Twój sukces jest nieunikniony. Potęga manifestacji - Issa Maite

Kup ebooka

31.92 zł
26.49 zł (25,04 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wprowadzenie

WPRO­WA­DZE­NIE

Wiem, kim jesteś.

Jesteś zafa­scy­no­wana ideą, że możemy współ­two­rzyć z Wszech­świa­tem naszą rze­czy­wi­stość.

Cichy gło­sik w two­jej gło­wie mówi: "Tak, to jest moż­liwe! Wiem, że jestem prze­zna­czona do cze­goś więk­szego i mogę to osią­gnąć".

Polaj­ko­wa­łaś nie­zli­czone posty w mediach spo­łecz­no­ścio­wych typu: "Wszech­świat jest obfity", "Jeśli mogę o tym marzyć, mogę to osią­gnąć", "Przy­cią­gam to, co wibruję"...

Pró­bo­wa­łaś myśleć pozy­tyw­nie i być wdzięczna za to, co masz. Jed­nak gdy nie widzisz pożą­da­nych zmian, twój racjo­nalny umysł ponow­nie przej­muje kon­trolę i stwier­dza: "To jed­nak nie działa. To bzdura. Jedyną rze­czą, która przy­nosi efekty, jest ciężka praca". Albo jesz­cze gorzej: "To, czego chcę, nie jest dla mnie. Powin­nam się pod­dać. Nie jestem stwo­rzona do odno­sze­nia takich suk­ce­sów, o jakich marzę".

Ale mimo wszystko jesteś tutaj.

Ponie­waż w głębi duszy wciąż wie­rzysz.

Chcesz wie­rzyć, że możesz zama­ni­fe­sto­wać swoje pra­gnie­nia.

Chcesz wie­rzyć, że Wszech­świat jest obfity i że jesteś w sta­nie stwo­rzyć życie, któ­rego pra­gniesz.

Ale nie wiesz jak. Czu­jesz, że coś cię do końca nie prze­ko­nuje.

Czu­jesz, że cze­goś bra­kuje.

Od razu ci powiem: masz rację, cze­goś tu bra­kuje.

Mani­fe­sto­wa­nie to znacz­nie wię­cej niż sie­dze­nie na kana­pie, wizu­ali­zo­wa­nie miliona euro i cze­ka­nie, aż wyda­rzy się magia. To znacz­nie wię­cej niż wyra­ża­nie wdzięcz­no­ści przez trzy minuty przed pój­ściem spać, myśląc, że kiedy się obu­dzisz, twoje pro­blemy znikną.

Wcale nie cho­dzi też o cią­głe myśle­nie pozy­tyw­nie i dobre samo­po­czu­cie przez dwa­dzie­ścia cztery godziny na dobę, aby "wibro­wać wysoko", a tym samym korzy­stać z prawa przy­cią­ga­nia.

Też myśla­łam, że wła­śnie tak trzeba. Jedyne, co udało mi się zro­bić, to obwi­niać się za to, że nie jestem wystar­cza­jąco opty­mi­styczna, i w gor­sze dni pogrą­żać się jesz­cze bar­dziej, bo "to zna­czy, że sobie nie radzę".

Tu i teraz możesz prze­stać wal­czyć.

Oddy­chaj.

Jesteś we wła­ści­wym miej­scu.

To tutaj koń­czy się twoja ścieżka nie­osią­ga­nia pożą­da­nych rezul­ta­tów i zaczyna się two­rze­nie wide­magii we wszyst­kich aspek­tach two­jego życia.

Mani­fe­sto­wa­nie two­ich naj­więk­szych pra­gnień jest znacz­nie łatwiej­sze, niż myślisz, jeśli wiesz, jak to zro­bić.

Zanim przej­dziemy dalej, połóżmy pod­wa­liny.

CZYM JEST MANI­FE­STA­CJA?

Mani­fe­sta­cja to pro­ces, w któ­rym czy­nimy nama­cal­nym coś, co ist­nieje tylko w naszej wyobraźni. Zja­wi­sko, które pozwala nam uczy­nić nie­wi­dzialne widzial­nym. Abso­lut­nie wszystko zaczęło się od pomy­słu.

Naj­bar­dziej rewo­lu­cyjne wyna­lazki, książka, którą trzy­masz w rękach, ubra­nia, które zakła­dasz każ­dego ranka. Wszystko ist­niało w nie­wi­dzial­nym, zanim stało się widzialne.

Wiele razy przy­cho­dzą do moich pro­gra­mów kobiety, które mówią: "Nie jestem dobra w mani­fe­sto­wa­niu" lub "Nie wycho­dzi mi mani­fe­sto­wa­nie".

Pozwól mi powie­dzieć ci, że wszyst­kie wiemy, jak mani­fe­sto­wać. Mani­fe­stu­jemy naszą rze­czy­wi­stość dwa­dzie­ścia cztery godziny na dobę.

Całe nasze życie jest współ­two­rze­niem, które tkamy wraz z Wszech­świa­tem.

Pro­blem polega na tym, że przez więk­szość czasu, nawet nie zda­jąc sobie z tego sprawy, jeste­śmy eks­pert­kami w wyra­ża­niu tego, czego nie chcemy. Co wię­cej, nie wiemy, jak odwró­cić tę ten­den­cję. Padamy ofiarą życia, w któ­rym wszystko jest drogą pod górę. Życia, w któ­rym wydaje nam się, że żyjemy dla wszyst­kich, tylko nie dla samych sie­bie.

Klu­czem do wyj­ścia z tej pętli jest mani­fe­sto­wa­nie życia, któ­rego pra­gniemy, w bar­dziej świa­domy spo­sób.

CZYM JEST ŚWIA­DOMA MANI­FE­STA­CJA?

Cho­dzi o to, aby nauczyć się prze­stać mani­fe­sto­wać to, czego NIE chcesz, i zacząć mani­fe­sto­wać to, czego CHCESZ. Mani­fe­sta­cja jest sztuką wyko­rzy­sty­wa­nia praw pod­świa­do­mo­ści i Wszech­świata w celu urze­czy­wist­nie­nia swo­ich marzeń.

Krótko mówiąc, jest to wyko­rzy­sta­nie naszego daru współ­two­rze­nia z Wszech­świa­tem do stwo­rze­nia naszego wła­snego raju na ziemi. Jeste­śmy wypo­sa­żeni w wewnętrzną tech­no­lo­gię do two­rze­nia cudów; to naj­więk­szy dar, jaki mamy, a jed­no­cze­śnie naj­więk­sza odpo­wie­dzial­ność. Musimy wie­dzieć, jak ją wyko­rzy­stać. Kiedy opa­nu­jesz tę sztukę, sta­niesz się Eks­pertką od Mani­fe­sta­cji.

KIM JEST EKS­PERTKA OD MANI­FE­STA­CJI?

Jest kobietą, która ma pew­ność co do tego, jak korzy­stać ze Świa­do­mej Mani­fe­sta­cji, aby zre­ali­zo­wać życie, o któ­rym marzy.

Kobietą, która wie, że jej suk­ces jest nie­unik­niony, i działa pomimo stra­chu.

Ma cał­ko­witą pew­ność, że Wszech­świat spi­skuje na jej korzyść, nawet w momen­tach, gdy wydaje się ina­czej.

Zna swoją praw­dziwą moc i dla­tego akcep­tuje sie­bie rów­nież w te dni, kiedy nie czuje się w pełni umoc­niona lub pewna sie­bie.

Wie, jak prze­mie­nić naj­trud­niej­sze sytu­acje i obró­cić je na swoją korzyść.

Na co dzień wyko­rzy­stuje swoją pod­świa­do­mość, aby osią­gnąć jak naj­lep­sze wyniki przy mini­mal­nym wysiłku.

Rozu­mie, że jej marze­nia są święte i że jeśli ma marze­nie, to jej prze­zna­cze­niem jest je speł­nić. Inspi­ruje innych do roz­woju tylko poprzez swój przy­kład przy­wódz­twa, suk­cesu i obfi­to­ści we wszyst­kich aspek­tach swo­jej egzy­sten­cji.

Żyje peł­nią życia. Prze­stała poświę­cać swoje zdro­wie, dobre samo­po­czu­cie, czas i szczę­ście, aby osią­gnąć suk­ces.

Jest świa­doma, że może mieć WSZYSTKO.

Zna­la­zła rów­no­wagę mię­dzy odpusz­cza­niem a robie­niem, mię­dzy dzia­ła­niem a pozo­sta­wie­niem wyniku w rękach Wszech­świata.

Wie, jak słu­chać swo­jej intu­icji, aby podej­mo­wać naj­lep­sze decy­zje, bez cze­ka­nia na akcep­ta­cję innych.

Roz­po­znaje głos swo­jego ego i dostrzega mecha­ni­zmy auto­sa­bo­tażu, aby pozwo­lić sobie na odno­sze­nie suk­ce­sów, od środka na zewnątrz.

Ni­gdy, ni­gdy, ni­gdy się nie pod­daje. Wie z całą pew­no­ścią, że rze­czy wyda­rzą się w ide­al­nym cza­sie ku jej naj­więk­szej korzy­ści, a wszel­kie ocze­ki­wa­nie ozna­cza, że nad­cho­dzi coś wiel­kiego.

W swoim umy­śle żyje rze­czy­wi­sto­ścią, którą chce zama­ni­fe­sto­wać, zanim jesz­cze uzy­ska dowód, że sta­nie się to na grun­cie fizycz­nym.

Nie stara się zoba­czyć, aby uwie­rzyć, ale wie­rzy, aby zoba­czyć.

Ma głowę w gwiaz­dach, stopy na ziemi i oczy skie­ro­wane w przy­szłość.

W trak­cie tej lek­tury zaczniesz się nią sta­wać.

CZEGO MOŻESZ SIĘ SPO­DZIE­WAĆ PO TEJ KSIĄŻCE?

"Twój suk­ces jest nie­unik­niony" to nie tylko zgrabne hasło do udo­stęp­nie­nia w sieci.

To magiczna man­tra, którą dzie­siątki tysięcy kobiet na całym świe­cie uczy­niły swoją wła­sną, aby osią­gnąć to, co kie­dyś uwa­żały za nie­moż­liwe.

To filo­zo­fia życia, rze­czy­wi­stość, która zawsze będzie ci towa­rzy­szyć i pozwoli ci poko­nać każdą prze­szkodę.

To potężny sys­tem mani­fe­sta­cji, łatwy do zasto­so­wa­nia i dopa­so­wu­jący się do cie­bie, po to, by żadne marze­nie nie było zbyt duże ani nie­osią­galne.

Twój suk­ces jest nie­unik­niony na dro­dze do zosta­nia Eks­pertką od Mani­fe­sta­cji.

Moim celem jest, abyś nauczyła się korzy­stać ze Świa­do­mej Mani­fe­sta­cji, by stwo­rzyć życie nawet pięk­niej­szym niż w two­ich sza­lo­nych marze­niach.

Ta książka została zain­spi­ro­wana trzema czyn­ni­kami: nie­za­spo­ko­jo­nym pra­gnie­niem, obse­sją na punk­cie poma­ga­nia innym, by żyli w obfi­to­ści, i nie­zwy­kłym doświad­cze­niem pracy z tysią­cami kobiet, które ufają mi każ­dego dnia.

Sto­su­jąc to, co prze­czy­tasz na tych stro­nach, prze­szłam od sytu­acji, w któ­rej nie byłam w sta­nie opła­cić czyn­szu za mój dom, do zaro­bie­nia ponad miliona euro, by pół­tora roku póź­niej żyć z mojej pasji. Pomno­ży­łam te liczby w kolej­nych latach. Prze­szłam od zagu­bie­nia (nie wie­dzia­łam, jaki jest sens mojego życia) do odna­le­zie­nia swo­jego celu i poma­ga­nia tysiącom kobiet w ponad trzy­dzie­stu kra­jach w reali­za­cji życia, o jakim marzyły. Prze­szłam od tok­sycz­nych związ­ków do spo­tka­nia męż­czy­zny mojego życia, miesz­ka­nia w domu moich marzeń, posia­da­nia grupy przy­ja­ció­łek, za czym zawsze tęsk­ni­łam, obec­no­ści w mię­dzy­na­ro­do­wych mediach, a nawet zama­ni­fe­sto­wa­nia książki, którą masz w rękach.

To, co w niej znaj­dziesz, nie jest powtó­rze­niem kur­sów czy innych ksią­żek. Zro­dziło się z tego, co prze­ży­łam, czego doświad­czy­łam, co prze­stu­dio­wa­łam i prze­te­sto­wa­łam na sobie, zanim nauczy­łam tego tysiące kobiet.

Muszę się do cze­goś przy­znać: mam obse­sję na punk­cie mani­fe­sta­cji.

Wszystko, co zostało powie­dziane na ten temat, prze­te­sto­wa­łam, skla­sy­fi­ko­wa­łam, spraw­dzi­łam, popra­wi­łam lub odrzu­ci­łam. Ta książka jest bez­po­śred­nim skró­tem do tego, co naj­bar­dziej efek­tywne. Wła­śnie dla­tego poświę­ci­łam czas z mojego życia na wypró­bo­wa­nie wszyst­kich spo­so­bów, abyś ty mogła oszczę­dzić ten czas i jak naj­le­piej go wyko­rzy­stać.

Oczy­wi­ście nic z tego nie jest magią. Aby osią­gnąć swoje cele, będziesz potrze­bo­wała sku­pie­nia, poświę­ce­nia i wytrwa­ło­ści. Nikt nie wykona tej pracy za cie­bie.

Ale tak, od teraz nie będziesz już musiała cho­dzić po omacku.

Ostrze­gam, bar­dzo praw­do­po­dobne jest to, że ty także popad­niesz w obse­sję.

Prze­ko­nasz się: mani­fe­sta­cja to nie kon­cep­cja: to styl życia, który możesz przy­jąć, aby na zawsze zmie­nić swoją rze­czy­wi­stość.

Dla­czego poświę­cam każdy dzień mojego życia na ucze­nie się i naucza­nie wszyst­kiego o mani­fe­sta­cji?

Ponie­waż mocno wie­rzę, że każda kobieta na tej pla­ne­cie ma PRAWO i OBO­WIĄ­ZEK speł­nie­nia wszyst­kich swo­ich marzeń.

Prze­ko­nano nas, że pra­gnie­nie wię­cej zare­zer­wo­wane jest dla złych kobiet, nato­miast kobie­tom dobrym prze­zna­czone jest pogo­dze­nie się z tym, co mają.

Ale pozwól, że o coś zapy­tam.

Komu słu­żysz, gdy jesteś sfru­stro­wana swoim życiem?

Komu poma­gasz, gdy nawet dla sie­bie nie masz wystar­cza­jąco dużo?

Jaki przy­kład dajesz innym kobie­tom, gdy nie masz odwagi poka­zać swo­jej wiel­ko­ści?

Prawda jest taka, że kiedy uzdra­wiasz sie­bie, uzdra­wia się cała kobieca nie­świa­do­mość, a wraz z nią cała pla­neta.

Jeśli twoja intu­icja cię tu przy­wio­dła, to nie służy to tylko tobie.

Twój suk­ces pozwala innym kobie­tom rów­nież go odnieść.

Twoje szczę­ście daje innym kobie­tom pozwo­le­nie na bycie szczę­śli­wymi.

Twoja obfi­tość daje innym kobie­tom pozwo­le­nie na zama­ni­fe­sto­wa­nie swo­jej.

Wszystko, czym jesteś, inspi­ruje.

Wszystko, czym jesteś, poru­sza.

Wszystko, czym jesteś... jest magią.

Nie ma niczego, czym nie mogła­byś być, czego nie mogła­byś zro­bić lub mieć.

Nie obcho­dzi mnie, ile razy pró­bo­wa­łaś.

Nie obcho­dzi mnie, ile razy się nie udało.

Nie obcho­dzi mnie, co powie­dziano ci w prze­szło­ści ani jakie okropne rze­czy o sobie mówisz.

Cze­go­kol­wiek pra­gniesz, możesz to zama­ni­fe­sto­wać.

Wszystko, czego szu­kasz, szuka rów­nież cie­bie.

I na tych stro­nach znaj­dziesz metodę, aby to osią­gnąć.

A naj­lep­sze jest to, że czy­ta­jąc tę książkę, two­rzysz już w sobie zmianę para­dyg­matu. Kiedy ją skoń­czysz , twoje prze­ko­na­nia zostaną zre­wo­lu­cjo­ni­zo­wane, a twój umysł będzie nastro­jony na obfi­tość. Masz w rękach jasny, pro­sty i moż­liwy do zasto­so­wa­nia prze­wod­nik krok po kroku, aby osią­gnąć to, co wcze­śniej wyda­wało się nie­moż­liwe.

Na tych stro­nach zaczniesz uwal­niać się od stra­chu przed oceną, obse­sji porów­ny­wa­nia się i lęku przed porażką.

Dowiesz się, dla­czego utknę­łaś w bez­czyn­no­ści i jak naprawdę zaan­ga­żo­wać się w swoje marze­nia.

Zro­zu­miesz, co powstrzy­my­wało cię przed przy­cią­ga­niem więk­szej ilo­ści pie­nię­dzy i jak stać się magne­sem przy­cią­ga­ją­cym bogac­two.

Dowiesz się, jak wyko­rzy­stać swoje emo­cje, aby zro­bić krok milowy w kie­runku suk­cesu.

