"W Rzymie mają być stajnie Sułtana!"
"Padyszach-gazi jegomość (tj. sułtan), który zimę tę (1681/1682) spędził
w Adrianopolu, postanowił, iż na wiosnę przyszłego roku odbędzie sam we
własnej osobie monarszą wyprawę na cesarza niemieckiego, ponieważ na
pogranicznych terenach państwa muzułmańskiego pobudował zamki i palanki
(tj. małe twierdze drewniane -?L. P.) oraz siał wielki zamęt,
wybijając nieustannie tamtejszą ludność i grabiąc jej mienie -?pisał
turecki kronikarz Silahdar Mehmed aga z Fyndykły. -?We czwartek drugiego
miesiąca szabuna (6 sierpnia -?L. P.) za sprawą dostojników państwa
pełne świetności buńczuki sułtańskie zostały tedy wyniesione i zatknięte
przed Bramą Szczęścia*"1.
Decyzja o rozpoczęciu wojny przeciw Austrii nie stanowiła dla Europy
zaskoczenia. Już od połowy XVII w. w polityce Turcji wobec sąsiadów
wzrosły tendencje agresywne. Po kilkuletnim okresie anarchii i wewnętrznego rozkładu państwa za panowania chorego i nieudolnego
Ibrahima I (1640-1648) nastąpił okres stabilizacji władzy centralnej pod
rządami sułtanki Turhan, kierującej państwem w imieniu małoletniego
Mehmeda IV, zwanego później Avci, tj. Myśliwy (panował w latach
1648-1687).
W 1656 r. powołała ona na urząd wielkiego wezyra 75-letniego Albańczyka,
Mehmeda paszę Köprülü, wprawdzie człowieka gminnego pochodzenia, ale
znanego z wielkiego rozumu, energii i doświadczenia. Uzyskał on tak
szerokie kompetencje, że zdobył faktycznie władzę dyktatorską. Mehmed
pasza Köprülü uporządkował stosunki w wojsku i przywrócił dyscyplinę,
zaprowadził porządek w stolicy, zapewnił bezpieczeństwo w całym
państwie. Uczynił to za pomocą drastycznych metod: dokonał licznych
egzekucji wśród opornych dostojników i wielmożów. Z tego powodu doszło
do jawnego buntu wielkich feudałów przyzwyczajonych do bezkarności i samowoli.
Na czele opozycji stanął bejlerbej* Aleppo
(dziś Haleb w północno-zachodniej Syrii), Abaza Hasan pasza. Sułtan nie
zgodził się na żądanie odsunięcia od władzy wszechwładnego Albańczyka, a wezwany na pomoc syn wielkiego wezyra, Fazyl (tj. Oświecony) Ahmed
pasza, złamał niebawem opór wielmożów i pojmał ich przywódcę, który
oddał głowę pod topór kata.
Po śmierci Mehmeda paszy Köprülü (1661) na urząd wielkiego wezyra
powołany został zgodnie z wolą ojca 27-letni Fazyl Ahmed pasza, człowiek
starannie wykształcony i nieco łagodniejszy, słabego jednak charakteru,
co uwidoczniło się w skłonności do pijaństwa, które zapewne przyczyniło
się do jego przedwczesnego zgonu w 1676 r. Mało energiczny sułtan
zadowolony był z rządów rodu Köprülüch, zwolniony bowiem został
faktycznie ze wszystkich poważniejszych obowiązków państwowych i mógł
spokojnie zajmować się ulubionym myślistwem. Dlatego na urząd wielkiego
wezyra powołał 4 listopada 1676 r. szwagra Fazyla Ahmeda paszy i dotychczasowego jego kajmakana, tj. zastępcę, a od 1660 r. namiestnika
Sylistrii -?Kara (tj. Czarnego) Mustafę paszę z Merzifonu, małego
miasteczka anatolijskiego. Nowy wielki wezyr
Za rządów wezyrów z rodu Köprülüch został zaprowadzony ład w państwie i rozpoczęto nową ekspansję w Europie Środkowej. "Dla Mehmeda IV i dla
wezyrów z rodu Köprülüch wyprawa wojenna miała być zarazem panaceum na
bolączki wewnętrzne, miała zaspokoić ciągłe pretensje wojsk najemnych
(raczej zaciężnych -?L. P.) o podwyżkę żołdu, dostarczyć łupu dla
janczarów, segbanów i martolosów (rodzaje wojsk tureckich -?L. P ),
skarbów do pustej kasy sułtańskiej. Miała zabłysnąć mitem
niezwyciężalności państwa osmańskiego, natchnąć nową wiarą tych, co
popadli w zwątpienie w powodzenie "świętej wojny""2.
Jeszcze za panowania Ibrahima I Turcy rozpoczęli wojnę z Wenecją o Kretę
i Morze Egejskie. Początkowo sukcesy odnosili Wenecjanie, których flota
opanowała morze, zajęła wiele wysepek i dotarła do przylądka Gallipoli w Cieśninie Dardanelskiej. Niebawem Turcy przeszli do przeciwuderzenia i 24 czerwca 1645 r. wysadzili na Krecie 50-tysięczną armię. Po zaciętych
walkach, 14 listopada zdobyła ona twierdzę Rethimnon, a 5 maja 1648 r.
znalazła się pod Kandią (Iraklion), gdzie doszło do długotrwałych walk.
Chociaż działania wojenne niebawem ustały na dłuższy okres, to jednak
Turcy w 1649 r. odrzucili weneckie propozycje pokojowe. Gdy władzę w Imperium Osmańskim objął Mehmed pasza Köprülü, wznowiono działania
przeciw Republice św. Marka. Flota turecka rozbudowana w szybkim tempie
przez wielkiego wezyra wyparła okręty weneckie z Morza Egejskiego i zdobyła kilka wysp. Latem 1666 r. Fazyl Ahmed pasza wylądował z potężną
armią na Krecie i ponownie przystąpił do oblężenia Kandii, którą po
zaciętych szturmach Turcy ostatecznie zdobyli 29 sierpnia 1669 r.3
Dopiero po opanowaniu prawie całej wyspy Porta przystała na pokój,
potwierdzający jej zwycięstwo oraz zapewniający zdobycze terytorialne na
Morzu Egejskim. Wenecji pozostawiono na Krecie tylko trzy niewielkie
porty na wybrzeżu północnym. Natomiast nie została załatwiona kwestia
granicy turecko-weneckiej w Dalmacji, gdzie dochodziło do incydentów
zbrojnych między obu państwami. Spór o te ziemie załatwiono dopiero w dwa lata później, tj. w 1671 r.
Jeszcze się nie skończyła wojna z Wenecją, a już w 1661 r. wybuchła
wojna z Austrią spowodowana długotrwałym sporem o Węgry i Siedmiogród.
Protestancki i niepodległościowy odłam szlachty węgierskiej od dawna
buntował się przeciw nietolerancyjnej i antywęgierskiej polityce
Habsburgów. Niejednokrotnie zwracał się o pomoc do Turcji. Głównym
powodem zadrażnienia był tym razem Siedmiogród, w którym od dawna
krzyżowały się wpływy tureckie i habsburskie. Mehmed pasza Köprülü
usunął z tronu nieposłusznego lennika, księcia Jerzego II Rakoczego,
sojusznika Karola X Gustawa w okresie "potopu". Tron po nim objął
powolny Turkom Akos Barcsay.
Po nieudanej próbie odzyskania władzy i śmierci Jerzego II Rakoczego
pretensje do tronu siedmiogrodzkiego wysunął wódz pokonanego księcia,
János Kemény, który przy pomocy cesarza Leopolda I pokonał Akosa
Barcsaya i zdobył władzę. Turcy zdecydowali się wtedy na interwencję,
rozgromili Kemenyego oraz posiłkujące go oddziały austriackie i osadzili
na tronie posłusznego im Michała Apafiego I.
W ten sposób doszło do wybuchu wojny turecko-austriackiej. Dwór
wiedeński oskarżył o jej sprowokowanie przywódcę opozycji węgierskiej,
magnata chorwackiego Mikołaja Zrinyiego, który zmierzał do odnowienia
Królestwa Węgierskiego, niezależnego zarówno od Stambułu, jak i od
Wiednia. W 1651 r. Zrinyi opracował plan wojny wyzwoleńczej spod jarzma
Imperium Osmańskiego.
Od początku działań wojennych Turcy odnosili sukcesy, zdobywając wiele
twierdz i mocno ufortyfikowanych miast, np.: Újvár (dziś Nowe Zamki w Słowacji), Wielki Waradyn (dziś rum. Oradea), Novigrad (Nógrad w Istni),
Nitrę. Atak turecki został powstrzymany najpierw przez Mikołaja
Zrinyiego. Maszerując wzdłuż biegu Raby, Turcy dotarli później do
miejscowości Szentgotthárd, gdzie napotkali 60-tysięczną armię
austriacko-niemiecko-francuską pod dowództwem sławnego marszałka
cesarskiego Rajmunda Montecuccolego. Natarcie ponad 100-tysięcznej armii
osmańskiej Fazyla Ahmeda paszy Köprülü zakończyło się niepowodzeniem i po kilkudniowych walkach (1-6 VIII 1664 r.) Turcy rozpoczęli odwrót,
straciwszy w bitwie 6000 ludzi.
Austriacy nie wykorzystali sukcesu i nie przeszli do natarcia. Dwór
wiedeński w obawie, by sukcesy na Węgrzech nie wzmocniły sił opozycji
antyhabsburskiej, postanowił wycofać się z wojny. 10 sierpnia w Vasvár
niedaleko Wiednia podpisano układ pokojowy, pozostawiający w rękach
Turków Újvár i Novigrad. Inne miasta, jak np. Wielki Waradyn i Nitrę
Turcy oddali Austriakom, którzy w zamian wyrzekli się mieszania w sprawy
Siedmiogrodu, uznanego za strefę wpływów Porty. Ponadto Austriacy
wypłacili Turcji 200 tysięcy czarnych groszy tytułem odszkodowania
wojennego. Porta ze swej strony obiecała nie popierać opozycji
antyhabsburskiej na Węgrzech.
