REDAKCJA: Irena Kloskowska
SKŁAD: Emilia Dajnowicz
PROJEKT OKŁADKI: Emilia Dajnowicz
TŁUMACZENIE: Juliusz Poznański
Wydanie I
Białystok 2021
ISBN 978-83-8171-582-9
Tytuł oryginału: Medical Medium Cleanse to Heal: Healing Plans for Sufferers of Anxiety, Depression, Acne, Eczema, Lyme, Gut Problems, Brain Fog, Weight Issues, Migraines, Bloating, Vertigo, Psoriasis, Cysts, Fatigue, PCOS, Fibroids, UTI, Endometriosis & Autoimmune
MEDICAL MEDIUM CLEANSE TO HEAL by Anthony William
Copyright ? 2020 Anthony William
Originally published in 2020 by Hay House Inc.
? Copyright for the Polish edition by Studio Astropsychologii, Białystok 2020
All rights reserved, including the right of reproduction in whole or in part in any form.
Wszelkie prawa zastrzeżone. Bez uprzedniej pisemnej zgody wydawcy żadna część tej książki nie może być powielana w jakimkolwiek procesie mechanicznym, fotograficznym lub elektronicznym ani w formie nagrania fonograficznego. Nie może też być przechowywana w systemie wyszukiwania, przesyłana lub w inny sposób kopiowana do użytku publicznego lub prywatnego - w inny sposób niż "dozwolony użytek" obejmujący krótkie cytaty zawarte w artykułach i recenzjach.
Książka ta zawiera porady i informacje odnoszące się do opieki zdrowotnej. Nie powinny one jednak zastępować porady lekarza ani dietetyka. Jeśli podejrzewasz u siebie problemy zdrowotne lub wiesz o nich, powinieneś skonsultować się z lekarzem zanim rozpoczniesz jakikolwiek program poprawy zdrowia czy leczenia. Dołożono wszelkich starań, aby informacje zaprezentowane w tej książce były rzetelne i aktualne podczas daty jej publikacji. Wydawca i autor nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za jakiekolwiek skutki dla zdrowia mogące wystąpić w wyniku stosowania zaprezentowanych w książce metod.
Bądź na bieżąco i śledź nasze wydawnictwo na Facebooku.
www.facebook.com/Wydawnictwo.Studio.Astropsychologii
15-762 Białystok
ul. Antoniuk Fabr. 55/24
85 662 92 67 - redakcja
85 654 78 06 - sekretariat
85 653 13 03 - dział handlowy - hurt
85 654 78 35 - www.talizman.pl - detal
strona wydawnictwa: www.studioastro.pl
Więcej informacji znajdziesz na portalu www.psychotronika.pl
Słowa uznania dla Anthony'ego Williama
Anthony nie proponuje stosowania sztuczek ani modnych praktyk w dążeniu do doskonałego stanu zdrowia. Zalecane przez niego żywność i programy oczyszczania są proste i pyszne, i DZIAŁAJĄ! Jeżeli zbrzydło ci życie z bólem, przewlekłym zmęczeniem, mgłą umysłową, zaburzeniami jelitowymi i wieloma innymi paskudnymi dolegliwościami, rzuć wszystko i przeczytaj tę książkę (i wszystkie pozostałe książki Anthony'ego). Szybko odzyskasz nadzieję i zdrowie.
- Hilary Swank, zdobywczyni Oscara
Sok z selera naciowego zalewa świat. To niesamowite, jak Anthony stworzył ten ruch i przywrócił zdrowie niezliczonym osobom na całym świecie.
- Sylvester Stallone
Wiedza Anthony'ego na temat żywności, jej wibracji oraz interakcji z organizmem jest zdumiewająca. Z pełną swobodą i w sposób zrozumiały dla każdego wyjaśnia harmonię bądź dysharmonię związaną z wyborami żywieniowymi. Anthony ma dar. Wyświadcz swojemu ciału przysługę i się wylecz.
- Pharrell Williams, artysta i producent, trzynastokrotny laureat Grammy
Od sześciu miesięcy codziennie rano piję sok z selera naciowego i czuję się wspaniale! Mam dużo więcej energii i lepiej trawię. Teraz nawet podróżuję z wyciskarką, by codziennie móc pić sok z selera naciowego!
- Miranda Kerr, supermodelka o międzynarodowej renomie, założycielka i dyrektor generalny KORA Organics
Anthony odmienił życie bardzo wielu osób dzięki uzdrawiającej mocy soku z selera naciowego.
- Novak Djokovic, tenisista, wielokrotny lider światowych rankingów
Każdy wielki dar idzie w parze z pokorą. Anthony jest skromny. Jego porady, jak wszystkie prawdziwe remedia, są intuicyjne, naturalne i zrównoważone. Jedno z drugim daje potężne i skuteczne połączenie.
- John Donovan, dyrektor generalny AT&T Communications
Anthony to zaufane źródło informacji dla naszej rodziny. Jego praca jest niczym światło latarni morskiej wiodące wielu ku bezpiecznym wodom. Bardzo wiele dla nas znaczy.
- Robert De Niro i Grace Hightower De Niro
Jego praca przeniknięta jest tajemnicą nie z tego świata, jednak to, na co Anthony William rzuca swoje światło - zwłaszcza na sprawy związane z chorobami autoimmunologicznymi - w dużej mierze jest słuszne i prawdziwe. Ponadto zalecane przez niego reguły postępowania są naturalne, przystępne i łatwe do zastosowania.
- Gwyneth Paltrow, laureatka Oscara, autorka bestselleru "New York Timesa" oraz założycielka i dyrektor generalny GOOP.com
Anthony William prawdziwie poświęcił się rozpowszechnianiu swej wiedzy i doświadczenia, by słowo uzdrowienia dotarło do wszystkich. Jego współczucie i pragnienie dotarcia do możliwie największej liczby osób, by pomóc im w powrocie do zdrowia, są imponujące i inspirujące. Dziś, w świecie ogarniętym obsesją na punkcie leków farmakologicznych, świadomość istnienia alternatywnych rozwiązań, które są naprawdę skuteczne i otwierają nowe możliwości terapeutyczne, jest bardzo pokrzepiająca.
- Liv Tyler, gwiazda seriali 9-1-1: Teksas i Rozpustnice, trylogii Władca Pierścieni oraz filmu Empire Records
Wiedza Anthony'ego na temat spożywanej przez nas żywności i jej wpływu na nasz organizm oraz ogólnego dobrostanu to dla mnie prawdziwa rewelacja!
- Jenna Dewan, gwiazda World of Dance oraz Step Up
Anthony to wspaniała osoba. Rozpoznał u mnie długotrwałe problemy zdrowotne i wiedział, jakich suplementów potrzebuję; natychmiast poczułam się lepiej.
- Rashida Jones, wyróżniona nagrodą Grammy reżyserka filmu Quincy, producentka i gwiazda serialu Angie Tribeca, gwiazda seriali Parks and Recreation oraz Biuro
Rezonans to potężna rzecz w życiu, podobnie jak wzięcie spraw w swoje ręce. Wspaniały Anthony William, jego książki oraz stworzony przezeń ruch sprawiły, że zabrzmiało we mnie jedno i drugie. Anthony uświadamia nam, że organizm ludzki jest zdolny do niesamowitego samoleczenia i bardzo odporny - to bardzo potrzebne przesłanie. Zbyt często oczekuję błyskawicznych rozwiązań, które prowadzą do dalszych problemów. Prawdziwe odżywianie to najlepsza medycyna, zaś Anthony zachęca nas, byśmy zasilali nasz organizm, umysł i ducha szczodrymi darami Natury, byśmy korzystali z medycyny pochodzącej prosto ze Źródła.
- Kerri Walsh Jennings, siatkarka, trzykrotna złota medalistka i jednokrotna brązowa medalistka olimpijska
Anthony to czarodziej w oczach wszystkich nagrywających dla mnie artystów; gdyby był albumem, pobiłby na głowę Thriller. Ma on głębokie, wybitne, wyjątkowe i szokujące zdolności. To luminarz, którego książki pełne są proroctw. Oto przyszłość medycyny.
- Craig Kallman, prezes zarządu i dyrektor wykonawczy Atlantic Records
Stale wracam do książek Anthony'ego, w których znajduję dogłębną wiedzę i przepisy kulinarne, by się energetyzować i poprawiać zdrowie. Będąc zainteresowanym unikalnymi i silnymi właściwościami wszystkich opisywanych przez niego produktów, chętnie rozważam, jak wzbogacić rytuał gotowania i jedzenia, by na co dzień cieszyć się dobrostanem.
- Alexis Bledel, wyróżniona nagrodą Emmy gwiazda seriali Opowieść podręcznej i Kochane kłopoty oraz filmu Stowarzyszenie Wędrujących Dżinsów
Książki Anthony'ego są rewolucyjne, ale mimo to praktyczne. Warto poświęcić im czas i uwagę, jeśli należy się do grona osób rozczarowanych ograniczeniami medycyny zachodniej.
- James Van Der Beek, twórca, producent wykonawczy oraz gwiazda seriali What Would Diplo Do? i Pose; oraz Kimberly Van Der Beek, mówczyni i aktywistka
Anthony to wspaniały człowiek. Jestem zafascynowany jego wiedzą, która bardzo mi pomogła. Już sam sok z selera naciowego to prawdziwy przełom!
- Calvin Harris, producent, DJ, zdobywca statuetki Grammy
Jestem bardzo wdzięczna Anthony'emu. Po włączeniu jego protokołu selerowego do porządku dnia codziennego zaobserwowałam znaczącą poprawę stanu zdrowia we wszystkich jego aspektach.
- Debra Messing, wyróżniona nagrodą Emmy gwiazda serialu Will i Grace
Moja rodzina i znajomi korzystają z natchnionego daru uzdrawiania, który posiada Anthony; w zakresie odnowy zdrowia fizycznego i mentalnego dał nam więcej niż jesteśmy w stanie wyrazić słowami.
- Scott Bakula, producent i gwiazdor serialu Agenci NCIS: Nowy Orlean, wyróżniony Złotym Globem gwiazdor seriali Zagubiony w czasie oraz Star Trek: Enterprise
Anthony poświęcił życie pomaganiu innym w odnajdywaniu odpowiedzi niezbędnych do prowadzenia możliwie najzdrowszego trybu życia. A sok z selera naciowego to najprostszy sposób na start.
- Courteney Cox, gwiazda seriali Cougar Town: Miasto kocic i Przyjaciele
Anthony jest nie tylko ciepłym i pełnym współczucia uzdrowicielem, jest również autentyczny i dokładny, a do tego ma Boży dar. Jego osoba to w moim życiu prawdziwe błogosławieństwo.
- Naomi Campbell, modelka, aktorka, aktywistka
Anthony dzięki swej rozległej wiedzy i głębokiej intuicji zdemistyfikował nawet najbardziej zawiłe problemy zdrowotne. Wskazał mi prostą drogę do wspaniałego samopoczucia. Jego wskazówki moim zdaniem są niezastąpione.
- Taylor Schilling, gwiazda serialu Orange Is the New Black
Jesteśmy niezwykle wdzięczni Anthony'emu i jego żarliwemu oddaniu szerzeniu wiedzy na temat leczenia za pomocą żywności. Anthony ma wielki dar. Jego zalecenia całkowicie zmieniły nasz punkt widzenia, a w konsekwencji - styl życia. Sam sok z selera naciowego diametralnie odmienił nasze samopoczucie, dlatego już zawsze będzie częścią naszej porannej diety.
- Hunter Mahan, golfista, sześciokrotny zwycięzca PGA Tour
Anthony William odmienia i ratuje życie ludzi na całym świecie dzięki swemu niepowtarzalnemu darowi. Jego nieustające oddanie sprawie i obszerny zasób szczegółowej wiedzy przełamały bariery, które do wielu osób na całym świecie nie dopuszczały rozpaczliwie potrzebnych prawd, jeszcze nie odkrytych przez naukowców i badaczy. Natomiast w wymiarze indywidualnym Anthony pomógł moim córkom i mnie, dając nam skuteczne narzędzia wspomagające zdrowie. Sok z selera naciowego to teraz część naszej codzienności!
- Lisa Rinna, gwiazda seriali Żony Beverly Hills i Dni naszego życia, autorka bestsellerów "New York Timesa", projektantka kolekcji Lisa Rinna Collection
Anthony to prawdziwie wspaniałomyślna osoba, posiadająca silną intuicję i rozległą wiedzę na temat zdrowia. Na własne oczy widziałam, jak odmieniał jakość życia innych ludzi.
- Carla Gugino, gwiazda seriali Nawiedzony dom na wzgórzu i Ekipa oraz filmów Watchmen. Strażnicy i Mali Agenci
Od jakiegoś czasu śledzę działania Anthony'ego i zawsze jestem zdumiona (lecz nie zaskoczona) sukcesami ludzi stosujących się do jego protokołów. Przez wiele lat sama się leczyłam, chodząc od lekarza do lekarza i od specjalisty do specjalisty. Anthony to prawdziwy skarb; ufam mu i jego obszernej wiedzy na temat funkcjonowania tarczycy oraz wpływu żywności na organizm. Wysłałam do Anthony'ego mnóstwo znajomych, członków rodziny i fanów, ponieważ głęboko wierzę, że ma wiedzę, której nie posiada żaden lekarz. Jako jego zwolenniczka podążająca ścieżką uzdrowienia mam zaszczyt i przyjemność znać jego i jego prace. Każdy endokrynolog powinien przeczytać jego książkę o tarczycy.
- Marcela Valladolid, kucharka, pisarka, gospodyni programów telewizyjnych
A gdyby tak ktoś tylko cię dotknął i powiedział, co ci dolega? Witaj w świecie uzdrawiających rąk Anthony'ego Williama - współczesnego alchemika, który najprawdopodobniej dzierży klucz do długowieczności. Jego ratująca życie porada wpadła w mój świat niczym uzdrawiający huragan, który zostawił po sobie ścieżkę miłości i światła. Anthony to bez dwóch zdań dziewiąty cud świata.
- Lisa Gregorisch-Dempsey, starszy producent wykonawczy programu Extra
Boży dar uzdrawiania, który otrzymał Anthony William, to istny cud.
- David James Elliott, gwiazdor seriali Impulse, Mad Men, CSI: Kryminalne zagadki Nowego Jorku i (przez dziesięć lat) JAG - Wojskowe Biuro Śledcze oraz filmu Trumbo
Jestem córką lekarza i w rozwiązywaniu nawet najdrobniejszych problemów zawsze polegałam na medycynie zachodniej. Obserwacje Anthony'ego otworzyły mi oczy na uzdrawiającą moc żywności oraz na holistyczne podejście do kwestii zdrowotnych, które może odmienić życie.
- Jenny Mollen, aktorka i autorka bestselleru "New York Timesa" I Like You Just the Way I Am
Anthony William to dar dla ludzkości. Jego niesamowita praca pomogła milionom ludzi pokonać problemy zdrowotne, wobec których medycyna konwencjonalna była bezsilna. Jego autentyczna pasja i zaangażowanie w pomoc ludziom są niezrównane. Cieszę się, że mogłam zaprezentować cząstkę jego potężnego przesłania w filmie Heal.
- Kelly Noonan Gores, autorka, reżyserka i producentka filmu dokumentalnego Heal
Anthony William to jedna z tych niewielu osób, które służą swymi zdolnościami innym, by dzięki wykorzystaniu pełni swego potencjału stali się własnymi najlepszymi obrońcami zdrowia. (...) Byłam naocznym świadkiem jego działań, gdy uczestniczyłam w jednym z jego ekscytujących wydarzeń. Trafność jego odczytów można porównać do głosu śpiewaka o idealnej intonacji. Nie to jednak urzekło uczestników, lecz jego współczująca dusza. Anthony William to ktoś, kogo z dumą nazywam teraz przyjacielem. Zaręczam wam, że osoba, której głos słyszycie w podcastach i której słowa wypełniają karty jego bestsellerowych książek, wspiera was tak, jakbyście byli jego bliskimi. To nie pozory! Anthony William jest autentyczny, a przekazywane przez niego informacje są bezcenne, inspirujące i nadzwyczaj potrzebne, zwłaszcza w dzisiejszych czasach.
- Debbie Gibson, gwiazda Broadwayu, ikona piosenki
Miałam przyjemność pracować z Anthonym Williamem, gdy przyleciał do Los Angeles i opowiedział swoją historię w Extra. Udzielił fascynującego wywiadu, pozostawiając wśród publiczności ogromny niedosyt (...). Ludzie oszaleli na jego punkcie! Na pierwszy rzut oka widać, jak ciepłą jest osobą i jak wielkie ma serce. Anthony poświęcił życie pomaganiu ludziom dzięki wiedzy otrzymywanej od Ducha, którą dzieli się na kartach swych książek z serii "Boski lekarz" - one potrafią odmienić życie. Nie ma takiego drugiego jak on!
- Sharon Levin, starszy producent programu Extra
Anthony William ma niezwykły dar! Jestem mu dozgonnie wdzięczna za odkrycie przyczyny pierwotnej kilku problemów zdrowotnych, które dokuczały mi od wielu lat. Dzięki jego pomocy z każdym dniem czuję się coraz lepiej. Anthony jest fantastycznym źródłem wiedzy!
- Morgan Fairchild, aktorka, autorka i mówczyni
W ciągu trzech minut rozmowy Anthony dokładnie określił, co mi dolega! Ten uzdrowiciel naprawdę wie, o czym mówi. Anthony jako Boski lekarz posiada unikalne i fascynujące umiejętności.
- lek. med. Alejandro Junger, autor bestsellerów "New York Timesa": Clean: Pozbyć się tego, co zbędne przywrócić równowagę odzyskać młodość, Dieta oczyszczająca jelita. Rewolucja zdrowotna Clean Gut i Clean Eats oraz twórca słynnego "Clean Program"
Dar Anthony'ego uczynił zeń "kanał" dla informacji wyprzedzających współczesną naukę o lata świetlne.
- lek. med. Christiane Northrup, autorka bestsellerów "New York Timesa": Wampiry energetyczne, Sekrety wiecznie młodych kobiet oraz The Wisdom of Menopause
Po lekturze książki Uzdrawianie tarczycy według Boskiego lekarza zmieniłem podejście do chorób tarczycy i wzbogaciłem metody ich leczenia, co bardzo pomaga moim pacjentom. Rezultaty są świetne.
- lek. med. Prudence Hall, założyciel i dyrektor medyczny The Hall Center
Jesteśmy bardzo wzruszeni i ubogaceni odkryciem Anthony'ego i Ducha Współczucia, którego uzdrawiająca mądrość dotyka nas poprzez delikatne, genialne i troskliwe zdolności mediumiczne Anthony'ego. Jego książka to naprawdę "mądrość przyszłości", dlatego już teraz, w cudowny sposób dysponujemy jasnym i precyzyjnym wyjaśnieniem wielu tajemniczych chorób, których pojawienie się w naszych czasach - wskutek manipulowania żywiołami przez ludzi owładniętych żądzą pieniądza - przewidziały starożytne buddyjskie teksty medyczne.
- Robert Thurman, profesor studiów buddyjskich tradycji tybetańskiej w linii Jey Tsong Khapa na Uniwersytecie Columbia, prezes Tibet House US, bestsellerowy autor Love Your Enemies i Inner Revolution oraz gospodarz Bob Thurman Podcast
Anthony Williams to utalentowany Boski lekarz, mający realne i niezbyt radykalne rozwiązania na tajemnicze choroby dotykające ludzi we współczesnym świecie. Mam zaszczyt i przyjemność znać go osobiście. Uważam go za bezcennego autora protokołów terapeutycznych - moich i członków całej mojej rodziny.
- Annabeth Gish, aktorka: Z Archiwum X, Prezydencki poker, Skandal, Mystic Pizza
Anthony William poświęcił życie pomaganiu ludziom za pomocą informacji wywierających na ich życie ogromny wpływ.
