Niezbędnik Flavii
Jeśli otworzysz moją lodówkę albo szafki w kuchni, odkryjesz, że wcale nie są pełne po brzegi. Zdarzały się momenty, że były w nich tylko masło, parmezan i wino.
Dużo czasu spędzam w pracy w restauracji, lubię też jeść na mieście i nigdy do końca nie wiem, kiedy akurat uda mi się coś ugotować w domu. Przez ostatnią dekadę rzadko zdarzało mi się być w domu od śniadania do kolacji. Dlatego moja spiżarka i lodówka to głównie produkty-wytrychy, za sprawą których mogę podkręcić dania z tych rzeczy, które akurat przyniosę danego dnia do domu. Dodaję nimi głębi i złożoności smaku sałatom, sosom, daniom z warzyw, a także makaronom, tym najprostszym i tym bardziej skomplikowanym. Zakupy robię na bieżąco, zaopatrując się w świeże warzywa i owoce, sery i owoce morza, które łączę z przyprawami czekającymi w domu. Często używam ich poza schematem, wychodząc poza tradycyjne przeznaczenie. Spróbuj i Ty. Szukaj nowych, pysznych ścieżek.
W szafce
1. Oliwa z oliwek
Podstawa. Musi być dobrej jakości, bo zła oliwa to złe danie. Moja mama, gdy idziemy razem do restauracji, zawsze najpierw sprawdza oliwę. Jeśli na stoliku stoi buteleczka z podejrzanie żółtą cieczą, w której zatopiono ząbki czosnku czy papryczki, to nie wróży to dobrze dalszej kolacji.
Mój dawny mentor Fabio Picchi, prowadzący we Florencji restauracji Cibr?o, zawsze powtarzał, że najwięcej w swojej restauracji wydawał na dwie rzeczy: parmezan i oliwę. Zużywał jej niewyobrażalne ilości w trzech rodzajach, i nawet ta najzwyklejsza, używana do smażenia, musiała być najprzedniejszej jakości. Pokaż mi, jakiej używasz oliwy, a powiem ci, jakim jesteś kucharzem.
Oliwa zawsze musi być najświeższa, to podstawa. Dlatego raz otwartą należy szybko zużyć i przechowywać w ciemnym miejscu, z dala od kuchenki czy słonecznego okna.
Oliwy bardzo różnią się smakiem i aromatem. Ja lubię oliwy o mocnym, pieprznym smaku, lekko gorzkawe i drapiące w gardło, o ciemnozielonym kolorze.
We włoskiej kuchni istnieje pojęcie "olio a crudo" - surowa oliwa. Odnosi się to określenie do ostatniego chlustu oliwy na gotowe danie, które już zaraz, za moment, ma wylądować na stole. Chlust na pokrojone pomidory, na zupę, na kremowe risotto. Jeśli robisz sos pomidorowy na oliwie, to aby jej smak bardziej wybrzmiał, warto dodać kilka jej kropel na koniec gotowania lub polać nią porcję makaronu z sosem. Nawet jeśli smak oliwy nie będzie mocno wyczuwalny, ta oliwna "kropka nad i" uczyni danie ciekawszym i bardziej złożonym. Oliwy używam do wszystkiego, także do wolnego smażenia (nie smażyłabym na niej kurczaka ze strony 186, bo oliwa się spali, ale już drobne pulpeciki - jak najbardziej).
2. Sos sojowy
Nie wyobrażam sobie bez niego życia. Jest dla mnie tym, czym dla wielu osób była kiedyś przyprawa Maggi. Mogłabym go dodawać do wszystkiego, bo lubię słone, a sos sojowy wnosi do dań ciekawą, złożoną słoność. Ma też kolor, a lubię, gdy konkretne przyprawy mają swoją charakterystyczna barwę. W domu często gotujemy dania kuchni azjatyckiej, więc sos sojowy jest niezbędny - mamy ich całą kolekcję, bo ten z Japonii będzie się różnić w smaku od koreańskiego. Mnie sos sojowy jest też niezbędny do wszelkich moich kulinarnych zachcianek, na które od czasu do czasu, zupełnie niespodziewanie przychodzi mi ochota, np. ugotowanego ryżu z dużą ilością masła i sosem sojowym, ryżu z sadzonym jajkiem doprawionym sosem sojowym czy warzyw z sosem sojowym.
