Rozdział 3
Miejsce: kuchnia i pokój dziecka w sobotnie popołudnie
Bohaterowie: S (11 lat), jego mama i tata
S siedział przy stole i jadł płatki, choć było po południu. Słońce wpadało przez okno, tworząc złoty trójkąt na blacie. W tej ciszy nawet łyżka brzęczała głośniej niż zwykle.
W kącie leżała jego torba - jak co drugi weekend, spakowana "do taty".
- Gotowy? - zapytała mama, wkładając klucze do torebki.
- A czy jak nie powiem nic, to znaczy, że nie jestem gotowy? - odpowiedział bez podnoszenia wzroku.
Mama zamarła na chwilę. Potem usiadła obok, nieśmiało.
- Wiem, że to trudne.
- Nie... - S podrapał się po ramieniu - trudne to było wtedy, gdy jeszcze się kłóciliście codziennie. Teraz po prostu nie rozumiem.
- Czego?
- Czy jak tata mówi, że "to nie moja wina", to znaczy, że kogoś musi być?
Mama przez chwilę patrzyła na chłopca tak, jakby szukała odpowiedzi w jego oczach. Potem powiedziała powoli:
- Czasem ludzie się rozchodzą, bo przestają rozumieć siebie, nie dlatego, że ktoś coś zrobił. Ale to nigdy, nigdy nie ma nic wspólnego z tobą.
- Aha - odpowiedział chłopiec. - Tylko że w moim pokoju są teraz dwie szczoteczki. I dwie szafy. I dwa komplety piżam. Ale ja jestem tylko jeden.
Mama uśmiechnęła się smutno.
- Tak, jesteś jeden. Ale masz miejsce w dwóch domach. I w dwóch sercach.
- A dlaczego w szkole nie mogę powiedzieć, że mam dwa domy, bo od razu ktoś mówi: "rozwodnik"?
- Bo ludzie lubią szufladki. Łatwiej im wtedy nie myśleć. A ty nie jesteś rozwodnik. Jesteś S. Chłopak, który lubi Lego, rower i nie lubi niedziel wieczorem.
S się skrzywił.
- Bo wtedy zawsze trzeba wracać do któregoś z domów. A ja wolałbym, żeby te domy były jednym.
Nie było odpowiedzi. Mama tylko wstała i podała mu kurtkę. Gdy wychodzili, S szepnął:
- Mogę się złościć?
- Możesz. I płakać też możesz. Emocje są jak mapa - pokazują, gdzie boli. Ale nie zatrzymuj się na granicy. Idź dalej.
W samochodzie nie rozmawiali. Ale S wyjął z kieszeni kartkę. Była tam narysowana mapa dwóch domów. I strzałka między nimi. A na strzałce napis: "- łącznik".
? Refleksja końcowa (opcjonalna do wstawienia na końcu rozdziału lub jako margines):
Rozwód nie kończy dzieciństwa. Zaczyna nową wersję rodziny. Emocje dziecka - złość, smutek, wstyd, samotność - nie są problemem, tylko drogowskazem. Warto je czytać jak list, nie jak oskarżenie.
Rozdział 4: Pierwszy raz, który nie był fajny
Miejsce: szkolna wycieczka nad morze
Bohaterowie: Z (17 lat), jego kolega G (18 lat), wychowawczyni, matka
Była noc. Niby spokojna, a jednak coś w niej dudniło. Z siedział na piasku, z kurtką zarzuconą na ramiona. Gdzieś za wydmami ktoś śpiewał "sto lat", choć nikt nie miał urodzin.
Obok usiadł G. Pachniał wódką i dezodorantem.
- I co, Z? W końcu dołączyłeś do ludzi czy dalej jesteś klasowy asceta?
- Wziąłem łyk - powiedział Z.
- Tylko łyk? Stary, to nawet nie próba, to trailer!
Z nie odpowiedział. W żołądku miał kamień. Nie po alkoholu. Po tej jednej decyzji, która miała być niczym, a okazała się... wszystkim.
Wrócili do ośrodka, chwiejąc się lekko. Na schodach stała wychowawczyni. Jej wzrok był cichy. Gorszy niż krzyk.
- Jutro dzwonię do rodziców. Chcę wiedzieć, że jesteście bezpieczni, nie żeby was karać. Ale ktoś musi o was myśleć wtedy, gdy wy przestajecie.
W samochodzie mama milczała. Dopiero przy sygnalizacji zgasło światło i powiedziała:
- Czy piłeś, bo chciałeś, czy żeby nie być innym?
Z spojrzał przez szybę.
- Nie wiem. Może jedno i drugie. Może bałem się, że jak nie wypiję, to zostanę sam.
- I co?
- I wypiłem. I czułem się jeszcze bardziej sam.
Mama skinęła głową.
- Czasem to, co ma dać odwagę, tylko ją zabiera. Alkohol nie sprawia, że jesteś silniejszy. On tylko wyłącza wstyd. Ale wstyd wraca rano, z bólem głowy i wyrzutami.
Z oparł głowę o szybę.
- Myślisz, że jestem słaby?
- Myślę, że jesteś młody. A młodość to czas prób i konsekwencji. I właśnie teraz uczysz się, kim chcesz być.
- Nie wiem, kim chcę być.
- Wiesz już, kim nie chcesz. To pierwszy krok.
Z przez kilka dni nie odzywał się do G. Zresztą G też nie szukał kontaktu. Tylko kiedyś, na przystanku, spojrzał na Z i powiedział:
- Ty chociaż miałeś wyrzuty. Ja tylko kaca. Zazdroszczę.
? Refleksja końcowa (możliwa do wstawienia w ramce):
Używki nie rozwiążą problemów - one je zawieszają, jak kurtkę na wieszaku. Ale gdy ją zdejmiesz, problem nadal tam jest - czasem nawet większy. Ważne, by wiedzieć, czemu próbuję - dla siebie, czy by zniknąć?