Ledwie przebrzmiały echa wystrzałów na Węgrzech i na Krecie, a już
doszło do nowego konfliktu, tym razem z Polską. "Skierowanie ostrza
ekspansji tureckiej na przełomie lat sześ ćdziesiątych i siedemdziesiątych XVII w. ku północy nie może być rozpatrywane tylko w kontekście czysto teoretycznej i praktycznej koncepcji Köprülüch (tj.
polityki ekspansji -?L. P.) Nie można bowiem zapominać o tym, że
zakończenie wojny między Rzecząpospolitą a Rosją, z wyraźnymi
tendencjami do przekształcenia rozejmu z 30 stycznia 1667 r.* w rozejm antymuzułmański, stwarzało bezpośrednią i niewątpliwie realną groźbę nie tylko dla planów tureckich na północ od
Morza Czarnego, ale i dla bezpieczeństwa samego Imperium Osmańskiego,
przede wszystkim zaś Chanatu Krymskiego. Stała groźba antytureckiej ligi
cesarza, papieża i Wenecji powiększona została przez możliwość
utworzenia u północnych granic państwa sułtańskiego nowego przymierza
skierowanego przeciw Porcie. Jest rzeczą oczywistą, że Turcja nie mogła
przyglądać się temu obojętnie. Wtedy zapewne zrodziła się koncepcja
wojny z Polską i Rosją, oczywiście z każdym z tych państw
oddzielnie"4.
Za pretekst do wojny z Polską posłużył Turkom fakt poddania się pod
władzę sułtana Kozaków zaporoskich hetmana Piotra Doroszenki (1669),
rozczarowanych podziałem Ukrainy między Polskę i Rosję oraz łudzących
się, że przy pomocy Porty uda im się odtworzyć państwo ukraińskie.
Najazd turecki na nie przygotowaną do wojny Rzecząpospolitą w 1672 r.
zakończył się pełnym sukcesem Osmanów. 28 sierpnia padł Kamieniec
Podolski, a 16 października zawarty został pokój w Buczaczu, na mocy
którego Turcja zatrzymywała Podole i podległą Polsce część Ukrainy.
Rzeczpospolita spadła do roli lennika sułtana i miała wypłacać haracz w wysokości 22 tysięcy złotych rocznie.
Sejm jednak nie zatwierdził haniebnych warunków układu i zadecydował
kontynuowanie wojny, uchwalając wysokie podatki na wojsko. Na jego czele
stanął hetman wielki koronny Jan Sobieski, który 11 listopada 1673 r.
rozgromił Turków pod Chocimiem. To wspaniałe zwycięstwo zapewniło
niebawem koronę Sobieskiemu, nie zabezpieczyło jednak kraju przed
dalszymi najazdami Turków.
Wiosną 1674 r. przed pałacem sułtańskim znowu zatknięto buńczuki
oznaczające nową kampanię. Tym razem nawała turecka skierowała się
przeciw Rosji. Sułtan chciał jej odebrać Ukrainę prawobrzeżną, zajętą
uprzednio przez wojska carskie. Słaba armia rosyjska prawie bez walki
wycofała się za Dniepr. Jan III nie dał się zwieść tureckim obietnicom
rokowań i zaproponował Rosji współdziałanie. Zdawał sobie sprawę, że po
klęsce Rosji nastąpiłby kolejny atak na Rzeczpospolitą.
Gdy dowodzona przez króla armia polska usiłowała wyjść Turkom na tyły,
ci rozpoczęli pospieszny odwrót. W ręce polskie dostała się wówczas
znaczna część Ukrainy. Wiosną 1675 r. w granice Rzeczypospolitej
wkroczyła silna armia turecka. 24 sierpnia Jan III rozgromił pod Lwowem
ordę tatarską, po czym ruszył przeciw głównym siłom nieprzyjaciela
oblegającym wówczas dzielnie bronioną Trembowlę. Unikając spotkania z niezwyciężonym wodzem polskim, Turcy wycofali się za Dniestr. Ale w następnym roku znowu uderzyli na Polskę potężnymi siłami, dowodzonymi
przez paszę Damaszku Szejtana (tj. Szatana). Sobieski spotkał
nieprzyjaciela w warownym obozie pod Żórawnem i powstrzymał jego dalszy
marsz w długotrwałych walkach pozycyjnych.
17 października 1676 r. podpisany został traktat pokojowy.
Rzeczpospolita uzyskała zwolnienie od haraczu, natomiast Kamieniec
Podolski, Ukraina i Podole pozostały przy Turcji. Ukraina zachowała
kozacki samorząd, znaczna zaś część Podola przeszła pod bezpośredni
zarząd turecki. Kościoły zamieniono na meczety, a ziemie porzucone przez
zbiegłą do Polski szlachtę przydzielono sipahom* jako lenna. Stolicą paszałyku** osmańskiego na zdobytych terenach został
Kamieniec Podolski, zamieniony wkrótce w potężną twierdzę. W celu
ułożenia ostatecznych warunków pokoju wysłano w poselstwie do Turcji
wojewodę chełmińskiego Jana Gnińskiego.
Teraz agresja Porty zwróciła się przeciw Rosji. Już latem 1677 r. ponad
80-tysięczna armia turecka wtargnęła na Ukrainę moskiewską z zamiarem
opanowania jej, a zwłaszcza głównych ośrodków miejskich -?Kijowa i Czehrynia. Na miejsce Piotra Doroszenki, który dostał się w ręce
rosyjskie, Turcy powołali na urząd hetmana Ukrainy Jerzego
Chmielnickiego, nieudolnego syna wielkiego wodza kozackiego -?marionetkę
muzułmańskich mocodawców. W sierpniu wojska tureckie obiegły Czehryń,
niebawem jednak poniosły klęskę pod kuzynem i wycofały się z Ukrainy.
