Wiedza robi różnicę
O rozwoju dzieci w wieku między pierwszym a siódmym rokiem życia, systemach rodzinnych i więzi między rodzeństwem
Z naszego doświadczenia wynika, że na co dzień rodzicom wychowującym swoje dzieci w sposób zorientowany na więzi pomaga przede wszystkim wiedza. W pierwszej części naszej książki przekażemy wam właśnie wiedzę:
o tym, jak powstaje bezpieczna więź i jak rodzice wspierają jej rozwój,
o tym, jak działa dobra koregulacja i dlaczego tak ważne jest, by w rodzinie rozmawiać o uczuciach - nie tylko dzieci, ale i dorosłych,
o rozwoju emocjonalnym, poznawczym i społecznym; jak zrozumieć zachowanie dziecka oraz nie oczekiwać od niego umiejętności, których nie może jeszcze mieć z racji wieku, ale też pozwolić mu na mierzenie się z wyzwaniami adekwatnymi do jego możliwości,
o tym, jak funkcjonują rodziny; dlaczego znaczenie ma nie tylko więź każdego z rodziców z dzieckiem, ale też wszystkie relacje między poszczególnymi członkami tego systemu; jak korzystać z tej wiedzy, gdy pojawiają się trudności; jak każda relacja wpływa na pozostałe, tworząc emocjonalny klimat w rodzinie,
o tym, czym jest wystarczająco dobre rodzicielstwo i dlaczego drobne potknięcia oraz rodzicielskie wpadki nie niwelują codziennych wysiłków.
Definicje i pojęcia
Placówka: W dalszej części książki będziemy się posługiwać tym pojęciem jako ogólnym terminem określającym wszelkie pozadomowe formy opieki nad dzieckiem przed jego pójściem do szkoły.
Żłobek: Miejsce sprawowania opieki nad dzieckiem do mniej więcej trzeciego roku życia.
Przedszkole: Mówiąc o dziecku w wieku przedszkolnym, mamy na myśli dziecko od około trzeciego roku życia do mniej więcej piątych urodzin.
Dziecko w wieku zerówkowym: Tym określeniem obejmujemy dzieci pięcio- i sześcioletnie, przygotowujące się do pójścia do szkoły 12.
Dziecko w wieku wczesnoszkolnym: W niniejszej książce mówimy przede wszystkim o początkowym okresie szkolnym, dlatego też mowa tu przede wszystkim o sześcio- i siedmiolatkach, choć w omawianych przykładach niekiedy pojawia się starsze rodzeństwo.
1 Pierwsze półtora roku - kamień węgielny pod bezpieczną więź
Więź powstaje w sytuacjach, które jej sprzyjają - tylko co to konkretnie oznacza?
To bardzo proste: w istotnych z punktu widzenia więzi sytuacjach dziecko sygnalizuje, że potrzebuje swojej figury przywiązania. Wykazuje zachowanie przywiązaniowe, czyli pewnymi metodami próbuje pozyskać jej uwagę. W przypadku niemowlęcia są to płacz, kwilenie czy krzyk.
Już w 1974 roku badaczka więzi i psycholożka rozwojowa Mary Ainsworth opisała typowe zachowania niemowląt - nawoływanie, protest w trakcie prób odłożenia do łóżeczka i fizyczne trzymanie się (tzw. uczepianie) rodziców - jako "kompetencje małego dziecka" 13.
Takie życzliwe spojrzenie na wczesne dzieciństwo jest ważne, bo pozwala postrzegać dziecięce zachowania przywiązaniowe jako pełne sensu - a nie jako kłopotliwe zwyczaje, których dziecko należy jak najszybciej "oduczyć".
Noszenie - i wnoszenie - do życia
Przed chwilą wspominałyśmy o tym, że dzieci uczepiają się rodziców. To uczepianie ma szczególne znaczenie wśród zachowań przywiązaniowych i jego ewolucyjny początek sytuuje się w czasach, gdy nasi przodkowie mieli jeszcze sierść. Choć ta sierść - pomijając włosy na głowie i mizerne owłosienie na pozostałych częściach ciała - już dawno u nas zanikła, to potrzeba naszych dzieci, by się nas trzymać, wciąż istnieje.
Ludzkie niemowlęta nie są ani zagniazdownikami (jak wiele ptaków), ani gniazdownikami (jak chomiki czy króliki). Są istotami potrzebującymi noszenia. W genach niemowlęcia zapisana jest potrzeba trzymania się rodziców, którzy wszędzie zabierają swoje potomstwo. Ewidentnym dowodem tego ewolucyjnego dziedzictwa jest odruch Moro, który wykazują dzieci od dnia narodzin do trzeciego lub czwartego miesiąca życia: kiedy mają wrażenie, że zaraz spadną na plecy - np. gdy kładziemy je do łóżeczka - gwałtownie rozprostowują ramiona i otwierają dłonie oraz palce, po czym natychmiast ponownie przyciągają ramiona do siebie i łączą palce, jakby mocno się czegoś uczepiały. Przy silnie rozwiniętym odruchu Moro dziecko również podwija nóżki, tak jak wtedy, gdy jest podnoszone. Łatwo sobie wyobrazić, że dzięki temu odruchowi potomstwo naszych przodków wielokrotnie mogło uchronić się przed upadkiem.
Nie zaskakuje zatem, że badania naukowe wykazały noszenie w kontakcie fizycznym jako bardzo korzystne. Noszenie w chuście lub nosidle oraz trzymanie na rękach niemowlęcia, a później małego dziecka pozytywnie wpływa na więź. Zwłaszcza dzięki kontaktowi "brzuch do brzucha" wydzielają się znaczne ilości hormonu więzi - oksytocyny. Noszenie czy pełne miłości obejmowanie może szybko i łatwo zaspokoić potrzebę więzi - również wtedy, gdy dzieci już dawno przestały być niemowlętami. Fakt, że niemowlęta lubią być noszone, nie oznacza zresztą, że nie można ich wozić w wózku.
Gdy jednak figury przywiązania wiedzą o znaczeniu noszenia, lepiej rozumieją, dlaczego ich dziecko płacze podczas odkładania: nie jest ono problematyczne, a jedynie wykazuje pewne bardzo sensowne pradawne zachowanie. I być może zdecydują się, by oprócz wózka mieć pod ręką także nosidło. Niewykluczone, że ono bardzo wiele ułatwi.
Wszyscy możemy być rodzicami - podstawą bezpiecznej więzi jest empatia
Bezpieczna więź powstaje, gdy dziecko jednoznacznie doświadcza tego, że jego potrzeby są widziane i z miłością się na nie odpowiada. Nie jest do tego niezbędne biologiczne pokrewieństwo! Mogą tego dokonać również rodzice adopcyjni i inne niespokrewnione z dzieckiem osoby, które mieszkają w tym samym domu.
Pisząc w tej książce "rodzice", myślimy o wszystkich figurach przywiązania. Jest to spójne z tym, że w dawnych społeczeństwach w wychowaniu dzieci brały udział cała wioska czy cała wspólnota - a w niektórych rejonach świata jest tak do dziś.
Doświadczanie poczucia bezpieczeństwa staje się możliwe, gdy niemowlę jest brane na ręce, noszone i pocieszane. Podczas niezliczonych interakcji między rodzicami a niemowlęciem rodzi się jedyna w swoim rodzaju - w idealnym wypadku bezpieczna - relacja więzi. Nadchodzi dzień, w którym niemowlę jednoznacznie daje do zrozumienia: "W moich oczach jesteś jedyny, jedyna w swoim rodzaju. To ty najlepiej potrafisz mnie pocieszyć i ochronić. To przebywanie z tobą sprawia mi najwięcej przyjemności i to z tobą jest mi najweselej".
Rozpiętość czasowa, jaką potrafi zapamiętać niemowlę, wciąż jest bardzo krótka, dlatego też takie ważne okazuje się bezzwłoczne reagowanie na jego sygnały. Wtedy łączy ono swoje działanie z reakcją figury przywiązania. Jest to doświadczenie czysto emocjonalne, o ogromnym znaczeniu dla dziecka. Przede wszystkim daje mu ono delikatne poczucie własnej sprawczości. Wywołanie jakiegoś skutku poprzez swój płacz, czyli otrzymanie odpowiedzi na niego, jest jednym z pierwszych doświadczeń dziecka.
Niemowlę nie jest jeszcze w stanie zastanawiać się nad tym, dlaczego czasami rodzice reagują bardzo szybko i empatycznie, pomagając mu w tym, czego akurat potrzebuje - tak samo jak nie potrafi samo wyjaśnić, czemu innym razem reagują powoli, przez co nadwerężają jego tolerancję frustracji.
Jeśli jednak figury przywiązania pielęgnują w sobie uważność na komunikaty dziecka i konsekwentnie podejmują wysiłek odpowiadania na nie, wówczas chwile, w których się to nie udaje, nie niwelują pozytywnego wpływu tych starań. Swoją dbałością rodzice inwestują w bezpieczną więź - a tym samym w przyszłość swojego dziecka.
Wrażliwość - inwestycja na całe życie
Rodzicielska wrażliwość została dobrze zbadana. Można ją zdefiniować na podstawie czterech głównych zjawisk:
Figury przywiązania są uważne na dziecko i jego samopoczucie. Są emocjonalnie dostępne i dzięki temu dostrzegają, gdy niemowlę chce im coś zakomunikować.
Dziecięce sygnały są (przeważnie) prawidłowo interpretowane.
Figury przywiązania reagują bezzwłocznie. Jest to szczególnie ważne w przypadku noworodków, które są wówczas w stanie zobaczyć korelację między zachowaniem swoim a figury przywiązania.
Figury przywiązania reagują w adekwatny sposób: dziecko otrzymuje to, czego mu potrzeba. Głodne dziecko otrzyma pokarm. Dziecko, które czuje się niekomfortowo z pełną pieluchą, zostanie przewinięte. Dziecko płaczące ze strachu zostanie z miłością wzięte w ramiona. I tak dalej. Wszystko to są działania adekwatne i wzmacniające więź.
Definicja ta brzmi spójnie i jest zrozumiała. Warto jednak pamiętać, że mowa tu o stanie idealnym, do którego można (i dobrze jest) dążyć, ale którego jednak nigdy nie trzeba w stu procentach osiągnąć, aby powstała bezpieczna więź.
Rozwój samoregulacji dziecka dzięki koregulacji
Dzieci są różne: niektóre szybko uspokajają się w ramionach, inne sprawiają wrażenie niepocieszalnych. Płaczą dalej i wydaje się, że oferowany kontakt fizyczny początkowo nie przynosi oczekiwanego efektu. Może to wywoływać dużą niepewność u rodziców: "Najwyraźniej robię to niedostatecznie dobrze" albo: "Moje dziecko mnie odrzuca".
Możecie być spokojni: niemowlę nigdy nie jest nastawione przeciwko swoim rodzicom, nawet wtedy, gdy krzyczy i nie chce zasnąć. Ono zawsze potrzebuje rodziców i chce wchodzić z nimi w relację, a także niczego nie planuje ani nie manipuluje opiekunami - ze względu na stopień rozwoju mózgu nie jest jeszcze do tego zdolne. Zamiast tego nieustannie przechodzi z jednej emocji w drugą.
Niemowlęta od dnia narodzin są czującymi małymi ludźmi. Wszelkie interesujące je obiekty są bez szans wobec ludzkiej twarzy, maluchy preferują bowiem interakcje społeczne. Każda emocja wiąże się ze specyficznymi gestami i mimiką, a z racji tzw. zarażania afektywnego (zob. rozdział 3) stany emocjonalne rodziców bardzo wyraźnie przekładają się na dziecko. Już niemowlęta potrafią wyrażać radość i złość.
Zadaniem rodziców jest wspieranie niemowlęcia tak, by mogło doświadczać przyjemnych uczuć i dostawało wsparcie przy tych nieprzyjemnych, takich jak niepokój czy nadmierne pobudzenie. Zwłaszcza niemowlęta, którym trudno się ukoić, w dużym stopniu potrzebują swoich rodziców i bardzo korzystnie wpływa na nie rodzicielska cierpliwość. Wiele dzieci uspokaja się, gdy znajduje się w pocieszających objęciach rodzica i słyszy jego kojący głos 14. Kontakt fizyczny, noszenie i karmienie piersią to w okresie niemowlęcym i wczesnodziecięcym najskuteczniejsze strategie uspokajania.
Takie zaangażowanie jest bezcenną inwestycją. Gdy większość interakcji dziecka z rodzicami opiera się na rodzicielskiej wrażliwości, dzieci rozwijają w sobie nie tylko bezpieczne przywiązanie, ale też znajomość własnych emocji i umiejętność nawigowania w ich złożonym świecie.
Na empatycznej koregulacji korzystają przede wszystkim dzieci o intensywnym temperamencie - potwierdzają to wyniki badań naukowych w zakresie neurobiologii 15. Koregulacja w interakcji z niemowlętami oznacza towarzyszenie im, gdy przeżywają silne emocje, oraz wspieranie ich w nawigowaniu przez zalewające je fale uczuć i wreszcie w powrocie do równowagi. W ten sposób dziecko z biegiem czasu uczy się, jak samodzielnie się regulować - co jest zdecydowanie trudniejsze, kiedy w emocjach pozostawione jest samo sobie.
W pewnym znanym badaniu podłużnym dowiedziono występowania różnych temperamentów już u bardzo małych niemowląt: dzieci "bezobsługowe" zazwyczaj były w dobrym nastroju, bez kłopotu dało się je uspokoić i szybko wypracowywały codzienną rutynę, zwłaszcza dotyczącą snu 16. Dzieci "trudne" były natomiast bardzo wrażliwe na bodźce i potrzebowały wiele wsparcia w regulacji. Zaobserwowano również trzecią grupę: niemowlęta początkowo postrzegane przez rodziców jako trudne, niepocieszalne, które jednak z biegiem czasu stawały się coraz spokojniejsze i bardziej rozluźnione. Takie wyniki badań dostarczają istotnych argumentów, dlaczego dzieci potrzebują indywidualnej opieki, dostosowanej do swoich aktualnych potrzeb.
Pierwsze próby samoregulacji niektóre niemowlęta podejmują już w wieku około sześciu miesięcy. Typowym tego przejawem jest odwracanie wzroku. W ten sposób próbują one chronić się przed silnymi bodźcami. W wieku około roku większość dzieci celowo odwraca uwagę od sytuacji, osób lub przedmiotów, które traktuje jako stresogenne.
W rozwoju umiejętności samoregulacji dzieci wykazują znaczne indywidualne różnice. Niektóre dzieci relatywnie wcześnie są w stanie samodzielnie zasypiać i szybko uspokajają się w ramionach rodziców. To wzmacnia tych ostatnich, którzy postrzegają się wówczas jako osoby kompetentne i skuteczne w swojej roli figur przywiązania. Inne dzieci natomiast przez długi czas są bardziej wymagające, reaktywne i niepocieszalne. Różnice te są najprawdopodobniej uwarunkowane genetycznie.
Nie oznacza to jednak, że dzieci, które potrzebują więcej uwagi, zawsze będą jej tyle potrzebowały. Otoczenie silnie determinuje rozwój dziecka. Ważny - jeśli nie najważniejszy - czynnik stanowią w nim rodzice, a kluczem jest ich wrażliwość.
Rodzicom, którzy sami doświadczyli bezpiecznego przywiązania 17, łatwiej będzie z uważnością i czułością odpowiadać na krzyk, płacz i zachowania przywiązaniowe dziecka oraz stanowić bezpieczną bazę w koregulacji. Dziecko uwewnętrznia wtedy obraz bezpiecznego rodzica, do którego coraz skuteczniej może sięgać na kolejnych etapach rozwoju. Uspokaja się już na samą myśl o nim, gdyż doświadczenie podpowiada mu, że w razie potrzeby u jego boku stoi on (lub oni). To z kolei pomaga mu w rozwijaniu kolejnych kompetencji w zakresie samoregulacji.
Zachowanie rodziców kształtuje mózg dziecka
Od tego, z jaką odpowiedzią zazwyczaj spotykają się sygnały dziecka, zależy, jaki ogólny obraz dorosłego powstanie w jego wyobraźni. Obraz ten jest bazą dla rozwoju poczucia podstawowej ufności - lub podstawowej nieufności. Pojęcia te sformułował psychoanalityk Erik H. Erikson 18. Poczucie podstawowej ufności to pierwotne zaufanie do rodziców, które przekłada się na zasadnicze zaufanie wobec innych ludzi i świata. Jest ono niezbędne do tego, by dziecko mogło budować pozytywne, pozbawione lęku relacje. Krótko mówiąc: podstawowa ufność to pierwotne pozytywne przeświadczenie, które dziecko nosi w sobie przez całe życie.
Nowsze badania wykazały, że rodzicielska wrażliwość w pierwszych latach życia dziecka może silnie wpływać na dalszy rozwój jego zdolności do koregulacji i samoregulacji - i to zarówno w pozytywny, jak i w negatywny sposób.
Jeśli rodzice, szczególnie w pierwszych miesiącach życia dziecka, są zazwyczaj wrażliwi na jego emocje i potrzeby, długofalowo sprzyja to całemu układowi wydzielania oksytocyny w organizmie. Dziecko staje się bardziej podatne na działanie tego hormonu więzi, co oznacza chociażby, że gdy odczuwa strach lub stres, skuteczniej się uspokaja w bezpiecznej bliskości dorosłego. Pełna miłości troska rodziców powoduje u dziecka rzeczywiste fizjologiczne zmiany, tworząc solidny fundament dla samoregulacji, rezyliencji i odporności na stres 19.
Jeżeli dziecko nie doświadcza czułej rodzicielskiej troski lub doświadcza jej rzadko, wówczas - jak również dowiodły badania naukowe - istnieje duże ryzyko, że dojdzie do innych długotrwałych zmian w strukturze mózgu dziecka. Ciało migdałowate - część układu limbicznego - odpowiada m. in. za emocjonalną ocenę sytuacji, zwłaszcza za dostrzeganie niebezpieczeństwa. Im łatwiej ulega pobudzeniu, tym częściej się stresujemy. Podatność na stres często jest skutkiem niedostatecznej wrażliwości figur przywiązania we wczesnym dzieciństwie. Ciało migdałowate osób z takimi doświadczeniami jest często ściślej połączone z dolnymi strukturami układu limbicznego, co sprzyja silnym reakcjom emocjonalnym. Jednocześnie słabiej wykształcone jest połączenie z przyśrodkową częścią kory przedczołowej - strukturą mózgu, która porównuje emocje z zawartością pamięci, pomagając je tym samym regulować. Osoby, których układ nerwowy rozwinął się w ten sposób, nie tylko częściej odczuwają poczucie zagrożenia w codziennych sytuacjach i kontaktach, ale też mają większe trudności z kontrolowaniem gwałtownych reakcji emocjonalnych, takich jak strach, gniew, zdenerwowanie czy agresja 20.
Nietrudno sobie wyobrazić, że rodzice z takim bagażem doświadczeń mogą mieć również trudność z wrażliwym reagowaniem w interakcjach z własnymi dziećmi. Rozpoznawszy u siebie takie obciążające emocjonalnie wzorce, warto sięgnąć po profesjonalną pomoc, dzięki czemu dzieci być może nie będą musiały powielać tych samych niekorzystnych schematów. Dobra wiadomość brzmi: zmiana jest możliwa. Wiemy już, że dzięki swej neuroplastyczności mózg jest zdolny do przezwyciężenia dawnych niekorzystnych doświadczeń, o ile podejmie się odpowiednie działania. W zależności od pochodzenia i nasilenia wzorca reakcji pomocne będą różne rodzaje terapii, a dodatkowym wsparciem mogą być techniki pobudzające wydzielanie oksytocyny. Ten hormon więzi skutecznie wycisza bowiem aktywność ciała migdałowatego 21 - i pomaga domknąć cykl stresu.
Jakość więzi i style przywiązania
Jeżeli jako rodzice przeważnie reagujecie i reagowaliście wrażliwie na potrzeby swojego dziecka, prawdopodobnie jest ono do was przywiązane w sposób bezpieczny. Być może jednak chcecie się co do tego upewnić i zastanawiacie się, po czym poznać bezpieczny styl przywiązania.
Czytając jego opis, zachowajcie ostrożność w samoocenie - na podstawie pojedynczych sytuacji dnia codziennego nie da się ze stuprocentową pewnością określić dominującego stylu przywiązania. Na każdą sytuację wpływają aktualne samopoczucie wszystkich jej uczestników, kontekst sytuacyjny i temperament dziecka - oraz, oczywiście, jego stopień rozwoju. Jeśli więc osoby trzecie, do których docierają tylko urywki waszej codzienności - np. na placu zabaw czy na ulicy - "diagnozują" wasze dziecko jako przywiązane w sposób bezpieczny lub pozabezpieczny, nie bierzcie sobie zanadto tych diagnoz do serca.
Tymczasem w kontekście naukowym jakość więzi pomiędzy dzieckiem a figurą przywiązania ocenia się przy pomocy standaryzowanych i wiarygodnych metod, chociażby takich jak opracowana przez Mary Ainsworth procedura "obcej sytuacji". Wyróżnia się kilka stylów przywiązania, niekiedy zwanych również typami przywiązania.
Styl bezpieczny
Bezpieczny styl przywiązania jest odpowiedzią dziecka na rodzicielską wrażliwość względem jego potrzeb. Rozwija ono w sobie bezpieczne przywiązanie, jeśli rodzice są dostępni emocjonalnie podczas sygnalizowania potrzeby bliskości - i to tak długo, jak długo ono tego potrzebuje. To komunikat, że jego potrzeby są ważne.
Bezpiecznie przywiązane dzieci reagują na rozstanie z figurami przywiązania, przykładowo podczas adaptacji w nowej placówce: wiele z nich protestuje i wykazuje niepokój. Inne wprawdzie są w stanie skupić się na zabawie, ale ewidentnie widać, że rozstanie budzi w nich emocje. Gdy bliska osoba wraca, dzieci sprawiają wrażenie ucieszonych, doznają ulgi, szybko uspokajają się w ramionach ukochanego dorosłego i ponownie zajmują się zabawą.
Styl lękowo-ambiwalentny
Także w rodzinach, w których rodzice zasadniczo wychowują dzieci z miłością, w sposób zorientowany na więzi i chcieliby "wszystko robić dobrze", może się zdarzyć, że dziecko przywiąże się w sposób lękowo-ambiwalentny. Przyczyną takiego stylu przywiązania są sprzeczne komunikaty płynące do dziecka ze strony figur przywiązania (zob. ramka poniżej).
Podczas rozstania dzieci przywiązane w sposób lękowo-ambiwalentny bardzo głośno i dobitnie wyrażają niepokój. Gdy figura przywiązania wraca, zachowanie dziecka jest tak samo dwuznaczne jak komunikaty wysyłane przez rodziców: często jest ono wściekłe na rodzica, a mimo to szuka jego bliskości - albo natychmiast chce bliskości tej osoby, po czym wysuwa się z objęć i odwraca. Takie dzieci przejmują niejednoznaczne zachowania, których doznawały. Często nie potrafią już wrócić do zabawy, lecz na wszelki wypadek "nadzorują" figurę przywiązania.
Podejdź, ale nie za blisko - ambiwalencja komunikacyjna
Czasami figury przywiązania są kompletnie wyczerpane - czy to z racji stawianych sobie samym wysokich wymagań, czy z racji innych trudnych sytuacji w domu bądź w pracy. Gdy dziecko ma zmartwienie, powoduje to u rodziców dylemat: z jednej strony chcieliby ukoić swoje pragnące więzi dziecko i być dla niego obecni, z drugiej zaś są przytłoczeni i wykończeni. Zdarza się, że niechcący przekazują podwójny komunikat: "Och, uderzyłeś się! Chodź do mnie, pocieszę cię!", ale zanim jeszcze dziecko całkowicie się uspokoi, słyszy poirytowane: "Ale następnym razem lepiej uważaj, dobrze?". Czasami te komunikaty przyjmują postać niewerbalną: zmęczone bieganiem dziecko zostaje wzięte na ręce, lecz mimika i mowa ciała rodzica przekazuje mu: "To dla mnie teraz za wiele!". Takie komunikaty wprowadzają wiele zamieszania w dziecięcych głowach. Ich system przywiązania nie może się uspokoić z powodu przekazu: "chodź do mnie, ale nie za blisko". Dlatego dzieci często sprawiają wrażenie niepocieszalnych i jeszcze bardziej szukają bliskości rodziców, co tych ostatnich tylko dodatkowo przytłacza. Odnoszą oni wrażenie, że mają dziecko, któremu nic nie pasuje. (Jak się wydostać z tego błędnego koła, dowiecie się z historii Kíry w rozdziale 8 i historii Lilian w rozdziale 14). Ambiwalentne komunikaty ze strony rodziców mogą też wynikać z wysokiego poziomu lęku. Z jednej strony próbują oni dodać dziecku otuchy i zachęcić je do eksplorowania, a z drugiej boją się tego i komunikują to za pomocą słów lub mowy ciała, zarażając dziecko lękiem.
Styl lękowo-unikający
Taki styl przywiązania może się rozwinąć, gdy dziecięca potrzeba więzi jest przez rodziców w dużej mierze ignorowana. To sytuacja, w której opiekunowie nie okazują wrażliwości na potrzeby dziecka i z reguły oczekują, że samo poradzi sobie ze zmartwieniami czy strachem. Dziecko rzadko ma okazję do uspokojenia się w kontakcie fizycznym, często jest odprawiane stwierdzeniami w stylu: "Ach, to przecież nic takiego!", "Dasz sobie radę!" czy: "Nie rób scen!".
Dzieci przywiązane w sposób lękowo-unikający nauczyły się poprzez powtarzalne interakcje tego typu tłumienia swoich zachowań przywiązaniowych - po to, aby chronić się przed odrzuceniem. Przykładem takich sytuacji są tzw. treningi zasypiania, w których dziecko zostawia się, by się wypłakało. Dzieci, u których dominuje styl lękowo-unikający, sprawiają wrażenie, jakby rozstanie z figurą przywiązania nie robiło na nich wrażenia, są niemalże obojętne. Niełatwo okazują smutek, inne emocje także są przez nie zazwyczaj skrywane lub wypierane.
Takie zachowanie w żadnym wypadku nie jest jednak oznaką tego, że dziecko samo potrafi się dobrze regulować, nawet jeśli często w ten sposób się to interpretuje. Tłumi ono jedynie reakcję stresową, gdyż przywykło, że jego potrzeby w zakresie więzi nie mają znaczenia.
Style przywiązania nie są ustalone raz na zawsze - wprost przeciwnie, zawsze można je zmienić. Gdyby było inaczej, nie pisałybyśmy tej książki. Rodzice mogą w każdej chwili wyciągnąć wnioski ze swojego zachowania, świadomie je zmienić i ustabilizować więź. Także w bezpiecznej więzi dziecka z rodzicami mogą występować burzliwe i trudne okresy. Wyobrażenie, jakoby bezpieczny styl przywiązania oznaczał wyłącznie harmonijną relację, zazwyczaj jest myśleniem życzeniowym, mającym niewiele wspólnego z rzeczywistością.
12 Tak zwana zerówka. W Niemczech, a do tamtejszych realiów odnoszą się autorki, dzieci rozpoczynają naukę w szkole około szóstego roku życia, w zależności od tego, w którym miesiącu roku kończą sześć lat, a jako pięciolatki idą do zerówki (a więc rok wcześniej niż w Polsce). Każdy kraj związkowy (land) może mieć swoje przepisy. W Polsce zerówka, czyli roczne przygotowanie przedszkolne dla dzieci w przedszkolach, oddziałach przedszkolnych szkół podstawowych oraz w edukacji domowej, również jest obowiązkowa, jednak dla dzieci sześcioletnich (przyp. red.).
13 Zob. K. Grossmann, K. Grossmann, Bindungen - das Gefüge psychischer Sicherheit, Stuttgart 2004, s. 120.
14 R. Siegler i in., Entwicklungspsychologie im Kindes- und Jugendalter, Heidelberg 2016.
15 Strüber N., Die erste Bindung. Wie Eltern die Entwicklung des kindlichen Gehirns prägen, Stuttgart 2016.
16 S. Chess, A. Thomas, The New York Longitudinal Study (NYLS): The Young Adult Periods, "Canadian Journal of Psychiatry" 1990, 35(6), s. 557-561. Zob. także S. Pauen, J. Roos, Entwicklung in den ersten Lebensjahren (0-3 Jahre), München 2017.
17 W dzieciństwie bądź dorosłości, np. w efekcie podjętej terapii; w świetle dostępnej wiedzy o więzi i jej rozwoju wiemy, że style przywiązania mogą się zmieniać w ciągu życia w zależności od relacji i sytuacji, zob. P. Crittenden i in., Attachment and Family Therapy, Maidenhead 2014 (przyp. red.).
18 Zob. E.H. Erikson, Tożsamość a cykl życia, dz. cyt (przyp. red.).
19 K. M. Krol i in., Epigenetic Dynamics in Infancy and the Impact of Maternal Engagement, "Science Advances" 2019, 5(10).
20 Zob. np. N. Strüber, Risiko Kindheit. Die Entwicklung des Gehirns verstehen und Resilienz fördern, Stuttgart 2019.
21 Zob. np. R. Sobota i in., Oxytocin Reduces Amygdala Activity, Increases Social Interactions, and Reduces Anxiety-Like Behavior Irrespective of NMDAR Antagonism, "Behavioral Neuroscience" 2015, 129(4), s. 389-398.