Jak zauważył Kurt Lewin, nie ma nic bardziej
praktycznego niż dobra teoria. Brakuje niestety ogólnie przyjętej
teorii treningu poznawczego, szczególnie jeśli chodzi o pytanie,
dlaczego on działa (jeśli działa). Do tego problemu wrócimy
w rozdziale szóstym. Tutaj ograniczymy się do zakreślenia ogólnych
ram definicyjnych i teoretycznych treningu poznawczego.
1.1. DEFINICJA TRENINGU POZNAWCZEGO
Trening poznawczy jest krótkotrwałym, systematycznym oddziaływaniem na sprawność umysłową człowieka
poprzez wykonywanie zadań angażujących wybrane funkcje poznawcze,
takie jak pamięć, uwaga lub kontrola poznawcza.
Trening jest oddziaływaniem krótkotrwałym, co z jednej strony odróżnia
go od interwencji psychologicznych innego rodzaju (na przykład
psychoterapii), a z drugiej - od oddziaływań wychowawczych lub
resocjalizacyjnych. W praktyce długość treningu mierzy się liczbą
oddzielnie przeprowadzonych sesji treningowych, przy założeniu,
że jednego dnia może się odbyć tylko jedna sesja. Takich sesji
treningowych jest zazwyczaj kilkanaście: raczej nie mniej niż dziesięć
i rzadko więcej niż dwadzieścia. Ramy czasowe treningu poznawczego
obejmują od dwóch do czterech tygodni. Inne formy oddziaływań są
znacznie dłuższe - nawet krótkotrwała psychoterapia może wymagać
kilku miesięcy pracy, natomiast wychowanie i resocjalizacja to procesy
trwające latami.
Można się zastanawiać, czy tak
krótko trwająca interwencja w ogóle może przynieść jakieś
efekty. Niewykluczone, że odnotowana przez wielu autorów niska
efektywność treningów poznawczych wynika z krótkiego czasu ich
trwania. Jeśli porówna się typowy trening poznawczy z treningiem
sportowym albo z nauką gry na instrumencie muzycznym, to dysproporcja
czasowa okaże się uderzająca. Czas trwania treningów poznawczych
można by oczywiście wydłużyć, ale na przeszkodzie stoją ograniczenia
związane z motywacją uczestników. Zadania treningowe są zwykle dość
nudne, a przy tym wymagają koncentracji, co stanowi kombinację trudną
do przezwyciężenia. Efekt nowości dość szybo mija, pojawia się
natomiast - wymuszona instrukcją - konieczność mierzenia się
z kolejnymi zadaniami o relatywnie niskim poziomie atrakcyjności. Nawet
jeśli takie zadania mają postać gier komputerowych, to ich
atrakcyjność jest niewielka w porównaniu z prawdziwymi grami. Ponadto
wykonanie dostępnych obecnie zadań poznawczych ulega dość szybkiej
automatyzacji. Polega to na coraz szybszym i coraz mniej refleksyjnym
reagowaniu na bodźce w związku z wyuczeniem się nawyków, czyli
automatycznych powiązań między bodźcem a reakcją. W rezultacie
osoby badane szybko osiągają maksymalny poziom wykonania, co sugeruje
konieczność podwyższenia poziomu trudności tych zadań, a to
z kolei też ma swoje ograniczenia proceduralne. Taki stan rzeczy sprzyja
wystąpieniu nieprzyjemnego stanu wewnętrznego, będącego połączeniem
nudy i lęku. Nuda wynika z niskiego poziomu atrakcyjności zadania,
a lęk - ze świadomości, że jest to zadanie trudne, wymagające
koncentracji i zaangażowania. Połączenie nudy i lęku zaś jest
jednym z najskuteczniej działających demotywatorów (Csikszentmihalyi,
1975).
W wypadku treningu sportowego i nauki
gry na instrumencie nieuniknione kryzysy można przezwyciężyć przez
różnorodne i silnie działające czynniki motywujące. Z jednej strony
można liczyć na pozytywne działanie potrzeby osiągnięć. Uzyskanie
wysokiego poziomu biegłości w sporcie czy w muzyce może stać się
początkiem kariery, przynieść sławę i pieniądze. Z drugiej strony
bardzo ważną rolę odgrywa motywacja samoistna, polegająca na czerpaniu
przyjemności z samego wykonywania trudnych zadań na zadowalająco
wysokim poziomie biegłości. Muzyk czy sportowiec po prostu kocha to,
co robi, nie musi więc budować motywacji do długotrwałego wysiłku,
opierając się na czynnikach zewnętrznych (na przykład nagrodach
pieniężnych). W praktyce osiągnięcie poziomu mistrzostwa w muzyce
czy w sporcie wymaga współdziałania różnych rodzajów motywacji
zewnętrznej (zachęt, nagród), motywacji osiągnięć i motywacji
samoistnej. W wypadku treningów poznawczych skuteczne motywowanie
uczestników do długotrwałego wysiłku okazuje się niezwykle
trudne.
Drugim istotnym składnikiem definicyjnym
treningu poznawczego jest oddziaływanie na sprawność umysłową
człowieka poprzez aktywne angażowanie
jego funkcji poznawczych. Istnieją
procedury ulepszania umysłu ludzkiego niespełniające tego kryterium,
na przykład przezczaszkowa stymulacja kory mózgowej prądem stałym
lub neuronalne sprzężenie zwrotne.
Przezczaszkowa stymulacja kory mózgowej
prądem stałym (ang. transcranial direct current stimulation,
TDCS) zyskała sobie w ostatnich latach sporą popularność
jako metoda łatwa w użyciu, tania i prawdopodobnie całkiem bezpieczna
(Cohen Kadosh i in., 2010; Cohen Kadosh i in., 2012). Jest czymś
w rodzaju niefarmakologicznej pigułki mądrości, tyleż reklamowanej,
co kwestionowanej ze względu na skuteczność. Metaanaliza przedstawiona
przez Dedoncker (Dedoncker i in., 2016) wskazuje, że metoda TDCS może
poprawić u zdrowych ochotników szybkość, ale nie poprawność
wykonywania testów poznawczych. U pacjentów psychiatrycznych
- odwrotnie - poprawa nastąpiła w odniesieniu do poprawności, ale
nie czasu wykonywania zadań. Tak czy inaczej, efekty były bardzo słabe,
choć niekiedy statystycznie istotne. Niezależnie od tego, czy technika
TDCS jest skuteczna, nie spełnia ona warunku definicyjnego treningów
poznawczych, ponieważ osoba poddana oddziaływaniu pozostaje biernym
odbiorcą impulsów elektrycznych. Od uczestnika treningu poznawczego
wymaga się natomiast, aby czynnie, z zaangażowaniem i systematycznie
wykonywał zadania angażujące jedną z funkcji mentalnych.
Inny przykład oddziaływania
niespełniającego kryterium aktywnego angażowania
ćwiczonej funkcji poznawczej to procedury wykorzystujące
zjawisko biologicznego sprzężenia
zwrotnego (ang. biofeedback,
neurofeedback)[5]. Polegają one na rejestracji sygnału EEG w wybranych
zakresach częstotliwości (na przykład alfa 8-12 Hz),
emitowanego przez wybrane obszary kory mózgowej[6], a następnie na informowaniu osoby badanej w czasie
rzeczywistym, poprzez słuch lub wzrok, o wynikach tejże rejestracji,
a tym samym - o stanie aktywności odpowiednich obszarów kory
(Hammond, 2007). Od osoby badanej oczekuje się, że wykorzysta sygnał
słuchowy lub wzrokowy do regulowania aktywności kortykalnej w celu
wygaszenia lub wzmocnienia określonych fal mózgowych w wybranych
miejscach kory. Na przykład osoba badana ma "wyłączyć"
dźwięk sprzężony z własną aktywnością kortykalną. Nie
wie ona, jak to zrobić, odbiera jedynie słuchową informację
zwrotną. Spontaniczne fluktuacje aktywności elektrycznej mózgu
sprawią, że wcześniej czy później fale sprzężone z dźwiękiem
chwilowo samoistnie zanikną, co przełoży się na "wyłączenie"
owego dźwięku. Takie zdarzenie ma funkcję wzmocnienia, czyli nagrody,
która zwiększa prawdopodobieństwo reakcji (w tym wypadku mózgowej)
w przyszłości. Odbierając słuchowe lub wzrokowe informacje zwrotne,
osoba badana korzysta z tych wzmocnień, ucząc się coraz częściej
i coraz skuteczniej "wyłączać" dźwięk. A ponieważ dźwięk
jest sprzężony z określoną aktywnością mózgową, uczy się
tym samym osłabiać lub wzmacniać ową aktywność. Jeśli dany typ
aktywności mózgu jest korelatem czegoś niepożądanego (na przykład
depresji), można w ten sposób pomagać ludziom cierpiącym. Z kolei
inny typ aktywności mózgu może być pożądany, na przykład jako
korelat skupienia uwagi. Wówczas można uczyć osobę badaną, aby
wykorzystując informację zwrotną, próbowała wywoływać taką
aktywność lub zwiększać jej intensywność.