Nie będziesz sama. Popro­wa­dzę cię przez całą drogę.

JAK NAJ­LE­PIEJ WYKO­RZY­STAĆ TWÓJ SUK­CES JEST NIE­UNIK­NIONY?

Ta książka da ci to, na co jej pozwo­lisz.

Jak ze wszyst­kim innym, odpo­wie­dzial­ność spo­czywa na tobie.

To od cie­bie zależy, czy prze­czy­tasz ją w poło­wie, w mię­dzy­cza­sie pisząc na What­sAp­pie, czy też wczy­tasz się w każdą stronę z mak­sy­malną kon­cen­tra­cją.

Ty decy­du­jesz, czy pomi­nąć ćwi­cze­nia w każ­dym roz­dziale, czy wyko­nać je, gdy ci powiem.

Ty decy­du­jesz, czy wypró­bu­jesz każdą kon­cep­cję, czy też odrzu­cisz ją, ponie­waż nie pasuje do two­jej wizji świata.

To jest twoje życie i to będą twoje wyniki.

Nie będę z tobą w domu, by upew­nić się, że robisz wszystko, co zale­ci­łam.

To, co mogę zro­bić, to pomóc ci unik­nąć naj­więk­szych sabo­ta­ży­stów, któ­rych znaj­duję w kobie­tach, pra­gną­cych ewo­lu­ować w swoim życiu.

Oto moje wska­zówki:

1. Porzuć "Już to wiem". To trzy naj­bar­dziej nie­bez­pieczne słowa na świe­cie. Mogą kosz­to­wać cię życie two­ich marzeń.

Ist­nieje róż­nica mię­dzy prze­czy­ta­niem lub usły­sze­niem cze­goś a pozna­niem tego.

"Wie­dzieć" ozna­cza "prze­żyć to".

Jeśli jesz­cze nie doświad­czasz rezul­ta­tów, któ­rych pra­gniesz w swoim życiu, to zna­czy, że jesz­cze tego nie wiesz. Musisz się dopiero nauczyć.

Jed­nym z naj­więk­szych sprzy­mie­rzeń­ców na mojej dro­dze zawsze był i zawsze będzie umysł począt­ku­ją­cego.

Zaczy­nam każde szko­le­nie, każdą książkę, każdy pro­ces tak, jak­bym nic o tym nie wie­działa. Jak­bym odkry­wała to wszystko po raz pierw­szy.

Przy­ję­łam tę filo­zo­fię po wysłu­cha­niu nastę­pu­ją­cej opo­wie­ści zen (to wtedy mój mózg zasko­czył).

Pewna odno­sząca suk­cesy pro­fe­sor uni­wer­sy­tecka, mimo że miała w życiu wszystko, czuła wielką pustkę, któ­rej nic nie było w sta­nie wypeł­nić. Przez lata pró­bo­wała medy­to­wać, dbać o swój umysł, cho­dzić na tera­pię, zaczęła nawet malo­wać. Wyglą­dało na to, że nic nie działa. Po krót­kim okre­sie poprawy pustka zawsze powra­cała.

Aż pew­nego dnia posta­no­wiła pod­jąć bar­dziej dra­styczne środki i udać się w kil­ku­mie­sięczną podróż ini­cja­cyjną do Tybetu. Była zde­ter­mi­no­wana, by za wszelką cenę nadać swo­jemu życiu sens.

Po dłu­giej podróży, pod­czas któ­rej wciąż zasta­na­wiała się, czy postę­puje wła­ści­wie, dotarła do bud­dyj­skiej świą­tyni.

Wkrótce po jej przy­by­ciu wyszedł mnich, by ją powi­tać, i zapro­po­no­wał jej her­batę.

Pro­fe­sorka z rado­ścią się zgo­dziła, a gdy tylko usia­dła, zaczęła opo­wia­dać mni­chowi o wszyst­kim, czego pró­bo­wała. Opo­wie­działa mu o róż­nych tera­piach i tech­ni­kach uzdra­wia­nia, które sto­so­wała, o warsz­ta­tach, któ­rych pró­bo­wała, o ulep­sze­niach, któ­rych doko­nała, i o zała­ma­niach, które po nich nastą­piły. Opo­wie­działa mu o swo­ich osią­gnię­ciach jako pro­fe­sorka i sza­cunku, jaki zdo­była w świe­cie uni­wer­sy­tec­kim.

Mnich słu­chał cicho i nalał kobie­cie her­baty do fili­żanki.

Z entu­zja­zmem opo­wia­dała o wszyst­kim, czego nauczyła się o ducho­wo­ści, o tym, czego doświad­czyła i co zro­zu­miała na temat praw­dzi­wego sensu życia.

Mnich, cały czas mil­czący, dalej nale­wał her­batę, aż płyn zaczął roz­le­wać się po stole i kapać na stopy pro­fe­sorki. Kobieta wykrzyk­nęła:

- Ale co pan robi? Nie widzi pan, że fili­żanka jest pełna? Nie ma miej­sca na wię­cej!

Mnich odpo­wie­dział z uśmie­chem w oczach:

- Dokład­nie. Podob­nie jak ta fili­żanka, jesteś pełna swo­ich opi­nii i prawd. Czego możesz się nauczyć, jeśli naj­pierw się nie oczy­ścisz?

Jeśli chcesz stwo­rzyć praw­dziwą zmianę, musisz zro­bić prze­strzeń na nowe.

Połóż dłoń na sercu i powta­rzaj na głos: "Pusz­czam "ja to wiem". Otwie­ram mój umysł począt­ku­ją­cego".

Daj sobie moż­li­wość spoj­rze­nia na wszystko nowymi oczami i zadaj sobie pyta­nie: co odkry­wam tutaj, czego wcze­śniej nie widzia­łam?

Prze­ko­nasz się, że ta pro­sta zmiana czyni cuda. Na końcu każ­dego roz­działu stwo­rzy­łam sek­cję z ćwi­cze­niami, abyś mogła zako­twi­czyć wszyst­kie prze­czy­tane kon­cep­cje i prze­ło­żyć je na coś kon­kret­nego, rze­czy­wi­stego i nama­cal­nego w swoim codzien­nym życiu.

Zrób je. Jeśli cię to moty­wuje, zaopatrz się w ładny notat­nik. Liczne bada­nia poka­zują, że pisa­nie ręczne akty­wuje w mózgu ośrodki ucze­nia się bar­dziej inten­syw­nie niż pisa­nie na kla­wia­tu­rze, co pozwala popra­wić pamięć i stwo­rzyć głęb­sze pro­gra­mo­wa­nie nowych pomy­słów1.

Magia zwięk­sza się sto­krot­nie, gdy zasto­su­jesz prze­czy­tane kon­cep­cje.

Na końcu książki podzielę się z tobą sys­te­mem mani­fe­sta­cji Twój suk­ces jest nie­unik­niony. Pokusa, aby przejść od razu do końca, może być wielka, z powodu pośpie­chu lub poczu­cia, że "ja już wiem". Nie rób tego. To tak, jakby zde­cy­do­wać się na podróż dookoła świata, po czym omi­nąć wszyst­kie kraje na tra­sie i poje­chać pro­sto do ostat­niego. Gdy­byś tak zro­biła, nie odkry­ła­byś zbyt wiele, prawda?

Daj się popro­wa­dzić i ciesz się pro­ce­sem.

2. Porzuć scep­tyczny umysł.

Nie zro­zum mnie źle: to ważne, by mieć kry­tyczny umysł. Naprawdę zachę­cam cię do kwe­stio­no­wa­nia wszyst­kiego. Jed­nak stu­diu­jąc nawyki odno­szą­cych suk­cesy i szczę­śli­wych ludzi, zda­łam sobie sprawę, że ludzie nie two­rzą życia swo­ich marzeń, pro­sząc o dowody naukowe, aby udo­wod­nić im, że jest to moż­liwe.

Jeśli cze­kasz, aż nauka potwier­dzi wszystko, co roz­wija ducho­wość, możesz cze­kać całe życie.

Słowo "pseu­do­nauka" jest uży­wane jako obe­lga w celu dele­gi­ty­mi­za­cji nauk ducho­wych, które opie­rają się na kon­cep­cjach nauko­wych lub psy­cho­lo­gicz­nych, które nie są jesz­cze jed­no­myślne. Musimy jed­nak przy­znać, że tra­dy­cje duchowe od tysiąc­leci gło­szą to, co nauka dopiero teraz zaczyna uzna­wać.

Nawet ogra­ni­czona zna­jo­mość histo­rii odkryć nauko­wych ujaw­nia, że nie­zli­czone teo­rie ogło­szone jako prawdy abso­lutne zostały oba­lone lata lub wieki póź­niej.

