W imię zemsty - Cecylia Wagner

Kup ebooka

20.19 zł
16.76 zł (20,19 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

ROZDZIAŁ 6

Zofia trafiła do wrocławskiej komendy prosto po studiach. Ukończyła prawo, ale od początku wiedziała, że nie chce spędzić życia za biurkiem. Jej marzeniem była praca w tej samej komendzie, w której przez wiele lat służył jej ojciec.

Była ambitna. Bardzo.

Od pierwszego dnia niemal nie odstępowała Mariana, zasypując go pytaniami. Kodeksy i przepisy znała na wylot. Potrafiła przywołać odpowiedni paragraf szybciej niż niejeden starszy funkcjonariusz. Znała procedury, terminy, uprawnienia.

Problem polegał na tym, że znała je głównie z książek.

W praktyce była czystą tabula rasa.

Marian, stary wyjadacz, szybko postanowił więc wysłać ją na naukę do Marka.

Praktykantki były jego zdaniem koszmarem. Nie przynosiły większego pożytku, za to ciągle biegały za człowiekiem, zadawały pytania i zaglądały przez ramię. Przy nich trzeba było bardziej uważać na słowa, gesty, a nawet na własne błędy. Człowiek nagle przypominał sobie, że ktoś patrzy.

Pierwsze spotkanie odbyło się przy biurku Chrobrego.

Zofia stała przed nim z notesem w ręku.

- Nauczy mnie pan, jak pracować?

Marek spojrzał na nią znad monitora.

- Jeszcze raz powiesz do mnie "pan" i wylatujesz z pracy.

Uśmiechnął się, żeby było wiadomo, że żartuje.

Chociaż Zofia przez chwilę nie była tego pewna.

Fajna ta młoda policjantka, pomyślał.

Coraz fajniejsze dziewczyny trafiają do policji.

Na pewno lepsze niż Sucha.

Kiedy zobaczył Zofię kilka tygodni wcześniej podczas porannej odprawy u Sucheckiej, od razu zwrócił na nią uwagę. Nie tylko dlatego, że była młoda. Miała w sobie coś, czego brakowało większości nowych ludzi - ciekawość.

Marek lubił pracować z kobietami. Wnosiły do codziennej, monotonnej pracy trochę świeżości. Poza tym przy nich człowiek bardziej pilnował wyglądu.

Dokładne golenie.

Świeża koszula.

Czyste zęby.

I przede wszystkim język.

Trzeba było uważać, żeby nie przesadzić.

- Jak pracować? - powtórzył. - To proste. Codziennie przychodzisz na siódmą. Robisz sobie kawę albo herbatę, co wolisz. O wpół do ósmej odprawa u Mariana. Dostajesz sprawę, siadasz za biurkiem, puszczasz muzykę i do roboty.

Zofia zapisała coś w notesie.

Marek zerknął na nią.

- Tylko nie zapisuj wszystkiego, co mówię.

- Dlaczego?

- Bo połowa to bzdury.

Spojrzała na niego z niedowierzaniem.

- A druga połowa?

- Druga połowa przyda ci się bardziej, jak zapomnisz o pierwszej.

- A tak naprawdę to cholernie żmudna, nudna, biurowa robota. Nie widziałaś nigdy nic równie monotonnego. To nie "Kojak". Nie nosisz broni, nie ścigasz porywaczy samolotów. Głównie przemoc domowa, kradzieże i mnóstwo fałszywych zgłoszeń od życzliwych sąsiadów, porzuconych kochanków i rozwodników, którzy chcą, żebyśmy załatwili za nich prywatne porachunki.

- Wszyscy mówią, że jesteś najlepszy?

Prowokuje mnie? Czy Marian zdążył jej już opowiedzieć o kilku moich spektakularnych sprawach? - pomyślał Marek.

- Po pierwsze: jeśli mamy razem pracować, mów mi po imieniu. Po drugie: nie słuchaj takich bzdur. Każdy ma swoje sukcesy i porażki. To nie kwestia fartu ani jakiegoś cudownego nosa. Liczy się rzetelna, mozolna praca.

- Poprosiłam inspektor Alicję Suchecką, żeby pozwoliła mi z tobą pracować.

Mądry pomysł to nie był.

Marek nigdy nie uważał się za dobry wzór do naśladowania. Nie miał ochoty niańczyć kolejnego adepta kryminalistyki. Młodzi przyjeżdżali tu prosto po studiach i zwykle wydawało im się, że wiedzą wszystko. A on wolał pracować sam. Tylko wtedy miał pewność, że niczego nie przeoczy.

Lubił liczyć wyłącznie na siebie.

- Inspektor Suchecka twierdzi, że masz nosa i farta. Powiedziała, że najwięcej nauczę się właśnie przy tobie.

- Intuicję mają bohaterowie powieści kryminalnych. W prawdziwym życiu liczy się sumienność. Drobiazgowe zabezpieczenie śladów. Dokumentacja. Przesłuchania. Sprawdzanie po raz drugi tego, co za pierwszym razem wydawało się oczywiste. To nie jest specjalnie ekscytujące.

- A dusiciel?

Marek podniósł wzrok.

- Wszyscy wspominają sprawę dusiciela - dodała Zofia.

- Dyskusyjny sukces.

- Dlaczego?

- Zanim na niego trafiliśmy, zabił kilka osób.

Zofia zamilkła.