Wendy's Wonderful World 2 - Traupa Accord

Kup ebooka

14.19 zł
11.78 zł (12,06 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Rozdział 3

ON/OFF

Ostry zapierdol spowodował, że przerwę śniadaniową przesunięto o godzinę wcześniej. Ponure krople deszczu stukające w parapet jednocześnie budziły i usypiały, czyli totalna dupa. Niskie ciśnienie wgniatało twoje spocone ciało w łóżko, a ten wkurzający stukot przeszywał ci mózg.

Na szczęście zadzwonił dzwon i wszyscy chętnie i niechętnie udali się na pierwszy posiłek dnia. Przyjaciele zajęli miejsca, co było rytuałem ich rutynowego życia. Ostatnie czasy były wyjątkowo nudne. Nikomu nic się nie chciało, a Ptak obiecał tydzień orientalny. Jednakże łysolowi zakręciło w głowie od gotyckiej piękności.

- Usiądź, Candy, zrobiłem dla ciebie miejsce! - odparł, gdy ujrzał w drzwiach siostrę Wendy. Wysunął krzesło jak prawdziwy dżentelmen. Tymczasem Zbenek trącił go ramieniem, aż ten niemal wpadł na kiełbasianą sałatkę Wendy. Ta odchrząknęła.

- Przyniesie mi ktoś filet z kurczaka? - Candy wyciągnęła talerz. Wszystkie męskie osobniki zerwały się do pomocy, chociaż w stołówce żadnego fileta nie było.

***

Dzieciaki starły się być nie zauważalne, gdy obserwowały zbiegowisko wokół stołu, gdzie do posiłku siadali nauczyciele. Zazwyczaj panowała tam cisza, jakoby to dorosłym nie wypada pluć się nawzajem przy stole. Według złotych zasad savoir-vivre, człowiek po osiemnastce musi zachować się w sposób godny. Szesnaście rodzajów sztućców po jednej stronie talerza, miniaturowe posiłki, ale wykwintne, a także serwetka na kolanach. Natomiast pozostała banda plebsów je jak świnie. Tak samo jak teraz nauczyciele.

Krzątaninę przerwał nadchodzący Discord, akurat wtedy, gdy już Wendy chciała się wściec. Kozioł usiadł się gdzieś na uboczu by mieć na oku przyjaciół, a jednocześnie normalnie zjeść posiłek. Wziął kanapkę ze stosu podobnych i zabrał się do jedzenia. Wtem zatrzymał posiłek, który w połowie tkwił w ustach.

- Może przedstawicie panią? - zapytał, gdy ujrzał powód rozlewu śliny wśród facetów. Uniósł krzaczastą brew i rozejrzał się.

- Co? Ty też ją kochasz? - mruknęła Wendy. Ta wypowiedź zabrzmiała tak, jakby kobieta chciała zatłuc niewiernego męża, gdy ten jeszcze nie ma pojęcia, że jego słodka tajemnica się wydała.

- Hoho... Nie.- odparł Discord.- Wygląda jak ty, czemu bym miał ją kochać?

Wendy starała z siebie nie wydobyć żadnego krzyku. Zamiast tego połknęła wszystko co miała w buzi i spojrzała na siostrę. Ta, otoczona gronem adoratorów, wyglądała na obojętną całej sytuacji. Jednak w środku pewnie paliła się na sam widok zazdrosnej rywalki. Na pewno teraz obmyśla jak jeszcze ją upokorzyć i odebrać jej sławę. Bała się, ponieważ wiedziała, że Candy dopiero się rozkręca.

Nie minęło pół godziny, gdy stołówka powoli robiła się pusta. W pomieszczeniu zostali praktycznie tylko nauczyciele, plus kilku pojedynczych podmiotów gdzieś na uboczu. Discord pomyślał, że to doskonała okazja do wypowiedzenia wojny. Znaczy się, ubiegania o stanowisko wychowawcy klasy A. Bardzo chciałby zostać przywódcą takiej wesołej grupki, ale już sam nie wiedział, czy nie będzie to głupie, wypowiedzieć igrzyska.

W końcu powstał z krzesła, gdy wśród innych rodziła się nowa dyskusja o ulubionych nielegalnych drinkach.

- Chciałbym coś ogłosić.- powiedział dumnie niczym prezydent.- Ekhem... -poprawił okulary- Wiem, że jestem tu dość krótko, bodajże miesiąc, dwa... Lecz doszły mnie słuchy, że dzieciaki z klasy A bardzo mnie lubią. Z tej okazji więc, chciałbym wyrazić chęć do wydalenia pani Wendy z posady wychowawcy tej oto grupy.

- Co!!! - Wendy uderzyła w stół.- I ty Dinkordzie przeciwko mnie!? Myślałam że jesteś jedynym, który nie uległ temu głupiemu urokowi mojej siostry. Myślałam że jesteś moim przyjacielem.

Wszyscy umilkli przez chwilę, stając się słuchaczami. Ptak podrapał się po głowie i po raz pierwszy oderwał wzrok od Candy.

- Nie! Nie! - zaprzeczył surowo.- Nie ma miejsca na żadne igrzyska! JA zaklepałem sobie miejsce w terminarzu by zrobić Tydzień Orientalny, a wy chcecie to wszystko zniszczyć?

- Sylwek, dawaj no tu te igrzyska.- Zbenek najwidoczniej zgodził się na zmiany.- Nikt kurna nie chce żryć jakiś kałamarnic. - Ptak uderzył go w twarz. Jednak szybko wytarł dłoń, bo Zbenek był cały w jajecznicy. Wendy tymczasem przeżywała szok. Czuła się zdradzona, kiedy jedyna osoba, niezaklęta w urok jej "pięknej" siostry, chciała wyrzucić ją z posady. Miała ochotę wybiec stąd i się zabić. Uwolnić się od tej potwory, która powoli zamienia jej życie w piekło. Odebrała jej Zbenka, teraz odbierze jej pracę... Znaczy, to Discord ją wyzwał na pojedynek, ale to na pewno sprawka Candy. Prawdopodobnie mogła zmusić go swoimi wdziękami, żeby odebrał jej ostatni kontakt z dziećmi.

- No więc, czy przyjmujesz wyzwanie? - Kozioł wyrwał ją z myśli. Kątem oka ujrzała zdesperowanego Ptaka, który dzięki językowi migowemu starał się coś przekazać. Prawdopodobnie było to zdanie w stylu: "Nic nie mów, albo zabiję nas obu.", połączone z wytrzeszczonymi oczami i wyciągniętymi kłami. Kobieta wydała charakterystyczne "hmm", gładząc się po podbródku. W głębi uważała Ptaka za totalnego głąba, którego interesuje tylko ten zasrany orient, za który nawet nie raczył się zabrać.

Darmowy fragment