Tropiciel skarbów. Fakty i mity w filmach o Indianie Jonesie - Adam Węgłowski

Kup ebooka

44.90 zł
35.92 zł (17,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

CZĘŚĆ I

PO­SZU­KI­WA­CZE ZA­GI­NIO­NYCH AREK

Za­częło się w roku 1981. Na fali po­pu­lar­no­ści wiel­kich fil­mo­wych wi­do­wisk sen­sa­cyjno-przy­go­do­wych, które na­zwano Ki­nem No­wej Przy­gody, na ekrany w USA we­szli Po­szu­ki­wa­cze za­gi­nio­nej Arki (Ra­iders of the Lost Ark). Re­ży­se­rem filmu był Ste­ven Spiel­berg, znany już dzięki Szczę­kom oraz Bli­skim spo­tka­niom trze­ciego stop­nia, na­to­miast po­my­sło­dawcą i pro­du­cen­tem Geo­rge Lu­cas, oj­ciec Gwiezd­nych wo­jen. Wcie­la­jąc się w po­stać głów­nego bo­ha­tera, za­wa­diac­kiego ar­che­ologa In­diany Jo­nesa, po­zy­cję gwiazdy ugrun­to­wał Har­ri­son Ford, znany już z roli Hana Solo. Film od­niósł gi­gan­tyczny suk­ces. Był tak po­pu­larny, że tra­fił do kin na ca­łym świe­cie. W Pol­sce po­ja­wił się w 1984 roku, z tra­dy­cyj­nym dla cza­sów PRL kil­ku­let­nim opóź­nie­niem. Mi­strzo­wie pol­skiego pla­katu swo­imi gra­fi­kami, tak róż­nymi od ty­po­wych pro­mo­cyj­nych po­ste­rów z Za­chodu, prze­ko­ny­wali, że fani No­wej Przy­gody nie będą roz­cza­ro­wani. Na pla­ka­cie Ja­kuba Erola przez oczo­doły zło­wro­giej czaszki prze­ci­ska się, ni­czym wielki ro­bak, bicz Jo­nesa. Na gra­fice Grze­go­rza Mar­szałka wo­kół głowy In­diany wi­rują ga­dżety z filmu: ja­do­wity wąż, bat, hi­tle­row­ska flaga, a na­wet skła­dany wie­szak uży­wany przez strasz­li­wego ge­sta­powca. Po­lacy, zwłasz­cza mło­dzież, wal­czyli w ko­lej­kach o bi­lety na ten film ni­czym o mięso, cu­kier i pa­pier to­a­le­towy, ów­cze­sne sym­bole do­bro­bytu. Zda­rzały się prze­py­chanki, ale nic w Pol­sce nie mo­gło się rów­nać z wy­pad­kami na Ha­iti, opi­sa­nymi przez ame­ry­kań­skiego an­tro­po­loga Wade'a Da­visa. Ha­itań­ska pu­blicz­ność, w la­tach osiem­dzie­sią­tych wciąż za­bo­bon­nie wie­rząca w du­chy i zom­bie, nie­sa­mo­wi­cie ży­wio­łowo re­ago­wała na ko­lejne sceny, cho­ciaż ko­pia filmu była nie­wy­obra­żal­nie mar­nej ja­ko­ści. Na­pię­cie ro­sło aż do kul­mi­na­cyj­nej sceny, w któ­rej du­chy z Arki Przy­mie­rza wy­strze­li­wują w niebo, a ciało zło­wro­giego na­zi­sty za­czyna się gro­te­skowo roz­ta­piać. Jak pi­sze Wade, w ki­nie za­pa­no­wało istne pan­de­mo­nium, pod­czas któ­rego ktoś krzyk­nął: "Wil­ko­łak!", kto inny ostrze­gał przed dal­szym oglą­da­niem ko­biety w ciąży, a jesz­cze inni po­pra­wiali wstążki ma­jące chro­nić przed złym uro­kiem[1]. Taka była siła wiel­kiego ekranu.

In­diana Jo­nes, uoso­bie­nie ro­man­tyczno-przy­go­do­wej wi­zji ar­che­olo­gii, stał się z miej­sca ikoną kina. Ła­two roz­po­zna­walną: z cha­rak­te­ry­stycz­nym ka­pe­lu­szem typu fe­dora, skó­rzaną kurtką, torbą, bi­czem i re­wol­we­rem. Nie­wielu fa­nów roz­po­znało w nim lep­szą ko­pię Harry'ego Ste­ele'a - awan­tur­nika gra­nego przez Charl­tona He­stona w za­po­mnia­nym fil­mie Se­kret In­ków z 1954 roku. Kto by pa­mię­tał o ta­kich sta­ro­ciach? In­diana Jo­nes - pro­fe­sor ar­che­olo­gii z uni­wer­sy­tetu w Prin­ce­ton, w ra­zie po­trzeby ru­sza­jący po skarby na ko­niec świata - prze­rósł po­przed­nika pod każ­dym wzglę­dem. I miał się po­ja­wić w ko­lej­nych fil­mach! Ob­raz Spiel­berga nie tylko roz­krę­cił fil­mową ma­szynę do za­ra­bia­nia pie­nię­dzy i spra­wił, że In­diana Jo­nes stał się ikoną kina, ale także wy­warł wpływ na pu­blicz­ność. Mi­liony mło­dych wi­dzów za­częły ma­rzyć o za­wo­dzie ar­che­ologa. Naj­wy­raź­niej uwie­rzyli, że to ży­cie pełne przy­gód (i nie zra­żało ich, że dok­tor Jo­nes i jego kon­ku­renci znisz­czyli wiele bez­cen­nych za­byt­ków, nim do­tarli do celu). Ci zaś wi­dzo­wie, któ­rzy byli już zbyt sta­rzy, by ma­rzyć o stu­dio­wa­niu ar­che­olo­gii, sku­pili się na fil­mo­wym skar­bie, Arce Przy­mie­rza. Ki­nowy suk­ces oży­wił za­in­te­re­so­wa­nie tym ta­jem­ni­czym obiek­tem, opi­sa­nym w Bi­blii. Oka­zuje się, że trwa­jące wiele wie­ków próby zi­den­ty­fi­ko­wa­nia i od­na­le­zie­nia Arki za­pew­ni­łyby ma­te­riały nie na film, a na kilka se­zo­nów se­rialu.

Wun­der­waffe Moj­że­sza

W Sta­rym Te­sta­men­cie czy­tamy, że Arka po­wstała po ucieczce Ży­dów z Egiptu, co na­ukowcy nie­trak­tu­jący tego wy­da­rze­nia jako mit umiej­sca­wiają około 1300-1200 roku p.n.e. Sto­jący na czele Izra­eli­tów Moj­żesz miał wtedy roz­ma­wiać z Jahwe, je­dy­nym Bo­giem, na gó­rze Sy­naj. Otrzy­mał tam ta­blice z przy­ka­za­niami, któ­rych prze­strze­ga­nie miało za­pew­nić Izra­eli­tom bo­ską ochronę. Stali się na­ro­dem wy­bra­nym. Moj­żesz usły­szał także od Boga po­le­ce­nie zbu­do­wa­nia skrzyni, czyli arki, w któ­rej miały być prze­cho­wy­wane owe ka­mienne ta­blice.

I uczy­nią arkę z drzewa aka­cjo­wego; jej dłu­gość bę­dzie wy­no­siła dwa i pół łok­cia; jej wy­so­kość pół­tora łok­cia i jej sze­ro­kość pół­tora łok­cia. I po­kry­jesz ją szcze­rym zło­tem we­wnątrz i ze­wnątrz, i uczy­nisz na niej do­koła złote wieńce. Od­le­jesz do niej cztery pier­ście­nie ze złota i przy­mo­cu­jesz je do czte­rech jej kra­wę­dzi: dwa pier­ście­nie do jed­nego jej boku i dwa do dru­giego jej boku. Roz­ka­żesz zro­bić drążki z drzewa aka­cjo­wego i po­kry­jesz je zło­tem. I wło­żysz drążki te do pier­ścieni po obu bo­kach arki ce­lem prze­no­sze­nia jej. Drążki po­zo­staną w pier­ście­niach arki i nie będą z nich wyj­mo­wane. I wło­żysz do arki Świa­dec­two, które dam to­bie[2].

