Wakacje uległej seria erotyczna BDSM - Catrina Curant

Kup ebooka

7.99 zł
6.39 zł (1,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Stoję przed lustrem w moim mieszkaniu i zmywam makijaż. Jest formą maski, którą noszę na co dzień. Makijaż, biżuteria, związane włosy, markowe ubrania i drogie perfumy. Dziś to wszystko na chwilę zostawię. Odłożę moje życie na bok. Czuje obrzydliwe zmęczenie, od kilku tygodni prześladuje mnie, sprawiając, że sypiam coraz gorzej, i chociaż na razie nie przekłada się to na moje decyzje czy sposób kierowania firmą - wiem, że jeszcze chwila i byłoby po mnie. Muszę odpocząć. Mój umysł krzyczy o odpoczynek. Restart, mój osobisty restart. Wiem, że mogłabym zaangażować się w związek, który dałby mi namiastkę tego, co dostanę przez najbliższy tydzień, ale nie chcę. Za każdym razem odczuwam lęk, że wyszłoby to na jaw, że ktoś wykorzystałby to przeciwko mnie jako słabość. Społeczeństwo osądziłoby mnie szybko, a wpływy, które mam, zniknęłyby z dnia na dzień. Kobieta na moim stanowisku nie może pokazać słabości, bo zostanie rozszarpana. Cóż, na co dzień jestem drapieżnikiem. Nie możesz nim nie być, zarządzając tak wielką firmą. Firmą, którą stworzyłam od zera.

Niezmiennie bawi mnie schemat książek, które sporadycznie czytam. W nich uległe zawsze są grzeczne, układne, w życiu codziennym wydają się spokojne. Asystentki, studentki, podwładne. Za to oni - męscy dominujący - to zwycięzcy w wyścigu szczurów, panowie na włościach, prezesi, szefowie mafii, politycy na stanowiskach. Znam jednego wysoko postawionego polityka. Kiedyś nasze drogi splotły się na Urlopie. Był po tej samej stronie bata, co ja. I wierzcie mi - jego granice były o wiele dalej niż moje.

Jestem drapieżnikiem. Jestem uległą. Jedno nie wyklucza drugiego, a jeżeli ktokolwiek będzie Wam wmawiał, że tak - nie przejmujcie się nim. Liczy się tylko to, kim jesteście w swoich oczach.

Patrzę w lustro. Niezmiennie fascynuje mnie, jak moja twarz zmienia się, gdy nie ma na niej podkładu, gdy oczy są naturalne, a usta niepociągnięte szminką. Unikam jak ognia wszelkich propozycji makijaży permanentnych, operacji plastycznych czy innych zabiegów, które wydają się logiczne i które moje koleżanki już dawno mają za sobą. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: chcę móc spojrzeć w lustro i zobaczyć siebie. Taką jak teraz, bezbronnie obnażoną. Mam trzydzieści pięć lat, kasztanowe włosy kręcą mi się lekko, zwisając do pasa i otulając trójkątną, kocią twarz. Po przodkach odziedziczyłam lekko skośne i bardzo ciemne oczy. Czy jestem ładna? Według współczesnych kanonów piękna raczej tak - chociaż może trochę zbyt obfita. Biodra, tyłek i piersi zawsze miałam spore, o talię muszę walczyć ciężko na siłowni. Mężczyźni jednak patrzą na mnie z pożądaniem, ale i z lękiem. Moja pewność siebie ich gubi, tak samo jak opanowanie i władczość. W tej chwili wiem, że gubi też mnie, ale ja umiem sobie z tym poradzić, tak aby się nie wypalić.

Telefon dzwoni, numer jest zastrzeżony. Niewiele osób ma mój prywatny numer, więc wiem, kto dzwoni.

- Samochód przyjedzie po panią za godzinę. - Rozpoznaję głos, to ona pięć lat temu zaproponowała mi po raz pierwszy wyjazd do Wytwórni. Ewa, nazywa się Ewa, a ja mam w portfelu czarną kartę, która uprawnia mnie do wejścia do jej lokali. Kartę wejścia na każdy poziom. Szczyt zaufania. Ewa jest fascynująca, to kobieta, która stworzyła swoiste imperium. Czasem chciałabym ją poznać głębiej, zobaczyć, jakie demony kryją się w jej duszy i jakie trupy zakopała w swojej szafie, ale jednocześnie wiem, że mogłoby to być niebezpieczne, dla mnie i może dla niej.

- Będę gotowa - mówię, chociaż wiem, że niepotrzebnie.

- Numery alarmowe zostały już uaktywnione. Miłej zabawy, Mirabell - kończy, używając mojego pseudonimu. Słyszę sygnał, świadczący o tym, że odłożyła słuchawkę. Zaraz wyłączę komórkę, odetnę się od świata. Wszystko opiera się na zaufaniu, ja muszę zaufać, że w przypadku, gdyby sytuacja tego wymagała, dostanę możliwość wykonania połączenia. To zabawne, że oddaję tak wielką władzę w ręce obcej kobiety.

Ubieram się pomału w normalny strój. Samochód, który po mnie podjedzie, również nie wzbudzi zainteresowania. Zniknę dopiero za kilka godzin, gdy będzie pewność, że jest bezpiecznie, a ja mogę zacząć zabawę. Czytając książki, czasami zazdroszczę innym kobietom tego, że nie muszą się martwić o to, że ktoś może im zrobić zdjęcie do gazety i w jeden dzień zrujnować imperium.

*

Wyglądam, jakbym jechała na urlop. Mam na sobie zwiewną sukienkę, torbę podręczną, torebkę. Gdyby ktoś obserwował mnie z boku, nie zobaczyłby nic niezwykłego. Koleżanki wiedzą, że jadę za granicę do wypasionego SPA, w pracy mają wyznaczone zastępstwo. Moja mama wie, że chcę zrobić sobie przerwę od kontaktów ze światem, i chociaż furczy, nauczyła się już, że nie dodzwoni się wtedy do mnie. Będzie częściej gnębić Karolę, moją siostrę. Kierowca otwiera mi drzwi, a ja w duchu śmieję się z tej drobnej kurtuazji. Po tym, jak wsiądę do samochodu, pewne rzeczy diametralnie się zmienią.

Czas start.

Za pierwszym razem pytałam, dokąd jedziemy, ale nie dostałam odpowiedzi. Teraz już wiem, że nie warto pytać, a moja torba, torebka i kapelusz zostaną mi wydane, dopiero gdy ten sam kierowca odwiezie mnie tutaj za tydzień. Nie widzę, co się dzieje na zewnątrz. Szyby są ciemne od środka, siedzenia - skórzane, a ścianka między mną a kierowcą - zamknięta. Miejsce za każdym razem się zmienia, raz była to nadmorska willa, innym razem stara rezydencja w środku lasów. Kwota też się zmieniła, tym razem jest drożej, mam wrażenie, że kwota zmienia się w zależności od sytuacji mojej firmy na rynku. W jednym roku, gdy mieliśmy kryzys, byłam za połowę kwoty, którą płacę teraz. Czy jest drogo? Jest. Czy mam zamiar z tego powodu marudzić? Bynajmniej. Jakość idzie w parze z ceną.

To niestety koniec bezpłatnego fragmentu. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki.