Wiersze popełnione - Kamil Froncek

Kup ebooka

14.13 zł
11.73 zł (12,01 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Ten o mnie wiersz...

Dzień dobiegł końca, ja siedzę w fotelu

W spokoju robię rachunek sumienia

Czy nie zhańbiłem dziś swego imienia?

Czy byłem człowiekiem w natłoku spraw wielu?

Na co dzień nie jeden z mych usług korzysta

Na wszelakie bóle przychodzę z pomocą

Z oliwką w ręku, w białym kitlu krocząc

Szkoła ma medyk, zawód masażysta

Muzyka jest dla mnie ważniejsza od wiary

W nutach zapisuje dźwięki mej duszy

Muzyka Dżemu serce me porusza

Czas wolny spędzam przy dźwiękach gitary

Z natury jestem dosyć towarzyski

Choć przyznam szczerze, znajomych dość mało

Garstkę przyjaciół życie nazbierało

W chwilach zwątpienia są dla mnie wszystkim

Choć z rodzicami dzielę cztery ściany

W miłości tak bywa, nie zawsze wychodzi

Wolę uśmiechać się, niżeli zawodzić

Z rodziną jestem tak niepokonanym

Choć nie wiem co jeszcze się w życiu zmieni

Wiek jeszcze młody, wszystko przede mną

Taki już jestem, do przodu wciąż biegnąc

To cały ja - Kamil ze Śląskiej ziemi...

Wszystkim kochanym, wspierającym, mającym do mnie cierpliwość...

K.F.

Cudem istnieję...

Gdzie bym był dzisiaj, gdyby nie ta decyzja

Co ponowne życie mi dała

Dziwny poród, śmierci noworodka wizja

Ledwo się pępowina urwała,

Ratowaniem nowego życia misja...

Cudem istnieję, szczęściem wielkim było

Małego dziecka oczy wpatrzone na świat

Dziś serce szaleje, na początku nie biło

Przedwcześnie chciał zwiędnąć nowego życia kwiat

Czy dziś bym spoglądał w niepoznane matki oczy?

Dając jej z góry choć trochę nadziei

Że kiedyś będzie mogła obok syna kroczyć

Jako stróż przeżyciami swymi się podzielić

Cudem istnieję, świat ciągle poznaję

Choć nie raz dech w piersiach zaciska wizja

Co ten padół tak naprawdę mi daje

Czy to na pewno była dobra decyzja?

Dziś wiem jak duża ta troska rodzicielska

wszak trudne już za mną przeżyte są dni

Nieograniczona jest miłość do chorego dziecka

W którym płomyk życia ciągle się tli...

K.F.

Portret

W półmroku strychu, w starej kamienicy

Do głowy dochodzi tylko stukot Deszczu kropel

Jesienna szaruga, opustoszałe ulice

Kawa, papieros, książka, fotel

Pół życia kreślę na pożółkniętym płótnie

Wszak malarzem jestem z powołania

W głowie mam obraz panny w pięknej sukni

Co na powitanie uroczo się kłania

Uśmiech jej szczery, choć bardzo skromny

Jej Oczy niebieskie zerkają wgłąb duszy

Głos mi znajomy, do kogoś podobny

W mych pięknych snach pieści me uszy

Gdy sensem mego życia stały się obrazy

A farby dodają koloru szaremu życiu

Malując jej portret bez żadnej skazy

Wzdycham do niej w samotności byciu

Nim alkohol pozbawił mnie resztek godności

Długa broda nie była wtedy na mej twarzy

Szukałem z nadzieją życiowej miłości

Sprzedając dumnie swoje obrazy

Samotnie Kroczyłem szarymi ulicami

Malując portrety, będąc życzliwym

Przegrałem walkę z własnymi słabościami

Stając się prostym malarzem nieszczęśliwym

Wiodąc życie pospolitego samotnika

Serce me domaga się wielkiej miłości

Tak długie lata na strychu się zamykam

W jej portrecie szukając namiastkę radości...

K.F.

Prośba ma miła

Siedzisz tu miła w blasku księżyca

Gwiazdą na niebie Przyglądasz się stale

Zobacz ma droga jak późna godzina

Rosa już trawę zdobić zaczyna

W nocy zamilkły nawet morskie fale

Dziadek mróz dawno się tobą zachwyca

Pragnę, byś poszła ze mną do domu

Tam ciepło, przytulnie; zapraszam ja ciebie

Wzniosę się wysoko ponad wyżyny

Byś weszła w dobro mojej rodziny

Tobie ma miła przychodzę w potrzebie

O mej pomocy nie powiem nikomu

Wiem, że strachliwa jesteś na uczucia

Twe serce zamknięte na nowe przygody

Wiedz miła, że we mnie dobre zamiary

Ze mną rozwieją się wszystkie koszmary

I chodź mój wiek jest bardzo młody

Pełna ma dusza mojego współczucia

Rozkuj więc serce ze strachu zbroi

Zdobądź się na znalezienie odwagi

Ja wiem kochana ileś przeżyła

Że męska chciwość twe serce godziła

A czyny moje pełne są rozwagi

Doszukasz się we mnie upragnionej ostoi

niech nie zrazi Cię ma ubożyzna

Ja spełnię wszystkie twoje pragnienia

I chodź Ty dzisiaj taka rozpaczliwa

Ja zrobię wszystko byś była szczęśliwa

Będziesz Ty dumna ze swego imienia

Nie skrzywdzi Cię nigdy już żaden mężczyzna

K.F.