DEKORACJA
Na przedmieściu; w dworku; na parterze. Salon obszerny. Styl
cesarstwa. Sala jasna biała; ściany dzielone pilastrami wysokimi;
czasem szczegół jaki zazłocony. W głębi dwa szerokie okna, ledwo
pilastrami rozdzielone, tak bliskie siebie - zajmują całą prawie
ścianę. Z prawej i lewej drzwi wysokie; nad drzwiami sczerniałe
obrazy: portrety w strojach z roku 1810. Między oknami, na wysokim
postumencie: popiersie Cesarza Napoleona jako Augusta Imperatora, z
opaską liści laurowych; popiersie marmurowe, białe. Posadzka
ciemna, nieomal czarna. Stary garnitur mebli białych pierwszego
cesarstwa; na oparciach krzeseł lutnie toczone w przeźroczach. Na
środek sali wysunięty klawikord. Od stropu zwisa kinkiet
brązowy.
Spoza białych tiulowych firanek w oknach widać gościniec tuż
popod oknami; w dali ogrody i miasto w śniegu i śnieg jak
prószy.
Poranek: blisko siódma. -
Nieustanne dalekie huki strzałów armatnich, przyciszone, ledwo
słyszalne, trwające przez cały czas sceny. Osób dużo: generałów,
oficerów, obywateli w strojach z r. 1830: grupami chodzą i
rozmawiają ożywienie półgłosem; wojskowych miny wyzywające: są
starsi wysłużeni pod Napoleonem, są młodsi wolontariusze.
Na przodzie, z lewej, stoi
Chłopicki w ubraniu cywilnym, ciemnym, w zarzuconym i
udrapowanym bardzo szerokim płaszczu siwym; ręce założone na
piersiach, głowa zadarta do góry; w całej staturze sztywnej,
dumnej, pogardliwej widać energię, siłę, moc, nieprzystępność. Stoi
sam jeden zamyślony, zniecierpliwiony myślami...
Na sali znajdują się; generał Jan Skrzynecki, generał Ludwik
Michał hrabia Pac, generał Jan Nepomucen Umiński, Piotr Wysocki,
Barzykowski, Kazimierz Małachowski, Rybiński, dwaj Niemojowscy,
dwaj Mycielscy, Ledóchowscy, Wołowski, Błendowski, Borzewski,
Zawisza, Plichta.
Maria i
Anna, dorosłe panny, córki pani domu, obiedwie ubrane
biało; u sukien spódnice szerokie; rękawy baniaste sztywne, nisko
od ramion; - tyłem do widza zwrócone, siedzą przy klawikordzie i
grają, sposobiąc się do śpiewu. - Na sali głośna rozmowa, która w
miarę gry ustępuje.
- gdy się ucisza:
MARIA
do
Anny
- - - - - - - - - - - -
Odbiegł - mnie groza opadła i lęki; -
siadał na koń - gdym właśnie ku oknu podeszła; -
świt był szary - - snać dostrzegł sukienki
mojej białej,
bo zwrócił ku mnie głowę i rękę do piersi
przycisnął; - razem z tymi był, którzy najpiersi
odjeżdżali; wiedz, że sam generał
znaczył mu posterunek; wyznał mi - to dowód
niezwykłego uznania...
ANNA
Ale jakiż powód
mógł zajść, bieżyć tak szybko od nas,
gdy inni wszyscy są jeszcze tu razem.
MARIA
Chciałam, by się odznaczył.
ANNA
Twoim więc rozkazem?...
MARIA
Nie nazywaj rozkazem, czego pragnie dusza.
Pragnę dlań Sławy; - lęk mnie przed Losem zejmuje,
muzykę szczęścia oddala i zgłusza.
Niepokój cienie swe nade mną snuje.
- - - - - - - - - - -
MŁODY OFICER
do
Chłopickiego
. . . . . . . .
Ja się kocham w młodszej,
w blondynce tej, panie generale.
