Wąchanie, kadzenie, rytuały
Zapachy prowadzą nas do niesamowitych głębin doznań. Z łatwością niosą nas do odległych miejsc, w dawne czasy; to jak podróżowanie wehikułem czasu. Pozwalają rozpalić w nas uczucia, o których prawie zapomnieliśmy; umożliwiają nam (ponowne) widzenie obrazów jaśniejszych niż rzeczywistość. Nawet ledwie wyczuwalny powiew zapachu wystarczy, aby powstał w nas cały świat różnorodności i zmysłowości, który dosłownie zapiera dech w piersiach. Zapachy mogą wzbogacić nasze życie o magiczny wymiar, jeśli tylko pozwolimy sobie na ich świadome postrzeganie. Poprawiają samopoczucie, pobudzają wyobraźnię, stymulują emocje i rozpalają pasję. Sprawiają, że jesteśmy niezwykle żywi i ostatecznie mają działanie lecznicze, oddziałując na nas jak na całą osobę. Rozwijają swój wpływ na różne poziomy naszej istoty: fizyczny, psychiczny i emocjonalny.
Zapach bez trudu wnika w nasze najskrytsze wnętrze, tworzy nastroje i przywołuje wspomnienia - zwłaszcza emocjonalne - w najdrobniejszych szczegółach. Podobnie jak nuty odurzającej muzyki, nuty zapachowe mają zdolność prześlizgnięcia się obok nadzorującego wszystko umysłu i poruszenia nas do głębi. Kto tego nie zna... Czujesz sweter ukochanej osoby i nagle wydaje ci się, że ona naprawdę jest obok. Może nawet należałoby powiedzieć, że ona jest tam w tym momencie - przez kilka chwil istnieje wbrew prawom czasu i przestrzeni w obrębie własnej percepcji zmysłowej. W parze z pamięcią zapachową pojawiają się również uczucia, które żywimy do tej osoby.
SZCZĄTKOWY ZMYSŁ
Przy tych niemal magicznych zdolnościach naszego zmysłu węchu, jak to możliwe, że jest on dziś tak zaniedbany? To prawda, że codziennie otulamy się mniej lub bardziej delikatnymi obłokami perfum, używamy płynów do płukania tkanin nadających wiosenną świeżość, pijemy herbaty aromatyzowane, a nawet perfumujemy wodę do spłukiwania toalety, ale - zupełnie niezależnie od jakości i kompatybilności używanych zapachów - odbieramy tę różnorodność mniej więcej tak samo, jak muzykę w centrum handlowym. Niestety większość z tych woni nie jest warta wyostrzania naszego zmysłu węchu.
Pierwotnie nos ludzki potrafił rozróżniać niemal nieograniczoną liczbę zapachów. Ale dzisiaj, kiedy do niezliczonych aromatów w tle dołączyła potęga spalin przemysłowych i samochodowych oraz innych zanieczyszczeń powietrza, kogo dziwi, że daleko nam do wyczerpania naszego pełnego potencjału węchowego? Kto chciałby intensywniej doświadczać chmur diesla z kosiarki sąsiada?
Fakt, że wysoce wyspecjalizowane zdolności naszych nosów są już prawie nieznane, może wynikać również z sytuacji, że od dawna nie przyczyniają się one bezpośrednio do naszego przetrwania - z wyjątkiem znacznie zmniejszonej formy, kiedy wąchamy jedzenie, jak to robiliśmy od początku ludzkości, aby dowiedzieć się, czy jest jeszcze jadalne, czy już zepsute. W dzisiejszych czasach powszechny jest również zwyczaj znieczulania delikatnych nerwów smakowych i węchowych na dużej powierzchni, na przykład poprzez zadymianie ich dymem papierosowym lub cygarowym - to negatywna forma rytuału kadzenia. W wyniku zmniejszonej percepcji coraz ostrzej doprawiamy nasze potrawy, co dodatkowo wzmacnia efekt stłumienia. Każdy, kto kiedykolwiek bardzo dużo palił i w końcu porzucił ten nałóg, wie, o czym mowa: z czasem stopniowo powraca zmysł smaku i węchu, które są ściśle ze sobą powiązane.
