PROLOG
Nie pamiętała, kiedy dokładnie to się zaczęło.
Nie wiedziała i nie obchodziło jej, do czego to doprowadzi.
Któregoś dnia po prostu zdała sobie sprawę, że wypadła poza czas i przestrzeń, już nawet nie na społeczny margines, ale poza niego, gdzieś, gdzie nie obowiązywały żadne zasady, żadne ograniczenia. Normy przestawały istnieć. Były pustymi, nic nieznaczącymi wytycznymi.
Wpadła pod ziemię, w trzewia miasta, do undergroundu.
Życie, to prawdziwe, społeczne, poprawne, w którym chodziła do pracy, była produktywna, przydatna, miała jakieś cele, jakieś ambicje, zaczęło początkowo niezauważalnie się rozmywać, zacierać na granicach, pruć na szwach. Aż w końcu całkowicie straciło znaczenie.
Może popadła w schizofrenię. Może prochy mające łagodzić objawy dwubiegunówki przestały działać albo kiepsko mieszały się z alkoholem. Gdy przeglądała internetowe spisy chorób psychicznych, stwierdzała bez wahania, że cierpi na co drugą przypadłość.
Którejś nocy obudziła się i zorientowała się, że nie wie, gdzie jest ani jak tu trafiła. Nie chodziło tylko o miejsce, w którym się znajdowała, ale i o moment życia. Nie potrafiła powiedzieć, jak to się stało, że jest akurat w tym miejscu i czasie, a jednocześnie nie mogła stwierdzić, gdzie tak właściwie jest i co tutaj robi.
Oczywiście to jej "normalne" wcielenie dalej funkcjonowało w społeczeństwie, dalej chodziło do pracy odziane w garsonkę, zasiadało za biurkiem, uśmiechało się sztucznie do współpracowników i szefa, klepało w klawiaturę, dotrzymywało deadline'ów. To drugie "ja" było sumienne i skuteczne, dopasowane i profesjonalne.
Ale to nie była prawdziwa ona.
Ona zatracała się w nieustającej balandze, otoczona tłumem ludzi przypominających sceniczne postacie, sama wśród nich groteskowa, wykreowana, zmierzająca donikąd, skąpana w upojnym, półświadomym zatraceniu.
Niekończąca się impreza.
Bezkresny haj.
Alkoholowy cug.
A przecież to tylko połowa jej życia. Po prostu tej trzeźwej, eleganckiej i normalnej części nie zapamiętywała, nie skupiała się na niej, to wszystko działo się gdzieś na drugim, a nawet trzecim planie. W tle.
Jej życie przeniosło się do podziemia, do undergroundu, toczyło wśród podobnych jej desperatów, niemających już nic do stracenia.
Ona również nie miała już nic.
Zgubiła siebie.
I nawet nie zauważyła, kiedy i gdzie to się stało.
* * *
koniec darmowego fragmentuzapraszamy do zakupu pełnej wersji