CHŁOPICKI
nagle głowę zwraca ku pannom, mierzy je wzrokiem i wraca głową
do dawnej pozycji
Starsza mi się podoba więcej,
- to i ty rozkochany,
a pewno rozkochanyś na śmierć;
czemuż nie tamta -?
Zazdrościłbym dumy, co jej rysuje czoło.
MŁODY OFICER
Jej narzeczony właśnie jest w naszym pułku
i nawet blisko pana, generale.
CHŁOPICKI
...Oczywiście młody -
skoro szlify czuje u ramion,
tylko się kochać - któż to?
ANNA
która posłyszała
Powiemy, aż się czym odznaczy.
CHŁOPICKI
Odznaczy się - niewątpliwie, że się odznaczy,
bo za tym goni; -
jedno, że ci młodzi romantyzują;
oni poetyczni są - udzielne króle
fantazji; każdy z nich gra wielką rolę
komandorską;
patrzę po czołach, wszędy samowolę
bajrońską czytam:
jako żołnierz w portfelu układa poemat
własnego bohaterstwa; marszałkowskie laski
rozchwytaliby może na usługach Francji;
w Polsce nie będzie z nich nic, jako zwykle. -
Tu potrzeba Cezara, tu wzajem się głuszą.
MŁODY OFICER
Ktoś nieugięty, jako Cromwell, Bonaparte,
gdyby się nagle stał działania duszą...
CHŁOPICKI
To my Bonapartowscy - myśmy tu przynieśli
orły napolijońskie, pochwytane w lot.
Każdy z nas za Cyncynnata się ma, za źródło cnót; -
myśląc, że gdy obejmie godność, którą sobie
nałoży sam, zdziwi pół świata.
PAC
Naśmieszy pół świata.
CHŁOPICKI
Orły padają z bólu; gną, łamią się im skrzydeł loty,
gdy je obsiadła zawiść stadem wronim
a w orlich piersiach serca są bijące,
zbyt czułe, wzajemnymi zdradami krwawiące.
Rzuciłem już raz bułat, bo rózgi liktorskie
za moją togą siekły zbyt powolnie; -
widziałem, że nie zdzierżę, królów takie tłumy
znajdując co dzień.
SKRZYNECKI
Wydałeś sąd dumy;
że nikt prócz ciebie dziełu nie podoła.
CHŁOPICKI
Niechaj kolejno rosną dyktatory; -
patrz po sali, jak nasi statyści się puszą;
co jeno który cień idei schwyci,
kruszynę inszej, niż myśl Chłopickiego,
już tworzy książkę - kreśli pamiętniki;
Wzrasta wolumen,
traitement polityki,
polowych działań, taktyka, brawura,
jaką kiedy w boju
stosować należało; po szkodzie, jako zawsze,
będzie można rozmyślać nad nią w czas pokoju.
Już widzę: jak się księgą błędów przyszłość pieści,
gdy zasiędzie spłakana czytać, zdarta z cześci;
po wojnie - jutro.
SKRZYNECKI
Generał nas satyrą mierzy, godząc trafniej,
niż dyktatorską dłonią w myśl spraw narodowych.
CHŁOPICKI
Satyrą trafnie kłuty, sok trucizn surowych
wszczepiłem sobie w krew i krew się burzy.
SKRZYNECKI
Znam ją z dawna - niech jeno dłoń krajowi służy.
MARIA i ANNA
grają i śpiewają
"Oto dziś dzień krwi i chwały,
oby dniem wskrzeszenia był;
w gwiazdę Polski orzeł biały
patrząc, lot swój w niebo wzbił
a nadzieją podniecany,
woła na nas ze wszech stron:
powstań, Polsko........."
Ogólne poruszenie; przerywają wołaniami, nucą półgłosem; śpiew
panien ginie w zamieszaniu wykrzyków; po chwili znów słychać:
MARIA i ANNA
śpiewają
"powstań Polsko, skrusz kajdany,
dziś twój tryumf, albo zgon."
- - - - - - -
RESZTA TEKSTU DOSTĘPNA W PEŁNEJ WERSJI.