Innym powodem, dla którego wąchanie pozostaje w cieniu - sytuacji, w której ani nie zwracamy szczególnej uwagi na nasze nosy, ani ich nie trenujemy - może być obecny przesadny nacisk na aspekty wizualne. Bombardowani obrazami i wielkimi literami z billboardów lub ekranów, prawie nie mamy czasu ani przestrzeni dla delikatnego zmysłu węchu.
ZMYSŁ WĘCHU I ZMYSŁOWOŚĆ
Najbardziej tajemniczą, najbardziej ludzką rzeczą jest zapach.
Coco Chanel
Wraz z zanikaniem zdolności postrzegania zapachów w całej ich różnorodności tracimy również ogromny potencjał zmysłowości i głębi doznań, które w nas drzemią. Albo inaczej: gdy odkrywamy na nowo zmysł węchu poprzez pobudzanie go do nowego życia przyjemnymi i stymulującymi zapachami, odsłaniają się przed nami nowe zmysłowe wymiary przyjemnych doznań. Naukowcy mówią, że całe 70% naszego emocjonalnego świata jest kontrolowane przez nos. Dzieje się to oczywiście bez naszej ingerencji, pozostaje na poziomie podświadomości, a tym samym sprawia, że można nami manipulować. Szczególnie producenci żywności i wytwórcy posługują się tym niewykorzystanym potencjałem zmysłu węchu dla realizacji własnych celów. Zapachy syntetycznej skóry uszlachetniają plastikowe osłony nowego samochodu, tzw. identyczne z naturalnymi (czyli nienaturalne) substancje aromatyczne sprawiają, że nijakie jedzenie wydaje się smaczne, a podczas szaleństwa zakupowego w każdym dziale starają się pobudzić naszą chęć zakupu za pomocą precyzyjnie dostrojonych manipulacji zapachowych. Jeśli jednak jesteś w pełni swoich zdolności węchowych, nie tak łatwo dasz się na to nabrać. Świadome postrzeganie zapachów odciąga nas od tego, co nierzeczywiste, ostatecznie nieprzyjemne, zafałszowane w kierunku nowej mocy percepcji i zmysłowości.
Delikatne żywice, balsamy, drewna i zioła, które na rozżarzonym węglu drzewnym uwalniają swoją pachnącą esencję, mogą zdziałać cuda i stanowić podwójną zachętę do - niejako -powtórnego odkrycia wartości nosa. Po pierwsze, istnieją takie rozkoszne zapachy do zbadania, jak na przykład woń palonego drewna aloesowego, które wydaje się pachnieć co rusz to inaczej, a także nie pasuje do żadnej z kategorii od aromatyczno-słodkich po pikantno-gorzkie (ani do wszystkich naraz) lub ten subtelny, wznoszący się zapach wykwintnych żywic, takich jak kadzidło, mastyks czy benzoes. Po drugie, w miarę nabierania doświadczenia nos uczy się coraz lepiej rozróżniać zapachy - a przy tym ma coraz większą na nie ochotę. Węch jest obok dotyku zmysłem najściślej związanym ze zmysłowością, zatem kadzenie może być postrzegane jako niezwykle przyjemny trening zmysłowości.
ZAPACH WSPOMNIEŃ
Jeśli nic nie pozostaje z wydarzenia, zaangażowani w nie ludzie od dawna nie żyją... Wtedy tylko smak i zapach przetrwają przez długi czas, jak błądzące dusze, szukające, mające nadzieję, czekające, pamiętające. Nieustraszone, niosą ogromny gmach pamięci.