Do lat sześć­dzie­sią­tych XX wieku, według neu­ro­nauki, nasze mózgi nie mogły zostać prze­pro­gra­mo­wane przez doświad­cze­nie. Obec­nie tysiące badań nauko­wych dowio­dło, że pla­stycz­ność mózgu jest fak­tem i że jeste­śmy w pełni zdolni do napi­sa­nia od nowa naszych wzor­ców, zmiany prze­ko­nań i uwol­nie­nia się od naj­gor­szych nawy­ków.

Pod­stawy teo­rii gra­wi­ta­cji Isa­aca New­tona, uwa­ża­nego za naj­więk­szego geniu­sza w histo­rii fizyki, zostały pod­wa­żone po set­kach lat. Zgod­nie z jego teo­rią gra­wi­ta­cja działa jako siła na odle­głość, bez kon­taktu mię­dzy obiek­tami. On sam napi­sał w 1687 roku: "To, że jedno ciało może dzia­łać na dru­gie na odle­głość przez pustą prze­strzeń bez pośred­nic­twa cze­go­kol­wiek innego [...], jest dla mnie tak absur­dalne, że wie­rzę, że żaden czło­wiek nie ma w spra­wach filo­zo­ficz­nych peł­nej zdol­no­ści do myśle­nia o tym".

Dziś, wraz z poja­wie­niem się fizyki kwan­to­wej, wiemy, że to, co postrze­gamy jako ciało i mate­rię, jest tylko wra­że­niem w struk­tu­rze prze­strzeni, że wszystko jest ener­gią, że nie ma pustej prze­strzeni, ponie­waż wszystko jest zjed­no­czone przez pole.

Aż do powsta­nia teo­rii helio­cen­trycz­nej Koper­nika, potwier­dzo­nej sto lat póź­niej przez Gali­le­usza, czło­wiek uwa­żał, że Zie­mia jest cen­trum Wszech­świata, a Słońce obraca się wokół niej.

Co jesz­cze odkry­jemy za trzy­dzie­ści, czter­dzie­ści, pięć­dzie­siąt lub sto lat?

Za nauką stoją męż­czyźni i kobiety, tacy jak ty i ja. I, jak wszy­scy ludzie, są w cią­głym pro­ce­sie odkry­wa­nia i ewo­lu­cji.

Nie wiem jak ty, ale ja nie zamie­rzam cze­kać, aż cała spo­łecz­ność naukowa zaak­cep­tuje pomysł, że mogę stwo­rzyć takie życie, jakie chcę.

Bądź naukow­cem swo­jego życia. Prze­pro­wadź bada­nia empi­ryczne we wła­snej rze­czy­wi­sto­ści. Wypró­buj wszystko, zanim cokol­wiek wyklu­czysz.

Zde­cy­do­wa­łam się na 365-dniowy eks­pe­ry­ment, aby dać sobie szansę spraw­dze­nia, czy mani­fe­sta­cja naprawdę działa. I była to naj­lep­sza decy­zja w moim życiu.

W naj­gor­szym przy­padku zawsze możesz wró­cić do punktu wyj­ścia, do momentu, w któ­rym żyłaś swoim życiem bez wpro­wa­dza­nia żad­nych zmian, prawda? Nie masz wiele do stra­ce­nia.

3. Porzuć powody, dla któ­rych u cie­bie to nie może zadzia­łać.

Jeśli chcesz prze­ko­nać samą sie­bie, że to, czym dzielę się w tej książce, doty­czy wszyst­kich, ale nie cie­bie, ponie­waż miesz­kasz w kraju X, jesteś w wieku X lub masz sytu­ację oso­bi­stą i zawo­dową X, z pew­no­ścią ci się to uda.

"Nie­za­leż­nie od tego, czy uwa­żasz, że coś jest moż­liwe, czy też nie, masz rację", powie­dział Henry Ford.

Tutaj cho­dzi o to, że możesz mieć albo swoje wymówki, albo swoje marze­nia.

Nie oba naraz.

Nie znam cię oso­bi­ście, ale mogę ci powie­dzieć, że w ostat­nich latach towa­rzy­szy­łam kobie­tom z całego świata, w każ­dym wieku i na każ­dym pozio­mie eko­no­micz­nym. Nie­które z nich są przed­się­bior­czy­niami, inne urzęd­nicz­kami, jesz­cze inne bez­ro­botne. Samotne, matki, mężatki, bab­cie.

Nie­za­leż­nie od two­jej sytu­acji życio­wej, ta książka pomoże ci przejść na wyż­szy poziom - na twój wyż­szy poziom - jeśli oczy­wi­ście na to pozwo­lisz.

Czy to ozna­cza, że w ciągu trzech tygo­dni z dłuż­niczki sta­niesz się mul­ti­mi­lio­nerką?

Oczy­wi­ście, że nie.

Ale jeśli twoim pra­gnie­niem jest urze­czy­wist­nie­nie tej trans­for­ma­cji, osią­gniesz ją, krok po kroku, we wła­ści­wym momen­cie.

WSZYSTKO jest moż­liwe.

Prawda jest taka, że już zro­bi­łaś duży krok, wybie­ra­jąc tę książkę.

Teraz do cie­bie należy decy­zja, w jaki spo­sób chcesz ją prze­czy­tać.

Masz trzy moż­li­wo­ści. Tro­chę tak, jak­byś była stu­dentką i miała trzy postawy w obli­czu zbli­ża­ją­cego się egza­minu.

Pierw­szą z nich jest nie­chęć. Przed­miot wydaje ci się głupi i uwa­żasz, że poświę­ca­nie mu wielu godzin życia to strata czasu. Jesteś prze­ko­nana, że zaraz po egza­mi­nie wszystko zapo­mnisz i nic ci to nie da, więc po co się wysi­lać?

Druga to nie­pew­ność. Nie ma sensu sku­piać się na nauce, ponie­waż i tak nie zdasz. Wiesz o tym, ponie­waż w prze­szło­ści mia­łaś złe oceny z tego przed­miotu i prze­ko­na­łaś się, że tak będzie zawsze. Zaczy­nasz się uczyć, ale robisz to z tak wie­loma wąt­pli­wo­ściami i nie­po­ko­jem, że tra­cisz całą pew­ność sie­bie i wkrótce się pod­da­jesz.

Trze­cia opcja to postawa zwy­cięzcy. Jesteś tutaj, aby dać z sie­bie wszystko, ponie­waż wiesz, że tylko ty jesteś w sta­nie stwo­rzyć swoje prze­zna­cze­nie i że jeśli chcesz, dasz radę to zro­bić. Wyko­nu­jesz ćwi­cze­nia, testu­jesz kon­cep­cje, ponow­nie czy­tasz aka­pity, które uwa­żasz za naj­bar­dziej odkryw­cze. Cie­szysz się pro­ce­sem nauki i dobrze się przy tym bawisz, ponie­waż nie robisz tego dla uzy­ska­nia dobrej oceny. Robisz to dla samej sie­bie. Ponie­waż czu­jesz, że im wię­cej się uczysz, tym bar­dziej się roz­wi­jasz, a to naj­więk­szy pre­zent, jaki możesz sobie poda­ro­wać.

Jak myślisz, która z tych trzech postaw wobec egza­minu pomoże ci uzy­skać naj­lep­szą ocenę?

To oczy­wi­ste: zwy­cięzca.

Tylko że tutaj nie ma dobrej oceny ani egza­minu do zda­nia. Nikt nie spraw­dzi, czy zro­bi­łaś to naprawdę.

Nagrodą w tym przy­padku jest życie, które pozwa­lasz sobie stwo­rzyć.

To obfi­tość, którą pozwa­lasz sobie się cie­szyć.

To marze­nia, które pozwa­lasz sobie speł­nić.

Bądź cier­pliwa, wszystko nadej­dzie.

Połóż rękę na sercu i obie­caj sobie, że ni­gdy, ni­gdy, ni­gdy, ni­gdy, ni­gdy się nie pod­dasz.

Zacznij już teraz od zmiany men­tal­no­ści nie­do­boru, która mówi ci: "u mnie nie zadziała, ponie­waż...", na "zro­bię, by zadzia­łało, ponie­waż jestem do tego zdolna, bo jestem Eks­pertką od Mani­fe­sta­cji".

4. Nie zwra­caj uwagi na tych, któ­rzy cię nie rozu­mieją.

Nie będziemy ukry­wać tego, co oczy­wi­ste.

Wokół cie­bie będą ludzie, któ­rzy powie­dzą ci, że wszystko w tej książce to bzdury, że mani­fe­sta­cja i prawo przy­cią­ga­nia to bred­nie dla łatwo­wier­nych i słabo myślą­cych ludzi.

Pozwól, że o coś zapy­tam: jak wygląda życie tych ludzi?

Czy żyją życiem, które ty chcia­ła­byś mieć?

No wła­śnie. Tak myśla­łam.

Kiedy zda­łam sobie sprawę, że w więk­szo­ści przy­pad­ków odpo­wiedź brzmi "nie", obie­ca­łam sobie dwie rze­czy:

- Nie przyj­mo­wać rad od ludzi, któ­rzy nie żyją w rze­czy­wi­sto­ści, którą chcę osią­gnąć.

- Nie przyj­mo­wać kry­tyki od osób, od któ­rych nie przy­ję­ła­bym rady.

Czy wiesz, dla­czego ci, któ­rzy osią­gnęli wię­cej niż ty, nie kry­ty­kują cię ani nie wyśmie­wają się z tego, co chcesz osią­gnąć i jak chcesz to zro­bić?

Powód jest pro­sty: są zbyt sku­pieni na speł­nia­niu wła­snych marzeń.

Wie­dzą, że ener­gia poświę­cona na doło­wa­nie innych jest ener­gią zmar­no­waną na pie­lę­gno­wa­nie wła­snych celów. Wie­dzą, ile miło­ści, zaan­ga­żo­wa­nia i poświę­ce­nia wymaga zmiana życia, i sza­nują każ­dego, kto zde­cy­duje się roz­wi­jać.

Czę­sto sły­szę: "Moi przy­ja­ciele mówią, że mani­fe­sta­cja to wielka głu­pota" albo "Moi rodzice myślą, że wpa­dłam w sektę. Co powin­nam zro­bić?".

W skró­cie: robić, gdy ludzie wokół mnie nie są tacy jak ja i nie myślą tak jak ja?

Wiem, że może to być bar­dzo fru­stru­jące i budzi obawy przed nie­do­pa­so­wa­niem.

Moja rada jest jed­nak taka, by nic nie robić.

Żyj swoim życiem.

Wyraź swoje życze­nia.

Póź­niej zapy­tają cię, jak to zro­bi­łaś.

Przede wszyst­kim nie pró­buj ich prze­ko­nać (z pew­no­ścią zda­łaś już sobie sprawę, że nie odnio­słaś suk­cesu na tym polu).

Kiedy odkry­łam magiczny świat mani­fe­sta­cji, despe­racko chcia­łam prze­ko­nać wszyst­kich wokół mnie, że jest praw­dziwy.

Byłam sfru­stro­wana i zła, że się nie otwo­rzyli. Pra­gnę­łam bar­dziej niż cze­go­kol­wiek na świe­cie, aby byli w sta­nie zasto­so­wać tę wie­dzę i zmie­nić swoje życie.

Aż pew­nego dnia, po wielu pró­bach i fru­stra­cjach, jakiś głos w mojej gło­wie zapy­tał: "Dla­czego tak ci zależy, by wie­rzyli w to samo co ty?".

Nie usły­szaw­szy odpo­wie­dzi, natych­miast zadał kolejne pyta­nie: "Kogo pró­bu­jesz prze­ko­nać, że mani­fe­sta­cja jest praw­dziwa - ich czy sie­bie?".

Tego dnia zro­zu­mia­łam, że jeśli tak mocno trzy­ma­łam się tego, w co wie­rzyli inni, to dla­tego, że sama nie byłam pewna, że to jest praw­dziwe.

Czy­ta­łam książki, stu­dio­wa­łam, ale sama tego nie doświad­czy­łam.

Z całego serca mia­łam nadzieję, że to prawda, ale potrze­bo­wa­łam zewnętrz­nego potwier­dze­nia.

To nie ich pró­bo­wa­łam prze­ko­nać, tylko sie­bie.

Wyobraź sobie, że chcesz nauczyć się jeź­dzić na rowe­rze. Prze­czy­ta­łaś wszystko o tym, jak to zro­bić. Znasz każdy szcze­gół doty­czący peda­ło­wa­nia, utrzy­my­wa­nia rów­no­wagi i poru­sza­nia się do przodu. Ale ni­gdy tak naprawdę tego nie robi­łaś. Ni­gdy sama nie jeź­dzi­łaś na rowe­rze.

A teraz chcesz to prze­ka­zać przy­ja­cie­lowi i wyja­śniasz mu wszystko z naj­więk­szym entu­zja­zmem, a wtedy on mówi ci, że to non­sens, że to nie­moż­liwe.

Pomimo powie­dze­nia mu, że jest to moż­liwe i że możesz mu to udo­wod­nić, co czu­jesz w głębi duszy? Oczy­wi­ście wąt­pli­wo­ści. Nie wiesz, kto ma rację, on czy ty.

W tym momen­cie masz dwie opcje: albo mie­sią­cami deba­to­wać i roz­po­cząć kru­cjatę ze swoją książką, aby prze­ko­nać wszyst­kich, że teo­re­tycz­nie jest wła­śnie tak, jak mówisz, albo wyko­rzy­stać swój czas i ener­gię, aby przejść od razu do jazdy na rowe­rze - do prak­tyki.

Wybór dru­giej opcji uwal­nia cię. Wyobraź sobie, że wsia­dasz na rower i ruszasz w drogę. Czu­jesz wiatr roz­wie­wa­jący twoje włosy i pro­mie­nie sło­neczne ogrze­wa­jące twoją twarz. Przy­glą­dasz się mija­nym kra­jo­bra­zom i podzi­wiasz siłę swo­ich nóg za każ­dym obro­tem peda­łów.

Żyjesz prawdą. Oczy­wi­ście, że można jeź­dzić na rowe­rze!

To już nie jest kwe­stia wie­dzy inte­lek­tu­al­nej, ale mądro­ści. Ty to wiesz, kropka. Nikt inny na świe­cie nie może spra­wić, że zwąt­pisz.

Nagle nie przej­mu­jesz się, gdy mówią ci, że to nie­moż­liwe, ponie­waż jesteś zbyt zajęta cie­sze­niem się swoim rowe­rem. Potrzeba prze­ko­ny­wa­nia za wszelką cenę znika jak za dotknię­ciem cza­ro­dziej­skiej różdżki, ponie­waż ty sama już się prze­ko­na­łaś.

W dniu, w któ­rym zda­łam sobie z tego sprawę, przy­ję­łam to, że mogę wielu ludziom wyda­wać się sza­lona. Zaak­cep­to­wa­łam bycie dzi­waczką, inną, nie­do­pa­so­waną, po to, by móc stwo­rzyć coś więk­szego.

Wkrótce potem, widząc rezul­taty w moim życiu, nagle wszy­scy chcieli wie­dzieć, jak jeź­dzić na tym cho­ler­nym rowe­rze.

Nie potrze­bu­jesz nikogo prze­ko­ny­wać.

Twój przy­kład zrobi to za cie­bie.

Skup się na sobie.

Zaufaj.

JAK ZOR­GA­NI­ZO­WANA JEST TA KSIĄŻKA

Kiedy zde­cy­do­wa­łam się napi­sać tę książkę, mia­łam pew­ność co do jej struk­tury. Każdy roz­dział odpo­wiada na klu­czowe pyta­nia, które my, kobiety, zada­jemy sobie, gdy chcemy wyra­zić nasze marze­nia. Wybra­łam je po prze­ana­li­zo­wa­niu wszyst­kich wąt­pli­wo­ści, które moje kur­santki i obser­wa­torki miały naj­czę­ściej i o które pytały mnie za pośred­nic­twem wia­do­mo­ści na por­ta­lach spo­łecz­no­ścio­wych lub pod­czas naszych coty­go­dnio­wych roz­mów.

Każde pyta­nie repre­zen­tuje jedną z wiel­kich wewnętrz­nych blo­kad lub jed­nego z sabo­ta­ży­stów, któ­rzy unie­moż­li­wiają nam reali­za­cję życia, któ­rego pra­gniemy.

Kiedy zaczę­łam czy­tać książki o mani­fe­sta­cji i pra­wie przy­cią­ga­nia, bra­ko­wało mi tek­stów napi­sa­nych przez kobiety i dla kobiet. Nie chcę dys­kry­mi­no­wać: każdy męż­czy­zna, który chce przeczy­tać tę książkę, jest mile widziany, ale dora­sta­jąc w spo­łe­czeń­stwie patriar­chal­nym, my, kobiety, mamy ogra­ni­cza­jące nas prze­ko­na­nia, lęki i kom­pleksy, któ­rymi należy się zająć, aby­śmy mogły w pełni zama­ni­fe­sto­wać nasz poten­cjał.

W każ­dym roz­dziale będziemy usu­wać te blo­kady i znaj­do­wać odpo­wied­nie roz­wią­za­nia. Na końcu każ­dego z nich znaj­dziesz ćwi­cze­nia, które pomogą ci zin­te­gro­wać każdą z kon­cep­cji.

