podstawie słowa te się
wyświetlały. Nauka reguły ("jeżeli zdrowy, to niekompetentny")
przebiegała w ten sposób, że pozytywne słowa z jednego wymiaru
współwystępowały z negatywnymi słowami z drugiego wymiaru,
np. przedsiębiorczy i chorobliwy, wysportowany i niemądry. Badani,
którzy uczyli się tego typu negatywnego związku, wykorzystywali go
później podczas wydawania sądów. Badania te mają ważne społecznie
implikacje - pozwalają sądzić, że nawet - zdawałoby się -
społecznie utrwalone nawyki poznawcze można zmieniać, choć wymaga
to treningu i stałych wzmocnień.
Podsumowując, powyższa analiza
pokazuje, że kryteria, jakimi ludzie zwykle posługują się przy
ocenie wiarygodności dowodu, wynikają z uprzedniej wiedzy, przekonań,
nawyków poznawczych oraz indywidualnych lub grupowych doświadczeń. Jak
owe poznawcze rutyny i przyzwyczajenia przełamywać, to już inna
historia. Analizujemy to w dalszej części książki.
3.3.
MOŻLIWOŚCI POZNAWCZE
Oczywiście na to, jak zostanie sformułowana opinia,
będzie miał wpływ także indywidualny poziom możliwości poznawczych
i kompetencji umysłowych danej osoby (Kruglanski, 1989). Pojęcie
"możliwości/kompetencje umysłowe" (abilities)
określa, do czego człowiek jest zdolny, jeśli spełnione są optymalne
warunki ekspresji jego możliwości (np. dobry stan psychofizyczny
organizmu, sprzyjające okoliczności, brak stresu). W warunkach
obciążenia poznawczego (np. gdy podejmuje się kilka aktywności
jednocześnie, gdy jest zbyt wiele podobnych informacji albo panuje
chaos informacyjny) zakres przetwarzania informacji, a co za tym idzie,
również ich wpływ na proces formowania wiedzy, jest mniejszy niż
w przypadku braku obciążenia. Dzieje się tak dlatego, że łączna
ilość dostępnych człowiekowi zasobów mentalnych[5] jest stała w określonej jednostce czasu. Stąd
konsekwencją aktywności, o których sądzi się, że konsumują zasoby,
jest ich uszczuplenie i wynikający z tego czasowy spadek efektywności
procesów przetwarzania informacji. Dowodów na poparcie tej tezy
jest wiele, a dokumentują je zarówno prace z zakresu psychologii
poznawczej, jak i społecznej (zob. Kossowska, 2005).
Zatem działając w sytuacji
niejasnej, złożonej informacyjnie albo pod presją czasu, siłą
rzeczy koncentrujemy się tylko na pewnych, wybranych informacjach
- wskazówkach. Zwykle tych, które pasują do uprzednio zgromadzonej
wiedzy bądź pochodzą z wiarygodnego dla nas źródła (autorytet
epistemiczny). Proces ten silniej zachodzi w grupach. Stasser, Taylor
i Hanna (1989) wykazali w serii eksperymentów, że przeciętny
członek grupy częściej porusza w dyskusji te tematy i przekazuje
innym te informacje, które oni już znają (a więc informacje
podzielane), niż informacje, których członkowie grupy nie znają. To
wyjaśnia, dlaczego ludzie wolą dyskutować o sprawach dla wszystkich
oczywistych, a unikają poruszania nowych kwestii. A zatem wcale
nie trzeba uprawiać propagandy, aby proces poszukiwania informacji
uczynić tendencyjnym. Wystarczy siać zamęt informacyjny i powtarzać
"prawdy", które wszyscy znają.
3.4.
MOTYWACJA
Badacze od dawna wskazywali na rolę różnych
motywacji w procesie tworzenia sądów (np. Petty, Cacioppo i Goldman,
1981; Chaiken i Trope, 1999; Kruglanski, 1989). Zwykle odwoływali
się przy tym do konkretnych motywów, takich jak potrzeba wiedzy,
struktury, poprawności, poznania (zob. Kossowska, 2005; 2009). Chociaż
motywy te opisywane są w różnych tradycjach badawczych, to jednak
można je zaliczyć do dwóch głównych klas[6]: potrzeby specyficznego domknięcia (need for
specific closure) i potrzeby niespecyficznego domknięcia
(need for nonspecific closure) (Kruglanski,
1999). Ten pierwszy rodzaj motywacji odzwierciedla potrzebę osiągania
konkretnej wiedzy na dany temat - konkretnego sądu, opinii, oceny
(Dunning, 1999; Kunda, 1990). Chodzi więc o to, by zdobyć te, a nie
inne informacje, które pozwalają sformułować określony sąd. Ten
rodzaj motywacji wpływa na tendencyjne poszukiwanie i przetwarzanie
danych, podporządkowuje je konkretnej treści - tej, na której
nam zależy. Jeśli wierzymy, że szczepionki są nieskuteczne,
a nawet szkodliwe, a za ich powszechnością stoją żerujące na
ludzkiej krzywdzie koncerny farmaceutyczne, to motywowani dążeniem do
spójności w obrębie ważnych przekonań, będziemy tendencyjnie
poszukiwać danych wspierających to przekonanie, upewniać się
u osób, którym przypisujemy autorytet (pani Krysia z kiosku),
poszukiwać poparcia w grupie innych sceptyków. Z pewnością nie
zainteresują nas wywody ekspertów, zlekceważymy dowody naukowe,
zignorujemy tych, którzy się z nimi zgadzają (zob. Ottati, Price,
Wilson i Sumaktoyo, 2015). Wiele badań dowodzi, że im wyższy stopień
zaufania do swoich poglądów (w ważnych społecznie sprawach, takich
jak dopuszczalność aborcji, kontrola dostępu do broni lub obniżenie
płacy minimalnej), tym niższa skłonność do poszukiwania informacji
niezgodnych z przekonaniami i krótszy czas spędzany na czytaniu takich
informacji (np. Knobloch-Westerwick i Meng, 2009; Sawicki i Eliasz,
2011). Tym większa tendencyjność procesu poszukiwania informacji,
a także rozdźwięk między stanowiskami zajmowanymi przez strony
sporu. Co więcej, raz potwierdzona opinia będzie wymagała ciągłej
obrony. Silna motywacja tego typu zawsze decyduje o zamknięciu umysłu
na wiedzę.
Potrzeba niespecyficznego domknięcia
(tej motywacji poświęcimy sporo miejsca w dalszej części książki)
odzwierciedla z kolei dążenie do posiadania jakiejkolwiek wiedzy
(opinii, sądu, przekonań) niezależnie od jej treści, byleby
ta wiedza była pewna, adekwatna, nadawała się do opisu danego
zjawiska. Również ten rodzaj motywacji wpływa na poznanie poprzez
moderowanie: zakresu przetwarzania informacji (np. przeszukujemy
mało informacji, łatwych do przetworzenia, łatwo dostępnych; Ditto
i Lopez, 1992), sposobu przetwarzania informacji, szczególnie tych stale
dostępnych w naszej pamięci (przetwarzamy je płytko, heurystycznie;
Kruglanski, 1996), poszukiwania i selektywnego odbioru informacji ze
świata społecznego (interesuje nas to, co powszechnie podzielane;
Frey, 1986). W tym wypadku jednak rodzaj i jakość informacji nie
mają znaczenia. Typowe poznawcze efekty tej motywacji sprowadzają się
więc między innymi do redukowania zakresu przetwarzania informacji
i generowania hipotez, koncentrowania procesu poszukiwania informacji
raczej na jej prototypowych niż diagnostycznych parametrach oraz
wykorzystywania pierwszych dostępnych informacji, co prowadzi do efektu