Marcel Proust
Fakt, że postrzeganie zapachu jest silnie powiązane ze wspomnieniami i uczuciami, a nawet może wywoływać całą gamę percepcji, jest nam bardzo pomocny w dążeniu do ożywienia pamięci. W bardzo podeszłym wieku amerykańska pisarka Helen Keller, która przez całe życie była niewidoma, niesłysząca i niema, poetycko opisała tę zdolność zapamiętywania na poziomie zapachu: "Zmysł węchu to potężny magik, który może przenosić nas przez tysiące kilometrów i przez wszystkie lata życia. Zapach owoców niesie mnie z powrotem pod brzoskwinie, pod którymi bawiłam się jako dziecko; znam zapachy, które sprawiają, że moje serce rośnie w błogim wspomnieniu, i inne, które powodują, że mam serce ściśnięte z bólu wspomnień". Słynny przykład Schillera, który najwyraźniej podobnie intensywne wspomnienia kojarzył z zapachem owoców, wskazuje na ten sam kierunek: wiadomo, że nawet zapach zgniłych jabłek, które trzymał w szufladzie biurka, inspirował go do pisania.
Ale wspomnienia, które przywołuje pewien zapach, nie zawsze są pozytywne. Istnieją również niezwykle nieprzyjemne skojarzenia między zapachem a pamięcią. Pewna starsza pani opowiadała, że od dziecka z niewytłumaczalnych przyczyn robiło jej się niedobrze za każdym razem, gdy wdychała zapach świeżej farby. Czuła się nieszczęśliwa i bezradna, wpadała w wir nieprzyjemnych uczuć, których po prostu nie potrafiła umiejscowić. Dopiero po 70. roku życia, gdy korzystała z pomocy terapeutycznej, wróciła jej pamięć. Starsza pani dowiedziała się, że jako dziecko, w świeżo pomalowanym domu, otrzymała wiadomość, że jej ojciec tragicznie zmarł. Tłumiony głęboko w nieświadomości zapach nierozerwalnie związał się ze złą nowiną.
WĄCHANIE I WĘCHOMÓZGOWIE: POZDROWIENIA Z EPOKI KAMIENIA
Aby trochę lepiej zrozumieć głęboki związek zmysłu węchu z nieświadomymi warstwami naszej jaźni, musimy cofnąć się do początków ludzkości. Wystarczy wyobrazić sobie sytuację ludzi w tamtych czasach: w (pierwotnym) lesie, otoczonym wszelkiego rodzaju niebezpieczeństwami i naturalnymi wrogami, widzenie niewiele pomagało. Człowiek był zależny od słuchu, a zwłaszcza od węchu, który uważany jest za najstarszy zmysł w historii ewolucji. Jednak aby zapewnić przeżycie, postrzegany bodziec musiał zostać oceniony możliwie jak najszybciej i doprowadzić do odpowiedniej reakcji. W praktyce oznaczało to: "Albo atakujemy, albo uciekamy!".
Ta szybka reakcja ratująca życie była możliwa tylko dlatego, że zmysł węchu jest ściśle związany z układem limbicznym mózgu - złożonym układem węchomózgowia składającym się z hipokampu, zakrętu limbicznego, ciała migdałowatego i części podstawowego kompleksu ganglionowego. Układ limbiczny stanowi centrum kontroli prymitywnych popędów, instynktów i seksualności, motoryki i układu trawiennego, a także kieruje naszymi zachowaniami związanymi ze stresem i wydzielaniem hormonów - całym szeregiem ważnych dla życia funkcji organizmu ludzkiego. W początkach rozwoju człowieka wąchanie stanowiło rodzaj anteny na świat zewnętrzny zbierającej informacje, które natychmiast prowadziły do złożonych procesów zachodzących w ludzkim organizmie - motorycznych, hormonalnych i emocjonalnych. Trudno oddzielić percepcję zapachu od reakcji biologicznych i psychologicznych, co prowadzi nas do - czasami "niewytłumaczalnych" - efektów zapachów na nasze życie duchowe. Z perspektywy epoki kamienia szczególny sposób funkcjonowania układu limbicznego był koniecznością; dziś można z niego korzystać świadomie - dla dobrego samopoczucia, zdrowia i przyjemności.
NOS I INTUICJA
O ścisłym związku wąchania, intuicji i uczuć do dziś świadczą liczne wyrażenia, którymi najczęściej posługujemy się nieświadomie. "On ma dobrego nosa", tak się mówi na przykład, gdy ktoś intuicyjnie postępuje właściwie. Także w dużym mieście ludzie myślą, że "przeczuwają" niebezpieczeństwo. Nawet wieść o przestępstwie się "rozchodzi", czyli "pachnie" w mowie. Czy powinniśmy postrzegać przez zmysł węchu więcej między niebem a ziemią, niż to jest powszechnie uważane za możliwe? "Pozwól, by nos cię prowadził w każdej sytuacji!" to informacja, która jest aktualna do dziś, jeśli chodzi o zaspokojenie naszych podstawowych potrzeb, na przykład przy szukaniu kolejnej budki z kiełbaskami.
Druga strona zapachu, odór, jest również jednoznacznie powiązana w naszym języku z pewnymi "złymi" zachowaniami lub niechęcią. "Coś mi tu śmierdzi!" mówi o wielkiej niesprawiedliwości, a historia określana jako "śmierdzące kłamstwo" również w przenośni obraża nasz nerw węchowy. Na szczęście niektóre rzeczy lub ludzie też mają zapach, na przykład "zniewalająca kobieta" czy "zniewalający mężczyzna", przynajmniej dopóki nie "ulotnią się" i nie znikną z naszej "atmosfery".
POWRÓT DO KORZENI!
Zmysł węchu ma szczególne zdolności, to pewne. Ale jak możemy to wykorzystać dla naszego dobrego samopoczucia? W trakcie socjalizacji, gdy ludzie wrastają w społeczeństwo, nauczyliśmy się zakłócać wcześniej niefiltrowaną komunikację między wąchaniem a węchomózgowiem. W każdej chwili jednak możemy ponownie sięgnąć do tego kanału, aby odzyskać kawałek oryginalności, a tym samym całość. Wspaniałym sposobem na to jest zapalenie kadzidełek lub kadzielnicy na rozżarzonych węglach - nie tylko dlatego, że za pomocą kadzenia wyruszamy w małą podróż do początków historii ludzkości. Dodawanie pachnących substancji do ognia było jednym z pierwszych aktów, które zapoczątkowały rozwój ludzkiej świadomości i kultury.
Łącząc się z korzeniami ludzkości za pomocą kadzenia, napotykamy również własną przeszłość, "ponownie odkrywając" wąchanie. Naukowcy stwierdzili, że jako dzieci chłoniemy zapach życia znacznie bardziej bezstronnie, a przez to pełniej. Dopiero z wiekiem powoli o tym zapominamy. Dzieci nie rozróżniają jeszcze "dobrych" i "złych" zapachów, po prostu je wyczuwają - i cieszą się nimi: szarlotką babci; spoconym tatą wracającym po pracy w ogrodzie; zapachem piersi mamy; kupą psa... Kadzidło z kościoła zakotwicza się szczególnie intensywnie w pamięci zapachowej wielu osób w powiązaniu z uczuciami czci i pobożności, a być może także z gniewem na nakazaną wizytę w kościele lub nawet lekkimi mdłościami. Lekko odurzające działanie kadzidła często wywołuje w szczególności u dzieci nieokreślone uczucie dyskomfortu, ponieważ stany odurzenia są im jeszcze w dużej mierze nieznane. Niemniej jednak, jako dzieci, na ogół przyjmujemy zapachy bez uprzedzeń, tak jak często doświadczamy i uwalniamy uczucia w szybkich odstępach czasu. Płacz, śmiech, dąsy, wygłupy...
Jako dorośli możemy (i musimy) ponownie przyswoić sobie to doświadczenie z dzieciństwa, jeśli chcemy wieść bogate, satysfakcjonujące życie. Jeden ze sposobów na osiągnięcie tego prowadzi przez nos, przez świat zapachów: to kadzenie. Każda substancja płonąca na węglu drzewnym, każde zapalone kadzidełko wywołuje w nas inne uczucia. W przypadku niektórych odczuwamy prawdziwą radość, tak jak cieszymy się, że znowu widzimy dobrego przyjaciela. Inne zapachy lubimy mniej, ale o dziwo to zmienia się z czasem. W zależności od tego, w jakim jesteśmy nastroju i jakie mamy w danej chwili potrzeby, wciąż na nowo doświadczamy poszczególnych zapachów lub mieszanek zapachowych. Czasami nawet stwierdzamy, że zapach, który uważamy za nieprzyjemny, może w jakiś sposób być dobry lub właściwy. Im bardziej zmysły się otwierają, tym dokładniej możemy rozróżnić, co zapach w nas wyzwala... i to jest początek małej przygody. Pachnący dym przenosi nas do naszego wnętrza.
MIŁOŚĆ PRZEZ NOS
Same zapachy, jedwab i inne sztuczki przemieniają miłość z czystego instynktu w namiętność.
George Moore
Kiedy kochamy, doświadczamy, jak zmysły same się otwierają i rozkwitają niczym małe pączki. W szczególności związek między zapachem a miłością jest prawdopodobnie tak stary jak samo to uczucie. Zwykle już w pierwszej chwili spotkania rozpoznajesz, czy możesz kogoś "ścierpieć" - jeśli nie, miłość prawdopodobnie nie nadejdzie. Ale kiedy tak, często wydaje się, że nos otwiera się w takim samym stopniu jak serce. Nagle wszystko pachnie intensywniej, przyjemniej, zwłaszcza ukochana osoba, którą na tej ścieżce naprawdę można wdychać i wchłaniać. Poeta Gustave Flaubert opisał tę zapachowo-zmysłową fuzję w swoich listach do kochanki Louise Colet: "W moich snach żyję w fałdach twojej sukni, w lekkich lokach twoich włosów. Mam tu kilka! Och! Jak pięknie pachną! Gdybyś tylko wiedziała, jak często myślę o twoim dobrym głosie, o twoich ramionach, których zapach uwielbiam wciągać w siebie. Rękawiczka bez palców jest tutaj. Pachnie cudownie, wydaje mi się, że wciąż oddycham twoim ramieniem i delikatnym ciepłem twojej nagiej ręki. Powiedz mi, czy używasz werbeny, czy nakładasz ją na swoje chusteczki? Nałóż trochę na swoją koszulę - ale nie, nie perfumuj się, najlepszymi perfumami jesteś ty, wydechem własnej natury".
Flaubert nie był jedynym poetą, który przekazał nam pachnący urok swojej ukochanej. Wiadomo też o Goethem, że skradł ukochanej Charlotcie von Stein gorset, aby pod jej nieobecność delektować nim nos i przynajmniej mieć ją przy sobie w eterycznej postaci.
Tę naturalną kombinację zapachu i miłości możemy jeszcze bardziej rozwinąć za sprawą kadzenia. Pachnący dym idealnie nadaje się do podkreślania oraz intensyfikacji uczuć i przeżyć. Tak jak ktoś lubi i wchłania perfumy lub bardzo osobisty zapach ukochanej osoby, tak można na przykład wybrać określony zapach kadzidła, które zawsze zapala się we dwójkę. Niektórzy pozostawiają sobie niektóre mieszanki kadzidełek na bardzo szczególne sytuacje... Jeśli bliskiej osoby nie ma w danym momencie lub wyjeżdża na długi czas, można wyczarować jej atmosferę, zapalając wspólny "dym miłości". To piękny i niezwykle zmysłowy sposób na utrzymanie więzi emocjonalnej. Można nawet uzgodnić porę, w której będziecie o sobie myśleć i dodacie tym myślom inny wymiar poprzez rytuał kadzenia.