3. Olej sezamowy
Lubię smak sezamu, w szczególności prażonego, który jest głęboki i rozgrzewający. Zazwyczaj trafia do dań azjatyckich, ale ja lubię go dodać do salsy z pomidorów (strona 168). Zupełnie się go tam nie spodziewasz, a gdy nagle go poczujesz, wszystko do siebie idealnie pasuje.
4. Anchois
Nie zjesz ich samodzielnie, ale podkręcą smak wielu sosów, choćby z cykorii czy świeżych szparagów (strona 74).
5. Suszone peperoncino
Lubię ostrość w daniach, a tę daje mi właśnie peperoncino. Jeśli zaczynam danie od bazy z oliwy, cebuli i czosnku, to od razu chcę dodać do nich peperoncino. To u nas chyba rodzinne, bo tata dodawałby peperoncino do wszystkiego. Najczęściej używam suszonych papryczek, najchętniej w całości lub w płatkach (trik: całe papryczki zawsze możesz rozkruszyć), niechętnie - mielonych. Dlaczego suszonych? Po pierwsze: są łatwiejsze do przechowywania. A po drugie: mają zupełnie inny smak niż świeże. Są bardziej ostre, ziemiste i wytrawne, podczas gdy świeże papryczki są bardziej kwiatowo-owocowe.
6. Pomodoro pelati
Tylko w całości. Bo wtedy widzisz pomidora, który trafił do puszki. Zwłaszcza w zimie, gdy w Polsce pomidory nie mają wiele wspólnego z pomidorami.
7. Makaron
Bo zawsze z niego coś ugotujesz.
W lodówce
1. Parmezan
Parmezan jest moim zdaniem najszlachetniejszą ze wszystkich form mleka. Owszem, kocham masło i nie wyobrażam sobie bez niego życia. Ale parmezan to parmezan. Parmezan jest moją solą. Wzbogaci każde danie. Jest dla Włochów tym, czym dla Azji jest sos sojowy, dodaje się go do 90 procent dań. Dobrze mu z mięsem, z owocami morza, z rybą - choć ortodoksi powiedzą, że ryb i parmezanu nie powinno się łączyć. Ale ja Ci mówię - połącz! Zobaczysz, że to ma sens. Gdy w lodówce nie mamy solidnego kawałka parmezanu, od razu zarządzam wyjście na zakupy. Parmezan lubię dodawać do dań, ale też podjadać jego kawałeczki jako przekąskę, na początek lub na koniec posiłku.
2. Masło
Bez masła nie ma kuchni. Tak jak bez oliwy. Nie ma, że jedno albo drugie - muszą być oba.
3. Boczek
Guanciale, czyli podgardle, pancetta, pancetta affumicata lub polski surowy boczek, który może się śmiało mierzyć z najlepszymi charcuterie w kuchni. Gdy mogę zrobić sobie jajecznicę na tłuszczu z boczku, to jest to moje najlepsze śniadanie.
4. Koncentrat pomidorowy
Porządnie wysmażony na patelni, da ci nie tylko smak, ale i niezwykły kolor. To osobista preferencja, ale najbardziej lubię przecier w tubce. Taka to ze mnie tubkowa snobka.
5. Kapary
Kolejna forma soli. Używaj jak przyprawy, by nadać daniom kolejny wymiar.
6. Ostre papryczki
Takie ze sklepu z produktami bliskowschodnimi. Muszą być ostre i chrupiące, piklowane w octowej marynacie.
7. Świeże zioła
Część rośnie na parapecie, a dodatkowe trzymam w lodówce. Pęczki kolendry, pietruszki, koperku - jeśli akurat najdzie mnie na gotowanie w polskim tonie - tajska bazylia, szczypiorek.