Przypuśćmy, że chcemy nauczyć
golfistów amatorów, aby podczas gry używali swojego mózgu w sposób
typowy dla wysokiej klasy zawodowców (Ring i in., 2015), co - jak
sądzimy - powinno się przełożyć na lepsze wyniki sportowe. Golf
jest sportem wymagającym doskonałej koncentracji uwagi i precyzyjnej
kontroli ruchów, dlatego oddziaływanie "na mózg", a nie tylko na
ciało, wydaje się tu szczególnie uzasadnione. Z innych badań wiemy,
że profesjonalni golfiści skutecznie redukują fale alfa w korze
przedruchowej i motorycznej (elektrody F3, Fz, F4, Cz) na dwie do
czterech sekund przed skutecznym umieszczeniem piłki w dołku. Jeśli
próba trafienia piłką się nie powiedzie, redukcja fal alfa jest
znacznie słabsza. Na tej podstawie wyciągamy wniosek, że redukcja
intensywności fal alfa w wymienionych obszarach powinna pomóc amatorom
w zbliżeniu się poziomem gry do profesjonalistów. Rejestrujemy
więc sygnał alfa poprzez elektrody F3, Fz, F4 i Cz, po czym
sprzęgamy go z ciągłym dźwiękiem przekazywanym zawodnikom przez
słuchawki. Zawodnicy dowiadują się, że ten dźwięk sygnalizuje
niepożądaną aktywność ich mózgu, w związku z czym powinni
się jakoś postarać go wyłączyć. Zauważamy, że już po pięciu
dwugodzinnych sesjach osoby z grupy eksperymentalnej nauczyły się
redukować fale alfa w korze przedruchowej i motorycznej na kilka
sekund przed wbiciem piłki do dołka, czego nie obserwujemy u osób
z grupy kontrolnej. W wypadku tych ostatnich dźwięk przekazywany
przez słuchawki nie był sprzężony z ich własną aktywnością
neuronalną, ale z aktywnością kolegi - czyli nie pozostawał
w żadnym związku z tym, co same robiły. Niestety, mimo osiągniętych
poprzez neurofeedback efektów tłumienia fal
alfa grupa eksperymentalna nie przewyższyła grupy kontrolnej pod
względem skuteczności wbijania piłek do dołka, nie mówiąc już
o osiągnięciu poziomu gry właściwego dla zawodowców (Ring i in.,
2015). Mamy tu więc do czynienia z oddziaływaniem, które okazało
się trafne wewnętrznie, ale zupełnie nietrafne zewnętrznie.
W badaniach z udziałem dzieci informację
zwrotną podaje się w odpowiednio atrakcyjnej formie. Dziecko na
przykład widzi na ekranie dwa ścigające się samochody. Jego zadaniem
jest tak sterować jednym samochodem (na przykład czerwonym), aby
prześcignąć ten drugi (na przykład niebieski). Szybkość samochodu,
którym "jedzie" dziecko, jest sprzężona z pożądanymi zmianami
sygnału EEG. Dzięki temu dziecko szybko uczy się sterować swoim
samochodem wyłącznie mózgiem, bez żadnych dodatkowych dźwigni czy
dżojstików. Oferenci takich praktyk przekonują, że owym spektakularnym
efektom uczenia się towarzyszą pożądane zmiany w zachowaniu lub
w obrazie klinicznym, polegające na przykład na redukcji objawów ADHD
(Van Doren i in., 2018).
Problem efektywności neuronalnego
sprzężenia zwrotnego jest ważny, ponieważ treningi z użyciem tej
techniki są coraz częściej oferowane w lecznictwie psychiatrycznym
i w rehabilitacji (Markiewicz, 2017). Niestety, systematycznych i dobrze
kontrolowanych badań jest niewiele, a metaanaliz (zob. ramka 2.2)
jeszcze mniej. Postuluje się (np. Orndoff-Plunkett i in., 2017),
aby neuronalne sprzężenie zwrotne włączyć w główny nurt
neuronauki społecznej, pod warunkiem zachowania odpowiednich standardów
metodologicznych. Tymczasem większość badań nad skutecznością takich
oddziaływań cierpi na liczne, niekiedy skumulowane przypadłości,
takie jak mała liczebność grup, brak odpowiednio dobranej grupy
kontrolnej, brak odpowiednio dobranych procedur dla grupy kontrolnej. Te
ostatnie mogłyby na przykład polegać na podawaniu osobom kontrolnym
takiego samego sygnału, jak osobom ćwiczącym, ale nieskorelowanego
z ich własną aktywnością neuronalną. W wielu wypadkach mimo
zachowania wymaganych rygorów metodologicznych nie występuje pożądany
efekt terapeutyczny, choć może się ujawnić efekt samego treningu,
ponieważ osoby badane rzeczywiście uczą się używać sprzężenia
zwrotnego i skutecznie kontrolować poziom sygnału EEG, stanowiącego
podstawę informacji zwrotnej. Czym więc można wytłumaczyć brak
istotnych efektów, albo też ich nietrwałość, przy spektakularnych
niekiedy dowodach na to, że uczestnicy treningu nauczyli się regulować
(wzmacniać lub osłabiać) poziom sygnałów EEG?
Wydaje się, że podstawowy problem
wiąże się z brakiem precyzyjnej wiedzy na temat neuronalnych
markerów interesujących nas zaburzeń (na przykład ADHD) lub
sprawności (na przykład sportowych). Gdyby na przykład było
pewne, że dobrym golfistą można się stać dzięki umiejętności
wytłumiania fal alfa w korze przedruchowej i motorycznej na dwie
do czterech sekund przed uderzeniem piłki, sprawa byłaby oczywista
i dość łatwa. Tymczasem działanie na najwyższym poziomie
mistrzostwa sportowego prawdopodobnie wymaga zaangażowania licznych
ośrodków neuronalnych - łącznie z móżdżkowymi i podkorowymi,
niedostępnymi EEG - które w dodatku działają jako sieć. To
samo dotyczy zaburzeń, takich jak ADHD czy depresja, których również
nie da się zredukować do jednego markera mózgowego. Poza tym marker
jest tylko markerem, czyli korelatem lub znacznikiem badanego zjawiska,
a niekoniecznie czynnikiem oddziałującym na badane zjawisko w sensie
przyczynowym. W medycynie rozmaite markery dobrze się sprawują
w funkcjach diagnostycznych, ale niekoniecznie w terapeutycznych. Tak
więc nadzieja na to, że oddziałując na marker - nawet z dużą
precyzją i skutecznością - zmienimy istotę markowanego zjawiska,
może pozostać płonna.
Technika treningu opartego na neuronalnym
sprzężeniu zwrotnym (NFT) niewątpliwie wymaga od uczestników
treningu większego zaangażowania uwagi, niż to się dzieje w wypadku
przezczaszkowej stymulacji prądem stałym (TDCS). Uwaga jednak nie
jest tutaj przedmiotem ćwiczenia, lecz narzędziem, dzięki któremu
można odbierać i wykorzystywać informacje zwrotne. Uważa się,
że teoretycznym podłożem NFT jest mechanizm warunkowania sprawczego
(Skinner, 1938, 1963). Jeśli organizm spontanicznie emituje jakąś
reakcję, po której następuje wzmocnienie (na przykład coś,
co aktywizuje mózgowy układ nagrody), to możemy oczekiwać coraz
częstszego pojawiania się tej reakcji. Na początku o sukcesie
decyduje regularne działanie nagrody po każdym akcie zachowania
sprawczego, bo to warunkuje szybkość uczenia się. Później nagrody
powinny być coraz rzadsze i nieprzewidywalne, bo to przekłada się
na trwałość efektów uczenia się. Początkowo schemat warunkowania
sprawczego odnoszono tylko do reakcji jawnych, sterowanych aktywnością
mięśni szkieletowych. Później okazało się, że ten sam schemat
dotyczy reakcji ukrytych, w szczególności reakcji autonomicznego
lub centralnego układu nerwowego, takich jak aktywność elektryczna
mózgu, rejestrowana w postaci fal EEG (Black, 1978). Odkrycie,
że organizm poprzez odbiór wzmocnień może być sprawcą zmian
w aktywności układu nerwowego, które niekoniecznie przekładają
się na obserwowalne zachowanie, przyczyniło się do rozwoju technik
opartych na zasadzie biologicznego sprzężenia zwrotnego. Dodajmy,
że u ludzi wzmocnienie nie musi przybierać postaci pierwotnej nagrody
(na przykład pożywienia), wystarczy chłodna informacja, że coś się
robi dobrze albo źle. Dlatego ludzie potrafią się nauczyć sterować
aktywnością własnego mózgu wyłącznie na podstawie uważnego
rejestrowania słuchowych lub wzrokowych sygnałów sprzężonych
z EEG. Mechanizm ten może przynosić spektakularne efekty, ale
trzeba podkreślić, że nie angażuje on żadnych wyższych funkcji
poznawczych. Dopiero zmiany w architekturze umysłu mogą być podstawą
uznania, że określona procedura interwencji psychologicznej spełnia
kryteria treningu poznawczego.
Inny przykład treningu
psychologicznego, który nie spełnia w wystarczającym stopniu
kryterium "poznawczości", to trening mięśnia
samokontroli. Badacze inspirowani teorią, którą propaguje
Roy F. Baumeister (Baumeister i Vohs, 2016; Baumeister i in., 2007),
opublikowali wiele prac, w których dowodzą, że trening polegający
na powstrzymywaniu się od automatycznych czynności skutkuje wyższym
poziomem samokontroli w realnych sytuacjach życiowych (przegląd
zob. w: Berkman, 2016). Trening może polegać na wykonywaniu codziennych
czynności niedominującą ręką (na przykład mycie zębów lewą
ręką przez praworęczną osobę), na utrzymywaniu wyprostowanej pozycji
podczas siedzenia, na nieużywaniu przez jakiś czas slangu albo na
przestrzeganiu restrykcyjnych reguł dietetycznych. Procedury tego rodzaju
były sprawdzane pod kątem tego, czy przyczyniają się do lepszego
panowania nad sobą, na przykład w kwestii palenia tytoniu czy ulegania
impulsom. Baumeister i jego współpracownicy wychodzą z założenia,
że samokontrola działa jak mięsień, to znaczy doraźnie słabnie
w wyniku jej sprawowania, ale w dłuższej perspektywie czasowej
wzmacnia się poprzez systematyczny trening. "Mięsień samokontroli"
ma mieć działanie niespecyficzne, czyli nie ma znaczenia, jak
będziemy go ćwiczyć. Systematyczne powstrzymywanie się od nawyków
i automatyzmów w dłuższej perspektywie czasowej powinno wzmocnić
panowanie nad sobą, niezależnie od tego, jakie nawyki i automatyzmy
będą przedmiotem kontroli.
Model samokontroli jako niespecyficznej
siły woli, możliwej do wytrenowania poprzez dowolną procedurę
wymagającą przełamywania automatyzmu i nadającej się do użycia
w każdej sytuacji wymagającej panowania nad własnym zachowaniem,
nazwano modelem mocy (ang. strength model). Mimo
swej popularności i wpływu, jaki wywarł na stan badań nad
samokontrolą, model ten budzi poważne wątpliwości (Inzlicht
i Berkman, 2015). Z licznych badań i niektórych metaanaliz wynika,
że samokontrola niekoniecznie słabnie w rezultacie jej sprawowania
(zob. Lurquin i in., 2016), niekoniecznie też wzmacnia się na skutek
treningu (Friese i in., 2017). W każdym razie siła obu efektów
jest mniejsza, niż początkowo sądzono. Ponadto w większości
wypadków treningi "mięśnia samokontroli" nie zawierają
składnika umysłowego, chociaż ich skutki mogą oznaczać lepsze
wykonanie zadań poznawczych, na przykład wymagających hamowania
dominującej reakcji. Dlatego badania prowadzone w tym nurcie nie będą
systematycznie omawiane w dalszych częściach tej książki.
1.2. ARCHITEKTURA UMYSŁU LUDZKIEGO
Aby zrozumieć sens treningów poznawczych,
należałoby najpierw zrozumieć, jak działa umysł. Ten ambitny
cel realizują od dwóch i pół tysiąca lat rzesze filozofów,
psychologów i kognitywistów. Nie wydaje się możliwe zdanie sprawy
z całości stanu współczesnej wiedzy na temat budowy i działania
umysłu. To, co znajduje się w niniejszym podrozdziale, jest zatem
próbą zarysowania samych podstaw tej wiedzy. Będzie to coś w rodzaju
psychologii poznawczej w pigułce.
Określenie "architektura" jest
nie tylko ukłonem w stronę klasyka (Anderson, 1983). Chodzi przede
wszystkim o podkreślenie, że ludzki umysł jest swoistą budowlą,
w której można wyróżnić kilka kondygnacji. Poszczególne piętra
różnią się poziomem złożoności zachodzących tam zjawisk, co
zazwyczaj oznacza zróżnicowaną ilość potrzebnego im czasu.
Aparat poznawczy człowieka, czyli umysł,
odbiera informacje z otoczenia, przetwarza je, a następnie programuje
czynności i nadzoruje ich wykonanie. Z tego punktu widzenia umysł
jest niczym więcej, jak maszyną pośredniczącą między bodźcami
napływającymi ze środowiska a reakcjami organizmu. W szczególnych
warunkach reakcja na bodziec jest szybka i automatyczna, co sugeruje
brak skomplikowanych procesów pośredniczących między wejściem
sensorycznym a wyjściem motorycznym. Jednakże zdecydowana większość
ludzkich działań cechuje się tym, że między wejściem a wyjściem
działa złożony system przetwarzania informacji. Banalna odpowiedź
na proste pytanie, na przykład "Co dziś jadłeś na śniadanie?",
jest przykładem reakcji na bodziec, ale reakcji zapośredniczonej przez
złożony system poznawczy, zajmujący się analizą mowy, odczytem
zapisu pamięciowego czy planowaniem wypowiedzi. Psychologia poznawcza
próbuje ten system pośredniczący opisać i zrozumieć, nie tracąc
z pola widzenia prostej prawdy, że podstawowa funkcja umysłu polega
na sterowaniu działaniem w odpowiedzi na wyzwania środowiska.