Porażka ta jeszcze bardziej zmobilizowała Turków do walki, toteż gdy w Stambule pojawił się poseł rosyjski z propozycją układów pokojowych,
zdecydowanie mu odmówiono przystąpienia do rozmów i dano do zrozumienia,
że Porta szykuje się do jeszcze silniejszego uderzenia.
W lipcu 1678 r. nowa, wielka armia turecka, wsparta posiłkami
tatarskimi, mołdawskimi i wołoskimi, pod wodzą samego Kara Mustafy
obiegła Czehryń. Po miesiącu zaciętych walk miasto wpadło w ręce Turków.
Klęska wojsk carskich odbiła się wówczas głośnym echem w całej Europie.
Podejmowane przez Moskwę próby wciągnięcia do wojny Polski i Austrii nie
powiodły się. Sobieski bowiem zmienił wtedy kurs polityki zagranicznej
Rzeczypospolitej i usiłował odzyskać Śląsk oraz Prusy, Austria natomiast
szykowała się do wojny z Francją Ludwika XIV i nie myślała wcale walczyć
na dwa fronty.
Ponieważ osamotniona Rosja nie mogłaby sprostać przeżywającemu renesans
swej potęgi Imperium Osmańskiemu, dlatego usiłowała zakończyć wojnę,
zanim Turkom uda się osiągnąć nowe sukcesy militarne. Podjęte z inicjatywy moskiewskiej rokowania z Krymem uwieńczane zostały traktatem
rozejmowym w Bakczysaraju, podpisanym 3 stycznia 1681 r. W marcu
następnego roku ratyfikował go Mehmed IV, co oznaczało zakończenie stanu
wojny również z Turcją. Zawarty na 20 lat rozejm ustalał jako linię
graniczną między obu państwami rzekę Dniepr, pozostawiając we władaniu
rosyjskim Kijów z okręgiem. Tereny miedzy Dnieprem i Bohem miały być nie
zasiedloną pustynią, natomiast Zaporoże uznano za strefę turecką. W ten
sposób granice Imperium Osmańskiego zostały jeszcze bardziej przesunięte
na północny wschód i sięgały tak daleko, jak jeszcze nigdy dotąd w historii.
Uwaga Turcji zwróciła się teraz znowu w stronę Węgier. Zdaniem Węgrów
haniebny pokój vasvárski wywołał wśród szlachty nową falę oburzenia na
dwór wiedeński, którego postępowanie uważano powszechnie za zdradę. W tej sytuacji niektórzy z panów węgierskich znowu zaczęli szukać oparcia
w Turcji, chociaż zdawali sobie sprawę z niepopulamości takiego kroku.
Sam Mikołaj Zrinyi nie popierał tych planów i starał się powiązać sprawę
swego kraju z antyhabsburską polityką Ludwika XIV, ale w trakcie rokowań
z posłem francuskim zginął niespodziewanie na polowaniu. Po jego śmierci
opozycją węgierską kierował palatyn Ferenc Wesselenyi, który
zorganizował spisek przeciw Habsburgom. Spisek został wykryty, a jego
przywódcy straceni (sam Wesselenyi zmarł wcześniej).
W obawie przed prześladowaniami tysiące ludzi schroniły się w Siedmiogrodzie, skąd w 1672 r. wtargnęły na teren Górnych Węgier,
wszczynając powszechne powstanie zbrojne. Od 1678 r. dowodził nim zdolny
dyplomata i organizator Emeryk Thököly, syn hr. Stefana, właściciela
znacznych majątków ziemskich na Węgrzech Górnych i w Siedmiogrodzie,
jednego z członków spisku Wesselenyiego.
Po śmierci ojca w 1670 r. Emeryk Thököly zbiegł do Siedmiogrodu i rychło
wstąpił w szeregi wojsk powstańczych, lecz ze względu na młody wiek nie
od razu stanął na ich czele. "Niepospolity ten pod każdym względem
człowiek zdołał skoncentrować rozproszone po całych Węgrzech oddziały
powstańcze, dotychczasową walkę podjazdową przekształcić w regularną
wojnę, terytorialnemu i moralnemu rozbiciu Węgier przeciwstawić
jednolity plan polityczny o konkretnym celu i śmiałych środkach
działania"5.
Powstanie węgierskie spotkało się z życzliwą postawą Turcji, chociaż sam
wezyr Fazyl Ahmed pasza przeciwny był otwartej interwencji, a także
wojującej z Austrią Francji i króla Jana III Sobieskiego. Korzystając z zaangażowania Habsburgów w wojnie z Francją nad Renem (wojna Ludwika XIV
z koalicją państw europejskich w latach 1672-1679) powstańcy, zwani
powszechnie kurucami, zaczęli odnosić poważne sukcesy, co zmusiło dwór
wiedeński do odwołania poprzednich ostrych zarządzeń, przywrócenia
samorządu stanowego na Węgrzech i osłabienia akcji antyprotestanckiej.
Thököly jednak nie uznał decyzji cesarskich i w dalszym ciągu prowadził
walkę, chociaż stracił sporo zwolenników. Gdy po traktatach pokojowych z koalicją w Nymwegen, St. Germain i Fontainebleau w latach 1678-1679
Francja przestała interesować się sprawami węgierskimi, a Jan Sobieski
pogodził się z Wiedniem, Thököly został osamotniony i w lipcu 1682 r.
uznał się lennikiem sułtana. Za cenę 40 tysięcy talarów haraczu rocznie
uzyskał tytuł królewski i protektorat sułtana w walce przeciw
absolutyzmowi Leopolda I.
Do związku z Imperium Osmańskim skłoniła Węgrów w znacznej mierze
sytuacja w Siedmiogrodzie, gdzie za cenę haraczu ludność wszelkich
wyznań i narodowości miała pod opieką Porty liczne swobody, a kultura
węgierska i myśl polityczna w niczym nie były skrępowane. Już w 1677 r.
Węgrzy usiłowali przekupić Kara Mustafę sumą pięciu tysięcy talarów, ale
poseł cesarski dał 30 tysięcy i odsunął na pewien czas interwencję
turecką. Ale nie na długo! Chciwość wielkiego wezyra była ogromna, toteż
Thököly "posłał mu wielki majątek i dopiął swego". Kara Mustafa wyjednał
u sułtana list przymierny* dla wodza
powstańców węgierskich. Ten czym prędzej wysłał swego posła do Turcji.
"Zamydliwszy wielkiemu wezyrowi madziarskim złotem oczy, przedłożył mu i perswadował sprawę odebrania i wyzwolenia z rąk Niemców utraconych przez
się (tj. Węgrów) ziem Węgier Środkowych... wreszcie zaś prosił o pewną
liczbę wojska. Mimo tedy, że do końca pokoju újvárskiego (rozejmu w Vasvár -?L. P.) pozostały jeszcze dwa lata, (wielki wezyr) przez swą
nieszczęsną chciwość dopuścił się jednak złamania układów"6.
Kronikarz turecki twierdzi, że Kara Mustafa był butnym i chciwym
człowiekiem, niewdzięcznikiem i zarozumialcem, skłonnym do
awanturniczych wojen. Przeciągnąwszy na swą stronę janczaragę*, wezyra Bekri Mustafę paszę, namówił go do
zorganizowania demonstracji janczarów na rzecz wojny. Sułtanowi
oświadczono na posiedzeniu dywanu, że korpus janczarski woła: "Po cóż
karmi nas padyszach? Od tej bezczynności robią się z nas niezdary. My
chcemy wojny, chcemy pójść i odebrać od nieprzyjaciela kufry nasze, co
się zostały nad Rabą" (w przegranej bitwie 1664 r. -?L. P.)7.
Sam sułtan był przeciwny wojnie, toteż Kara Mustafa uciekł się do
podstępu, by pozyskać go dla swoich planów. Pogranicznym dostojnikom
rozkazał pisać listy do monarchy ze skargami na gwałty ze strony Niemców
oraz przysłać świadków do Stambułu, by potwierdzili wiarygodność tych
relacji. "W końcu skusił padyszacha niby szatan. W swej żarliwości i poczuciu honoru szach (tj. sułtan) zawrzał i zapałał (gniewem), a potem
postanowił podjąć wyprawę i zaczął ściągać wojsko"8. Decyzja o wojnie zapadła na wielkiej radzie w Topkapi Sarayu 6 sierpnia 1682 r.
Zrzucenie winy za wywołanie wojny na samego Kara Mustafę byłaby jednak
zbytnim uproszczeniem sprawy, za wielkim wezyrem stały bowiem koła
dworskie i wielcy feudałowie, zainteresowani polityką ekspansji.
Na próżno poseł cesarski Albrecht Caprara starał się utrzymać pokój. 9
kwietnia 1682 r. rozmawiał na audiencji z Mehmedem IV, 22 kwietnia
konferował z Kara Mustafą, ale rokowania te nie dały rezultatu. W ostatniej chwili Caprara starał się jeszcze odwrócić niebezpieczeństwo
od Austrii i skierować agresję turecką w inną stronę. "Z wszystkiego, co
mi jest wiadomem -?pisał cynicznie 6 lipca do cesarza -?sądzę, że byłoby
możliwe za cenę poważnej sumy pieniężnej odsunąć od nas wojnę i skierować ją na Polskę"9. Ale w Stambule wkrótce zapadła już
decyzja o kierunku agresji. 21 grudnia 1682 r. Caprara został więc
przyprowadzony przed oblicze janczaragi. Oświadczono mu, że jeśli nie
zostanie wydana Turkom twierdza Jawaryn (dziś Györ na Węgrzech), to
dojdzie do wojny. Poseł odpowiedział, że zamek można zdobyć tylko za
pomocą szabli, a nie przez rokowania.
Odmowa wydania Jawaryna, zupełnie zrozumiała z racji jego znaczenia dla
Austrii, oznaczała więc wojnę. 2 stycznia 1683 r. jeszcze raz wystawiono
buńczuki przed pałacem sułtana w Stambule. Ze strony tureckiej wojnę
miał prowadzić nie tyle sułtan, co Kara Mustafa, o którym jeden z weneckich obrońców Kandii wyraził się, iż "nie zazna spokoju, dopóki
bazyliki św. Piotra (w Rzymie) nie przerobi na stajnie
sułtana"10.