Za­tem skrzy­nia na ta­blice z dzie­się­cioma przy­ka­za­niami była drew­niana i po­kryta złotą bla­chą. Miała wy­miary około 135×80×80 cm, a prze­no­szono ją na spe­cjal­nych drąż­kach. To jed­nak nie wszystko. Na wierz­chu skrzyni znaj­do­wał się tzw. ka­po­ret, czyli prze­bła­gal­nia. To miej­sce, w któ­rym miał ob­ja­wiać się Jahwe. Jej szcze­gó­łowy opis także zna­lazł się w Bi­blii.

I uczy­nisz prze­bła­gal­nię ze szcze­rego złota: dłu­gość jej wy­no­sić bę­dzie dwa i pół łok­cia, sze­ro­kość zaś pół­tora łok­cia; dwa też che­ruby wy­ku­jesz ze złota. Uczy­nisz zaś je na obu koń­cach prze­bła­galni. Jed­nego che­ruba uczy­nisz na jed­nym końcu, a dru­giego che­ruba na dru­gim końcu prze­bła­galni. Uczy­nisz che­ruby na koń­cach gór­nych. Che­ruby będą miały roz­po­starte skrzy­dła ku gó­rze i za­kry­wać będą swymi skrzy­dłami prze­bła­gal­nię, twa­rze zaś będą miały zwró­cone je­den ku dru­giemu [...] Tam będę się spo­ty­kał z tobą i spo­nad prze­bła­galni i spo­śród che­ru­bów, które są po­nad Arką Świa­dec­twa, będę z tobą roz­ma­wiał o wszyst­kich na­ka­zach, które dam za twoim po­śred­nic­twem Izra­eli­tom[3].

Arka Przy­mie­rza nie słu­żyła jed­nak tylko jako skrzy­nia-ar­chi­wum (w któ­rej zło­żono jesz­cze m.in. na­czy­nie z manną[4], która spa­dła Izra­eli­tom z nieba, oraz za­kwi­tłą la­skę ar­cy­ka­płana Aarona[5], brata Moj­że­sza) czy na­rzę­dzie ko­mu­ni­ka­cji. We­dle Bi­blii sta­no­wiła także po­tężną broń. Do­świad­czyli tego m.in. miesz­kańcy sta­ro­żyt­nego Je­ry­cha. Opie­rało się ono w Ziemi Obie­ca­nej kul­towi Jahwe i wal­czyło z Izra­eli­tami do­wo­dzo­nymi przez Jo­zu­ego:

Je­ry­cho było sil­nie umoc­nione i za­mknięte przed Izra­eli­tami. Nikt nie wy­cho­dził ani nie wcho­dził. I rzekł Pan do Jo­zu­ego: "Spójrz, Ja daję w twoje ręce Je­ry­cho wraz z jego kró­lem i dziel­nymi wo­jow­ni­kami. Wy wszy­scy, uzbro­jeni mę­żo­wie, bę­dzie­cie okrą­żali mia­sto co­dzien­nie je­den raz. Uczy­nisz tak przez sześć dni. Sied­miu ka­pła­nów niech nie­sie przed arką sie­dem trąb z ro­gów ba­ra­nich. Siód­mego dnia okrą­ży­cie mia­sto sied­mio­krot­nie, a ka­płani za­grają na trą­bach. Gdy więc za­brzmi prze­cią­gle róg ba­rani i usły­szy­cie głos trąby, niech cały lud wznie­sie gromki okrzyk wo­jenny, a mur mia­sta roz­pad­nie się na miej­scu i lud wkro­czy, każdy wprost przed sie­bie". Jo­zue, syn Nuna, we­zwał ka­pła­nów i rzekł im: "Weź­cie Arkę Przy­mie­rza, a sied­miu ka­pła­nów niech nie­sie sie­dem trąb z ro­gów ba­ra­nich przed Arką Pań­ską". Po czym roz­ka­zał lu­dowi: "Wy­rusz­cie i okrąż­cie mia­sto, a zbrojni wo­jow­nicy niech idą przed Arką Pań­ską". I stało się, jak Jo­zue roz­ka­zał lu­dowi[6].