Procesy wejścia to oczywiście
percepcja (wzrokowa, słuchowa i tak dalej), a procesy wyjścia to
wszelkie czynności motoryczne, czyli aktywność mięśni szkieletowych
i aparatu mowy. Percepcja u człowieka, podobnie jak u innych ssaków,
jest wielozmysłowa, co oznacza zdolność ujęcia postrzeganego obiektu
w całej jego złożoności, a także w odróżnieniu od tła i innych
obiektów występujących w polu percepcyjnym. Percepcja obejmuje
zatem nie pojedynczy bodziec, ale cały zestaw bodźców pozostających
we wzajemnej relacji. Co więcej, percepcja umożliwia odniesienie
postrzeganego obiektu do wcześniej istniejącej wiedzy na temat jego
funkcji, znaczenia, przynależności kategorialnej, a także ważności
ze względu na możliwość zaspokojenia pewnej potrzeby lub odwrotnie
- ze względu na groźbę deprywacji innej potrzeby. Mówiąc wprost,
człowiek zazwyczaj nie reaguje na pojedynczy bodziec (choć są od tej
reguły interesujące wyjątki), ale na złożoną sytuację (Tomaszewski,
1975). Elementami tej sytuacji są wybrane obiekty znajdujące
się w polu percepcyjnym i pozostające w relacji do wybranych,
trwałych i nietrwałych, składników systemu poznawczego. Elementy
trwałe, inaczej strukturalne, to
wcześniej istniejące struktury wiedzy, system pojęć, trwałe
potrzeby i utrwalone elementy emocjonalności (na przykład
poziom lęku jako cechy). Elementy nietrwałe, inaczej procesualne, to aktualnie przebiegające
procesy pamięciowe (na przykład zapamiętywanie, przywoływanie
elementów z pamięci), a także procesy emocjonalno-motywacyjne
(na przykład chwilowo wzbudzony stan lęku). Tak więc sytuację
można zdefiniować jako triadę składającą się z (1) obiektów
zewnętrznych działających poprzez system percepcji, (2) trwałych
elementów struktury umysłu, (3) przejściowych procesów przetwarzania
informacji, w tym procesów emocjonalnych i motywacyjnych. Dzięki
współdziałaniu wszystkich elementów triady możemy na przykład
powiedzieć, że człowiek znajduje się w sytuacji zagrożenia,
ponieważ dostrzega niebezpieczeństwo sygnalizowane przez niektóre
bodźce, a dostrzega je, bo dysponuje niezbędną wiedzą i trwałą
potrzebą bezpieczeństwa (czynniki strukturalne), a poza tym skutecznie
zaktywizował zarówno ową wiedzę, jak i - być może chwilowo
nieczynną - potrzebę bezpieczeństwa (czynniki procesualne).
Pierwszym zadaniem procesów
poznawczych jest zatem współuczestniczenie w definiowaniu bieżącej
sytuacji. Drugim ich zadaniem jest sterowanie działaniem, czyli obsługa
wyjścia motorycznego. Podobnie jak poprzednio, biorą w tym udział
procesy pamięciowe, w szczególności różne formy aktywizacji treści
pamięci (przypominanie, rozpoznawanie i tak dalej), a ponadto procesy
myślenia, procesy decyzyjne, a na samym końcu wyspecjalizowane moduły
sterowania zachowaniem. Te ostatnie odpowiadają za rozkład jazdy
ludzkich czynności, a więc ich koordynację, ustalenie priorytetów
i organizację w wymiarze czasowym. Przetwarzanie informacji przebiega
od bodźca (a właściwie sytuacji) do reakcji (a właściwie działania
celowego, inaczej: czynności). Zwróćmy uwagę, że w tym przetwarzaniu
uczestniczą skrystalizowane struktury i płynne procesy. Ponadto biorą
w nim udział procesy i struktury ściśle poznawcze (wiedza, procesy
pamięciowe, myślenie) oraz elementy motywacyjno-emocjonalne. Te ostatnie
też przybierają postać skrystalizowaną (na przykład trwałe potrzeby)
lub płynną (na przykład chwilowo zaktywizowane motywy). Integracja
czynników ściśle poznawczych z motywacyjno-emocjonalnymi, dawniej
rzadko praktykowana, jest dzisiaj uważana za niezbędny warunek
właściwego zrozumienia tego, jak działa umysł. Bez uwzględnienia
czynników emotywnych nie umielibyśmy na przykład zrozumieć, dlaczego
percepcja kieruje się przede wszystkim ku sygnałom ważnym z punktu
widzenia potrzeb i emocji, takim jak sygnały zagrożenia.
Na wyższej kondygnacji lokują
się procesy nadzorcze i kontrolne, których podstawowym zadaniem
jest wpływanie na procesy niższego rzędu i moderowanie ich
przebiegu. Te elementy nadzorcze i kontrolne będziemy nazywać
funkcjami poznawczymi. W zgodzie ze
stanem współczesnej wiedzy trzeba wymienić trzy podstawowe funkcje:
uwagę (ang. attention), kontrolę poznawczą
(ang. cognitive control), zwaną również kontrolą
zarządczą lub wykonawczą (ang. executive control),
oraz pamięć roboczą (ang. working memory).
Ciąg dalszy w wersji pełnej