Po zdobyciu Konstantynopola cesarze tureccy uważali się za następców
cesarzy bizantyjskich i marzyli o odbudowie Imperium Rzymskiego pod
swoim panowaniem. Dlatego przez długie lata odmawiali Habsburgom prawa
do tytułu cesarskiego i traktowali ich jako głównych przeciwników w realizacji swych dalekosiężnych planów.
Marzenia Kara Mustafy o zdobyciu Rzymu podzielała cała ekipa rządząca w Stambule. W Europie zdawano sobie dobrze sprawę z tureckich zamiarów.
Świadczy o tym najlepiej utwór współczesnego wypadkom poety
dubrownickiego Petara Kanavelovicia pt. Pjesan slavnomu kralju
poljačkomu Ivanu Sobieski, Turska predobitniku i Beća obranitelju
(Pieśń sławnemu królowi polskiemu Janowi Sobieskiemu, pogromcy Turków i obrońcy Wiednia), w którym autor wkłada w usta sułtana obietnicę, że po
zdobyciu Rzymu przez Turków nakarmi swego rumaka przed ołtarzem w bazylice św. Piotra.
Czy jednak Imperium Osmańskie było na tyle potężne, by sułtan mógł
zrealizować aż tak dalekosiężne zamiary?
W drugiej połowie XVII w. Turcja osiągnęła największe w historii
rozmiary terytorialne. Opanowała wschodnią część basenu Morza
Śródziemnego, zawładnęła Marokiem, wybrzeżami dzisiejszej Erytrei,
Omanem, Azerbejdżanem, zachodnim Iranem, zdobyła sobie enklawy w Indiach, rozszerzyła granice na Ukrainie. Pod jej władzą znajdował się
cały Półwysep Bałkański, Azja Mniejsza, Bliski Wschód, kraje Maghrebu,
północne i wschodnie wybrzeże Morza Czarnego, Kaukaz i odległy Jemen.
Ogromne państwo obejmowało w sumie ponad 6 min km2 i liczyło około 30 min mieszkańców, a więc znacznie
więcej niż najludniejsza wówczas w Europie Francja (ok. 20 min). Potęga
militarna Imperium Osmańskiego od dawna budziła postrach u wszystkich
sąsiadów, a dochody skarbu Porty przewyższały znacznie dochody każdego
państwa europejskiego, Polski zaś kilkunastokrotnie. Mimo to świetność
Turcji była już tylko pozorna, kryła w sobie znamiona przyszłego upadku!
W ciągu XVI w. Turcja osiągnęła szczyt potęgi i we wszystkich wojnach
kroczyła od zwycięstwa do zwycięstwa. Ale już pod koniec tego stulecia
weszła w tzw. epokę stagnacji i znalazła się u schyłku świetności. W ciągu XVII w. wystąpiły wyraźnie pierwsze objawy kryzysu, widoczne
szczególnie w stale postępującej dewaluacji pieniądza i rosnącym
deficycie skarbu sułtańskiego, zmniejszających się dochodach z handlu,
łupów wojennych i haraczu, ściąganego od krajów zależnych. Jednocześnie
stale rosły wydatki państwowe, zwłaszcza na wojsko, zaczęły występować
różne zjawiska negatywne, jak np. kupczenie stanowiskami i urzędami,
bunty chłopskie wywołane rosnącym uciskiem społecznym, szerzenie się
anarchii feudalnej oraz upadek bezpieczeństwa na drogach i szlakach
handlowych, wzrost zbójnictwa i inne. Władze centralne traciły
autorytet, a lokalna administracja stawała się coraz bardziej niezależna
od stolicy. Doszło do ogólnego upadku dyscypliny, co osłabiało sprawność
działania niezawodnej dotąd administracji.
Stopniowo narastał kryzys w rolnictwie pozbawiający skarb państwa źródeł
dochodu. W Imperium Osmańskim utrwalił się system lennego władania
ziemią. Majątki: timary -?o niewielkiej lub średniej dochodowości,
ziamety -?o dużej dochodowości i hass -?specjalne o najwyższej
dochodowości, przydzielane były zasłużonym żołnierzom, dowódcom,
dostojnikom państwa i rodzinie panującego. Władający tymi lennami
feudałowie nie byli dziedzicznymi właścicielami ziemi, formalnie
należały one do sułtana, faktycznie zaś do uprawiających je chłopów.
Postępujący stopniowo kryzys systemu lennego, wynikły z ogólnego zastoju
gospodarczego i spadku dochodów z rolnictwa, spowodował: zmniejszenie
się zainteresowania sipahów swoimi dzierżawami, porzucanie ich,
przenoszenie się do miast lub innych regionów kraju, uchylanie się od
służby wojskowej.
Wobec zmniejszających się dochodów władze Porty zaczęły systematycznie
zwiększać wymiary podatków, co w konsekwencji prowadziło często do ruiny
gospodarstw chłopskich. Rezultatem takiej polityki były bunty chłopskie,
masowe zbiegostwo do miast lub w inne regiony kraju, wyludnianie się
bardziej wyzyskiwanych prowincji.
Również rzemiosło, zorganizowane w przestarzały już system cechowy,
znalazło się w zastoju. Niekorzystnie oddziaływało na produkcję ogólne
rozprzężenie w państwie, ucisk i nadużycia ze strony wielmożów, brak
poczucia pewności i praworządności. Ciasnota rynku wewnętrznego
ograniczała możliwości zbytu wyrobów rzemiosła, a rosnąca konkurencja ze
strony towarów francuskich, angielskich, holenderskich i włoskich
prowadziła do wypierania rodzimej produkcji. Imperium Osmańskie
stopniowo stawało się dla bardziej rozwiniętych państw Europy typowym
rynkiem kolonialnym, dostarczającym surowców w zamian za gotowe wyroby,
a dystans dzielący poziom gospodarki tureckiej od europejskiej
nieustannie się powiększał. W produkcji rzemieślniczej wyjątek
stanowiły: tkactwo, garbarstwo i przemysł zbrojeniowy, rozwijające się w dalszym ciągu pomyślnie i mające wysoką markę za granicą.
Ogólny zastój gospodarczy i narastające zjawiska kryzysowe odbiły się na
potędze militarnej państwa. Wojsko tureckie dzieliło się wówczas na dwa
podstawowe rodzaje broni: oddziały sułtana otrzymujące żołd ze skarbu
państwa, stacjonujące w Stambule i okolicznych twierdzach oraz siły
prowincjonalne lenników, złożone z oddziałów nadwornych i pospolitego
ruszenia powoływanego pod broń na wypadek wojny. Siły zbrojne Turcji
opierały się początkowo na systemie pospolitego ruszenia lenników
sułtana (dzierżawców timarów i ziametów) zobowiązanych do służby
wojskowej z tytułu otrzymanej we władanie ziemi.
Wzrost grupy wielkich feudałów i zmniejszenie się liczby drobnych i średnich dzierżawców doprowadziły do spadku liczebnego tych wojsk. W XVII w. w Imperium Osmańskim było 3192 ziametów i 50 160 timarów
zobowiązanych do wystawienia łącznie 126 000 żołnierzy; faktycznie
udawało się zmobilizować na poszczególne kampanie niewiele więcej niż
połowę tej liczby. Chcąc zapobiec upadkowi armii, władze tureckie
stopniowo powiększały liczbę wojsk zawodowych. Dzieliły się one na
piechotę i jazdę. Trzon piechoty stanowił korpus janczarów, pierwotnie
rekrutujący się z przymusowo pobranych chłopców chrześcijańskich,
skoszarowanych w Stambule oraz Adrianopolu (dziś Edime) i wychowywanych
w ślepym posłuszeństwie i fanatyzmie muzułmańskim. Po zaniechaniu
przymusowej branki korpus janczarów rozrósł się do 100 000, z czego
tylko 55 000 było właściwymi żołnierzami. Równocześnie jednak stracił
wiele na wartości, zwłaszcza po uzyskaniu prawa do zawierania małżeństw
i zajmowania się rzemiosłem.
Oprócz janczarów w skład piechoty zawodowej wchodzili: kadeci -
uczniowie szkół janczarskich, żołnierze przewożący armaty, bombardierzy
obsługujący moździerze, artylerzyści, saperzy i minerzy. Ponadto różne
służby pomocnicze, jak np.: strażnicy lasów pogranicznych, inżynierowie
wyspecjalizowani w zakładaniu obozów, felczerzy i chirurdzy, służby
transportowe, zbrojmistrze, przyboczni łucznicy sułtana, orkiestra
wojskowa.
Konnica zawodowa nazywana w Polsce sipahami gwardii dzieliła się na
kilka rodzajów, a więc: sipahów, silindarów-mieczników, lekkozbrojnych
ulufecilerów i gariblerów, dęli, tj. szalonych, czyli harcowników,
przybocznych gwardzistów sułtana -?muteferików oraz żołnierzy jednostek
pomocniczych. Wojska te były znacznie lepiej uzbrojone niż pospolite
ruszenie i bardziej zdyscyplinowane, toteż ich wartość bojowa była dość
wysoka. W XVII w. liczba zawodowej jazdy tureckiej sięgała 16 000-20 000
ludzi. Tak mocno rozbudowana armia zawodowa poważnie obciążała skarb
państwa. Jej morale w porównaniu z dawnymi czasy znacznie się obniżyło,
upadła dyscyplina, toteż w razie nieotrzymania na czas żołdu (co wobec
częstych pustek w skarbie zdarzało się niejednokrotnie) buntowała się i grabiła własną ludność.
Najwięcej zawodowych żołnierzy dostarczały Imperium Osmańskiemu
prowincje: Bośnia, Hercegowina, Czarnogóra, ponadto pasterskie ludy
Kurdystanu. Armia turecka -?podobnie jak całe państwo -?stanowiła zlepek
różnych narodowości, połączonych wspólną religią -?islamem, stanowiącym
istotny czynnik ideologiczny, zwłaszcza w czasie wojen toczonych z chrześcijańskimi państwami Europy.
