O, HOLENDER!
Lubicie plastykę? Ja lubiłem. Czas przeszły. Dlaczego? Bo równocześnie z początkiem września nastał też początek nowej ery, który zmienił moje nastawienie. I bynajmniej nie chodzi o nową erę w malarstwie. Tak naprawdę to zmienił się jedynie nauczyciel plastyki, ale to wystarczyło, żeby miłość do przedmiotu zmieniła się w szczerą niechęć.
Pani Mozaika odeszła na emeryturę. Ponoć zasłużoną. Przynajmniej tak wyraził się pan dyrektor, wręczając jej wiecheć kwiatów. Swoją drogą to wręczył jej ten bukiet w idealnym momencie. Zasłonił panią Mozaikę kwiatami jak parawanem, ratując jej honor.
Wyobraźcie sobie, że kiedy dyrektor roztaczał przed nią bardzo plastyczną wizję życia na emeryturze - wolność, podróże, spanie do południa - ona ryczała, jakby została skazana na zesłanie. Wyglądała jak żywa fontanna. Ja nie wiem, jak można się tak zachowywać! Jedno jest pewne, kwiatom wilgoci nie brakowało. Za to mnie zżerała czysta zazdrość. Jak sobie policzyłem wszystkie długie lata, które jeszcze muszę odbębnić w szkolnym kieracie, to normalnie skręciło mnie w żołądku.
- Nic z tego nie rozumiem - szepnąłem do Janka, który stał najbliżej mnie. - Czemu ona wyje?
- Z żalu? - odpowiedział pytaniem na pytanie.
Pokręciłem głową z niedowierzaniem.
- Gdyby mnie dyrek wysłał na emeryturę, skakałbym z radości... - westchnąłem.
- To może Mozaika tak ryczy ze szczęścia?
Prawda jest taka, że mało kto lubił panią Mozaikę. Była zrzędliwa i niedzisiejsza. Na korytarzach plotkowano, że zaczynała pracę, kiedy zamiast zeszytów używano kamiennej tabliczki i dłuta. I rzeczywiście, coś w tym może być, bo na moje oko nasza plastyczka miała już ze sto dwadzieścia lat! Ale jedno trzeba jej przyznać: należała do tych nielicznych nauczycieli, którzy bardziej doceniali zaangażowanie niż efekt. NIE KRYTYKOWAŁA NASZYCH PRAC, ZA TO CIESZYŁA SIĘ, ŻE W OGÓLE PRACUJEMY.
Chociaż, jak teraz o tym myślę, to dochodzę do wniosku, że być może o naszych ocenach decydował jej słaby wzrok. Tak czy inaczej - wszyscy dostawaliśmy szóstki. Wystarczyło machnąć pani Mozaice przed nosem zabazgraną kartką. I to był piękny czas...
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki