Władza która rani - Diane Langberg

Kup ebooka

40.41 zł
33.54 zł (40,41 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Diane Langberg z przenikliwą trzeźwością Jeremiasza i odwagą Estery patrzy liderom prosto w oczy i mówi bezlitosną prawdę na temat władzy. Te trudne słowa powinien usłyszeć każdy przywódca, ale większość za wszelką cenę stara się ich unikać. Jej nieustające dążenie do ochrony bezbronnych wyrasta z dekad słuchania zarówno Bożego głosu pośród krzywdy ofiar, jak i oprawców, którzy często nie zdają sobie sprawy ze zniszczeń spowodowanych przez własne słowa i czyny. Wszyscy, którzy pragną uzdrowienia i chcą się dowiedzieć, jak można nadużywać władzy oraz jak właściwie nią zarządzać - ta książka jest właśnie dla was.

- Robert L. Briggs, prezes i dyrektor generalny Amerykańskiego Towarzystwa Biblijnego

Władza, która rani z niesamowitą wnikliwością i łaską wzywa ludzi, instytucje i całe narody do pobudki, pokuty i poszukiwania królestwa Bożego. Czyni to poprzez krytyczną analizę nierównowagi i niesprawiedliwości, którym pozwoliliśmy się rozwijać. Jeśli kiedykolwiek potrzebowaliśmy usłyszeć to prowokujące i ratujące życie przesłanie, to ten moment nadszedł właśnie teraz. Dzięki Bogu, że wybrał Diane, aby je głosiła!

- Jeanne L. Allert, założyciel i dyrektor wykonawczy The Samaritan Women

Ta książka złamała mi serce, pokierowała moją duszę i wskazała na najpotężniejszego Króla, Sługę i Uzdrowiciela w jednym, który z miłością uniżył samego siebie, żeby dobrem zwyciężyć zło. Ta namaszczona książka odzwierciedla teologiczną wrażliwość i trudne doświadczenia życiowe. Wzywa nas do zarządzania władzą i przywrócenia jej pierwotnego celu: rozkwitu człowieka.

- Ronald A. Matthews, rektor Eastern University

Od czasu do czasu natrafiasz na książkę, którą z wielkim entuzjazmem chcesz polecić innym, bo wiesz, że jej treść jest istotna i wartościowa. Władza, która rani to jedna z takich książek. Diane Langberg pomaga zauważyć i zrozumieć prawdy, które często pomijamy, ignorujemy lub usprawiedliwiamy. Robimy tak dlatego, że przykrywa je warstwa złudzeń dotyczących nas samych oraz innych. Ta książka jest światłem, które przenika do serc i systemów zaciemnionych nadużyciami władzy. Czytelnicy odkryją w niej prawdę, która obnaża, uwalnia i uzdrawia.

- Wade Mullen, Capital Seminary & Graduate School, autor Something's Not Right: Decoding the Hidden Tactics of Abuse - and Freeing Yourself from Its Power

Swoją książką Diane Langberg wyświadczyła nam wszystkim ogromną przysługę. Obecnie w Kościele desperacko potrzebujemy lepszego zrozumienia dynamiki władzy. Zbyt duże koszty ponosi Kościół, który nie w pełni pojmuje, czym jest władza i jak należy nią prawidłowo zarządzać. Widzę to na co dzień, ponieważ pracuję z osobami, które doświadczyły w Kościele zarówno duchowej przemocy, jak i traumy na tle rasowym. Ta książka jest jednocześnie głęboka i przystępna. Niesie także potencjał, aby informować i uzdrawiać. Polecam ją wszystkim z całego serca.

- Kyle J. Howard, terapeuta Soul Care w Lighting a Path Inc.

Najtrudniejszym aspektem mojej pracy jest obserwowanie bólu i cierpienia, które ludzie wzajemnie sobie zadają. Dzieje się tak w Kościele i środowisku rodzinnym - miejscach, które powinny zapewniać bezpieczeństwo i opiekę. Doktor Langberg spędziła dekady na zrozumieniu procesu leczenia osobistej i systemowej traumy. Jej książka to lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce się gruntownie przeszkolić w temacie pomocy ofiarom traum na tle emocjonalnym, seksualnym, fizycznym lub rasowym.

- Michael R. Lyles, dyrektor generalny, psychiatra, mówca, wizytujący wykładowca

Doktor Langberg w swojej obszernej i bardzo aktualnej książce porusza temat władzy, który zbyt często ignorujemy lub wręcz odrzucamy. Jako ludzie otrzymaliśmy władzę, której możemy używać, aby służyć innym lub ich prześladować. Podczas czytania tej książki będziesz potrzebować zakreślacza i pudełka chusteczek. Diane Langberg, doświadczona i wrażliwa terapeutka, napisała książkę, która jednocześnie boleśnie ujawnia prawdę i troskliwie leczy.

- Jemar Tisby, według "New York Timesa" bestsellerowy autor The Color of Compromise

Nie znajdziesz tu ciężkiego akademickiego języka - Diane Langberg to kobieta pełna ognia, która w sposób godny poprzedzających ją proroków domaga się sprawiedliwości w imieniu osób głęboko zranionych przez władzę sprawowaną w bezbożny sposób. Ta książka wypełniona jest biblijnymi prawdami, wnikliwą obserwacją, mądrością, przekonaniem i instrukcjami - dla tych, którzy mają oczy, by widzieć, i uszy, by słyszeć.

- Kay Warren, współzałożyciel Saddleback Church

Wstęp

Lata temu, kiedy po raz pierwszy spotkałam się z ofiarami przemocy seksualnej, znalazłam się na nieznanym mi gruncie. Nie wiedziałam, że takie rzeczy się dzieją. Nie tylko nie były one częścią mojego doświadczenia, ale także nie wspominano o nich ani razu w literaturze psychologicznej, którą czytałam. Nie spotkałam się z nimi też podczas zdobywania dwóch tytułów naukowych. Kiedy poruszyłam ten temat, zostałam odrzucona przez Kościół. Dzięki Bożej łasce postanowiłam jednak posłuchać ludzi, którym nikt nie wierzył i którzy zostali pozbawieni swoich praw. Ta decyzja mnie zmieniła i ukształtowała moje życie.

Proces rozwoju przez ostatnie czterdzieści siedem lat pracy w zawodzie chrześcijańskiej psycholog był długi i wymagający. Najpierw dowiedziałam się o rodzinach, w których od pokoleń szerzyły się przemoc domowa i wykorzystywanie seksualne. Od tego momentu przebywałam z ofiarami traum, przemocy, gwałtów i wojen. Dowiadywałam się o grupach ludzi stłamszonych, prześladowanych i zniewolonych. Zarówno w moim gabinecie w Pensylwanii, jak i w wielu krajach na sześciu kontynentach byłam świadkiem zniszczeń spowodowanych przez przemoc. Słuchałam głosów z Auschwitz, Rwandy, Południowej Afryki, Konga i Kambodży. Odwiedzałam ofiary brutalnych gwałtów, byłam w obozach śmierci, kościołach pełnych kości, miejscach niewyobrażalnej biedy oraz na polach śmierci w Kambodży, gdzie zabijano ludzi za bycie takimi, jakimi stworzył ich Bóg.

Widziałam również piękno, odkupienie, odwagę i hojność. Doświadczyłam błogosławieństwa ponad miarę od tych, którzy zostali zmiażdżeni przez świat i jego mieszkańców. Przekazałam to błogosławieństwo swoim dzieciom, wnukom, współpracownikom, klientom, słuchaczom i Kościołowi na całym świecie.

Moja podróż do świata traumy rozpoczęła się od jednej ofiary przemocy, która stopniowo, ale odważnie dzieliła się ze mną swoją historią. Zadawałam pytania i z całych sił starałam się uważnie słuchać. Stałam się jej uczennicą oraz uczennicą wielu następnych - ludzi stworzonych przez Boga, będących Jego dziełem, zranionych i skrzywdzonych. Przebywałam z nimi i mówiłam do każdego z nich: "Naucz mnie, jak to jest być tobą". Po czasie kontekst przemocy poszerzył się o przeżycia z obozów chrześcijańskich, ze szkół i środowisk sportowych. Dowiedziałam się, że chłopcy i mężczyźni również byli ofiarami nadużyć.

Pracowałam też z pastorami, misjonarzami i liderami chrześcijańskimi. Zmagali się oni z depresją i lękiem, z własnymi odpowiedzialnościami i ciężarami innych ludzi. Wielu z nich doświadczało wypalenia. Aż pewnego dnia mój świat się zawalił - zaczęłam zdawać sobie sprawę z tego, że chrześcijanie na stanowiskach przywódczych również wykorzystują ludzi, którymi się opiekują. Trudno było to przyjąć. Nie chciałam, żeby okazało się to prawdą. Nie rozumiałam tego. Nauczyłam się, że to, co ma miejsce w rodzinach, dzieje się również w Bożej rodzinie.

Powoli uświadamiałam sobie, że władza, oszustwo i przemoc są ze sobą ściśle powiązane. Ludzie wysoce poważani i postrzegani jako pobożni w rzeczywistości oszukiwali samych siebie i innych, żeby popełniać i ukrywać grzeszne uczynki. Z czasem zauważyłam, że całe systemy robią dokładnie to samo. Przemoc systemowa, w tamtym czasie całkowicie obce dla mnie pojęcie, stała się bardziej oczywista, kiedy odkryłam, że czasami wierzący się jednoczą, żeby chronić Boże imię, popełniając i ukrywając przy tym czyny, które nie mają z Bogiem nic wspólnego. Wierzący ludzie łamali Boże serce.

Byłam zła. Płakałam. Chciałam, żeby to nie było prawdą. Chciałam zrezygnować. Czasami czułam się tak, jakbym pływała w kanale pełnym ścieków, mimo że nad wejściem widniał napis "Świątynia". Zaczęłam więc czytać wszystko, co pomogłoby mi zrozumieć. Cofnęłam się do historii Kościoła. Uczyłam się o Holokauście oraz innych ludobójstwach. Wiele razy czytałam księgi prorockie, szczególnie Jeremiasza. Zagłębiałam się w ewangeliach. Powoli, krok po kroku, zaczynałam wyraźniej dostrzegać systemową naturę przemocy. Nadal jestem w procesie nauki.

Ta książka jest owocem mojego rozwoju. Bóg zaprasza nas do współudziału w Jego cierpieniach. Nie jest to miejsce, do którego chcemy wejść. Tak naprawdę to kanał pełen ścieków. Kiedy się w nim znalazłam, zobaczyłam, że Jezus wycierpiał wszystko, z czym się tam spotkałam. Łącznie z moim zaślepieniem, oporem i strachem przed wkroczeniem do tego miejsca. Jednak odmowa wejścia, odwrócenie się od tego, co On widzi, oznacza rozminięcie się z Nim samym. W niewielkim stopniu dostałam możliwość wglądu w to, co oznacza: "A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas" (J 1,14). W tej przestrzeni On był Emmanuelem - Bogiem z nami. Chrystus powołuje nas do bycia na tym świecie tak bardzo podobnymi do Niego, aby ludzie mogli poczuć, doświadczyć i poznać, że On rzeczywiście z nami jest.

Uderzyło mnie, jak wiele razy czytamy, że Jezus widział. Ewangelista Mateusz pisze, że Jezus przechodził przez wszystkie miasta i wioski, a "[...] widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza" (Mt 9,36). Jezus nadal widzi i zaprasza nas, żebyśmy stanęli razem z Nim i zobaczyli - poczuli ból, zmartwienie, przygniecenie i agonię drogocennych owiec, które nie mają pasterza, opiekuna i pocieszyciela.

Większość dzisiejszego świata chrześcijańskiego wydaje się mniej zainteresowana tym, by widzieć jak Jezus, mniej skłonna do przyjęcia Jego zaproszenia, a bardziej nastawiona na zdobywanie władzy. Zgromadziliśmy sławę, pieniądze, status społeczny, reputację i budujemy własne małe królestwa. Widzieliśmy zbyt wiele nagłówków dotyczących przywódców i systemów chrześcijańskich w niczym nieprzypominających Jezusa. Obawiam się, że zboczyliśmy z drogi. Przyszedł czas, żeby ci z nas, którzy wzywają Bożego imienia, zatrzymali się i posłuchali naszego Króla, ogarniętego współczuciem. Prawdziwego Pasterza, pragnącego nakarmić i wziąć w ramiona swoje owce.

Podążamy za Bogiem, który nas słucha i razem z nami płacze. Wyraźnie widzimy to w życiu Jezusa. Prawdopodobnie najwspanialszym wyrazem empatii jest fakt, że stał się człowiekiem. Jezus przyszedł i rozbił swój namiot pośród nas - prawdziwy obóz dla uchodźców - co oznaczało picie naszej wody, dzielenie naszych obowiązków, doświadczanie naszych strat, udział w naszych radościach, ale też w płaczu podczas żałoby. Musimy nauczyć się słuchać tak jak On. Zrozum, Jezus wie, co znaczy być tobą. Dał ci w prezencie możliwość bycia wysłuchanym i poznanym, a w zamian chce tylko, żebyś to samo podarował innym. On pragnie, żebyśmy szli razem z Nim i opiekowali się przygnębionymi, oszukanymi, pokrzywdzonymi przez przemoc i porzuconymi. Chce, żebyśmy patrzyli Jego pełnymi miłości oczami i słuchali Jego wrażliwymi uszami. Zaprasza do pracy razem z Nim, do towarzyszenia ludziom - tak jak On to robił.

Uczenie się od naszego Pasterza to dla mnie wielki przywilej. On zabrał mnie do miejsc, o których istnieniu nie miałam pojęcia. Widziałam zło, ciemność i desperację w ludziach - drogocennym Bożym dziele. Z pewnością popełniłam wiele błędów. Zobaczyłam jednak, że Bóg był tam obecny, kochał, uczył, dawał oparcie i odkupienie. Modlę się, żeby Boże światło ujawniało prawdę o nas, kiedy wspólnie będziemy przyglądać się pojęciu władzy oraz naszym często zniekształconym i pełnym przemocy manipulacjom. Modlę się, żebyśmy razem pokłonili się przed Tym, który siedzi na tronie i znosi piętno, które powinno być nasze. Abyśmy uczyli się od najlepszego Pasterza, jak bronić, zaopatrywać i zapewniać schronienie Jego ukochanym owcom. Nie jest to przyjemna droga, ale w trakcie odkryjemy, że On działa razem z nami. Tak, On będzie cię używać do błogosławienia innych. Ale będzie też używać innych, by przemieniać ciebie na swoje podobieństwo. On zawsze wykonuje pracę po obu stronach.

Modlę się, żeby ta książka zwiększała świadomość i zrozumienie władzy oraz jej nadużyć, abyśmy mogli bronić i otaczać opieką tych, którzy zostali porzuceni przez zepsute chrześcijańskie systemy władzy. Modlę się, aby ci, którzy doświadczyli przemocy, podczas czytania czuli się dostrzeżeni, wysłuchani, wiarygodni i pocieszeni. Niektórzy z was po zetknięciu się z nadużyciami władzy odeszli z Kościoła - miejsca, które zgodnie z planem Boga miało być świętym miejscem schronienia. Jednak jeśli widzisz w nim więcej zagrożeń niż poczucia bezpieczeństwa, pamiętaj, że niestety często Kościół zawodzi w swojej misji upodabniania się do Jezusa i naśladowania Go. Przez to z kolei sprawia, że łatwo uwierzyć w kłamstwa na temat Chrystusa.

Jeśli jesteś chrześcijańskim liderem - obojętnie, czy w Kościele, organizacji charytatywnej, czy w innym miejscu wpływu - modlę się, żebyś zrozumiał świadome oraz nieświadome rodzaje władzy, które wiążą się z twoim autorytetem. Modlę się, żebyś zdał sobie sprawę z własnego wpływu i nauczył się mądrze z niego korzystać - do błogosławienia, a nie krzywdzenia. Jeśli używałeś władzy w sposób wyrządzający szkodę, modlę się, żebyś pokłonił się przed tronem Tego, który uniżył się z twojego powodu, i żebyś przyznał się do spowodowanej krzywdy przed sobą i przed innymi. Obyś bardziej pragnął Bożej prawdy i łaski niż szacunku ludzi.

Ubolewam nad tym, że Kościół jako Ciało Chrystusa tak często odchodzi od Jego dzieła i odwraca się plecami do Niego i Jego zaproszenia. Obyśmy wszyscy nauczyli się rozróżniać, kiedy władza używana jest niewłaściwie, i potrafili nazywać rzeczy po imieniu. Tak wiele już straciliśmy, tak wielu skrzywdziliśmy. Złamaliśmy Boże serce. Modlę się, żebyśmy szukali Go żarliwie w każdej z tych sytuacji. On cały czas czeka.

JedenŹródło i cel władzy

Dynamika władzy zawsze jest obecna w mojej pracy chrześcijańskiej psycholog. Władza może być źródłem błogosławieństwa. Jednak kiedy jest nadużywana, wyrządza niewyobrażalną krzywdę Ciału Chrystusa i psuje Jego wizerunek - a często jest sprawowana w Jego imieniu. Jak wierzę, musimy zająć się problemem władzy i zrozumieć, że można z niej korzystać, aby uzdrawiać lub wyrządzać krzywdę, czynić dobro lub zło. Zapraszam cię do przyjrzenia się razem ze mną, czym jest władza, skąd pochodzi i jaki ma na nas wpływ. Jest ona nieodłącznym elementem człowieczeństwa. Nawet najbardziej bezbronni z nas mają władzę. To, w jaki sposób z niej korzystamy lub odmawiamy jej użycia, decyduje o naszym wpływie na innych.

Sarah jest maleńka i krucha, ma zaledwie cztery dni. Nie wie nic o sobie ani o świecie, w którym się znalazła. Nie zna żadnych słów. Nie jest w stanie się przemieszczać. Coś jednak ją niepokoi. Nie wie, co jest nie tak ani dlaczego. Nie ma pojęcia, jak poradzić sobie z tym, co przeżywa. Płacze, leżąc samotnie w ciemności. A mimo to ma władzę. Dwoje śpiących, wyczerpanych dorosłych zrywa się z wygodnego łóżka, przerywając tak bardzo potrzebny im odpoczynek, i szybko kieruje się w stronę, z której dobiega płacz. Sarah zakłóciła sen dwojga ludzi, którzy potrafią mówić i chodzić, wiedzą, czego chcą i czego potrzebuje ich córeczka. Rozumieją jej płacz i odpowiadają na niego, odkładając na bok swoje uczucia i preferencje. Dokonują wyboru, wstają, pocieszają ją i karmią nie tylko mlekiem, ale też swoją uwagą i miłością. W porównaniu do Sarah tych dwoje dorosłych ma ogromną władzę i podejmuje decyzję - użyją jej, aby błogosławić i troszczyć się o dziecko.

Angielskie słowo power1 pochodzi z łacińskiego posse ('być w stanie') i oznacza 'mieć zdolność zrobienia czegoś, działania lub wywołania efektu; wpływać na ludzi lub wydarzenia; mieć autorytet'. Ma również mocniejsze znaczenie: 'kontrolować, dominować, przymuszać lub działać siłą'. Jako osoby stworzone na Boże podobieństwo otrzymaliśmy władzę przez samą naszą obecność na tym świecie. Czterodniowy noworodek ma moc, żeby wyrwać niezależnych dorosłych z upragnionego i niezbędnego dla nich snu. Działa to także w drugą stronę - ci sami dorośli w oczywisty sposób mają władzę nad swoim dzieckiem. Mogą zareagować z uwagą i troską albo ze złością, spowodowaną zakłóceniem ich spokoju. Mogą też odmówić opieki i odpowiedzieć zaniedbaniem oraz ciszą. Niemowlę wpływa na dorosłych, a reakcje rodziców wpływają na dziecko. Jego umiejętność wyrażania potrzeb ujawnia wnętrze dorosłych, obdarzonych większą władzą. Wraz z upływem czasu ich powtarzalne odpowiedzi kształtują nie tylko osobowość dziecka, ale też ich własne serca. Nasze reakcje w stosunku do bezbronnych pokazują, jacy tak naprawdę jesteśmy. To ważna zasada, o której warto pamiętać, kiedy przyglądamy się władzy i jej nadużyciom.

Każdy, kto chociaż w niewielkim stopniu śledzi bieżące informacje ze świata, jest świadomy tego, w jaki sposób władza może zostać użyta w dobrych i złych celach. Czytamy o despotycznych tyranach oraz o ludziach torturowanych i więzionych za wiarę lub krytykę rządu. Słyszymy też o tych, którzy ofiarnie pomagają potrzebującym, szukają zaginionych, poświęcają czas, pieniądze i siły na ratowanie ofiar handlu ludźmi. Listy przykładów zła i dobra są nieskończenie długie. Każde życie ludzkie jest siłą, która nieustannie wpływa na świat. Jeśli jednak ludzie będący przy władzy odmawiają pomocy innym, odrzucenie staje się dominującą siłą, nie troska.

Władza w historii stworzenia

Jakie jest źródło ludzkiej władzy? W Księdze Rodzaju czytamy o tym, jak Bóg obdarzył nią ludzi: "A wreszcie rzekł Bóg: Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem podniebnym, nad bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi! Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę" (Rdz 1,26-27). Bóg stworzył ludzi, którzy byli do Niego podobni, i polecił im panować. W języku hebrajskim słowo panować oznacza 'mieć zwierzchnictwo lub dominować'. Nad czym Bóg kazał im dominować? Nad rybami, ptakami, bydłem, nad całą ziemią i wszystkim, co po niej pełza. Zwróć uwagę na zadziwiające pominięcie w Bożym poleceniu: nigdzie nie wspomina On, że ludzie mają panować nad sobą nawzajem! Mężczyzna ma nie mieć władzy nad kobietą; tak samo kobieta ma nie panować nad mężczyzną. Mają rządzić wspólnie, we dwoje, nad resztą Bożego stworzenia. Mają przyjąć władzę, którą zapewnił im Bóg, i używać jej do dobrych celów. Razem. Następnie w Księdze Rodzaju (1,28) czytamy, że Bóg polecił ludziom, aby zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną. Czynić poddaną oznacza 'podbijać, zniewalać lub utrzymywać w posłuszeństwie'. Bóg stworzył mężczyznę i kobietę jako jedno ciało i polecił im, żeby panowali i czynili sobie poddaną ziemię, nie siebie nawzajem.

W pierwszym rozdziale Księgi Rodzaju czytamy też, że Bóg powołał Adama i Ewę do płodności: "[...] Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: Bądźcie płodni i rozmnażajcie się [...]" (Rdz 1,28). W jaki sposób? Oczywiście ludzie płodni zwiększają swoją władzę poprzez wydawanie na świat kolejnych ludzi. Są oni jednak powołani do płodności we wszystkich dziedzinach życia. W istocie Bóg stworzył nas, żebyśmy powielali Jego obraz i działali na Jego podobieństwo we wszystkim, co robimy. Człowiek odzwierciedla Stwórcę, od którego otrzymał władzę. Co wiemy o Bogu? Jest dobry i wierny, jest naszą ucieczką, prawdą i miłością. Obdarzył ludzi wpływem po to, żeby mogli ukazać Jego charakter całemu światu. Bóg ich pobłogosławił; ogłosił nad nimi swoją przychylność i powołał ich, aby byli płodni i się rozmnażali oraz nieśli Jego podobieństwo i błogosławili ziemię. Wspólnie.

Wszyscy wiemy, co wydarzyło się później. Pojawiło się sprytne, zwodnicze stworzenie, które całkowicie odrzuciło Bożą moc i wszelkie podobieństwo do Niego. Oszukało ludzi, używając słów samego Boga: "Chcecie być jak Bóg? Chcecie być do Niego podobni? Chcecie mieć umiejętność rozróżniania dobra od zła? Możecie mieć to wszystko, jeśli wybierzecie to, czego On wam zabronił". Ludzie, dokładnie tak jak ich wróg, skorzystali ze swojego prawa do przeciwstawienia się Bogu. Wybrali to, co wydawało się dla nich dobre, i się tym napełnili. Ułuda obiecanego dobra zaprowadziła ich do nieposłuszeństwa Bogu. Wykorzystali swoją władzę, by wybrać zło, podczas gdy otrzymali ją przecież po to, żeby nieść Boże odbicie i wybierać dobro. Zapragnęli tego, co od początku było dla nich przeznaczone - podobieństwa do Boga. Chcieli rozróżniać dobro od zła. Wykorzystali swoje prawo nadane im przez Boga i użyli go przeciwko Niemu, dając się oszukać, że wybierają Jego.

Ludzie obdarzeni Bożym charakterem użyli swojej władzy w sposób, który upodobnił ich do przeciwnika Boga. Powiedzieli zupełnie jak król Babilonu: "Wstąpię na szczyty obłoków, zrównam się z Najwyższym" (Iz 14,14 - BW)2. Zapomnieli, że podobieństwo do Boga zostało im dane przez Niego samego. Nie da się go stworzyć ludzkimi siłami. Ich wpływ został użyty, nie aby błogosławić, ale aby krzywdzić - nie tylko innych, ale też ich samych. Nadużycie władzy nadanej mężczyźnie i kobiecie doprowadziło do skutków, które ciągną się przez pokolenia, dotykając nas wszystkich.

Siła człowieczeństwa

Aby zrozumieć wpływ władzy, musimy pojąć, kim jest człowiek. W trakcie mojej pracy z ofiarami traum wyłoniły się pewne koncepcje, które mogą być tu pomocne3.

Po pierwsze, być człowiekiem oznacza mieć głos. Boży głos sprawił, że wszystko powstało. Być stworzonym na Jego obraz oznacza mieć osobowość, prawo wyrażania opinii i kreatywność. Nadużycia władzy uciszają słowa, myśli, uczucia i wybory ofiar. Ich pragnienia są lekceważone i unieważniane. Jakakolwiek przemoc zawsze niszczy Boży obraz w człowieku. Rujnuje osobowość, łamie i ucisza, tak że człowiek nie może już ogłaszać światu, kim naprawdę jest.

Po drugie, być człowiekiem oznacza mieć relacje. Zostaliśmy stworzeni w bliskości z samym Bogiem i ze sobą nawzajem. Bóg przyszedł na ten świat w ludzkim ciele, żeby przywrócić więź, która została zerwana. Jego obraz odzwierciedla się właśnie w tym połączeniu. Ludzie pragną relacji pełnych bezpieczeństwa, jednak nadużycia władzy naruszają je i niszczą. Powoduje to zdradę, strach, poniżenie, utratę godności oraz wstyd. Przynosi izolację i zagrożenie, tworzy bariery i prowadzi do zerwanych więzi. Niszczy też empatię i poczucie bezpieczeństwa. Władza pełna nadużyć ma ogromny wpływ na nasze relacje z Bogiem oraz innymi ludźmi. Ofiary przemocy często patrzą na Boga przez poważnie zakrzywioną soczewkę, postrzegając Go jako źródło zła, którego doświadczyli. Zniszczenie ludzkiej wiary w czasie cierpienia jest największą tragedią wynikającą z nadużyć władzy.

Po trzecie, być człowiekiem oznacza mieć wpływ i kształtować świat. Nasz Stwórca powołał nas do panowania i czynienia ziemi poddaną - to potężne słowa. Idźcie i wywierajcie wpływ; powodujcie wzrost; zmieniajcie stan rzeczy. Przemoc odbiera i unieważnia władzę. Jej ofiara czuje się bezużyteczna, bezbronna i nieudolna, ma przemożne poczucie pozbawienia godności i celu. Naszym zadaniem jest działać w taki sposób, żeby świat zmieniał się przez samą naszą obecność. Te aspekty naszego głosu, relacji i władzy są zakorzenione w charakterze Boga.

Rodzaje ludzkiej władzy

Istnieje wiele rodzajów władzy. Siła werbalna odnosi się do używania słów, często w sposób kreatywny, w celu opanowania sytuacji i uzyskania kontroli nad ludźmi. Osoby utalentowane werbalnie mogą używać języka, żeby błogosławić lub ­wyrządzać poważne, długotrwałe szkody. Pokrewnym rodzajem władzy, o którym jednak często zapominamy, jest milczenie. To wspaniała umiejętność, która może też służyć jako broń. Żądło milczenia używane do lekceważenia lub wymierzania kary pozostawia w człowieku głębokie rany.

Siła werbalna często, chociaż nie zawsze, połączona jest z siłą emocjonalną. Emocje mogą być używane do pocieszania i okazywania empatii lub do kontroli tego, co ludzie mówią i robią - często poprzez ich zastraszanie i uciszanie. Siła gniewu i wściekłości przeraża nawet wtedy, kiedy nie używa się żadnych słów.

Władza może przejawiać się także w wielkości i sile fizycznej. Osoba, która waży sto kilogramów, ma zdecydowaną przewagę siły nad przeciwnikiem ważącym czterdzieści kilogramów. Z łatwością może przygnieść lub zranić. Nasza fizyczność zapewnia również władzę w inny sposób. Wszyscy znamy osoby, które wprawdzie nie są większe od innych, ale sama ich obecność wypełnia całe pomieszczenie, w którym się znajdują. Taka siła osobowości może sprawować kontrolę nad danym miejscem, towarzystwem lub nawet nad krajem.

Ludzie ze specjalistyczną wiedzą mają ogromną władzę. Mogą używać stanowczego języka i oczekiwać, że to, co mówią, będzie respektowane, ponieważ znają się na rzeczy. Stanowiska kierownicze niosą ze sobą wpływ. Jeśli jestem prezydentem, instruktorem, lekarzem lub profesorem, moja pozycja daje mi prawo, żeby powiedzieć i zrobić bardzo wiele. Krąg mojego panowania i czynienia poddanymi jest większy niż innych ludzi. W zależności od mojej pozycji i jej społecznego postrzegania mogę używać tej władzy do usprawiedliwiania zła i przekraczania swoich kompetencji, zwłaszcza jeśli jestem poważaną przez ludzi osobą z dużym autorytetem.

Tak samo jak milczenie, nieobecność również jest wielką siłą. Pamiętasz z dzieciństwa zabawę w zaufanie? Za tobą stał kolega, a ty miałeś powoli przewracać się do tyłu w zaufaniu, że cię złapie. Było to trochę straszne. Zniknięcie kolegi lub jakiekolwiek zaniedbanie mogło się skończyć kontuzją. Rodzic, który przymyka oko na przemoc seksualną, okazuje się nieobecny wtedy, kiedy dziecko desperacko go potrzebuje. Rezultatem takiego zachowania jest głęboki uraz. Nieobecność emocjonalna współmałżonka również powoduje poważne zranienia. Jednak odmowa dołączenia do grupy oprawców jest dla ofiary przemocy potężną i budującą formą nieobecności.

Następnym rodzajem władzy, jaki sprawują niektórzy ludzie, jest władza ekonomiczna. Za pieniądze kupisz wiele rzeczy na tym świecie, a wpływ jest jedną z nich. Można go wykorzystać w sposób mądry i łaskawy, ale też do manipulacji, kontroli i zastraszania.

Władza duchowa to kolejny rodzaj siły, która może być niebezpieczna, jeśli nie jest sprawowana w posłuszeństwie Bogu. Ten rodzaj wpływu również bywa używany do kontrolowania, manipulowania i zastraszania innych, w celu zaspokojenia potrzeb własnych albo konkretnej organizacji. Często ukrywa się pod płaszczykiem atrakcyjnie brzmiących słów i pojęć, charakterystycznych dla duchowego języka.

Na koniec - na kształtowanie naszego życia i umysłu ogromny wpływ mają również nasze kultury, rodziny, narody, plemiona, wspólnoty świeckie i religijne. Kultura jest niczym tlen - ­zawsze obecna, chociaż nie możemy jej zobaczyć; po prostu jest. Kiedy spotykamy się z nieznaną kulturą uwielbienia, jedzenia albo ubioru, czasem doświadczamy szoku. Każda z nich może wzbogacać człowieka, ale też być pełna arogancji, uprzedzeń i podziałów. Musimy więc być bardzo uważni i użyć naszej władzy i naszych umiejętności do oceny, zanim w całości połkniemy konkretny przekaz kulturowy.

W dalszych rozdziałach książki omówimy dokładnie wyżej wymienione przykłady władzy. Teraz musimy tylko zrozumieć, skąd one pochodzą i jaki jest ich zamierzony cel. Musimy też być świadomi, że wszyscy posiadamy je w różnym stopniu i możemy ich używać lub z nich zrezygnować, by czynić dobro albo zło. Na sam koniec - powinniśmy się również dowiedzieć, jak wygląda korzystanie z danego nam przez Boga wpływu, aby błogosławić ludzi.

Władza nie należy do nas

Dwa fragmenty Pisma Świętego poprowadzą nas w zrozumieniu, jak używać władzy w Boży sposób. W Ewangelii Mateusza (28,18-19) Jezus powiedział: "Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc [...]". Jezus ma wszelką władzę. Oznacza to, że ta niewielka część, którą my posiadamy, pochodzi od Niego; zostaliśmy wysłani w Jego autorytecie. Jezus nie oddaje nam autorytetu - On go zachowuje. Wysyła nas w swoim autorytecie, żebyśmy realizowali Jego dzieło, używając Jego sposobów. Każda cząstka władzy, którą otrzymaliśmy, jest współdzielona. Została nam dana przez Tego, który posiada ją w całości - nie należy do nas, ale do Niego. A On dzieli się z nami swoją własnością.

Czy jesteś mocny w słowach? Słowo Boże dało ci taką władzę. Czy jesteś potężny fizycznie? Bóg, który burzy warownie i podtrzymuje wszechświat, dał ci taką siłę. Czy zajmujesz wpływową pozycję? Dał ci ją Król królów i Pan panów. Czy masz wiedzę i umiejętności? Otrzymałeś je od Boga Stwórcy, którego drogi pozostają dla nas tajemnicą. Czy posiadasz emocjonalny wpływ na innych? Pochodzi on od Pocieszyciela i Cudownego Doradcy. Czy masz wielką siłę finansową? Jeśli tak, jest to zaledwie mała cząstka od Tego, który dysponuje całym bogactwem. Jakąkolwiek władzę i siłę mamy, należy ona do Boga. Została nam dana przez Niego wyłącznie po to, żeby Go uwielbiać i błogosławić innych ludzi. Jeśli więc wszelka władza wywodzi się od Niego, chrześcijanie powinni sprawować ją z wielką pokorą. Jesteśmy Bożym stworzeniem, niczym mniej i niczym więcej. Naśladujemy Tego, który stał się ciałem. To właśnie Jezus daje nam wzór pokornej władzy.

W następnym fragmencie czytamy, że gdy Jezus był na ziemi, powiedział: "Syn nie może niczego czynić sam z siebie, jeśli nie widzi Ojca czyniącego" (J 5,19). Postawa serca pokazana przez Syna powinna obfitować w tych z nas, którzy Go naśladują. My propagujemy nasze własne nauki, pisma i instytucje, budujemy swoją reputację. Jezus niczego takiego nie robił. My dążymy do zdobycia udziału w chwale i mocy. On uniżył się przed Bogiem i ludźmi, stając się sługą. My chcemy budować nasze małe królestwa. On przyszedł, żeby rozwijać królestwo Ojca. Bóg w zaufaniu powierza nam, swojemu stworzeniu, władzę, której celem jest błogosławieństwo. Jeśli zrozumiemy jej naturę - jej źródło i wiążące się z nią niebezpieczeństwa - będziemy z pokorą odnosić się do ludzi. Nasz Pan powiedział, że jeśli mamy zarządzać, prowadzić innych i wywierać na nich wpływ, musimy stać się sługami. Przed wysłaniem uczniów Jezus zwrócił się do nich: "Popatrzcie na moje ręce i nogi [...]" (Łk 24,39). To są ślady Jego pokory i insygnia władzy. Widoczne dowody na to, że przyszedł nie po to, żeby Mu służono, ale aby służyć. Ci, którzy Go naśladują, obdarzeni Jego autorytetem, są powołani do podążania drogą krzyża.

Władza zaczyna się w naszym sercu

Boża władza zaczyna się w królestwie naszego serca, następnie wyraża się w ciele, a dopiero potem przenika do świata. Popełniamy błąd, jeśli uważamy władzę za zewnętrzną siłę. Ona nie polega na panowaniu nad wspólnotą, nad wiernymi, instytucją albo państwem. Jest czymś wewnętrznym, a nie zewnętrznym. Królestwo Boże to królestwo serca, a nie kościołów, organizacji, misji czy szkół. Bóg buduje swoje królestwo, nie nasze, i robi to przez sprawowanie zwierzchnictwa nad ludzkim sercem do momentu, aż wypełni się ono Duchem Świętym. To właśnie jest Boża moc. A kiedy już jesteśmy nią nasyceni, wnosimy życie, światło, łaskę, prawdę i miłość do każdego z naszych zewnętrznych działań, zarówno tych małych, jak i tych wielkich. Wtedy królestwo Boże się rozwija, a On jest wywyższony.

Za każdym razem kiedy używamy władzy i wpływu do wyrządzania szkody albo wykorzystywania ludzi w sposób uwłaczający Bogu, ponosimy porażkę w sprawowaniu pieczy nad darem, który od Niego otrzymaliśmy. Zawsze kiedy używamy władzy dla zaspokojenia własnych potrzeb albo podniesienia swojej pozycji, przestajemy troszczyć się o ten prezent. Naszą władzą mają zarządzać Słowo Boże oraz Duch Święty. Niewłaściwe jest każde jej użycie niepodporządkowane Słowu, a zamiast tego oparte na oszukiwaniu samych siebie i nazywaniu dobrem tego, co Bóg nazwał złem. Przypomnijmy sobie Adama i Ewę, stworzonych na Boże podobieństwo, którzy chcieli być jak On, dlatego zjedli zakazany owoc. Wykorzystanie władzy do bycia jak Bóg wymagało nieposłuszeństwa wobec Niego. Było to zatem jej niewłaściwe użycie. Korzystanie ze swojej pozycji w Kościele i doprowadzanie innych osób w służbie do skrajnego wyczerpania dla dobra Ewangelii również jest złe. Stosowanie siły emocjonalnej i werbalnej do budowania własnego prestiżu, podczas gdy Bóg mówi, że nie odda nikomu swojej chwały, to też niewłaściwe użycie władzy. Tak samo nieuczciwe wykorzystanie siły sukcesu lub władzy finansowej do osiągnięcia celów służby lub manipulacja ludźmi za pomocą wiedzy teologicznej, aby zrealizować własne plany. Niewłaściwym użyciem władzy jest też korzystanie z pozycji w domu lub Kościele, a także z wpływu i reputacji, żeby dopiąć swego, stłamsić, uciszyć i zastraszyć innych.

Wstrzymanie się od użycia władzy w obliczu grzechu, przemocy i tyranii też jest niewłaściwym jej wykorzystaniem. To grzech przeciwko Bogu - współpraca ze złem, którego On nienawidzi. Jezus mówi: "Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili" (Mt 25,45). Milczenie w obliczu zła może być rodzajem nadużycia władzy, ponieważ kiedy nie reagujemy na ból innej osoby, unieważniamy daną nam od Boga zdolność mówienia prawdy. Bóg wzywa nas do korzystania z naszej siły werbalnej i bycia głosem na rzecz niemych i bezsilnych. Współudział w wyrządzaniu zła ogranicza dany nam przez Boga autorytet, z którego w Jego imieniu mamy korzystać na tym świecie.

Prawdziwie Boża władza nie pochodzi z nas, ale z zewnętrznego źródła. Jest używana zawsze pod Jego zwierzchnictwem i na podobieństwo Jego charakteru. Jest sprawowana zawsze w pokorze i miłości do Boga. Najpierw korzystamy z niej, służąc Jemu, a następnie służąc ludziom, tak samo jak On. Jej ostatecznym celem zawsze jest przyniesienie chwały Bogu. On jest zadowolony ze swojego Syna - to oznacza, że w wykorzystywaniu władzy musimy upodobnić się do Jezusa, ponieważ On przynosi chwałę Ojcu. A więc w jaki sposób mamy służyć? Podam trzy przykłady prawdziwych historii, które skutecznie mnie nauczyły, czym jest piękno właściwie sprawowanej władzy.

Pierwsza historia ma miejsce w maleńkiej wiosce rybackiej w Brazylii. Lokalny pastor powiedział mi, że nie część, ale wszyscy mężczyźni w jego wiosce są alkoholikami, stosują przemoc i żyją w związkach kazirodczych.

- Diane, wszyscy, bez żadnych wyjątków: policjanci, sędziowie, pastorzy.

Zapytał mnie, jak może pomóc tym ludziom. Na początku aż zaniemówiłam, bo jego sytuacja wydawała się skrajnie beznadziejna. Jak można być światłem w tak strasznym miejscu? Jednak potem zrozumiałam. Stałam obok mężczyzny, który miał w sobie Bożą światłość.

- Wiem, że ta sytuacja jest przytłaczająca i beznadziejna - zaczęłam - ale Bóg postawił cię w tym miejscu, ponieważ Go znasz, a nikt z mieszkańców wioski nigdy nie widział takiego życia rodzinnego jak twoje. Oni nawet nie wiedzą, że można postępować inaczej. Chodź z Jezusem, szanuj swoją żonę, błogosław swoje dzieci, a Bóg przez ciebie będzie pokazywać swoje drogi i wzbudzać w innych głód takiego sposobu życia.

Nie chciałam mu w żaden sposób sugerować, że zadanie, które Bóg przed nim postawił, będzie łatwe. Kontynuowałam, próbując dodać mu otuchy:

- Twoja misja będzie trudna, długa i pełna poświęceń, ale jest nadzieja. Nie w tobie. Nadzieją w tym ciemnym miejscu jest Chrystus wewnątrz ciebie. Dzięki Bożej mocy w twoim życiu możesz na własnym przykładzie pokazać im mężczyznę, który nie nadużywa władzy. Jeśli będziesz czerpać z Jezusa, popłynie z ciebie Jego żywa woda, która ostatecznie zmieni krajobraz tego miasteczka.

Kolejna historia dotyczy konferencji dla arabskich kobiet, na której omawiałyśmy temat traum oraz ich skutków. Wiele uczestniczek było ofiarami nadużyć władzy. Pod koniec mojego przemówienia zaplanowano czas na zadawanie pytań. Jedna z kobiet zabrała głos:

- Wychowałam się w rodzinie chrześcijańskiej. Mój ojciec w straszny sposób bił moją mamę i wszystkie swoje dzieci. Teraz ja sama mam już męża i dzieci. Kiedy odwiedzamy moich rodziców, a dzieci zrobią coś, co nie podoba się mojemu ojcu, dotkliwie je bije. Oboje z mężem nie uważamy, że to Boży sposób wychowania, i nie traktujemy tak naszych dzieci. Czy możesz mi powiedzieć, co powinnam zrobić?

Musicie wiedzieć, że podczas podróży jestem niezwykle ostrożna w dzieleniu się negatywną opinią na temat norm i zwyczajów panujących w innych kulturach. Nawet kiedy ktoś zadaje mi bezpośrednie pytanie, bardzo rozważnie udzielam odpowiedzi. Poprosiłam tę kobietę o chwilę na zastanowienie, bo wiedziałam, że rezultatem wyznania prawdy może być przemoc wymierzona w nią. Zarówno ona, jak i członkowie jej rodziny mogą zostać odrzuceni i wydziedziczeni. Wiedziałam jednak, że jeśli nic nie powiem, zachęcę ją do tego, by pozostała wmieszana w zło, jakie ktoś wyrządza jej dzieciom - a przecież najwyraźniej Bóg już ją przekonywał, co jest właściwe. Jeśli trwałabym w milczeniu, ja również byłabym winna. Zrobiłam więc krótką przerwę na modlitwę, a potem poinformowałam kobietę, że to, co teraz powiem, jest trudne i może okazać się dla niej niebezpieczne. Zgodziłam się, że jej ojciec wyrządza krzywdę dzieciom i że nie jest to Boże zachowanie. Powiedzenie mu prawdy, z okazaniem należnego szacunku, oznaczało użycie swojej mocy, aby wnieść do tej przestrzeni Boże światło i zaprosić do światłości także ojca. Z kolei zachowanie milczenia było równoznaczne z pokazaniem dzieciom, że taka postawa jest właściwa, i uczeniem ich bierności w obliczu zła. Oznaczało też bycie współwinnym wyrządzanej im szkody. W pomieszczeniu zapadła cisza. Kobieta nie odzywała się przez chwilę. W końcu podniosła głowę i powiedziała:

- Zrobię to, co jest właściwe przed Bogiem, ale pod jednym warunkiem. Proszę tylko o to, żeby obecne tutaj osoby zobowiązały się do modlitwy za mnie.