Żołnierzy osmańskich cechowała na ogół duża waleczność i biegłość w walce na białą broń, natomiast w starciu ogniowym, odgrywającym coraz
większą rolę w bitwach XVII w., byli mniej odporni. Uzbrojenie armii
tureckiej było różnorodne, lecz nie ustępujące pod względem jakości
armiom europejskim, z wyjątkiem sipahów pospolitego ruszenia. Główną
bronią janczarów były tzw. janczarki w istocie duże rusznice kalibru
12-27 mm, z lontowym zamkiem i celownikiem płytowym. Ustępowały one
muszkietom europejskim celnością oraz zasięgiem strzału, toteż w drugiej
połowie XVII w. dowództwo tureckie zaczęło wyposażać swe wojska również
w nowocześniejszą broń, wzorowaną na europejskiej.
Po reformach rodu Köprülüch skuteczność ognia kompanii janczarskich
znacznie wzrosła, w dalszym ciągu jednak nie dorównywała wojskom polskim
i zachodnioeuropejskim. Natomiast w walce na białą broń, szablami,
janczarzy bili się dzielnie i byli niebezpieczni nawet dla najlepiej
wyszkolonych oddziałów europejskich. Uzbrojenia ochronnego nie nosili,
ubrani byli jedynie w grube kaftany sukienne i szarawary.
Jako broni zaczepnej jazda turecka używała szabli oraz długich koncerzy,
długich i ciężkich kopii lub lżejszych spis, a także dzirytów służących
do miotania i noszonych w pochwie po trzy sztuki (była to głównie broń
agów*), berdyszy i łuków. Natomiast rzadkością
były w armii tureckiej pistolety, noszone na wzór zachodnioeuropejski w skórzanych olstrach, pokrytych aksamitem i ozdobionych haftami lub
lśniącymi gwoździami.
Ogromna większość starych rycin przedstawia jeźdźców tureckich wyłącznie
w turbanach, kaftanach i hajdawerach, bez żadnego uzbrojenia ochronnego.
Tylko niektóre oddziały ciężkiej jazdy miały szyszaki na głowach,
kolczugi, juszmany (tj. kolczugi połączone z płytkami metalowymi) i bechtery (tj. zbroje płytkowo-kolcze). Natomiast niemal wszyscy jeźdźcy
używali tarcz, kałkanów; sporządzonych z gałązek spowitych jedwabiem, ze
stalowymi lub srebrnymi umbami. Kałkany stanowiły czasem istne klejnoty
sztuki, wysadzane drogimi kamieniami i owijane plecionką ze złotogłowiu.
Zawodowi sipahowie oraz bogaci sejmenowie z pospolitego ruszenia
ozdabiali swe stroje skórami lampartów, lwów i innych zwierząt, a także
piórami ptaków. Rzędy końskie były u nich niejednokrotnie również
dziełami sztuki. Jazda pospolitego ruszenia była mało zdyscyplinowana i nie przedstawiała dużej wartości bojowej, natomiast sipahowie zawodowi
stanowili poważną siłę, groźną dla każdego przeciwnika.
Doskonała niegdyś artyleria turecka straciła już swą przewagę nad
artylerią europejską, w dalszym ciągu jednak miała poważne walory
bojowe. Była przede wszystkim bardzo liczna i dysponowała różnorodnym
kalibrem dział, od najcięższych o wagomiarze ponad 40 okka, tj.
wyrzucających pociski wagi ponad 50 kg, aż do lekkich, o wagomiarze
poniżej 10 okka, tj. ponad 10 kg. Ponadto mieli Turcy wielkie
moździerze. Instruktorami w artylerii osmańskiej byli przeważnie
doskonali fachowcy francuscy, przysłani sułtanowi przez Ludwika XIV.
Przyczynili się oni do podniesienia na wysoki poziom tego rodzaju broni.
Również duże walory bojowe reprezentowały wojska inżynieryjne,
szczególnie oddziały numerów wyspecjalizowanych w zdobywaniu twierdz
oraz saperów, specjalistów od budowy mostów. Korpus inżynierów składał
się głównie z cudzoziemców, zwłaszcza Francuzów, oraz specjalistów z podbitych państw bałkańskich, przede wszystkim Wołochów i Mołdawian.
Flota turecka w tym okresie dzięki reformom Köprülüch znacznie podniosła
swą wartość bojową, chociaż w dalszym ciągu bardziej nadawała się do
działań korsarskich niż regularnych walk na morzu. Przed kampanią
wiedeńską składała się z około 200 jednostek obsadzanych przez ponad 20
000 marynarzy, głównie Greków.
Siłę militarną Imperium Osmańskiego uzupełniały wojska lenników sułtana:
chana krymskiego, hospodarów Mołdawii i Wołoszczyzny oraz bejów Tunisu i Algierii. Największą wartość bojową przedstawiały oddziały jazdy
tatarskiej, niezwykle szybkie, ruchliwe, odporne na trudy życia
wojskowego. Składały się one z wojowników szlacheckich -?bejów i murzów
-?doskonale uzbrojonych w luki, dziryty, dzidy, szable i koncerze,
pancerze, tarcze, szyszaki oraz znacznie liczniejszych karaczów, czyli
czerni. Ci byli na ogół nędznie uzbrojeni, często tylko w maślaki, tj.
ostre kości lub kawałki żelaza osadzone na gibkim drzewie. Szabla, a nawet łuk należały u nich do rzadkości. Tatarzy dosiadali niezwykle
szybkich i odpornych na trudy koników, bachmatów, dzięki czemu potrafili
przebyć jednego dnia ponad 100 km, tym bardziej że prowadzili zawsze ze
sobą zapasowe konie.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki