Warszawa rysuje Skopje - dr Kinga Nettmann-Multanowska

Kup ebooka

38.00 zł
31.54 zł (32,30 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Tu mówi Radio Skopje. Zgłaszamy się z prowizorycznego studia. Nadajemy pierwszą audycję po katastrofalnym trzęsieniu ziemi, które dziś rano o piątej minut siedemnaście nawiedziło nasze miasto".

Te słowa powitania, zamiast tradycyjnego "Dobro utro, Skopje!" ("Dzień dobry, Skopje!"), popłynęły w eter ze studia zaaranżowanego w niewielkim namiocie4.

Poprzedni dzień, 25 lipca 1963 roku, był w Skopje, jak zwykle o tej porze roku, upalny i parny. Najcieplejszy dzień roku. Rozgrzane powietrze nie dawało wytchnienia nawet w cieniu. Plaże nad Wardarem pełne były kąpiących się. Dopiero wieczór przyniósł lekkie ukojenie. Słońce schowało się i temperatura obniżyła się o kilka stopni, nie na tyle jednak, by przynieść wyczekiwaną ulgę. Termometr w nocy niewzruszenie pokazywał 34°C. Mieszkańcy Skopje, którzy nie wyjechali do rodzinnych górskich wiosek lub na plaże Dalmacji, radzili sobie, jak mogli. Spacerowali do późna brzegiem rzeki, siedzieli w kafejkach, ogródkach czy na skwerach. A potem wracali do domów i mieszkań, otwierali okna i drzwi na oścież i próbowali zasnąć. Ale noc była zbyt duszna.

Poprzedni rok, 1962, był nietypowy. Niespotykane ulewy nawiedziły miasto. Najgorzej było jesienią. Wielka woda nadeszła 16 listopada. Rzeka wylała i dosłownie zatopiła centrum5. To było ostrzeżenie, które Skopje zignorowało. Nikt nie skojarzył faktów. Nikt nie zauważył złowróżbnej analogii. Poprzednie dwa silne trzęsienia ziemi także poprzedziła powódź. Woda opadła, a miejscowe dzienniki zaczęły pisać już o innych sprawach. Było - minęło.

W 1963 roku ziemia kilka razy zadrżała. Najsilniej 15 kwietnia6. Ale drgała też w Lublanie i nad Adriatykiem. Czym tu się więc martwić. Tym bardziej że wszystko wokół piękniało.

Samo napred! Do przodu, po nowoczesność! To były czasy, gdy szybko, niemal z dnia na dzień, zmieniał się wygląd miasta. Nowe osiedla, nowe sklepy, nowe biurowce, nowe hotele, pierwsze wysokościowce - jak te trzy czternastopiętrowe w dzielnicy Karpoš. Ruchome schody w domu towarowym. Niska, licha zabudowa centrum znikała bez śladu. Jeszcze przed kilkudziesięciu laty Skopje - prowincjonalne i zacofane miasto w jednej z osmańskich prowincji na Bałkanach - teraz stawało się prawdziwą stolicą - stolicą Socjalistycznej Republiki Macedonii (mac. Socijalistička Republika Makedonija; SRM)7. Liczyło wtedy nieco ponad 170 tys. mieszkańców8 i stawało się ważnym ośrodkiem gospodarczym z ponad 26 nowymi zakładami przemysłowymi w mieście i jego najbliższej okolicy, fabrykami chemicznymi i kombinatem chemicznym w budowie, hutą szkła, cementownią, pawilonami targowymi, węzłem komunikacyjnym na trasie Belgrad-Ateny. Zaczynało się też liczyć na mapie Jugosławii jako ośrodek kulturalny (6 muzeów i 2 galerie, 3 teatry, 15 kin, opera, balet) i naukowy z 12 tys. studentów na 7 wydziałach uniwersytetu9.

Kamienny Most. Widok na pl. Marszałka Tity (obecnie pl. Macedonii), koniec lat 50. Po prawej Dom JNA (Dom Armii, dawniej Dom Oficerów, proj. Vasilij (Wilhelm) Baumgarten), po lewej Bank Narodowy (proj. Bogdan Nestorović) - gmachy, które legną w gruzach w trzęsieniu ziemi 26 lipca 1963 roku. Za budynkiem Banku Narodowego widoczne rusztowania wznoszonego domu towarowego Skopje, bardziej znanego jako Na-Ma (obecnie City Gallery, arch. Slavko Brezoski, 1956-58), z pierwszymi w mieście ruchomymi schodami. Pocztówka (data stempla pocztowego 20.08.1961), fot. Studio Sambor, archiwum autorki

Miasto nabierało pewności siebie i pozbywało się dawnych kompleksów. W przygotowaniu był album fotograficzny Skopje 1963, dokumentujący to niezwykłe przeobrażenie: "Na miejscu archaicznego tureckiego bazaru nad rzeką Wardar stoi dziś nowoczesne miasto. Ten album i zawarte w nim zdjęcia są jedynie próbą pokazania narodzin nowego, wolnego Skopje (...) - czytamy we wstępie. - Stare Skopje dziś znika. Minarety nie są już nawet tu [w dzielnicy bazarowej, Čaršii] najwyższymi budynkami. (...) Minarety wydają się kontrastować z nowo wzniesionymi sześciopiętrowymi blokami. Za kilka lat Skopje pożegna się nawet z tą ostatnią, widoczną jeszcze pozostałością swojej trudnej przeszłości. Turyści będą mogli zobaczyć jedynie nieliczne ślady Orientu (...)"10.

Dzięki proklamowaniu w ramach jugosłowiańskiego państwa federacyjnego NRM Macedończycy otrzymali namiastkę swojego państwa, którego historia rozpoczyna się 2 sierpnia 1944 roku na mocy decyzji Antyfaszystowskiej Rady Wyzwolenia Narodowego Macedonii (mac. Antifašističko sobranie za narodno osloboduvanje na Makedonija; ASNOM). Przyczyniając się do stworzenia Macedonii - w zamian za udział Macedończyków w wojnie z faszyzmem i osławionej "partyzantce Tity" - Josip-Broz miał swoje powody. Pragnął osłabić regionalnego hegemona - Serbię, a także wytrącić z rąk sąsiadów - Bułgarii i Grecji - argumenty o przynależności obszaru Macedonii Wardarskiej, części regionu geograficznego Macedonii, do tych państw11. Od wieków bowiem sąsiedzi próbowali uczynić ją sobie podległą.

Nasza droga nigdy nam nie zginie!Wybraliśmy ją sami.I pod lodem - krzemień,i pod kamieniem - płomień.Przejdziemy niewstrzymani,nie wątpiąc na bezdrożach,nie stając na rozstajach. (...)

Z gromu w dłonie iskry pochwycimy,by rozgrzać zakrzepłe siły,odetchniemy chwilę,potem silni, odświeżeninawet przez bezdroża - ruszymy...

Lazo Karovski, My12

Ulica Marszałka Tity (obecnie ul. Macedonii) przed trzęsieniem ziemi 26 lipca 1963 roku. Pocztówka, fot. Antun Mikasović, archiwum autorki

Skopje rwało się do przodu i jedynie zegar na budynku dworca nie nadążał. Wciąż spóźniał się o trzy minuty i w tym pędzie nikt nie miał czasu go nastawić. Spóźniony więc o całe trzy minuty zaczynał się w Skopje piątek, 26 lipca 1963 roku.

Aco Aleksiev, kierownik działu literackiego radia skopijskiego13, wieczór spędził u przyjaciół z Polski, w nowej dzielnicy miasta, Karpoš. Właśnie przyjechali oni z Warszawy; tam się z Aleksievem poznali podczas jego pobytu na stypendium językowym. Kiedy wychodził od przyjaciół, już świtało. Mieszkał niedaleko dworca kolejowego. Zdążył wrócić do siebie, umyć się i położyć, gdy nagle usłyszał "jakiś dziwny, niepokojący pomruk i zaczęły drżeć mury domu"14. Wtedy nie myśląc wiele, chwycił swojego śpiącego syna, obudził żonę i wszyscy wybiegli do ogrodu. Uratowali się. Przeżyli, choć ich dom znacznie ucierpiał. A co stało się ze znajomymi Polakami z bloku w dzielnicy Karpoš? Rodzice wraz z synkiem Mareczkiem zginęli pod gruzami. Uratowała się tylko ich córka, Tereska.

Nowe bloki mieszkalne wznoszone na lewym brzegu Wardaru, w starych dzielnicach Skopje. Pocztówka (data stempla pocztowego 30.06.1958), fot. I. Vukovi?, archiwum autorki

Kawiarnia na wzgórzu Kale przed trzęsieniem ziemi 26 lipca 1963 roku. W dole widoczne skopijskie Evrejsko maalo - dzielnica żydowska, która dotkliwie ucierpiała podczas trzęsienia ziemi. Pocztówka, fot. Antun Mikasović, archiwum autorki

Skopje nocą. Plac Marszałka Tity. Po lewej oszklona fasada restauracji Metropol. Pocztówka wyd. Vuk Karadžić, Belgrad (data stempla pocztowego 5.10.1968), archiwum autorki

Pierwsze minuty po trzęsieniu ziemi 26 lipca 1963 roku. Wyrwani ze snu mieszkańcy biegną na pl. Marszałka Tity. Narodowe Archiwum Republiki Macedonii Północnej w Skopje - Oddział Skopje (DARSM - OS; commons.wikimedia.org)

Rankiem 26 lipca 1963 roku w Skopje znaleźli się także inni Polacy. Już prawie dwa tygodnie w delegacji przebywali tu inżynierowie Andrzej Robakowski, Tadeusz Reinelt i Jerzy Pielasz15. Mieszkali w centrum miasta, w hotelu Turist. Nie mogli przypuszczać, że meldując się w nim, zupełnie przypadkiem, przyprowadzeni pod ten adres prosto z dworca kolejowego przez małego romskiego chłopca, podejmują dosłownie decyzję życia, a chłopiec ten jest wysłannikiem ich szczęśliwego losu, ich łaskawej Mojry. Wybór pokoju w hotelu Turist, a nie na przykład hotelu Macedonia, zdecydował o tym, że przeżyli. Turist ocalał z katastrofy, za to Macedonia pogrzebała prawie wszystkich ze swoich 300 gości16. A jeszcze wieczorem 25 lipca 1963 roku trzej polscy inżynierowie z tarasu kawiarni na wzgórzu Kale podziwiali piękno oświetlonego neonami i latarniami miasta. Nie spieszno im było wracać. Skopje czarowało. Okna kawiarń migotały jak gwiazdy na nocnym niebie. Nad ranem ze snu wyrwały ich silne wstrząsy. Pokój kołysał się, rzucało łóżkami. Spojrzeli przez okno. Zobaczyli walące się domy i kłęby kurzu. Pospiesznie ubrali się i starali jak najszybciej opuścić hotel, gdy tylko ziemia uspokoiła się nieco. Stropy nad ich głowami pękały. Wspólnymi siłami odsunęli szafę, która zwaliła się i zatarasowała drzwi wyjściowe. Wybiegli na klatkę schodową, a potem po omacku zbiegali z czwartego piętra. Myśleli jedynie o tym, by schody, po których stąpają w pośpiechu wraz z innymi hotelowymi gośćmi, nie okazały się w którymś miejscu zerwane. Panika, krzyk, nawoływania. Z ulicy, w ucieczce przed walącymi się sąsiednimi budynkami, pobiegli na wielki pl. Marszałka Tity (mac. Ploštad Maršal Tito; obecnie pl. Macedonii [mac. Ploštad Makedonija]), gdzie stał już tłum ludzi: w piżamach, koszulach nocnych, szlafrokach, bieliźnie - "tak jak kto wyskoczył z łóżka"17. Wokół gruzy i tumany kurzu okrywające ruiny jeszcze przed chwilą reprezentacyjnych budynków miasta: Banku Narodowego (mac. Narodna banka), hotelu Macedonia i Domu Armii (mac. Oficerskiot dom [Dom Oficerów], po 1944 roku przemianowany na Domot na Jugoslovenskata Narodna Armija, w skrócie Dom JNA [Dom Jugosłowiańskiej Armii Ludowej]). Ziemia znów silnie się zatrzęsła. Wciąż się trzęsła, tego dnia i przez kolejne dni, tygodnie, miesiące, wielokrotnie.

Dwa silne wstrząsy, z których drugi (36 minut po pierwszym) miał kierunek poprzeczny, unicestwiły skopijską zabudowę. Właśnie ten drugi spowodował poziome przesunięcie budynków w niższych partiach. Po nim pozostały tylko "surrealistyczne budynki o zmiażdżonych parterach, których górne piętra z kwiatami w oknach znalazły się nagle na poziomie ulicy. Złowrogo poprzesuwane kondygnacje, trzymające się wbrew wszelkim wzrokowym nawykom ładu, na przekór podstawowym prawom przyciągania ziemskiego (...) - oto opis zniszczeń przedstawiony przez Stanisława Jankowskiego18, warszawskiego architekta urbanisty, który oglądał Skopje kilka tygodni po tragedii. - Gigantyczna siła potrząsnęła budynkami. Podcięła budynki w miejscu ich najsłabszego przekroju nad ziemią, najczęściej na wysokości międzyokiennych słupów na parterze. Zburzyła bez reszty wszystkie niemal konstrukcje ceglane. Ostały się tylko konstrukcje szkieletowe. Wytrzymały, ale zostały jakby rozłożone na czynniki pierwsze. Żelbetowy szkielet oddzielony od wypełniających go ścian, budynki rozłupane od góry do dołu. Wykres naprężeń, rysowany w skali 1:1 poprzez słupy, podciągi, stropy, klatki schodowe (...)"19. Wyobraźnia podpowiada nam, co by się stało, gdyby pojawił się kolejny silny wstrząs.

Przeczesywanie ruin hotelu Macedonia w poszukiwaniu zasypanych, 26 lipca 1963. DARSM - OS (commons.wikimedia.org)

Trzęsienie ziemi z lipca 1963 roku było płytkie (ognisko znajdowało się 5 km pod powierzchnią ziemi). I właśnie dlatego niebezpieczne, bo niszczycielskie. Skopianie zapamiętali je jako nasilające się kołysanie, po którym nastąpił silny pionowy wstrząs, a potem jakby przesunięcie ziemi w poziomie, i po jakimś czasie kilka kolejnych w górę i w dół, o mniejszej sile20. To "poziome szarpnięcie" wystąpiło w momencie, kiedy blok tektoniczny, na którym wznosi się Skopijska Czarna Góra (na północ od miasta), przesunął się w stosunku do bloku niosącego górę Vodno (na południowym krańcu miasta). Szczęśliwie Skopje osadzone jest na "poduszce" ze zbitego osadowego piasku i żwiru. Podczas wstrząsu przesunęła się ona w całości i jednocześnie uniosła miasto, dzięki temu nie uległy zniszczeniu instalacje podziemne.

Podczas przeczesywania ruin hotelu Macedonia, w zdruzgotanym samochodzie Peugeot 404 ratownicy odnaleźli "banalny, amatorski film [pary] banalnych zamożnych turystów"21 z Francji, którzy właśnie dzień wcześniej dotarli do Skopje znad Adriatyku. Młodą kobietę widać kolejno na kamienistej plaży, potem na trasie, a wreszcie obok samochodu przy drogowskazie z napisem "Skopje". Ostatnie ujęcie: ona na schodach hotelu. Oboje zginęli. Nieliczni goście, których udało się uratować, przez około 30 godzin byli zasypani. Ostatnimi wydobytymi spod ruin mieszkańcami hotelu było belgijskie małżeństwo, które przez 55 godzin czekało na pomoc, uwięzione pod gruzami.

Uliczne punkty medyczne, 26 lipca 1963. DARSM - OS (commons.wikimedia.org)

Nie możemy wypłakać płaczu,nie możemy wykrzyczeć krzyku,twarde słowa zamilkły jak jęk,czułe słowa zamilkły jak krzyk.

Żadne słowo nie zna swojej twarzy:mówimy - dom - i widzimy pustkę,mówimy - człowiek - i widzimy rozpacz,żadne słowo nie zna swojej twarzy.

Możemy tylko doświadczyć powietrzai czoło ozwie się gorącą kroplą bólu,szukać słowa na próżno w pyle, co opada,dopiero lata mogą nam je przywrócić (...).

26 lipca 1963

Cane Andreevski, Niemoc słów22

Dziennikarze i reporterzy na miejscu katastrofy, lipiec 1963. DARSM - OS (commons.wikimedia.org)

Po około 30 minutach od pierwszych wstrząsów pojawiło się w mieście wojsko. Karetki ratunkowe i straż pożarna przystąpiły do akcji ratunkowej. Ludzie, głównie młodzi i silni mężczyźni23, nasłuchiwali odgłosów dochodzących spod zwalonych budynków. Gołymi rękami ratowali zasypanych. Potrzebna była jednak pomoc z zewnątrz, a łączność z miastem w wyniku wstrząsów została zerwana. Skopje pozostawało odcięte od świata.

Pierwszy oficjalny "meldunek" z dotkniętego kataklizmem miasta nadał Jovan Popovski, skopianin, korespondent belgradzkiej "Polityki". "Mój ojciec był korespondentem dużego dziennika wydawanego w Belgradzie - opowiada Klime Popovski w filmie Skopje. Sztuka Solidarności24. - Trzęsienie ziemi zastało go na stole rentgenowskim w klinice chirurgicznej w Skopje. Lekarz, który przyszedł go zbadać, pełnił dyżur. W dyżurce, gdzie spał, w tym momencie zawaliła się ściana, i w ten sposób mój ojciec praktycznie uratował mu życie. Zupełnie przypadkiem. Potem, [ojciec] wiedziony zawodowym instynktem, kiedy ochłonął z szoku, wychodzi ze szpitala szukać sposobu, by zgłosić się do redakcji w Belgradzie. Widzi, że na jakimś słupie siedzą monterzy, próbując przywrócić połączenia telefoniczne z Belgradem. Bierze od nich telefon i prosto do słuchawki dyktuje depeszę, opisującą ogrom tragedii, którą ma przed oczami. I w ten sposób płynie w świat pierwsza autentyczna relacja ze Skopje".

Wiadomość o tragedii obiega świat. Do miasta przybywają wolontariusze z okolic i sąsiednich miast. Dociera ciężki sprzęt do odgruzowywania, czołgi, karetki. Na skopijskim lotnisku lądują pierwsze samoloty niosące pomoc z zagranicy. Osocze krwi, zestawy do transfuzji, leki, opatrunki, narzędzia chirurgiczne. W szpitalach w całej Jugosławii przygotowywane są miejsca dla rannych. W całym kraju tworzone są punkty krwiodawstwa, do których zgłaszają się tysiące osób, w Belgradzie także zagraniczni dyplomaci.

Życie toczy się dalej. Kuchnie polowe przy miasteczku namiotowym rozbitym na nadbrzeżnej promenadzie na prawym brzegu rzeki Wardar, 1963. DARSM - OS (commons.wikimedia.org)

Dwudziestego szóstego lipca po południu wszystkie loty jugosłowiańskich linii lotniczych JAT (serb.-chorw. Jugoslovenski Aerotransport) na liniach wewnętrznych zostają odwołane, a przekierowywane samoloty z Belgradu, Dubrownika, Lublany, Sarajewa, Titogradu (obecnie Podgorica) i Zagrzebia przywożą na swoich pokładach tak potrzebnych w Skopje lekarzy, sanitariuszy i leki. Wkrótce będzie na miejscu, jadący kolumną samochodową, znakomity zespół ortopedyczny wydziału medycznego z Lublany, wraz ze szpitalem polowym wyposażonym w najnowocześniejsze urządzenia medyczne i radiologiczne. Większość rannych na razie przewożona jest do pobliskich miast, głównie do oddalonego o około 40 kilometrów Kumanova, gdzie na terenie starego lotniska zorganizowano prowizoryczny szpital. Tam też rozlokowany będzie szpital amerykańskiej jednostki wojskowej na 120 łóżek, zwieziony samolotami i ciężarówkami z jednej z baz w RFN z polecenia prezydenta USA Johna F. Kennedy'ego25.

Zniszczony dworzec kolejowy, lipiec 1963. Trzęsienie ziemi uderzyło o godzinie 5.17. Zegar na budynku dworca wskazuje godzinę 5.14, ponieważ od pewnego czasu spóźniał się o trzy minuty. United Nations Development Programme, Skopje Resurgent. The Story of a United Nations Special Fund Town Planning Project, oprac. D. Senior, United Nations, New York 1970, s. 18.

WSTĘP

(...)

Tak czy inaczej piszcie do mnie na adres: Skopje,miasto, w którym Księżycuważa za swój obowiązekmieszać kartymożliwego z niemożliwym.

Vlada Uroševi?, Skopijska noc z pełnią księżyca1

Ta historia zaczęła się 26 lipca 1963 roku. Nie potrafię jednak wskazać jej końca. Być może wciąż trwa.

Historie opowiadane w Skopje2 to kręgi - słowo w opowieści odbija się niczym kamień rzucony płasko na taflę wody, tworząc pierścienie, które włączają do narracji kolejne jej elementy, wątki i osoby. Szerzej, szerzej i szerzej, aż gdzieś przy końcu pierścienie nikną, a zmącona powierzchnia wody staje się na powrót gładka.

Tym narracyjnym zabiegom sprzyja język macedoński. W jego strukturach mamy bowiem dwa sposoby opowiadania o przeszłych wydarzeniach: tryb świadka zdarzenia i tryb osoby, która zna je jedynie z cudzych relacji - wszystko to ujęte w formy gramatyczne3. Dla mnie była to zawsze pułapka. Co się stanie, jeśli się pomylimy? Wtedy przenosimy się o dni, miesiące, lata, dziesięciolecia. Niezamierzenie i niespodziewanie odbywamy podróż w czasie.

W przypadku historii, którą zamierzam opisać, kręgi sięgają setek kilometrów - od Skopje do Warszawy. A metaforyczna woda nadal wydaje się drgać i falować. Co więcej, czuję, że wniknęłam w tę historię na tyle głęboko, że o wszystkim opowiadam jako świadek, niemal uczestnik.

Vlada Uroševi?, Nepredvideni prošetki, wyb. i wstęp L. Kapuševska-Drakulevska, Mikena, Bitola 2008, s. 148 [przekł. autorki].

Skopje - nazwy stolicy Republiki Macedonii Północnej używam w formie nieodmiennej: "w Skopje", "o Skopje". Jest to forma bardziej współczesna, wykorzystywana także w dyplomacji, np.: Ambasada RP w Skopje (nie w Skopju). Odmienianie "Skopje" przez przypadki ("w Skopju", "ze Skopjem") było niegdyś powszechne. Formy te można znaleźć w wielu wykorzystywanych przeze mnie tekstach źródłowych, podobnie jak "Skoplje", będące serbskim wariantem nazwy miasta, funkcjonującym w pewnych okresach historycznych. Gdy piszę o Republice Macedonii Północnej, jej historii i współczesności, stosuję nazwę skróconą "Macedonia", będącą w powszechnym użyciu; gdy piszę o krainie geograficznej, zaznaczam ten fakt.

Macedoński, choć jest językiem słowiańskim (południowosłowiańskim), różni się znacznie od języka polskiego. Nie posiada deklinacji czy formy bezokolicznika, używa wielu rodzajników określonych, ma podwójne dopełnienie i bardziej niż język polski rozbudowany system temporalny - w czasie przeszłym istnieje tryb świadka i tryb nie-świadka.