W ob­li­czu wy­roku Jahwe (i zgod­nie z oby­cza­jami epoki) zdo­bywcy nie mieli li­to­ści. "Lud wzniósł okrzyk wo­jenny i za­grano na trą­bach. Skoro tylko lud usły­szał dźwięk trąb, wzniósł gromki okrzyk wo­jenny i mury roz­pa­dły się na miej­scu. A lud wpadł do mia­sta, każdy wprost przed sie­bie, i tak za­jęli mia­sto. I na mocy klą­twy prze­zna­czyli pod ostrze mie­cza wszystko, co było w mie­ście: męż­czyzn i ko­biety, mło­dzień­ców i star­ców, woły, owce i osły"[7]. Wun­der­waffe Moj­że­sza w ak­cji opi­sana jest też w Mi­dra­szu, zbio­rze ży­dow­skich le­gend. "Dwa ogni­ste pło­mie­nie wy­strze­liły spo­mię­dzy che­ru­bów nad Arką, pa­ląc węże, skor­piony i cier­nie na jej dro­dze i nisz­cząc wro­gów Izra­ela"[8]. Po­dobną scenę wi­dzimy na ry­ci­nie w księ­dze, którą po­ka­zuje agen­tom ame­ry­kań­skiego rządu In­diana Jo­nes. Ry­su­nek po­wstał na po­trzeby filmu, acz­kol­wiek od­po­wiada po­wszech­nym wy­obra­że­niom o sile Arki. Po­nadto za jej po­śred­nic­twem władcy Izra­eli­tów ra­dzili się Jahwe przed bo­jami z Fi­li­sty­nami. Owi kon­ku­renci na­rodu wy­bra­nego w Ziemi Obie­ca­nej za­li­czani są do ta­jem­ni­czych sta­ro­żyt­nych Lu­dów Mo­rza. Z ba­dań ich in­skryp­cji i ce­ra­miki wy­nika, że za­pewne mieli ja­kieś związki z My­keń­czy­kami i Mi­noj­czy­kami. Fi­li­styni, z któ­rych naj­sław­niej­szy to ol­brzymi Go­liat z Gat, byli twar­dymi wo­jow­ni­kami. Na­wet cu­downe moce nie po­ma­gały Izra­eli­tom. Po wy­gra­nej bi­twie pod Eben-Ha­ezer około 1050 roku p.n.e.[9] Fi­li­sty­nom udało się na­wet prze­jąć na ja­kiś czas Arkę Przy­mie­rza, nie po­tra­fili jed­nak po­skro­mić drze­mią­cych we­wnątrz sił. Naj­pierw do­świad­czyli ich mocy fi­li­styń­scy bo­go­wie w świą­tyni Da­gona w mie­ście Asz­dod, gdzie umiesz­czono Arkę.

Gdy wcze­snym ran­kiem miesz­kańcy Asz­dodu wstali i we­szli do świą­tyni Da­gona, spo­strze­gli, że oto Da­gon le­żał twa­rzą do ziemi przed Arką Pań­ską. Pod­nió­sł­szy Da­gona znów usta­wili go na jego miej­scu. Ale gdy na­stęp­nego dnia wstali wcze­snym ran­kiem, za­uwa­żyli, że Da­gon znów leży twa­rzą do ziemi przed Arką Pań­ską, a głowa Da­gona i dwie dło­nie rąk są od­cięte na progu, na swoim miej­scu po­zo­stał je­dy­nie tu­łów[10].

Na­gle Fi­li­styni za­częli cho­ro­wać. "Ręka Pań­ska za­cią­żyła nad miesz­kań­cami Asz­dodu i prze­ra­ziła ich. Uka­rał On gu­zami tak miesz­kań­ców Asz­dodu, jak i jego oko­lic". Arkę prze­rzu­cano z mia­sta do mia­sta, a jej wi­zyta wszę­dzie koń­czyła się za­razą[11]. W końcu, po sied­miu mie­sią­cach, Fi­li­styni po­sta­no­wili zwró­cić skrzy­nię Izra­eli­tom. Ka­płani i wróż­bici po­ra­dzili im przy tym: "Spo­rządź­cie po­do­bi­zny gu­zów i po­do­bi­zny my­szy, które nisz­czą kraj, a od­daj­cie cześć Bogu Izra­ela; może odej­mie rękę swą od was, od bo­gów wa­szych i od wa­szego kraju"[12]. Jed­nak moc ta­jem­ni­czej skrzyni ma­ni­fe­sto­wała się także wo­bec sa­mych Izra­eli­tów, gdy po­stę­po­wali z nią nie­ostroż­nie. Do­świad­czył tego nie­jaki Uzza, gdy pro­wa­dził wóz z Arką do Je­ro­zo­limy. "Uzza wy­cią­gnął rękę, aby pod­trzy­mać Arkę, po­nie­waż woły szarp­nęły. Gniew Boży za­pło­nął prze­ciwko Uz­zie i po­ra­ził go za to, że do­tknął ręką Arki, i umarł"[13]. Czasy sta­ro­te­sta­men­talne nie znały li­to­ści.

Naj­więk­szy skarb Świą­tyni Sa­lo­mona

Gdy Arki nie prze­wo­żono spe­cjal­nym wo­zem ani nie dźwi­gano przed wę­dru­ją­cymi Izra­eli­tami dla pod­trzy­ma­nia ich du­cha, po­trzebne było bez­pieczne miej­sce do jej prze­cho­wy­wa­nia. Po­cząt­kowo był to na­miot. Po­sta­wiono go w sta­ro­żyt­nej miej­sco­wo­ści Szilo. Przy­kryty licz­nymi tka­ni­nami, skó­rami, kół­kami z brązu, wzmoc­niony de­skami, osa­dzony był na drew­nia­nych słu­pach po­kry­tych zło­tem[14]. Oczy­wi­ście pil­nie go strze­żono. Póź­niej, za cza­sów Da­wida, Arka za­jęła na­miot w twier­dzy na je­ro­zo­lim­skiej gó­rze Sy­jon. Lecz ważna była też góra Mo­ria, gdzie z cza­sem spe­cjal­nie dla aka­cjo­wej skrzyni wy­bu­do­wano świą­ty­nię. Nie­za­leż­nie od tego, czy król Sa­lo­mon był po­sta­cią au­ten­tyczną, bu­dowla ta prze­szła do hi­sto­rii jako Świą­ty­nia Sa­lo­mona. "Od tego czasu [Arka - przyp. red.] po­zo­sta­wała już na miej­scu i uwa­żano ją za tron, na któ­rym za­siada Bóg. Tra­dy­cja ta wy­wo­dziła się z cza­sów wę­drówki przez pu­sty­nię, gdy Bóg ob­ja­wiał się w ob­łoku nad Arką. Tronu sym­bo­licz­nie strze­gło dwóch straż­ni­ków zwa­nych che­ru­bi­nami. Wiara w prze­by­wa­nie Boga w Świę­tego Świę­tych [ina­czej Miej­sce Naj­święt­sze, do­stępne tylko dla ar­cy­ka­płana - przyp. red.], póź­niej zwana Sze­kiną, do­pro­wa­dziła do prze­ko­na­nia o nie­na­ru­szal­no­ści świą­tyni" - pod­kre­śla teo­log i bi­bli­sta ks. prof. Jan Klin­kow­ski[15].

Ar­che­olo­dzy spie­rają się, na ile mo­nu­men­talna była Świą­ty­nia Sa­lo­mona, acz­kol­wiek - wbrew swoim wcze­śniej­szym obiek­cjom - przyj­mują, że ra­czej ist­niała. Skrzy­nia spo­częła w sa­mym sercu kom­pleksu, w spe­cjal­nym miej­scu: "ka­płani wpro­wa­dzili Arkę Przy­mie­rza Pań­skiego na jej miej­sce do sank­tu­arium świą­tyni, to jest do Miej­sca Naj­święt­szego"[16]. Zło­że­nie Arki było mi­stycz­nym prze­ży­ciem, a przy­naj­mniej tak je na­ród wy­brany za­pa­mię­tał.

Gdy ka­płani ukoń­czyli wszyst­kie czyn­no­ści przy usta­wia­niu Arki i wy­szli, na­gle uka­zała się gę­sta chmura, zgoła nie­groźna, zgoła nie­po­dobna do zi­mo­wej chmury brze­mien­nej desz­czem, jeno ob­łok roz­lany sze­roko i ła­godny, który ta­kim ośle­pie­niem wpły­nął do świą­tyni, że ka­płani nie mo­gli się doj­rzeć na­wza­jem. Zda­rze­nie to zro­dziło w umy­słach ich wszyst­kich prze­ko­na­nie, iż Bóg zstą­pił do świą­tyni i z ra­do­ścią w niej się roz­go­ścił[17].

Miesz­kańcy ota­czali świą­ty­nię sza­cun­kiem, ar­cy­ka­płani skła­dali ofiary oraz gro­ma­dzili skarby. I tak było przez kil­ka­set lat, do chwili na­jazdu ba­bi­loń­skich wojsk Na­bu­cho­do­no­zora II. W VI wieku p.n.e. zdo­był on Je­ro­zo­limę, a miesz­kań­ców upro­wa­dził. Tak za­częła się słynna nie­wola ba­bi­loń­ska Ży­dów. Skoń­czyła się po kil­ku­dzie­się­ciu la­tach, gdy Ba­bi­lo­nię pod­bił król per­ski Cy­rus II Wielki. Dzięki jego ła­ska­wo­ści w 538 roku p.n.e. Izra­elici mo­gli wró­cić do oj­czy­zny. W miej­sce znisz­czo­nego przy­bytku Sa­lo­mona w Je­ro­zo­li­mie zbu­do­wali Drugą Świą­ty­nię. Nie było w niej już jed­nak Arki Przy­mie­rza. Naj­wy­raź­niej prze­pa­dła pod­czas wspo­mnia­nego ataku Na­bu­cho­do­no­zora II. Arki nie wy­mie­niono bo­wiem ani w opi­sie znisz­czeń do­ko­na­nych przez Ba­bi­loń­czy­ków, ani wśród dro­go­cen­nych przed­mio­tów wra­ca­ją­cych do oj­czy­zny za Cy­rusa[18]. W Bi­blii na­pi­sano, że wy­pro­wa­dził ją z mia­sta i ukrył pro­rok Je­re­miasz.

Z Bo­żego po­le­ce­nia pro­rok ka­zał nieść za sobą na­miot i arkę, gdy wy­szedł. Kiedy zaś wszedł na górę, na którą Moj­żesz wstą­pił i [z któ­rej] przy­glą­dał się dzie­dzic­twu Bo­żemu, przy­szedł­szy tam zna­lazł Je­re­miasz po­miesz­cze­nie w po­staci pie­czary. Umie­ścił tam na­miot, arkę i oł­tarz ka­dze­nia, a wej­ście za­rzu­cił ka­mie­niami. Kilku z tych, któ­rzy mu to­wa­rzy­szyli, wró­ciło, aby za­zna­czyć drogę, ale już nie mo­gli jej od­na­leźć. Kiedy zaś Je­re­miasz do­wie­dział się o tym, czy­niąc im wy­mówki po­wie­dział: "Miej­sce to po­zo­sta­nie nie­znane, aż Bóg na po­wrót zgro­ma­dzi swój lud i okaże mu mi­ło­sier­dzie. Wtedy to Pan po­now­nie po­każe to [wszystko] i bę­dzie można wi­dzieć chwałę Pań­ską i ob­łok, po­dob­nie jak za Moj­że­sza można ją było wi­dzieć"[19].

Bi­bli­ści uwa­żają, że wspo­mnianą górą była Nebo w dzi­siej­szej Jor­da­nii, nie­da­leko Mo­rza Mar­twego. To z niej Moj­że­szowi uka­zana zo­stała pierw­szy raz Zie­mia Obie­cana[20]. I to tam, w 1898 roku, do­ra­dzali po­szu­ki­wa­nia Arki wpły­wo­wemu nie­miec­kiemu księ­ciu Fry­de­ry­kowi Ba­deń­skiemu twórca sy­jo­ni­zmu The­odor Herzl oraz grono jego współ­pra­cow­ni­ków[21]. Cho­ciaż, kto wie, może jed­nak Je­re­mia­szowi cho­dziło o Sy­naj, da­leko na po­łu­dnie, w dzi­siej­szym Egip­cie - tam, gdzie Moj­żesz otrzy­mał od Jahwe dzie­sięć przy­ka­zań i gdzie zbu­do­wał Arkę? No­wo­żytni po­szu­ki­wa­cze re­li­kwii, nie tylko fil­mowi, brali pod uwagę różne sce­na­riu­sze wy­da­rzeń. Także taki, że wszystko było mi­sty­fi­ka­cją i Arka Przy­mie­rza ni­gdy nie opu­ściła Je­ro­zo­limy, lecz zo­stała ukryta w ja­ski­niach i roz­pa­dli­nach pod Świą­ty­nią Sa­lo­mona. Czy Je­re­miasz ry­zy­ko­wałby po­dróż z ta­kim skar­bem i na­ra­żał świętą skrzy­nię na to, że wpad­nie w ręce Ba­bi­loń­czy­ków? Ba, może jesz­cze przed Je­re­mia­szem, a więc przed VI wie­kiem p.n.e., ktoś wy­wiózł Arkę z Je­ro­zo­limy? Wpraw­dzie za wer­sją z udzia­łem pro­roka opo­wia­dało się wielu sta­ro­żyt­nych hi­sto­ry­ków, jed­nak głów­nie tych z cza­sów bli­skich Je­zu­sowi[22]. A sama bi­blijna Druga księga Ma­cha­bej­ska in­for­mu­jąca o mi­sji Je­re­mia­sza po­wstała czte­ry­sta lat po opi­sy­wa­nym wy­da­rze­niu. Czy można więc jej wie­rzyć? Z ta­kich wła­śnie wąt­pli­wo­ści na­ro­dziły się liczne hi­po­tezy na te­mat tego, gdzie ukryto Arkę, kto ją zna­lazł i gdzie może znaj­do­wać się dzi­siaj.