- Amanda de Cadenet, założycielka i dyrektor generalny The Conversation i Girlgaze Project oraz autorka It's Messy i #girlgaze
Uwielbiam Anthony'ego Williama! Moje siostry, Sophia i Laura, podarowały mi jego książkę na urodziny - nie mogłam się od niej oderwać. Boski lekarz pomógł mi dojść do optymalnego stanu zdrowia. Dzięki pracy Anthony'ego zrozumiałam, że wirus Epsteina-Barr pozostały po chorobie z dzieciństwa sabotował moje zdrowie jeszcze wiele lat później. Boski lekarz odmienił moje życie.
- Catherine Bach, aktorka, Żar młodości, The Dukes of Hazzard
Rekonwalescencja po urazie kręgosłupa sprzed kilku lat doprowadziła mnie do stanu stabilnego, ale nadal doświadczałem osłabienia mięśni, zmęczenia układu nerwowego i nadwagi. Pewnego wieczora zadzwonił do mnie przyjaciel i gorąco polecił mi przeczytanie książki Boski lekarz Anthony'ego Williama. Rezonowało ze mną tak wiele informacji w niej zawartych, że niektóre idee zacząłem wcielać w życie, a następnie zapragnąłem spotkać się z Anthonym na konsultacje i udało się. Odczyt był bardzo precyzyjny; przeniósł moje leczenie na niewyobrażalnie głębszy i bogatszy poziom. W zdrowy sposób zrzuciłem zbędne kilogramy, cieszę się jazdą na rowerze i jogą, wróciłem na siłownię, mam stabilny poziom energii i śpię głęboko. Codziennie rano, gdy realizuję swój protokół, mówię: "Dziękuję ci, Anthony, za twój dar uzdrawiania (...). Tak jest!".
- Robert Wisdom, aktor: Alienista, Prawo ulicy, Flaked, Rosewood, Nashville, Ray
W tym świecie pełnym zamętu, z jego nieustannym zgiełkiem w dziedzinie zdrowia i dobrostanu, polegam na głębokiej autentyczności Anthony'ego. Jego cudowny, prawdziwy dar wznosi się ponad to wszystko - tam zaś panuje niczym niezmącona klarowność.
- Patti Stanger, gospodyni programu Żona dla milionera
W kwestii zdrowia własnego i mojej rodziny polegam na Anthonym Williamie. Nawet gdy lekarze załamują ręce, Anthony zawsze wie, w czym problem i jak go leczyć.
- Chelsea Field, aktorka: Agenci NCIS: Nowy Orlean, Sekrety i kłamstwa, Bez śladu, Ostatni skaut
Anthony William wprowadza do medycyny nowy wymiar, który znacznie poszerza nasze rozumienie siebie i własnego ciała. Jego praca przesuwa granicę możliwości uzdrawiania, któremu zawsze towarzyszy współczucie i miłość.
- Marianne Williamson, autorka bestsellerów "New York Timesa": Healing the Soul of America, The Age of Miracles i Powrót do miłości
Anthony William to hojny i współczujący przewodnik. Poświęcił życie wspieraniu ludzi na ich ścieżce uzdrowienia.
- Gabrielle Bernstein, autorka bestsellerów "New York Timesa": Szczęście to Twój wybór i Miracles Now
Te informacje DZIAŁAJĄ. To właśnie myślę, gdy myślę o Anthonym Williamie i o tym, czym obdarza świat. Przekonałem się o tym ponad wszelką wątpliwość, gdy zobaczyłem go pracującego z moją starą przyjaciółką, która od wielu lat zmagała się z chorobami, mgłą umysłową i przewlekłym zmęczeniem. Przeszła przez gabinety wielu lekarzy i uzdrowicieli, i stosowała niezliczone protokoły. Nic nie pomagało. Aż w końcu Anthony powiedział jej, że jest to... Rezultaty były zdumiewające. Gorąco polecam jego książki, wykłady i konsultacje. Nie przegap swojej szansy na uzdrowienie!
- Nick Ortner, autor bestsellerów "New York Timesa": Metoda opukiwania. Rewolucyjny system na bezstresowe życie i The Tapping Solution for Manifesting Your Greatest Self
Talent ezoteryczny jest niepełny bez czystości moralnej i miłości. Anthony William to boskie połączenie uzdrawiania, talentu i etyki. To prawdziwy uzdrowiciel, który odrabia prace domowe i dzieli się tym ze światem w autentycznej służbie.
- Danielle LaPorte, autorka bestsellerów Mapa pragnień. Holistyczne narzędzie do spełniania marzeń oraz White Hot Truth
Anthony to medyczny jasnowidz i mędrzec. Ma niesamowity dar. Dzięki jego pomocy zdołałam dokładnie określić i usunąć problem zdrowotny, który dręczył mnie od wielu lat.
- Kris Carr, autorka bestsellerów "New York Timesa": Sexy soki, Crazy Sexy Kitchen i Crazy Sexy Diet
Dwanaście godzin po otrzymaniu potężnej dawki pewności siebie, mistrzowsko podanej przez Anthony'ego, uporczywe dzwonienie w uszach, które dokuczało mi od roku (...), zaczęło ustępować. Jestem zdumiony, szczęśliwy i wdzięczny za spostrzeżenia na temat pójścia naprzód.
- Mike Dooley, autor bestsellera "New York Timesa" Świat nieograniczonych możliwości oraz skryba Notes from the Universe
Zawsze gdy Anthony William rekomenduje naturalny sposób poprawy stanu zdrowia, jest on skuteczny. Zaobserwowałem to u córki, zaś poprawa była imponująca. Jego podejście polegające na stosowaniu naturalnych składników to skuteczniejsza metoda leczenia.
- Martin D. Shafiroff, doradca finansowy, były zwycięzca rankingu #1 Broker in America organizowanego przez WealthManagement.com oraz rankingu #1 Wealth Advisor organizowanego przez Barron's
Bezcenne porady Anthony'ego Williama na temat zapobiegania i leczenia chorób wyprzedzają swoją epokę.
- lek. med. Richard Sollazzo, onkolog, hematolog, dietetyk, ekspert strategii przeciwstarzeniowych, autor książki Balance Your Health
Anthony William to Edgar Cayce naszych czasów, czytający ciało z niezwykłą precyzją i wnikliwością. Anthony identyfikuje przyczyny pierwotne chorób, które często zwodzą nawet najbardziej przenikliwych lekarzy i terapeutów medycyny konwencjonalnej i alternatywnej. Praktyczne i dogłębne porady Anthony'ego czynią go jednym z najskuteczniejszych uzdrowicieli XXI wieku.
- Ann Louise Gittleman, autorka bestsellerów "New York Timesa", napisała ponad 30 książek na temat zdrowia i uzdrawiania, twórczyni niezwykle popularnego "Planu wypłukiwania tłuszczu"
Jako hollywoodzka businesswoman wiem, co ma prawdziwą wartość. Kilkoro pacjentów Anthony'ego wydało ponad milion dolarów na leczenie "tajemniczych chorób", aż w końcu trafili na niego.
- Nanci Chambers, gwiazda serialu JAG - Wojskowe Biuro Śledcze, hollywoodzka producentka i przedsiębiorczyni
Anthony przeprowadził odczyt mojego ciała i szczegółowo opisał mi to, co tylko ja mogłam wiedzieć. Ten miły, słodki, zabawny, skromny i wspaniałomyślny mężczyzna - człowiek "nie z tego świata", niezwykle utalentowany, obdarzony zdolnościami stawiającymi pod znakiem zapytania nasze poglądy na świat - zszokował nawet mnie, medium! To współczesny Edgar Cayce, a jego obecność wśród nas to prawdziwe błogosławieństwo. Anthony William udowadnia, że jesteśmy kimś więcej, niż nam się wydaje.
- Colette Baron-Reid, autorka bestselleru Odważ się na zmiany. Jak pokonać strach przed nieznanym, by osiągnąć spełnienie i gospodyni programu telewizyjnego Messages from Spirit
Każdy fizyk kwantowy powie ci, że istnieją pewne rzeczy we wszechświecie, których jeszcze nie rozumiemy. Głęboko wierzę, że Anthony potrafi nad nimi panować. Posiada on niezwykły dar wykorzystywania najskuteczniejszych metod uzdrawiania.
- Caroline Leavitt, autorka bestsellerów "New York Timesa":
The Kids' Family Tree Book, Cruel Beautiful World, Is This Tomorrow i Pictures of You
PRZEDMOWA
"Czy są jeszcze dzikie borówki amerykańskie?" To pytanie słyszę za plecami, stojąc w kolejce w sklepie ze zdrową żywnością. Chwilę wcześniej włożyłam do koszyka kilka opakowań tych owoców, byłam więc ciekawa, kto jeszcze je uwielbia; obejrzałam się za siebie i w tej samej chwili sprzedawca odpowiedział rozczarowanej kobiecie: "Nie sądzę". Poinformowałam ją, że zostało jeszcze kilka opakowań i zaproponowałam, że jej pokażę, gdzie leżą. W drodze na stoisko zapytałam ją, czy chce je kupić, ponieważ idzie za radą Boskiego lekarza. Jej twarz zajaśniała z podekscytowania. "Tak! Za kilka dni mam wizytę i nie mogę żyć bez smoothie oczyszczającego z metali ciężkich!"
Coraz częściej spotykam ludzi, którzy odnieśli korzyść z informacji przekazywanych przez Boskiego lekarza, i zawsze wywołuje to na mojej twarzy uśmiech radości. Kilka razy w tygodniu od pacjentów, kolegów po fachu, znajomych i sąsiadów słyszę o nadziei, wiedzy i metodach uzdrawiania, które Anthony William przekazał za pośrednictwem książek i prezentacji internetowych. Jeden z moich ulubionych przykładów to komunikat, który ostatnio widziałam w miejscowym sklepie ze zdrową żywnością: "Z powodu dużego popytu na seler naciowy jego cena wzrosła". Skąd ten duży popyt? Odpowiedź jest prosta: coraz więcej osób nie poprzestaje na mówieniu o poprawie zdrowia i przechodzi od słów do czynów.
Jako lekarz zawsze kierowałam się ideą proaktywnej profilaktyki i zachęcałam pacjentów, podobnie jak własną rodzinę, by jak najwięcej wiedzieli o stanie swojego zdrowia, stali się własnymi rzecznikami i byli otwartymi zarówno na terapie konwencjonalne, jak i niekonwencjonalne - czyli by się nie poddawali ani nie czekali na ostatni dzwonek; by się nie ograniczali do terapii farmakologicznej, lecz starali się zrozumieć przyczynę pierwotną choroby i ją eliminowali; by stosowali skuteczne, naturalne metody leczenia o ograniczonym zakresie działań niepożądanych; by zapoznawali się z terapiami nienależącymi do głównego nurtu bądź niepotwierdzonymi naukowo, które jednak u szerokich rzesz ludzi okazały się skuteczne. Nastawienie profilaktyczne wiąże się z wczesnym podejmowaniem działań.
Podejście Anthony'ego odpowiada mi od chwili, w której zapoznałam się z jego pracą - najpierw podczas lektury jego książek, a później podczas wspólnego opracowywania kilku planów terapeutycznych. Na początku zastanawiałam się, czy nie przyciągnęło mnie do niego zamiłowanie do owoców, które Anthony ceni najwyżej, i zachęca ludzi do ich spożywania, zamiast je demonizować. To jednak coś więcej niż zachwyt nad owocami. Dla mnie jego spostrzeżenia mają sens. Jeżeli podążasz za jego poradami, to wiesz, że doskonale wyjaśnił poważne skutki zdrowotne przewlekłych infekcji (na przykład wirusowych) i ekspozycji na działanie szkodliwych substancji chemicznych (takich jak metale ciężkie). Jego metody rozwiązywania tych problemów okazały się przełomowe w mojej praktyce lekarskiej.
Jako specjalista rehabilitacji medycznej i medycyny funkcjonalnej od ponad 25 lat skupiam się na poprawie jakości życia pacjentów, którzy utracili pełnię zdrowia wskutek urazu, choroby bądź traumy. Najważniejsze jest tu zrozumienie unikalnej i często skomplikowanej historii każdego pacjenta - jak doszło do tego, że znalazł się w aktualnym stanie zdrowia, a następnie rozpoznać w tym gąszczu kategorię przyczyn pierwotnych jego sytuacji. Istnieją zasadniczo cztery główne kategorie tych przyczyn, odpowiadające za większość chorób - prawie wszystkim z powodzeniem można zaradzić. Są to: infekcje, ekspozycja na toksyny, stres lub uraz (zarówno w wymiarze fizycznym, jak i psychologicznym) oraz ostre niedobory (niedożywienie, odwodnienie, niedobór snu, izolacja od przyrody bądź innych ludzi oraz brak ruchu). Gdy organizm znajduje się w ciągłym pogotowiu, usiłując bronić się przed tymi czynnikami i usuwać skutki ich działania, wówczas funkcjonuje na wysokich obrotach, a my odczuwamy tego skutki. Może to być ból, stan zapalny, przewlekłe zmęczenie albo każdy inny objaw sygnalizujący, że coś jest nie w porządku.
Spojrzenie na problem z tej perspektywy wyjaśnia, dlaczego wielu chorób przewlekłych nie można wyleczyć, mimo że pacjenci poddają się różnym rodzajom leczenia farmakologicznego i operacyjnego.
Ludzie zaczynają wracać do zdrowia, gdy dysponują planem obejmującym eliminację bądź złagodzenie przyczyn pierwotnych i czynników ryzyka oraz strategie wspomagające organizm w regeneracji i podniesieniu odporności. W tego rodzaju planie bardzo ważną rolę odgrywa samodzielne dbanie o własne zdrowie.
Tu pojawia się jednak dylemat. Plan samodzielnego dbania o własne zdrowie często bywa pomijany, a nawet jeśli tak nie jest, zazwyczaj pojawiają się pytania. Od czego zacząć? Co jest ważne? Jaki zakres powinna mieć wybrana metoda lub jak daleko powinna iść zmiana, by wywołać wystarczająco silny wpływ? Jak wprowadzać ją w życie, by wkomponowała się w codzienny harmonogram zajęć? Właśnie tu przychodzi na ratunek Uzdrawiające oczyszczanie organizmu według Boskiego lekarza.
Czytając tę książkę, będziesz zdumiony ogromem informacji, którymi dzieli się Anthony William. Zaczyna od szczegółowego wyjaśnienia, czym są toksyny, gdzie się z nimi stykamy, jaki mają na nas wpływ, w jaki sposób nasz organizm skutecznie może sobie z nimi radzić oraz dlaczego często ta zdolność zawodzi. Następnie zgłębia zagadnienie oczyszczania: czym ono jest i dlaczego przypomina wciśnięcie przycisku "reset", dając szansę na nowy fizjologiczny początek. Omawia również inne popularne terapie na tle własnej.
Wreszcie przechodzi do oczyszczania! Oczyszczanie 3:6:9, które zmieniło życie ludzi na całym świecie, Anthony rozkłada na czynniki pierwsze, po czym prezentuje jego trzy różne wersje, w tym uproszczoną i zaawansowaną. Pozostałe metody oczyszczania, również zgodne z jego zasadami, skupiają się na strategiach docelowych. Prezentowane metody oczyszczania ukazują moc żywności - nie tylko w kontekście rodzaju produktów, lecz także ich kombinacji i pory konsumpcji. I gdy już myślisz, że nie da się nic więcej powiedzieć, Anthony daje ci gigantyczny zestaw narzędzi zawierający zalecenia dotyczące suplementacji w konkretnych przypadkach (zioła, witaminy i minerały).
Strategie oparte na żywności (w tym przepisy kulinarne), suplementacje, mądrość duchowa, inspirujące rzecznictwo, uzasadnienia, wskazówki, co robić, a czego nie, trafne porady oraz głęboko współczująca dusza sprawiają, że Uzdrawianie przez oczyszczanie to najważniejsze źródło wiedzy Boskiego lekarza.
Czuję się zaszczycona, pisząc tę przedmowę dla Anthony'ego Williama. Czynię to, czcząc pamięć mojego ojca, którego wyniszczająca walka z rakiem płuc, którą odbył ponad dwadzieścia lat temu, ukazała mi rzeczywisty obraz i ograniczenia medycyny konwencjonalnej. Mój brat i ja spędzaliśmy niezliczone godziny na gorączkowym wyszukiwaniu informacji mogących uratować życie i ze zdumieniem odkryłam, że podejście holistyczne i terapie alternatywne pomagały ludziom na całym świecie, a jednak mojemu ojcu ani słowem nie wspominano o nich jako o innych możliwościach. Uświadomiłam sobie wówczas, że zapewniana mu "profilaktyczna opieka zdrowotna" (składająca się z badań diagnostycznych i leczenia objawowego) nie celowała w przyczynę pierwotną. Spostrzeżenia te, wraz z obrazem tego odpornego i silnego człowieka ogarniętego poczuciem bezradności, całkowicie zmieniły mój stosunek do medycyny i pogląd na to, co powinna zapewniać opieka zdrowotna, by skutecznie chroniła ludzi przed niszczycielskimi skutkami chorób przewlekłych.
Nie mamy wpływu na to, z jakimi toksynami bądź czynnikami stresu mieliśmy do czynienia w przeszłości i nie zawsze możemy decydować o tym, w jakim otoczeniu jesteśmy lub będziemy, ale na pewno możemy podejmować działania mające na celu minimalizację ich wpływu na nasze zdrowie. Skuteczne narzędzia, które to umożliwiają, to dar Anthony'ego Williama dla całego świata!
- lek. med. Ilana Zablozki-Amir,
dyplomowany specjalista rehabilitacji medycznej, certyfikowany specjalista medycyny funkcjonalnej
ROZDZIAŁ 1Oczyszczania z nieba rodem
Różne rodzaje oczyszczania opisane w tej książce to dar z góry. Nie zostały opracowane przez człowieka. Pochodzą z wyższego źródła.
Oczyszczanie to prawda - prawda, którą poznasz niebawem podczas lektury tej książki. Niezależnie od tego, w co wierzysz: w Boga, Wszechświat, Światło lub Stwórcę - albo jeśli nie wierzysz w nic: że po prostu dryfujemy w przestrzeni na kawałku skały zwanej Ziemią - wiedz, że informacje na temat oczyszczania zawarte w tej książce nie mają nic wspólnego z panującym dookoła zgiełkiem. Pochodzą z innego świata. Nie są one dezinformacyjną papką ani zlepkiem efekciarskich bzdur. Są prawdziwe i skuteczne.
Są one również pilnie potrzebne na tym świecie. Liczba przypadków chorób przewlekłych wzrasta w alarmującym tempie. Mimo licznych upraw żywności organicznej, świadomości konieczności eliminowania z diety żywności przetworzonej i najnowszych metod leczenia choroby są powszechne jak nigdy dotąd. Nikt ich nie uniknie, chyba że zdobędzie odpowiednie informacje, umożliwiające zatrzymanie tykającego zegara.
Potrzebujemy siły większej od nas, pomocnej dłoni z góry.
ARMIA W UKRYCIU
Jak byś zareagował, gdybym ci powiedział, że istnieją tysiące ludzi, którzy ukrywają się przed światem? A właściwie to są ich setki tysięcy. Miliony. Ci ludzie resztkami sił robią zakupy poza godzinami szczytu, by unikać tłumów. Nie wychodzą na kolacje ani do kina, ponieważ nie czują się na siłach. Nie chadzają na urodziny przyjaciół, przyjęcia zaręczynowe, wieczory kawalerskie i panieńskie, śluby i wesela ani bociankowe, ponieważ nie są w stanie. Nie mają nawet dość energii, by robić zakupy w Internecie. Sądzisz, że jest zaledwie garstka takich ludzi? Jest ich cała armia.
Wielu z nich znalazło zaawansowane informacje zawarte w książkach Boskiego lekarza i rozpoczęło proces leczenia, dzięki czemu odzyskują zdrowie i wracają do życia. Większość jednak jeszcze się z nimi nie zetknęła. Ludzi przewlekle chorych nazywam "zapomnianymi duszami". Ignorować ich to jedno, ale zapomnieć, że istnieją - to zupełnie co innego. Żyją w sposób nieprzyciągający uwagi - czasami nie mają nawet dość siły, by porozmawiać, gdy nadarzy się taka okazja - dlatego na co dzień nie pamiętamy o ich istnieniu.
Inni ledwie są w stanie funkcjonować w świecie: siedzą w firmie w sąsiednim boksie albo pojawiają się w szkole, przywożeni i odwożeni - my zaś jesteśmy przekonani, że wszystko u nich w porządku. Gdy się z nimi stykamy, nie odnosimy wrażenia, że dzieje się z nimi coś złego. "Dobrze wyglądasz" - mawiamy do znajomych, którzy zmagają się z chorobą, sądząc, że im w ten sposób pomagamy. Nie widzimy jednak ich bólu, zawrotów głowy, wahań temperatury ciała, uczucia pieczenia, niepokoju, depresji, niepokojących myśli, stanów lękowych, mgły umysłowej ani przewlekłego zmęczenia - problemów, na które nie widzą rozwiązania. Nie mamy wglądu w umysł znajomej, pochłonięty myślami o wizytach u lekarza i troską o własne utrzymanie. Nie dostrzegamy, że potrzebuje uznania i akceptacji tu i teraz, a także pocieszenia, że wkrótce będzie lepiej.
Niezależnie od tego, czy wspieramy takie osoby, czy nie, ta armia istnieje. Bez względu na to, czy je szanujemy, ignorujemy, czy wymazujemy z pamięci, dziś na świecie jest dużo więcej ludzi cierpiących fizycznie i psychicznie niż 30, 10, a nawet 5 lat temu.
DZISIEJSZA ŚWIADOMOŚĆ
Nikt nie jest wolny od chorób. Biorąc pod uwagę to, w jakim świecie żyjemy i jaki ma on na nas wpływ, nikt nie ma gwarancji, że pewnego dnia nie pojawią się pierwsze objawy choroby - w najmniej spodziewanym momencie. Prezentowana tu wiedza nie ma sprawić, że będziemy żyli w lęku, lecz że przestaniemy zaprzeczać faktom.
Ile osób z twojego otoczenia ma problemy zdrowotne? Prawdopodobnie - bez względu na to, czy to okazują, czy nie - większość. Być może ty również, niezależnie od tego, czy cierpisz na refluks żołądkowo-przełykowy, nadciśnienie, stany lękowe, egzemę, łuszczycę, mgłę umysłową, depresję czy przewlekłe zmęczenie. Nie jesteś sam. Życie z chorobą stało się nową normalnością.
Ludzie najczęściej żyją z chorobą, po prostu ją akceptując i nigdy nie pytając, dlaczego nauka nie oferuje rozwiązania, zaś cierpienie stało się normą. Czasami jednak - obecnie coraz częściej - dolegliwości znacząco obniżają jakość ich życia. Zaczynają tracić radość życia i poczucie uprzywilejowania. Dołączają do ukrytej armii złożonej z ludzi tkwiących w domach albo umieszczonych w szpitalach, mających niewyjaśnione problemy zdrowotne. Biegając od lekarza do lekarza i od specjalisty do specjalisty oraz mając problemy z codziennym funkcjonowaniem, zaczynają tracić nadzieję.
Terminem świadomość posługujemy się dziś wszyscy. Ma on wiele znaczeń. Powtarzany i osławiony jako potężne i umacniające słowo, ma dostrajać nas do gruntu pod stopami i ludzi z najbliższego toczenia oraz wspierać nas na co dzień. Czym jest jednak owa wiadomość, skoro nie mamy pojęcia, co się dzieje wewnątrz nas, i nie zdajemy sobie sprawy z tego, że coraz bardziej jesteśmy narażeni na dolegliwości i choroby?
Można odnieść wrażenie, że dziś wszyscy są ekspertami od zdrowia, dzielącymi się z innymi opiniami na temat metod, które w ich przypadku okazały się skuteczne albo nie. To łatwe, gdy nie cierpi się na chorobę przewlekłą i nie jest się świadomym, co złego może się stać. Gdy ma się 20 lat i przyrządza się koktajle z białkiem w proszku lub masłem migdałowym albo stosuje się dietę wysokobiałkową i eliminuje zboża, a przy tym umieszcza w mediach społecznościowych informacje o wyśmienitym samopoczuciu - to jedna strona medalu. Druga jest taka, że nawet jeśli czujemy się niezniszczalni i dzielimy się nowinami na temat wzrostu poziomu energii wynikającego ze stosowania modnej diety albo regularnego uczęszczania na siłownię, to jednak nie zdajemy sobie sprawy z tego, że w organizmie może się rozwijać coś niedobrego, z czym przyjdzie nam się zmierzyć w przyszłości. Kontakt z nowymi lub już istniejącymi zagrożeniami, które wywołują z początku niewidoczne problemy, może prowadzić do zespołu przewlekłego zmęczenia bądź innej dowolnej choroby lub dolegliwości z całego potencjalnego wachlarza - o ile nie mamy prawdziwej świadomości na temat przyczyn tych problemów.
OCZYSZCZANIE - PRAWDA CZY MIT?
W środowisku zajmującym się problematyką zdrowotną rozpowszechnia się przekonanie, że nie musimy w żaden specjalny sposób oczyszczać się z toksyn, ponieważ organizm robi to samoczynnie. Niektórzy specjaliści posuwają się nawet dalej, twierdząc, że oczyszczanie w rzeczywistości nas nie oczyszcza. Tego typu reakcje to pokłosie starych (i obecnych) metod oczyszczania, które nam nie służą - dynamicznego biznesu w postaci sprzedaży proszków, książek i programów, tworzonych bez wiedzy na temat funkcjonowania organizmu i jego potrzeb. Dlatego dietetycy, specjaliści od żywienia i inni profesjonaliści usiłują chronić zdrowie swoich pacjentów, instruując ich, że naturalne mechanizmy oczyszczające, którymi dysponuje organizm, w zupełności wystarczają, nie zdając sobie sprawy z tego, że są niedoinformowani, że nie zdobyli pełnej wiedzy o procesach detoksykacyjnych.
Eksperci nie rozumieją, że na co dzień mamy kontakt nie tylko z toksynami, lecz również z patogenami: wirusami i bakteriami, które błyskawicznie rozprzestrzeniają się w populacji, wywołując choroby autoimmunologiczne i inne - od dzieci po osoby w podeszłym wieku. Jesteśmy narażeni na działanie toksycznych metali ciężkich, pestycydów, herbicydów, rozpuszczalników, produktów ropopochodnych i innych chemikaliów stosowanych we współczesnej "wojnie chemicznej", którą podświadomie na co dzień toczymy.
Eksperci utrzymujący, iż nie musimy oczyszczać się z toksyn, nie rozumieją również, że dieta obfitująca w tłuszcze, obecna w życiu zdecydowanej większości ludzi - w dowolnej postaci: standardowej diety bez zasad, "zrównoważonej" diety umiarkowanej, odżywiania intuicyjnego, modnej diety paleo lub ketogenicznej, diety roślinnej kładącej nacisk na masła orzechowe oraz oleje i soję - nie umożliwia naturalnych procesów detoksykacyjnych, które zdaniem profesjonalistów zachodzą samoczynnie. Tłuszcz zagęszcza krew, a to upośledza zdolność organizmu do detoksykacji. Wielu opiniotwórców, dietetyków, specjalistów od żywienia, coachów zdrowia, lekarzy i innych profesjonalistów branży zdrowotnej wręcz zaleca stosowanie diet wysokobiałkowych, nie wiedząc, że wysokie spożycie białka oznacza automatycznie wysokie spożycie tłuszczu, ponieważ masło orzechowe, orzechy, łosoś, jajka i kurczak zawierają pokaźne ilości tłuszczu, a udzielając takich porad, hamują przebieg procesów detoksykacyjnych, które ich zdaniem powinny wystarczyć, by zachować dobre zdrowie.
Nie można iść w dwóch kierunkach naraz. Nie można mówić ludziom, by zapychali układ krwionośny tłuszczem, uniemożliwiając wątrobie naturalną eliminację toksyn na co dzień, i jednocześnie twierdzić, że nie potrzebujemy oczyszczania ani detoksykacji. Zalecana dieta może się wydawać bardzo zdrowa, ponieważ eliminuje konsumpcję fast foodów, potraw smażonych i żywności przetworzonej, ale jeżeli opiera się na tłuszczu i białku - nieważne: zwierzęcym czy roślinnym, i niezależnie od tego, jaką nosi nazwę: ketogeniczna, paleo, wegańska bądź jakąś nowszą - sprawi, że wątroba będzie obciążona nadmiarem tłuszczu.
W całym tym informacyjnym zamieszaniu ludzie potrzebują wyraźnej informacji, że rozrzedzanie krwi poprzez spożywanie większych ilości warzyw, owoców i zieleniny oraz obniżenie spożycia tłuszczów to jedyny sposób na zapewnienie organizmowi warunków, w których może eliminować toksyny będące naturalnymi produktami procesów metabolicznych, nie wspominając o usuwaniu toksyn zewnętrznych, z którymi mamy styczność na co dzień.
Gdy wątroba jest ociężała od nadmiaru tłuszczów, serce musi mocniej pompować krew. Wysoki poziom tłuszczu we krwi obniża również poziom tlenu, co sprzyja rozwojowi patogenów. Na domiar złego toksyny wnikają do "nadprogramowych" komórek tłuszczowych, gromadzących się wokół organów wewnętrznych po osiągnięciu wieku, w którym nie można już poświęcać dwóch godzin dziennie na aktywność fizyczną - i w którym wystrzeganie się żywności przetworzonej już nie wystarcza, by nie dopuścić do powstania oponki wokół talii. Eksperci od zdrowia nie są świadomi szerzącej się epidemii ociężałości wątroby, dlatego od wielu lat "spowolniony metabolizm" i hormony zbierają baty za dietę wysokotłuszczową.
Jeszcze gorsze w tym wszystkim jest to, że opiniotwórcy i specjaliści od zdrowia, którzy rozpowszechniają informacje mające na celu obalenie "mitu" oczyszczania, nie mają pojęcia, przez co przechodzą osoby cierpiące na choroby przewlekłe. Nie wiedzą, jak to jest chodzić od lekarza do lekarza i mieć stawiane różne diagnozy - albo raz za razem wychodzić bez diagnozy - i wciąż nie znać odpowiedzi na pytanie, co zrobić, by poczuć się lepiej. Ci ludzie najbardziej potrzebują detoksykacji. Muszą poznać prawdę na temat patogenów i toksycznych metali ciężkich oraz sposoby ich usuwania z organizmu, by pozbyć się przewlekłych dolegliwości i ciągnącego się w nieskończoność cierpienia.
Wyobraź sobie, jak to jest cierpieć na chorobę przewlekłą - a może już to wiesz aż za dobrze? Jak to jest widzieć w mediach społecznościowych kogoś, kto może ćwiczyć codziennie przez godzinę lub dwie i nie ma widocznej tkanki tłuszczowej? Jak to jest słyszeć, że można osiągnąć to samo, tylko trzeba wstać z kanapy, zacząć chodzić na siłownię i pić koktajle białkowe tak jak tamci? Jak to jest słyszeć, że jeśli nie czujesz się na siłach, by temu podołać, to na pewno sam tworzysz sobie blokady wynikające z problemów emocjonalnych i negatywnych myśli? Że przejawiasz za mało pozytywnych myśli albo że niewłaściwie korzystasz z twórczych mocy wszechświata? Właśnie to słyszą ci ludzie. Wmawia się im, że nie muszą się oczyszczać, lecz że muszą przejść program panowania nad umysłem. Słyszą, że sami tworzą własne problemy i choroby i że to ich wina. Obecnie już cały segment populacji - ci, którzy borykają się z realiami choroby przewlekłej - kwestionuje własną poczytalność.
Czy oczyszczanie to mit? Nie. To niezbędne narzędzie dla każdego, kto troszczy się o swoje zdrowie. To prawdziwa technika walki z obciążeniami fundowanymi przez współczesny świat, o ile korzysta się z niej we właściwy sposób.
STYL ŻYCIA CZY RATUNEK?
Traktowanie oczyszczania z odrobiną szacunku to wciąż za mało. Panujący dziś trend każe myśleć o oczyszczaniu jako o czymś krótkotrwałym, a zatem niskowartościowym, natomiast o "stylach życia" jako o czymś poniekąd potężnym i długotrwałym. "Powinieneś zmienić styl życia - mawia się ludziom - by żyło ci się lepiej". Style życia zazwyczaj dotyczą wizerunku, a ich wdrażanie odbywa się bezboleśnie (o ile kogoś na nie stać). Niegdyś obejmowały sferę materialną - noszenie konkretnej torebki, ubieranie się w konkretny sposób, jeżdżenie konkretnym samochodem - i czasami skupiały się wokół jakiegoś hobby lub sportu. Z biegiem czasu przeniosły jednak punkt ciężkości na dobrą kondycję fizyczną i psychiczną. Do wczesnych trendów należały zajęcia związane z aktywnością fizyczną, na przykład aerobik. Później w te style życia włączano jogę, pilates i trening na rowerze stacjonarnym wraz z efekciarsko prezentującymi się i pozornie zdrowymi produktami spożywczymi i suplementami.
Style życia polegają na szybkich zmianach w wyglądzie zewnętrznym i postawie. Najpierw tworzy się markę, a później określa się ją mianem stylu życia... mimo że gdy ludzie zapadają na jakąś chorobę lub pojawiają się u nich objawy wprawiające różnych lekarzy w zakłopotanie, wówczas uświadamiają sobie, że przyjęty styl życia nie pozwolił im uniknąć problemu ani mu nie zapobiegł. Style życia nie sprowadzają się do podejmowania wysiłku - w przeciwieństwie do oczyszczania organizmu z toksyn i patogenów. Polegają one bardziej na budowaniu platformy sprzedaży do tego stopnia, że ów styl życia może stać się nawet pracą na pełny etat. To całkowite przeciwieństwo usuwania z organizmu trucizn, wirusów i bakterii, które kiedyś doprowadzą do rozwoju choroby - o ile już tego nie zrobiły.
Obserwując krótko pewien styl życia, możemy dać się zwieść, myśląc i ufając, że to, co w danej chwili widzimy, to prawda, a nie coś, co ktoś inny musi nam zaprezentować, by ochronić swoją markę. Gdyby przez dłuższy czas poobserwować ludzi w mediach społecznościowych, można by dostrzec, że po pewnym czasie wszystko im się sypie, a oni sami zmieniają zdanie. Gdyby ich poobserwować przez 5 lub 10 lat, a nawet dłużej, okazałoby się, że mają poważne problemy. Patrząc wstecz, moglibyśmy zapytać: "Dlaczego koktajl białkowy z masłem migdałowym czy bezglutenowy tost z awokado nie uchronił ich przed problemami zdrowotnymi?".
Odpowiedź brzmi: dlatego, że style życia, które ludzie obierają, nie dotykają prawdziwych przyczyn ich chorób przewlekłych. Nie celują w to, co naprawdę dzieje się w ich organizmach, dlatego to tylko zabawa, w którą dają się wciągnąć świadomie lub nie. Style życia to zgadywanki - zabawy urządzane kosztem naszego zdrowia, oparte na bezmiarze fałszywych informacji krążących po świecie.
Różne rodzaje oczyszczania opisane w tej książce - a także w pozostałych książkach Boskiego lekarza - odnoszą się do negatywnych procesów zachodzących w organizmie, których nie są w stanie dosięgnąć modne style życia, ponieważ o procesach tych twórcy stylów życia nie mają pojęcia. W dzisiejszym świecie ludzie przyjmują różne style życia i mimo wszystko chorują - za przeproszeniem: padają jak muchy. Doświadczane objawy zatrzymują ich w pół drogi, rzucają na kolana i zmuszają do przearanżowania całego życia pod dyktando choroby. Nawet jeśli stosują modne diety, przyrządzają w domu godne fotografowania smoothie i posiłki oraz rezygnują z fast foodów, cierpią z powodu przewlekłych dolegliwości i chorób - dziś zdarza się to częściej niż w przeszłości.
Style życia nie ratują ludzi. Nie docierają do przyczyn chorób. Nie czerpią z wiedzy o tym, co naprawdę im szkodzi, uniemożliwiając im życie, na jakie zasługują. Ignorują fakt, że ktoś ma w organach złogi pestycydów lub metali ciężkich, aktywne wirusy w organizmie albo dysfunkcję układu odpornościowego czy cierpi z powodu urazu emocjonalnego. Nie rozwiązują zagadki, dlaczego ktoś choruje.
Można być osobą po trzydziestce i umieszczać w mediach społecznościowych swoje zdjęcia z treningów na siłowni czy w plenerze. Nie oznacza to jednak, że tak będzie zawsze. Być może bowiem dwa lata później rozwinie się choroba Hashimoto, która położy nas do łóżka, tak jak czyni to z tysiącami kobiet i mężczyzn, choć nic na to nie wskazywało. To, że ktoś dziś udostępnia piękne zdjęcia "zrównoważonych" posiłków, nie oznacza, że jutro nie będzie nagle cierpiał na zespół przewlekłego zmęczenia.
Jeśli zdarzy się nam zachorować i zostaniemy zmuszeni do zrewidowania poglądów, to jednak ludzie, którym jeszcze się to nie przytrafiło, nadal będą rozpowszechniali błędne informacje. Zamiast podać je w wątpliwość, będą uważali, że ten, kto zachorował, z pewnością popełnił jakiś błąd albo jego organizm miał jakiś defekt. Natomiast osoba cierpiąca na chorobę Hashimoto lub zespół przewlekłego zmęczenia nieraz poczuje się jak nieudacznik czy jedna wielka porażka. Pomyśli, że być może wybrała niewłaściwą dietę albo że ma problemy emocjonalne, więc wmawia sobie chorobę bądź tworzy ją wskutek negatywnego myślenia - a może po prostu taka już jest.
Wśród ludzi panuje przekonanie, że "silny przetrwa", które w świecie sztuki medycznej wprowadza wielki zamęt, czym karmią się media społecznościowe. Rekiny przetrwają, a cała reszta będzie ich przynętą. Zapominamy, że jedziemy na jednym wózku; że wszyscy jesteśmy potencjalnymi ofiarami chorób przewlekłych: choroby Hashimoto, zespołu przewlekłego zmęczenia czy jednej z setek innych tego rodzaju chorób. Zwłaszcza osoby młode, które nie miały jeszcze problemów zdrowotnych, myślą, że wraz z każdym nowym trendem czy stylem życia znajdują Świętego Graala. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, że gdy stosujemy choćby dietę wysokotłuszczową lub wysokobiałkową, albo unikamy owoców bądź zawzięcie ćwiczymy, wciąż powielamy błędy przeszłych pokoleń. Nie ma znaczenia, jak to nazwiemy - dietą roślinną, paleo, "nową" ketogeniczną, czy wysokotłuszczową. Bardzo łatwo ulegamy złudzeniu, że wiemy lepiej niż ci, którzy już tego wszystkiego próbowali i cierpią.
Wszystko, co się teraz dzieje, to jednak nic w porównaniu z tym, co nastąpi za kilka lat. Będzie jeszcze gorzej. To, co dziś ludzie robią dla własnego zdrowia, stanie się jeszcze bardziej ponętne i mylące dla tych, którzy dopiero zaczną się leczyć i będą szukali lekarstwa na dręczące ich choroby i dolegliwości. Obietnica zyskania młodzieńczej energii odeśle nas do materiałów wideo i podcastów w poszukiwaniu odpowiedzi. Prawdopodobieństwo dezinformacji będzie ogromne, ponieważ tworzący je ludzie powtarzają informacje uzyskane od specjalistów od żywienia, trenerów bądź znajomych, albo głoszą teorie pochodzące z przeczytanych przez siebie artykułów, zaś przeinaczone informacje wysławia się niczym ewangelię.
Ludzie, którzy od wielu miesięcy lub lat cierpią na choroby przewlekłe, mają prawdziwą wiedzę. Zwłaszcza ci, którzy próbowali wszystkiego, a mimo to ich stan się nie poprawił - oni wiedzą, że wszyscy jesteśmy narażeni, chociaż zdrowi uważają inaczej. Dla osób cierpiących widok ludzi w pełni zdrowych może być alienujący, jednak ich położenie pozwala im dostrzec kruchość życia. Nawet jeśli wątpią w siebie w obliczu tak licznych sygnałów, że są w jakiś sposób słabi czy wadliwi, dysponują wielką mądrością, która może oświecić nas wszystkich, o ile ich posłuchamy: nikt nie zasłużył sobie na to, by chorować; musi być coś, czego nie wiemy.
Otóż jest. Nie wiemy bardzo dużo na temat ochrony zdrowia i leczenia. Ale zarazem jest to prostsze niż nam się wydaje.
Aby rozwiązać te problemy, należy pójść o krok dalej niż przyjęcie konkretnego stylu życia. Potrzebna jest książka mówiąca prawdę, udzielająca odpowiedzi na pytania i zawierająca porady, jak przejść z mroków udręk do światła uzdrawiania. Dlatego to nie jest książka o stylu życia. To książka na całe życie. Nie mówi o budowaniu marki. Mówi o powrocie do zdrowia. Jej celem nie jest sprzedaż produktu oczyszczającego wraz z odzieżą w celu stworzenia stylu życia. W zalewie fałszywych informacji stawką jest właśnie życie.
Chociaż każdy rodzaj oczyszczania może się wydawać środkiem doraźnym, to jednak ciężka praca niezbędna do przeprowadzenia nawet dziewięciodniowego oczyszczania 3:6:9 - będącego kamieniem węgielnym tej książki - daje długotrwałe korzyści. Opisane tu różne rodzaje oczyszczania można przeprowadzać w ciągu całego życia. Skrywają one klucz do zdrowia; pozwalają odrodzić się niczym feniks z popiołów, niezależnie od tego, na co się choruje; zapewniają prawdziwy dobrostan i przetrwanie na tej planecie, na której życie aż nazbyt często bywa bezlitosne. Nawet za 50 lat, gdziekolwiek będziesz, będą ratowały ci życie.
PRZETRWANIE MNIEJ OBCIĄŻONYCH TOKSYNAMI
Przyjmij do wiadomości rzecz następującą: ten, kto miał szczęście urodzić się z mniejszą ilością toksyn w organizmie i z tego powodu jest zdrowszy, w konsekwencji nie "zbiera" w życiu tylu wirusów co inni. Być może, szczęśliwym trafem, ma mniej metali ciężkich w organizmie. Być może osoby, z którymi pozostaje w związkach, mają mniej patogenów do "przekazania". Być może jego ród jest mniej obciążony toksynami, ponieważ przodkowie dorastali na farmach, a nie w miastach doby rewolucji przemysłowej, dlatego przekazywali potomkom mniej toksyn. Być może dorastał bezstresowo, ponieważ w jego rodzinie niczego nie brakowało i miał zapewnione pełne wsparcie emocjonalne.
To nieprawda, że przetrwają ludzie o najlepszej kondycji fizycznej. Przetrwają ci, którzy przyszli na świat z najmniejszą ilością toksyn w organizmie, w atmosferze miłości i wsparcia oraz w warunkach dobrobytu (to wszystko ma znaczenie) jednocześnie - i zdołali utrzymać ten stan. Chodzi tu o to, jakimi zasobami dysponowali ich przodkowie, jaki mieli kontakt z toksynami oraz jakimi przywilejami się cieszyli: miłością i wsparciem chroniącymi nadnercza, rzadką ekspozycją na trujące substancje oraz nikłym kontaktem z wirusami i bakteriami. Ci szczęściarze dominują w branży zdrowotnej i w mediach społecznościowych. Większość z nich dorastała w atmosferze absolutnego przekonania odnośnie własnych poglądów, wskutek czego czują się upoważnieni, by udzielać innym porad, jakoby cieszyli się dobrym zdrowiem i dostatkiem materialnym dzięki koktajlom białkowym czy programom treningowym.
Tego rodzaju ludzie często twierdzą, że działają dla dobra ludzkości, wszechświata i jasnej strony mocy. Swoje dobre zdrowie i dochodowy biznes opatrują pięknym opakowaniem i twierdzą, że to wszystko to dobro, które do nich wraca za to, co robią dla ludzkości. Ta nowoczesna technika wywiera niefortunny wpływ: czujesz, że skoro jesteś chory albo nie zarabiasz pieniędzy, bądź nie potrafisz o siebie zadbać czy pozbyć się dolegliwości, to nie działasz na rzecz dobra i nie jesteś użyteczny. Powiększa się swoista elita okazów zdrowia, o której członkach opiniotwórcy mawiają, że są oni po stokroć wynagradzani za dar dla ludzkości, którym jest rozpowszechnianie diety ketogenicznej albo programu treningowego jako objawienia. I znów: miliony ludzi zmagających się z problemami, którym nie postawiono trafnej diagnozy, nie leczono prawidłowo ani ich nie zrozumiano, mogą czuć, że nie są wystarczająco pozytywnymi osobami bądź nie podejmują właściwych działań, za które wszechświat mógłby je wynagrodzić. Myślą o sobie źle tylko dlatego, że porady, których im udzielono, okazały się nieskuteczne, więc uwierzyli w przekaz mówiący, iż rzekomo przyciągają negatywność i sami tworzą własne problemy. Nie mówi im się prawdy, że za epidemią chorób przewlekłych i niewyjaśnionych dolegliwości stoją przyczyny fizjologiczne: wirusy i inne patogeny, a także toksyny i trucizny, ukradkiem krążące w obfitości po świecie i w krwiobiegu całych rodów.
Od takich cierpień uchroniło opiniotwórców jedynie szczęście. Cały czas to podkreślam, ponieważ zgubne założenie, jakoby ludzie, których nie dopadły choroby przewlekłe, po prostu lepiej rozumieją tajemnice życia od chorujących, jest tak mocno zakorzeniona w naszej kulturze, że wspomnianą prawdę trzeba (do skutku!) powtarzać. Jeśli kiedykolwiek leżałeś w łóżku, przeglądając profil kogoś, kto bywa w pięknych miejscach, przy wodospadach i na plażach i pija smoothie z masłem orzechowym, i zastanawiałeś się, jaki twój błąd sprawił, że wylądowałeś na swojej samotnej wysepce, odcięty od świata, to zapamiętaj: nie popełniłeś żadnego błędu. Nie jesteś "wybrakowany" ani "gorszy" od innych. W rzeczywistości za nasze problemy odpowiadają okoliczności zewnętrzne oraz odziedziczone po przodkach trucizny i patogeny, nie zaś wewnętrzna słabość. Stan zdrowia to skutek wydarzeń zachodzących na przestrzeni wielu pokoleń. Szczęśliwcy, którzy urodzili się z mniejszą ilością toksyn w organizmie, a w dzieciństwie rzadko byli leczeni farmakologicznie, teraz "uchylają się pociskom". Nikt nie jest winny temu, że przyszedł na świat z obciążoną wątrobą albo z toksynami w organizmie odziedziczonymi po przodkach (którzy też nic nie mogli na to poradzić), bądź jest atakowany przez wirusy, na które jest bardziej narażony niż inni, ponieważ brak wsparcia lub stabilności finansowej położył się cieniem na jego układzie odpornościowym.
Nie twierdzę, że zdrowie to stan stały - żadną miarą. Ktoś, kto miał szczęście przez kilkadziesiąt lat, może wejść w kontakt z czynnikiem chorobotwórczym, tak samo osoba, która ma problemy zdrowotne, może odmienić swój los. Kluczowe znaczenie ma tu wiedza, na czym profilaktyka i leczenie naprawdę polegają. Zanim się zrozumie, czy oczyszczanie jest potrzebne lub korzystne, bądź który rodzaj oczyszczania jest właściwy, należy sobie to uświadomić. W przeciwnym wypadku grozi nam dryfowanie po wodach zagubienia, pośród procedur o niepotwierdzonej naukowo skuteczności, gdzie odkrycie prawdy jest w zasadzie niemożliwe.
Nie ma powodu, by kogokolwiek tu obwiniać. Nie powinniśmy nikomu zazdrościć zdrowia. Opiniotwórcy są tak samo przerażeni jak reszta świata i przeważnie naprawdę sądzą, że robią kawał dobrej roboty. Nie chcą uwierzyć, że nosimy w sobie tyle zagrożeń dla zdrowia, ile nosimy, ponieważ taka nadmierna czujność wprowadza niepokój. Są również opiniotwórcy mający problemy zdrowotne, którzy obwieszczają wszem i wobec, co robią, by za pomocą zmian w sposobie odżywiania i dzięki programom ćwiczeniowym wyeliminować choroby i dolegliwości. Może to im przynosić tymczasową ulgę albo sprawiać, że będzie raz lepiej, raz gorzej, ale nie musi być skuteczne w przypadku wielu innych osób, ponieważ mimo wszystko metodami tymi rządzi tym ślepy traf i nie docierają one do prawdziwej przyczyny problemów. Tylko dysponując prawdziwą wiedzą na temat przyczyn mogą wyleczyć się na dobre i uczyć innych, jak pozbyć się problemów zdrowotnych.
Gorsze od świadomości zagrożeń zdrowotnych jest cierpienie i nieznajomość jego przyczyn. Próby odkrycia, co jest skuteczne, a co nie, są wyczerpujące. Podobnie wyczerpujący jest brak rezultatów mimo usilnych prób ich osiągnięcia - albo osiągnięcie pewnych rezultatów, ale na krótko. Równie wyczerpujące jest wydawanie ogromnych sum pieniędzy na kolejne nadzieje. Coś takiego może przyprawić o załamanie i oszołomienie, nawet jeśli się zmierza we właściwym kierunku, ponieważ zawsze znajdzie się konkurencyjne twierdzenie, podkopujące wiarę w sens własnych poczynań. Do przewlekłego zmęczenia, którego ktoś stara się pozbyć, dołącza wyczerpanie wywoływane poszukiwaniem sposobu na powrót do zdrowia.
Gdy się wreszcie znajdzie ocalenie w skutecznej informacji, gdy się w końcu dowie, jak z niej korzystać, by się podnieść i wrócić do zdrowia, ogarnia niezrównane uczucie. Ono istnieje i można je osiągnąć. Nie trzeba nawet mieć pozytywnego nastawienia, by się tak stało. Można być zrzędliwym, przygnębionym, negatywnie nastawionym, zniechęconym, zgorzkniałym, a nawet złym i mimo wszystko zaznać tego uczucia, ponieważ gdy podejmuje się właściwe kroki, organizm szybko się wzmacnia i pomaga dotrzeć do mety - wyzdrowieć.
WOJNY ŻYWIENIOWE
Mnóstwo informacji na temat żywności to stek bzdur. Można by je zbiorowo nazwać smogiem. Jego celem jest dawanie ludziom zajęcia i przesłanianie im prawdy - wojny żywieniowe są jego częścią.
Pod pojęciem "wojen żywieniowych" rozumiem konflikty między przeciwstawnymi systemami przekonań na temat żywności. Wiadomo, o czym mówię: o twierdzeniach, że jakiś sposób odżywiania jest lepszy od innych, a nawet ma nad nimi moralną przewagę, choć w rzeczywistości jest głupi albo prymitywny, w całości oparty na domysłach i ideologii, a nie na prawdzie. Konflikty te często mącą dyskusję na temat oczyszczania. Skupiając uwagę na antagonizmie wobec osób o odmiennych poglądach oraz marnując energię na obronę własnych poglądów i jednoczesną dyskredytację przeciwników, przeocza się to, co naprawdę dzieje się w organizmie, i nigdy nie znajduje się czasu na poszukiwanie odpowiedzi.
Najaktywniejszą stroną wojen żywieniowych są ludzie najmniej chorzy. To właśnie oni wytrwale angażują się w takie spory jak białko roślinne kontra zwierzęce, stosować pełne ziarna zbóż czy nie jeść ich wcale albo eliminacja owoców przeciwko dopuszczaniu tylko tych o niskim indeksie glikemicznym - i z uporem maniaka atakują każdego, kto nie podziela ich poglądów. Na poparcie swoich twierdzeń przytaczają wyniki badań naukowych sponsorowanych przez tych najbardziej nimi zainteresowanych, a czynią tak, ponieważ nie mają kontaktu z ludźmi, którzy byli u dwudziestu lekarzy i wciąż leżą w łóżku, nie znając odpowiedzi na pytanie, dlaczego chorują. Być może owi zapaleńcy mieli drobne problemy zdrowotne - od czasu do czasu zdarzał im się niższy poziom energii, pojawiła się łagodna postać trądziku albo egzemy, przez dłuższy czas nie widzieli rezultatów ćwiczeń fizycznych, przebyli przeziębienie albo zbyt długo trwające napady kaszlu, zmagali się ze wzdęciami lub drobnymi problemami trawiennymi; zostali więc poddani antybiotykoterapii, po czym wpadli na pomysł, by lepiej się odżywiać. W pewnym momencie, szukając najlepszej dla siebie diety, stali się zagorzałymi zwolennikami jakiegoś systemu przekonań - wystarczająco, by przyjąć cudze stanowisko i atakować myślących inaczej.
Tymczasem wszyscy uczestnicy wojny żywieniowej wciąż chorują. Ignorują przy tym miliony osób cierpiących na zaburzenia funkcjonowania tarczycy, zespół przewlekłego zmęczenia, fibromialgię, boreliozę, stwardnienie rozsiane, egzemę, łuszczycę, trądzik, endometriozę, zespół policystycznych jajników, włókniaki, wyniszczające stany lękowe czy depresję bądź inne choroby spośród setek istniejących, względnie choroby o nieznanej etiologii. I tak jak w przypadku każdej innej wojny na tym świecie, ów smog walki odwraca uwagę od cierpienia tych, którzy nie mają siły walczyć.
Dieta zrównoważona, umiarkowana
i odżywianie intuicyjne
Dieta zrównoważona to wszechobecny termin będący podstawową zasadą odżywiania. I rzekomo szczyt mądrości w tej tematyce. Zabawne jest to, że każdy inaczej rozumie ten termin, ponieważ nikt nie jada tak samo jak inni.
Dieta "zrównoważona" - to brzmi jak nazwa diety w jakiś sposób regulowanej albo jak nazwa mody mającej zadbać o dobro człowieka. Pomyśl jednak: kto tak naprawdę określa, co takiego sprawia, że dieta jest "zrównoważona"? Czy to, że składa się z kolorowych produktów? Czy może to, że jest połączeniem warzyw, owoców, białek i tłuszczów? Każdy interpretuje to inaczej. Nie bierze się tu jednak pod uwagę jednego: jak możemy określić, czy jakaś dieta jest zrównoważona, skoro nie znamy prawdziwej przyczyny choroby autoimmunologicznej ani setek innych dolegliwości i chorób, którym przykleja się tę łatkę? Kto - lekarz czy ktokolwiek inny - ma prawo twierdzić, że nie stosujesz diety zrównoważonej, albo takową proponować, skoro wraz z całym światkiem naukowym błądzi w ciemności, bo nie wie, dlaczego ktoś choruje ani jak mu pomóc? Eliminowanie z diety żywności przetworzonej i wprowadzanie do niej warzyw, orzechów i nasion to jedynie zgadywanka, a nie rozwiązanie. Zanim ktokolwiek wypowie się na temat diety zrównoważonej, powinien zrozumieć naturę choroby przewlekłej.
Każdy ma inny stosunek emocjonalny do żywności. Ludzie jedzą to, co uważają za zdrowe, nie zdając sobie sprawy z tego, iż porada "wszystko z umiarem", której udzielano im w okresie dorastania, sprawiła, że ich dieta stała się zbyt zróżnicowana, a tym samym otwarta na produkty problematyczne i niepozostawiająca dostatecznie dużo przestrzeni dla produktów o wysokiej wartości odżywczej. Albo prezentują w mediach społecznościowych pewien produkt w imię stosowania bardziej zrównoważonej diety, nie wspominając obserwującym, iż unikają np. owoców czy ziemniaków tylko dlatego, że ich znajomy mawiał (zresztą błędnie), że "cukier to cukier, ilekroć sięgali po węglowodany w dowolnej postaci - i dlatego wystrzegają się nawet zdrowych węglowodanów. Ludzie ciągle zmieniają opinie na temat żywności, czasami nawet z miesiąca na miesiąc, ponieważ nieustannie szukają właściwego sposobu odżywiania. Ci, którzy twierdzą: "Odżywiam się intuicyjnie, dlatego jestem zdrowy", w końcu mimo wszystko zachorują. Słowa: "Mój organizm potrzebuje jajek" to zwykła wymówka dla zachcianki, czyniona w niewiedzy na temat skutków zdrowotnych spożywania tego rodzaju produktów. Odżywianie "intuicyjne" nie świadczy o tym, że się zna przyczynę choroby czy dolegliwości. W okresie kształtowania osobowości wszyscy mieliśmy kontakt ze sprzecznymi informacjami na temat żywności i przeżywaliśmy związane z tym zagadnieniem trudności, ponieważ albo brakowało jedzenia, albo pieniędzy na zakup świeżych owoców i warzyw, ewentualnie doznawaliśmy przykrości ze strony członków rodziny, być może choroby wpływały na to, co mogliśmy tolerować, względnie ulegaliśmy presji środowiska bądź chcieliśmy podtrzymać pewien wizerunek. Gdzieś po drodze wszystko to ukształtowało nasz sposób myślenia o odżywianiu. Później zetknęliśmy się z innymi informacjami, trendami, opiniami, przekonaniami, teoriami i okolicznościami życiowymi, które przykryły poprzednie.
Zahamowania względem jedzenia to naturalny instynkt zwierzęcy, ponieważ od niego zależy nasze przetrwanie. Nie jesteśmy sami. Skrajna uważność w odniesieniu do żywności wpisana jest w ludzką naturę i nie musimy się tego wstydzić. Nie musimy karać się ani za to, co jemy, ani za to, że uważamy, na to, co jemy. Musimy tylko być świadomymi, że pośród czynników, które ukształtowały nasz stosunek do żywności, bardzo niewiele jest prawdy - ponieważ nie mówiono nam prawdy o tym, jak się odżywiać, by utrzymać dobry stan zdrowia, ani jak wygląda zdrowe oczyszczanie (wskazówka: nie jest to głodowanie ani tortura). W tej materii na świecie panuje zgadywanka, a ci eksperci, którzy mówią ludziom, że powinni znaleźć zrównoważoną dietę, sami nie wiedzą, czym ona jest.
Białko zwierzęce a roślinne
W całym zgiełku dezinformacyjnym istniejącym wokół białka można dostrzec dwa obozy: zwolenników białka zwierzęcego i sprzeciwiających się im zwolenników białka roślinnego. Ten drugi jest mniej liczny. W porównaniu z przeciwnikami to maleńka grupa. Zwolennicy białka roślinnego to jednak bojownicy o silnych przekonaniach - dopóki nie pojawią się u nich pierwsze objawy dysfunkcji, w których świat dostrzeże skutek stosowania diety roślinnej. Przyparci do muru, szybko przechodzą do drugiego obozu.
W obozie zwolenników białka zwierzęcego choroby szerzą się tak samo jak u przeciwników. Jedyna różnica polega na tym, że białka zwierzęcego nie poddaje się identycznym badaniom; nikt w obrębie głównego nurtu nie rewolucjonizuje własnej diety i nie widzi w niej przyczyny problemów. Nie uważają za stosowne analizowania używanych produktów spożywczych pod kątem wywoływania przez nie problemów zdrowotnych. Zwolennicy białka roślinnego nie mają takich oporów. W chwili, w której zauważają zmęczenie, mgłę umysłową, ból albo inną dolegliwość, natychmiast obwiniają dietę. Smutne jest to, że nie tylko osoby jedzące mięso widzą w diecie roślinnej przyczynę problemów zdrowotnych; zwolennicy diety roślinnej sami szybko tracą lojalność wobec owoców i warzyw i łatwo zaczynają podzielać stanowisko zwolenników białka zwierzęcego.
Członkowie obydwu obozów uważają się za osoby zdrowsze od tych stosujących standardową dietę. Jedni i drudzy unikają żywności przetworzonej, potraw smażonych i większości zbóż. Podobnie też wierzą w słuszność diety ketogenicznej - teorię głoszącą, że wysokie spożycie tłuszczów jest korzystne dla zdrowia i że powinno się ograniczyć spożycie węglowodanów, o ile nie wyeliminować je w ogóle. Ale ani jedni, ani drudzy nie podejmują właściwych środków, by się oczyszczać i stosować detoksykację.
Ani ci, którzy promują konsumpcję białka zwierzęcego, ani ci, którzy promują konsumpcję białka roślinnego, nie znają prawdziwych przyczyn występujących współcześnie chorób i dolegliwości. Członkowie obydwu obozów nie zdają sobie sprawy z tego, że brak białka nie ma nic wspólnego z powodem, dla którego ktoś nie wraca do zdrowia bądź - przede wszystkim - dla którego zachorował. Naukowi przedstawiciele medycyny konwencjonalnej nie wierzą w zasadność diety roślinnej, wysokotłuszczowej ani wysokobiałkowej; nigdy nie wierzyli, że żywność może być przyczyną chorób. Oczywiście można znaleźć wyniki badań na temat roli diety w przypadku takich chorób jak cukrzyca typu 2, jednak konwencjonalne uczelnie medyczne nadal nie skupiają się na nauczaniu, że żywność stoi za chorobami i dolegliwościami, mimo że uczęszczający nań studenci prezentują inne stanowisko w tej sprawie.
Nic więc dziwnego, że w kwestii oczyszczania i detoksykacji panuje tak wielka dezorientacja. Podobnie nie dziwi fakt, że szeroko pojęci specjaliści od zdrowia szerzą nieprawdziwe przekonanie, jakoby organizm na co dzień samoczynnie usuwał toksyny, o ile się stosuje "zrównoważoną" dietę. Szerzy się dezinformacja dotycząca przyczyn, dla których problemy zdrowotne w ogóle istnieją - jakim cudem ktokolwiek miałby poznać prawdę na temat sposobów eliminowania przyczyn pierwotnych różnych chorób i dolegliwości za pomocą wyspecjalizowanego oczyszczania, skoro sam tego nie doświadczył ani nie widział na własne oczy?
SZACUNEK
Z powodu całego tego zamieszania może się zdarzyć, że gdy rodzina, znajomi czy nawet obcy ludzie zobaczą, że się oczyszczasz, będą kwestionowali twoje racje i cię zniechęcali. W niektórych sytuacjach - i względem niektórych modnych metod oczyszczania - to może być mądra rada. Istnieją bowiem drastyczne metody oczyszczania.
Postępując ściśle według wskazówek zawartych w tej książce albo innych porad Boskiego lekarza, możesz mimo wszystko zetknąć się z wątpliwościami. Mnóstwo ludzi oczyszczało się w niewłaściwy sposób, dlatego to zupełnie zrozumiałe, że słowa oczyszczanie i detoksykacja wywołują przerażenie i że osoby z twojego otoczenia próbują cię chronić - nie miały bowiem okazji zrozumieć, z czym musi się mierzyć organizm człowieka ani jakie są przyczyny chorób.
Bardzo wiele osób, u których pojawiły się problemy zdrowotne lub u których zdiagnozowano jakąś chorobę, styka się z licznymi naciskami ze strony rówieśników, by nie rezygnowali z chodzenia od lekarza do lekarza i by przyzwyczaili się do tego, jak wygląda życie z chorobą. Naciski mogą dotyczyć sposobu odżywiania: by polegali na popularnym jedzeniu na pocieszenie albo zapewniali sobie "dość" tłuszczu bądź białka w diecie, czy to roślinnej, czy zwierzęcej. Może to być zniechęcające, a nawet wprowadzać w błąd, jak to często bywa z presją ze strony rówieśników. Gdy się znajduje okazję do wyleczenia, ludzie nie przestają oceniać. Można usłyszeć: "Robisz sobie kolejne oczyszczanie?". Mogą - podobnie jak ty - sceptycznie podchodzić do tego, że po wypróbowaniu wszystkiego w końcu znalazło się rozwiązanie.
Być może osoby te miały przykre doświadczenia z oczyszczaniem lub dietą, ponieważ był to twór efekciarski i czysto ludzki, i nie miał oparcia w prawdzie na temat tego, jak pozbywać się pewnych toksyn i wirusów, przez które chorujemy. Być może pozostał im niesmak (oczywiście w przenośni), przez który wpadli w złe nawyki żywieniowe w geście buntu. Nie rozumieją, że metody oczyszczania prezentowane przez Boskiego lekarza pochodzą z wyższego źródła i dosięgają prawdziwych przyczyn chorób. Trzymając gardę z powodu licznych zawodów, czasami nie jesteśmy w stanie dostrzec prawdy, gdy ta w końcu pojawia się w naszym życiu.
Ci, którzy niepokoją się o ciebie, gdy zaczynasz stosować jedną z metod oczyszczania opisanych w tej książce, nie wiedzą, że to specyficzne oczyszczanie na konkretne problemy. Wciąż podejrzliwie podchodzą do modnych błędnych informacji, a nawet do przestarzałej porady "wszystko z umiarem", która nadal krąży w eterze. Nie wiedzą, jak bardzo cierpisz. Nie rozumieją twojego żarliwego pragnienia, by wyzdrowieć.
Gdy jest się zdrowym albo ignoruje się własne dolegliwości, łatwo o niezrozumienie względem tych, którzy nie czują się dobrze, i względem tego, przez co przechodzą. Sprawa wygląda inaczej, gdy się jest członkiem rodziny bądź najbliższą osobo kogoś, kto choruje, i jest się świadkiem jego codziennych zmagań. Gdy się im towarzyszy w kolejnych poczekalniach; pociesza się ich i uspokaja, mimo że przez kolejny dzień nie są w stanie wstać z kanapy; wspiera się ich w każdy możliwy sposób, czasami nawet dzieląc ich ból czy dosłownie trzymając ich w pionie - wtedy się wie, że naprawdę cierpią. Serce się kraje na widok niepokoju i zmęczenia w ich oczach, gdy wciąż szukają wybawienia od choroby przewlekłej - wtedy uczestniczy się w ich doświadczeniach.
Każdy ma inny próg wytrzymałości. Dla jednego może to być trądzik, przez który świruje i cierpi albo wstydzi się wyjść z domu. Dla drugiego będzie to mgła umysłowa, która wyprowadza go z równowagi, ponieważ przez nią nie może realizować zadań wymagających skupienia, na przykład odrabiać lekcji czy wypełniać obowiązków. Niektórzy ignorują bóle czy zmęczenie i nie denerwują się z ich powodu, ponieważ uważają je za normalne zjawiska towarzyszące procesowi starzenia. Inni natomiast miewają kilka - jeśli nie kilkanaście - dolegliwości naraz. Mogli osiągnąć stan, w którym sprawiają wrażenie spokojnych - to mechanizm radzenia sobie z nadmiarem stresu. Każdy inaczej radzi sobie z problemami zdrowotnymi, co jest całkowicie uzasadnione i słuszne.
Osobom zmagającym się z jakimikolwiek problemami zdrowotnymi musimy okazywać szacunek. Wiele lat temu niezbędna była edukacja na temat mózgowego porażenia dziecięcego, wylewu, dystrofii, jąkania, zaburzeń mowy, zespołu Downa i innych wyraźnych komplikacji, abyśmy mogli nauczyć się szacunku wobec osób je przejawiających. Dziś żyjemy w innym świecie i musimy przenieść edukację na wyższy poziom, ponieważ niemal każdy zmaga się z jakąś dolegliwością lub chorobą, czy to o łagodnym przebiegu, czy ostrym. Jesteśmy winni szacunek nie tylko osobom z niepełnosprawnościami czy zaburzeniami o poznanej etiologii, ale również tym, którzy cierpią na choroby przewlekłe o nieznanej przyczynie.
Gdy ktoś zaczyna czuć się źle, szacunek wobec niego maleje, chyba że jest to osoba starsza (w jej przypadku problemy zdrowotne są spodziewane) albo dziecko. Pozostali dzielą się niejako na system klasowy: klasę chorych i klasę prawie zdrowych. Można zauważyć wyraźną linię podziału: przewlekle chorych zamiata się pod dywan, traktuje w sposób pozbawiony szacunku albo ignoruje, natomiast ci, którzy są w stanie maskować dolegliwości i choroby, robią to, udając, że są okazem zdrowia, a swoje problemy zachowują dla siebie, żeby koledzy nie zaczęli czegoś podejrzewać albo współpracownicy nie donieśli szefowi. Żyjemy w czasach, w których praktycznie jesteśmy karani za problemy zdrowotne i w których wmawia się nam, że nie powinniśmy mieć poczucia własnej wartości, skoro nie potrafimy optymalizować własnego życia ani nie stać nas na maksimum osiągnięć.
Naukowców ze świata medycyny nigdy jednak nie obarcza się winą za brak odpowiedzi na pytanie, dlaczego tak wiele osób cierpi na choroby przewlekłe. Odpowiedzialność zrzuca się natomiast na chorujących - im wmawia się, że tak czy inaczej to ich wina. Naukowcy dotąd nie odkryli fizjologicznych przyczyn epidemii chorób przewlekłych i o niewyjaśnionej etiologii, dlatego ludziom pozostaje poszukiwanie wyjaśnień typu kosmicznego.
Właśnie z tego powodu trend w postaci przekonania, że stan zdrowia jest manifestacją tego, jaką się jest osobą, tak mocno się zakorzenił. W obliczu braku informacji, w czasach dominacji stwierdzenia "przyczyna nieznana" i teorii chorób autoimmunologicznych, możliwe staje się obwinianie cierpiącego za jego problemy. Oto powody, dla których człowiek zaczyna wierzyć, że jego choroby zostały przyciągnięte przez to, jaką jest osobą; że sam sobie to zrobił, ponieważ jest leniwy albo nie kreuje właściwej energii, bądź nie myśli wystarczająco pozytywnie; ewentualnie na jakimś fundamentalnym poziomie postanowił trwać w chorobie. Niektórzy dochodzą do wniosku, że ciało ich zawodzi bądź obraca się przeciwko nim, stąd tak wiele osób okrada się z zaufania do siebie samych. W przyszłości w końcu każdy będzie miał jakąś dolegliwość czy chorobę, do której inni będą mogli się odnieść, dzięki czemu poczują się bezpieczniej, by ujawnić się z własnymi problemami zdrowotnymi. Tak więc ludzie, którzy nie cierpią na żadne choroby - jeszcze nie - albo nie wspierają chorującego, ci, którzy nie zdzierają sobie palców do krwi, by choćby spod ziemi wydobyć rozwiązanie, nie mają odpowiednich doświadczeń życiowych, by mieć jasny obraz sytuacji. Jeśli jednak cierpisz lub jesteś blisko cierpiącego, widzisz sprawy jasno. I zasługujesz na to, by ponownie sobie zaufać. Zasługujesz na to, by znów siebie szanować. Najwyższy czas. Dzięki poradom zawartym w tej książce odwołasz się do naturalnej zdolności własnego organizmu do regeneracji i nauczysz się, jak z niej korzystać.
O KSIĄŻCE
Reszta części I, "Musimy się oczyszczać", mówi o tym, w jakiej znajdujemy się dziś sytuacji pod względem stanu zdrowia oraz jak rozumieć funkcjonujące na świecie teorie dotyczące oczyszczania. W kolejnym rozdziale odkryjesz prawdziwe przyczyny szerzącej się obecnie epidemii wypalenia. Rozdział 3 zawiera alarmujące informacje na temat trucizn i patogenów zagrażających naszemu zdrowiu już od chwili przyjścia na świat, które wciąż komplikują nam życie, ponieważ mamy z nimi styczność na co dzień. Jeżeli sądzisz, że nie masz w organizmie żadnych toksyn, rozdział ten otworzy ci oczy na niezliczone ukryte zagrożenia. Oprócz porad, jak unikać powszechnie występujących toksyn, dostarczy ci on wiedzy na temat toksyn, których nie sposób uniknąć, i wyjaśni, dlaczego koniecznie należy znać właściwy sposób oczyszczania organizmu.
Dalej w części I następują rozdziały: "Co z mikrobiomem?", "Post przerywany bez tajemnic" oraz "Picie soków a debata wokół błonnika", w których znajdziesz informacje dotyczące tych modnych zagadnień. To bardzo ważne, abyś nie dał odwieść się od oczyszczania z powodu błędnych teorii, dlatego z lektury tych rozdziałów wyniesiesz precyzyjną wiedzę, która zabezpieczy cię przed dezinformacją i pozwoli trzymać się obranego kursu. Bardzo ważny jest rozdział 7, "Problematyczna żywność", zawierający informacje na temat produktów mogących szkodzić twojemu leczeniu.
Treść rozdziału 8, kończącego część I, odpowie ci na pytanie, który rodzaj oczyszczania powinieneś zastosować: z części II, omawiającej oryginalne, uproszczone i zaawansowane oczyszczanie 3:6:9, czy z części III, "Inne rodzaje oczyszczania według Boskiego lekarza". Dzięki lekturze rozdziału 8 zrozumiesz nawet, jak te rodzaje oczyszczania pasują do innych rodzajów oczyszczania opisanych w pozostałych książkach Boskiego lekarza. Nie rozpaczaj, jeśli oczyszczanie wyda ci się zbyt pracochłonne, skomplikowane czy poza zakresem twoich możliwości. Jest dla ciebie wyjście.
Niezależnie od tego, które oczyszczanie zastosujesz na początek, powinieneś przeczytać całą część II i III, ponieważ poznanie mechanizmów działania innych rodzajów oczyszczania ratujących życie pomoże ci zrozumieć, jak działa oczyszczanie 3:6:9, to zaś pozwoli ci dostrzec, dlaczego ten najskuteczniejszy rodzaj oczyszczania może pewnego dnia okazać się dla ciebie pomocnym, nawet jeśli nie jesteś gotów z niego skorzystać - na razie.
Część IV, "Szczegółowy przewodnik po oczyszczaniu" zaczyna się rozdziałem "Co robić, a czego nie robić podczas oczyszczania", z którego dowiesz się, dlaczego woda z sokiem z cytryny dobrze nam służy (a zatem jej picie jest dozwolone podczas oczyszczania), jak sobie radzić w przypadku przerw w oczyszczaniu, a nawet dlaczego posty wodny i sokowy mają sens. Z lektury rozdziału 20, "Zdolność organizmu do samoleczenia", wyniesiesz wiedzę na temat procesów regeneracyjnych organizmu zachodzących podczas oczyszczania oraz czego się spodziewać w zakresie wypróżniania i chudnięcia. Rozdział 21, "Warianty i zastępniki", prezentuje modyfikacje i alternatywy odnoszące się do najczęściej wykorzystywanych do oczyszczania produktów żywnościowych i napojów, omówionych w częściach II i III. Część IV kończy się przykładowymi menu wykorzystywanymi w oryginalnej, uproszczonej i zaawansowanej wersji oczyszczania 3:6:9, a także przepisami kulinarnymi, dzięki którym przejdziesz oczyszczanie według Boskiego lekarza.
Część V, "Wsparcie duchowe i uzdrawiające duszę", zapewnia właśnie to, co w jej tytule. Znajdziesz w niej przybornik przeciwko tyranizowaniu, rewelacje na temat fizycznych przyczyn, dla których oczyszczanie może stać się procesem emocjonalnym, i jak sobie radzić z pojawiającymi się uczuciami, a także słowa duchowego wsparcia, które będą ci przypominały, że powrót do zdrowia jest możliwy. Rozdział ten będzie dla ciebie podporą. Niezależnie od tego, na jakie szczyty zaprowadzi cię oczyszczanie, te żywe słowa pomogą ci wrócić na ziemię, gdy zajdzie taka potrzeba.
Książkę wieńczy część VI, "Przyczyna i protokół", zawierająca obszerną listę suplementów na konkretne choroby i dolegliwości oraz wyjaśniająca przyczyny wszystkich problemów zdrowotnych. Znajdziesz tam odpowiedź na pytania, czy włączać suplementację w oczyszczanie według Boskiego lekarza oraz których suplementów unikać i dlaczego, a także jak na co dzień stosować suplementy i zioła. Miej te informacje zawsze pod ręką.
ARMIA WSPÓŁCZUCIA
Właśnie znalazłeś coś innego. Znalazłeś luk bezpieczeństwa. Stało się tak z jakiegoś powodu. Być może jest to przeznaczone dla ciebie. A może dla kogoś z twoich bliskich. Być może powodem jest problem zdrowotny, z którym się teraz zmagasz. Abyś mógł zapobiec kłopotom, zanim skomplikują ci życie.
Książka, którą trzymasz w rękach i która wkroczyła w twoje życie, jest ponadczasowa. To najlepszy zasób wiedzy, dzięki której wrócisz do zdrowia; wyróżnia się pośród panującego zgiełku, ponieważ pochodzi z góry - od Boga. Ma być źródłem wiedzy na całe stulecia - takim, do którego można się odwołać zawsze, gdy zajdzie taka potrzeba: czy to będziesz ty, czy ktoś z twoich bliskich.
Nie musisz już się ukrywać. Wierzę w ciebie i uznaję wszystko, przez co teraz przechodzisz, wszystko, z czym się zmagasz. Rozumiem, jeśli toczysz bój z dolegliwościami, które dezorientują i paraliżują, nie pozwalając ci wyrażać siebie czy stać się prawdziwym sobą. Zmagając się z dolegliwością czy chorobą, osiągasz jednak więcej niż ci się wydaje - a na pytanie o przyczynę chorób istnieje odpowiedź. Naprawdę. Nie musisz dłużej być pozbawionym wiedzy na temat tego, jak wrócić do zdrowia.
Z dumą korzystaj z wolnej woli, by decydować, jak się leczysz. Miej dla siebie współczucie i wiedz, że cierpisz nie z własnej winy. Twoje problemy to nie twoja wina. Dzięki opisanym w tej książce skutecznym narzędziom nieustannie będziesz osiągał świetne rezultaty. Wierzę, że możesz się wyleczyć.
ROZDZIAŁ 2Przyczyny wypalenia
Przekraczanie granic wytrzymałości własnego ciała leży w naszej naturze. Lubimy dociskać do maksimum. Nie wiemy, kiedy ustąpić, przestać, zrobić przerwę, nacisnąć hamulec. Jeśli to możliwe, staramy się, by wszystko uchodziło nam na sucho: liczne prace, wielozadaniowość, nadmierne myślenie w każdej dziedzinie - czy to dlatego, że jesteśmy zmuszeni podejmować się wielu prac, by się utrzymać, czy dlatego, że możemy sobie pozwolić na luksus forsowania kreatywności do granic możliwości. Często musimy się uczyć odpuszczania, łapania równowagi i kierowania własną produktywnością. Jeśli nie będziemy ostrożni, grozi nam wypalenie.
Każdy z nas ma inaczej ustawione granice i inny próg wypalenia. Jeden może długo zmierzać w pewnym kierunku, natomiast drugi już dawno by się wypalił. Zawsze oglądamy się na wydajność i osiągnięcia innych, cokolwiek robią w dowolnej dziedzinie, i się z nimi porównujemy. W obszarze kariery zawodowej, hobby, sportu, nauki, mediów społecznościowych i w każdej innej dziedzinie życia możemy mieć niższy lub wyższy próg wypalenia niż inni. Nie wolno nam oceniać za to innych ani siebie czy się wstydzić - na żadnym poziomie.