OCZYSZCZANIE I NOWY POCZĄTEK
Jedną z najstarszych i najważniejszych funkcji kadzenia, oprócz rozprzestrzeniania przyjemnych zapachów (i uczuć), jest oczyszczanie. W czasach szalejącej cholery lub dżumy wykadzano domy jałowcem i innymi ziołami w celach higienicznych, aby pozbyć się miazmatów - trujących wyziewów. Dziś chodzi głównie o oczyszczanie pomieszczeń ze starych lub obcych energii, na przykład jeśli miałeś gościa, z którego pożegnania nie jesteś szczególnie niezadowolony. Ciocia Basia nie mogła przestać mówić o starych dobrych czasach, a wujek Zbyszek nałożył tę zniewalającą wodę po goleniu, której używa od 20 lat... Po prostu dobrze jest móc wypuścić różne rodzaje pozostałych oparów przez okno w przyjazny sposób za pomocą mocnej mieszanki kadzideł. Ale nawet jeśli wizyta była najzupełniej przyjemna, warto nieraz pożegnać się z nią podziękowaniami i dymem, aby ponownie stworzyć neutralną przestrzeń, w której mogą dziać się nowe rzeczy, na przykład jeśli ktoś chce poświęcić się tam pracy, napisać list lub po prostu odpocząć.
Oczywiście jest jeszcze wiele innych okazji, kiedy człowiek chciałby odnowić atmosferę w pomieszczeniu i oczyścić powietrze: w wolnej chwili, kiedy masz wrażenie, że powietrze jest "gęste" lub w pokoju osoby chorej. Wypędzając stare czy niepożądane energie, człowiek ponownie tworzy przestrzeń dla siebie, dla nowych myśli, uczuć oraz poglądów. To świadome pożegnanie, aby zainicjować mały nowy początek.
ODÓR KONTRA AROMAT
Oprócz oczyszczania, okadzanie substancjami zapachowymi było oficjalnie stosowane w Niemczech jeszcze w ubiegłym stuleciu jako metoda terapeutyczna, na przykład przeciwko histerii. Do dziś dym z żywic i ziół jest używany do leczenia chorób w wielu różnych kulturach. Na przykład na jednej z Wysp Kanaryjskich, La Palmie, w salach chorych pali się rozmaryn; Indianie Ameryki Północnej wykorzystują do celów leczniczych między innymi dym z gałązek cedru czy białej szałwii.
Nawet jeśli u nas ta tradycja w dużej mierze odeszła w niepamięć, wiemy, że tak jak odór może wywoływać mdłości, tak przyjemny zapach może znacznie poprawić ogólne samopoczucie. Zwłaszcza jeśli trochę zbada się różne substancje i zapachy oraz stopniowo nabierze się przekonania, która substancja ma jaki wpływ, można używać kadzenia w ukierunkowany sposób, aby poprawić nastrój, zrelaksować się, pozbierać myśli lub wywołać cokolwiek, co w danym momencie jest najbardziej potrzebne.
Ale nie tylko zapach przyczynia się do pozytywnych efektów kadzenia. Drugim kamieniem węgielnym jest rytualny charakter tego procesu. Rytuały kształtowały współżycie społeczne i religijne od zarania ludzkości. Akty rytualne zapewniają strukturę i podstawę spójności społeczności, nawiązania kontaktu z boskością i wiele więcej. Kadzenie, wykonywane w samotności lub z przyjaciółmi, oferuje godną i uroczystą oprawę, którą można wypełnić różnorodnymi treściami - czy to modlitwą lub inwokacją, aby nadać więcej mocy życzeniom i prośbom, czy to jako podziękowanie za już spełnione pragnienia lub jako sposób na znalezienie kotwicy spokoju w zgiełku codzienności.
KOTWICE ZAPACHOWE W MEDYTACJI
Zapach jest zmysłem wyobraźni.
Jean-Jacques Rousseau
Samo obserwowanie unoszącego się dymu i zanurzenie się w hipnotyzującym obrazie kształtów i form, które nieustannie się pojawiają, może wprowadzić nas w medytacyjny stan wewnętrznego spokoju i kontemplacji. Kadzenie może również służyć do przygotowania codziennej praktyki medytacyjnej lub stanowić jej element. Zwłaszcza w technikach medytacji w ruchu, takich jak tai chi i qigong lub w oryginalnej formie medytacji, siedzeniu regularność i zadany schemat są ważne i niezwykle pomocne, aby efekty mogły się pogłębić i mocno zakotwiczyć w codziennym życiu. Richard i Iona Miller opisują to zakotwiczenie w swojej książce "Das magische Parfum" (Magiczne perfumy) jako ważną część każdego aktu rytualnego: "Możemy używać zapachów jako kluczy do odmiennych stanów świadomości, stosując je w formie "kotwic zapachu". Zakotwiczenie odnosi się do tendencji natury ludzkiej do odnoszenia każdego pojedynczego elementu doświadczenia (widzianego, słyszanego, odczuwanego, wąchanego lub smakowanego) do całego doświadczenia. Ponieważ pamięć węchowa utrzymuje się dłużej i jest mniej zniekształcona niż pamięć wzrokowa, zapachy są szczególnie skutecznymi kotwicami. Za każdym razem, gdy ponownie wykorzystujemy zapach w rytuale, możemy szybciej i głębiej wejść w ten szczególny stan świadomości. Już po chwili sam zapach wyczaruje fuzję wspomnień wszystkich rytuałów wykonywanych pod jego wpływem". Ten moment wzmocnienia i zakotwiczenia poprzez konkretny zapach w połączeniu z rytuałami nadaje kadzeniu czegoś magicznego, co pomaga rozjaśnić i wzmocnić naszą medytację, myśli lub pragnienia.
GORĄCA LINIA Z BOSKOŚCIĄ
Jednym z głównych czynników, które napędzały kadzenie, od zawsze była religia. Mistyczny dym kopal negro, smoczej krwi lub kadzidła z jego odurzającymi, poszerzającymi świadomość i podnoszącymi na duchu efektami rozszerza naszą percepcję i pozwala wejść w kontakt z wyższą mocą - zanurzamy się w inny wymiar. Nawet nasi praprzodkowie w odległej przeszłości prawdopodobnie uważali pojawienie się niezrozumiałego materialnie zapachu, który może też wywoływać niekontrolowane emocje, za tajemnicze i niewytłumaczalne zjawisko. Sygnały zapachowe mogły jawić się im jako znaki z nieba - pochodzące od boga. Nawet dzisiaj dym jest używany w kościele, podczas ceremonii buddyjskich czy indiańskich, jako symbol obecności boga lub jako pomost do wyższych światów. Unoszący się dym reprezentuje optymalny środek kontaktu z niebem i wyższymi poziomami istnienia.
Zapachy są trudne do ujęcia w słowa; rozchodzą się w przestrzeni, a jednocześnie wydają się niezwiązane z przestrzenią i czasem. Ulatniają się i pojawiają się ponownie - czasami, kilka dni później, nagle znowu na krótką chwilę krążą wokół nosa. Wszystkie te właściwości zapachu i dymu w połączeniu ze specjalnymi zdolnościami nosa, pomostu do naszej podświadomości, wyjaśniają tysiącletnią fascynację ludzi ogniem, zapachem i dymem. Połączenie zapachów kadzideł z boskością pozwala nam, jako nowoczesnym, "oświeconym" ludziom, uczestniczyć w tych zwyczajach i uczuciach oraz wykorzystywać kadzenie jako wspaniałą okazję do refleksji i ponownego nawiązania kontaktu: z boskością i ostatecznie z samym sobą.