Wszystkie kobiety rozumiały, jak wielkie wyzwanie podejmuje jedna z nich, i dały jej znać, że będą się modlić. Ja robię to do dziś.

Trzecia historia opowiada o mężczyźnie z ogromną władzą. Jakiś czas temu nasz syn pracował na Bliskim Wschodzie dla księcia, członka rodziny królewskiej. Mój mąż i ja byliśmy zaproszeni jako goście księcia, żeby odwiedzić naszego syna i zobaczyć ten kraj.

Polecieliśmy prestiżową linią lotniczą, z luksusowymi fotelami i wykwintnym jedzeniem. Syn odebrał nas z lotniska i szybko zawiózł do pałacu na spotkanie z księciem. Ja, kobieta, miałam wejść do sali pełnej Arabów. Razem z synem uważnie przestudiowałam protokół. Poinstruował nas, żebyśmy zaczekali przy drzwiach, aż zostaniemy przywitani, i żebyśmy nie odzywali się jako pierwsi. Książę w tym czasie miał pozostać na swoim miejscu.

- Nie wyciągajcie do niego ręki - powiedział. - Nie siadajcie, zanim ktoś nie wskaże wam krzesła, a potem usiądźcie w wyznaczonym miejscu.

Według informacji mojego syna żadna inna kobieta nie przebywała w tym pomieszczeniu. On spędzał tam prawie każdy wieczór, więc wiedziałby, gdyby było inaczej.

Dotarliśmy. Wprowadzono nas do pałacu i zaprowadzono na miejsce spotkania. W pomieszczeniu znajdowało się mniej więcej piętnastu Arabów w uroczystych strojach. Mój mąż i ja czekaliśmy przy wejściu. Kiedy dostaliśmy wyraźne instrukcje, weszliśmy do środka. Wtedy książę wstał, szybko do nas podszedł i serdecznie wyciągnął do mnie rękę. Przywitał mnie po imieniu, przedstawił się, również podając swoje imię, i zaprowadził mnie na miejsce po swojej prawej stronie. Wszyscy mężczyźni poszli jego śladem i robili to, co książę. Przywitali nas bardzo uprzejmie i traktowali z wielkim szacunkiem.

Ten mężczyzna miał całkowite prawo przestrzegać protokołu. Właściwie to zaryzykował krytykę, a nawet utratę szacunku za złamanie zasad społecznych. Jednak zdecydował się użyć całej władzy do wylania na nas swojej przychylności - co też robił przez cały czas naszego pobytu. Książę pokazał, jak wygląda bardzo wpływowa osoba, która nie trzyma się kurczowo własnej chwały, ale używa władzy do błogosławienia innych.

Te historie mogą nam pomóc wyobrazić sobie, jak Bóg chce, żebyśmy sprawowali władzę. Wierzę, że ma ona służyć błogosławieniu, ze względu na Jego poświęcenie i krzyż.

Brazylijski pastor, żyjący w ofiarny sposób w miasteczku na wybrzeżu. Jeden mężczyzna, jedna rodzina pełna światła Chrystusowej miłości, która rozjaśnia ciemny świat dookoła - swoją postawą uosabia to, co zrobił Jezus. Król królów stał się człowiekiem, śmiertelnym, żyjącym w określonym miejscu i czasie. Był pełen światła i miłości, służąc każdemu po kolei i zawsze pozostając wiernym Ojcu.

Cudowna arabska kobieta, żyjąca w ofiarny sposób. Przynosi światło i miłość poprzez konfrontację władzy z prawdą, odrzuca współpracę ze złem wyrządzanym w Bożym imieniu - błogosławi swojego ojca stanowczym, ale pełnym szacunku zaproszeniem do światłości. Błogosławi też swoje dzieci, które zobaczą i poznają nową drogę. Zrozumieją, że kultura, nawet jeśli nazywana jest chrześcijańską, często wcale nie naśladuje Chrystusa. Ta kobieta upodobni się do Jezusa, który stawiał przywódców religijnych w świetle prawdy i konfrontował ludzi, którzy gnębili słabszych.

W końcu również uprzejmy szejk, który ze względu na naszego syna pobłogosławił mojego męża i mnie. Przekroczył wszystkie podziały chroniące jego dobre imię i status, zaprosił nas do zajęcia miejsca po jego prawej stronie, obsłużył nas i obdarzył szacunkiem, który to przecież my przyszliśmy mu okazać - dał nam mały przedsmak Pana nieba i ziemi, zasiadającego na tronie. Ten ziemski książę wywołał we mnie zachwyt, ponieważ wzniósł się ponad pozycję, tradycję, kulturę, płeć i zasady, żeby przywitać mnie wyciągniętą prawą dłonią. Przypomina mi mojego Pana, który niewyobrażalnym kosztem przekracza bariery najwyższej pozycji, grzechu i śmierci, żeby powitać mnie po prawej stronie Ojca.

Modlę się, żebyśmy pochylając się wspólnie nad władzą zostawioną nam przez Boga, pozwolili Jego światłu nas oświecać, kiedy będziemy się uczyć i słuchać. Obyśmy jako Jego dzieci wyraźnie dostrzegali prawdę na temat ziemskiej władzy i nie dali się zwieść. Obyśmy nie oszukiwali samych siebie lub innych w sprawie użycia siły, która nie jest pod panowaniem Tego, do którego należy wszelka potęga. Obyśmy żyli w ciemnych miejscach i oświetlali światłem Chrystusa nadużycia dookoła nas, nawet jeśli mają one miejsce w bliskich nam kręgach. Z odwagą mówmy do tych, którzy krzywdzą Boże dzieci i okradają ludzi w Jego Kościele. Tak jak nasz Pan - odłóżmy na bok wszelkie ziemskie wpływy, żeby przekraczać podziały, schodzić z wysokich stanowisk i z miłością wychodzić naprzeciw bezbronnym i pozbawionym władzy, błogosławiąc ludzi na naszej drodze.

1 Angielskie słowo power odnosi się do władzy i kontroli, ale też umiejętności, siły, mocy czy potęgi. W niniejszej publikacji tłumaczenie ang. power uzależnione jest od kontekstu oraz specyfiki polskiej frazeologii (przyp. tłum.).

2 Cytat pochodzi z Biblii warszawskiej, do której w dalszej części publikacji odnosi się zapis BW (przyp. tłum.).

3 D.M. Langberg, Counseling Survivors of Sexual Abuse, Maitland 2003.