Walka psów - Ulla Rasmussen

Kup ebooka

5.99 zł
4.79 zł (1,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Rozdział 1

- Co tam, chłopaki! Znowu siedzicie i się obijacie?

To Jonas, starszy brat Henrika, wsadził głowę do pokoju przez szparę w drzwiach.

- Nie idziecie pobawić się na dworze w taką piękną

pogodę? Dziewczynki z sąsiedztwa grają

w ogrodzie. Na pewno możecie do nich dołączyć.

- Zjeżdżaj stąd, ofiaro! - Henrik rzucił dżojstik na łóżko i wstał. Chwycił jedną

z poduch i cisnął nią w Jonasa. - Spadówa!

- Hej, spokojnie. - Jonas pojednawczo uniósł ręce. - Chciałem tylko zapytać, czy macie ochotę zarobić.

- Nie będę sprzątał twojego pokoju! - Henrik

wziął z łóżka nową poduszkę, gotowy nią rzucić. Spauzowałem Xboxa.

- Nie proszę cię o to. Macie wyprowadzić psa S?rena. A właściwie... nie wyprowadzić, ale dać mu coś do jedzenia i wypuścić na 5 minut na podwórko. To naprawdę miły pies. Dostaniecie 50 koron prosto do kieszeni.

- I dlaczego mielibyśmy to zrobić? - Henrik nadal był sceptyczny.

- Bo Louise właśnie dzwoniła i zaprosiła mnie do kina. Louise to laska, chłopaki, prawdziwa laska. I ma zarąbiste... - Jonas zrobił znaczący ruch na wysokości klatki piersiowej i zagwizdał. - Właśnie takie, o jakich marzysz, braciszku.

Henrik cisnął w niego poduszką. Jonas złapał ją i rzucił na łóżko.

- Jesteście zainteresowani czy nie?

Godzinę później siedzieliśmy w pociągu do Frederiksberga. Henrik utargował 50 koron dla każdego plus bilety na pociąg.

- Co to właściwie za pies? - Otworzyłem torebkę z lukrecjowymi cukierkami.

- Nie wiem. Wydaje mi się, że jakiś bokser.

Nie znam go. Wiem tylko, że wabi się Rollo.

Nigdy nie przepadałem specjalnie za psami.

A całą sympatię do nich straciłem jakiś czas temu, kiedy pies sąsiadów chapsnął mnie za policzek.

W psach jest coś złowieszczego. Potrafią w jednej chwili machać ogonem, a w następnej - rzucić ci się do gardła.

- Co to za S?ren? - Wziąłem kilka cukierków i podałem torebkę Henrikowi.

- Zobacz na te dwie! Zaklepuję tę

z ciemnymi włosami. - Dwie dziewczyny wsiadały do pociągu. Ciemnowłosa miała na sobie bardzo krótką kurtkę. Między spodniami a kurtką można było zobaczyć jej pępek.

- Ten S?ren to jeden z kumpli Tobiasa? - Pociągnąłem Henrika za kurtkę, żeby na mnie spojrzał.

- To znajomy Jonasa, trener piłki nożnej. Jonas czasem zajmuje się jego psem, kiedy trener wyjeżdża.

Henrik wysypał wszystkie cukierki na dłoń

i wrzucił większość do ust. Puste opakowanie rzucił na podłogę. Odwrócił się na fotelu

i wypatrywał dziewczyn. Patrzyłem przez okno. Henrik świrował na punkcie dziewczyn. Bez przerwy. To było dość irytujące.

Wyłowiłem komórkę z kieszeni kurtki. Za trzy stacje mieliśmy być na miejscu. Lepiej zadzwonię do mamy i powiem, że będę w domu później.