pierwszeństwa, zakotwiczenia lub aktywizacji treści stereotypowych,
preferowania wiedzy konsensualnej i ogólnej (Kossowska, 2005; Roets
i in., 2015). Opisano także treściowe konsekwencje tej motywacji,
zwracając uwagę na jej związek z przekonaniami konserwatywnymi,
wyrażającymi się oporem wobec zmian i dążeniem do utrzymania
istniejącego status quo (np. Golec de Zavala,
2002; Jost i in., 2003; Kossowska i Van Hiel, 2003; Kossowska, 2006),
przekonaniami religijnymi (Kossowska i Sekerdej, 2015; Kossowska,
Czernatowicz-Kukuczka i Sekerdej, 2017) oraz przekonaniami na temat grup
społecznych, własnych i obcych (np. Kruglanski, Pierro, Mannetti i De
Grada, 2006). Uprzedzając nieco wywody prowadzone przez nas w dalszej
części książki, chcemy w tym miejscu zwrócić uwagę, że chociaż
w większości prac podkreśla się heurystyczność i powierzchowność
procesu formowania wiedzy pod wpływem tej motywacji, to jednak pojedyncze
wyniki wskazują, że kierując się tą motywacją, jesteśmy niekiedy
skłonni poszerzać zakres przetwarzania informacji aż do momentu, gdy
uzyskamy pewność, iż sformułowany sąd jest właściwy, czyli pasuje
do wstępnie wyrażonych "teorii". Niezależnie jednak od sposobu
dojścia do wiedzy - prostszego lub bardziej złożonego - ta raz
ukształtowana wiedza wymaga aktywnej obrony (wzmacniania, upewniania,
poszukiwania argumentów, które ją potwierdzają, oraz osób, które
ją podzielają). W tym sensie motywacja sprzyja zamkniętości i leży
u jej podłoża. Wrócimy do tej dyskusji później.
Warto zauważyć, że mimo iż potrzeba
specyficznego domknięcia jest ukierunkowana na potwierdzenie konkretnych
treści, a potrzeba niespecyficznego domknięcia prowadzi do uformowania
wiedzy pewnej, niezależnej od treści, to jednak skutek obu procesów
motywacyjnych może być podobny. Dla przeciwnika szczepionek będzie to
potwierdzenie przekonań wyjściowych. Dla osoby, która po prostu chce
mieć pewność, informacje o szkodliwości szczepień mogą być łatwo
dostępne, pasujące do uprzedniej wiedzy lub doświadczeń (patrz pani
Krysia z kiosku i jej znajomości) i bardziej wiarygodne aniżeli te
pochodzące od prawdziwych ekspertów w tej dziedzinie. W obu wypadkach
powstanie to samo przekonanie - broń Boże nie szczepić!
W jaki sposób opisane motywacje wpływają
na proces sądzenia? Motywacje inicjują poznawczą aktywność
wtedy, gdy istnieje rozbieżność między aktualnym a pożądanym
stanem poznawczym, i wygaszają ją, gdy rozbieżność zostanie
zniesiona. Oddziałują na przebieg samego procesu, wyznaczając jego
zasięg i kierunek. Wpływ ten zależy zarówno od typu motywacji, jak
i od stopnia jej nasilenia. Można założyć, że proces formowania
wiedzy jest uzależniony od konfiguracji i wartości opisanych
wyżej parametrów (Erb i in., 2002). Uwzględniając ich wartość
w danej sytuacji, można odróżnić informacje subiektywnie ważne
od nieważnych oraz przewidzieć możliwy sposób zachowania danej
osoby (sformułowania sądu, opinii, postawy lub jej zmiany). Chociaż
badacze opisują proces nabywania wiedzy w sposób sformalizowany, nie
oznacza to, że jednostka musi znać reguły logiki formalnej ani że
proces ten jest w pełni uświadomiony, ani też że wiedza zawsze
przybiera formę abstrakcyjnej, świadomie dostępnej reguły (Erb
i in., 2003). Wręcz przeciwnie, proces zwykle przebiega bez udziału
świadomości, a ludzie nie muszą zdawać sobie sprawy z czynników,
które mają na nich wpływ (np. Kruglanski i Webster, 1991).
3.5.
PODSUMOWANIE
Opisany powyżej proces nabywania wiedzy, a więc
i kształtowania przekonań ma charakter uniwersalny. Tak samo
wygląda u osób o poglądach prawicowych, lewicowych, religijnych,
ateistycznych. U tych, którzy są przeciwni przyjmowaniu do
Europy imigrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu, i u tych,
którzy uważają, że najwyższą racją jest im pomóc. U tych,
którzy wierzą w siły nadprzyrodzone, i u tych, którzy z tego
kpią. Tak wygląda również u osób, które nie mają skrystalizowanych
przekonań na dany temat. Z powyższych analiz wynika jednak, że ludzie
przyjmują określone przekonania przynajmniej częściowo dlatego, że te
przekonania zaspokajają ważne dla nich potrzeby psychologiczne. A to
oznacza, że żadne przekonanie nie jest z gruntu fałszywe,
niepoprawne, nieuzasadnione. Nawet gdyby wydawało się, obiektywnie
rzecz biorąc, błędne i irracjonalne. Przekonania są dowiedzione
w procesie wnioskowania (Kruglanski, 1989; Kruglanski i Thompson, 1999;
Kruglanski, Thompson i Spiegel, 1999). A zatem z formalnego punktu
widzenia, jeżeli ów proces był poprawny, to przekonania także są
poprawne (np. Sniderman, Piazza, Tetlock i Kendrick, 1991; Sniderman
i Tetlock, 1986). Co więcej, są subiektywnie zawsze uzasadnione, jako
że służą ważnym indywidualnym potrzebom (np. Hastorf i Cantril,
1954; Kunda, 1990; Lord, Ross i Lepper, 1979). Dlatego tak trudno
dyskutować o poglądach, z którymi się nie zgadzamy. I dlatego tak
trudno zdyskredytować poglądy absurdalne i społecznie szkodliwe
(jak na przykład te o zagrożeniach, jakie niosą szczepienia,
i o prawdziwych a ukrywanych przed społeczeństwem motywach akcji
szczepienia dzieci).
Ciąg dalszy w wersji pełnej
[3] Więcej na ten temat znajdzie czytelnik w książkach: Umysł niezmienny... M. Kossowskiej
(2005) oraz Psychologia poznania społecznego. Nowe idee,
pod redakcją M. Kofty i M. Kossowskiej (2009).
[4] Dariusz
Doliński sugeruje, że o zamkniętości decyduje nie tyle myślenie
w kategoriach "Jeżeli X, to Y", ile raczej myślenie probabilistyczne
"Jeżeli X, to z jakimś prawdopodobieństwem Y". Jego zdaniem
zamkniętość jest więc konsekwencją upośledzenia myślenia
probabilistycznego. Uważamy, że pomysł ten jest interesujący,
chociaż naszym zdaniem myślenie w kategoriach "Jeżeli X, to
Y" nie wyklucza myślenia probabilistycznego. Możemy założyć,
że "Jeżeli X, to Y wystąpi w 100%" lub założyć, że tylko
w 23%. Zamkniętość wiązałaby się więc z myśleniem probabilistycznym,
kiedy zakłada się bardzo wysokie prawdopodobieństwo, że "Jeżeli
X, to Y" ("jeżeli ktoś ukończy UJ, na pewno znajdzie pracę")
lub bardzo niskie prawdopodobieństwo, że "Jeżeli X, to Y"
("jeżeli ktoś ukończy Wyższą Szkołę Zarządzania i Marketingu
w A, na pewno pracy nie znajdzie"). Otwartość wiązałaby się
z myśleniem dopuszczającym niepewność ("jeżeli ktoś ukończy UJ,
może, ale nie musi znaleźć pracy").
[5] Pogłębioną
dyskusję na temat związku motywacji i procesów poznawczych
znajdzie czytelnik w książce Umysł
niezmienny... M. Kossowskiej (2005).
[6] W swojej
książce Psychology of closed mindedness
wydanej w 2004 roku Kruglanski używa pojęć "motywy
ukierunkowane i nieukierunkowane". W nowym tekście z 2017
roku (Kruglanski i in., 2017) badacz proponuje jednak używać
pojęć "potrzeba specyficznego i niespecyficznego domknięcia",
argumentując, że terminy te lepiej oddają istotę procesu formowania
wiedzy.