Poza tym nie jestem sama. W poszcze­gól­nych roz­dzia­łach swoją histo­rią i radami podzielą się z tobą Eks­pertki od Mani­fe­sta­cji, absol­wentki moich pro­gra­mów Manifiéstalo i Eres un imán para el dinero (Zama­ni­fe­stuj to i Jesteś magne­sem na pie­nią­dze). Są to kobiety takie jak ty i zechciały do mnie dołą­czyć, aby cię zain­spi­ro­wać i towa­rzy­szyć ci w two­jej podróży.

Ponie­waż nie jesteś sama. To, co jest moż­liwe dla nich, jest moż­liwe dla wszyst­kich innych.

Wspie­ramy się nawza­jem i idziemy dalej.

Kiedy skoń­czysz książkę, nie odkła­daj jej na bok ani o niej nie zapo­mi­naj.

Uży­waj jej jako skrzynki z narzę­dziami, dostęp­nej zawsze, gdy jej potrze­bu­jesz.

Zostaw ją na sto­liku noc­nym, aby ponow­nie prze­czy­tać odpo­wiedni aka­pit w dniu zwąt­pie­nia i zasnąć z dobrą ener­gią.

Pod­kre­ślaj swoje ulu­bione frag­menty i zapi­suj pomy­sły, które przy­cho­dzą ci do głowy pod­czas czy­ta­nia. Gdy­byś widziała moje książki... są pełne nota­tek i kolo­rów!

Niech żyje i roz­wija się razem z tobą. Za każ­dym razem, gdy ponow­nie ją prze­czy­tasz, zro­zu­miesz ją głę­biej i nauczysz się jesz­cze wię­cej. Zyskasz nowe zro­zu­mie­nie i świa­do­mość.

Ponie­waż ty sama będziesz inna.

PRZED ROZ­PO­CZĘ­CIEM

Gdy­bym pomo­gła ci stwo­rzyć życie two­ich marzeń bez lecze­nia "zapa­le­nia porów­naw­czego", co dobrego by ci to dało? Czego byś nie osią­gnęła, inna osią­gnęłaby wię­cej. Inna będzie młod­sza, będzie miała wię­cej doświad­cze­nia, ład­niej­szą skórę, lep­szego part­nera, zasob­niej­sze konto ban­kowe i naj­wspa­nial­szych przy­ja­ciół.

Jeśli nie zacznę od odnie­sie­nia się do "zapa­le­nia porów­naw­czego" , moż­liwe, że prze­czy­tasz tę książkę z nie­wła­ści­wych powo­dów.

Twoje życie nie będzie udane, jeśli będziesz szu­kała zewnętrz­nego potwier­dze­nia. Twoje życie nie będzie speł­nione, jeśli będziesz mie­rzyć suk­ces tym, ile osób cię chwali.

Dla­czego wybra­łaś tę książkę?

1. By poka­zać tym, któ­rzy w cie­bie nie wie­rzyli, że się mylili i że naprawdę możesz coś osią­gnąć.

2. By żyć życiem, które cię eks­cy­tuje, aby w pełni wyra­zić sie­bie, swoją uni­ka­tową ścieżkę i oso­bi­ste dary?

Od tego, co odpo­wiesz, zale­żeć będzie, czy twoja droga do suk­cesu będzie:

1. Wyczer­pu­jąca, będąca wiecz­nym wyści­giem do zewnętrz­nej akcep­ta­cji.

2. Rado­sną ścieżką cudów, zado­wo­le­nia i obfi­to­ści.

Mani­fe­sto­wa­nie naj­lep­szego moż­li­wego życia dla sie­bie nie polega na wygry­wa­niu z kimś, nie polega na byciu "kimś wię­cej niż...".

Cho­dzi o bycie bar­dziej sobą.

Cho­dzi o bycie bar­dziej wolną.

Wolną, by robić to, co chcesz, kiedy chcesz, gdzie chcesz i z kim chcesz.

Kiedy się uwol­nisz, będziesz w sta­nie stwo­rzyć swój wła­sny sen na jawie, dla sie­bie, a nie po to, by zaim­po­no­wać innym.

A skoro mamy spę­dzać razem czas, to może zaczniemy być wobec sie­bie rady­kal­nie szczere?

Powiedz mi (nikt się nie dowie), czy kie­dy­kol­wiek zda­rzyło ci się, że przy­ja­ciółka podzie­liła się z tobą czymś dobrym, co jej się przy­da­rzyło - na przy­kład nowy part­ner, awans lub miesz­ka­nie - i że kiedy jej gra­tu­lo­wa­łaś i cie­szy­łaś się z jej szczę­ścia, czu­łaś jed­no­cze­śnie, że sta­jesz się coraz mniej­sza w środku? Że mimo­wol­nie poja­wiła się myśl: "Dla­czego mnie się to nie zda­rza?".

Jeśli jesteś taka jak ja, jestem pewna, że ci się to przy­tra­fiło.

Jeśli tak, być może od razu pomy­śla­łaś: "Jestem bez­na­dziejną przy­ja­ciółką! Dla­czego nie mogę po pro­stu cie­szyć się jej szczę­ściem? Co jest ze mną nie tak? Ale jestem ego­istką!".

A potem, zaraz po zazdro­ści, przy­cho­dzi wstyd i poczu­cie winy. Nie­zła mie­szanka, prawda?

Mówi się, że my, kobiety nie potra­fimy być dobrymi przy­ja­ciół­kami i że kłót­nie mię­dzy nami zda­rzają się czę­ściej niż mię­dzy męż­czy­znami.

"Zazdrość i plotki to kobiece sprawy", mówią. Czy ty też o tym myśla­łaś?

O co cho­dzi, czy po pro­stu takie jeste­śmy? Czy to bio­lo­giczna cecha kobiety ludz­kiego gatunku?

Oczy­wi­ście, że nie. Jak wszystko, co nas ogra­ni­cza, jest to wyuczone zacho­wa­nie. I jak każ­dego wyuczo­nego zacho­wa­nia można się go oduczyć. Na szczę­ście.

Zaczy­namy?

SKĄD BIE­RZE SIĘ "ZAPA­LE­NIE PORÓW­NAW­CZE"?

Wiele ksią­żek o roz­woju oso­bi­stym mówi, że kiedy się rodzimy, jeste­śmy czy­stą kartką. Ale tak naprawdę ta kartka jest już zapi­sana drob­nym dru­kiem.

Wspo­mnie­nia prze­szłych poko­leń żyją w naszej nie­świa­do­mo­ści, dopóki, aby je uzdro­wić, nie wydo­bę­dziemy ich na świa­tło dzienne.

Ale dla nas, kobiet, czym są te wspo­mnie­nia?

Nie wiem, czy zauwa­ży­łaś, ale żyjemy w (uwaga, spoj­ler!) patriar­chal­nym spo­łe­czeń­stwie. Powiedzmy, że kobie­tom nie przy­znano domi­nu­ją­cej roli w... cóż, w żad­nej dzie­dzi­nie życia spo­łecz­nego. Przez tysiąc­le­cia nie mia­ły­śmy ani praw, ani wła­sno­ści. Prze­cho­dzi­ły­śmy od bycia wła­sno­ścią ojca do bycia wła­sno­ścią męża. Prawo nie było po naszej stro­nie w przy­padku kon­fliktu i nie mogły­śmy mieć ani pie­nię­dzy, ani wła­snej pracy.

Innymi słowy, nie mogły­śmy liczyć na wła­sne zasoby, by prze­trwać, żadne prawo nas nie chro­niło. Insty­tu­cjami kie­ro­wali wyłącz­nie męż­czyźni, któ­rzy w dodatku prze­wyż­szali nas pod wzglę­dem siły fizycz­nej. Krótko mówiąc, to, co nasze przod­ki­nie nio­sły ze sobą przez wieki, to hasła:

- Prawo mnie nie chroni.

- Nie mam żad­nych akty­wów finan­so­wych.

- Jestem wła­sno­ścią mojego ojca/męża.

- Moja opi­nia nie ma żad­nego zna­cze­nia, ani w moim życiu pry­wat­nym, ani w spra­wach publicz­nych.

- Nie mogę pra­co­wać (albo ina­czej: mogę, ale nie wolno mi zatrzy­mać zaro­bio­nych pie­nię­dzy).

- Nie mogę się bro­nić fizycz­nie.

Co w takim razie pozo­stało nam, by prze­trwać?

To pro­ste.

Pozo­sta­wało tylko... podo­bać się.

Stra­te­gia prze­trwa­nia kobiet, bio­rąc pod uwagę, że oko­licz­no­ści były prze­ciwko nam, była despe­racka: muszę się podo­bać za wszelką cenę.

Przede wszyst­kim musia­ły­śmy się podo­bać bar­dziej od innych. Jeśli nie były­by­śmy lep­sze, żaden męż­czy­zna nas nie wybrał. A jeśli nie zosta­ły­by­śmy wybrane, zosta­ły­by­śmy same, bez kogoś, kto by nas chro­nił we wro­gim świe­cie.