Za­pra­szamy do za­kupu peł­nej wer­sji książki

PO­SZU­KI­WA­CZE ZA­GI­NIO­NYCH AREK

[1] Wade Da­vis, The Ser­pent and the Ra­in­bow, Si­mon and Schu­s­ter, New York i in. 2010, s. 224.
[2] Księga Wyj­ścia 25,9-16, w: Bi­blia Ty­siąc­le­cia, Wy­daw­nic­two Pal­lot­ti­num, Po­znań-War­szawa 1980, s. 91.
[3] Ibi­dem, Księga Wyj­ścia 25,17-22, s. 91.
[4] Ibi­dem, Księga Wyj­ścia 16,33-34, s. 84.
[5] List do He­braj­czy­ków 9,4, w: Bi­blia Ty­siąc­le­cia, op. cit., s. 1366.
[6] Księga Jo­zu­ego, 6,1-8, w: Bi­blia Ty­siąc­le­cia, op. cit., s. 210-211.
[7] Ibi­dem, Księga Jo­zu­ego, 6,20-21, s. 211.
[8] Tu­dor Par­fitt, Arka Przy­mie­rza od­na­le­ziona, Am­ber, War­szawa 2008, s. 45.
[9] Si­mon Se­bag Mon­te­fiore, Je­ro­zo­lima. Bio­gra­fia, Wy­daw­nic­two Ma­gnum, War­szawa 2011, s. 22.
[10] 1 Księga Sa­mu­ela 5,2-4, w: Bi­blia Ty­siąc­le­cia, op. cit., s. 262.
[11] Ibi­dem, 1 Księga Sa­mu­ela 5,6-12, s. 263.
[12] Ibi­dem, 1 Księga Sa­mu­ela 6,1-5, s. 263.
[13] Pierw­sza Księga Kro­nik, 13,9-10, w: Bi­blia Ty­siąc­le­cia, op. cit., s. 379.
[14] Księga Wyj­ścia 26,1-37, op. cit. s. 92-93.
[15] Jan Klin­kow­ski, Za­gi­nię­cie Arki Przy­mie­rza w świe­tle tek­stów bi­blij­nych i tra­dy­cji, w: "Per­spec­tiva. Le­gnic­kie Stu­dia Teo­lo­giczno-Hi­sto­ryczne", nr 2/2008, s. 108.
[16] Druga Księga Kro­nik 5,7-8, w: Bi­blia Ty­siąc­le­cia, op. cit., s. 394.
[17] Jó­zef Fla­wiusz, Dawne dzieje Izra­ela, VIII, IV, 2; za: Jan Klin­kow­ski, op. cit., s. 108.
[18] Jan Klin­kow­ski, op. cit., s. 118-119.
[19] Druga Księga Ma­cha­bej­ska 2,4-8, w: Bi­blia Ty­siąc­le­cia, op. cit., s. 517.
[20] Księga Po­wtó­rzo­nego Prawa 32,49, w: Bi­blia Ty­siąc­le­cia, op. cit., s. 203.
[21] Sha­lom Gold­man, Zeal for Zion: Chri­stians, Jews, & the Idea of the Pro­mi­sed Land, Uni­ver­sity of North Ca­ro­lina 2009, s. 111-113.
[22] Jan Klin­kow­ski, op. cit., s. 116-117.