U każdego wypalenie następuje z innej przyczyny. Jedną z nich są toksyczne metale ciężkie i dlatego warto przemyśleć przeprowadzenie oczyszczania z metali ciężkich, opisane w rozdziale 17. Różne obciążenie toksycznymi metalami ciężkimi różnych obszarów mózgu może przyspieszać czyjeś wypalenie, ponieważ gdy metale te wnikają do neuronów, impulsy elektryczne stają się silniejsze i chaotyczne, neuroprzekaźniki słabną i spada ich poziom, zaś aktywność elektryczna mózgu może być wymuszona, przez co wykonanie jakiegoś zadania w konkretnym terminie może być dla jednej osoby trudniejsze niż dla innej. Nie oznacza to więc, że ta druga jest sprytniejsza od pierwszej. Oznacza to po prostu, że w dyskusji na temat zapobiegania wypaleniu i jego rozumienia musimy brać pod uwagę fakt, iż główną przyczyną wypalenia są toksyczne metale ciężkie. Nazywam to wypaleniem z powodu toksycznych metali ciężkich.
Dalej mamy choroby przewlekłe. Łagodne infekcje wirusowe są częstsze niż nam się wydaje. Nierzadko zdarza się, że ktoś nie wie, iż ma w wątrobie jeden lub więcej spośród ponad 60 typów wirusa Epsteina-Barr, jeden lub więcej spośród ponad 30 typów wirusa półpaśca, względnie cytomegalowirusa bądź innego wirusa, pod wpływem którego powstają neurotoksyny, uwalniane następnie do krwiobiegu, wywołujące stan zapalny nerwów i łagodne zmęczenie neurologiczne. To może przyspieszać zmęczenie podczas wykonywania intensywnych prac, a nawet podczas czynnego wypoczynku. Osoba taka może męczyć się szybciej niż inni, wręcz błyskawicznie, ewentualnie może mieć obniżoną odporność na stres emocjonalny - i nikt jej nie powie tego, że jest to forma wypalenia wirusowego.
Są również osoby zranione emocjonalnie - wskutek zdrady, złamanego serca, zerwania związku, rozwodu, zawiedzionego zaufania, śmierci bliskiej osoby albo z powodu utraty pracy czy odcięcia od społeczności. Osoba, która przeżyła silny stres, łatwiej może ulec wypaleniu. Często idzie to w parze z zespołem stresu pourazowego i zaburzeniami obsesyjno-kompulsywnymi, a przechowywane głęboko w mózgu wspomnienia mogą wyłaniać się pod wpływem nawet błahych impulsów. Taki bagaż utrudnia życie i naraża na wypalenie.
U niektórych występuje wiele czynników wypalenia naraz. Ktoś może mieć na przykład łagodną aktywność wirusową wywołującą problemy z tarczycą, zmęczenie nadnerczy i obciążenie wątroby - diagnoza może być różna: od zespołu rozrostu bakteryjnego jelita cienkiego aż po boreliozę i inne choroby. Ktoś inny może mieć w wątrobie i mózgu złogi metali ciężkich, takich jak rtęć, aluminium i miedź, i jednocześnie podlegać obciążeniu emocjonalnemu i zawodowemu wskutek konieczności utrzymywania siebie i bliskich. Ktoś jeszcze inny może mieszkać z osobą znajdującą się pod wpływem ciągłego stresu i funkcjonującą pod presją, czyli w warunkach wyczerpujących zasoby energetyczne. Już samo to może doprowadzić do wypalenia.
U jednych występuje tylko jeden czynnik, u innych wiele, ale są też ludzie, którzy wydają się zupełnie zdrowi - nie są mocno obciążeni metalami ciężkimi (przynajmniej na razie), nie mają stanu zapalnego pochodzenia wirusowego (przynajmniej na razie) ani nie przeszli zbyt wielu zawirowań emocjonalnych na gruncie relacji osobistych bądź rodzinnych. Wypalenie może jednak przytrafić się również im, jeżeli przesadzą z pracą, której są pasjonatami, albo taką, która wprawdzie nie daje zbyt wiele satysfakcji, ale za to pozwala się utrzymać. Nie znając własnych granic, możemy dojść do ściany. Nawet jeśli umiemy rozpoznawać oznaki wypalenia, niekiedy nie mamy wielkiego wyboru. Życie nie rozpieszcza; istnieje wiele sytuacji, w których jesteśmy zmuszeni wstawać wcześnie rano i wykonywać niezbędne prace, niezależnie od tego, czy wypalenie daje o sobie znać, czy nie.
Bez względu na to, jaką przyczynę bądź przyczyny wypalenia znajdziemy, nie wolno nam siebie obwiniać. Bardzo często termin wypalenie służy jako etykietka - podobnie jak w przypadku zrzucania winy na geny, metabolizm czy teorię chorób autoimmunologicznych, w których organizm atakuje sam siebie - służąca ekspertom za wymówkę od starannego poszukiwania prawdziwych przyczyn chorób oraz sprawiająca, że chorzy sami uważają się za problem. Wypalasz się nie dlatego, że coś z tobą jest nie tak i że po prostu nie włożyłeś dostatecznie dużo wysiłku w stworzenie życiowej równowagi. Przypomnę - dokręcanie śruby do maksimum leży w ludzkiej naturze. Mieszkańcy tej planety stoją przed wielkimi wyzwaniami; to nie twoja wina, jeżeli zmagasz się jednocześnie z toksycznymi metalami ciężkimi, wyczerpaniem nadnerczy i problemami emocjonalnymi.
Możesz sobie pomóc i zaznać ulgi, eliminując ukryte czynniki wypalenia i wykorzystując narzędzia opisane w książkach Boskiego lekarza. Czy dobrze się odżywiasz? Po przeczytaniu kolejnych rozdziałów będziesz miał zupełnie nowe pojęcie o "zdrowym odżywianiu". Czy śpisz wystarczająco dużo i przeznaczasz dość czasu na regenerację między wyczerpującymi zajęciami? Czy przyjmujesz właściwe suplementy? O nich przeczytasz w części VI, "Przyczyna i protokół". No i - rzecz jasna - czy się oczyszczasz, by się pozbywać toksyn i patogenów? Przed nami więcej wyzwań niż nam się wydaje. Dzięki omówionym w tej książce metodom oczyszczania według Boskiego lekarza możemy zapewnić ochronę sobie i bliskim.
"Jednym z najważniejszy przekonań, których należy się trzymać, jest to, że cokolwiek się dzieje, to ostatecznie nie twoja wina. Gdy uwolnisz własną duszę od poczucia winy i uświadomisz sobie, że to, co ci dolega, to nie twoja wina - ani twojego organizmu - będziesz prawdziwie umocniony".
- Anthony William, Boski lekarz
ROZDZIAŁ 3Wezwanie do przebudzenia: co w sobie mamy
Możemy zdecydować, że nie będziemy dostrzegali wszystkiego, na co jesteśmy narażeni, i tego, jak to zagraża naszemu zdrowiu. Możemy wiedzieć, że to istnieje, a jednak to ignorować, udając, że to nie istnieje, czyli żyć w wyparciu. Możemy nawet nie wiedzieć, że to istnieje, ponieważ jeszcze się tego nie dowiedzieliśmy. Prawdopodobnie byłyby to dobre rozwiązania, gdyby nie było możliwości, by tym zagrożeniom zaradzić - realnego sposobu oczyszczania i detoksykacji oraz eliminowania czynników problematycznych, które dziedziczymy, na które nieustannie jesteśmy narażeni i które zgromadzone są w naszych organizmach. Być może dobrze byłoby o nich nie wiedzieć albo udawać, że nie istnieją. Być może byłoby nam dzięki temu łatwiej emocjonalnie w chwili zauważenia pierwszych objawów choroby - gdyby nie to, że mamy sposób na poprawę stanu zdrowia.
Niewiedza to nie twoja droga. Ty przecież wiesz, ponieważ trzymasz w rękach tę książkę. Wiesz, że istnieje sposób na oczyszczanie i pozbywanie się czynników problematycznych, które odpowiadają za powszechne lub przewlekłe cierpienia, a zatem wiesz, że nie trzeba się bać w obliczu informacji o ekspozycji na szkodliwe substancje i patogeny. To dla ciebie oczywiste, że lepiej wiedzieć, stać się ekspertem, aby dzielić się tymi informacjami z bliskimi i chronić zarówno ich, jak i siebie.
Czy nie jest tak, że wszyscy chcemy mieć wybór? Czy jednak wolałbyś, by wszystko inne decydowało za ciebie, by zapadały nawet szkodliwe dla ciebie decyzje? Czy nie wolałbyś stanąć po stronie własnego dobra, wiedzieć, co naprawdę złego się dzieje, i móc się obronić? Każdy powinien być w stanie obronić przed krzywdą siebie, rodzinę i bliskich - a jednak na świecie nie zawsze tak bywa. Nie zawsze możemy bronić się przed różnymi zagrożeniami. Wielu z nas wprowadza się w błąd odnośnie możliwości obrony, a czynią to zasady i systemy stworzone przez przemysł i hierarchię, niezależnie od środowiska instytucjonalnego, w którym się obracamy w tym opartym na rządach świecie.
Wobec chorób często czujemy się bezradni. Wieloma spośród trujących chemikaliów i toksyn, które dziedziczymy lub na które jesteśmy narażeni w ciągu całego życia, rządzą przemysł i pieniądze, a nie nasze dobro. Jesteśmy wpędzani w choroby przez źródła i substancje, wobec których nie mamy nic do powiedzenia - ponieważ mamy być trzymani w ciemności. Jednocześnie ona również na nas wpływa, również nas zatruwa. Duchowo rzecz ujmując: ciemność chce trzymać nas w ciemności.
Dlaczego mielibyśmy zaakceptować niższą jakość życia, krótszy czas życia lub niższą jakość życia podczas krótszego czasu życia jako nową normalność? Właśnie to się dzieje w dzisiejszym społeczeństwie. Nową normalnością jest mieć choroby układu płciowego, choroby autoimmunologiczne, problemy emocjonalne i mentalne oraz inne problemy zdrowotne - jednocześnie nową normalnością jest brak szacunku wobec osób chorych. Wciąż tkwimy w epoce traktowania osób cierpiących na choroby przewlekłe jak trędowatych. Nawet chorych na trąd nie wolno nam traktować jak trędowatych! Wciąż tkwimy w epoce ukrywania cierpiących, zamiatania ich pod dywan. To stała strategia świata przemysłu, ponieważ pozwala ona utrzymywać nad nami kontrolę i jednocześnie zarabiać - ale nie nam. Obecnie jednak różnica polega na tym, że dzięki mediom społecznościowym osoby przewlekle chore mają głos, są widziane i się jednoczą. Zasługują na większy szacunek niż jest im okazywany.
Na jeszcze większy szacunek zasługują wtedy, gdy znajdują ratunek w takich metodach, jak te opisane w książkach Boskiego lekarza. Ludzie młodzi, w średnim wieku i starsi są nieustannie wykpiwani za sam fakt, że się leczą, natomiast sceptycy odnoszą się do nich z rezerwą, ponieważ wątpią, czy tamci w ogóle byli chorzy. Wystarczy jednak z tych metod skorzystać, by pokonać przewlekłe choroby i dolegliwości. Ostra krytyka dodatkowo utrudnia proces leczenia. To kolejna taktyka, dająca przyzwolenie na język nienawiści wobec osób przewlekle chorych, by łamać ich na duchu i tłamsić. Często korzystają z niej ci, którzy nie cierpieli na tyle mocno, by rozumieć innych. Celowe znieważanie osób walczących o swą wolność, zdrowie i prawo do wyleczenia łatwo przychodzą tym, którzy nie przeszli przez takie piekło. Jeśli się nie wie, jak bardzo dołujące i alienujące jest czyjeś cierpienie, wówczas łatwo się lekceważy każde jego zwycięstwo. Jeśli nigdy nie widziało się na własne oczy, czym jest wyłączenie z codziennego funkcjonowania, wówczas łatwo się nie docenia, jak doniosły jest powrót do normalnego życia.
Czynniki problematyczne. Pojęciem tym obejmuję toksyny, trucizny i patogeny, ponieważ to właśnie czynią: wywołują problemy w mózgu i reszcie organizmu oraz w ogóle w życiu. Niezależnie od tego, jak bardzo jesteś przekonany, że nie miałeś kontaktu z wirusami, bakteriami i toksycznymi metalami ciężkimi (by wymienić tylko kilka czynników) i że nie miały one na ciebie wpływu ani nigdy nie wyrządzą ci krzywdy, prawda jest taka, że wszystkie twoje dowolne dolegliwości to fizyczny dowód na to, że coś niepokojącego dzieje się w twoim organizmie. W dzisiejszym świecie nikt nie jest wolny od ekspozycji na czynniki problematyczne.
Nosimy je bowiem w sobie i nikomu one nie służą. Niektóre z nich mieli również nasi przodkowie. Dziedziczenie czynników problematycznych po przodkach to niczyja wina. Nie możemy obwiniać rodziców, dziadków ani pradziadków za to, na co ich narażał ówczesny świat; podobnie nie możemy obwiniać siebie za problemy, które będą miały nasze dzieci. Możemy się jednak przebudzić, otworzyć oczy i zwrócić się ku światłu. Tylko wtedy, dysponując informacjami, które mamy przed nosem, będziemy mogli uchronić od chorób siebie i naszych bliskich.
To twoja szansa. Skorzystaj z niej.
CO W SOBIE MAMY
Mimo że większości populacji coś dolega, a objawy przybierają postać od łagodnych po ostre, ludzie zazwyczaj nie chcą wiedzieć, że mają w organizmie toksyczne metale ciężkie albo patogeny. Dotyczy to przeważnie osób młodych. Możliwość zamieszkiwania ich ciał przez patogeny brzmi dla nich nieprawdopodobnie. Starsi nastolatkowie, osoby pod trzydziestkę, a nawet te po trzydziestce uważają raczej, że powodem ich dolegliwości lub chorób jest brak białka albo dobrego tłuszczu w diecie, zaburzenie funkcjonowania układu pokarmowego, nadmiar węglowodanów, czy wręcz jakiś owoc. Dopiero gdy wyczerpią wszystkie te możliwości, gdy przekonają się, że nie są to prawdziwe powody problemów, i gdy wyciągną wnioski z własnych doświadczeń, gotowi są uznać, że toksyny, wirusy i inne patogeny, które mają w organizmie, są przyczyną ich chorób.
Każdy ma inny zestaw trucizn i toksyn w organizmie. Zestawy te są podobne, ale proporcje między poszczególnymi substancjami to kwestia indywidualna. Ktoś może pracować w biurze, w którym stosuje się elektryczne odświeżacze powietrza, gdzie jego płuca od lat wchłaniają toksyczne olejki, a ktoś inny może pracować w biurze pełnym pleśni. Osoba wykonująca zawód architekta krajobrazu ma nieustanny kontakt z benzyną. Ktoś, kto pracował na zewnątrz, w pobliżu drogi o dużym natężeniu ruchu i wysokiej emisji spalin, regularnie wdychał tlenek węgla, ołów, substancje ropopochodne i dwutlenek azotu. Jednocześnie, szykując się do pracy, stosował konwencjonalne kosmetyki, np. do makijażu, farby do włosów, dezodoranty, perfumy, wody kolońskie i chusteczki zapachowe do suszarki, co oznacza, że wdychał, a nawet połykał problematyczne substancje bądź dostawały się one do organizmu przez pory w skórze. Są one tam do dziś - nie wspominając o toksycznych metalach ciężkich, takich jak rtęć, aluminium, ołów i miedź, z którymi mamy kontakt za pośrednictwem różnych źródeł i z którymi przychodzimy na świat.
Poza tym są jeszcze leki farmakologiczne. Wszyscy mamy je w sobie; nikt nie jest od nich wolny. Można się spierać, że są ludzie, którzy nigdy nie przyjmowali leków, czy to na receptę, czy bez. Rodzimy się jednak już z lekami w organizmie, ponieważ przyjmowali je nasi rodzice lub dziadkowie. Nawet jeśli pochodzisz z rodu, w którym absolutnie nikt nie zażywał żadnych leków, to co z żywnością produkowaną z użyciem antybiotyków? Czy ty albo któryś z twoich przodków jedliście kiedyś nieorganiczny lub hodowlany produkt zwierzęcy? Jeśli także w tym przypadku odpowiedź brzmi "nie", to mimo wszystko miałeś kontakt z antybiotykami, ponieważ występują w wodzie z sieci wodociągowej. Jeśli możesz zagwarantować, że nigdy nie piłeś kranówki w restauracji, kawiarni, hotelu czy w domu; że nigdy nie kąpałeś się w niej ani nie płukałeś nią ust po myciu zębów; ani że nigdy nie jadłeś ugotowanej na niej potrawy - nigdy, przenigdy - to byłby prawdziwy cud. Wszyscy mamy antybiotyki w organizmie.
Planeta Ziemia to nie jest czyste miejsce. Niełatwo tu żyć ani się rozwijać. Być może istnieją inne planety, na których toksyny nie występują i nie zdarza się ekspozycja na szkodliwe substancje, gdzie komórki ludzkiego ciała nigdy nie wchłaniały trucizn będących skutkiem rewolucji przemysłowej. Ale nie tu. Wszyscy mamy w sobie patogeny pochodzenia farmaceutycznego i drobiny odpadów przemysłowych - jedni więcej, inni mniej - oraz trucizny i toksyny zalegające w komórkach, których nigdy nie opuszczą, chyba że coś z tym zrobimy. Nie możemy zakładać, że nie potrzebujemy oczyszczania ani że nasz organizm sam sobie z tym radzi, o ile stosujemy modną dietę albo "właściwie" się odżywiamy. Popełniamy wielki błąd, sądząc, że "zdrowa", "zrównoważona" czy "intuicyjna" dieta niweluje potrzebę oczyszczania.
Jak już stwierdziliśmy, wśród specjalistów od zdrowia są tacy, którzy uważają inaczej - i to z jakim przekonaniem! Są przeciwnikami oczyszczania i detoksykacji i uważają, że jeśli stosuje się w diecie zasadę umiaru i ćwiczy fizycznie, to organizm samoistnie się oczyszcza i detoksykuje. Obaliliśmy już mit "umiaru", zatem wiesz, że - mimo najlepszych intencji - ci ludzie się mylą. Kształcąc się, nie zdobyli wiedzy na temat prawdziwych przyczyn chorób przewlekłych, ponieważ świat nauk medycznych nie zna przyczyn setek chorób i dolegliwości. Skąd więc mieliby to wiedzieć? Nie mają pojęcia, z czym mamy kontakt na co dzień, jak bardzo nienaturalne są owe czynniki problematyczne i jakie szkody nam wyrządzają.
Nasz organizm potrzebuje wsparcia w postaci oczyszczania i detoksykacji, ponieważ mamy kontakt ze zbyt wieloma czynnikami problematycznymi, by sam sobie z tym poradził. Zamiast bezczynnie zdawać się na siły organizmu, podejmujmy działania i osiągajmy więcej. Nieustannie jesteśmy narażeni na trucizny, toksyny i patogeny tkwiące w naszych komórkach i tkankach, czego przykładem są złogi rtęci w mózgu, będące przyczyną depresji, stanów lękowych, a nawet choroby Alzheimera, czy wirusy skrywające się w wątrobie, prowadzące do boreliozy, tocznia i innych chorób autoimmunologicznych, jak również nowe czynniki problematyczne, które gromadzimy obecnie. Gdy smażysz sobie jajecznicę na kuchence gazowej, rakotwórcze opary dostają się do twojego organizmu drogami oddechowymi i się w nim odkładają.
Nie możemy przestać żyć - to żadne rozwiązanie. Możemy jednak pomóc organizmowi dzięki odpowiednim technikom oczyszczania i detoksykacji, aby nieuchronna ekspozycja na czynniki problematyczne nie utrudniała nam życia. Wystarczy między jednym oczyszczaniem a drugim pić regularnie sok z selera naciowego i smoothie oczyszczające z metali ciężkich. Wystarczy sobie uświadomić, kiedy mamy kontakt z toksynami i go w miarę możliwości ograniczyć. Właśnie w tym pomoże ci kolejny podrozdział. W przeciwnym wypadku czynniki problematyczne będą się kumulowały, zwiększając prawdopodobieństwo rozwoju chorób wirusowych i bakteryjnych, ponieważ toksyny nie tylko "karmią" patogeny, lecz także osłabiają układ odpornościowy w walce przeciwko nim. A tego przecież nikt nie chce, prawda?
UKRYTE EKSPOZYCJE
Samo mówienie o toksynach nie wystarczy. Należy jeszcze zrozumieć, jak funkcjonują w organizmie człowieka i jak bardzo nam szkodzą. Częścią ludzkiej natury jest wiara w to, co widoczne gołym okiem, i ignorowanie tego, czego nie widać, co prowadzi do wyparcia, ponieważ uwaga skupia się na tym, co ewidentne. Substancje toksyczne i patogeny mogą nic nie znaczyć dla kogoś, kto nie ma ich tuż przed oczami. Rzadko zdarza się nam ekspozycja bezpośrednia - na przykład opryskanie pestycydami i natychmiastowe zachorowanie. Zdecydowanie częściej bywa, że niewielkie ilości pestycydów, których się nie widzi, kumulują się w czyjejś wątrobie, mózgu, a nawet piersiach i tkankach układu płciowego, przygotowując grunt pod objawy, które pojawią się wiele lat później.
Żadne z tych zjawisk to nie nasza wina. Przedstawiciele przemysłu trzymają w ciemności nie tylko nas - nawet siebie. Gdyby wiedzieli, co się dzieje, że ludzie chorują wskutek ekspozycji, zapewne zaprzeczaliby, że to i owo w ogóle zaszło. Musimy zatem sami się tym zająć - to jedyny sposób na to, by chronić siebie i swoją rodzinę.
Teraz przyjrzymy się kliku najbardziej rozpowszechnionym, zaskakującym i niewidocznym (lub prawie niewidocznym) ekspozycjom na czynniki problematyczne oraz ich wpływowi na nasz organizm, gdy nie jesteśmy świadomi ich istnienia.
Rtęć
Dla wielu z nas "rtęć" to tylko słowo niemające nic wspólnego z żadnym aspektem naszego życia. W rzeczywistości jednak istnieje nieskończenie wiele okoliczności, w których możemy mieć z nią kontakt, i ma to bardzo realny wpływ na nasze życie. Nawet jeśli ostatnio nie miałeś kontaktu z rtęcią, nie oznacza to, że tak samo było w przeszłości. To niemal pewne, że ekspozycja na rtęć miała miejsce w chwili twojego poczęcia. Dotyczy to nas wszystkich. Nasi przodkowie byli wręcz zalewani rtęcią i przekazywali ją z pokolenia na pokolenie w skażonych nią plemnikach i komórkach jajowych.
Rtęć jest obecna w naszym świecie od kilkuset lat, ale nie z przyczyn naturalnych. Oczywiście jest to naturalny pierwiastek. Wydobywaliśmy go z ziemi i przez wieki wprowadzaliśmy go do naszego życia. W przemyśle wykorzystywany jest do dziś. Być może słyszałeś, że stosuje się go w produkcji niektórych typów żarówek. Mogło się tak zdarzyć, że kiedyś stłukłeś taką żarówkę i nawdychałeś się oparów zawierających drobinki rtęci. Być może przyjmowałeś leki farmakologiczne zawierające śladowe ilości rtęci. Występuje ona również w wodzie - zarówno słonej, jak i słodkiej. Mogą ją zawierać dania przygotowywane w restauracjach niestosujących wody filtrowanej. Być może należysz do pokolenia mającego rtęciowe wypełnienia w zębach. A może ty lub członkowie twojej rodziny od lat pracujecie w fabryce, w której macie kontakt z rtęcią. Na przykład w przemyśle motoryzacyjnym wykorzystuje się ją do produkcji wielu różnych części samochodowych. Dzisiejsza technologia nadal korzysta z rtęci, występuje ona bowiem w wielu bateriach. Zazwyczaj myślimy, że znajduje się ona wewnątrz tych produktów, nie zdając sobie sprawy z tego, że proces produkcji może zostawiać osad na zewnątrz baterii, niektórych żarówek i tym podobnych produktów, osad mogący zawierać niewielkie ilości rtęci.
Jeśli uważasz, że to niemożliwe, byś miał kontakt z rtęcią z opisanych wyżej źródeł, to mimo wszystko jesteś narażony na ekspozycję na ten pierwiastek, ponieważ spada on z nieba. Nie dlatego, że wszechświat spuszcza go nam na głowę. I nie dlatego, że bóg Merkury1 roni nad nami łzy. Rtęć istnieje nie tylko w postaci lśniących srebrnych kuleczek, wypływających ze zbitego starego termometru. Istnieje również w postaci maleńkich drobinek, które wdychamy, a które pochodzą ze spalin emitowanych przez samoloty odrzutowe.
Rtęć to nie jest miły rezydent naszego organizmu. Osłabia układ odpornościowy, wywołuje problemy emocjonalne i mentalne oraz silnie sprzyja rozwojowi wirusów, dzięki czemu się multiplikują, stają się bardziej toksyczne i produkują więcej toksyn. Może to prowadzić do licznych chorób neurologicznych, w tym neuroboreliozy, stwardnienia rozsianego, fibromialgii, zespołu przewlekłego zmęczenia, choroby afektywnej dwubiegunowej, schizofrenii, zespołu nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi (ADHD) oraz autyzmu - by wymienić zaledwie kilka. Gdy rtęć "żywi" takie patogeny, jak wirusy Epsteina-Barr, wówczas uwalniają one neurotoksynę opartą na metalach ciężkich - to dużo silniejsza trucizna niż ta, którą wchłonęły. Neurotoksyny oparte na metalach ciężkich są wysokotoksyczne dla całego układu nerwowego. Mogą być przyczyną takich objawów, jak przewlekłe zmęczenie, mrowienie, drętwienie, tiki, spazmy, lęk, depresja, problemy emocjonalne, migreny, bóle głowy, dzwonienie w uszach, osłabienie kończyn i problemy ze snem.
Nie trzeba dużo rtęci, by mieć problemy zdrowotne. Nawet chwilowa ekspozycja na minimalną ilość tego pierwiastka odbije się negatywnie w przyszłości. Dlatego nie wolno nam uważać rtęci za substancję nieobecną w naszym otoczeniu. Tylko czujność pozwoli nam uniknąć kontaktu z rtęcią i ochronić przed nią najbliższych; jednocześnie należy aktywnie pracować nad usunięciem z organizmu tych jej ilości, które już się doń dostały.
Odświeżacze powietrza, świece zapachowe, konwencjonalne środki do prania, środki do zmiękczania tkanin, perfumy, wody kolońskie i wody po goleniu
Żyjemy tak, jakby otaczanie się syntetycznymi produktami chemicznymi wydzielającymi przyjemne zapachy było czymś normalnym i dobrym. Komu w rzeczywistości sprawiają one przyjemność? Skoro nikt tak naprawdę nie lubi zapachu wody kolońskiej - ani ci, którzy ją stosują, ani ci, którzy mają z nimi kontakt - to dlaczego tak wielu ludzi jej używa? W pomieszczeniu wystarczy pięć osób spryskanych wodą kolońską na sto obecnych, by jej zapach zdominował powietrze.
Nie lekceważ tego rodzaju toksyczności. Fakt, iż produkty te zawierają zapachy, które nauczono nas odbierać jako przyjemne - czy to w powietrzu wewnątrz domu, czy na ciele - nie oznacza, że są bezpieczne. To jedne z najniebezpieczniejszych chemikaliów, których powinniśmy unikać, ponieważ z biegiem czasu pozbawiają nas zdrowia.
Uważamy na przykład, że stosując odświeżacz powietrza, tworzymy przyjemniejsze otoczenie. Po włożeniu odświeżacza powietrza do gniazdka elektrycznego błyskawicznie tracimy zmysł powonienia. Jeżeli mieszkasz w domu albo pracujesz w biurze lub innym miejscu, gdzie stosuje się elektryczne odświeżacze powietrza, być może w ogóle nie czujesz wydzielanych przez nie zapachów. Po włożeniu odświeżaczy powietrza do gniazdka elektrycznego wiele osób o nich zapomina i nie zauważa, gdy się wyczerpią, ponieważ ściany, pościel, poduszki, meble, odpowietrzniki i rolety okienne mocno nasiąkają ich zapachem. Znieczulenie na ten zapach sprawia, że odczuwanie innych zapachów jest w zasadzie niemożliwe.
Te chemicznie perfumowane, wdychane przez nas trucizny uszkadzają płuca - w workach opłucnej gromadzi się woskowaty, oleisty osad. Jeżeli jesteś osobą niepalącą i lubisz elektryczne odświeżacze powietrza, to lepiej by było, gdybyś je wyrzucił i zaczął palić. Zgadza się - jako palacz miałbyś większe szanse na dłuższe utrzymanie dobrego stanu zdrowia i uniknięcie poważnych chorób niż jako stały użytkownik elektrycznych odświeżaczy powietrza. Czy to wystarczająco wymowny przykład?
Oleista maź pochodząca z odświeżacza powietrza osadza się nie tylko w płucach. Gromadzi się również w wątrobie, dokąd dostaje się z płuc przez krwiobieg. Poza tym także ją połykamy, wciągając powietrze przez usta, przez co dostaje się ona do układu pokarmowego, a stamtąd przez krwiobieg również do wątroby. Substancje pochodzące z odświeżaczy powietrza upośledzają funkcje wątroby. Gdyby dociekliwy chirurg otworzył pacjenta, który przez wiele lat mieszkał w przestrzeniach intensywnie nasycanych zapachami z odświeżaczy powietrza, poczułby ich zapach, unoszący się z krwi i komórek.
Chemikalia zawarte w zapachach syntetycznych mogą szybko upośledzać funkcje układu odpornościowego. Co to oznacza? Mianowicie to, że gdy te chemikalia dostają się do krwiobiegu, komórki NK (naturalni zabójcy), limfocyty oraz inne białe krwinki pochłaniają je, wskutek czego komórki układu odpornościowego zostają osłabione, a niektóre nawet giną. Białe krwinki potrzebują czystej, świeżej, natlenionej krwi; z powodu chemikaliów ich liczebność spada. Kontakt z odświeżaczem powietrza, świecą zapachową, wodą kolońską, perfumami czy podobnym zapachem może oznaczać trzy-pięć dni osłabienia układu odpornościowego. Mogą na tym korzystać patogeny i wzniecać rewoltę - głównie dlatego, że chemikalia pochodzące z syntetycznych zapachów mogą równocześnie sprzyjać rozwojowi wirusów i bakterii, co prowadzi do chorób. Osoby podatne na infekcje dróg moczowych i zatok oraz na nawroty fibromialgii, zespołu przewlekłego zmęczenia, tocznia, stwardnienia rozsianego, egzemy, łuszczycy bądź choroby Hashimoto mogą mieć nawroty po ekspozycji na wspomniane substancje.
Mogłoby się wydawać, że podłączenie urządzenia wydzielającego zapach polnych kwiatów to naprawdę dobry pomysł. Nie są to jednak naturalne zapachy, lecz syntetyczne, stworzone przez człowieka w fabryce, stworzone przez grupę ludzi testujących zapachy przy stole laboratoryjnym i wybierających ten, który najbardziej im odpowiada. Odświeżacze powietrza w sprayu i świece zapachowe są tak samo szkodliwe. Nawet jeśli jest na nich napisane, że to "naturalne zapachy", nie daj się nabrać. To taka sama taktyka, jak wykaz "naturalnych aromatów" na liście składników - to tylko przykrywka dla glutaminianu sodu. Trudno dziś znaleźć zamkniętą przestrzeń, wolną od chemicznych zapachów. Składając wizytę, trudno znaleźć mieszkanie czy dom pozbawiony zapachu bijącego od ścian. Ze sztucznymi zapachami mamy dziś kontakt w sklepach, galeriach handlowych, hotelach, restauracjach, biurach, domach członków rodziny i znajomych oraz w miejscach publicznych na skalę niespotykaną w przeszłości. Wystarczy wskoczyć do taksówki albo wypożyczonego samochodu i już czuć odświeżacz. Wdychamy te zapachy nawet wtedy, gdy znajdujemy się w pobliżu osób mających te urządzenia w domu, ponieważ nasiąknięte są nimi ich ubrania - nie licząc zapachów środków do prania, chusteczek do suszarki, dezodorantów, szamponów i innych kosmetyków do pielęgnacji włosów, balsamów, płynów po goleniu, wód kolońskich i perfum.
Żyjemy w świecie, w którym nadwrażliwość na chemikalia staje się powszechna, co oznacza, że ekspozycja na chemikalia to koszmar nie tylko osób już cierpiących na nadwrażliwość, lecz że pojawiają się nowe przypadki wśród tych, u których ona dotychczas nie występowała. Wiele lat temu to starsze osoby narzekały na zapachy, mówiąc: "Potrzebuję świeżego powietrza", "Możesz to zgasić?", "Zamknij okno", "Zamknij drzwi wejściowe, wpuszczasz kurz" czy "Nie podoba mi się zapach tej wody kolońskiej". Żyły wystarczająco długo, by nabawić się nadwrażliwości. Teraz jest inaczej. Nadwrażliwość na chemikalia pojawia się u osób młodych bardzo wcześnie z powodu wszystkich źródeł, z którymi mają kontakt, a powody do narzekania osób starszych to nic w porównaniu z tym, na co narażone są młodsze pokolenia.
Niech cię to wszystko jednak nie przeraża ani nie wpędza w panikę. Możemy normalnie żyć i robić, co w naszej mocy, by unikać tych zapachów. Możemy na przykład nie przechodzić obok stoiska z perfumami w domu towarowym; kupować tylko bezzapachowe kosmetyki i środki czystości lub zawierające czyste olejki eteryczne; znaleźć sobie inną kawiarnię niż dotychczasowa, w której używa się świec zapachowych. Nie zawsze możemy tych zapachów uniknąć - przecież nie poprosimy stojącej obok nas osoby, żeby poszła do domu, wzięła prysznic i wyprała ubrania w środku bezzapachowym - ale możemy zmienić swój dom, samochód i każdą inna przestrzeń w oazę wolną od sztucznych zapachów. Jeśli w pracy jesteś władny o tym zdecydować, wprowadź politykę niestosowania zapachów. No i oczywiście - jako że nie sposób uniknąć wszelkich ekspozycji - najważniejsze jest oczyszczanie, dzięki któremu będziemy regularnie uwalniali organizm od toksyn i pozwalali mu się regenerować.
Fungicydy
Kiedyś pieniądze pachniały jak pieniądze. Prawdopodobnie pamiętasz z dzieciństwa charakterystyczny papierowy zapach banknotu pięciodolarowego - zapach zielonych. W Stanach (przynajmniej) zdominował go zapach fungicydów. Mieliśmy tego nie zauważyć. Nikt nie miał nic o tym wiedzieć. Ty też byś o tym nie wiedział, ponieważ nikt o tym nie mówi ani nie pisze. Gdybyś zauważył, że gotówka z bankomatu pachnie inaczej niż zwykle, pomyślałbyś, że bank zaczął ją perfumować. To zapach fungicydów, i jeśli uważnie go powąchasz, zauważysz, że wierci od niego w nosie. Jeśli jest silny, może nawet spowodować trudności w oddychaniu.
Koncerny chemiczne w pewien sposób wpajają różnym instytucjom i przedsiębiorstwom, by stosowały fungicydy na produktach wszelkiego rodzaju, nawet na produktach rządowych, którym są banknoty. Przemysł odzieżowy to ogromna gałąź gospodarki - to kolejny przykład branży stosującej fungicydy. Większość ubrań pokrywa się fungicydami - o tym także nikt miał nie wiedzieć. Nie wiedziałbyś, że czujesz właśnie te substancje, że właśnie z nimi masz kontakt ani jaki mają wpływ na twoje zdrowie. Gdybyś ów zapach poczuł, stwierdziłbyś po prostu, że pewnie odzież wchłonęła go gdzieś po drodze, i nie zawracałbyś sobie tym głowy.
Fungicydy pachną podobnie do perfum. Trudno go wyczuć, jeśli się używa perfum, wody kolońskiej czy sprayu do ciała; jeśli się pierze ubrania w środkach zapachowych; jeśli się korzysta z odświeżaczy powietrza w domu, samochodzie lub miejscu pracy; bądź jeśli ma się jakąkolwiek inną styczność z syntetycznymi zapachami. Mogą one sabotować mechanizm obronny: zmysł zapachu. Jeśli robisz zakupy na przykład ze znajomym, który spryskał się perfumami lub użył wody kolońskiej, to nie wyczujesz zapachu fungicydów na przymierzanej przez siebie kurtce. Dopiero po wyeliminowaniu toksycznych zapachów z otoczenia - konwencjonalnych detergentów, zmiękczaczy tkanin, odświeżaczy powietrza, świec zapachowych, perfum i wód kolońskich - zaczniesz wyczuwać inne zapachy. Wyostrzy ci się węch i zorientujesz się, że banknoty pobrane z bankomatu czy świeżo rozpakowana koszula powleczone są fungicydami.
Ludzie zostali pod tym względem pozbawieni wyboru. Giganci przemysłu chemicznego nauczyli się, jak sprzedawać swoje produkty i trzymać to w tajemnicy oraz jak przemycać je do użytkowania przez ogół społeczeństwa bez ich kwestionowania, wskutek czego jesteśmy truci, nic o tym nie wiedząc. Nie mamy tu wolności wyboru - przy czym nieustannie powtarza się nam, że mamy. W tej materii to nie zawsze prawda.
Czy fungicydy to jedne z najgroźniejszych substancji, na które jesteśmy narażeni? Tak. Zawierają bowiem duże ilości miedzi - toksycznego metalu ciężkiego częściowo odpowiedzialnego za egzemę i łuszczycę. Czy zauważyłeś, jak wiele osób dziś na nie choruje? Na pewnym etapie życia dopadają niemal każdego. Fungicydy występujące na odzieży mogą być tak silne, że noszące ją dziecko czy dorosły trafia do lekarza, skarżąc się na bóle głowy trwające od wielu tygodni, jednak nikt nie potrafi wskazać na nie jako przyczynę problemu. Fungicydy utrudniają już i tak skomplikowane życie. Dostają się do mózgu i reszty organizmu, przede wszystkim do wątroby, gdzie denaturują białka komórek, przez co te ostatnie stają się osłabione. Niszczą mechanizmy obronne układu odpornościowego i służą za pożywkę patogenom, takim jak ponad 60 typom wirusa Epsteina-Barr i innym wirusom, narażając nas na rozwój nowotworu, ponieważ pewne agresywne szczepy niektórych wirusów są częściowo zań odpowiedzialne.
Koncerny chemiczne bez słowa przemyciły fungicydy do wielu gałęzi przemysłu i licznych produktów. Podejmują decyzje, a nie mamy nic do powiedzenia. Możemy jednak z całych sił unikać tych substancji, co jest bardzo korzystne. Jedynym zaś na to sposobem jest zachowanie czujności. Trudno bowiem ich unikać, gdy nie zwraca się uwagi na zapach perfum, gdy się nie wie, gdzie mogą się pojawiać.
Gdzie trzeba uważać? Wiemy już, że fungicydy występują na banknotach, więc oczywiście sprzedano je rządowi. Wiemy też, że znajdują się na ubraniach, zatem kupili je producenci tkanin i odzieży. Działaniu fungicydów poddaje się również sprzęty sportowe, meble, pudełka kartonowe, wyroby papiernicze, wnętrza samochodów, butelki do wody (zewnętrznie), a nawet odzież podczas czyszczenia chemicznego. Wchłaniamy je także z żywnością, ponieważ stosuje się je do ochrony niektórych upraw.
Fungicydy występują również w elektrycznych odświeżaczach powietrza. Dlaczego? Dlatego, że wilgotny i oleisty płyn wydzielany przez te urządzenia osiada na wszystkich przedmiotach znajdujących się w domu, łącznie ze ścianami i sufitem. Jest tak silny, że może wnikać w głąb ścian, a nawet przenikać je na wskroś, wskutek czego można go poczuć nawet na zewnątrz. Pokrywająca ściany warstwa tego płynu może pochłaniać wilgoć i sprzyjać rozwojowi pleśni. Fungicydy mają zapobiegać temu procesowi, co mogłoby wydawać się korzystne. Wręcz przeciwnie. Fungicydy mogą prowadzić do rozwoju silniejszych pleśni, zmutowanych i odpornych na ich działanie, a tym samym niemożliwych do wyplenienia. To kolejny powód, dla którego powinno się przestać używać odświeżaczy powietrza.
Omówione tu zastosowania fungicydów nie wyczerpują całej listy, ponieważ wydłuża się ona z każdym dniem. Na co dzień możesz zacząć zauważać szkodliwe zapachy i wiercenie w nosie spowodowane obecnością fungicydów w innych miejscach niż tu wymienione. Czasami możemy ich unikać, eliminować problematyczne przedmioty, ale niekiedy nie możemy nic poradzić na to, że dostajemy przesyłkę w kartonie nasyconym fungicydami albo nocujemy w hotelu, w którym używa się odświeżaczy powietrza.
Właśnie dlatego się oczyszczamy - ponieważ nie mamy pełnej kontroli nad każdą ekspozycją ani wszystkimi sposobami, jakimi przemysł nas truje. Kontroluj to, co możesz. Jeżeli masz odświeżacze powietrza, wyrzuć je. Pierz nowe ubrania, zanim je założysz. Gdy kupisz nowe meble, przykryj je kocem na kilka tygodni, by wchłonął najniebezpieczniejsze fungicydy, po czym zdejmij koc i kilkakrotnie go wypierz. Małe, uważne kroki jak te to część twojego nowego systemu przetrwania.
Benzyna
Zachowujemy się tak, jakby benzyna była bezpieczna, jakby wdychanie jej oparów było całkowicie nieszkodliwe, niemające najmniejszego wpływu na organizm czy zdrowie. Na stacji paliw postępujemy tak, jakbyśmy mieli do czynienia z wodą. Raz na jakiś czas słyszę stare opowieści o tym, jak to ktoś przepompowywał benzynę za pomocą wężyka, zasysając ją ustami i wypluwając resztki, jakby to było obojętne dla zdrowia.
Toksyczność benzyny ma swoją historię. Kiedyś zawierała ołów. Jak bardzo była niebezpieczna? Gdy zdano sobie sprawę z toksyczności benzyny ołowiowej, wprowadzono benzynę bezołowiową - tak jakby ołów był jedynym jej szkodliwym składnikiem. Mniej więcej w tym samym czasie, gdy przechodzono z benzyny ołowiowej na bezołowiową, wiele stacji paliw zmieniło sposób obsługi z pełnej na samoobsługę. Oznacza to, że gdy używano benzyny ołowiowej, bezpośredni kontakt z nią mieli w zasadzie tylko pracownicy stacji paliw, rolnicy pracujący na ciągnikach oraz osoby zajmujące się koszeniem trawników i architekturą krajobrazu. Gdybyś siedział w samochodzie i miał pełną obsługę, to byłbyś narażony jedynie na działanie oparów po opuszczeniu szyby, podczas rozmowy z pracownikiem stacji paliw i uiszczania opłaty. W większości przypadków to już jednak przeszłość, dlatego z powodu wprowadzenia samoobsługi liczba osób mających bezpośredni kontakt z benzyną gwałtownie wzrosła.
Także w tym przypadku sam fakt, iż do benzyny nie dodaje się już ołowiu nie oznacza, że nie zawiera ona innych, równie jak on - a niekiedy bardziej - szkodliwych substancji. Eter tert-butylowo-metylowy (MTBE) to nie jedyny niepokojący dodatek; jego wyeliminowanie nie rozwiązuje problemu. Benzyna, jako rozpuszczalnik, jest niczym duch - błyskawicznie wnika w komórki, nawet gdy się jedynie wciągnie jej opary do płuc. A gdy znajdzie się na skórze, przenika przez nią tak, jakby skóry w ogóle nie było. Skóra to pierwsza linia obrony organizmu; pokrywa cały organizm, by chronić krew, układ odpornościowy i pozostałe organy. Rozpuszczalniki takie jak benzyna, przeznaczona do zasilania przemysłu, pokonuje ten mechanizm obronny. Kropla benzyny błyskawicznie przenika przez warstwy skóry i natychmiast dostaje się do krwi, jakby nie miała przeszkód. Taka jest siła rozpuszczalników. Z krwi mogą przedostawać się do mózgu, chociaż wątroba może usiłować je powstrzymać - wchłonąć i zatrzymać - na miarę swoich możliwości, dlatego większość benzyny, z którą człowiek ma kontakt, właśnie tam kończy. Przypomina to wujka przechowującego w stodole od wielu lat kilka kanistrów benzyny. Paliwo jest stare, a on wie, że pozbycie się go wymaga wyjątkowej ostrożności, ale jest zbyt zajęty wykonywaniem innych obowiązków w gospodarstwie, by odpowiednio to załatwić, więc leży ono odłogiem - tak jak benzyna w przeciążonej wątrobie.
Tankując samochód, wdychamy opary benzyny - z używanej przez siebie pompy, z pomp używanych przez innych - a także spaliny z ruszających samochodów. Na wielu stacjach paliw pistolety nie mają blokady rączki, więc trzeba je trzymać przez cały czas tankowania, podczas gdy twarz znajduje się w odległości zaledwie kilkudziesięciu centymetrów od strumienia paliwa wpływającego do baka. Poza tym, jeśli nie założy się rękawic, kropelki benzyny mogą pryskać na ręce. To bezpośrednia ekspozycja. Ludzie, u których wzrósł kontakt z benzyną, ponieważ żyli z tankowania, oraz ci, którzy nadal to robią, przeważnie nie cieszą się wysoką jakością życia. Benzyna może być czynnikiem skracającym życie - a mimo to nastolatkowie co tydzień bywają na stacji paliw, by zatankować swój pierwszy samochód. Na stacjach paliw nie ma informacji o treści: DZIECI I MŁODZIEŻ NIE POWINNI SAMODZIELNIE TANKOWAĆ. Nie ma też takich: STARAJ SIĘ NIE WDYCHAĆ OPARÓW BENZYNY ani takich: PRZED SKORZYSTANIEM Z DYSTRYBUTORA ZAŁÓŻ RĘKAWICE bądź NIE ZBLIŻAJ SIĘ, JEŻELI MASZ PROBLEMY Z PŁUCAMI albo ZACHOWAJ ODPOWIEDNI DYSTANS, JEŻELI CIERPISZ NA CHOROBĘ PRZEWLEKŁĄ.
Stworzenie jednorazowych masek, które zabezpieczałyby przed oparami podczas tankowania, nie stanowiłoby dla przemysłu petrochemicznego żadnego problemu. To sztandarowy przykład tego, że świat nie zawsze dba o nasze dobro. Właśnie dlatego umieściłem te informacje w książce - dla twojego dobra. Wiadomość, że benzyna upośledza funkcje układu odpornościowego i osłabia komórki nerwowe, czyniąc nas bardziej podatnymi na infekcje wirusowe i bakteryjne oraz ułatwiając im rozwój, przez co wzrasta ryzyko chorób neurologicznych, jest niepokojąca, ale gorzej byłoby nie wiedzieć. Gorzej byłoby nie mieć szansy na ochronę siebie i własnej rodziny.
Zamiast żyć w strachu, możesz obdzwonić znajomych i wypytać o stacje paliw z pełną obsługą, a jeśli nie ma takich w okolicy, przynajmniej znaleźć takie, na których pistolety mają blokady rączki, abyś przynajmniej mógł zachować odpowiedni dystans. Możesz kupić pudełko jednorazowych rękawic nitrylowych i trzymać je w samochodzie, by zakładać do tankowania. Jeżeli cierpisz na chorobę przewlekłą i masz w rodzinie osobę nie tak podatną jak ty, która nie miałaby nic przeciwko tankowaniu twojego samochodu, możesz skorzystać z jej pomocy. Jeżeli musisz jednak robić to sam i musisz trzymać pistolet przez cały czas tankowania, możesz zwracać uwagę na kierunek wiatru i stawać tyłem do niego, aby opary nie leciały prosto na ciebie. Chcąc natomiast poradzić sobie ze skutkami ekspozycji z przeszłości oraz tymi, których nie da się uniknąć obecnie, można korzystać w potężnego narzędzia, którym jest oczyszczanie.
Pestycydy, insektycydy, herbicydy, sztuczne nawozy i środki ochrony roślin
Dziś bardziej niż kiedyś zwracamy uwagę na żywność organiczną - to numer jeden dla wielu osób dbających o zdrowie. Nie wszyscy jednak jedzą żywność organiczną, a nawet ci, którzy to robią, również nie zawsze mają do dyspozycji wyłącznie tego rodzaju produkty, dlatego mimo wszystko jadamy żywność poddawaną działaniu pestycydów. Jak na ironię, żywność to nasze ostatnie zmartwienie, jeśli chodzi o ekspozycję na te substancje.
Pestycydy są wszechobecne. Na całym świecie ludzie stale kupują insektycydy i inne pestycydy do domów i mieszkań, by pozbywać się robaków, mszyc, komarów i innych szkodników. Co gorsza, herbicydy to popularny środek ochronny parków i trawników. To bardzo szkodliwe: insektycydy, herbicydy i inne pestycydy powodują denaturację (zmiany w strukturze białek) i niszczą komórki ludzkiego organizmu w najważniejszych obszarach, np. w mózgu. Nikomu nie udało się uniknąć wdychania pestycydów, ponieważ są wszechobecne. Herbicydy stosują architekci krajobrazu, za pomocą których zabezpieczają trawniki i ogrody przed rozwojem chwastów. Herbicydy z jednego oprysku wędrują wiele kilometrów, na tyle rozrzedzone, że ich nie czujemy, ale wystarczająco, by dostać się do czyichś płuc. Herbicydy wykorzystuje się również w rolnictwie na całym świecie. Rozprzestrzeniają się one z ziem uprawnych na setki kilometrów. Przykro mi to stwierdzić, ale nawet jeśli od wielu lat udaje ci się unikać ekspozycji na herbicydy i inne pestycydy, ponieważ mieszkasz w małej oazie, nie oznacza to, że nie będziesz podróżował w przyszłości, np. do oddalonej od miejsca zamieszkania uczelni, albo że się nie przeprowadzisz - i tam będziesz miał pierwszy kontakt z pestycydami.
Nie trzeba dużo pestycydów (insektycydów, herbicydów) czy sztucznych nawozów, by wyrządziły szkodę. Wystarczy odrobina, a ty nawet tego nie zauważysz. Będą jednak ciągle niszczyły komórki. Dlatego na opakowaniach tych środków widnieją ostrzeżenia: NIEBEZPIECZEŃSTWO i OSTROŻNIE wraz z czaszką i skrzyżowanymi piszczelami - sygnalizują, że połknięcie lub kontakt ze skórą grozi poważnymi konsekwencjami. W rzeczywistości większość z nas wdycha te substancje przynajmniej raz w tygodniu, ponieważ krążą one w powietrzu, o ile nie wchłania ich przez skórę, chodząc boso po trawie czy siedząc na niej w parku. Pestycydy do wnętrz, np. środki przeciwko pluskwom, pchłom czy mrówkom, to kolejne źródło ekspozycji.
Czy już cię przekonałem, że to poważna sprawa? Herbicydy, insektycydy i inne pestycydy mogą przyspieszać rozwój chorób degeneracyjnych. Podobny wpływ na ludzki organizm mają sztuczne nawozy, stosowane w celu intensyfikowania barwy i przyspieszania wzrostu traw, krzewów i żywopłotów. Wszystkie te substancje mogą lądować w głębi naszego organizmu. Herbicydy i liczne insektycydy mogą się gromadzić również w kościach, wywołując choroby szpiku kostnego i białych krwinek.
Jeżeli nadal uważasz, że nie miałeś kontaktu z tymi substancjami, pomyśl jeszcze raz. Środki przeciwko komarom (i innym szkodnikom) stosuje się w całym kraju wiosną, latem i jesienią - te pierwsze należą do najniebezpieczniejszych. Dlatego rozpyla się je nocami. Władze obawiają się epidemii problemów neurologicznych z powodu stosowania środków przeciwko komarom za dnia, gdy ludzie są poza domem - wiedzą bowiem, że w społeczeństwie błyskawicznie może się pojawić wiele problemów zdrowotnych, że w ciągu kilku minut lub godzin od zastosowania tych środków mogą pojawić się tiki i spazmy, ostre bóle, zawroty głowy, ataki niedokrwienne, udary mózgu, niedowład kończyn, zaburzenia zdolności motorycznych, splątanie, ostra mgła umysłowa i migreny. Rozpyla się je zatem nocami. Być może nawet zdarzyło ci się wracać późną porą z imprezy, gdy środki te krążyły w powietrzu. Nocne rozpylanie jest niekorzystne dla miłośników joggingu lubiących biegać nocą lub o przedświcie - te ekspozycje trudno zidentyfikować, ponieważ rozpylania przeprowadza się bardzo dyskretnie. Miejscowe pogotowie mogłoby mieć w ciągu nocy kilka przypadków trudności z oddychaniem więcej. Pacjentów tych odesłano by do domu z lekami przeciwlękowymi i nikt by nie wiedział, że przyczyną ich wizyt było wdychanie środków przeciwko komarom. Do rana insektycyd osiada na trawie i roślinach w ogrodach przydomowych i parkach, zatem nadal grozi nam kontakt z tym środkiem, choć już w mniejszym stopniu.
Te środki chemiczne gromadzą się w organach i tam również sieją spustoszenie przez wiele lat po ekspozycji. Nie jest tak, że pojedyncza ekspozycja z zeszłego roku przestaje być przyczyną problemów - mimo to zamiast obwiniać toksyny za wywołanie choroby, obwiniamy swój organizm, a nawet własne myśli. Substancje te są aktywne w organizmie człowieka niezwykle długo. To "prezenty", które przez cały czas się rozpakowują, a jedynym na nie sposobem jest pozbycie się ich za pomocą oczyszczania.
Promieniowanie
Oto nieznane źródło promieniowania: bagaż, który przeszedł kontrolę bezpieczeństwa na lotnisku. Gdy bagaż przejeżdża przez urządzenie umożliwiające funkcjonariuszowi analizę jego zawartości, pochłania promieniowanie, które pozostaje w nim na wiele lat - nawet na całe stulecia. Gdy następnym razem twój plecak, torba czy teczka przejedzie przez skaner, pochłonie więcej promieniowania - i tak z każdą podróżą stopniowo to narasta. Obecnie służby ochrony lotnisk korzystają z urządzeń wykorzystujących promieniowanie częściej niż kiedykolwiek przedtem. Z roku na rok coraz częściej. Dlatego walizki i inne podobne przedmioty powinniśmy wyrzucać po trzech podróżach. Proces skanowania wiąże się z coraz mniejszą dawką promieniowania, więc można je wyrzucać rzadziej, np. po sześciu podróżach (oczywiście w jedną stronę; podróż tam i z powrotem to już dwie podróże).
Wiem, że to nieprzyjemna informacja. Wiem, że brzmi drastycznie i zaskakująco, zwłaszcza że obecnie popularne są drogie walizki i panuje moda na odświeżanie starych rzeczy. Czy stać mnie na zakup nowych walizek co kilka podróży? Czy to nie marnotrawstwo? - mógłbyś zapytać, zresztą słusznie. Ważniejsze jest jednak inne pytanie: czy stać cię na to, by tego nie robić? Zwłaszcza jeśli masz małe lub większe dzieci, które spędzają sporo czasu obok twojego bagażu, wielokrotnie poddawanego kontroli - czy stać cię na to, by je narażać? (Nieco więcej na temat ochrony tych najmniejszych za chwilę).
Nikt nie chce szybko się starzeć - mieć siwych włosów, zmarszczek czy chorób zwyrodnieniowych kości. Nikt nie chce się kurczyć i tracić wzrost. Nikt nie chce, by jego paznokcie u rąk i stóp traciły żywotność i kolor. Ani by jego zęby się przebarwiały i psuły, ani by oczy padły ofiarą zaćmy czy zwyrodnienia siatkówki. Po prostu nie chcemy się starzeć; ciągle rozmawiamy o metodach zapobiegania starzeniu, ale nigdy o ekspozycji na promieniowanie, które się do niego przyczynia. Promieniowanie błyskawicznie przyspiesza starzenie. Jest przyczyną szybszego rozpadu komórek; witalność uchodzi z nas z każdą wchłoniętą dawką promieniowania. Komórki nieustannie się odnawiają, ale promieniowanie tak po prostu nie znika. Musimy aktywnie się go pozbywać za pomocą oczyszczania 3:6:9 i oczyszczania z metali ciężkich (to drugie obejmuje promieniowanie tak samo jak metale ciężkie). W przeciwnym wypadku promieniowanie pochłonięte przez nasze ciało przetrwa nawet jego śmierć. Leżąc w grobie, setki lat po śmierci, nadal będziemy emitowali promieniowanie.
Promieniowanie osłabia układ odpornościowy. Musimy bezwzględnie dbać o jak najwyższą odporność, aby zwalczać patogeny i eliminować toksyny, z którymi stykamy się na co dzień. Podróż samolotem wiąże się ze sporym napromieniowaniem. W powietrzu nadal znajduje się opad radioaktywny: przede wszystkim pochodzący z tragicznych wydarzeń w Hiroszimie, Czarnobylu i Fukushimie, ale jest tego więcej. Poza tym każdy mieszkaniec tej planety przechodził kontrolę bezpieczeństwa, po czym umieścił walizkę w schowku nad głową, przez co dodatkowo naraził się na działanie promieniowania. Biorąc to wszystko pod uwagę - poza promieniowaniem związanym z podróżami lotniczymi pochłaniamy również to emitowane przez aparaturę rentgenowską, tomografy komputerowe, urządzenia do rezonansu magnetycznego, telefony komórkowe, a nawet żywność i wodę - skoro możemy chronić własne zdrowie, dobrostan i witalność, warto to robić.
Musimy również myśleć o tym, gdzie chowamy walizki po podróży, zwłaszcza jeśli mamy małe dzieci. Jeżeli ktoś ma dzieci lub jest osobą przewlekle chorą, musi zwracać szczególną uwagę na to, by nie trzymać walizki w pobliżu. A co, jeśli korzysta się z szafy w pokoju dziecięcym, by przechowywać w niej walizki, które mają za sobą pięć, sześć, czy siedem podróży? A co, jeśli śpi się półtora metra od plecaka, który zabierało się ze sobą w podróż dziesięć razy, a teraz promieniuje co noc tuż obok? To ważne pytania. Jeżeli masz dzieci, zrób, co w twojej mocy, by regularnie zmieniać walizki. Uważaj zwłaszcza na to, by do walizek po podróży lotniczej nie zbliżały się małe dzieci. Jeżeli nie masz dzieci i nie stać cię na zakup nowych walizek, trzymaj je możliwie jak najdalej od tych miejsc w domu, w których spędzasz większość czasu.