Przez tysiąc­le­cia bycie lep­szą od innych było kwe­stią życia i śmierci. To była rywa­li­za­cja o prze­trwa­nie. Po pro­stu.

Nasze przod­ki­nie nie miały innego wyboru, jak podo­bać się tak bar­dzo, jak to tylko moż­liwe, aby zostać wybraną przez przed­sta­wi­ciela "sil­niej­szej płci". Musiały być ide­alne, aby wyjść za mąż i w ten spo­sób uzy­skać środki finan­sowe, ochronę i dom.

Widzisz? Nie porów­nu­jesz się dla­tego, że jesteś złą osobą, lub dla­tego, że jesteś powierz­chowna czy ego­istyczna. Porów­ny­wa­nie się i zazdrość rodzą się w kobie­tach, ponie­waż żyjemy w spo­łe­czeń­stwie, w któ­rym zosta­ły­śmy pod­po­rząd­ko­wane.

Jeśli jesteś w pozy­cji uprzy­wi­le­jo­wa­nej, bycie lep­szym nie jest kwe­stią życia i śmierci. Nie ma więc więk­szego sensu gar­dzić innymi i mówić o nich źle, zga­dza się? Tak więc fakt, że męż­czyźni mniej kry­ty­kują i mniej zazdrosz­czą sobie nawza­jem, nie jest kwe­stią bio­lo­giczną, ale wyni­kiem kul­tury opar­tej na uci­sku połowy popu­la­cji pla­nety.

Chcę, żebyś wie­działa, że kiedy decy­du­jesz się uwol­nić od porów­ny­wa­nia i zazdro­ści, robisz coś wiel­kiego. Pozby­wasz się tysięcy prze­ko­nań zako­rze­nio­nych w zbio­ro­wej kobie­cej nie­świa­do­mo­ści, które krzy­czą do cie­bie: "Musisz być naj­lep­sza, ina­czej umrzesz!".

Tak! Brzmi to jak sza­leń­stwo, a ty pytasz: "Jak mogę w to wie­rzyć?".

Ty świa­do­mie w to nie wie­rzysz, ale twój pry­mi­tywny mózg, który jest odpo­wie­dzialny za zapew­nie­nie ci bez­pie­czeń­stwa, wie­rzy w to cał­ko­wi­cie. Uważa, że jeśli pozwoli ci być w zgo­dzie z samą sobą, zre­zy­gnu­jesz z wysił­ków, aby być lep­szą, i się zgu­bisz. Twój mózg uważa, że porów­ny­wa­nie się jest nie­zbędne do prze­trwa­nia. Nie zro­zu­miał, że nie jeste­śmy już w cza­sach rzym­skich ani w XIX wieku. Nic nie szko­dzi, ponie­waż możesz go tego nauczyć. Tutaj dowiesz się, jak wyko­rzy­stać swój mózg i nie pozwo­lić, by jego złu­dze­nia doty­czące bez­pie­czeń­stwa na­dal kie­ro­wały twoim zacho­wa­niem.

CO OZNA­CZA "JESTE­ŚMY WNUCZ­KAMI WIEDŹM, KTÓ­RYCH NIE MOGLI­ŚCIE SPA­LIĆ"?

Dziś wiedźma stała się sym­bo­lem rów­no­upraw­nie­nia kobiet. Fraza "jeste­śmy cór­kami wiedźm, któ­rych nie spa­lono" wid­nieje na nie­zli­czo­nych postach w mediach spo­łecz­no­ścio­wych. Odwró­ci­ły­śmy nar­ra­cję, która zmie­niła słowo "wiedźma" w obe­lgę. Przy­własz­czy­ły­śmy je sobie.

Uwiel­biamy iden­ty­fi­ko­wać się z magiczną wiedźmą, mądrą, uzdro­wi­cielką; tą, która bie­gła z wil­kami, tą, która była nie­złomna, odważna i intu­icyjna. I tak, ponowne połą­cze­nie się z tą czę­ścią naszej psy­chiki ma fun­da­men­talne zna­cze­nie dla odzy­ska­nia naszej mocy.

Dzieje się tak dla­tego, że zapo­mnia­ły­śmy o innej czę­ści dzie­dzic­twa pozo­sta­wio­nego nam przez nasze przod­ki­nie wiedźmy. Jak to czę­sto bywa w przy­padku oso­bi­stych pro­ce­sów ewo­lu­cyj­nych, chcemy być tylko w świe­tle; jed­nak nie ma praw­dzi­wego wyzwo­le­nia, jeśli nie zin­te­gru­jemy ciem­no­ści.

To, co w śre­dnio­wie­czu w Euro­pie zaczęto nazy­wać polo­wa­niem na cza­row­nice, co brzmi jak mistyczna i roman­tyczna nazwa, było w rze­czy­wi­sto­ści kobie­to­bój­stwem. Oczy­wi­ście nie mówi się o tym w ten spo­sób, ponie­waż to zwy­cięzcy piszą histo­rię.

Dla jasno­ści: kobie­to­bój­stwo to to samo, co ludo­bój­stwo kobiet.

Ludo­bój­stwo ozna­cza "sys­te­ma­tyczne i celowe uni­ce­stwia­nie lub eks­ter­mi­na­cję grupy spo­łecz­nej ze wzglę­dów raso­wych, poli­tycz­nych lub reli­gij­nych".

Kobie­to­bój­stwo to zabi­ja­nie kobiet tylko dla­tego, że są kobie­tami.

W latach 1550-1650 setki tysięcy kobiet zostało spa­lo­nych, tor­tu­ro­wa­nych, znie­wo­lo­nych, zgwał­co­nych i zamor­do­wa­nych. A wszystko to na roz­kaz Kościoła i insty­tu­cji feu­dal­nych. Dokładna liczba nie jest znana, ale w zależ­no­ści od źró­deł waha się od kil­ku­set tysięcy do milio­nów. Jeśli cho­dzi o kon­kretne dane i fakty, które dotarły do nas z tego okresu, musimy pamię­tać, że kobiety nie mogły pisać pra­wie aż do XIX wieku, a zatem ich głos nie zna­lazł się w ofi­cjal­nych doku­men­tach2.

Pre­tek­sty do ludo­bój­stwa były reli­gijne: każda kobieta, która nie pod­po­rząd­ko­wała się patriar­chal­nemu posłu­szeń­stwu, była uwa­żana za córkę sza­tana, nie­za­leż­nie od tego, czy była uzdro­wi­cielką, położną, kobietą wolną sek­su­al­nie, kobietą, która chciała być nie­za­leżna...

Pod­kre­ślam: nie mia­ły­śmy ani prawa, ani insty­tu­cji, ani fizycz­nej siły, by się bro­nić. A to, o czym pra­wie się nie wspo­mina - w żad­nej z ostat­nich prac na temat wzmoc­nie­nia pozy­cji kobiet - to fakt, że my, kobiety, ponow­nie z potrzeby prze­trwa­nia, sta­ły­śmy się współ­winne tej rzezi.

Jak sta­ły­śmy się wspól­nicz­kami?

Spójrz wstecz. Pomyśl o cza­sach II wojny świa­to­wej i kwe­stii dono­si­ciel­stwa, kiedy mówiono ludziom, że będą bez­pieczni, jeśli zade­nun­cjują swo­ich sąsia­dów. Cóż, tak też stało się wśród nas. "Dziel i rządź" zawsze było jedną z naj­lep­szych stra­te­gii uci­sku.

Od początku kobie­to­bój­stwa inkwi­zy­to­rzy zachę­cali do infor­mo­wa­nia o nie­pra­wi­dło­wo­ściach, nagra­dza­jąc kobiety, które dono­siły na inne kobiety.

Donio­sły­śmy na nasze matki, nasze córki, nasze sio­stry.

Donio­sły­śmy na nasze bab­cie, nasze ciotki, nasze nauczy­cielki.

Donio­sły­śmy na nasze przy­ja­ciółki i kuzynki.

Czy to straszne? Tak, oczy­wi­ście, że tak. Ale co byś zro­biła w tej samej sytu­acji? Myślę, że nawet nie jeste­śmy w sta­nie sobie tego wyobra­zić.

Oka­zuje się, że tak głę­boka zdrada zaufa­nia mię­dzy kocha­ją­cymi się kobie­tami pozo­sta­wiła głę­boki ślad, tak zwaną ranę wiedźmy.

To był jeden z głów­nych celów inkwi­zy­cji. Nie tylko chcieli nas zabić, ale także uni­ce­stwić zaufa­nie, które ist­niało mię­dzy nami.

Chcieli nas roz­dzie­lić, aby łatwo i dłu­go­ter­mi­nowo nas sobie pod­po­rząd­ko­wać i kon­tro­lo­wać.

Rana wiedźmy jest echem tej wiel­kiej zdrady, która pozo­staje w naszej nie­świa­do­mo­ści.

To głę­bo­kie prze­ko­na­nie, że nie mogę ufać innym kobie­tom, że jeśli pozwolę im się do sie­bie zbli­żyć, prę­dzej czy póź­niej mnie zra­nią.

To prze­ko­na­nie, że muszę być lep­sza i przy­go­to­wana do obrony swo­jego miej­sca.

Tak, jeste­śmy wnucz­kami wiedźm. Nie tylko w tym, co dobre, ale także w ich bólu.

To nie ty; to ten nie­świa­domy ból, który popy­cha cię do porów­ny­wa­nia się i nie­ufa­nia innym.

Teraz już wiesz.

Znasz korze­nie zapa­le­nia porów­naw­czego.

Wiesz, że nie ma nic złego w tobie.

Wiesz, że możesz się tego oduczyć.

SUK­CES JED­NEJ JEST SUK­CE­SEM WSZYST­KICH

W rze­czy­wi­sto­ści, chcąc uwol­nić się od porów­nań, dajesz nam wszyst­kim pre­zent. Dzię­kuję ci za twoje zasługi.

Pierw­szą rze­czą, którą powin­naś zro­bić, jest uzna­nie tego wiel­kiego osią­gnię­cia.

Zde­cy­do­wa­łaś się popra­wić swoje życie, a następ­nie kupić tę książkę - nie jest to decy­zja, którą pod­ję­łaś sama.

Jest to decy­zja, do któ­rej pod­ję­cia skło­niło cię wspo­mnie­nie rany i która spra­wia, że wszyst­kie wiedźmy z two­jego rodu tań­czą z rado­ści.

Nie zaszły­śmy aż tutaj tylko po to, by dojść tylko tutaj, prawda?

Się­gnijmy po wię­cej, po obfi­tość, suk­ces i szczę­ście, które są naszym przy­ro­dzo­nym pra­wem.

Następ­nym razem, gdy włą­czy ci się zapa­le­nie porów­naw­cze, powtórz:

To nie jest moje. Pusz­czam to.

Jestem wystar­cza­jąca.

Jestem bez­pieczna.

Następ­nie zmień filtr, przez który patrzysz na kobietę, do któ­rej się porów­nu­jesz. Przy­po­mnij sobie trudną histo­rię, która łączy nas wszyst­kie. Kiedy to zro­bisz, będziesz mogła spoj­rzeć na nią naprawdę. Będziesz w sta­nie zoba­czyć ją poza zazdro­ścią.

Możesz zoba­czyć ją taką, jaka jest: kobietę taką jak ty, która każ­dego dnia decy­duje się iść naprzód i rzu­cać wyzwa­nie swoim lękom. Kobietą, która bez naj­mniej­szych wąt­pli­wo­ści, pomimo dosko­na­ło­ści swo­jego kanału na Insta­gra­mie, ma chwile, kiedy ogar­niają ją nega­tywne myśli. Kobietą, która bez względu na to, jak piękną ją widzisz, przez 95% czasu ma kom­pleksy na punk­cie swo­jego wyglądu przez surowe wyma­ga­nia, jakie sta­wia jej spo­łe­czeń­stwo. Kobietą, która żyje z poczu­ciem bycia mniej war­to­ściową tylko dla­tego, że uro­dziła się kobietą. Kobietą, która ma wąt­pli­wo­ści, która zasta­na­wia się, czy robi to wystar­cza­jąco dobrze, czy zasłu­guje na swój suk­ces i czy ludzie jej nie nie­na­wi­dzą.

Ona jest czło­wie­kiem.

Ona jest taka jak ty.

Ty jesteś jak ona.

Jeste­śmy jed­no­ścią.

Kiedy będziesz mogła zoba­czyć ją taką, jaką jest naprawdę, zazdrość znik­nie, a zastąpi ją ogromna wdzięcz­ność. Wdzięcz­ność za pod­nie­sie­nie nas wszyst­kich i za poka­za­nie, co jest moż­liwe. Dzięki niej mamy jesz­cze jedną przed­sta­wi­cielkę idei, że tak, możemy, i że tak, mamy prawo mieć WSZYSTKO.

Czę­sto potrze­bu­jemy dowodu na to, że to, czego chcemy, jest moż­liwe, a ona daje ci go na swoim przy­kła­dzie.

Widzisz? Zazdrość nie musi być zła.

Jeśli zamiast ucie­kać od tego, jak złym czło­wie­kiem była­byś z powodu tego, że ją czu­jesz, spoj­rzysz na to z cie­ka­wo­ścią, przy­nie­sie to nie­ocze­ki­wane dary.

Musimy prze­stać postrze­gać inne kobiety jako wro­gów w walce o prze­trwa­nie. Wtedy zamiast tkwić w zazdro­ści, możemy prze­kształ­cić ją w inspi­ra­cję i wyko­rzy­stać jako motor do stwo­rze­nia tej samej magii w naszym życiu.

Oczy­wi­ście zapa­le­nie porów­naw­cze nie znik­nie cał­ko­wi­cie z dnia na dzień. Naszym celem nie jest jed­nak jego cał­ko­wite wyeli­mi­no­wa­nie, ale uwol­nie­nie się od jego wpływu emo­cjo­nal­nego, który ogra­ni­cza twoje wzmoc­nie­nie.

Jak w przy­padku każ­dej prak­tyki, im czę­ściej będziesz o niej pamię­tać, tym bar­dziej sta­nie się ona auto­ma­tyczna i potężna. Zaufaj. Każda wielka podróż zaczyna się od jed­nego kroku.

GŁÓWNE IDEE TEGO ROZ­DZIAŁU

- Zapa­le­nie porów­naw­cze nie jest wro­dzone, jest wyuczone. Rodzi się z kul­tury, która opiera się na uci­sku kobiet.

- Jak każ­dego wyuczo­nego wzorca, można się go oduczyć.

- Kiedy decy­du­jesz się uwol­nić od porów­nań, wyświad­czasz przy­sługę całej kobie­cej nie­świa­do­mo­ści, a wraz z nią całej pla­ne­cie.

- Kiedy widzisz, że kobieta odnosi suk­ces, zamień zazdrość na wdzięcz­ność, a z wdzięcz­no­ści pozwól sobie dostrzec to, co cię w niej inspi­ruje.

Przed kon­ty­nu­owa­niem: przy­łóż dłoń do serca i powtórz: "Mój suk­ces jest nie­unik­niony i zawsze jestem na dobrej dro­dze!".

Ćwi­cze­nia na zła­go­dze­nie zapa­le­nia porów­naw­czego

1. Porów­naj się sama ze sobą. Kim byłaś, co robi­łaś i co mia­łaś pięć lat temu? Zapisz wszystko, do czego doj­rza­łaś, czego się nauczy­łaś i co prze­zwy­cię­ży­łaś od tego czasu. Zapisz wszystko, co stwo­rzy­łaś, co poko­cha­łaś, co odwa­ży­łaś się porzu­cić. Nie ma hie­rar­chii osią­gnięć. Uznaj je wszyst­kie. Po wyko­na­niu ćwi­cze­nia zapisz, z czego zda­jesz sobie sprawę, z czego jesteś naj­bar­dziej dumna.

2. Zrób listę wszyst­kiego, za co jesteś wdzięczna w swoim życiu, aż do dzi­siaj. Każde zda­nie roz­pocz­nij od słów: "Dzię­kuję za...". Czy prawdą jest, że pięć lat temu nawet nie marzy­łaś o tym, być tu, gdzie jesteś dzi­siaj?

3. Na koniec odpo­wiedz na pyta­nie, co naj­bar­dziej eks­cy­tuje cię w przy­szło­ści, teraz, gdy zda­jesz sobie sprawę z tego, jak wspa­niała jesteś i jak wiele już zama­ni­fe­sto­wa­łaś w swoim życiu.

Cztery kroki do uwol­nie­nia rany wiedźmy

1. Następ­nym razem, gdy zaczniesz się porów­ny­wać, weź kilka razy głę­boki wdech nosem i zrób wydech ustami. W tym cza­sie możesz stu­kać pal­cami w śro­dek klatki pier­sio­wej, aby uwol­nić napię­cie poprzez serce.

2. Następ­nie powtórz poniż­sze zda­nia:

"To nie jest moje".

"Pusz­czam to".

"Jestem wystar­cza­jąca".

"Jestem bez­pieczna".

3. Prze­nieś swoją uwagę. Pomyśl o histo­rii, która łączy cię z tą kobietą. Zamień zazdrość na wdzięcz­ność.

4. Od wdzięcz­no­ści przejdź do inspi­ra­cji: co cię w niej inspi­ruje? Czego cię to nauczyło, co jest moż­liwe rów­nież dla cie­bie?